Przewodniki i podróże
Afryka. Opowieści o wszystkich krajach kontynentu
Chinny Ukata, Astrid Madimba
Kto przewodził oskarżeniom przeciwko apartheidowi w Republice Południowej Afryki? Jak Afrykanin stał się jednym z najbogatszych ludzi w historii? Kim była królowa Nzinga? Są historie, których nigdy nie uczono w szkole. Chinny Ukata i Astrid Madimba odkrywają przed nami Afrykę, jakiej jeszcze nie znaliśmy. Uświadamiają nam, jak wiele tracimy, nie dostrzegając piękna i złożoności kultur i historii pięćdziesięciu czterech krajów afrykańskich. Podkreślają kluczowe momenty historyczne, które ukształtowały każdy naród i przyczyniły się do jego współczesnej pozycji globalnej. Afryka. Opowieści o wszystkich krajach kontynentu nie jest klasyczną książką historyczną albo podręcznikiem. To odważna krytyka postrzegania Afryki jako monolitu. Następnym razem, gdy usłyszycie, że ktoś mówi o Afryce, jakby była jednym, niezróżnicowanym państwem, zaopatrzcie jego lub ją w egzemplarz tej książki.
Marcin Bruczkowski
- Sean! - No...? - Opowiedz mi, gdzie w Tokio o trzeciej rano można kupić piwo w nielegalnym automacie. I jak napić się w pubie, kiedy się nie ma ani grosza przy duszy. Wiesz, na trick ze spirytusem. - Przecież ty to wiesz, aż nadto dobrze zresztą. - Tak, ale moi czytelnicy nie wiedzą. - Jacy czyte... książkę piszesz??? Pogięło cię. Zwariowany Polak... - Zamknij się, nie mniej zwariowany Irlandczyku. I lepiej mi pomóż, bo muszę zmieścić dziesięć lat naszych przygód w Japonii w jednej powieści, w której ty... - Dlaczego ja? - Nie przerywaj. No więc ty masz napisać, jak się podrywa Japonki i o majteczkach. Różowych, w białe płatki wiśni. I o cerowaniu dziewic... - Nawet nie śmiej, małpo wredna! Jeszcze Mayumi przeczyta i będę miał prze-chla-pa-ne! Jak wspomnisz o podrywaniu, to ja napiszę o nocy na zardzewiałym rowerze w Ikebukuro. - I oku tuńczyka? - I jak cię aresztowali! - I o Przyjacielu Kalorii, koniecznie! - I o żubrówce! - I o... Marcin Bruczkowski wyjechał do Japonii na rok, a został na dziesięć lat. Jak twierdzi, zatrzymała go tam miłość do japońskiego piwa i łaźni koedukacyjnych. Jego pierwsza powieść, Bezsenność w Tokio, stała się natychmiastowym bestsellerem.
Bieszczady. Dla tych, którzy chcą je poznać naprawdę
Adrian Markowski
Wędruj swoją własną ścieżką w Bieszczadach. Ta książka to opowieść, a jednocześnie wędrówka po Bieszczadach, zaproszenie do tego, by poznawać je coraz głębiej. To zachęta, by nie tylko zachwycać się pięknem tego cudownego miejsca, ale też uczyć się słuchać i patrzeć, bo tylko wtedy Bieszczady pozwolą się naprawdę odkryć i obdarują wędrującego całym swoim bogactwem. Adrian Markowski, który sam od długich lat wydeptuje bieszczadzkie szlaki, jest niezwykłym przewodnikiem. Prowadząc pewnie czytelnika przez drogi i bezdroża, przeszłość i teraźniejszość Bieszczadów, zaprasza, by każdy szedł swoją własną ścieżką, wskazując tropy, zachęca, by podążać nimi na swój własny sposób. A przede wszystkim - opowiada nie tylko, dokąd, ale i jak wędrować. Adrian Markowski - pisarz i poeta, autor tomu opowiadań "Sąsiady" (zekranizowanego przez Grzegorza Królikiewicza), tomiku piosenek "Niebo nad Caryńską" oraz książek dla dzieci "Na tabliczkę sposób nowy, sama wchodzi ci do głowy" i "Na dzielenie sposób nowy, samo wchodzi ci do głowy"; dziennikarz, redaktor i tłumacz.
Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami
Adrian Markowski
Wszystko, co musisz wiedzieć, żeby zrozumieć i pokochać Bieszczady. Ta książka to klucz do poznania Bieszczadów. I to wcale nie powierzchownie, ale do głębi. Na podstawie swoich długoletnich doświadczeń autor książki pewnie prowadzi czytelnika po drogach i bezdrożach, meandrach przeszłości i dnia dzisiejszego Bieszczadów. Niczego nie narzuca, lecz jedynie wskazuje szlaki do skarbów, które można tu odnaleźć. Bo Bieszczady są magiczne, jednak ta magia dostępna jest jedynie tym, którzy wiedzą, gdzie i na co należy patrzeć. Nie są skąpe, ale nie obdarowują każdego tak samo. Mierzą wędrowców własną miarą, ceniąc szczególnie tych, którzy przemierzają swoją drogę z szacunkiem i pokorą. Adrian Markowski, autor na poły przewodnika, na poły reportażu, zaprasza na ścieżki bardziej i mniej znane, leżące na szlakach, poza nimi, a także we wnętrzu każdego z nas. Pokazuje, że każdy, jeśli tylko zechce, może przeżyć na tych rubieżach prawdziwą przygodę. Bo choć Bieszczady nie są już dalekie i dzikie, zawsze były i wciąż pozostają wyzwaniem. Każdy musi tu wydeptać swoją ścieżkę. Ta książka to pierwszy krok. Z tą książką zrozumiesz i pokochasz Bieszczady. Krzysztof Potaczała Adrian Markowski - pisarz i poeta, autor tomu opowiadań "Sąsiady" (zekranizowanego przez Grzegorza Królikiewicza), tomiku piosenek "Niebo nad Caryńską" oraz książek dla dzieci "Na tabliczkę sposób nowy, sama wchodzi ci do głowy" i "Na dzielenie sposób nowy, samo wchodzi ci do głowy"; dziennikarz, redaktor i tłumacz, przez całe życie zawodowo związany ze słowem pisanym.
Sławomir Matczak
Baflow, człowiek gór, trzykrotnie wybiera się w Himalaje. Poznaje ten daleki kraj od środka, mając za przewodnika rdzennego Nepalczyka, bramina. Odkrywa styl życia mieszkańców, zwiedza świątynie, zdobywa swoje własne szczyty", ociera się o śmierć. Dopadają go też demony, które nie pozwalają mu spokojnie spać, ale doprowadzają ostatecznie do oczyszczenia duszy. Z każdej podróży Baflow wraca przepełniony emocjami, które każą mu wyruszać na kolejny życiowy szlak... Bistari" to poruszająca, metaforyczna opowieść o wędrowaniu nie tylko po nepalskich bezdrożach, w otoczeniu gigantycznych himalajskich ośmiotysięczników, lecz także o wędrówce w głąb siebie, do wspomnień, które ranią i które dają radość. Ta podróż to rozliczenie się z przeszłością i odwaga, by rozpocząć nowy rozdział w życiu. Dopijali herbatę. Rozmowa przestała się kleić. Powoli szykowali się do snu, gdy nagle Baflow zapytał Przewodnika: - Mówiłeś na lotnisku, że to koniec tego niezwykłego miejsca, że to zmierzch Mustangu. Co miałeś na myśli? Spojrzeli na siebie. Cichy podniósł głowę. Żonka patrzyła ciekawie to na Baflowa, to na Przewodnika, który po chwili odezwał się do siedzących przy niskim stoliku: - Tak, to ostatnie chwile tej magicznej krainy - potwierdził. Wziął łyk zimnej już herbaty i dodał: - Niedawno odkryto tu rudę uranu, niedaleko stolicy Lo-Manthang, i ogromne złoża gazu w Muktinath. Już wielki sąsiad z północy idzie tu ze swoimi koparkami, ciężarówkami i tysiącami robotników.
Bliżej. Rodzicielstwo bliskości dla tych, którym kończy się cierpliwość
Joanna Jaskółka
Rodzicielstwo bliskości jest prostsze, niż myślisz. Nie potrzebujesz kursu u superniani ani stu poradników. Ja już je wszystkie za ciebie przeczytałam. Dzięki mojej książce dowiesz się, czym naprawdę jest rodzicielstwo bliskości i jak stosować jego zasady w praktyce. Bez żadnej ściemy. Pokażę ci na przykładach, w codziennych scenkach i dialogach: dlaczego powinnaś się cieszyć z każdego nie swojego dziecka, czy należy od razu biec, kiedy słyszysz: Mamo, pomóż!, jak rozmawiać z dziećmi, żeby chciały rano wstać, ubrać się i pójść do przedszkola, co zrobić, gdy dziecko krzyczy: Nienawidzę cię! Jesteś najgorszą mamą! i dlaczego czasami warto odpuścić. Bo dzieci często zachowują się źle nie dlatego, że tak chcą, tylko po prostu inaczej nie potrafią. Jeszcze nie potrafią. Mój syn był pierwszym dzieckiem, które w swoim życiu wzięłam na ręce. Nigdy wcześniej nie przytulałam niemowlaka. Moje doświadczenia związane z dziećmi rozpoczęły się w momencie przyjścia na świat mojego pierwszego syna, nie zostały ukształtowane przez żadną wiedzę z zewnątrz i przekonania o tym, co należy zdaniem innych z dzieckiem robić. Już od naszych pierwszych wspólnych dni kierowałam się czystą intuicją i dopiero po kilku latach dowiedziałam się, że ta intuicja znajduje potwierdzenie w nauce, że działanie metod polecanych przez supernianie i różne magiczki od wychowania a metody te odrzucałam, bo ich stosowanie kosztowało mnie za dużo wysiłku nie znajduje potwierdzenia w badaniach naukowych. Owszem, różne strategie działają, ale na krótką metę, nie dają jednak korzyści i nauki na przyszłość. W wychowaniu dzieci kieruję się logiką i sercem. Bez sztucznych zasad i reguł. Chciałabym, żeby moje dzieci wiedziały, że w życiu, dorosłym życiu, które je czeka, nikt nie da im kary za nieposprzątany pokój, nikt nie da im nagrody za odwiedzenie babci, nikt nie będzie ich stawiał do kąta za to, że nie chciały się podzielić zabawkami lub że poniosły je emocje. Chciałabym, żeby wszystkie dzieci miały dzieciństwo, które uczyłoby, że dobre rzeczy robimy dlatego, że są dobre, a nie pod groźbą kary czy ze względu na nagrodę. Joanna Jaskółka wiejska matka, autorka znanego bloga Matka jest tylko jedna
Anna Karpa, Katarzyna Karpa
Prawdziwe oblicze Państwa Środka z dala od utartych szlaków. Dwa tygodnie, 8 tysięcy kilometrów z Warszawy do Szanghaju i ponad 4 tysiące kilometrów przemierzonych na miejscu łodzią, rikszą, nocnym autobusem, pociągiem hard sleeper i czym tylko się dało. Jedna noc w hotelu. Reszta od hosteli po lokalne kwatery. Jedzenie zawsze pałeczkami i lokalnie. A jakie dokładnie było menu? Czasem lepiej nie wiedzieć. Mózgu małpy ani mięsa psa nie było... chyba. Dzięki tej książce czytelnicy nie tylko odwiedzą Chiny, lecz także poczują ich rytm, smaki i prawdziwą codzienność. Anna Karpa i Katarzyna Karpa autorki książki podróżniczej pod tytułem Chiny? Dlaczego nie....
Andrzej Stasiuk
Z fotografiami Dariusza Pawelca Z Dziennika pisanego później: "Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o dawnych gwałtach albo że pójdzie do klasztoru. W Banja Luce o tym myślę, gdy pada deszcz i szukam wylotówki na Chorwację, na Węgry, bo już wracam. Myślę o niej w Jajcu i myślę w Travniku. Jak się czasami przewraca na bok w tych wiekuistych brzózkach, w tych piaskach wieczystych, wspiera na łokciu i patrzy na widnokrąg, gdzie się podnoszą pokusy wielkich miast, brylantowe wieżowce, chorągwie z pięknymi herbami firm globalnych i gdzie światło lucyferycznie odbija się od chmur, składając w obcojęzyczne napisy głoszące chwałę nadchodzącego wyzwolenia, które niczym bezlitosna fala zatopi stare, a ocali nowe. Za to ją kocham. Za to patrzenie. Za to leżenie na boku. I sobie obiecuję, że jak tylko wrócę z tych beznadziejnych Bałkanów, to ją zaraz opiszę. Kilometr po kilometrze, hektar po hektarze, gmina po gminie, wymieniając te wszystkie nazwy jak zaklęcia, jak modlitwy, jak litanie, arko przymierza, domie złoty, wieżo z kości gdzieś koło Małkini, gdzieś koło Bełżca".