Historia
Najwięksi skandaliści złotej ery Hollywood
Paula Apanowicz
Sława zmienia człowieka. Jednych blask reflektorów wynosi aż na szczyt. Drugich sprowadza na samo dno. Hollywood, pierwsza połowa XX wieku. Trwa właśnie okres, nazywany "złotą erą". Filmowcy sięgają po nowatorskie techniki, tworzą zachwycające scenografie, a także promują ikoniczne gwiazdy, ubrane w zjawiskowe kreacje najlepszych kostiumografów. Jednak przemysł filmowy ma też drugie, bardzo ludzkie oblicze. Oblicze skandalu. Jak Marlene Dietrich łączyła role namiętnej kochanki, femme fatale oraz przykładnej żony i matki? Dlaczego Jayne Mansfield z okładek "Playboya" trafiła w ramiona założyciela Kościoła Szatana? Czy Charlie Chaplin naprawdę był komunistą? Poznajcie "Największych skandalistów złotej ery Hollywood"! Aktorki i aktorów, którzy zapisali się w historii kina, kpiąc z pruderyjnych zwyczajów i opinii społecznej. Dla niektórych z bohaterów tej książki skandal był sposobem na wybicie się. Innym to zdobyta sława umożliwiła nowe, skandaliczne życie. W końcu to właśnie skandale bywały przyczyną spektakularnych upadków gwiazd, kończąc wielkie kariery. Odkryj skandale, które zmieniały obyczajowość Ameryki i świata. Sięgnij po "Największych skandalistów złotej ery Hollywood"! Paula Apanowicz - dziennikarka i absolwentka Filozofii na Uniwersytecie Gdańskim (spec. kulturowo-estetyczna). Publikowała m.in. na łamach magazynów "Świat Wiedzy Historia" i "Vege", tygodnika "Polityka", a także serwisów National Geographic Polska, ofeminin.pl, Histmag.org czy Damosfera.pl. W okresie 2021-2022 pełniła funkcję zastępczyni redaktor naczelnej portalu OldCamera.pl. Debiutowała jako autorka książką zbiorową "Twarze i Maski. Ostatni wielcy kochankowie kina" (wyd. ebookowo, 2021). Miłośniczka starego kina i literatury pięknej.
Najwięksi zbrodniarze II wojny światowej
Giancarlo Villa, Luigi Romolo Carrino, Fiammetta Bianchi,...
Przerażające jak niepozorna bywa geneza wielkiego zła. Uzdolniony dowódca, pracowity minister czy sumienny wykonawca rozkazów architektów potęgi Trzeciej Rzeszy łączy jedno: skutecznie wywiązują się ze swoich zadań. W ich biografiach zawodowy profesjonalizm niepostrzeżenie przechodzi we współodpowiedzialność za ludobójstwo. Historie zebrane w tej książce pokazują, że wcale nie trzeba być bestią, by dopuścić się bestialstwa. Zbiór składa się z następujących utworów: Hitler, Goebbels, kulawy diabeł, Himmler biurokrata od eksterminacji, Heydrich, Mengele anioł śmierci, Goering, Amon austriacki rzeźnik, Albert Speer. Architekt diabła, Rommel, Irma Grese, Rudolf Hess, Eichmann. Kompilacja utworów uznanych autorów i autorek non fiction, takich jak: Giancarlo Villa, Luigi Romolo Carrino, Fiammetta Bianchi, Giusy Bausilio, Mario Tancredi oraz Lucas Pavetto.
Największa klęska polskiego wywiadu. Sowiecka akcja dezinformacyjna Trust 1921-1927
Marek Świerczek
Jak zapewnić nowopowstałemu bolszewickiemu państwu okres oddechu dla ustabilizowania sytuacji wewnętrznej? Jak uniknąć interwencji zbrojnej państw zachodnich oszukując białą emigrację i obce wywiady? Wystarczy rozgłaszać, że Związek Sowiecki upadnie z hukiem, bo na jego terenie działa rozbudowana konspiracja, która obali władzę czerwonych? Jak zwabić przy okazji liderów białej rosyjskiej opozycji do Rosji i jak przewerbować oficerów służb zachodnich penetrujących Bolszewię? Pomysł tej nie da się ukryć błyskotliwej operacji wyszedł z gabinetu Feliksa Dzierżyńskiego. Trust to precyzyjnie przygotowana i brawurowo poprowadzona akcja dezinformacyjna matka wszystkich późniejszych akcji sowieckich służb wywiadu. Czerwona bezpieka stworzyła fikcyjną organizację podziemną przygotowującą przewrót w Sowieckiej Rosji i restaurację dawnej władzy. Smutną rolę w tej paneuropejskiej zagrywce odegrał polski wywiad, wywiedziony umiejętnie w pole. Rosyjskie służby przejęły aktywa wywiadowcze swoich sowieckich poprzedniczek i udoskonaliły akcje dezinformacyjne montowane według schematu kombinacji Trust. Postsowieckie służby wciąż wmawiają nam, że właściwie ich nie ma, że są bezsilne, że nie wpływają na wydarzenia w naszym kraju. A nasza podejrzliwość to tylko kompleksy i rusofobia. Przyszło nam zatem żyć w rozkwicie akcji Trust 2.0, choć nie chcemy tego przyjąć do wiadomości. Nie znamy rozmachu działań skierowanych przeciwko Polsce, ale możemy podejrzewać, że następcom Dzierżyńskiego z FSB nie brakuje fantazji i - znajomości charakteru Polaków. Sprawdźmy jak wyglądał mechanizm działania pierwowzoru tych operacji. Wyselekcjonowani agenci operacji Trust ruszyli na Zachód, szukajac sprzymierzeńców. Przekonali rządy, służby państw zachodnich i media o słabości sowieckich sił, o nieuchronności upadku Związku Sowieckiego, a przy okazji przejęli wszystkie fundusze przeznaczone na wspomożenie opozycji. Państwa zachodnie w znacznym stopniu sfinansowały więc akcję wymierzoną przeciwko sobie. Do wybuchu drugiej wojny światowej Sowieci przeprowadzili 40 operacji według metodyki Trustu. Po kapitulacji III Rzeszy, kolejne klony Trustu - zwane dwojnikami, zostały zrealizowane na Ukrainie - w ramach zwalczania UPA (akcja Arsenał 1), i w Polsce, gdzie ubecja stworzyła całą fikcyjną V komendę WiN (akcja Cezary).
Jakub Wróbel
Album prezentuje najważniejsze bitwy i miejsca związane z Napoleonem Bonaparte od miejsca jego narodzin - Korsykę aż po śmierć na Wyspie św. Heleny. Bitwy jakie możemy tu prześledzić to najważniejsze starcia od Marengo aż po ostateczną klęskę pod Waterloo. Zdjęcia zostały wykonane podczas inscenizacji historycznych nawiązujących do tego okresu.
Napoleon Bonaparte. Geniusz wojny
Tymoteusz Pawłowski
Bogato ilustrowany album prezentuje postać Napoleona Bonaparte, ambitnego generała, zręcznego władcy-konsula i potężnego Cesarza Francuzów, który odcisnął trwały ślad w światowej historii. Autor książki w pełnej pasji opowieści przedstawia sylwetkę najwybitniejszego wodza w dziejach świata od jego narodzin aż po słynne sto dni Napoleona. Szczególne miejsce autor poświęcił Bonapartemu jako orędownikowi sprawy polskiej w XIX wieku. To opowieść o mechanizmach dochodzenia do władzy, walce o wpływy, sukcesach i upadku geniusza wojny.
Jarosław Tomasiewicz
Praca jest syntetycznym ujęciem tendencji autorytarnych i profaszystowskich występujących w polskiej myśli politycznej lat 1921–1935 – tendencji wynikających z kryzysu liberalnej demokracji parlamentarnej, nasilającego się (nie tylko w Polsce) w okresie międzywojennym. Rozdział pierwszy poświęcony jest kwestiom terminologicznym (wyjaśnione w nim zostały używane w tej pracy pojęcia demoliberalizmu, autorytaryzmu, totalitaryzmu). W rozdziale drugim opisane jest podłoże, z którego w Dwudziestoleciu wyrastały tendencje autorytarne, tzn. krytyka demokracji występująca w polskiej myśli politycznej okresu zaborów. Kolejne rozdziały prezentują antydemoliberalne koncepcje faszystów lat 20., konserwatystów, endeków, zwolenników nurtu chrześcijańsko-społecznego, piłsudczyków, narodowych robotników, ludowców i marksistów, a także ezoteryków, panslawistów, eugeników, technokratów, kombatantów i wreszcie narodowych radykałów z początku lat 30. W ich myśli politycznej zbadane zostały zarówno proponowane rozwiązania ustrojowe, jak i ich ideologiczne uzasadnienie. Alternatywa demokracji parlamentarnej przybierała różne formy: od nieznacznych korekt systemu demokratycznego do całkowitego zanegowania go. Do reformy parlamentaryzmu przy zachowaniu jego fundamentów ograniczali się „starzy” endecy, część konserwatystów, chadecy, ludowcy, początkowo piłsudczycy. Autorytaryzm reprezentowany był przez Obóz Wielkiej Polski, większość konserwatystów, po 1926 r. w tym kierunku przesuwała się sanacja. Totalitaryzm nie znajdował wielu zwolenników.
Piotr Kotlarz
Ponad dziesięć lat temu czytając po raz kolejny książkę Herberta George’a Wellsa „Dzieje świata”, podjąłem plan napisania podobnego dzieła, uwzględniając postęp w zakresie poznania historii (tak jako dziejów, jak też i pojmowanej jako nauka). Sądziłem wówczas, że będzie to zadanie możliwe do zrealizowania, choć będąc historykiem wiedziałem przecież, że od czasu gdy powstała praca tego brytyjskiego pisarza nasza wiedza znacznie wzrosła. Próba napisania dziejów świata była swego rodzaju konsekwencją moich rozważań, które wyraziłem już pod koniec XX wieku w pracy „Dostrzec sens dziejów”, w której w sposób zdecydowany odrzuciłem marksistowską metodologię, odrzuciłem próbę opisu dziejów w oparciu o jej założenia. Początkowo sądziłem, że próba opisu dziejów według innej metodologii sprowadzi się głównie do analizy języka, zmiany akcentów interpretacyjnych, poszukiwań kierunków ich rozwoju i występujących w nich trendów. W miarę jednak jak zagłębiałem się w temat, obserwowałem gwałtowny postęp nauki. Dzięki najnowszym badaniom archeologii, odkryciom genetyki, wulkanologii i innym źródłom zmuszeni zostaliśmy do zupełnie odmiennego spojrzenia na nasze dzieje, zwłaszcza te sprzed okresu powstania pisma, czy przyjęcia go przez społeczeństwa, które poznały je bardzo późno. Sytuacja ta zmusiła mnie do podjęcia próby porządkowania wielu wydarzeń historycznych prawie od nowa. Dostępne opracowania z wieku XX, i tym bardziej wcześniejsze, okazywały się często prawie zupełnie nieprzydatne. Z czasem pracując nad tym zagadnieniem dostrzegłem, że ogrom materiału do ogarnięcia jest tak wielki, że nie sposób ująć go w jednym tomie. Określiłem cezury, przez pierwsze dwa-trzy lata zbierałem i porządkowałem podstawowe informacje, które złożyły się aż na sześć obszernych tomów. Na szczęście dostrzegłem, że każdy z nich może stanowić pewną odrębną całość, że w odrębnych książkach mogę omawiać kolejny ważny etap w bardzo już długiej historii naszego gatunku. Później i ten podział musiałem odrzucić. Ilość informacji, konieczność ich krytycznej analizy jest tak wielka, że mimo selekcji nie sposób bez nadmiernych uproszczeń ująć je w nawet najgrubszych sześciu tomach. Zacząłem dokonywać kolejnych podziałów. Dziś już wiem, że nie uda mi się napisać „Dziejów Świata”, wiem też, że nawet opisując tylko wybrane ich fragmenty muszę mieć świadomość, że z czasem, albo jeszcz ja, albo już kolejni badacze, będziemy zmuszeni uzupełnić je o prezentację kolejnych odkryć. Takich nawet, które wskażą kolejne ważne czynniki rozwoju człowieka i cywilizacji, które wreszcie być może podważą wiele przyjętych przeze mnie założeń i hipotez. Nie zaprzestałem jednak pracy. Uznałem, że warto ukazać jej efekty na etapie dzisiejszej wiedzy. Będzie to pewne świadectwo naszych czasów, a przy tym, jak sadzę, kolejny etap w rozwoju historii jako nauki. Tak jak w wyniku kolejnych badań i odkryć odrzucamy wiele teorii w fizyce, astronomii… tak też dzieje się w historii. Nie bądźmy zarozumiali. Przed nami było wiele pokoleń, po nas będą kolejne… i nasi następcy będą poszukiwać odpowiedzi na stawiane już przed nami, przez nas i po nas, pytania. Chciałbym tu od razu dodać, że jedną z ważnych cech każdego badacza jest świadomość niewiedzy. Nie wiem to słowa, które przyświecać powinny naszym badaniom, tak przed ich podjęciem, jak zazwyczaj i po nich. Na pewne pytania ponadto zapewne nigdy nie uzyskamy odpowiedzi, przy tym jako historyk muszę dodać tu słowo już. Już nigdy nie poznamy pewnych faktów. Moje Dzieje świata, podzieliłem na wiele części. Zamierzam wydawać je w porządku chronologicznym, z tym że postanowiłem tworzyć je w taki sposób, by każda z książek mogła istnieć oddzielnie, niezależnie. Pierwszą, której dałem tytuł „Narodziny cywilizacji”, właśnie ukończyłem. Mają ją Państwo w ręku. Mówi o naszych początkach, dowodzi jedności naszego gatunku i ukazuje jedność naszej cywilizacji już od jej zarania. Nie uważam tej pracy za czysto historyczną, wiele w niej bowiem rozważań natury historiozoficznej, zastanawiam się też często nad przyjmowaną wcześniej aksjologią. Drogi rozwoju naszego gatunku przebiegały i przebiegają krętymi drogami, ale przecież nasi przodkowie byli wspólni i w kolejnych etapach wzajemne krzyżowanie się naszych genów spowodowało, że dziś właściwie – mimo jednostkowych różnic (koloru włosów, koloru oczu, wysokości, kształtu nosa, współczynnika inteligencji, itd.) – jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. Jesteśmy ludźmi. Podobnie i z cywilizacją, jest ona wspólna. Dziś często trudno dojść, komu zawdzięczamy kolejny wynalazek, kto był w jakiejś dziedzinie prekursorem. Tym bardziej, że społeczeństwa wprowadzające nowe techniki, czy nawet rozwiązania w kulturze i sztuce, w swym rozwoju miały okresy niesłychanego postępu, ale też i regresu. Kwestia pierwszeństwa dziś nie ma znaczenia. Odkrycia, nowe wynalazki w dziedzinie techniki oraz różne idee stały się naszym wspólnym dorobkiem i każdy może dziś z nich korzystać – czy w sposób właściwy, to już inna sprawa. Ostatnia wojna światowa pokazała, że – niestety – potrafimy i sięgamy nawet po wydawałoby się już odrzucone idee (np. ponownie po ideę niewolnictwa i ludobójstwa), a niektóre wynalazki potrafimy wykorzystać nie tylko dla naszego dobra, ale i w celu zniszczenia (atom, chemia). To już jednak od nas zależy, w jaki sposób korzystamy z naszego wspólnego dorobku. Nan nadzieję, że moja książka – przypominając etapy rozwoju naszego gatunku i naszej cywilizacji – będzie stanowić, choć niewielki, wkład w uświadomienie nam poczucia wspólnoty i ułatwi dokonywanie dobrych wyborów ze wspólnego dorobku idei i osiągnięć techniki oraz kultury.
"Narracje o Zagładzie" 2015, nr 1: Kanon Zagłady
red. Marta Tomczok
„Narracje o Zagładzie” są rocznikiem naukowym poświęconym interdyscyplinarnym studiom nad Holokaustem, uwzględniającym w szczególności refleksję literaturoznawczą, filmoznawczą i historyczną. Oprócz wznowień i tłumaczeń literatury dokumentu osobistego prezentowane są w nim najnowsze narracje o Zagładzie oraz ich omówienia krytyczne. Czasopismo ma charakter tematyczny (numer pierwszy dotyczy kanonu Zagłady, następny będzie poświęcony topice Zagłady). Poza artykułami nawiązującymi bezpośrednio do tematu przewodniego przeczytać można rozmowę (bądź rozmowy) numeru, a także recenzje prac naukowych, prozy, poezji i dramatu.