Literatura
H.C. Andersen
Sześć pięknych syrenek zamieszkiwało morskie wody. Ich ojcem był król morza. Po śmierci królowej wychowaniem księżniczek zajęła się ich babka. Chowane z dala od cywilizacji syreny uwielbiały opowieści o wielkim świecie, ludziach i zwierzętach. Zgodnie z wolą opiekunki każda z nich mogła wypłynąć na powierzchnię po ukończeniu piętnastego roku życia. Najdłużej musiała czekać tytułowa Mała Syrenka. Najmłodsza i najpiękniejsza ze wszystkich sióstr. Podczas swojej pierwszej samotnej wyprawy uratowała ludzkiego księcia. Od tamtej pory każdą wolną chwilę poświęcała na rozmyślaniu o uratowanym człowieku. Jej uczucia do księcia były tak silne, że syrenka zdecydowała się poświęcić wszystko, by otrzymać szansę na zbliżenie się do wybranka. Jedna z najbardziej popularnych baśni Andersena. Wielokrotnie adaptowana, znana jest przede wszystkim z animowanej wersji ze zmienionym zakończeniem. Sięgnij po oryginał i poznaj nie tylko siłę, ale także i cenę walki o prawdziwą miłość.
Anna Janko
Wieś Sochy na Zamojszczyźnie, 1 czerwca 1943 roku. Wystarczyło parę godzin, by wieś przestała istnieć. Budynki zostały spalone. Mieszkańcy zamordowani. Pośród zgliszczy pozostał jeden dom, nieliczni dorośli i kilkoro dzieci. Wśród nich - dziewięcioletnia Terenia Ferenc, matka Anny Janko. Dziewczynka widziała, jak Niemcy mordują jej rodzinę. Nieludzki obraz towarzyszył jej przez lata spędzone w domu dziecka, by nigdy nie dać o sobie zapomnieć. "Mała Zagłada" Anny Janko to nie tylko tragiczna opowieść dotycząca II wojny światowej. To także mocna, jak najbardziej współczesna rozprawa z traumą drugiego pokolenia - naznaczonego strachem. [tylna strona okładki, WL 2015] "Mała zagłada" to pełna głębokich refleksji książka o wojnie jako niszczącym zjawisku, wciąż obecnym w naszym świecie. Jako przykłady Anna Janko przywołuje rzezie w byłej Jugosławii, w Ruandzie, Kambodży, Korei Północnej. Udowadnia, że na przestrzeni lat i wieków zmieniły się tylko metody zabijania i niszczenia, przybierając coraz bardziej okrutne i wyrafinowane formy, niejednokrotnie podparte chorymi ideologiami. Te poruszające fragmenty o destrukcyjnej sile wojen przeplatają się z opowieścią o zagładzie małej zamojskiej wsi Sochy, którą Niemcy spacyfikowali 1 czerwca 1943 roku. Z 88 domów uratowali się tylko nieliczni. Autorka zastanawia się, skąd w człowieku bierze się tak wielkie zło, że popycha go do najokrutniejszych i niewyobrażalnych czynów. W książce jest też miejsce na człowieczeństwo, ludzkie odruchy, na dobro. Mimo iż tych przypadków jest stosunkowo niewiele, autorka stara się je wyeksponować, gdyż i dobro, i zło mają ludzkie twarze, imiona i nazwiska. "Mała zagłada" to hołd złożony ofiarom wojny, które cierpią także w kolejnych pokoleniach, gdyż są napiętnowane strachem i wspomnieniami rodziców i dziadków. To także historiozoficzny traktat na temat wojny i zła, które istnieją od początku świata. To na pewno książka, którą nosi się w sobie jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę. [allison, lubimyczytac.pl] Intymne wyznanie, jakim jest "Mała zagłada", niesie z sobą potężny ładunek emocjonalny, który czytający musi udźwignąć, aby móc dalej czytać. Musi zmierzyć się z ogromem cierpienia, które przez ponad 70 lat trawi od środka ludzi ocalałych z pożogi. Trawi ich i całe rodziny, których podwaliną istnienia jest okrutna zbrodnia. Anna Janko skupia uwagę przede wszystkim na dzieciach, opisując drastyczne sceny, jakie są ich udziałem, jednocześnie kreśli emocje kryjące się w głowie małego człowieka. Igranie z przerażeniem dziecka daje bestiom wiele radości. Niezmiernie ważnym jest policzenie wszystkich ofiar, oddanie im ich imion i nazwisk po to, by nabrali kształtów, stali się na nowo ludźmi, a nie tylko kolejnymi cyframi w statystykach wojennych. Dla czytelnika ofiary przestają być anonimowe, stają się bliższe, bardziej realne, więc i ciężar emocji, które rodzą się podczas czytania chwilami przytłacza. Ale w tej książce jest też coś innego wartego uwagi. Zadając pytania i odpowiadając na nie, Janko stara się też zrozumieć esesmanów oraz innych morderców, mundurowych i cywilnych. Pojąć zło, jego naturę. Odpowiedź wydaje się pierwszym stopniem do zbawienia ludzkości. [Natalia Nowak-Lewandowska, granice.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. TŁUMACZENIA: Książka ta została przetłumaczona na języki: francuski, angielski, węgierski, czeski, serbski i chorwacki. Na niemiecki przetłumaczona nie została. NAGRODY (przyznane w latach 2015-2016): - Książka Roku Lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia - Nagroda Literacka m.st. Warszawy - Nagroda miesięcznika "Nowe książki" - Ogólnopolska Nagroda Literacka "Gryfia" - Nagroda Literacka Europy Środkowej "Angelus" (finał) - Nagroda Literacka i Historyczna "Identitas" (nominacja) - Nagroda Literacka im. Józefa Mackiewicza (nominacja) - Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej (nominacja) Zdjęcie na okładce pochodzi z archiwum rodzinnego auorki tej książki - Anny Janko, która tak je opisała: "Fotografia na okładce przedstawia moją mamę Teresę Ferenc [pierwsza z prawej], jej brata Jasia Ferenca [poniżej] i małą siostrę Kropkę, czyli Krystynę Ferenc. To ta jasnowłosa dziewczynka z przodu, w koralikach na szyi. Zdjęcie zrobiono we wsi Stolnikowizna, dokąd mama i jej rodzeństwo trafili po pacyfikacji. Pozostałe dzieci to kuzyni z rodziny Kiełbusów: Władka [pierwsza z lewej] i Władek [w środku]". Fotografia została wykonana w sierpniu 1943 roku, a więc dwa miesiące po ludobójstwie we wsi Sochy.
Louisa May Alcott
Najbardziej znana powieść Louisy May Alcott. Klasyka literatury amerykańskiej. Najnowsza kinowa ekranizacja zdobyła Oscara za kostiumy i pięć nominacji w innych kategoriach (w tym za najlepszy film). Ciepła opowieść o losach niezbyt majętnej, ale szczęśliwej rodziny Marchów, wzrusza kolejne pokolenia odbiorców, poruszając uniwersalne i ponadczasowe problemy. Cztery nastoletnie siostry, czekając na powrót z wojny ukochanego ojca, wkraczają na wyboistą drogę ku dorosłości. Otoczone miłością i emocjonalnym wsparciem matki, dzielą wspólnie radości i potknięcia, przeżywają pierwsze młodzieńcze zauroczenia i zawiązują nowe przyjaźnie. Nieprzewidywalny los nie szczędzi im jednak dramatycznych zdarzeń i zmusza do zdawania kolejnych życiowych egzaminów. Czy uda im się odczytać porywy młodzieńczych serc? Czy siostrzana miłość i przywiązanie pomogą pokonać trudności piętrzące się przed nimi każdego dnia?
Katarzyna Hewa
Lara miała wszystko - karierę w Nowym Jorku, prestiż, plany na przyszłość. Traci to przez jeden błąd i zdradę najbliższej osoby. Z wilczym biletem i złamanym sercem wraca na Podlasie, do domu, z którego kiedyś uciekła. Tam czeka na nią nie tylko rodzinny biznes, lecz także dwuletnia kuratela bezwzględnego prezesa, Lucasa - mężczyzny chłodnego, zdystansowanego i wyraźnie przekonanego, że Lara jest ostatnią osobą, która powinna mieć wpływ na firmę. Ich relacja od początku iskrzy, ale pod warstwą niechęci zaczyna tlić się coś, czego żadne z nich nie chce nazwać. Powrót do rodzinnego miasta otwiera jednak znacznie głębsze rany. Spotkanie z uzależnionym ojcem i konfrontacja z apodyktyczną babką zmuszają Larę do zmierzenia się z bolesną prawdą o własnym dzieciństwie. Wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, które burzą starannie budowany wizerunek seniorki rodu - kobiety silnej, lecz toksycznej. Lara dostrzega, jak bardzo sama stała się do niej podobna i zaczyna rozumieć, że nie nauczyła się być dorosłą, odpowiedzialną kobietą. Małe wstrząsy to opowieść o powrotach, które bolą, o miłości, która rodzi się wbrew rozsądkowi, oraz o traumach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Czy po serii małych wstrząsów te dwie kobiety - wnuczka i babka - odważą się na największą zmianę: pokochanie samej siebie?
Krzysztof Boruń
Atrakcyjna członkini ekologicznej bojówki terrorystycznej musi wyswobodzić swojego ukochanego z rąk afrykańskiej policji. Na dziki kontynent udaje się z kilkoma towarzyszami. Ostatecznie grupa trafia w okolice anomalii Vortex P - miejsca, gdzie ludzie tracą zmysły. Bohaterowie próbują ustalić naturę zjawiska - czy występuje tu naturalnie, jest rodzajem nowoczesnej broni, a może śladem obecności Obcych? Każda wersja wydaje się równie prawdopodobna.
Krzysztof Boruń
Ekipa aktywistów-ekologów próbuje odbić z rąk afrykańskiej policji swojego kompana. Przewodzi nimi atrakcyjna partnerka zaginionego chłopaka. Grupa trafia na trop tajemniczej anomalii Vortex P, która mąci umysły ludzkie. Próbując wyjaśnić jej naturę, bohaterowie wchodzą w meandry lokalnej polityki, bywają w wystawnych rezydencjach i najpodlejszych zaułkach terenu. Do tego porozumiewają się z niewidomym naukowcem przy użyciu alfabetu Morse'a. Wszystko wskazuje na to, że rozwiązanie zagadki wykracza poza dotychczas znaną rzeczywistość.
Tomasz Duszyński
Wrocław. Młoda dziewczyna - Joanna Wasiak - nie wraca do domu z wieczornego biegu i znika bez śladu. W poszukiwania zaginionej angażuje się aspirant Anna Rzecka, jednak jej wysiłki nie przynoszą rezultatu. W tym samym czasie do małego dolnośląskiego miasteczka, po ponad dwudziestu latach, powraca policjant Konrad Cichecki. Spotkanie z ojcem i dawnymi przyjaciółmi nie jest dla niego łatwe. Ożywają wspomnienia, a przy tym dawna sprawa zaginięcia, którą żył przed laty Wiązów. Gdy podczas rewitalizacji rynku ujawnione zostają zwłoki kobiety, sprawa wydaje się być przesądzona. Czy łączy coś zaginięcie z ostatnich dni z zaginięciem sprzed ponad dwudziestu lat? Czy powrót Cicheckiego do miasteczka, właśnie w tym momencie, jest tylko przypadkiem? W tym małomiasteczkowym kryminale nic nie jest oczywiste, a skrywanych tajemnic nie da się łatwo pogrzebać. Tomasz Duszyński, zdobywca Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru, Złotego Pocisku Publiczności i nagrody na festiwalu Kryminalna Piła powraca z nowym, wciągającym i pełnym niedopowiedzeń i nagłych zwrotów akcji kryminałem!
Antoine de Saint-Exupéry
Uwielbiana przez Dużych i Małych mądra i piękna opowieść o poszukiwaniu przyjaźni. Książka w nowym przekładzie Elżbiety Siwiec w pięknej interpretacji Macieja Stuhra. Żyłem więc samotnie, nie mając nikogo, z kim mógłbym szczerze porozmawiać, aż do czasu, gdy przed sześciu laty musiałem lądować awaryjnie na Saharze z powodu usterki silnika. A ponieważ nie leciał ze mną ani mechanik, ani pasażerowie, wiedziałem, że sam będę musiał się uporać z trudną naprawą. Była to kwestia życia lub śmierci. Zapas wody wystarczyłby mi zaledwie na osiem dni. Pierwszego wieczoru zasnąłem na piasku o tysiąc mil od terenów zamieszkanych przez ludzi. Byłem bardziej samotny niż rozbitek na tratwie zagubiony gdzieś na środku oceanu. Wyobraźcie więc sobie moje zdumienie, gdy o świcie obudziły mnie słowa wypowiedziane dziwnym, cieniutkim głosikiem: - Bardzo proszę, narysuj mi baranka! - Co proszę? - Narysuj mi baranka... Zerwałem się na równe nogi, jakby strzelił we mnie piorun. Przetarłem mocno oczy. Rozejrzałem się uważnie. I zobaczyłem niezwykłego małego chłopczyka, który przyglądał mi się z powagą. Oto jego najlepszy portret, jaki później udało mi się wykonać. Ale mój rysunek był oczywiście o wiele mniej zachwycający niż model. To nie moja wina. W wieku sześciu lat dorośli tak skutecznie zniechęcili mnie do kariery malarskiej, że nie nauczyłem się rysować niczego oprócz węży boa zamkniętych i węży boa otwartych