Literatura
Katarzyna Sobczuk
Skłonność do wzruszeń byle czym, poczucie, że wszystko jest trochę anachroniczne, wysyłanie życzeń dalekim krewnym, tkliwość na widok wyrastających spod chodnika źdźbeł trawy, ględzenie i zapominanie, wspominanie i kolekcjonowanie sumy dobra, dokarmianie ptaków i wynoszenie resztek jedzenia na kompost z nadzieją, że jakieś małe zwierzę je zje. "Rozmarudzenie pomieszane z troską o siebie, traktowanie siebie z nową ostrożnością i powagą uznałam za pierwszy objaw starości'" - Katarzyna Sobczuk tropi symptomy powolnej zmiany, oznaki starości, przygląda się wiekowi średniemu, a także tej dziwnej pułapce, gdy jednocześnie jest się dzieckiem starzejących się rodziców oraz coraz starszym rodzicem dziecka. "Nic jeszcze nie wiem o prawdziwej starości, ale mam o niej pewne wyobrażenie. Wczoraj zjadłam zupę, opłukałam talerz i położyłam na niego drugie (krokieta). Wtedy poczułam, że mogę jednak coś napisać - coś już wiem". Mała empiria to esej uczestniczący o wczesnej starości i zagadce rodzicielstwa. Nie ma tu jednak perspektywy psychologicznej ani naturalistycznego skupienia, to rejestr małych, codziennych epifanii.
Katarzyna Sobczuk
Skłonność do wzruszeń byle czym, poczucie, że wszystko jest trochę anachroniczne, wysyłanie życzeń dalekim krewnym, tkliwość na widok wyrastających spod chodnika źdźbeł trawy, ględzenie i zapominanie, wspominanie i kolekcjonowanie sumy dobra, dokarmianie ptaków i wynoszenie resztek jedzenia na kompost z nadzieją, że jakieś małe zwierzę je zje. "Rozmarudzenie pomieszane z troską o siebie, traktowanie siebie z nową ostrożnością i powagą uznałam za pierwszy objaw starości'" - Katarzyna Sobczuk tropi symptomy powolnej zmiany, oznaki starości, przygląda się wiekowi średniemu, a także tej dziwnej pułapce, gdy jednocześnie jest się dzieckiem starzejących się rodziców oraz coraz starszym rodzicem dziecka. "Nic jeszcze nie wiem o prawdziwej starości, ale mam o niej pewne wyobrażenie. Wczoraj zjadłam zupę, opłukałam talerz i położyłam na niego drugie (krokieta). Wtedy poczułam, że mogę jednak coś napisać - coś już wiem". Mała empiria to esej uczestniczący o wczesnej starości i zagadce rodzicielstwa. Nie ma tu jednak perspektywy psychologicznej ani naturalistycznego skupienia, to rejestr małych, codziennych epifanii.
Rafał Ziętek
Czytając pierwsze rozdziały Małej Księżniczki", odczuwamy déj vu z dzieciństwa. Pustynia, dziecko i zagubiony dorosły. Jesteśmy pewni, że za chwilę pojawi się chłopiec w niebieskim płaszczu i poprosi nas o narysowanie baranka. Jednak nic z tego. Pojawia się dziewczynka o jasnych włosach i od razu zabiera się do robienia porządków. Układa to, co zastała rozrzucone. Poucza podróżnika, jak należy chodzić po piasku. I robi to z tak rozbrajającą pewnością, że nasz bohater zdejmuje buty i sprawdza, czy rzeczywiście pustynia oddycha słońcem, a stopy trzeba stawiać, gdy zamyka buzię. Po kilku próbach udaje mu się opanować sztukę chodzenia po pustyni, choć burzy to całe jego dotychczasowe doświadczenie. I tak jest do końca podróży. Gdy próbuje wracać do swoich nawyków, ponosi sromotną klęskę, której zawsze towarzyszy perlisty śmiech Małej Księżniczki. Miejmy nadzieję, że małych księżniczek nigdy nie zabraknie. Są wszędzie. Może minąłeś jedną z nich, spiesząc się do pracy, lub mignęła ci jej twarz przylepiona do szyby. * Opowiadanie to polecam szczególnie tym, którzy byli pozbawieni dzieciństwa. Przez kilka chwil wrócą do krainy prostych pytań i odpowiedzi. Odkryją, że pustynia to miliony czułych dotknięć", a jeden uratowany żuk może zbawić świat. Przez moment, a może już na zawsze zostanie z nimi prawda, że szlachetnym czynom sprzyja cały wszechświat. -- AUTOR
Rafał Ziętek
Czytając pierwsze rozdziały Małej Księżniczki", odczuwamy déj vu z dzieciństwa. Pustynia, dziecko i zagubiony dorosły. Jesteśmy pewni, że za chwilę pojawi się chłopiec w niebieskim płaszczu i poprosi nas o narysowanie baranka. Jednak nic z tego. Pojawia się dziewczynka o jasnych włosach i od razu zabiera się do robienia porządków. Układa to, co zastała rozrzucone. Poucza podróżnika, jak należy chodzić po piasku. I robi to z tak rozbrajającą pewnością, że nasz bohater zdejmuje buty i sprawdza, czy rzeczywiście pustynia oddycha słońcem, a stopy trzeba stawiać, gdy zamyka buzię. Po kilku próbach udaje mu się opanować sztukę chodzenia po pustyni, choć burzy to całe jego dotychczasowe doświadczenie. I tak jest do końca podróży. Gdy próbuje wracać do swoich nawyków, ponosi sromotną klęskę, której zawsze towarzyszy perlisty śmiech Małej Księżniczki. Miejmy nadzieję, że małych księżniczek nigdy nie zabraknie. Są wszędzie. Może minąłeś jedną z nich, spiesząc się do pracy, lub mignęła ci jej twarz przylepiona do szyby. * Opowiadanie to polecam szczególnie tym, którzy byli pozbawieni dzieciństwa. Przez kilka chwil wrócą do krainy prostych pytań i odpowiedzi. Odkryją, że pustynia to miliony czułych dotknięć", a jeden uratowany żuk może zbawić świat. Przez moment, a może już na zawsze zostanie z nimi prawda, że szlachetnym czynom sprzyja cały wszechświat. -- AUTOR
Rafał Ziętek
Czytając pierwsze rozdziały Małej Księżniczki", odczuwamy déj vu z dzieciństwa. Pustynia, dziecko i zagubiony dorosły. Jesteśmy pewni, że za chwilę pojawi się chłopiec w niebieskim płaszczu i poprosi nas o narysowanie baranka. Jednak nic z tego. Pojawia się dziewczynka o jasnych włosach i od razu zabiera się do robienia porządków. Układa to, co zastała rozrzucone. Poucza podróżnika, jak należy chodzić po piasku. I robi to z tak rozbrajającą pewnością, że nasz bohater zdejmuje buty i sprawdza, czy rzeczywiście pustynia oddycha słońcem, a stopy trzeba stawiać, gdy zamyka buzię. Po kilku próbach udaje mu się opanować sztukę chodzenia po pustyni, choć burzy to całe jego dotychczasowe doświadczenie. I tak jest do końca podróży. Gdy próbuje wracać do swoich nawyków, ponosi sromotną klęskę, której zawsze towarzyszy perlisty śmiech Małej Księżniczki. Miejmy nadzieję, że małych księżniczek nigdy nie zabraknie. Są wszędzie. Może minąłeś jedną z nich, spiesząc się do pracy, lub mignęła ci jej twarz przylepiona do szyby. * Opowiadanie to polecam szczególnie tym, którzy byli pozbawieni dzieciństwa. Przez kilka chwil wrócą do krainy prostych pytań i odpowiedzi. Odkryją, że pustynia to miliony czułych dotknięć", a jeden uratowany żuk może zbawić świat. Przez moment, a może już na zawsze zostanie z nimi prawda, że szlachetnym czynom sprzyja cały wszechświat. -- AUTOR
H.C. Andersen
Sześć pięknych syrenek zamieszkiwało morskie wody. Ich ojcem był król morza. Po śmierci królowej wychowaniem księżniczek zajęła się ich babka. Chowane z dala od cywilizacji syreny uwielbiały opowieści o wielkim świecie, ludziach i zwierzętach. Zgodnie z wolą opiekunki każda z nich mogła wypłynąć na powierzchnię po ukończeniu piętnastego roku życia. Najdłużej musiała czekać tytułowa Mała Syrenka. Najmłodsza i najpiękniejsza ze wszystkich sióstr. Podczas swojej pierwszej samotnej wyprawy uratowała ludzkiego księcia. Od tamtej pory każdą wolną chwilę poświęcała na rozmyślaniu o uratowanym człowieku. Jej uczucia do księcia były tak silne, że syrenka zdecydowała się poświęcić wszystko, by otrzymać szansę na zbliżenie się do wybranka. Jedna z najbardziej popularnych baśni Andersena. Wielokrotnie adaptowana, znana jest przede wszystkim z animowanej wersji ze zmienionym zakończeniem. Sięgnij po oryginał i poznaj nie tylko siłę, ale także i cenę walki o prawdziwą miłość.
Anna Janko
Wieś Sochy na Zamojszczyźnie, 1 czerwca 1943 roku. Wystarczyło parę godzin, by wieś przestała istnieć. Budynki zostały spalone. Mieszkańcy zamordowani. Pośród zgliszczy pozostał jeden dom, nieliczni dorośli i kilkoro dzieci. Wśród nich - dziewięcioletnia Terenia Ferenc, matka Anny Janko. Dziewczynka widziała, jak Niemcy mordują jej rodzinę. Nieludzki obraz towarzyszył jej przez lata spędzone w domu dziecka, by nigdy nie dać o sobie zapomnieć. "Mała Zagłada" Anny Janko to nie tylko tragiczna opowieść dotycząca II wojny światowej. To także mocna, jak najbardziej współczesna rozprawa z traumą drugiego pokolenia - naznaczonego strachem. [tylna strona okładki, WL 2015] "Mała zagłada" to pełna głębokich refleksji książka o wojnie jako niszczącym zjawisku, wciąż obecnym w naszym świecie. Jako przykłady Anna Janko przywołuje rzezie w byłej Jugosławii, w Ruandzie, Kambodży, Korei Północnej. Udowadnia, że na przestrzeni lat i wieków zmieniły się tylko metody zabijania i niszczenia, przybierając coraz bardziej okrutne i wyrafinowane formy, niejednokrotnie podparte chorymi ideologiami. Te poruszające fragmenty o destrukcyjnej sile wojen przeplatają się z opowieścią o zagładzie małej zamojskiej wsi Sochy, którą Niemcy spacyfikowali 1 czerwca 1943 roku. Z 88 domów uratowali się tylko nieliczni. Autorka zastanawia się, skąd w człowieku bierze się tak wielkie zło, że popycha go do najokrutniejszych i niewyobrażalnych czynów. W książce jest też miejsce na człowieczeństwo, ludzkie odruchy, na dobro. Mimo iż tych przypadków jest stosunkowo niewiele, autorka stara się je wyeksponować, gdyż i dobro, i zło mają ludzkie twarze, imiona i nazwiska. "Mała zagłada" to hołd złożony ofiarom wojny, które cierpią także w kolejnych pokoleniach, gdyż są napiętnowane strachem i wspomnieniami rodziców i dziadków. To także historiozoficzny traktat na temat wojny i zła, które istnieją od początku świata. To na pewno książka, którą nosi się w sobie jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę. [allison, lubimyczytac.pl] Intymne wyznanie, jakim jest "Mała zagłada", niesie z sobą potężny ładunek emocjonalny, który czytający musi udźwignąć, aby móc dalej czytać. Musi zmierzyć się z ogromem cierpienia, które przez ponad 70 lat trawi od środka ludzi ocalałych z pożogi. Trawi ich i całe rodziny, których podwaliną istnienia jest okrutna zbrodnia. Anna Janko skupia uwagę przede wszystkim na dzieciach, opisując drastyczne sceny, jakie są ich udziałem, jednocześnie kreśli emocje kryjące się w głowie małego człowieka. Igranie z przerażeniem dziecka daje bestiom wiele radości. Niezmiernie ważnym jest policzenie wszystkich ofiar, oddanie im ich imion i nazwisk po to, by nabrali kształtów, stali się na nowo ludźmi, a nie tylko kolejnymi cyframi w statystykach wojennych. Dla czytelnika ofiary przestają być anonimowe, stają się bliższe, bardziej realne, więc i ciężar emocji, które rodzą się podczas czytania chwilami przytłacza. Ale w tej książce jest też coś innego wartego uwagi. Zadając pytania i odpowiadając na nie, Janko stara się też zrozumieć esesmanów oraz innych morderców, mundurowych i cywilnych. Pojąć zło, jego naturę. Odpowiedź wydaje się pierwszym stopniem do zbawienia ludzkości. [Natalia Nowak-Lewandowska, granice.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. TŁUMACZENIA: Książka ta została przetłumaczona na języki: francuski, angielski, węgierski, czeski, serbski i chorwacki. Na niemiecki przetłumaczona nie została. NAGRODY (przyznane w latach 2015-2016): - Książka Roku Lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia - Nagroda Literacka m.st. Warszawy - Nagroda miesięcznika "Nowe książki" - Ogólnopolska Nagroda Literacka "Gryfia" - Nagroda Literacka Europy Środkowej "Angelus" (finał) - Nagroda Literacka i Historyczna "Identitas" (nominacja) - Nagroda Literacka im. Józefa Mackiewicza (nominacja) - Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej (nominacja) Zdjęcie na okładce pochodzi z archiwum rodzinnego auorki tej książki - Anny Janko, która tak je opisała: "Fotografia na okładce przedstawia moją mamę Teresę Ferenc [pierwsza z prawej], jej brata Jasia Ferenca [poniżej] i małą siostrę Kropkę, czyli Krystynę Ferenc. To ta jasnowłosa dziewczynka z przodu, w koralikach na szyi. Zdjęcie zrobiono we wsi Stolnikowizna, dokąd mama i jej rodzeństwo trafili po pacyfikacji. Pozostałe dzieci to kuzyni z rodziny Kiełbusów: Władka [pierwsza z lewej] i Władek [w środku]". Fotografia została wykonana w sierpniu 1943 roku, a więc dwa miesiące po ludobójstwie we wsi Sochy.
Louisa May Alcott
Najbardziej znana powieść Louisy May Alcott. Klasyka literatury amerykańskiej. Najnowsza kinowa ekranizacja zdobyła Oscara za kostiumy i pięć nominacji w innych kategoriach (w tym za najlepszy film). Ciepła opowieść o losach niezbyt majętnej, ale szczęśliwej rodziny Marchów, wzrusza kolejne pokolenia odbiorców, poruszając uniwersalne i ponadczasowe problemy. Cztery nastoletnie siostry, czekając na powrót z wojny ukochanego ojca, wkraczają na wyboistą drogę ku dorosłości. Otoczone miłością i emocjonalnym wsparciem matki, dzielą wspólnie radości i potknięcia, przeżywają pierwsze młodzieńcze zauroczenia i zawiązują nowe przyjaźnie. Nieprzewidywalny los nie szczędzi im jednak dramatycznych zdarzeń i zmusza do zdawania kolejnych życiowych egzaminów. Czy uda im się odczytać porywy młodzieńczych serc? Czy siostrzana miłość i przywiązanie pomogą pokonać trudności piętrzące się przed nimi każdego dnia?
Katarzyna Hewa
Lara miała wszystko - karierę w Nowym Jorku, prestiż, plany na przyszłość. Traci to przez jeden błąd i zdradę najbliższej osoby. Z wilczym biletem i złamanym sercem wraca na Podlasie, do domu, z którego kiedyś uciekła. Tam czeka na nią nie tylko rodzinny biznes, lecz także dwuletnia kuratela bezwzględnego prezesa, Lucasa - mężczyzny chłodnego, zdystansowanego i wyraźnie przekonanego, że Lara jest ostatnią osobą, która powinna mieć wpływ na firmę. Ich relacja od początku iskrzy, ale pod warstwą niechęci zaczyna tlić się coś, czego żadne z nich nie chce nazwać. Powrót do rodzinnego miasta otwiera jednak znacznie głębsze rany. Spotkanie z uzależnionym ojcem i konfrontacja z apodyktyczną babką zmuszają Larę do zmierzenia się z bolesną prawdą o własnym dzieciństwie. Wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, które burzą starannie budowany wizerunek seniorki rodu - kobiety silnej, lecz toksycznej. Lara dostrzega, jak bardzo sama stała się do niej podobna i zaczyna rozumieć, że nie nauczyła się być dorosłą, odpowiedzialną kobietą. Małe wstrząsy to opowieść o powrotach, które bolą, o miłości, która rodzi się wbrew rozsądkowi, oraz o traumach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Czy po serii małych wstrząsów te dwie kobiety - wnuczka i babka - odważą się na największą zmianę: pokochanie samej siebie?
Krzysztof Boruń
Atrakcyjna członkini ekologicznej bojówki terrorystycznej musi wyswobodzić swojego ukochanego z rąk afrykańskiej policji. Na dziki kontynent udaje się z kilkoma towarzyszami. Ostatecznie grupa trafia w okolice anomalii Vortex P - miejsca, gdzie ludzie tracą zmysły. Bohaterowie próbują ustalić naturę zjawiska - czy występuje tu naturalnie, jest rodzajem nowoczesnej broni, a może śladem obecności Obcych? Każda wersja wydaje się równie prawdopodobna.
Krzysztof Boruń
Atrakcyjna członkini ekologicznej bojówki terrorystycznej musi wyswobodzić swojego ukochanego z rąk afrykańskiej policji. Na dziki kontynent udaje się z kilkoma towarzyszami. Ostatecznie grupa trafia w okolice anomalii Vortex P - miejsca, gdzie ludzie tracą zmysły. Bohaterowie próbują ustalić naturę zjawiska - czy występuje tu naturalnie, jest rodzajem nowoczesnej broni, a może śladem obecności Obcych? Każda wersja wydaje się równie prawdopodobna.
Krzysztof Boruń
Atrakcyjna członkini ekologicznej bojówki terrorystycznej musi wyswobodzić swojego ukochanego z rąk afrykańskiej policji. Na dziki kontynent udaje się z kilkoma towarzyszami. Ostatecznie grupa trafia w okolice anomalii Vortex P - miejsca, gdzie ludzie tracą zmysły. Bohaterowie próbują ustalić naturę zjawiska - czy występuje tu naturalnie, jest rodzajem nowoczesnej broni, a może śladem obecności Obcych? Każda wersja wydaje się równie prawdopodobna.
Krzysztof Boruń
Ekipa aktywistów-ekologów próbuje odbić z rąk afrykańskiej policji swojego kompana. Przewodzi nimi atrakcyjna partnerka zaginionego chłopaka. Grupa trafia na trop tajemniczej anomalii Vortex P, która mąci umysły ludzkie. Próbując wyjaśnić jej naturę, bohaterowie wchodzą w meandry lokalnej polityki, bywają w wystawnych rezydencjach i najpodlejszych zaułkach terenu. Do tego porozumiewają się z niewidomym naukowcem przy użyciu alfabetu Morse'a. Wszystko wskazuje na to, że rozwiązanie zagadki wykracza poza dotychczas znaną rzeczywistość.
Krzysztof Boruń
Ekipa aktywistów-ekologów próbuje odbić z rąk afrykańskiej policji swojego kompana. Przewodzi nimi atrakcyjna partnerka zaginionego chłopaka. Grupa trafia na trop tajemniczej anomalii Vortex P, która mąci umysły ludzkie. Próbując wyjaśnić jej naturę, bohaterowie wchodzą w meandry lokalnej polityki, bywają w wystawnych rezydencjach i najpodlejszych zaułkach terenu. Do tego porozumiewają się z niewidomym naukowcem przy użyciu alfabetu Morse'a. Wszystko wskazuje na to, że rozwiązanie zagadki wykracza poza dotychczas znaną rzeczywistość.
Krzysztof Boruń
Ekipa aktywistów-ekologów próbuje odbić z rąk afrykańskiej policji swojego kompana. Przewodzi nimi atrakcyjna partnerka zaginionego chłopaka. Grupa trafia na trop tajemniczej anomalii Vortex P, która mąci umysły ludzkie. Próbując wyjaśnić jej naturę, bohaterowie wchodzą w meandry lokalnej polityki, bywają w wystawnych rezydencjach i najpodlejszych zaułkach terenu. Do tego porozumiewają się z niewidomym naukowcem przy użyciu alfabetu Morse'a. Wszystko wskazuje na to, że rozwiązanie zagadki wykracza poza dotychczas znaną rzeczywistość.