Popularnonaukowe i akademickie
O Schulzu. Egzystencji, erotyzmie i myśli... Repliki i fikcje
Konrad Ludwicki
U Schulza, w jego opowiadaniach, nie było ostatniego zdania – każde było przedostatnie. Ostatnie zdanie znamionowałoby morał, puentę, a takiej nie ma (lub nie ma w sensie dosłownym). Albo ujmując rzecz inaczej: ci, którzy umarli zbyt młodo, nigdy nie zostawili ostatniego tekstu. Możemy jedynie konfabulować o ostatnim zdaniu Pessoi, Konińskiego czy wreszcie Schulza – że przywołam zmarłych przedwcześnie tych, którymi w swoich książkach się zajmowałem i którzy należą do tego samego pokolenia. Piszę więc także (a dlaczego nie?) krótkie prozatorskie formy o nim – tytułowe Repliki i Fikcje. Repliki jako narracje, z założenia, wiernie odtworzone – na wzór oryginału, którą jest biografia. I Fikcje – będące wytworem mojej wyobraźni. Z jego życia tworzę fabularyzowane curriculum vitae. […] Przedmiotem moich opowiadań mają być również istnienie, byt, emocje, które niełatwo ująć w ramy wyłącznie naukowe. Krótko mówiąc: czytam Schulza, by czytać też swój świat. Świat, który można stracić za dwa lata, trzy dni czy choćby w następnej chwili. Fragment książki Z założenia książka […] traktuje o katastrofalnej egzystencji i oryginalnej refleksji i idei artysty. Mówi o wyjątkowej twórczości i tragicznym życiu drohobyckiego pisarza i rysownika […]. Wypełnia pewną lukę i absencję w badaniach nad Schulzem. Strony dyskursu filozoficzno-eseistyczno-naukowego raz po raz oddają niespójność schulzowskich światów, zawierają konfrontacje i komparacje poglądów schulzologów oraz ich uzupełnienie – i polemikę z nimi – co w tym przypadku jest nie tylko kreacyjne, ale i konstruktywne. Z recenzji dr hab. Pelagii Bojko Konrad Ludwicki – doktor nauk humanistycznych, prozaik i eseista. Autor między innymi monografii Kino Marka Hłaski (Katowice–Warszawa 2004), Pisanie jako egzystencja(lizm). Refleksja autotematyczna na marginesie „Księgi niepokoju” Fernanda Pessoi (Warszawa 2011), Bóg – Zło – Modlitwa. Wokół „Uwag 1940–1942” Karola Ludwika Konińskiego (Kraków 2016). Jest także autorem powieści Lakrimma (Katowice 2008; 2016) oraz zbioru opowiadań Ściana i inne miniatury (Warszawa 2011). Publikował między innymi w „Akancie”, „Gazecie Wyborczej”, „Nowym Napisie”, „Materiałach i Studiach Sławianoznawczych”, „Studium”, „Schulz/Forum”, „Studia Historicolitteraria”, „Studia de Cultura”. Zawodowo związany z Uniwersytetem im. Jana Długosza w Częstochowie.
O Słowianach i ich pobratymcach. Rozprawa o języku sanskryckim
Walenty Majewski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Według wstępu autora: Gdy Słowianie i starożytne ludy Indii stały się szczególnym badań moich przedmiotem, musiałem ulec wieloletniej namiętności. Długo nie wierzyłem sam sobie, długo posądzano mnie o marzenie. Wszelkie podobieństwo, które między mową, obyczajami, zwyczajami, prawami, bóstwami starożytnych Hindusów i dawnych Iranu mieszkańców, a również starożytnych Słowian, dostrzegłem, a to skłoniło mnie do zebrania rozrzuconych spostrzeżeń. Wypadło mi zacząć od starożytnego, już przed trzema tysiącami lat obumarłego języka Hindusów. Mogą nastąpić późne wieki, gdzie ludzie zapominają swe dzieje, gdy tymczasem język wskazuje na pobratymstwo dwóch odległych ludów. () Zwróciłem uwagę na zarys obyczajów, zwyczajów, bóstw, wyobrażeń religijnych, tudzież praw dawnych i teraźniejszych Hindusów i ich ze słowiańskimi związku. () Rzucone np. w Księdze piątej, rozdziale dziewiątym Dziejów Herodota podanie, że już za jego czasów po naszej stronie Dunaju i dalej na północ istniały nieznane mu ludy, których ubiór miał być ten sam co i Medów, a które się mianowały potomkami tego, w starożytnym Iranie sławnego narodu. Że siedziby tych ludów stykały się z siedzibami, aż po morze Adriatyckie, rozciągnionych Enetów. Że jeszcze za panowania Augusta Cesarza, Słowianie byli Rzymianom znani, pod imieniem Skalawos itd. Wyczytując dalej z godnych wiary pisarzy, że wyraz Sauromata znaczy północnego Meda. () Że w Europie, a szczególniej w Cesarstwie Wszechrosyjskim, w Polsce, Liwie, Państwie Tureckim, w Siedmiogrodzie, Węgrzech, Czechach, Saksonii, Prusach i Meklemburgii skupieni, lub innego szczepu poprzedzielani ludami, Słowianie, przeszło dwie trzecie części reszty europejskiej ludności wynoszą. Że Słowianie w epoce od 481 r. do 771 naszej ery, czwartą część dziejów wiadomego wówczas świata zajmowali. Że Słowianie, aczkolwiek nie wyskokami dowcipu, lecz znaczna kulturą, dobrymi obyczajami, pracowitością i pomysłem, inne wyprzedzali ludy. Przekonawszy się nareszcie z wielu dialektów, tak rozsianych Słowian, iż prawie wszyscy dotąd zachowali tok i naturę całkiem odmiennego, od reszty istniejących w Europie języka. Że Słowianie bałwochwalcy przed tysiącem lat i dawniej, mieli początkowo Rząd Gminowładny, później wybierali królów, których pospolicie knes, gospodyn, wojewod, ban i kral nazywano. Że nad tymi ludami Najwyższy Kapłan w Arkonie na wyspie Rugii miał wielką władzę. Że uosobione bóstwa Słowian i wyobrażenia ich religijne, były wspólne bóstwom wschodniej Azji ludów Iranu i Indii. () Mogliśmy to najpierw dostrzec w Iranie, a dla uzupełnienia wypadało nam przejrzeć przyległe Iranowi przestrzenie Azji () I stad owa książka. Mimo upływu wielu lat warta jest przeczytania. Każdy, kto pasjonuje się dziejami Słowian i Słowiańszczyzny powinien mieć ją w swojej bibliotece.
O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem
Zorian Dołęga Chodakowski
O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem i Wawrzyńca Surowieckiego zdanie pismie temże z dodaniem krótkiej wiadomości o Chodakowskim i korespondecyi jego: Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ichże samych pamiątką. Wypadek ten jest najgłówniejszym w Sławiańszczyźnie, bo całą jej rozległość z czasem objął, upoważnił nowo tworzące się dzielnice i coraz więcej pomnażał. Ogniwa nowej wiary wcielały niepodobnych nas do reszty narodów Europy. Uczęszczał Słowak z nabożeństwa lub potrzeby do Rzymu lub Carogrodu, a przejąwszy się nienawiścią wzajemną stolic chrześcijaństwa, zapalał pochodnie wiekuistych wojen na przestrzeni swojej o to, że nie jednej głowie uświęconej daninę płaciła. Biada nam! Długo nazbyt przetrwaliśmy w tych obłędach. Nie wspomniałbym ich może, gdyby nie miały zgubnego wpływu na ten zakres naszej historii i nie były pierwszym podkopem miłej nam zawsze narodowości. Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.
O socjologicznej kategorii przymierza
Herman Schmalenbach
Schmalenbach nie ma wątpliwości, że przymierze z natury jest tworem nieco efemerycznym. Stany emocjonalnego odurzenia, gotowości do poświęceń, bezgranicznego oddania mijają, zostają wygaszone, przekształcone w ,,zrosty" wspólnoty lub ,,uspołecznione" czy wplecione w ramy organizacji społeczeństwa. Labilność przymierza zwiastuje jego zagładę i wymaga szczególnego etosu, o ile nie ma być sprowadzona do niekontrolowanej eksplozji uczuć. Jest to etos lojalności, konkretyzowany jako wierność, przymierze wierności, przyjaźni czy miłości, ich przyrzeczenie czy obietnica. Zarazem jednak oznacza to zakotwiczenie w dwóch pozostałych formach związków społecznych: we wspólnocie, gdy oczekiwanie trwałości przyrzeczenia lub obietnicy staje się składnikiem wspólnotowego bytu (tradycji), i w społeczeństwie, gdy lojalność staje się składnikiem sankcjonowanego społecznie kontraktu. Dopracowanie i równouprawnienie trzech kategorii: wspólnoty, społeczeństwa i przymierza to próba przezwyciężenia ograniczeń dychotomicznego myślenia. prof. dr hab. Aleksander Manterys Herman Schmalenbach - niemiecki filozof społeczny, urodzony w 1885 roku w Breckerfeld. Był jednym z najważniejszych krytyków teorii Maksa Webera i Ferdinanda Tönniesa, znawcą myśli Leibniza i Kanta, kontynuatorem tradycji filozoficznej spod znaku Georga Simmela. Od czasu studiów związany z uniwersytetami w Berlinie, Jenie, później w Monachium, Getyndze, Hanowerze, a wreszcie w Bazylei, gdzie zmarł w 1950 roku. Dziś pamiętany przede wszystkim jako autor eseju O socjologicznej kategorii przymierza.
Ks. Józef Krukowski
Publikacja polecana szczególnie dla katolików tradycjonalistów. Duch Święty jest zesłany Kościołowi na to, aby był jego Nauczycielem, tj. aby oświecał nauczycieli Kościoła, papieża i biskupów w tym, czego mają wiernych nauczać w rzeczach wiary świętej. A czy papież i biskupi potrzebują Ducha Świętego? Potrzebują: a) aby Ewangelię św. dobrze wyrozumieli, b) aby Ewangelię św. dobrze wykładali. Pan Jezus opowiedział całą Ewangelię Apostołom i przykazał im opowiadać ją wszystkim narodom. Z biegiem bowiem czasów, z rozwojem nauk świeckich powstają nowe teorie, uderzają na Pismo św. i naukę Kościoła. Z drugiej strony papież, biskupi są ludźmi podległymi omyłce, błędowi. Po ludzku mówiąc: łatwo mogłoby się stać, że słowo Boże mogłoby być źle zrozumiane i fałszywie wykładane, gdyby Duch Święty nie był w Kościele przy papieżu i biskupach, nie chronił ich od wszelkiego błędu, nie strzegł powierzonego depozytu, nie sprawiał, że po wszystkie czasy, miejscach i od wszystkich pasterzy w jednym rozumieniu słowo Boże opowiadane było i będzie nieskażenie.
Małgorzata Litwinowicz-Droździel
Pasje starożytnicze chyba nigdy nie były tak silne i powszechne jak w XIX wieku, w żadnym też stuleciu nie odkryto tylu pogańskich bogów. "Starożytności litewskie" to książka o czterech miłośnikach litewskiej dawności. Bohaterami poszczególnych opowieści są Józef Ignacy Kraszewski, Teodor Narbutt, Simonas Daukantas i Ludwik Adam Jucewicz. Śledząc ich starożytnicze pisma, znaleziska i wynalazki, przyglądamy się jednocześnie temu jak z narracji o najdawniejszych dziejach rodzi się nowoczesna litewska świadomość narodowa. Dr Małgorzata Litwinowicz-Droździel pracuje w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zajmuje się historią kultury polskiej i litewskiej XIX wieku.
Carl R. Rogers
O stawaniu się osobą to zbiór esejów Carla R. Rogersa zebranych z wielu lat pracy terapeutycznej. O stawaniu się osobą to zbiór esejów Carla R. Rogersa zebranych z wielu lat pracy terapeutycznej. Zdaniem autora wszystkie one odnoszą się do spraw życia osobistego w naszym pogmatwanym świecie i mogą się przyczynić do wzbudzenia odwagi i pewności siebie, do zrozumienia osobistych trudności tych, którzy będą je czytać. Zbiór ten skierowany jest zarówno do specjalistów: psychologów, psychiatrów, nauczycieli, osób zarządzających przedsiębiorstwami itp., jak i tych wszystkich, którzy poszukują dróg rozwoju osobistego. Elementem łączącym te eseje jest ciepły, entuzjastyczny, pełen przekonania i troski ton autora. Oto spotykamy się z człowiekiem, który cierpliwie, lecz przy użyciu wszelkich dostępnych środków, próbuje usłyszeć innych i siebie samego. - Z przedmowy Petera D. Kramera
O szczęściu. Konteksty radosne
red. Ireneusz Gielata, Anna Szawerna-Dyrszka
Monografia jest efektem badawczego namysłu nad radosnym aspektem szczęścia, wynikiem poszukiwania przeciwwagi dla estetyki tragedii, cierpienia, smutku, dla ugruntowanej we współczesnych badaniach nad kulturą pozycji melancholii. Autorzy, zbliżając się do bieguna radości, czytają literaturę, tropiąc szczęście w grozie gór (Elżbieta Dutka), w niepewności jutra (Paulina Czernek), w nieszczęściu (Marek Bernacki), w trudach życia (Beata Mytych-Forajter), w melancholii (Karolina Kolasa-Rusek), w kuchni (Iwona Gralewicz-Wolny), w przedmiotach (Krzysztof Babicki). Poszukują też szczęścia w radosnej pieśni i samym śpiewaku (Elżbieta Grodzka-Łopuszyńska) oraz w ciężkim brzmieniu i krzyku muzyki heavymetalowej (Mateusz Żyła). „Co myślimy o szczęściu?”, „Jak myślimy o szczęściu?”, „Czy jeszcze w ogóle o szczęściu myślimy?” – to najważniejsze pytania stanowiące punkt wyjścia zawartych w książce refleksji, których adresatem jest humanista szukający odpowiedzi w literaturze, sztuce, filozofii.
Cyprian Kamil Norwid
“O sztuce” to utwór Cypriana Kamila Norwida, polskiego poety, prozaika i dramatopisarza. Często jest on uznawany za ostatniego z czterech najważniejszych polskich poetów romantycznych. “Pisać o Sztuce dla narodu, który ani muzeów ani pomników, właściwie mówiąc nie ma; pisać dla publiczności która zaledwo biernie albo wypadkowo obznajmiona jest z tym przedmiotem; jest to nie pisać o Sztuce, ale objawić ją. Niemniej — pisać o sztuce dla Polaków i po polsku w chwili, kiedy bardzo niedawno część ta intencyi i pracy obwołaną została za niewłaściwą, szkodliwą i osławienia godną; owszem, tak poniżonemu przedmiotowi obywatelską godność zyskać; jest to nie pisać o sztuce ale uzasadnić ją i postanowić.” Fragment
O sztuce dobrego i mądrego życia. Przewodnik filozoficzny
Kazimierz Kondrat
Czy zamiast powierzać los wyłącznie przypadkowi, nie lepiej byłoby przejąć nad nim kontrolę? Jak nauczyć się wpływać na swoje życie, aby czerpać radość z codzienności? Dlaczego tak ważna jest umiejętność dostrzegania drobiazgów oraz ich wzajemnego oddziaływania? O sztuce dobrego i mądrego życia to książka dla wszystkich, którzy pragną zmian, lecz nie wierzą w swoją wewnętrzną moc. Autor zaprasza na wędrówkę w kierunku świadomego i poddanego refleksji istnienia, pozbawionego napięcia, którym przeciążony jest współczesny świat. Droga ku lepszemu wymaga wytrwałości i siły woli, lecz jest to najbardziej wartościowa podróż, w jaką możemy wyruszyć. Dlaczego więc nie postawić pierwszego kroku w kierunku szczęścia? Nie mamy przecież nic do stracenia Kazimierz Kondrat filozof, religioznawca, autor monografii naukowych: Bogactwo światopoglądów religijnych (Białystok 1999),Racjonalność i konflikt wierzeń religijnych (Wrocław 2002),Problemy pluralizmu religijnego (Kraków 2022) oraz zbioru tekstów poetyckich Cień Wajdeloty (Białystok 2011).
Erich Fromm
Miłość jest sztuką, której można się nauczyć. O SZTUCE MIŁOŚCI nie prezentuje ani teorii osobowości ani teorii popędów. Książka ta ma być przede wszystkim doradcą pomocnym w rozważaniach kwestii jak żyć. Miłość, jak ją rozumie Fromm, to nie tyle uczucie, ile sposób zaangażowania wobec społeczeństwa w dialogu, jakim jest działania publiczne, praca oraz twórczość. Związek erotyczny, miłość dziecka, miłość braterska czy rodzicielska, przyjaźń - byłyby to w tym rozumieniu przypadki o szczególnych barwach i znacznej intensywności uczuciowej, przypadki owego nieustającego porywu. Tak rozumiejąc miłość, Fromm zapewnia, że jest ona sztuką, której można się nauczyć.
O sztuce rządzenia według Mozi, Mengzi, Xunzi, Han Feizi
Mozi, Mengzi, Xunzi, Han Feizi
Mozi ( V/IV w. p.n.e. ) – „pierwszy rywal Konfucjusza” i założyciel wpływowej szkoły moistów. Przekonywał o konieczności dopasowania się do woli Nieba (Tianzhi) i propagował potrzebę powszechnej, nieróżnicującej miłości jako podstawę dobrego funkcjonowania społeczeństwa. Mengzi, Mencjusz (IV /III w. p.n.e.) - w tradycyjnych Chinach uznawany za najwybitniejszego myśliciela po Konfucjuszu. Przekonany, że człowiek z natury jest dobry, uważał, że najlepsze rządy to realizacja „Drogi królewskiej” - według której władca, otoczony mądrymi doradcami, stworzy swojemu ludowi warunki umożliwiające życie w zgodzie z wrodzonym dobrem własnej natury. Xunzi (IV/III w. p.n.e.)- wybitny przedstawiciel wczesnego konfucjanizmu. Uważał, że ludzka natura jest zła i powinno ją ujarzmić właściwe wykształcenie. Zgadzał się z Mencjuszem , że dobro państwa zależy ostatecznie od moralnej postawy władcy, lecz większy nacisk kładł na drobiazgowe przestrzegane zasad hierarchii i dyscyplinę społeczną. Han Feizi (III w. p.n.e.) - najwybitniejszy przedstawiciel szkoły „legistów”. Podzielał przekonanie Xunzi o wrodzonym złu ludzkiej natury i uważał, że najlepszą metodą rządzenia jest wprowadzenie i bezwzględne stosowanie przepisów i procedur, które najskuteczniej uniemożliwią ludziom czynienie zła.
O świadomości. Fenomenologia zjawisk umysłowych
Marek Łagosz
Rozbłyśnięcie świadomości jest prawdopodobnie największym skokiem jakościowym, jaki dokonał się w dziejach wszechświata. Chociaż wskutek odwiecznego ruchu światów i ich elementów we wszechświecie wyłoniło się już wiele zjawisk pięknych i niesamowitych, to najbardziej zdumiewającym i niepojętym - ze wszystkich nam znanych - jest świadomość. Jaśnieje ona najsilniej w blasku istnienia, gdyż czuje je i próbuje zrozumieć - jest zwierciadłem świata. Sam jednak cud świadomości pozostaje w dużej mierze nierozpoznanym aspektem bytu - jedną z największych zagadek filozoficznych. Przez długi czas swojej historii człowiek penetrował głównie świat zewnętrzny, nie mając czasu na siebie. I chociaż obecnie obserwujemy zmasowane zainteresowanie mechanizmami rządzącymi działaniem umysłu, taką wręcz kognitywistyczną modę, to badania nad naturą świadomości jako takiej (a nie tylko pewnych jej aspektów - głównie poznawczego) nie są już tak rozpowszechnione. Tak więc pogłębianie wiedzy o świadomości jest wciąż ważnym zadaniem badawczym. Tym ważniejszym, że dostarcza samoświadomości, która jest przecież miarą naszej wolności.
O tak zwanych prawdach względnych
Kazimierz Twardowski
O tak zwanych prawdach względnych autorstwa Kazimierza Twardowskiego to tekst, który pozostaje aktualny w debatach nad prawdą, obiektywnością i statusem wiedzy i wciąż stanowi jedno z najważniejszych polskich wystąpień przeciw relatywizmowi. Czy istnieją prawdy tylko dla kogoś? Czy to, co dziś uznajemy za prawdziwe, jutro może stać się fałszem? Czy normy moralne, teorie naukowe i sądy o faktach są jedynie względne wobec czasu, miejsca i punktu widzenia? W klasycznej rozprawie O tak zwanych prawdach względnych Kazimierz Twardowski podejmuje jedno z najbardziej fundamentalnych zagadnień filozofii problem relatywizmu. Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, że istnieją sądy prawdziwe jedynie pod pewnymi warunkami, autor dowodzi, iż relatywizm opiera się na nieścisłościach językowych i logicznych. Precyzyjna analiza prowadzi do rozróżnienia między sądem a jego słownym wyrażeniem, między wieloznacznością języka a tożsamością treści sądu. Twardowski pokazuje, że to, co uchodzi za prawdę względną, jest albo innym sądem wyrażonym tym samym zdaniem, albo sądem sformułowanym eliptycznie i wymagającym doprecyzowania. Po usunięciu tych niejasności znika sama podstawa do mówienia o względności prawdy. Rozprawa obejmuje również krytykę relatywizmu moralnego oraz rozważania nad statusem hipotez naukowych i subiektywizmem epistemologicznym. Całość stanowi modelowy przykład analitycznej kultury filozoficznej szkoły lwowsko-warszawskiej jasnej, rygorystycznej i wolnej od retorycznych uproszczeń.
Pseudo-Dionizy Areopagita
Treść traktatu: Teologia mistyczna jest to nauka doświadczalna, opierająca się na uczuciu, natchniona przez Boga, o rzeczach niebiańskich. Sama w sobie i w swoich środkach jest nadprzyrodzoną, bo człowiek nie może własną swoją siłą wtargnąć do niedostępnego sanktuarium Bóstwa: to Bóg, źródło mądrości i życia, spuszcza na człowieka promienie prawdy świętej, wzrusza go, unosi aż na łono swoich nieskończonych blasków, których rozum nie rozumie, a którymi serce rozkoszuje się, które miłuje i czci. Modlitwa tylko, wychodząca z czystych ust, może skłonić Boga ku nam i wyjednać uczestnictwo w darach niebiańskich. Cel teologii mistycznej, jak każdej łaski boskiej, polega na zjednoczeniu nas z Bogiem, naszym początkiem i końcem: dlatego to pierwszym obowiązkiem każdego, kto pragnie tej nauki, jest oczyścić się od wszelkiego brudu i oderwać się od wszelkiego przywiązania do rzeczy stworzonych; starać się zatopić w czcigodnych doskonałościach Boga i, o ile możności, wyrazić w sobie żywy obraz tego, który, będąc nieskończenie doskonałym, raczył się stać naszym wzorem. Kiedy dusza, wierna swemu powołaniu, dochodzi wreszcie do Boga przez to poczucie wewnętrzne i to niewypowiedziane uczucie, które tylko ci mogą ocenić, którzy je poznali i go zaznali, wówczas znajduje ona swój spokój w tym słodkim zjednoczeniu, którego Bóg jej udziela. Nic nie może dać wyobrażenia o tym stanie: jest to ubóstwienie natury.
O trzech stopniach, po których ku nam zstąpił Syn Boży, stawszy się człowiekiem
Ks. Zygmunt Golian
Kazania Ks. Zygmunta Goliana, Dra św. Teologii, Proboszcza kościoła parafialnego w Wieliczce, Prałata dom. J. Świątobliwości itd. – drogocenna pamiątka jego niestrudzonej działalności kaznodziejskiej – są nacechowane gorącością ducha Bożego, zadziwiającą znajomością Pisma św. i Ojców Kościoła, Pisma św. tłumaczów, głęboką nauką, talentem inteligencji i wymowy niezrównanym, znajomością serc ludzkich.
O twórczości Andrzeja Zimniaka
Adam Mazurkiewicz
Autor monografii podejmuje próbę dokonania całościowej interpretacji dorobku literackiego Andrzeja Zimniaka - pisarza science fiction, ale także poety oraz popularyzatora wiedzy naukowej - przeprowadzoną z uwzględnieniem obszernego i złożonego kontekstu kulturowego (rozwój i przemiany fantastyki naukowej w Polsce w latach 70.,80. i 90. minionego stulecia). [...] Uderza też trafność rozpoznania głównych pól problemowych nurtujących Zimniaka jako pisarza-fantastę, wyczulonego niezmiennie na problematykę etyczną, niuanse psychologiczne i spekulacje społeczne - co dowodzi dużej biegłości interpretatora w analizowaniu tekstów niewerystycznych oraz doskonałej bez mała znajomości polskiej i światowej science fiction (również jej teorii i historii). Z recenzji prof. dr. hab. Dariusza Brzostka (UMK) Publikacja wyróżnia się dojrzałością, kompletnością oraz wieloaspektowością ujęcia, uwzględnieniem różnych kontekstów i dziedzin sztuki, przemyślanymi, pogłębionymi, precyzyjnymi analizami, świeżością spojrzenia interpretacyjnego, odkrywaniem i ujawnianiem nowych sensów, umiejętnością ukazania badanego materiału na szerszym tle oraz osadzenia go nie tylko w obrębie pisarstwa gatunkowego i interesującego Autora okresu. Postawione tezy i wypracowane na podstawie udokumentowanego wywodu wnioski są zarówno ciekawe, jak i wprowadzające nową jakość do polskich rozważań naukowych nad rodzimą fantastyką. [...] Książka przełamuje (do pewnego stopnia) swoiste odium badawcze, ciążące na polskiej literaturze fantastycznej późnego PRL-u i jej twórcach. W ten sposób staje się jedną z niewielu prac wypełniających lukę w literaturze przedmiotu dotyczącej naszej fantastyki (zwłaszcza science fiction) drugiej połowy XX wieku. Z recenzji prof. dr hab. Anny Gemry (UWr)
Desiré Felicien François Joseph Kardynał Mercier
Celem umartwienia chrześcijańskiego jest przeciwdziałanie złym wpływom wywieranym przez grzech pierworodny na nasze dusze nawet po odrodzeniu ich przez chrzest. Pomimo odrodzenia naszego w Chrystusie, przez które zgładzony został w zupełności grzech pierworodny, daleko nam jeszcze bardzo do prawości i spokoju pierwotnego. Sobór Trydencki stwierdza, że nawet po chrzcie odczuwamy pożądliwość, tj. ową potrójną pożądliwość ciała, oczu i pychy, ale odruchy te powinny jedynie pobudzać nas do chwalebnych walk życia chrześcijańskiego. Potrójne to pożądanie nazywa Pismo św. raz starym człowiekiem przeciwstawiającym się nowemu człowiekowi, którym jest Jezus żyjący w nas i my żyjący w Chrystusie to ciałem lub naturą upadłą staczającą walki z duchem, lub naturą odrodzoną przez łaskę nadprzyrodzoną. Tego to starego człowieka trzeba nie mówię unicestwić bo jest to rzeczą niemożliwą, dopóki trwa życie doczesne ale umartwić tj. doprowadzić praktycznie do bezsilności, bezwładu i bezpłodności; trzeba przeszkodzić i zniweczyć żywotność zła w całym naszym życiu duchowym, by nie mogło wydawać owoców, którymi są grzechy. A więc umartwienie chrześcijańskie, powinno obejmować całego człowieka, cały zakres działania, w którym natura nasza obracać się może.
O umysłowym i moralnym niedorozwoju kobiety
Paul Julius Möbius, Katinka von Rosen
Książka bardzo niepoprawna politycznie. Do czytania tylko dla odważnych! Wydany w 1900 roku antyfeministyczny i antykobiecy klasyk. Autorzy uważają, że kobiety są wyraźnie głupsze i mniej twórcze niż mężczyźni, że ich podstawową rolą jest rodzenie i wychowywanie dzieci oraz służenie mężowi, a podstawowym zainteresowaniem upiększanie się i plotkowanie. Choć od opublikowania tej książki minęło już ponad sto lat, to wciąż wzbudza ona żywe emocje. Zapewne dlatego, że choć kobiety uzyskały już wiele, to walka o ich pełne równouprawnienie, albo wręcz o przejęcie przez nie całej władzy i pieniędzy (co postulują najbardziej radykalne feministki), wciąż trwa. Książka była męską odpowiedzią na ruchy feministyczne, które na przełomie XIX i XX wieku zaczynały odgrywać w Europie coraz większą rolę. Jej autor chciał się sprzeciwić narastającej emancypacji kobiet. Ich chęci do kształcenia się na wyższych uczelniach. Ich chęci do, generalnie rzecz biorąc, równouprawnienia z mężczyznami. Postawa dr Möbiusa może być wzorem dla tych naukowców, którzy boją się publikować a czasem nawet w ogóle podejmować badań dotyczących tematów drażliwych, których wyniki mogłyby być w sprzeczności z tak zwaną poprawnością polityczną. Po opublikowaniu swej książki dr Möbius był bardzo ostro krytykowany ale przecież nie odwołał swych tez (inna sprawa czy były one słuszne). Tekst jest arcyciekawym, bogatym w wielorakie smaczki, dokumentem ówczesnej epoki.
Mikołaj z Kuzy
Eksperyment zastosowany przez Kuzańczyka w O widzeniu Boga ukazuje zatem trudną do pojęcia dialektykę pomiędzy Bożą transcendencją i immanencją, która jest skutkiem Bożej stwórczej Absolutnej Mocy, będącej źródłem bytu każdej rzeczy. Boża Moc jest samym aktualnym istnieniem (actu esse) a zarazem jest wszystkim tym, co może istnieć (posse esse). To jednoczesne połączenie absolutnego aktualnego bycia z absolutną możliwością bycia wyraźnie odróżnia tę nieskończoność od możliwości bycia materii. Nieskończoność jest bowiem najpełniejszą, jednoczesną i najprostszą aktualizacją wszelkiej możności. Boża Nieskończona Moc jest mocą najprostszą i najbardziej zjednoczoną, dlatego jest mocą najbardziej skuteczną. Ta własność sprawia, że w tym wypadku można mówić o Bożej Wszechmocy, która jest znamieniem doskonałości, całościowości, całkowicie przeciwstawnej starożytnemu rozumieniu nieskończoności () (fragment Wprowadzenia prof. Agnieszki Kijewskiej). W Kuzańczykowym uniwersum poznanie podlega określonej hierarchii. Pierwszym stopniem jest poznanie zmysłowe, po nim następuje poznanie rozumowe, a na końcu akt kontemplacji, odpowiadający najwyższej funkcji intelektu. Cały zamysł traktatu De visione Dei jest oparty o ową drabinę poznania: przedmiotem poznania zmysłowego jest ikona, przedmiotem poznania rozumowego specyfika Bożego widzenia ujęta w formę tekstu, celem całego procesu - kontemplacja po wejściu w świętą ciemność. Filozofowie zaczynają zazwyczaj od pojęcia, a historycy filozofii od tekstu. W tym przypadku punktem wyjścia nie jest jednak pojęcie widzenia ani sam tekst De visione Dei, lecz materialny przedmiot: tabella - niewielka, drewniana deska z wizerunkiem, która stanie się przedmiotem specyficznego zmysłowego eksperymentu. Znaczenia drewnianej ikony dla interpretacji całej myśli zawartej w traktacie dowodzi również tytuł dzieła, który w pierwszych wydaniach (bazylejskim i paryskim) występuje w wersji rozszerzonej: De visione Dei sive De icona. Sam Kuzańczyk nazywa ten tekst Iconae w dziele De possest (fragment Wstępu dr Barbary Grondkowskiej).
O wolnem mularstwie w Polszcze
Julian Ursyn Niemcewicz
Plik pdf jest zamknięty w postaci rastrowej złożonej ze skanów. Bardzo wartościowe opracowanie dotyczące powstania, dziejów i organizacji wolnomularstwa w Polsce. Ponieważ autor sam był członkiem tej organizacji, przekazane przez niego informacje są wyjątkowo cenne, bo pochodzące niejako z pierwszej ręki. Piastował on niezwykle ważne stanowisko w hierarchii masońskiej był bowiem zastępcą wielkiego mówcy Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polskiego w 1781 roku. Nie sposób pominąć także tych podstawowych informacji na temat Niemcewicza, że był on dramaturgiem, powieściopisarzem, poetą, historykiem, pamiętnikarzem, publicystą i tłumaczem.
Artur Schopenhauer
Obie niniejsze rozprawy, pomimo że powstały niezależnie od siebie, pod wpływem czynników zewnętrznych, uzupełniają się wzajemnie, tworząc system zasadniczych prawd etyki, w którym zapewne nikt nie zapozna postępu tej nauki, spoczywającej od pół wieku w zastoju. Jednakowoż żadna z nich nie mogła się powoływać na drugą, ani też na moje poprzednie pisma, gdyż każdą napisałem dla innej Akademii, przy czym ścisłe incognito jest jak wiadomo warunkiem. Z tego też powodu nie mogłem uniknąć poruszenia niektórych punktów w obu rozprawach, gdyż, nie mogąc uczynić żadnych założeń, musiałem wszędzie zaczynać ab ovo. Rozprawy te zawierają właściwie szczegółowe wyprowadzenie dwóch twierdzeń, znajdujących się w zarysie w czwartej księdze mojego dzieła: Świat jako wola i przedstawienie. (Fragment)
Karol Marks
"O wolnym handlu" to dzieło Karola Marksa, niemieckiego filozofa pochodzenia żydowskiego, twórcy socjalizmu naukowego. Jeśli interesujesz się ekonomią i chcesz poszerzyć swoją wiedzę na temat myśli Karola Marksa na temat wolnego handlu, powinieneś sięgnąć po jego książkę "O wolnym handlu". W tej pracy Marks dokonuje krytyki wolnego handlu jako formy gospodarki, analizując negatywne skutki dla klas robotniczych i ich warunków pracy. Książka ta pozwoli Ci zrozumieć, dlaczego marksizm krytykuje wolny rynek i jakie alternatywne modele gospodarcze proponuje.
O współczesnych praktykach genderyzacji ciała
red. Jolanta Klimczak, red. Kazimiera Wódz
Książka prezentuje efekty socjologicznych badań i krytycznej refleksji nad kobiecością i męskością. Szczególną uwagę zwraca na cielesny wymiar ról społecznych przypisywanych kobietom i mężczyznom oraz na praktyki kulturowe, które wykorzystują ciało do konstruowania płci kulturowej. Przedstawia analizę wybranych reprezentacji kobiecości i kobiecego ciała w fotografii, reklamie oraz literaturze. Opisuje doświadczenia kobiet i mężczyzn w instytucjach społecznych, takich jak rodzina, oraz organizacjach zawodowych, takich jak sfeminizowana pomoc społeczna czy zmaskulinizowana kopalnia. Analizuje zjawiska dyskryminacji ze względu na płeć oraz społeczno-kulturowy opór stawiany przez tych, którzy doświadczają marginalizacji i stygmatyzacji. Książka adresowana jest do osób zainteresowanych problematyką płci kulturowej, zwłaszcza studentek i studentów oraz akademiczek i akademików zajmujących się naukami społecznymi. Ze względu na aktualność podejmowanych wątków oraz duże zainteresowanie opinii publicznej kategorią gender może zainteresować także wszystkich tych, którzy szukają odpowiedzi na pytanie o kulturowe ramy kobiecości i męskości oraz społeczne konsekwencje bycia kobietą i mężczyzną.