Historia
Wolin w średniowiecznej tradycji skandynawskiej
Jakub Morawiec
Literacka twórczość Skandynawów, przede wszystkim Islandczyków, doby średniowiecza to swoisty fenomen, cieszący się do dziś niesłabnącym zainteresowaniem zarówno badaczy, jak i miłośników dobrej literatury. Sagi, poezja oraz inne gatunki, których rozkwit przypadł na XII-XIV wiek, w dużej mierze poświęcone zostały dziejom mieszkańców Północy oraz obszarom, do których Skandynawowie docierali w epoce wikingów. Jednym z ważniejszych tematów, który przewija się przez poszczególne opowieści jest legenda o Jomsborgu, warownej twierdzy, siedzibie słynnej i niezwyciężonej drużyny wikińskiej. Gród ów, zbudowany w Vindlandzie, a więc w kraju Słowian, miał stanowić ekskluzywne miejsce spotkań tych ostatnich ze Skandynawami. Jomswikingowie, jego gospodarze, których losy dopełnić się miały w czasie ostatniej bitwy pod Hjǫrungavagr, zaangażowani byli w najważniejsze rozgrywki polityczne w całym regionie. Świadczyć o tym miały między innymi dzieje szwedzkiego królewicza StyrbjOrna Olafssona oraz króla Norwegii Olafa Tryggvasona. Książka stanowi próbę analizy głównych składowych legendy oraz czynników, które potencjalnie wpłynęły na jej powstanie i rozwój, a także status tych, którzy mieli odpowiadać za powstanie Jomsborga i jego funkcjonowanie. Szczególne miejsce w niniejszym opracowaniu przypada Wolinowi. Dzieje grodu nad Dziwną, znanego w średniowiecznej Skandynawii pod nazwą Jomsborg, stanowią istotne tło i punkt odniesienia dla badanej legendy. Wiąże się to z rangą nie tylko ścisłych i różnorodnych związków Wolina z Północą (śmierć Haralda Sinozębego, najazd Magnusa Dobrego), ale także przemian politycznych, społecznych i gospodarczych, jakie w tym czasie zachodziły w całej strefie bałtyckiej.
Wolna. Dzieciństwo i koniec świata w Albanii
Lea Ypi
W Albanii, kraju, który na kilkadziesiąt lat zamknął się szczelnie w swoich granicach, ideały komunistyczne oficjalnie zastąpiły religię, a terror i prześladowania polityczne stały się codziennością. Ale dla Lei to był dom bezpieczne miejsce, gdzie wszyscy ludzie są równi, sąsiedzi pomagają sobie nawzajem, a dzieci mają zbudować lepszy świat. Z cokołów na swoich młodych wyznawców spoglądali dobrotliwie wujek Stalin i wujek Hoxha. W grudniu 1990 roku wszystko się zmieniło. Pomniki starych wodzów zostały obalone, a nowych przywódców ludzie mogli wybrać sami. Wolno im było wierzyć, w co tylko chcieli, i nie musieli się już obawiać wścibskich spojrzeń i zbyt cienkich ścian. Ale wkrótce kolejne zakłady pracy zaczęły się zamykać, piramidy finansowe doprowadziły państwo do ruiny, a na ulicach wybuchły zamieszki. Tysiące osób uciekło do Włoch tylko po to, by po poniżającej procedurze musieć wrócić do swojego wolnego kraju, który nie miał im wiele do zaoferowania. Lea Ypi z wnikliwością i humorem opisuje dorastanie wśród politycznych wstrząsów, odkrywanie rodzinnych sekretów (o arystokratach, byłych premierach, więźniach politycznych i donosicielach), poszukiwanie prawdy ukrytej między ideałami i rzeczywistością, a przede wszystkim próby zrozumienia, co tak naprawdę oznacza być wolnym.
Wolność, równość, ludobójstwo. Kłamstwa i zbrodnie rewolucji francuskiej
Andrzej Marceli Cisek
Wielka Rewolucja Francuska nie była żywiołowym buntem mas. Jej przywódcy byli ludźmi wykształconymi. Wynikiem rewolucji miało być nowe społeczeństwo, utopijnie doskonałe. Dążąc do obalenia społecznej niesprawiedliwości, rewolucjoniści nie cofali się przed największą przemocą, gwałtem i terrorem. W biegu wypadków rewolucja scentralizowała władzę w rękach jednego ugrupowania jakobinów, stając się wzorem dla późniejszych totalitarnych systemów jednopartyjnych. Chwała rewolucji wyraziła się w wieku XIX ustanowieniem święta narodowego w rocznicę zdobycia Bastylii. Na francuskiej prowincji i w Paryżu pod ostrzami gilotyn spadło ponad 15 tysięcy głów. Dokonywano egzekucji pod iluzorycznymi często oskarżeniami o wyznawanie poglądów kontrrewolucyjnych, pod koniec wielkiego terroru nawet bez formalnego prawa do obrony. Ale terror Wielkiej Rewolucji Francuskiej to nie tylko gilotyna. Pośród ofiar znalazła się cała prowincja Wandea, zbuntowana przeciw rewolucji, gdzie na mocy rozkazu rewolucyjne żołdactwo mordowało wszystkich mieszkańców: dzieci, kobiety, mężczyzn. Liczba ofiar wyniosła ponad 100 tysięcy. Ta zbrodnia popełniona u zarania najnowszej historii Europy to pierwsze wielkie ludobójstwo. Historycy francuscy mają kłopoty ze zliczeniem ofiar rewolucji także dlatego, że w 1913 roku antymonarchiści zniszczyli część archiwów. Zrewidowane i poszerzone po latach przez Andrzeja Ciska dzieło "Kłamstwo Bastylii", ukazuje się pod nowym tytułem "Wolność, równość, ludobójstwo. Kłamstwa i zbrodnie rewolucji francuskiej."
Jan Kuriata
Z opowiadań rodziców, krewnych i ich znajomych, autor odtworzył w literackiej formie dzieje własnej rodziny, poczynając od lat trzydziestych XX wieku, a kończąc na początku XXI wieku. Ich losy wiodły od wołyńskiej wsi Rudnia Łęczyńska poprzez Dolny Śląsk aż po Pomorze Środkowe. Bohaterowie urodzeni w latach 1918 i 1923, dobrze rozumieli rzeczywistość wołyńskiej wsi, otoczonej większością ukraińską i żydowską. Trzy światy - polski, żydowski i ukraiński - żyły obok siebie, ale jakby rozdzielone niewidoczną granicą, przenikały się bardzo słabo. Biedne wiejskie bytowanie zostało przerwane przez sowiecką agresję we wrześniu 1939 roku. Latem 1942 roku doszło do mordu berezyńskich Żydów - tylko nieliczni ukryli się w rozległych lasach. Czy przerwało to "wiejski antysemityzm"? Rok 1943 przyniósł niemiecką zbrodnię spalenia i zniszczenia Rudni Łęczyńskiej. Zginęło dziewięćdziesięciu siedmiu członków rodziny autora. Wokół szalały już bandy UPA i trwały mordy polskiej ludności. Uratowani z Rudni spędzili dwie zimy w lesie. UPA darowuje im życie, za to tak zwani partyzanci zamordowali kilku kolejnych krewnych. Kiedy w 1945 roku zaczęły się wysiedlenia do Polski, dla nich to były wypędzenia w nieznane. Dopiero w latach pięćdziesiątych zrozumieli, że do siebie na Wołyń już nie wrócą - rozpoczęły się kłótnie i sądy o domy, ziemie, sprzęty. Gehenna w stalinowskiej oprawie. Rudni już nie ma, jest tylko las i pomnik upamiętniający pomordowanych pomocników "radzieckich partyzantów" - kolejna historyczna fałszywka. Ten reportaż to opowieść prawdziwa, o prawdziwych nastrojach Wołyniaków. Jan Kuriata - urodzony w 1958 roku we Wrocławiu, doktor nauk humanistycznych, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Koszalinie. Autor trzech tomików wierszy i opowiadań. W 1995 roku wydana została we Francji jego powieść dla młodzieży "Berlin Express" (wyd. Bayard Presse), a w 2019 roku w koszalińskim Teatrze Propozycji "Dialog" można było obejrzeć inscenizację jego opowiadania "Kłamstwo" (w reż. M. Kroma).
Grzegorz Motyka
ZBRODNIA WOŁYŃSKA. NOWE FAKTY, NOWE SPOJRZENIE Wszystko, co powinieneś wiedzieć, żeby zrozumieć film Wołyń Wojciech Smarzowski Pięć lat po wydaniu świetnie przyjętej i szeroko dyskutowanej książki Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła Grzegorz Motyka powraca do mrocznej karty w historii dwóch narodów. Wołyń '43 to niewielka, ale bardzo ważna książka. Czytelnik niezaznajomiony z historią rzezi wołyńskiej znajdzie tutaj wszystkie najważniejsze fakty, a odbiorcy bardziej zorientowani w tej tematyce poznają najnowsze badania i ustalenia historyków. Autor, uznawany za jednego z najlepszych znawców stosunków polsko-ukraińskich, jednoznacznie dowodzi, że rzeź wołyńska była zaplanowanym ludobójstwem, a nie spontaniczną akcją odwetową. W tej książce Grzegorz Motyka nie ogranicza się jednak do samej historii podsumowuje też, jak wyglądają dzisiaj pamięć historyczna i polityka historyczna w Polsce i na Ukrainie. Za swoją poprzednią pracę poświęconą tej tematyce Grzegorz Motyka został uhonorowany Nagrodą Historyczną Polityki. Wołyń 43 to arcyważny głos w dyskusji, jaką tej jesieni z pewnością wywoła premiera filmu Wojciecha Smarzowskiego Wołyń. Wśród niemałego grona historyków, którzy badają ten tragiczny fragment dziejów Polski i jej relacji z sąsiadami, prof. Grzegorz Motyka z pewnością zajmuje czołowe miejsce. prof. Andrzej Paczkowski
Wołyń zdradzony. czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA
Piotr Zychowicz
Wołyń zdradzony to najbardziej wstrząsająca książka autora Obłędu 44 i Paktu RibbentropBeck. W latach 19431945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali 100 tysięcy Polaków. Do zbrodni tej posłużyły im głównie prymitywne narzędzia rolnicze siekiery, widły i cepy. Gdzie wtedy była Armia Krajowa? Gdzie było Polskie Państwo Podziemne? Dlaczego nic nie zrobiono, by ratować polską ludność cywilną? Dlaczego Wołyniacy konali w osamotnieniu? Piotr Zychowicz udziela na te pytania szokującej odpowiedzi. Armia Krajowa zlekceważyła banderowskie zagrożenie, zignorowała liczne ostrzeżenia o nadciągającym niebezpieczeństwie. Wszystkie wysiłki skupiła bowiem na szykowaniu przyszłego powstania operacji Burza. Dowódcy AK nie chcieli walczyć z UPA, by nie trwonić sił potrzebnych im do walki z Niemcami. Do końca wierzyli, że z banderowcami uda się dogadać. Gdy Polskie Państwo Podziemie podjęło wreszcie interwencję, była ona tragicznie spóźniona i niewystarczająca. Niestety AK na Wołyniu całkowicie zawiodła.
Wrócę, gdy będziesz spała. Rozmowy z dziećmi Holocaustu
Patrycja Dołowy
Fanni podała cyjanek swojemu synowi Jurkowi. Mama Biety, dziewczynki urodzonej w warszawskim getcie, uśpiła ją luminalem, umieściła w drewnianej skrzynce i w ten sposób przemyciła na aryjską stronę. Do skrzynki włożyła jeszcze srebrną łyżeczkę z wygrawerowanym imieniem i datą urodzin. Inna matka w czasie likwidacji łódzkiego getta zażyła cyjanek, a córkę wyrzuciła za okno miała tylko jedną porcję trucizny. Dziewczynka przeżyła, bo spódniczką zahaczyła o latarnię. Hanę trzy razy ratowała służąca rodziców, Zosia. Potem, gdy dobrze sytuowani krewni chcieli wziąć Hanę do siebie, nie potrafiła porzucić polskiej matki. Patrycja Dołowy wydobywa bo kopanie w takich wspomnieniach to ciężka praca historie żydowskich matek, które by ratować swoje dzieci, stawały przed tragicznymi wyborami, przybranych matek, które nie zawsze potrafiły rozstać się z ocalonymi dziećmi, i dzieci, często już na zawsze rozdartych pomiędzy dwiema tożsamościami, dwiema rodzinami, między poczuciem winy, wdzięcznością i żalem.
Wspomnienia osobiste z Powstania 1863 roku
Stanisław Grzegorzewski
Unikalny i bezpośredni zapis doświadczeń uczestnika powstania styczniowego. Książka pozwala spojrzeć na narodowy zryw z perspektywy jednostki rzuconej w wir walk partyzanckich, borykającej się z przeważającymi siłami rosyjskimi, brakiem zaopatrzenia i trudami życia obozowego.
Wspomnienia osobiste z Powstania 1863 roku
Stanisław Grzegorzewski
Unikalny i bezpośredni zapis doświadczeń uczestnika powstania styczniowego. Książka pozwala spojrzeć na narodowy zryw z perspektywy jednostki rzuconej w wir walk partyzanckich, borykającej się z przeważającymi siłami rosyjskimi, brakiem zaopatrzenia i trudami życia obozowego.