Literatura
E. T. A. Hoffmann
E. T. A. Hoffmann Powieści fantastyczne Kawaler Gluck Wspomnienie z roku 1809 tłum. Antoni Lange Schyłek jesieni w Berlinie ma zazwyczaj jeszcze kilka pięknych dni. Słońce przyjaźnie wypływa z obłoków i szybko w parę przetwarza wilgoć w półciepłym powietrzu, wiejącym przez ulice. Wtedy widzimy długi szereg pstro przemieszanych elegantów, mieszczan, duchownych, Żydówek, referendarzy, gryzetek, profesorów, modniarek, tancerzy, oficerów itd. w Alei pod Lipami: wszyscy m... E. T. A. Hoffmann Ur. 24 stycznia 1776 r. w Królewcu Zm. 25 czerwca 1822 r. w Berlinie Najważniejsze dzieła: Dziadek do orzechów, Opowieści nocne (zbiór opowiadań), Diable eliksiry, Kota Mruczysława poglądy na życie Właśc. Ernst Theodor Amadeus Hoffmann. Po rozstaniu rodziców wychowywany przez matkę. Był z zawodu prawnikiem. Ożenił się z Polką, Marią Rohrer-Trzcińską. Komponował, a jego zainteresowanie muzyką przejawia się wyraźnie w wielu jego utworach literackich. Pracował w Poznaniu, następnie w Płocku, dokąd przeniesiono go karnie za rysowanie karykatur urzędników, wreszcie w Warszawie. W latach 1808-1816 pełnił funkcję dyrektora muzycznego teatrów kolejno w Bambergu, Dreźnie i Lipsku, potem kontynuował karierę prawniczą w Berlinie. Tuż przed śmiercią wywołał skandal, opisując działania policji i sądu w satyrze Mistrz Pchła. W literaturze zasłynął Hoffmann jako jeden z pierwszych autorów fantastyki grozy. W swoich utworach budował atmosferę dziwności, tajemnicy, niepokoju. Fascynowały go wydarzenia niewytłumaczalne, z pogranicza szaleństwa. Jego twórczość stała się inspiracją m.in. dla Edgara A. Poe i H. P. Lovecrafta. Na podstawie powieści Dziadek do orzechów powstała opera P. Czajkowskiego. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Marta Popczyk
Sześć dni, dziesięć lat, jedno mieszkanie - a w nim cały katalog ludzkich pragnień. Ryszard - przykładny mąż i ojciec - zostaje służbowo przeniesiony do innego miasta. Tam odkrywa, że samotność ma wiele twarzy, a rutyna podsuwa grzeszne myśli. Rita - młoda studentka - uczy się, że miłość potrafi zniewolić subtelniej niż kajdany. Marek próbuje dorosnąć, choć nie do końca wie, co to właściwie znaczy. Ścieżki życia wszystkich niezależnych od siebie bohaterów krzyżują się w kawalerce - milczącym świadku ich sekretów, kryzysów i uniesień. Czy uda im się wybrać między obowiązkiem a pragnieniem? Między tym, kim się jest, a tym, kim chciałoby się być. Marta Popczyk (ur. 1979) - polska autorka literatury obyczajowej, z wykształcenia i zawodu psycholożka. Debiutowała w 2015 r. powieścią Kawalerka.
Marta Popczyk
Sześć dni, dziesięć lat, jedno mieszkanie - a w nim cały katalog ludzkich pragnień. Ryszard - przykładny mąż i ojciec - zostaje służbowo przeniesiony do innego miasta. Tam odkrywa, że samotność ma wiele twarzy, a rutyna podsuwa grzeszne myśli. Rita - młoda studentka - uczy się, że miłość potrafi zniewolić subtelniej niż kajdany. Marek próbuje dorosnąć, choć nie do końca wie, co to właściwie znaczy. Ścieżki życia wszystkich niezależnych od siebie bohaterów krzyżują się w kawalerce - milczącym świadku ich sekretów, kryzysów i uniesień. Czy uda im się wybrać między obowiązkiem a pragnieniem? Między tym, kim się jest, a tym, kim chciałoby się być. Marta Popczyk (ur. 1979) - polska autorka literatury obyczajowej, z wykształcenia i zawodu psycholożka. Debiutowała w 2015 r. powieścią Kawalerka.
Marta Popczyk
Sześć dni, dziesięć lat, jedno mieszkanie - a w nim cały katalog ludzkich pragnień. Ryszard - przykładny mąż i ojciec - zostaje służbowo przeniesiony do innego miasta. Tam odkrywa, że samotność ma wiele twarzy, a rutyna podsuwa grzeszne myśli. Rita - młoda studentka - uczy się, że miłość potrafi zniewolić subtelniej niż kajdany. Marek próbuje dorosnąć, choć nie do końca wie, co to właściwie znaczy. Ścieżki życia wszystkich niezależnych od siebie bohaterów krzyżują się w kawalerce - milczącym świadku ich sekretów, kryzysów i uniesień. Czy uda im się wybrać między obowiązkiem a pragnieniem? Między tym, kim się jest, a tym, kim chciałoby się być. Marta Popczyk (ur. 1979) - polska autorka literatury obyczajowej, z wykształcenia i zawodu psycholożka. Debiutowała w 2015 r. powieścią Kawalerka.
Kazachskie stepy. Ziemie przeklęte?
Krzysztof Renik
Człowiek przemierzający step, podróżny, który jest w drodze, korzystał tu zawsze z przywileju gościnności. Skoro jest w drodze, z dala od rodzinnych stron, z dala od swych bliskich, to w każdej sytuacji należy okazać mu pomoc. Nie należy go pytać, czy jest twoim przyjacielem, czy wrogiem, nie należy go pytać o to, w jakich zamiarach przybywa do twego kraju. Należy mu po prostu okazać pomoc, a potem wyprawić w dalszą drogę. Szczerze mówiąc, kilkakrotnie byliśmy nawet zażenowani, gdy w przydrożnych czajchanach, po wypiciu przez nas herbaty oraz zjedzeniu kilku kawałków miejscowego chleba, Kazach-właściciel nie chciał od nas żadnych pieniędzy. Mówił po prostu – jesteście w drodze. I w słowach tych nie było żadnej sztuczności, żadnego działania na pokaz. On był po prostu przekonany, że tak właśnie powinien postąpić. Niezwykłe, a jednocześnie krzepiące, iż tej starej, stepowej tradycji nie zniszczył czas sowieckiej dominacji, że przetrwała ona ową dziejową zawieruchę, którą zgotowali Kazachom Sowieci. fragment książki „Kazachskie stepy – ziemie przeklęte?” – znak zapytania w tytule książki nie jest przypadkowy. W polskiej literaturze wspomnieniowej, a niejednokrotnie i w pracach o charakterze historycznym ziemie dzisiejszego Kazachstanu określane bywają mianem „nieludzkich i przeklętych”. Autor, stawiając znak zapytania w tytule publikacji, chce zwrócić uwagę na fakt, iż kazachskie stepy, a tym bardziej autochtoni tych ziem, nie zasługują na określenie przeklęte/przeklęci. Przeklęty może być natomiast system, który z kazachskich stepów uczynił miejsce deportacji milionów ludzi różnych narodowości z obszaru rozciągającego się od wybrzeży Morza Bałtyckiego po brzegi Pacyfiku. Wielu z deportowanych na zawsze pozostało w kazachskiej ziemi. Wśród zesłanych do łagrów lub przymusowo osiedlonych na stepach Kazachstanu „pod komendanturą” znaleźli się także Polacy z dawnych ziem I Rzeczypospolitej (lata trzydzieste XX wieku) i II Rzeczypospolitej (lata czterdzieste XX wieku). Krzysztof Renik – z wykształcenia polonista i antropolog kultury. Od końca lat siedemdziesiątych publicysta specjalizujący się w problematyce azjatyckiej. Odbył kilkadziesiąt podróży po Azji Południowej, Południowo-wschodniej, a także Azji Centralnej. Od roku 1991 wielokrotnie przebywał w Kazachstanie oraz krajach sąsiedzkich. W kręgu jego zainteresowań znalazła się sytuacja polskiej diaspory w tym rejonie świata, odrodzenie życia religijnego – chrześcijańskiego, muzułmańskiego i buddyjskiego na terenach poradzieckich, a także procesy transformacji społeczno-cywilizacyjnej krajów powstałych po rozpadzie ZSRR. Efektem tych penetracji była między innymi książka „Religie, które przeżyły” (Wydawnictwo WAM) oraz kilkadziesiąt publikacji prasowych i audycji radiowych. W latach osiemdziesiątych studiował jako freelancer w Kerala Kalamandalam, indyjskiej uczelni artystycznej kształcącej artystów tradycyjnych sztuk widowiskowych południowych Indii. Plonem tych studiów i badań, kontynuowanych przez kilka lat, były książki „Kathakali – sztuka indyjskiego teatru” i „Śladem Bharaty” (Wydawnictwo Akademickie Dialog). W swoim dorobku ma kilkaset reportaży i artykułów o tematyce azjatyckiej publikowanych w prasie polskiej i zagranicznej. W latach 2007-2011 był pierwszym i jedynym korespondentem Polskiego Radia w Azji Południowej.
Kazachskie stepy. Ziemie przeklęte?
Krzysztof Renik
Człowiek przemierzający step, podróżny, który jest w drodze, korzystał tu zawsze z przywileju gościnności. Skoro jest w drodze, z dala od rodzinnych stron, z dala od swych bliskich, to w każdej sytuacji należy okazać mu pomoc. Nie należy go pytać, czy jest twoim przyjacielem, czy wrogiem, nie należy go pytać o to, w jakich zamiarach przybywa do twego kraju. Należy mu po prostu okazać pomoc, a potem wyprawić w dalszą drogę. Szczerze mówiąc, kilkakrotnie byliśmy nawet zażenowani, gdy w przydrożnych czajchanach, po wypiciu przez nas herbaty oraz zjedzeniu kilku kawałków miejscowego chleba, Kazach-właściciel nie chciał od nas żadnych pieniędzy. Mówił po prostu – jesteście w drodze. I w słowach tych nie było żadnej sztuczności, żadnego działania na pokaz. On był po prostu przekonany, że tak właśnie powinien postąpić. Niezwykłe, a jednocześnie krzepiące, iż tej starej, stepowej tradycji nie zniszczył czas sowieckiej dominacji, że przetrwała ona ową dziejową zawieruchę, którą zgotowali Kazachom Sowieci. fragment książki „Kazachskie stepy – ziemie przeklęte?” – znak zapytania w tytule książki nie jest przypadkowy. W polskiej literaturze wspomnieniowej, a niejednokrotnie i w pracach o charakterze historycznym ziemie dzisiejszego Kazachstanu określane bywają mianem „nieludzkich i przeklętych”. Autor, stawiając znak zapytania w tytule publikacji, chce zwrócić uwagę na fakt, iż kazachskie stepy, a tym bardziej autochtoni tych ziem, nie zasługują na określenie przeklęte/przeklęci. Przeklęty może być natomiast system, który z kazachskich stepów uczynił miejsce deportacji milionów ludzi różnych narodowości z obszaru rozciągającego się od wybrzeży Morza Bałtyckiego po brzegi Pacyfiku. Wielu z deportowanych na zawsze pozostało w kazachskiej ziemi. Wśród zesłanych do łagrów lub przymusowo osiedlonych na stepach Kazachstanu „pod komendanturą” znaleźli się także Polacy z dawnych ziem I Rzeczypospolitej (lata trzydzieste XX wieku) i II Rzeczypospolitej (lata czterdzieste XX wieku). Krzysztof Renik – z wykształcenia polonista i antropolog kultury. Od końca lat siedemdziesiątych publicysta specjalizujący się w problematyce azjatyckiej. Odbył kilkadziesiąt podróży po Azji Południowej, Południowo-wschodniej, a także Azji Centralnej. Od roku 1991 wielokrotnie przebywał w Kazachstanie oraz krajach sąsiedzkich. W kręgu jego zainteresowań znalazła się sytuacja polskiej diaspory w tym rejonie świata, odrodzenie życia religijnego – chrześcijańskiego, muzułmańskiego i buddyjskiego na terenach poradzieckich, a także procesy transformacji społeczno-cywilizacyjnej krajów powstałych po rozpadzie ZSRR. Efektem tych penetracji była między innymi książka „Religie, które przeżyły” (Wydawnictwo WAM) oraz kilkadziesiąt publikacji prasowych i audycji radiowych. W latach osiemdziesiątych studiował jako freelancer w Kerala Kalamandalam, indyjskiej uczelni artystycznej kształcącej artystów tradycyjnych sztuk widowiskowych południowych Indii. Plonem tych studiów i badań, kontynuowanych przez kilka lat, były książki „Kathakali – sztuka indyjskiego teatru” i „Śladem Bharaty” (Wydawnictwo Akademickie Dialog). W swoim dorobku ma kilkaset reportaży i artykułów o tematyce azjatyckiej publikowanych w prasie polskiej i zagranicznej. W latach 2007-2011 był pierwszym i jedynym korespondentem Polskiego Radia w Azji Południowej.
Kazachskie stepy. Ziemie przeklęte?
Krzysztof Renik
Człowiek przemierzający step, podróżny, który jest w drodze, korzystał tu zawsze z przywileju gościnności. Skoro jest w drodze, z dala od rodzinnych stron, z dala od swych bliskich, to w każdej sytuacji należy okazać mu pomoc. Nie należy go pytać, czy jest twoim przyjacielem, czy wrogiem, nie należy go pytać o to, w jakich zamiarach przybywa do twego kraju. Należy mu po prostu okazać pomoc, a potem wyprawić w dalszą drogę. Szczerze mówiąc, kilkakrotnie byliśmy nawet zażenowani, gdy w przydrożnych czajchanach, po wypiciu przez nas herbaty oraz zjedzeniu kilku kawałków miejscowego chleba, Kazach-właściciel nie chciał od nas żadnych pieniędzy. Mówił po prostu – jesteście w drodze. I w słowach tych nie było żadnej sztuczności, żadnego działania na pokaz. On był po prostu przekonany, że tak właśnie powinien postąpić. Niezwykłe, a jednocześnie krzepiące, iż tej starej, stepowej tradycji nie zniszczył czas sowieckiej dominacji, że przetrwała ona ową dziejową zawieruchę, którą zgotowali Kazachom Sowieci. fragment książki „Kazachskie stepy – ziemie przeklęte?” – znak zapytania w tytule książki nie jest przypadkowy. W polskiej literaturze wspomnieniowej, a niejednokrotnie i w pracach o charakterze historycznym ziemie dzisiejszego Kazachstanu określane bywają mianem „nieludzkich i przeklętych”. Autor, stawiając znak zapytania w tytule publikacji, chce zwrócić uwagę na fakt, iż kazachskie stepy, a tym bardziej autochtoni tych ziem, nie zasługują na określenie przeklęte/przeklęci. Przeklęty może być natomiast system, który z kazachskich stepów uczynił miejsce deportacji milionów ludzi różnych narodowości z obszaru rozciągającego się od wybrzeży Morza Bałtyckiego po brzegi Pacyfiku. Wielu z deportowanych na zawsze pozostało w kazachskiej ziemi. Wśród zesłanych do łagrów lub przymusowo osiedlonych na stepach Kazachstanu „pod komendanturą” znaleźli się także Polacy z dawnych ziem I Rzeczypospolitej (lata trzydzieste XX wieku) i II Rzeczypospolitej (lata czterdzieste XX wieku). Krzysztof Renik – z wykształcenia polonista i antropolog kultury. Od końca lat siedemdziesiątych publicysta specjalizujący się w problematyce azjatyckiej. Odbył kilkadziesiąt podróży po Azji Południowej, Południowo-wschodniej, a także Azji Centralnej. Od roku 1991 wielokrotnie przebywał w Kazachstanie oraz krajach sąsiedzkich. W kręgu jego zainteresowań znalazła się sytuacja polskiej diaspory w tym rejonie świata, odrodzenie życia religijnego – chrześcijańskiego, muzułmańskiego i buddyjskiego na terenach poradzieckich, a także procesy transformacji społeczno-cywilizacyjnej krajów powstałych po rozpadzie ZSRR. Efektem tych penetracji była między innymi książka „Religie, które przeżyły” (Wydawnictwo WAM) oraz kilkadziesiąt publikacji prasowych i audycji radiowych. W latach osiemdziesiątych studiował jako freelancer w Kerala Kalamandalam, indyjskiej uczelni artystycznej kształcącej artystów tradycyjnych sztuk widowiskowych południowych Indii. Plonem tych studiów i badań, kontynuowanych przez kilka lat, były książki „Kathakali – sztuka indyjskiego teatru” i „Śladem Bharaty” (Wydawnictwo Akademickie Dialog). W swoim dorobku ma kilkaset reportaży i artykułów o tematyce azjatyckiej publikowanych w prasie polskiej i zagranicznej. W latach 2007-2011 był pierwszym i jedynym korespondentem Polskiego Radia w Azji Południowej.
Ewelina Maria Mantycka
Krystian: Należałem do Klubu Speed-Kop Motocross, który w czasach licealnych założyłem z kumplami. Nasze motto brzmiało: Honorem jest mieć kozła na plecach i mocne kopyto!". I tak żyliśmy, chcąc pokazać dzieciakom, czym jest prawdziwa adrenalina. Miałem swoich przyjaciół, miałem klub, a gdy na mojej drodze pojawiła się dziewczyna taka jak Esterka, w jednej chwili zdałem sobie sprawę, że nie mogę walczyć z losem. Nie była po prostu piękna, była... zakazana. Chciałem jej, ale ona ciągle mi umykała... Estera: Usterka. Po czasach nastoletnich, gdy mnie tak przezywano, w końcu się ogarnęłam. Ja i moje koleżanki nie zawsze byłyśmy święte, a srogie lekcje z przeszłości pamiętam do dziś. Teraz pracowałam w banku, nosiłam grzeczne kostiumy i nie farbowałam włosów na niebiesko. Ale pewnego dnia życie wrzuciło mnie na diabelski młyn za sprawą brodatego faceta z kozłem na plecach. Szaleństwo! Jego oczy kusiły mnie tak bardzo, że miałam ochotę znów stać się buntowniczką. Świetnie tańczył, świetnie całował i jeździł na motorze. Ale czy ja pasowałam do jego życia?
Ewelina Maria Mantycka
Krystian: Należałem do Klubu Speed-Kop Motocross, który w czasach licealnych założyłem z kumplami. Nasze motto brzmiało: Honorem jest mieć kozła na plecach i mocne kopyto!". I tak żyliśmy, chcąc pokazać dzieciakom, czym jest prawdziwa adrenalina. Miałem swoich przyjaciół, miałem klub, a gdy na mojej drodze pojawiła się dziewczyna taka jak Esterka, w jednej chwili zdałem sobie sprawę, że nie mogę walczyć z losem. Nie była po prostu piękna, była... zakazana. Chciałem jej, ale ona ciągle mi umykała... Estera: Usterka. Po czasach nastoletnich, gdy mnie tak przezywano, w końcu się ogarnęłam. Ja i moje koleżanki nie zawsze byłyśmy święte, a srogie lekcje z przeszłości pamiętam do dziś. Teraz pracowałam w banku, nosiłam grzeczne kostiumy i nie farbowałam włosów na niebiesko. Ale pewnego dnia życie wrzuciło mnie na diabelski młyn za sprawą brodatego faceta z kozłem na plecach. Szaleństwo! Jego oczy kusiły mnie tak bardzo, że miałam ochotę znów stać się buntowniczką. Świetnie tańczył, świetnie całował i jeździł na motorze. Ale czy ja pasowałam do jego życia?
Iwona Surmik
Renata Kulczycka ma trzydzieści lat, ale czuje się i zachowuje jakby przekroczyła sześćdziesiątkę. Jest zmęczona monotonną pracą urzędniczki, a popołudniami nie ma siły na życie prywatne. Codzienny marazm jej życia przerywa wypadek samochodowy, na skutek którego Renata trafia do nieba. Jak wyglądają słynne niebiosa? I czy na pewno bardzo różnią się od tego co na ziemi?
Iwona Surmik
Renata Kulczycka ma trzydzieści lat, ale czuje się i zachowuje jakby przekroczyła sześćdziesiątkę. Jest zmęczona monotonną pracą urzędniczki, a popołudniami nie ma siły na życie prywatne. Codzienny marazm jej życia przerywa wypadek samochodowy, na skutek którego Renata trafia do nieba. Jak wyglądają słynne niebiosa? I czy na pewno bardzo różnią się od tego co na ziemi?
Iwona Surmik
Renata Kulczycka ma trzydzieści lat, ale czuje się i zachowuje jakby przekroczyła sześćdziesiątkę. Jest zmęczona monotonną pracą urzędniczki, a popołudniami nie ma siły na życie prywatne. Codzienny marazm jej życia przerywa wypadek samochodowy, na skutek którego Renata trafia do nieba. Jak wyglądają słynne niebiosa? I czy na pewno bardzo różnią się od tego co na ziemi?
Każdy szczyt ma swój Czubaszek
Artur Andrus, Maria Czubaszek
Maria Czubaszek w rozmowie z Arturem Andrusem. Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego. W tych wspomnieniach, pełnych przewrotnych anegdot, pojawiają się m.in.: Jonasz Kofta, Jacek Janczarski, Adam Kreczmar, Agnieszka Osiecka, Jerzy Dobrowolski, Stefania Grodzieńska, Bohdan Łazuka i Jerzy Urban Dowcipnym dopełnieniem tych rozmów są fragmenty satyrycznej i literackiej twórczości Marii Czubaszek oraz liryczne, a zarazem ironiczne, ilustracje Wojciecha Karolaka. Dla Marysi nie był to łatwy czas. Nie cierpi wspomnień! I kiedy zorientowała się, że będę ją do nich zmuszał, bo przecież w tej sprawie ta książka, zaczęła mnie unikać. Nie znosi swojej twórczości! I kiedy było jasne, że będę nalegał, żeby przeczytała coś, co kiedyś napisała, przestawała odbierać telefon. Ma bardzo niefrasobliwy stosunek do swoich tekstów. Nie prowadzi żadnego archiwum, na pytanie masz? zazwyczaj odpowiada gdzieś miałam. To, co udało się tutaj zamieścić, spisane jest z taśm zachowanych w archiwum dawnej Redakcji Rozrywki Programu III Polskiego Radia, kilku nagrań telewizyjnych. Ta rozmowa nie kończy się w jakimś logicznym momencie. Kończy się w momencie koniecznym dla ratowania naszej znajomości. Gdybym jeszcze kilka razy próbował ją zapytać o jakieś wspomnienie z dzieciństwa, znienawidziłaby mnie na zawsze. Artur Andrus
Każdy szczyt ma swój Czubaszek
Artur Andrus, Maria Czubaszek
Maria Czubaszek w rozmowie z Arturem Andrusem. Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego. W tych wspomnieniach, pełnych przewrotnych anegdot, pojawiają się m.in.: Jonasz Kofta, Jacek Janczarski, Adam Kreczmar, Agnieszka Osiecka, Jerzy Dobrowolski, Stefania Grodzieńska, Bohdan Łazuka i Jerzy Urban Dowcipnym dopełnieniem tych rozmów są fragmenty satyrycznej i literackiej twórczości Marii Czubaszek oraz liryczne, a zarazem ironiczne, ilustracje Wojciecha Karolaka. Dla Marysi nie był to łatwy czas. Nie cierpi wspomnień! I kiedy zorientowała się, że będę ją do nich zmuszał, bo przecież w tej sprawie ta książka, zaczęła mnie unikać. Nie znosi swojej twórczości! I kiedy było jasne, że będę nalegał, żeby przeczytała coś, co kiedyś napisała, przestawała odbierać telefon. Ma bardzo niefrasobliwy stosunek do swoich tekstów. Nie prowadzi żadnego archiwum, na pytanie masz? zazwyczaj odpowiada gdzieś miałam. To, co udało się tutaj zamieścić, spisane jest z taśm zachowanych w archiwum dawnej Redakcji Rozrywki Programu III Polskiego Radia, kilku nagrań telewizyjnych. Ta rozmowa nie kończy się w jakimś logicznym momencie. Kończy się w momencie koniecznym dla ratowania naszej znajomości. Gdybym jeszcze kilka razy próbował ją zapytać o jakieś wspomnienie z dzieciństwa, znienawidziłaby mnie na zawsze. Artur Andrus
Maria Rodziewiczówna
Maria Rodziewiczówna, być może nieświadomie, samą siebie obsadzała często jako główną bohaterkę snutej opowieści. Zawsze był to silny charakter, kobieta ciężko pracująca, dobrze zdająca sobie sprawę, jak niewdzięcznie świat traktuje jej płeć. Pisarka zdecydowanie wyprzedzała w myśleniu o kobietach własną epokę, bo i sama tę epokę wyprzedzała działaniem i myśleniem. Nie była przy tym wcale pobłażliwa dla kobiet, widziała ich wady, ale potrafiła dostrzec zalety. Wyraźnie zmagała się ze zjawiskiem emancypacji, chyba nieco zazdroszcząc młodym kobietom, że potrafią wywalczyć więcej, niż było to możliwe za czasów jej młodości. Z drugiej strony lekceważyła te, które biernie odgrywały role, w jakich widział je świat. W Kądzieli poznamy całą galerię postaci kobiecych. Pani Taida samodzielnie zarządza, i to z sukcesem, majątkiem ziemskim (jak sama Rodziewiczówna), na dodatek wychowując dwóch synów. Nie sprzeciwia się obyczajom, tylko ciężko pracując, wykuwa swoją ziemską drogę. Drugą główną bohaterką jest córka jej kuzynki, Stasia, która wbrew wszystkiemu chce zostać lekarzem, odrzucając wszelkie konwenanse. A jednak właśnie te dwie kobiety okazują się bratnimi duszami. Piękna opowieść o obowiązku, miłości, przyjaźni.
Maria Rodziewiczówna
Maria Rodziewiczówna, być może nieświadomie, samą siebie obsadzała często jako główną bohaterkę snutej opowieści. Zawsze był to silny charakter, kobieta ciężko pracująca, dobrze zdająca sobie sprawę, jak niewdzięcznie świat traktuje jej płeć. Pisarka zdecydowanie wyprzedzała w myśleniu o kobietach własną epokę, bo i sama tę epokę wyprzedzała działaniem i myśleniem. Nie była przy tym wcale pobłażliwa dla kobiet, widziała ich wady, ale potrafiła dostrzec zalety. Wyraźnie zmagała się ze zjawiskiem emancypacji, chyba nieco zazdroszcząc młodym kobietom, że potrafią wywalczyć więcej, niż było to możliwe za czasów jej młodości. Z drugiej strony lekceważyła te, które biernie odgrywały role, w jakich widział je świat. W Kądzieli poznamy całą galerię postaci kobiecych. Pani Taida samodzielnie zarządza, i to z sukcesem, majątkiem ziemskim (jak sama Rodziewiczówna), na dodatek wychowując dwóch synów. Nie sprzeciwia się obyczajom, tylko ciężko pracując, wykuwa swoją ziemską drogę. Drugą główną bohaterką jest córka jej kuzynki, Stasia, która wbrew wszystkiemu chce zostać lekarzem, odrzucając wszelkie konwenanse. A jednak właśnie te dwie kobiety okazują się bratnimi duszami. Piękna opowieść o obowiązku, miłości, przyjaźni.
Julia Misiaszek
Miała tylko dopilnować, by cud chłopak zawsze był cud... Kenna, mimo bardzo młodego wieku, jest rozchwytywaną stylistką gwiazd. Spotkania ze znanymi ludźmi są jej codziennością i wielkie sławy od dawna nie robią na niej wrażenia. Przywykła już do tego, że zwykle ma do czynienia z zadufanymi w sobie artystami, i uzbroiła się na wszelkie przejawy gwiazdorstwa. Pewnego razu w Toronto pod opiekę bezpośredniej i sarkastycznej dziewczyny trafia Casper Murray ― gwiazda popu i bożyszcze nastolatek. Jest piękny, znany i... zblazowany. Młody piosenkarz, doświadczony w kontaktach ze stylistami, z menadżerami i choreografami, spodziewa się kolejnej beznamiętnej współpracy. Ku ich wspólnemu zaskoczeniu zawodowa relacja nieco się komplikuje, gdy oboje zdają sobie sprawę, że są dla siebie wyjątkowi. Co weźmie górę w świecie, w którym każdy ruch jest śledzony przez media: profesjonalizm czy głos serca? Posłuchaj audiobooka: