Powieść

3481
Ładowanie...
EBOOK

Przesilenie

Katarzyna Berenika Miszczuk

Czwarty tom bestsellerowej serii Kwiat paproci! Nadchodzi koniec roku, a wraz z nim jesienne Dziady oraz Szczodre Gody. Biorąc pod uwagę swój stan, Gosia najchętniej by odpoczęła i skupiła się na poszukiwaniu idealnego środka na poranne mdłości. Niestety bogowie mają wobec niej inne plany. Swarożyc domaga się dotrzymania obietnicy, jednak nie zamierza jej szybko zdradzić imienia tego, kogo ma zabić. Mokosz snuje się niepokojąco w pobliżu. A Weles...? Ano właśnie. Jest jeszcze Weles. Gosia będzie musiała zmierzyć się nie tylko z bogami i światem demonów, ale też z prawdą, którą do tej pory ukrywali przed nią najbliżsi. Mama wyjawi jej wreszcie sekret rodzinnej klątwy, a także tożsamość ojca. Bogom dzięki, kobieta może liczyć chociaż na Mieszka i Babę Jagę. Wprawdzie Mieszko mógłby zachowywać się odrobinę dojrzalej... W końcu tysiąc lat na karku do czegoś zobowiązuje.

3482
Ładowanie...
EBOOK

Przesmyk

Marek, Zychla

Są takie związki, których nawet Śmierć nie rozłączy, chociaż stale próbuje, siejąc wokół spustoszenie. I wznosi z tych starań mur, niezdolna odwrócić oczodołowej czerni od cierpienia. Bo cierpienie człowiecze, przyprawione świadomością, smakuje jej najlepiej. Od autora: Zajrzałem w każdy zakątek opisanego osiedla. Dotknąłem drzazg ławek, doskoczyłem do krawędzi daszków klatek schodowych, wykradłem dziecięce skarby gnijące pod ciężarem chodnikowych płytek czy pod obeschniętymi kępkami niegdysiejszych traw. I spacerowałem z Kubą wzdłuż garaży, środkiem kałuż. I spożywałem, co ogródki działkowe rodziły, a na pobliskiej górce czas zabijałem piwem. I paliłem, i umierałem, bo przecież skłamię, jeśli powiem, że żyłem. I podnosiłem wzrok na okropieństwa, i opuszczałem ze wstydu. I spadałem z trzepaka przekonany, że za moment umrę, i płakałem od piasku w oczach, bo jakiś dzieciak zamachnął się łopatką. Ale już nie płaczę. Bo mam Was, Marek Zychla

3483
Ładowanie...
EBOOK

Prześmiewca

Vincent Vin

Zło nie zawsze czai się w ciemnych ulicach i mrocznych zaułkach. Niekiedy ma twarz niewinnego dziecka. Logan Blue od najmłodszych lat budził niepokój. Dziwne spojrzenia, niewytłumaczalne zachowania i martwe zwierzęta znajdowane w ogrodzie to dopiero początek... Kruk Prześmiewca, którego cień od urodzenia towarzyszy Loganowi, pragnie krwi i sprawiedliwości. Blue - odrzucony przez własną matkę i nierozumiany przez otoczenie - aby zadowolić swojego drugie ja, wyrusza w podróż ku prawdzie, własnemu przeznaczeniu i jego nieuchronności. Ta droga okaże się krwawą i bezwzględną przeprawą, podczas której nikt nie może czuć się bezpiecznie. "Prześmiewca" to mroczna opowieść o narodzinach zła oraz o próbie odnalezienia jego źródła. Na tej pełnej brutalności i okrucieństwa drodze Logan nigdy nie jest sam - Kruk Prześmiewca nie pozwala mu zapomnieć o powierzonej mu misji.

3484
Ładowanie...
EBOOK

Przewóz

Andrzej Stasiuk

Gorący czerwiec 1941 roku. Jasne księżycowe noce, niskie bagienne łąki, cienisty sad i zimna żyła rzeki, która podzieliła świat na pół. Na jednym brzegu Niemcy, żelazny wąż czołgów, ciężarówek, maszyn. Na drugim Rosjanie. Pośrodku wiejski przewoźnik, który z jednego brzegu na drugi wozi nocą każdego, kto zapłaci. Żydowskie rodzeństwo, które w drodze do wyśnionej Ziemi Obiecanej, chowa się w stodole tuż obok kałuż świńskich wnętrzności. Chłopcy z partyzantki, wierzący jeszcze, że wojna jest przygodą, wykonują wyroki, których nie rozumieją. Ich dowódca czeka na rozkazy. Zanim nadejdą, każe liczyć czołgi i nad kolejnym butelkami bimbru, wśród roju much przekonuje, że już wkrótce będzie po kolana brodził we krwi wrogów. Wszyscy przychodzą do kobiety, przykucniętej, bosej, hardej. Czekają, upał mąci umysły. A pewien mały chłopiec widzi, słyszy i zapamiętuje to wszystko: grzmot nadlatujących samolotów, drżenie ziemi. Po latach narrator próbuje opowiedzieć historię, której nie opowiedział mu ojciec.

3485
Ładowanie...
EBOOK

Przez dziki Kurdystan

Karol May

„Przez dziki Kurdystan” to druga powieść przygodowa z cyklu „Powieści podróżnicze” Karola Maya, nazywanych również „Cyklem arabskim”. Kara Ben Nemsi i jego oddany przyjaciel, Hadżi Halef Omar, stoczą walkę z dowódcą strażników twierdzy w Amadije Selim Aga i jego chciwym zwierzchnikiem Izmaił Bei.

3486
Ładowanie...
EBOOK

Przez jasne wrota

Jerzy Bandrowski

Jesień 1918 roku, Władywostok, urocze miasto nad zatoką, jest w tym czasie miejscem, którym zarządzają i w którym mieszkają żołnierze z najróżniejszych państw - od Czechów, przez Szkotów, Kanadyjczyków, aż po Japończyków. Bohater jest członkiem armii zorganizowanej na Syberii i wyrusza, by nawiązać osobisty kontakt z Komitetem Narodowym w Paryżu. Szlak jego podróży wiedzie przez Daleki Wschód i Amerykę. Wraz z nim możemy zwiedzać kolejne państwa i kontynenty w przededniu wybuchu wielkiej wojny.

3487
Ładowanie...
EBOOK

Przez kraj Skipetarów

Karol May

„Przez kraj Skipetarów” to piąta powieść przygodowa z cyklu „Powieści podróżnicze” Karola Maya, nazywanych również „Cyklem arabskim”. Kara Ben Nemsi wraz ze swymi trzema towarzyszami kontynuuje wyprawę przez Bałkany, dążąc do krainy dzikich Skipetarów. Ich tropem podążają groźni przestępcy Barud el Amasad i Manach el Barsza oraz okrutni bracia Aladżi. Sprzysięgli się przeciwko nim również rozbójnicy, którym przewodzi nieuchwytny Szut.

3488
Ładowanie...
EBOOK

Przez kraj wód, duchów i zwierząt

Wacław Filochowski

Autor tak sam mówi, o czym jest ta książka, zachęcając do lektury: W sprawie tytułu kilka słów wyjaśnienia. Zrządzenie losu, nie powiem żeby znów tak bardzo przykre, sprawiło, iż miesiące letnie bieżącego roku spędziłem na tułaczce po różnych uzdrowiskach, nie tyle jako letnik lub kuracjusz, ile raczej jako jeniec wyobraźni własnej i pędu do przygód, z czego właśnie mam się tu publicznie wywnętrzać. Już tytuł niniejszej relacji chyba wyraźnie wskazuje, że terenem szalonych mych pielgrzymek była mało jeszcze przez nas samych zbadana, prawie że egzotyczna Polska. Oczywiście bo skoro nasz Odyseusz Mongolię nazwał krajem bogów, ludzi i zwierząt, jak gdyby nigdzie więcej ani bogów, ani ludzi, ani zwierząt nie było, to któż mi zabroni letnią syntezę Polski ująć w formułę: wody, duchy, zwierzęta? Zoologią zajmę się tutaj bynajmniej nie ze względu na to, że podobno trudno uniknąć tego przedmiotu, gdy mowa o ludziach, to znaczy nie w celu dokuczenia bliźniemu jaką złośliwą przenośnią, ale po prostu z tej tylko racji, iż w opowiadaniach ludzi, jakich w wędrówkach swych spotkałem, zwierzęta sporą odgrywają rolę. Prawda, jeszcze pozostały duchy. No, tu już jestem spokojny. Jeżeli weźmie się w rachubę Polaków, uprawiających konszachty spirytystyczne, to przyjdziemy do wniosku, że jednak kraj nasz musi być obficie zaludniony przez duchy. I to przez duchy nie byle jakie!