Biografie i autobiografie

Opowieści o niezwykłych osobowościach, które kształtowały bieg historii, kultury, nauki czy sztuki - sprawdź kategorię Biografie i autobiografie w ofercie księgarni Ebookpoint.pl. Zanurz się w fascynujących narracjach pełnych pasji, determinacji i niejednokrotnie dramatycznych zwrotów akcji - te historie spisało życie, a Ty możesz sięgnąć po nie w każdym momencie. Ebooki, audiobooki i książki, na krótych kartach znajdziesz wspomnienia wybitnych artystów, polityków, działaczy, pisarzy, przedsiębiorców - zainspiruj się nimi, przeglądając poniższą listę tytułów. 

297
Ładowanie...
EBOOK

Gandhi. Dzieje moich poszukiwań prawdy

Mahatma Gandhi

Książka-drogowskaz, klasyczna autobiografia, która opowiada jego własnymi słowami historię życia Gandhiego.   M.K.Gandhi to jedna z najbardziej inspirujących postaci dwudziestego wieku, propagator pacyfizmu jako środka walki politycznej i jeden z twórców współczesnej państwowości indyjskiej.   Jest to klasyczna autobiografia, która opowiada jego własnymi słowami historię życia Gandhiego oraz tego, jak rozwijał swoją koncepcję niestosowania przemocy oraz biernego oporu, która utorowała Indiom drogę do niepodległości i stała się podstawą wielu ruchów niepodległościowych. 

298
Ładowanie...
EBOOK

Gangsterskie egzekucje. Śledztwa Szostaka

Janusz Szostak

W porachunkach między przestępcami w Warszawie i okolicach przodowały Pruszków i Wołomin. Jednak prawdziwa wojna gangów wybuchła po ich upadku. Walkę o wpływy podjęli: Mokotów, Mutanci, gangi Kikira i Szkatuły, Żoliborz, Wyszków, Ożarów, gang nowodworski nierzadko wspomagani przez przestępców z innych grup przestępczych działających w różnych regionach kraju. Nastał czas trwającej latami wojny gangów. Ta książka to efekt dziennikarskiego śledztwa o niewyjaśnionych mafijnych morderstwach, których zleceniodawcy i wykonawcy nigdy nie doczekali się rozliczenia. Poznajemy kulisy kilkudziesięciu nierozliczonych zbrodni m in: Mutantów, Wyszkowa, Kikir , Cebera, Wariata, Mrówy, Gamy, Młodego Klepaka, Mokotowa, Klifa, Kiełbasy, Sekuły, Pershinga, Nikosia. Teraz sprawcy wielu z nich stanął się oczywiści. To lektura, która wstrząśnie nie tylko światem przestępczym, ale także policją.

299
Ładowanie...
EBOOK

Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo

Mirosław Wlekły

Niezwykła historia dziennikarza, który jako pierwszy opowiedział światu prawdę o Wielkim Głodzie na Ukrainie. W latach 30. XX wieku młody dziennikarz Gareth Jones odbywa kilka samotnych podróży po komunistycznym imperium. Jako jeden z niewielu ludzi z Zachodu odkrywa szokującą prawdę o sytuacji mieszkańców ZSRR. Rozmawia z członkami aparatu państwowego, ale też zwykłymi ludźmi: robotnikami, chłopami. Na własne oczy widzi sowieckie zbrodnie, na Ukrainie słucha o ludziach umierających z głodu i aktach kanibalizmu. Po powrocie na Zachód mówi światu prawdę o komunistycznym raju. Zostaje zaszczuty przez skorumpowanych zachodnich dziennikarzy, wszyscy podważają jego wiarygodność. Po kilku latach ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy dlatego, że wyjawił prawdę? Gareth Jones jako jeden z pierwszych zrozumiał mechanizmy rządzące światem w latach 30.: narodziny dyktatorskich reżimów czy rozwój propagandy. Przewidział atak na Polskę i wojnę Sowietów z nazistami. Sposób, w jaki miał zostać pogrążony, zainspirował nawet Georgea Orwella podczas pisania Folwarku zwierzęcego. Mirosław Wlekły reporter, autor bestsellera "Tu byłem. Tony Halik".

300
Ładowanie...
EBOOK

Gatunek zagrożony - biali Afrykanie w RPA

Wojciech Rogala

RPA znamy głównie z prospektów turystycznych reklamujących Kapsztad, południowoafrykańskie winnice i bogaty w afrykańską faunę Park Narodowy Krugera. Bajka, Eden. Właśnie tam w RPA, w raju, według danych podanych przez AfriForum w 2021 roku doszło do 415 ataków na białych rolników, 55 osób zostało zamordowanych. Tę liczbę ataków i brutalnych morderstw odnosimy do narodu liczącego około 3,7 mln osób - do Afrykanerów, białych mieszkańców Południowej Afryki, którzy zamieszkują ten skrawek afrykańskiego kontynentu od 370 lat. Wiesz, jak oprawia się zwierzęta w rzeźni? Mojego znajomego potraktowano jak świnię. Powiesili go głową w dół, za nogi. Potem go rozcięli i wypatroszyli. Wisiał tak kilkanaście godzin, do momentu odnalezienia przez rodzinę. Ślady wskazywały, że pastwili się nad nim godzinami. Niezwykła książka, ukazująca groźną prawdę, że wielkie, odgórne eksperymenty społeczne kończą się dla narodów tragicznie. Że wielka PR-owa narracja o sprawiedliwości społecznej skrywa tylko za swoją fasadą nienawiść, która nie ulega zmianie pomimo diametralnej poprawy warunków życiowych. Autor książki, Wojciech Rogala, często bywa w RPA. Jego trzeźwe spojrzenie, łatwość nawiązywania kontaktów z Afrykanerami i cierpliwe wysłuchiwanie ich relacji to niepowtarzalne atuty książki. Moje pobyty w RPA, rozmowy z przyjaciółmi, którzy tam nadal mieszkają, codzienne informacje spływające do mnie poprzez internet, reakcja rządu RPA i policji południowoafrykańskiej oraz kompletny brak reakcji ze strony międzynarodowej opinii publicznej skłoniły mnie do napisania tej książki. Wojciech Rogala

301
Ładowanie...
EBOOK

Gdy dzwoni morderca. Polowanie na sadystę, który uwielbiał dręczyć rodziny swoich ofiar

John E. Douglas, Mark Olshaker

Co kryje się w umyśle mordercy, który uprowadza niewinną dziewczynę spod jej domu? Dlaczego później wielokrotnie telefonuje do jej pogrążonej w żałobie rodziny? Czy popycha go do tego sadystyczne pragnienie podtrzymania relacji z ofiarą, narcystyczna potrzeba popisania się, a może podświadome pragnienie bycia powstrzymanym przed popełnieniem kolejnych morderstw? John Douglas legendarny profiler kryminalny FBI, autor kultowej książki Jak powstaje morderca oraz innych bestsellerów New York Timesa przedstawia kulisy wstrząsającej sprawy Larryego Genea Bella, jednego z najniebezpieczniejszych wielokrotnych morderców, z jakimi miał do czynienia. Pokazuje sposób, w jaki nawet najdrobniejsze szczegóły takie jak przejęzyczenia, tembr głosu czy dobór słów pozwalały agentom odróżnić prawdę od kłamstw i przejrzeć psychikę sadysty. Autor prowadzi czytelnika przez śledztwo, w którym zastosowano ryzykowną metodę złapania psychopaty: siostra porwanej została wystawiona jako przynęta. Sprawdź, jak potoczyła się dramatyczna konfrontacja z bezlitosnym zabójcą. John Douglas był inspiracją do serialu Mindhunter dostępnego w serwisie Netflix.

302
Ładowanie...
EBOOK

Gdy otworzyli bramy, zaczęłam iść w stronę domu... Rozmowy z Joanną Muszkowską-Penson

Jacek Ladorucki

Joanna Muszkowska-Penson, ur. 1921 w Warszawie, córka Jana Muszkowskiego i Janiny z Badiorów. W latach 1940–1941 łączniczka w Komendzie Głównej ZWZ. W latach 1941–1945 więźniarka obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Profesor nauk medycznych, absolwentka Akademii Medycznej w Łodzi (1950). W latach 1950–1980 zatrudniona w Klinice Chorób Nerek Akademii Medycznej w Gdańsku, od 1980 r., wskutek nacisków politycznych, oddelegowana do Szpitala Wojewódzkiego, gdzie do emerytury była ordynatorem oddziału wewnętrznego. Przez większość życia związana z Trójmiastem. W czasie wydarzeń sierpniowych 1980 r. służyła pomocą medyczną strajkującym w Stoczni Gdańskiej. Podczas stanu wojennego ukrywała w swoim mieszkaniu działaczy Ruchu Młodej Polski. Od początku lat 80. angażowała się społecznie, pracując w punkcie charytatywnym przy parafii św. Brygidy oraz współuczestnicząc w organizacji opieki hospicyjnej (wraz z ks. Eugeniuszem Dutkiewiczem). Honorowy członek „S” Portu Gdańskiego. Po przejściu na emeryturę pracuje (od 2006 r.) pro bono w biurze Lecha Wałęsy. Odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2006). Książka stanowi zapis wywiadów przeprowadzonych z Joanną-Muszkowską-Penson przez dr. Jacka Ladoruckiego, adiunkta na Wydziale Filologicznym UŁ. Autor, rozmawiając ze świadkiem burzliwych czasów minionego wieku, kieruje uwagę Czytelnika nie tylko na przełomowe wydarzenia historyczne (wybuch wojny, pobyt w obozie, działalność opozycyjna w latach 80.), lecz także na refleksję egzystencjalną swej rozmówczyni, która opowiada o przedwojennym świecie, wartościach, roli przyjaźni, pracy społecznej i współtworzeniu ruchu hospicyjnego w Polsce.  

303
Ładowanie...
EBOOK

Gdy powstawał świat

Drago Jančar

Najnowsza powieść Draga Jančara, znanego w Polsce od lat dzięki licznym przekładom, jest jego najbardziej osobistą książką, magiczną opowieścią o dzieciństwie w mieście M., która meandruje między pamięcią historyczną wojennego i powojennego Mariboru, wśród okruchów wspomnień o bliskich ludziach i tragicznych wydarzeniach, między rzeczywistością a wyobraźnią kilkuletniego chłopca Danijela, widzącego, niczym biblijny prorok, to, czego nie widzą oczy dorosłych. Jančar pisze opowieść o powstawaniu świata i o życiu, dla każdego jedynym, niepowtarzalnym i wyjątkowym, pełnym namiętności, błędów i zdrad, ale też szlachetnych czynów i mądrych decyzji, opowieść będącą zarazem historią przemijania i utraty tego świata, choć niepozbawioną nadziei na jego ocalenie w słowie - literaturze i nadziei nowego początku. Słoweński pisarz podejmuje próbę odpowiedzi na - zdawałoby się - dziecięco niewinne, a jednocześnie wielkie pytania o sens życia i niewidzialną Bożą rękę, która, jak w Starym Testamencie, usiłuje porządkować świat, tylko nie zawsze sobie z tym radzi.

304
Ładowanie...
EBOOK

Gdzie diabeł mówi dobranoc

Roman Burno

Gdzie diabeł mówi dobranoc WSPOMNIENIA od Monasterzysk przez Kazachstan i Ukrainę do Wrocławia (świadomość dziecka opisana z punktu widzenia świadomości dorosłego) Treścią książki jest dzieciństwo autora w kresowym miasteczku Monasterzyska, życie na zsyłce w Kazachstanie, pobyt w środkowej Ukrainie, i wreszcie powrót do Kraju i osiedlenie się w powojennym, zrujnowanym Wrocławiu. Opisy odzwierciedlają rzeczywistość postrzeganą przez autora od wczesnego dzieciństwa do wieku młodzieńczego. Okres dziecięcy to pasmo zabaw i ciekawych, nieraz wesołych przygód wynikających z dziecięcej fantazji autora i jego o półtora roku starszego braciszka. Duża swoboda pozostawiona malcom przez zaabsorbowanych rodziców i ich wszędobylstwo wypełniały ciekawą i pełną przygód młodość. Życie w miasteczku oraz wydarzenia na świecie przedstawiane są z perspektywy świadomości dziecka. Wybuch wojny nie wzbudza w dzieciach strachu, wręcz zapowiada ciekawe zdarzenia na wzór opisów walk kowbojów z Indianami. Wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczpospolitej i zajęcie przez nią Monasterzysk chłopcy odbierają po swojemu. Szybko dostosowują się do nowych warunków i wykorzystują je do swoich przygód, ciekawych, a niekiedy nawet niebezpiecznych. Niemniej jednak opis życia w miasteczku pod rządami Sowietów dokumentuje postępowanie nowej władzy i jej poczynania w likwidacji polskości. Następują ponure dni dla mieszkańców pod względem zaopatrzenia i zagrożeń swobód politycznych i obywatelskich. Sowieccy najeźdźcy w towarowych wagonach wywożą rodzinę autora na zsyłkę w stepy Kazachstanu. Nieświadome sytuacji dzieci nie podzielają dramatu dorosłych. W bezkresnych stepach spodziewają się nowych przygód. W pasących się w stepie tabunach koni, stadach bydła i owiec widzą nawiązanie do przygód Buffalo Billa. Rzeczywistość wkrótce okazała się mniej przygodowa. Nastała sroga zima i trudności aprowizacyjne. Wszystko bardziej doskwierało nowo przybyłym, natomiast miejscowa ludność kołchozowa była do tych warunków przystosowana, ponadto egzystuje jeszcze z dala od wydarzeń które nas Polaków dotknęły. Dla niej wojna i jej skutki nastąpiły dopiero po napaści hitlerowskich Niemiec na ZSRR Wcześnie, bo już w wieku 14 lat kończy się dzieciństwo i rozpoczyna dramatyczna dla autora i wyniszczająca dla nieletniego organizmu przymusowa praca w kołchozie. Praca i stosunki z miejscową ludnością zajmują znaczne miejsce w opisie. Na koniec następuje powrót z zesłania w nastroju euforii. Kończy się dramat wywózki , zaczyna się nowe życie w Polsce. Fragment: Zaczął się dla mnie nowy etap dzieciństwa - wszedłem w wiek szkolny. Z nauką nie miałem żadnych trudności. Byłem raczej pilnym uczniem, chociaż niczym szczególnym, gdy chodzi o naukę, nie wyróżniałem się. Bardzo ciążyła mi moja inność. Miałem jasno-złoty kolor włosów i byłem cały pokryty piegami. To dawało pretekst do złośliwych uwag otoczenia w rodzaju: rudy do budy, rudzielec, piegacz. Nie należałem do najsilniejszych. Byłem w klasie naj­młodszy, stąd nie mogłem sobie pozwolić na fizyczny odwet, bo tylko taki mógłby być skuteczny. Musiałem cierpliwie znosić zniewagi, obiecując zemstę w przyszłości. Gdy ukończyłem pierwszą klasę wybraliśmy się na wakacje do babci,  w województwie wileńskim, na drugi kraniec Polski, a jak twierdził ojciec: na koniec świata, gdzie diabeł mówi dobranoc. Pamiętając powiedzenie ojca,  spytaliśmy wujka jak daleko do tego końca świata? Wujek wskazał ręką las i powiedział: za tym lasem. Toteż za kilka dni, korzystając z nieuwagi dorosłych, wybraliśmy się we wskazanym kierunku. Uszliśmy kilka kilo­metrów, końca świata nie widać, las też się nie kończy, a zatem trzeba iść dalej. Słońce miało się już ku zachodowi, gdy zza zakrętu wyłoniła się furmanka. Jadący na niej chłop zapytał, kto my i dokąd zmierzamy. Zaprosił nas na wóz, mówiąc że podwiezie. Byliśmy szczę­śliwi, gdyż odczuwaliśmy już trud kilkugodzinnej wędrówki. Jakież było nasze zdumienie, gdy z ciemności wyłoniły się zna­jome  Jody i dom naszej babci, a na podwórku tonące we łzach: mama, babcia i reszta rodziny. Mama chwyciła pas, żeby nam wybić z głowy koniec świata, ale babcia nie dopuściła jej do nas. Wybuch wojny nie wywarł na nas większego wrażenia. Byli­śmy z bratem przygotowani, a nawet na swój sposób uczestni­czyliśmy w niej, i niepojętym było dla nas, po co zaczyna się rok szkolny, jeżeli tyle jest do zrobienia w przygotowa­niach do starcia z wro­giem. Front, toczącej się z Niemcami wojny był dla nas dzieci nie­wyobra­żalnie daleko, więc my będąc przekonani, że zwycię­żymy, mieliśmy poczucie bezpieczeństwa. W tym prze­świadczeniu trwaliśmy aż do 17 września, do dnia napaści Związku Sowieckiego na Pol­skę. Pożegnaliśmy się z ojcem, który odjeż­dżał do Rumunii razem z załogą miejscowego posterunku Policji. Spotkaliśmy się z nim dopiero po 26 latach. Strach przed Armią Czerwoną opanował naszą mamę. Spłonęły w piecu dokumenty ojca i pozostałości jego policyjnego umundu­rowania. Los ich podzie­liły niektóre książki, w tym o ?czerwonym kacie" Feliksie Ed­mundowiczu i album ze zdjęciami policjantów, kolegów ojca. Nastąpiły liczne aresztowania. Objęły one Polaków wyróżniających się stanowiskami, pozycją zawodową i społeczną. Byli to nauczyciele, urzędnicy, działacze Strzelca, Sokoła, dyrektor Monopolu Tytonio­wego, a także jeden aktywi­sta Bund-u, ogółem kilkanaście osób. Po wszystkich ślad zagi­nął. Naiwnością byłoby przypuszczać, że nie będzie to dotyczyć nas. Ale co robić? Rozważaliśmy ukrycie się lub wyjazd. Mama my­ślała żeby przenieść się na Wileńszczyznę, do babci, lub do Miłosny pod Warszawą, bo tam mieszkał dziadek ze strony ojca. Czyniliśmy już przygotowania do wyjazdu, aż tu w nocy z 12. na 13 kwietnia 1940 roku pod  eskortą stłoczono nas w towarowych wagonach  i powieziono w nieznane. Po 10 dniach wjechaliśmy na teren Baszkirii i tj za­atako­wała nas burza piaskowa o niebywałej sile. Niebo zasnuwał czarny pył i mimo wczesnego popołudnia było ciemno, jak przy zaćmieniu słońca. Piasek unoszony po­dmuchami wiatru wciskał się w oczy, do nosa, zgrzytał w zębach i pokrywał wszystko w wagonie. To oczywiście nie przeszkadzało w pędzie do przodu. Ten jakby pośpiech pociągu bardzo niepokoił wiezionych. Wy­dawało się, że wjeżdżamy w jakąś otchłań. Wszystkich opano­wał lęk. Pozostał płacz i modlitwa. Po kilku godzinach, gdy doje­chaliśmy do Ufy, stolicy tej autonomicznej republiki, burza ustała. Kiedy pociąg stanął, dobiegło nas stukanie w ściany są­siedniego wagonu i jakieś rozpaczliwe krzyki. Okazało się, że umarła pani Tymichowa. Zwłoki zostały zabrane. Zagadką było, co zrobią z jej synkiem. Moja mama wystą­piła do dowódcy transportu z prośbą o przejęcie opieki nad dzieckiem, uzasad­niając to bliską znajomością z państwem Tymichami, a nawet dalekim z nimi pokrewieństwem. Nie wyrażono na to zgody i dziecko zostało wzięte, jak oświad­czono, do domu dziecka. Jeszcze cztery dni jechaliśmy, by stanąć w szczerym polu. To co mogliśmy dojrzeć przez nasze okienko, wyda­wało się dziwne. Jak okiem sięgnąć pustkowie. Żadnego drzewa czy krzewu, aż po horyzont. Nie dotarło jeszcze do nas, że jest to kres naszej jazdy koleją. Samochód wiózł nas traktem przecinającym idealną równinę stepową, po morzu gęstej, skołtunionej trawy, w scenerii prerii amerykańskiej, którą doskonale znaliśmy z książek przygodowych. Bawołów zastę­powały pasące się tu stada krów, a kowbojów czabany na koni­kach. Przed samochodem pierzchnął tabun źrebaków. Szybko uznaliśmy z Tadkiem, że będzie ciekawie. Jednak, gdy do­strze­gliśmy zapłakane oczy i bruzdy wyżłobione przez łzy na zaku­rzonych twarzach matki i innych kobiet, zdających sobie sprawę z sytuacji - przestaliśmy snuć plany przygo­dowe. Horyzont drgał od unoszą­cego się, ciepłego powietrza.  Na horyzoncie, o czym jeszcze nie wiedzieliśmy, leżała nasza wieś - Zatyszynka. Kiedy już do niej dotarli­śmy, wydała się na pierwszy rzut oka kopią wcześniej mi­janych wsi. Właśnie ją przyszło nam pozna­wać w szcze­gółach przez kilka lat.