Wydawca: 24
Hanna Cygler
Julia, znana architekt, przyjeżdżając po dziewięciu latach z Chicago do miasta swego urodzenia. Czy rzeczywiście chodzi jej tylko o rekonstrukcję starego pałacyku Hemmerlingów? A może chce odszukać swego ukochanego z lat młodzieńczych, który jest teraz prokuratorem i nie wydaje się szczęśliwy w obecnym związku. Julia ma szanse na złożenie w całość swych dramatycznych wspomnień, ale w rozmyślaniach przeszkadzają jej coraz to częstsze dziwne przypadki. Nie przypuszcza nawet, że sama może znaleźć się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wątek kryminalno-sensacyjny, no i oczywiście romans, a wszystko na tle pomorskiego miasteczka K***.
Ewa Stokłosa
Wystarczy znaleźć się z dala od miejskich świateł, by móc obserwować niebo. Stefek i Basia mają okazję to robić w towarzystwie cioci astronomki. Uczą się rozpoznawać gwiazdozbiory, dowiadują się, czym jest światło, obserwują planety, mgławice i galaktyki przez teleskop. Śledząc przygody bohaterów, czytelnik dowie się, jak wielki jest kosmos, czym są gwiazdy, jak powstają planety, jak wygląda Układ Słoneczny, jak działa teleskop, czym są pory roku. Doskonałe wprowadzenie do wiedzy o Wszechświecie.
Anna Stryjewska
Mam na imię Matylda. Nie jestem influencerką, nie mam miliona followersów, a mój "look" raczej nie trafi na Pinteresta. Mam za to lewą nogę krótszą od prawej o prawie pięć centymetrów i całkiem sporo przemyśleń o życiu - czasem zabawnych, czasem gorzkich, ale zawsze prawdziwych. W tej historii znajdziesz nieidealną bohaterkę z masą pytań i jednym celem: przestać czuć się niewidzialną. Bo może czasem trzeba postawić krzywo krok, żeby iść wreszcie własną drogą. Ta książka to nie poradnik. To moje życie - z potknięciami (dosłownie), z wpadkami, z momentami, kiedy miałam ochotę zniknąć... i z takimi, kiedy pierwszy raz poczułam, że zasługuję na coś więcej. Gotowi? No to chodźcie - nawet jeśli czasem trzeba iść lekko bokiem.
Anna Stryjewska
Mam na imię Matylda. Nie jestem influencerką, nie mam miliona followersów, a mój "look" raczej nie trafi na Pinteresta. Mam za to lewą nogę krótszą od prawej o prawie pięć centymetrów i całkiem sporo przemyśleń o życiu - czasem zabawnych, czasem gorzkich, ale zawsze prawdziwych. W tej historii znajdziesz nieidealną bohaterkę z masą pytań i jednym celem: przestać czuć się niewidzialną. Bo może czasem trzeba postawić krzywo krok, żeby iść wreszcie własną drogą. Ta książka to nie poradnik. To moje życie - z potknięciami (dosłownie), z wpadkami, z momentami, kiedy miałam ochotę zniknąć... i z takimi, kiedy pierwszy raz poczułam, że zasługuję na coś więcej. Gotowi? No to chodźcie - nawet jeśli czasem trzeba iść lekko bokiem.
Marek Krajewski
Breslau, 1 stycznia 1937. Kapitan Abwehry Eberhard Mock zostaje oddelegowany do rozwikłania tajemnicy bestialskiego morderstwa młodej cudzoziemki. Okazuje się, że wszystkie tropy prowadzą do Lwowa. To tam bowiem bestia zwana Minotaurem pogryzła i zamordowała już dwie kobiety. Mock rusza do Polski, gdzie prowadzi śledztwo razem ze słynnym komisarzem Edwardem Popielskim. Żaden z nich nie podejrzewa nawet, jak bardzo ta sprawa zwiąże ich ze sobą. Minotaur śledzi każdy ruch policjantów, manipuluje nimi, by w końcu doprowadzić Popielskiego niemal na skraj załamania. Czy Mock zdoła pomóc przyjacielowi? Jak daleko się posunie w obronie sprawiedliwości?
Marek Krajewski
Breslau, 1 stycznia 1937. Kapitan Abwehry Eberhard Mock zostaje oddelegowany do rozwikłania tajemnicy bestialskiego morderstwa młodej cudzoziemki. Okazuje się, że wszystkie tropy prowadzą do Lwowa. To tam bowiem bestia zwana Minotaurem pogryzła i zamordowała już dwie kobiety. Mock rusza do Polski, gdzie prowadzi śledztwo razem ze słynnym komisarzem Edwardem Popielskim. Żaden z nich nie podejrzewa nawet, jak bardzo ta sprawa zwiąże ich ze sobą. Minotaur śledzi każdy ruch policjantów, manipuluje nimi, by w końcu doprowadzić Popielskiego niemal na skraj załamania. Czy Mock zdoła pomóc przyjacielowi? Jak daleko się posunie w obronie sprawiedliwości?
Stefan Wiechecki Wiech
Czwarty tom opowiadań przedwojennych najbardziej warszzawskiego z pisarzy Stefana Wiecheckiego WIECHA. W tym tomie publikujemy komplet opowiadań żydowskich z lat 1934-36 drukowanych pierwotnie w dzienniku "Dobry Wieczór! Kurier Czerwony!" Zdecydowana większość jest publikowana w formie ksiązkowej po razz pierwszy dzięki drobiazgowej pracy edytora Roberta Stillera. W szczegółach znajdziecie próbkę! Wiech to gentleman, szalenie dowcipny, nigdy jadowity, często wzruszający. Jego felietony są wynikiem obserwacji bardzo uważnej, pracy w swoim rodzaju całkiem twórczej i na wskroś oryginalnej. Maria Jasnorzewska Kto czyta Wiecha ten się uśmiecha!
Michał Bałucki
Przystojny a dodatek interesujący młodzieniec, niezbyt interesująca płeć brzydką panna Jadwinia, ale też inne miłe stworzonka, no i oczywiście drugi jeszcze kawaler, ba! a nawet mowa o pojedynku! Zda się banalny romans, ale jednak nie do końca A oto początkowy fragment opowiadania: Siedziało ich dwoje w grabowej altanie. Wypadek to tak często powtarzający się w powieściach, romansach i w poezji, że nie ośmieliłbym się nudzić nim, jak pan Jowialski pięknych czytelniczek, gdyby nie to, że para moich kochanków, zamiast gruchać miłośnie, jak każe regulamin romansowy, czytała Stuarta Milla: o poddaństwie kobiet, to jest właściwie on czytał, a ona, siedząc naprzeciw niego, słuchała go z powagą i uwagą tak wielką, że od natężenia myśli, smagława jej twarzyczka rozpaliła się gorączkowym rumieńcem i drobne perełki potu zarosiły czółko, do czego niemało przyczynił się także upał południowy, którego gorące tchnienie nawet w cienistej altanie czuć się dawało. Panienka była w ciemnej sukience, opiętej lakierowanym paskiem, włosy miała gładko uczesane, haftowany maleńki kołnierzyk i takież mankietki, żadnego kwiatka we włosach, żadnego świecidełka w ubraniu nic, coby zdradzało chęć podobania się, zalotność tak właściwą i tak zwyczajną w jej wieku.