Powieść
Marek Malcher
Książka odsłania kulisy pracy na morzu. Zderza mity z rzeczywistością. Pokazuje losy polskich marynarzy od czasów PRL-u do chwili obecnej. Z pokładu Białej Fregaty przenosimy się na nowoczesny skomputeryzowany statek pracujący na polu naftowym. Morskie tragedie przeplatają się z opisami przygód w portach całego świata. Przeczytałem błyskawicznie Przepustkę i szczerze Ci jej gratuluję. Krótkie, lapidarne całostki układają się w coś w rodzaju prywatnej encyklopedii życia zawodowego i życia w szerszym sensie Zrezygnowałeś z pedantycznej chronologii, zyskałeś możliwość pamięciowych powrotów do zdarzeń wcześniejszych. Masz wyczucie sztuki kompozycji. Z listu prof. Edwarda Balcerzana (krytyka literackiego, członka Polskiego PEN-Clubu) do Autora.
Jerzy Siewierski
Czasem jedno przypadkowe zdarzenie potrafi nadać życiu zupełnie nowy bieg. Tak dzieje się, kiedy w ręce bohatera trafiają wyjątkowe karty do tarota. Okazuje się, że właścicielką talii była madame Lhullier najsłynniejsza warszawska kabalarka końca XVIII wieku i metresa króla... Czy moc kart może ujawnić się przeszło sto lat później? Czas przygotować się na spotkanie ze światem, który wymyka się nauce i zdrowemu rozsądkowi.
Jacek Krakowski
Młoda policjantka Laura Sawicka dostaje do rozwiązania sprawę sprzed czterdziestu trzech lat. To wtedy podczas spotkania rodzinnego padł strzał, w wyniku którego zmarł młody chłopak. Obarczony winą Stanisław Kornatowicz trafia do więzienia, gdzie dwa miesiące później - według oficjalnych informacji - popełnia samobójstwo. Jego syn Rudolf twierdzi, że ktoś pomógł ojcu przenieść się na tamten świat i zleca w tej sprawie śledztwo. Tymczasem okazuje się, że również policjantka jest uwikłana w mroczną historię z przeszłości - jej wujek był uczestnikiem felernego spotkania. Laura zbiera wspomnienia świadków, które odsłaniają coraz więcej kontekstów i wątków dotyczących rodzinnych tajemnic, trudnych relacji, urazów i uprzedzeń. W rosnącym gąszczu (nieraz sprzecznych) tropów łatwo się pogubić. Czy Laurze uda się rozwiązać zagadkę? I czy na pewno powinna ją rozwiązywać?
Desmond Bagley
Po czterdziestu latach powraca sprawa tajemniczego zniknięcia samolotu "Flyaway" w Afryce Północnej... Na poszukiwania wyrusza syn zaginionego pilota, jednak... ktoś chce go powstrzymać za wszelką cenę...
Przerwany pokaz. Czaplińska i Maciejka. Tom 2
Małgorzata Rogala
Czy w rodzinnym biznesie jest miejsce na sentymenty? Świat mody to nie tylko uśmiechy i kolorowe zdjęcia. Pod powierzchnią kryje się coś więcej… W rodzinie Morawskich dochodzi do tragedii. Życie traci Regina – projektantka mody. Zdarzenie ma miejsce podczas pokazu nowej kolekcji. Po śmierci Reginy na jaw wychodzą kolejne sekrety. Okazuje się, że nie tylko projektantka miała swoje tajemnice, prawie każdy z członków jej rodziny coś ukrywa. Śledztwo prowadzi Michalina Czaplińska, wraz z partnerką Zofią Maciejką. Czaplińska ma nadzieję, że przy tej okazji, zdoła rozwikłać zagadkę sprzed lat dotyczącą innej tragedii, która również stała się udziałem rodziny Morawskich. Małgorzata Rogala zabiera nas do świata rodzinnych tajemnic, niedopowiedzeń. Do świata blichtru i mody, o którym zdarzyło się marzyć każdemu z nas.
Katarzyna Berenika Miszczuk
Czwarty tom bestsellerowej serii Kwiat paproci! Nadchodzi koniec roku, a wraz z nim jesienne Dziady oraz Szczodre Gody. Biorąc pod uwagę swój stan, Gosia najchętniej by odpoczęła i skupiła się na poszukiwaniu idealnego środka na poranne mdłości. Niestety bogowie mają wobec niej inne plany. Swarożyc domaga się dotrzymania obietnicy, jednak nie zamierza jej szybko zdradzić imienia tego, kogo ma zabić. Mokosz snuje się niepokojąco w pobliżu. A Weles...? Ano właśnie. Jest jeszcze Weles. Gosia będzie musiała zmierzyć się nie tylko z bogami i światem demonów, ale też z prawdą, którą do tej pory ukrywali przed nią najbliżsi. Mama wyjawi jej wreszcie sekret rodzinnej klątwy, a także tożsamość ojca. Bogom dzięki, kobieta może liczyć chociaż na Mieszka i Babę Jagę. Wprawdzie Mieszko mógłby zachowywać się odrobinę dojrzalej... W końcu tysiąc lat na karku do czegoś zobowiązuje.
Katarzyna Berenika Miszczuk
Czwarty tom bestsellerowej serii Kwiat paproci! Nadchodzi koniec roku, a wraz z nim jesienne Dziady oraz Szczodre Gody. Biorąc pod uwagę swój stan, Gosia najchętniej by odpoczęła i skupiła się na poszukiwaniu idealnego środka na poranne mdłości. Niestety bogowie mają wobec niej inne plany. Swarożyc domaga się dotrzymania obietnicy, jednak nie zamierza jej szybko zdradzić imienia tego, kogo ma zabić. Mokosz snuje się niepokojąco w pobliżu. A Weles...? Ano właśnie. Jest jeszcze Weles. Gosia będzie musiała zmierzyć się nie tylko z bogami i światem demonów, ale też z prawdą, którą do tej pory ukrywali przed nią najbliżsi. Mama wyjawi jej wreszcie sekret rodzinnej klątwy, a także tożsamość ojca. Bogom dzięki, kobieta może liczyć chociaż na Mieszka i Babę Jagę. Wprawdzie Mieszko mógłby zachowywać się odrobinę dojrzalej... W końcu tysiąc lat na karku do czegoś zobowiązuje.
Marek, Zychla
Są takie związki, których nawet Śmierć nie rozłączy, chociaż stale próbuje, siejąc wokół spustoszenie. I wznosi z tych starań mur, niezdolna odwrócić oczodołowej czerni od cierpienia. Bo cierpienie człowiecze, przyprawione świadomością, smakuje jej najlepiej. Od autora: Zajrzałem w każdy zakątek opisanego osiedla. Dotknąłem drzazg ławek, doskoczyłem do krawędzi daszków klatek schodowych, wykradłem dziecięce skarby gnijące pod ciężarem chodnikowych płytek czy pod obeschniętymi kępkami niegdysiejszych traw. I spacerowałem z Kubą wzdłuż garaży, środkiem kałuż. I spożywałem, co ogródki działkowe rodziły, a na pobliskiej górce czas zabijałem piwem. I paliłem, i umierałem, bo przecież skłamię, jeśli powiem, że żyłem. I podnosiłem wzrok na okropieństwa, i opuszczałem ze wstydu. I spadałem z trzepaka przekonany, że za moment umrę, i płakałem od piasku w oczach, bo jakiś dzieciak zamachnął się łopatką. Ale już nie płaczę. Bo mam Was, Marek Zychla
Marek, Zychla
Są takie związki, których nawet Śmierć nie rozłączy, chociaż stale próbuje, siejąc wokół spustoszenie. I wznosi z tych starań mur, niezdolna odwrócić oczodołowej czerni od cierpienia. Bo cierpienie człowiecze, przyprawione świadomością, smakuje jej najlepiej. Od autora: Zajrzałem w każdy zakątek opisanego osiedla. Dotknąłem drzazg ławek, doskoczyłem do krawędzi daszków klatek schodowych, wykradłem dziecięce skarby gnijące pod ciężarem chodnikowych płytek czy pod obeschniętymi kępkami niegdysiejszych traw. I spacerowałem z Kubą wzdłuż garaży, środkiem kałuż. I spożywałem, co ogródki działkowe rodziły, a na pobliskiej górce czas zabijałem piwem. I paliłem, i umierałem, bo przecież skłamię, jeśli powiem, że żyłem. I podnosiłem wzrok na okropieństwa, i opuszczałem ze wstydu. I spadałem z trzepaka przekonany, że za moment umrę, i płakałem od piasku w oczach, bo jakiś dzieciak zamachnął się łopatką. Ale już nie płaczę. Bo mam Was, Marek Zychla
Andrzej Stasiuk
Gorący czerwiec 1941 roku. Jasne księżycowe noce, niskie bagienne łąki, cienisty sad i zimna żyła rzeki, która podzieliła świat na pół. Na jednym brzegu Niemcy, żelazny wąż czołgów, ciężarówek, maszyn. Na drugim Rosjanie. Pośrodku wiejski przewoźnik, który z jednego brzegu na drugi wozi nocą każdego, kto zapłaci. Żydowskie rodzeństwo, które w drodze do wyśnionej Ziemi Obiecanej, chowa się w stodole tuż obok kałuż świńskich wnętrzności. Chłopcy z partyzantki, wierzący jeszcze, że wojna jest przygodą, wykonują wyroki, których nie rozumieją. Ich dowódca czeka na rozkazy. Zanim nadejdą, każe liczyć czołgi i nad kolejnym butelkami bimbru, wśród roju much przekonuje, że już wkrótce będzie po kolana brodził we krwi wrogów. Wszyscy przychodzą do kobiety, przykucniętej, bosej, hardej. Czekają, upał mąci umysły. A pewien mały chłopiec widzi, słyszy i zapamiętuje to wszystko: grzmot nadlatujących samolotów, drżenie ziemi. Po latach narrator próbuje opowiedzieć historię, której nie opowiedział mu ojciec.