Proza
Malgorzata Mikos
Prawdziwa miłość nie boi się słowa wieczność. Oliwia i Jakub żyją jak w bajce, ciesząc się z każdego wypełnionego szczęściem i miłością dnia. Jedna sekunda decyduje o tym, że dziewczyna traci wszystko, co było dla niej ważne, a jej życie staje się pasmem niewyobrażalnego cierpienia. Po tragicznej śmierci Jakuba nie potrafi już z ufnością spoglądać w przyszłość, jak to robiła do tej pory, a rozpacz zaczyna jej przesłaniać cały świat. I wtedy ponownie spotyka swojego ukochanego, który składa jej niezwykłą obietnicę Wstrzymując oddech to pełna emocji opowieść o kruchości ludzkiego życia i marzeń oraz o niełatwych relacjach rodzinnych i próbie poradzenia sobie ze stratą najbliższej osoby. Małgorzata Mikos - pisarka, poetka, dziennikarka, fotografka, podróżniczka. Publikowała wiersze, m. in. w antologiach poetyckich oraz w magazynach literackich. Wielbicielka literatury, muzyki, kina oraz dobrej kawy. W 2018 ukazała się jej debiutancka powieść zatytułowana Dni naszego życia.
Daniel Radecki
Wszyscy jesteśmy hipsterami. Urodzeni w Polsce A, B i C, emigrujący do dalszych i bliższych krajów, samotni czy sparowani, ułomni czy wybitni, poszukujemy własnego stylu, tożsamości i niepowtarzalnej drogi przez życie. Pielgrzym to człowiek, który w jednym momencie stracił niemal wszystko: rodziców, dziewczynę, perspektywy na przyszłość. Pogrążony w stagnacji, szukający pocieszenia w przygodnych miłościach i topiący smutki w alkoholu pewnego dnia odbiera telefon od dawnego przyjaciela z zaproszeniem na wesele kumpla - jednego z członków dawnej pijackiej załogi. Konfrontacje z własną przeszłością, szanse na wyjście z życiowego impasu, niespodziewane spotkania przy wódce wszystko to wraca do głównego bohatera, ale najważniejszym z powrotów do przeszłości jest próba reanimowania wielkiej, lecz niespełnionej miłości z dawnych lat. Symbolem Polski nie jest zielona wyspa pośrodku czerwonej, zadłużonej Europy. Symbolem Polski jest słoik, to podstawowe narzędzie wymiany gospodarczej między miastem a prowincją, ta sztafeta pokoleń, handel wymienny na dobra niematerialne. Wszyscy jesteśmy słoikami, esencją, solą tej ziemi, bo nikt inny oprócz nas nie odpowiada za wzrost gospodarczy, bo zostaliśmy, bo bierzemy kredyty, bo robimy dzieci, bo wypruwamy sobie żyły w pracy w korpo, bo z tego czy innego względu nie chciało nam się wyjechać. Zamiast zielonej wyspy w kontury naszego pięknego kraju wpisany powinien być słoik, w połowie pusty i w połowie pełny, będący bramą między Wschodem a Zachodem. I tym razem to Wschód wygrywa, bo jest pieprzonym wypełnieniem, farszem, którym zajadamy się ze smakiem, który nigdy nam się nie znudzi i po który zawsze wracamy, licząc na dokładkę. A on czasem dokłada nam aż zanadto.
Wszyscy patrzymy na ten sam księżyc
M. Sienkiewicz
Jeśli słuchając tej książki, masz wrażenie, że to historia o Tobie, to masz rację. To opowieść o tym, że najbardziej znienawidzić można kogoś, kogo się kocha. Opowieść o miłości, którą każdy z nas przeżył, przeżywa lub chciałby przeżyć. Pełna słów, których żałujemy, myśli, których się boimy, czynów, których się wstydzimy i momentów, które rozbawią nas do łez. Zabójcza mieszanka sarkazmu i szczerości. Zabawna. Emocjonująca. Szczera. Czy na końcu jest happyend? Mieliśmy mieć tatuowane obrączki. Jak na zawsze, to na zawsze, prawda? Trwałość to trwałość. Gdy w złości chcesz ściągnąć kawałek złota z palca i rzucić go o ścianę, przypominasz sobie, że to miało być na stałe, prawda? Mieliśmy mieć tatuowane obrączki. Kreska, kropka, nieważne. Może linia z EKG oznaczająca bicie naszego serca? Może nasze imię, nieważne. Miało być na zawsze, pod skórą, w nas. I nic z tego, kurna mać.
Mirosław Tyc
Jaką cenę zapłacisz za to, co nazywasz wolnością? Dzień Wszystkich Świętych, mała wieś na Kaszubach. Co roku te same tłumy, te same znicze i sztuczne kwiaty. Właśnie tego dnia i w tych nietypowych okolicznościach kilkuletni chłopiec po raz pierwszy wyraźnie odczuwa fascynację innym mężczyzną. Wkrótce zda sobie sprawę z tego, że nie jest to jedyny powód, dla którego czuje się inny interesują go rzeczy uważane przez otoczenie za nienormalne, sprzeczne z naturą. Dzień po dniu mierząc się ze swoim prawdziwym ja" i ze swoją seksualnością, wkrótce zacznie buntować się przeciwko ograniczeniom, jakie nakłada na niego życie w rodzinnej miejscowości. Dziś jest trudny dzień. Nie jest łatwo całkowicie odciąć się od swoich przodków. Zawsze o nich pamiętasz, nie tylko w Święto Zmarłych. Kiedyś bardzo tęskniłem za tatą. Mama tłumaczyła mi, gdy byłem zapłakanym szkrabem, że tatuś jest z nami, że możemy się z nim spotkać w świecie snów. I że on jest teraz w niebie i na nas patrzy z Panem Bogiem, pilnuje, żebyśmy nie popełniali grzechów, żebym zawsze był grzeczny. Czuwa z góry nad moim bezpieczeństwem. Jak ona musiała się natrudzić, żeby to wszystko wymyślić.
Monika Sawicka
Przeszłość i teraźniejszość wzajemnie na siebie oddziałują. Choć ta druga nie jest w stanie zmienić pierwszej, to wydarzenia sprzed lat wciąż żywo wpływają na zachowanie bohaterów. Każda rodzina ma tajemnice skrzętnie chowane przed światem. Ich odkrycie może całkowicie zmienić relacje jej członków. Samotność, traumatyczne doświadczenia, miłość, manipulacje. Tu łzy rozpaczy mieszają się ze wzruszeniem, a akcja trzyma w napięciu do ostatniej sceny.
Agnieszka Włoka
Lata temu Klara zostawiła całe swoje życie w Tarnowskich Górach i desperacko wyjechała do Warszawy. Za wszelką cenę chciała odciąć się od smutnych wspomnień i toksycznych relacji. Lakoniczne wiadomości od matki tylko wzmacniały ją w decyzji, by nigdy nie wracać w rodzinne strony. Sytuacja zmienia się, gdy pewnego dnia dziewczyna dostaje niespodziewany telefon od roztrzęsionej sąsiadki.
Katarzyna Wasilewska
Kim jest Iza i jaką skrywa tajemnicę? Jej historię układamy z kawałków, jak puzzle. Znajdujemy je w opowieściach dziewięciu kobiet, które z Izą pracują, mieszkają, dzielą z nią pasje i codzienne nawyki. Widzą ją, oceniają i mierzą własną miarą. Czy słusznie? Każdy rozdział to fragment obrazu, a zarazem osobna całość. Odkrywamy powoli mroczny sekret Izy, a jednocześnie ekscytujemy się przygodami pozostałych kobiet. Poznajemy je rozczochrane, w trakcie życiowej demolki: rozstania, remontu, awansu, wypadku. Jesteśmy z nimi, gdy brną z koniem przez las, odkrywają w ogródku czołg, wkładają rękawice bokserskie lub łapią na wędkę szczupaka. Kibicujemy im, gdy próbują pokonać traumę i odzyskać smak życia. Kobiety walczą i szukają nowego sensu, bo na ich losach kładzie się cieniem przemoc. Ta przypadkowa, codzienna, doświadczana w pracy, na ulicy, a także w domu, ze strony najbliższych. Taka, która bywa niewidoczna, lecz przerasta i zatruwa kęsy codzienności niczym plamka pleśni na chlebie. Kobiety stawiają jej czoła i szukają nowego sensu w obliczu straty i zmiany. Muszą sobie przy tym radzić z oczekiwaniami innych. Słyszą, że powinny być miłe i skromne, a jednocześnie najlepsze. Że powinny być zaradne, a jednocześnie czekać na rycerza na białym koniu. Mają cieszyć się z małych rzeczy a jednak życzą sobie wszystkiego najlepszego"! Jak to pogodzić? Wszystkiego najlepszego" to książka pełna humoru, lecz mroczna. O miłości, stracie i zemście i o woli przetrwania.
Dahlia de la Cerda
Co trzy godziny i dwadzieścia pięć minut w Meksyku ginie kobieta, rozczłonkowana, uduszona, zgwałcona, pobita do nieprzytomności, spalona żywcem, rozpruta ciosami noża, z połamanymi kośćmi i siną skórą. () Meksyk to olbrzymi potwór, który pożera kobiety pisze Dahlia de la Cerda. I powołuje do literackiego życia komando mścicielek. Młodych, zdecydowanych i bezwzględnych. Prawdziwych anielic zemsty, które nie cofną się przed paktem z Księciem Ciemności, jeśli ten obieca im pomoc. Szczerze mówiąc, nie bardzo mają wyjście. Bóg nie stanie po ich stronie. On jest przecież mężczyzną, a choć bohaterki Wściekłych suk kochają swoich ojców, braci i wybranków, to mężczyzna jest dla nich zwykle wrogiem. Kimś, kto powołując się na odwieczne prawo, rości sobie pretensję do kobiecego ciała i życia. Ale de la Cerda nie gra na jednej nucie. Jej tarantinowskie z ducha opowiadania pulsują żywą mową i skrzą się od pomysłów. W trzynastu monologach bohaterek gorzkiej prawdzie o biedzie i przemocy towarzyszą groteska i czarny humor; mnóstwo tu odniesień do kina i muzyki pop, lokalnych zwyczajów, legend i kultury narco. Brawurowy debiut młodej meksykańskiej pisarki i aktywistki. Ja w tym widzę swoisty moralitet który może wydać się amoralitetem, bo z pewnością wymyka się utartym kanonom. To coś w rodzaju kieszonkowego atlasu kobiet, tyle że ze świata, w którym konflikty są dużo bardziej dramatyczne i skrajne niż u nas. Jest też w tej książce coś głęboko tarantinowskiego więc ta aluzja w tytule zasadna bo tak jak amerykański reżyser brał symboliczny, wyimaginowany odwet na nazistach wBękartach wojnyczy sekciarzach wPewnego razu w Hollywood, tak de la Cerda bierze odwet na mordercach i gwałcicielach. Tomasz Pindel