Andrzej ma siedemdziesiąt cztery lata i wreszcie czas, by opowiedzieć własną historię - tę prawdziwą, nieupiększoną, pełną drobnych cudów codzienności i wyborów, które nieraz zmieniały kierunek całego życia.
Wspomina dzieciństwo spędzone na warszawskim Grochowie, pachnące kurzem podwórek i pierwszymi marzeniami o świecie, który czeka za horyzontem. Opowiada o pracy ratownika i asystenta artystów w czasach, gdy Polska tętniła energią, mimo wszystkich dziejowych trudów. Wreszcie - o odwadze, która kazała mu spakować niewielki bagaż i ruszyć do Niemiec, gdzie zetknął się z ludźmi, kulturami i miłościami, jakich wcześniej nawet nie potrafił sobie wyobrazić.
W jego życiu powroty przeplatają się z wyjazdami: Polska, Niemcy, Ameryka, Turcja... Każde miejsce przynosi mu nową lekcję, nowe znajomości, nowe fascynacje. A wszystko to zanurzone w pracy jego rąk - masowania ciała (jako masażysta), które bywało dla niego nie tylko zawodem, ale sposobem na zrozumienie drugiego człowieka.
To poruszające, pełne ciepła i humoru wspomnienia mężczyzny, który nie bał się żyć po swojemu. Jego opowieść pokazuje, że na odkrywanie świata - i siebie - nigdy nie jest za późno.