Historia Świata
Tomasz Bonek
Gdyby lubiąskie opactwo leżało nie nad Odrą, lecz nad Loarą, byłoby tak słynne jak tamtejsze zamki. Na sprzedaż jest wystawione od 1810 roku, ale dotychczas nikt się nie odważył w nie zainwestować. Wszystkich chętnych poraża i przeraża jego ogrom. Kubaturą jest trzy razy większe od Zamku Królewskiego na Wawelu. To drugi co do wielkości obiekt sakralny w Europie większy jest tylko hiszpański Escorial. W 2014 roku National Geographic ogłosił je jednym z Cudów Polski. I nic dziwnego, bo już niemal od dziewięciuset lat zachwyca każdego, kto je zobaczy. Zakochiwali się w nim najpierw piastowscy książęta, później habsburscy cesarze. Słynni artyści zdobili jego wnętrza. Najwyżsi dygnitarze III Rzeszy urządzili w nim tajny ośrodek badawczy. Pracowano tu nad technologią, która miała odmienić losy wojny. W stanie wojennym szukano w tutejszych podziemiach skarbu Festung Breslau. Teraz onieśmiela turystów przybywających do niego z całego świata. Burzliwe dzieje, uwikłanie w wielką politykę i mroczne tajemnice tworzą biografię opactwa w Lubiążu, którą opowiada reporter i dokumentalista Tomasz Bonek. To zamknięta w barokowej pigułce historia nie tylko Dolnego Śląska, lecz całej Polski. *** Kiedy w ręce Michaela Jacksona trafiła fotografia klasztoru, powiedział: Muszę jak najszybciej zobaczyć ten cud. Przyleciał tu śmigłowcem, wszedł do Sali Książęcej i oniemiał. Mówiono wtedy, że go kupi
Zbiorowy
Autorki [...] przyglądają się statusowi kobiet w średniowieczu oraz ścieżkom, na które wstępowały one w okresie rewolucji przemysłowej - jako migrantki, robotnice, służące, nauczycielki czy pracownice seksualne. Dotykają kwestii płci kulturowej, pisząc o kształtowania się takich form kobiecej tożsamości jak nowożytna czarownica i kobieta nieheteronormatywna, XIX-wieczna chłopka i nowoczesna dziewczyna. fragment wstępu Większość większej połowy Seria "Ludowa Historia Polski" ma stanowić przyczynek do odzyskania zapomnianych dziejów zwykłych ludzi. Chcemy w niej przedstawiać najciekawsze prace na temat tych, którzy nie kwalifikowali się do narodu Sarmatów, choć byli prawdziwą solą ziem dawnej Rzeczypospolitej. Będą to zatem książki o chłopach pańszczyźnianych, miejskiej biedocie, ludziach luźnych, a wreszcie proletariacie. Przemysław Wielgosz, redaktor merytoryczny serii
Ludzie Armenii. Z dziejów podziemnej Solidarności
Praca zbiorowa
Armenia była strukturą w regionie specyficzną. Działała w bardzo głębokiej konspiracji, jej nazwy i charakteru prac nie ujawniano w prasie podziemnej. Łączność z innymi strukturami podziemia utrzymywano wyłącznie przez Stawiszyńskiego, który też ograniczał swoje kontakty z RKW głównie do Bujaka, Bielińskiego, Kulik. Do pracy w "Armenii" przyjmowano osoby "bez przeszłości", nie zatrzymywane dawniej przez SB, a więc zapewne nie znane milicji.... "Armenia" była też grupą o bardzo wysokim stopniu zorganizowania, przestrzeganym podziale pracy i zadań (jedna komórka nie wiedziała o drugiej), pilnie przestrzegano w niej kryptonimów i pseudonimów. Wszystko to predestynowało "Armenię" do roli - swego rodzaju - konspiracji w konspiracji i zastępczej struktury w wypadku aresztowania kierownictwa regionu. Tak zresztą się stało w połowie 1986 r., kiedy po aresztowaniu Bujaka, Kulik i Bielińskiego "Armenia" dostarczyła nowemu przewodniczącemu Kulerskiemu podstawowej sieci łączności i finansów umożliwiających dalsze funkcjonowanie. *** Czas płynie szybko, bardzo szybko. Minęła już 35. rocznica wyborów czerwcowych 1989 roku, które zasadniczo odmieniły sytuację w Polsce. Zaraz po wyborach - ściślej - po drugiej turze, struktury "Armenii" zostały rozwiązane, a my, z działaczy staliśmy się kombatantami. W konspiracji tkwiliśmy, a przynajmniej niektórzy z nas, siedem i pół roku, a sama historia "Armenii" to siedem lat. Broszurka z biogramami "ludzi Armenii" ma upamiętnić odwagę i zaangażowanie uczestników tej specyficznej struktury. Od razu muszę zaznaczyć, że prezentowany zestaw biogramów nie obejmuje wszystkich jej działaczy. (...) Całą grupą wielkich nieobecnych w biogramach są ludzie użyczający swoich mieszkań na skrzynki kontaktowe, konspiracyjne spotkania [jak u Bożeny Sajny na Ochocie wielokrotne spotkania działaczy "Solidarności" "z powierzchni", z ukrywającymi się członami Regionalnego Komitetu Wykonawczego NSZZ "Solidarność" Region "Mazowsze"], przechowujący papier dla drukarni, nadajniki radiowe i inny sprzęt, przekazujących wiadomości łącznikom, czy wreszcie udostępniających swoje mieszkania emiterom Radia "Solidarność" [Stanisława Pauly została skazana na 2 lata więzienia za udostępnienie mieszkania Jankowi Gołąbowi do nadania audycji właśnie]. Ci wszyscy ludzie bezinteresownie poświęcali swój czas, podporządkowywali swoje życie wymogom konspiracji i ponosili ryzyko represji. (...) "Armenia" powstała w maju lub w czerwcu 1982 roku. Działałem wtedy przy organizacji Terenowego Komitetu Oporu "Solidarność" wraz z Wojtkiem Skowronem (od grudnia 1981) i Wandą Klinert (od wiosny 1982). Miałem już kontakt z ukrywającym się Zbyszkiem Bujakiem, który zaprosił mnie na spotkanie i zaproponował utworzenie i kierowanie strukturą, którą określił jako techniczno-eksperckie zaplecze RKW. I jeszcze jedno - mieliśmy być gotowi na "długi marsz". Zgodziłem się, bo nie mogłem odmówić - i tak zaczął się mój siedmioletni marsz z "Armenią" (ten kryptonim powstał od pierwszych liter pseudonimu, jakiego wtedy używałem: "Andrzej Rudzki") (fragment Wstępu Wojciecha Stawiszyńskiego).
Ludzie Kremla nad Wisłą. Ideowcy czy zdrajcy?
Nikołaj Iwanow
Zbiorowy portret Polaka komunisty odpowiedź na jedno z najtrudniejszych i najbardziej niewygodnych pytań w polskiej historii. Tysiące Polaków z niezwykłym fanatyzmem wzięło udział w rewolucji bolszewickiej, umacniało z uporem władzę imperium Stalina w Związku Sowieckim i władzę ludową w Polsce. Kim byli ci szeregowi komuniści i ich przywódcy? Co wciągnęło ich w wir budowy tej nowej formy totalitaryzmu? Czym różnili się od bolszewików sowieckich? Czy mieli swoje dylematy? I czy wszyscy słusznie zasłużyli na miano zdrajców i lokajów Moskwy? Profesor Nikołaj Iwanow wybitny znawca problematyki, odkrywca nieznanego w Polsce ludobójstwa Polaków w ZSRS, tak zwanej operacji polskiej przeprowadzonej przez NKWD w latach 19371938; w latach 19811989 jedyny obywatel sowiecki aktywnie działający w podziemnej Solidarności; były pracownik Radia Wolna Europa zestawia ze sobą życiorysy, wybory i dramaty polskich komunistów. Pisze między innymi o takich postaciach jak: Feliks Dzierżyński ojciec czerwonego terroru, Julian Marchlewski symbol polskiej autonomii komunistycznej, Józef Unszlicht bolszewicki bohater rosyjskiej wojny domowej, Stanisław Kosior kat Ukrainy, Konstanty Rokossowski pierwszy Polak Stalina. Nie pomija też skromnego dyktatora Bieruta i Władysława Gomułki. Autor przedstawia przeróżne koleje życia i charaktery Polaków komunistów, czyny budzące u wielu dziś nienawiść (swego czasu uwielbienie), dokonane lub popełnione pod czerwoną gwiazdą. Co ich łączyło? Co przyciągnęło do komunistycznej ideologii? Jaką rolę spełnili Polacy podczas Rewolucji Październikowej i jak to możliwe, że wspólnie z Łotyszami byli i nadal są uznawani przez historyków za swoistą gwardię Lenina w pierwszych latach porewolucyjnych? Jaki utrwalił się obraz Polaka i polskości zarówno w oczach komunisty sowieckiego, jak i zwykłych Rosjan? Czy PRL naprawdę był najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym? Przede wszystkim jednak książka jest próbą odpowiedzi na zasadnicze pytanie: dlaczego reprezentanci narodu którego nigdy nie udało się sowietyzować i zdecydowanie odrzucał komunizm odegrali tak znaczącą rolę w stworzeniu i umocnieniu sowieckiego systemu totalitarnego?
Ludzie na mydło: Mit, w który uwierzyliśmy
Tomasz Bonek
Czy naziści przerabiali ludzi na mydło? 10 maja 1945 roku. Zofia Nałkowska jedzie przez zniszczoną Warszawę. Trzyma w dłoniach depeszę agencji prasowej, w której korespondent donosi o odkryciu w Gdańsku fabryki mydła z ludzkiego tłuszczu. Wraz z innymi członkami komisji, która ma zbadać niemieckie zbrodnie, zmierza na lotnisko i wsiada do samolotu. Leci na Pomorze, by wyjaśnić, co tak naprawdę się wydarzyło. Pisarka jest wstrząśnięta tym, co zastaje w instytucie anatomicznym profesora Rudolfa Spannera. Po powrocie do stolicy pisze Medaliony. Zbiór opowiadań porusza serca milionów Polaków. Po jego lekturze wszyscy już dobrze wiedzą, że Niemcy podczas wojny przerabiali ludzi na mydło. O czym nie napisała Zofia Nałkowska? Czym zajmowali się niemieccy anatomowie w Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu? Czy mają krew niewinnych ofiar na rękach? *** Śledztwo prowadzi Tomasz Bonek, reporter specjalizujący się w rozwiązywaniu zagadek z czasów II wojny światowej. Dokumentalista wyjaśnia, jak doszło do powstania pierwszego polskiego fake newsa, i odkrywa ciemne strony faszystowskiej medycyny.
Kazimierz Twardowski
Wieki średnie coś szarego, ciemnego, noc ducha. Tak określa się je w zwykłym pojęciu. W politycznej historii to czasy feudalne, wojny krzyżowe, państwo rzymskie, walka z duchowną władzą, a przed oczyma stają klasztory, mnisi etc. Obraz szary, bez wyraźniejszych konturów. Ale tylko wtedy, gdy patrzymy z dala. Gdy bliżej, widzimy mnóstwo szczegółów. Pominąwszy polityczną stronę, życie duchowe bardzo rozbudzone. Wielkie wysiłki w celu uchwycenia tego, co często nieuchwytne. Po sobie następują szkoły, systemata, wre walka w łonie samego duchowieństwa, prądy ścierają się nie gorzej niż dziś. Prawda, że nad wszystkim góruje religia, później teologia, ale jest ona jakby ramą, w granicach której najrozmaitsze obrazy. A i poza tymi ramami jest jeszcze coś: filozofowie arabscy i żydowscy, a w Bizancjum również filozofują po swojemu. Co w starożytności płynęło kilkoma wybitnymi rzekami, to teraz z jednej strony się rozlewa w tysięczne strumyczki, w których zwierciadle odbija się myśl ta sama: myśl teologiczna. Dlatego też historia filozofii średniowiecznej nie jest tylko historią samej filozofii, lecz musi tykać się teologii. Podobnie, jak historia pism jest związana z historią języków. Ale ten brak ścisłej granicy nie jest przeszkodą, mylą się też ci, którzy nie uznają filozofii w wiekach średnich. Jest ona zależna od teologii, związana z nią, ale jest. Gdybyśmy tu nawet mówili o upadku filozofii, to i epoki upadku mają swoją historię. (Fragment wykładu Kazimierza Twardowskiego z historii filozofii średniowiecznej, od Filona do IX wieku po Chrystusie)
Lwów - kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918
Grzegorz Gauden
Polski pogrom ludności żydowskiej we Lwowie miał miejsce 22 i 23 listopada 1918. Lwów - kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918 jest pierwszym obszernym studium poświęconym temu wydarzeniu, które w polskich opracowaniach historycznych jest albo całkowicie przemilczane, albo sprowadzane do fali rabunków dokonywanych głównie przez ukraińskich i żydowskich (!) bandytów oraz dezerterów z armii austriackiej w ogarniętym wojennym chaosem mieście. Istnieje też inna polska wersja wydarzeń oskarżająca Żydów o zaatakowanie polskich żołnierzy, którzy musieli się bronić. Rzetelne opisanie pogromu we Lwowie pokazuje, że to legendarni obrońcy Lwowa wraz z żołnierzami odsieczy, która przybyła z Krakowa i Przemyśla, stanowili podstawową grupę inicjatorów i sprawców pogromu. To oni rozpoczęli rabunki, gwałty i morderstwa w lwowskiej dzielnicy zamieszkałej przez ok. 70 000 Żydów we wczesnych godzinach porannych 22 listopada 1918 roku. Do pogromu niemal natychmiast dołączyła polska ludność cywilna Lwowa, w tym także przedstawiciele jej najwyższych warstw społecznych. Autor podjął się przedstawienia niezwykle ważnego wydarzenia (a właściwie serii wydarzeń) z historii Polski, celowo pomijanych i zakłamywanych (...). Wydaje się, że książka G. Gaudena może nie tylko pokazać te wydarzenia szerszemu gronu czytelników, ale również skłonić polskich historyków do podjęcia głębszych badań. dr Agnieszka Biedrzycka (z recenzji) Grzegorz Gauden - z wykształcenia jest prawnikiem i ekonomistą. Był działaczem i dziennikarzem Solidarności w Poznaniu. Został internowany 13 grudnia 1981 roku. W latach 1984-1993 przebywał na emigracji w Szwecji. Po powrocie do Polski był wydawcą prasy. W latach 2004-2006 był redaktorem naczelnym ,,Rzeczpospolitej'', a w latach 2008-2016 dyrektorem Instytutu Książki w Krakowie.
Łokietek Rex. Jeden, by wszystkimi rządzić
Michael Morys-Twarowski
MAŁY KSIĄŻĘ * WIELKI KRÓL Władca, który utracił wszystko. Wygnaniec, który zjednoczył Królestwo. Wiek XIII. Polska już dawno utraciła godność królestwa. Rozbite na dzielnice państwo czeka na wybrańca, który przełamie klątwę św. Stanisława i sięgnie po koronę. Nikt nie podejrzewa, że zostanie nim Władysław, zwany Łokietkiem. Mały książę z małego księstwa, krzywoprzysięzca, dwukrotnie obłożony klątwą. Władca, który nie jest w stanie utrzymać nawet niewielkiej ojcowizny. Zdradzony, wygnany i zapomniany. Nieoczekiwanie wraca, by zjednoczyć Królestwo Polskie podzielone na wiele dzielnic. Jeden, by wszystkimi rządzić. * Najnowsza biografia jednego z najważniejszych polskich królów. Łączy w sobie aktualną wiedzę naukową z epicką opowieścią o czasach rozbicia dzielnicowego i peryferyjnym księciu, który sięgnął po królewską koronę. KOLEJNA KSIĄŻKA W BESTSELLEROWEJ SERII O POLSKICH MONARCHACH. * Michael Morys-Twarowski autor bestsellerów takich jak Chrobry Rex, Barbarica oraz Polskie imperium, a także książki Dzieje Księstwa Cieszyńskiego. Obronił doktorat z historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Finalista konkursu scenopisarskiego Script Pro. Przekłada aktualną wiedzę naukową na epickie opowieści o polskiej historii.