Szczegóły ebooka
Bery z dzielni
Tomasz Pietrzak
Górny Śląsk to nie tylko wypieszczony pod pocztówki Nikiszowiec, górnik z obrazu Erwina Sówki, kopalnia czy Angelus Lecha Majewskiego. Były i wciąż są tu miejsca, które przypominają nowojorski Bronx. I jak Bronx pochłaniają.
To zapomniane dzielnice miast, które do dziś uchodzą za szemrane, brudne i czarne. Mówi się o nich dzielnice cudów, bo jak się tam wejdzie, to można zniknąć. Istny kocioł. Na jednej ulicy, obok siebie, Ślązacy, Polacy, folksdojcze, komuniści, werbusy, Romowie, Świadkowie Jehowy, weterani Wehrmachtu i LWP.
Bery z dzielni to książka poetycka, która w strzępach opisuje ten specyficzny ekosystem, robiąc to jednak w sposób uniwersalny. Prawda miesza się tu ze zmyśleniem, bery i bojki łączą to co faktyczne z fantazją, ale też z brutalnością. W wierszach Tomasza Pietrzaka wydarza się śląski realizm magiczny, zlewający myśli z mitami, odsłaniający w szczelinach wyjątkowość tego miejsca i czasu.
- Okładka
- Karta tytułowa
- Gdyby w tej dzielnicy urodziła się Marina Abramović,
- Matka woła mnie na obiad i wszyscy myślą, że opieka nam sypnęła złotem.
- Taki gniady byłem, że Romowie brali za swojego częstowali
- Raz w roku mordowano tu kogoś za klachy lub gola.
- Astronautki w wahadłowcu lecą na orbitę okołoziemską,
- Zbereźne pacierze, szybkie Maryjek klepanko i do snu,
- Siedzimy pozamykani w domach, a bezkosty szlajają się
- Mógł być telefon z Hollywood na komunię,
- Jeszcze nie odpust, a Foczi niesie zielony balonik (A może
- Świniobicie było niczym katolickie święto najjaśniejszej.
- Były to czasy Focziego, kumpla, Roma.
- Tamten dom wypuszczał jady trupie, a nam chorowały
- My, o hutniczych nazwiskach, zawsze
- Ojciec był nasz, ale też jakby ich. Czorne włosy,
- Foczi miał dziesięć lat i nosił nóż. Nosiłby
- Masz aids mówi Foczi. Nie mam, ty go masz odbijam.
- Chabry, dziurawce, maki, firletki, mlecze im porosły na placu,
- Zakopaliśmy w kurzu lody Bambino i łyse, zagłodzone jaskółki.
- Na poranną mszę biły dzwony z pruskich armat
- Co się gapisz, kocięta topimy w miednicy. Rzucimy je
- Zima tysiąclecia. Dziesiąta w tym dziesięcioleciu,
- Jeszcze nie wiedzieliśmy, że Niemcy spalili Żydów,
- Leżeliśmy na mokrej trawie przy szpitalnym
- Żeby dużo i dobrze nachabić się johanek,
- Po co nam adresy? Żeby odebrać wezwania
- Dzieci górnioli, małe kurwiszony, nosiły się
- To nie zero siedem na jednego, ani dwa wypady
- Jak miałem pod dziewięć lat, matka zabroniła mi
- Sylwester 1989. Strzelają, a my nie mamy czym.
- Erotyki na PRO 7 i Sat 1 to był Zachód,
- Mieliśmy fazy. Bawiliśmy się w Smerfa i Gargamela,
- Wtedy każdy miał po równo. To znaczy,
- Fedruj sobie w nosie albo w dupie,
- Rozlewa się czerwiec 1989. Wolność, tak mówią na murach.
- Ile zeżresz kartofli, tyle mięsa będziesz miał
- Prababka trzymała w krochmalonej pościeli zdjęcie Hitlera,
- I wtedy zacząłem się bać biedy, jak przychodziła i przynosiła chleb z maggi,
- Dzwoni matka. Leôncio umarł (zapił się
- W jednej godzinie owoc żywota na kolanach, w drugiej
- Nie wiem, czy to miejsce, w którym dorastałem, było w ogóle Polską
- Była wtedy sprawiedliwość, mówi ojciec milicja zawsze
- Taka dzielnica cudów, że Jezus napruty wraca od Grażyny
- We trzech poszliśmy pochować kumpla.
- Runął mur berliński. Nasz stoi, jak stał. Nocą
- Mieliśmy wyjechać z tego miasta, chociaż za tory.
- Powidok
- Nota
- Od Autora
- Spis treści
- Karta redakcyjna
- Tytuł:Bery z dzielni
- Autor:Tomasz Pietrzak
- ISBN:9788383673882, 9788383673882
- Data wydania:2025-07-09
- Format:Ebook
- Identyfikator pozycji: e_4ioz
- Wydawca: Wizerunkowe