Popularnonaukowe i akademickie
Edward Nęcka, Aleksandra Gruszka, Jarosław Orzechowski, Błażej...
Czy twórczości można się nauczyć? Czy można ją trenować i rozwijać, jak trenuje i rozwija się mięśnie? Czy warto być twórczym? Trening twórczości to podręcznik sprawdzonych metod, ćwiczeń i sposobów oddziaływania, które rozwijają twórcze myślenie i działanie, a przy okazji są świetną zabawą. Zostały opracowane bardzo starannie przez grono dociekliwych naukowców i praktyków. Książka pokazuje mnóstwo praktycznych zadań i analizuje ich wpływ na rozwój twórczości. Jest to świetny przewodnik dla psychologów, trenerów, rodziców, szefów i wszystkich, którzy chcieliby pobudzać kreatywność w swoim otoczeniu. Dziesiątki ćwiczeń, zestaw problemów dyżurnych do pracy na sesjach kreatywnych i ćwiczenia na rozgrzewkę. Zawarte w książce ćwiczenia oprócz twórczości rozwijają też skutecznie komunikację i sprzyjają budowaniu relacji międzyludzkich. Chociaż głównym adresatem tej książki są osoby organizujące treningi w ścisłym sensie, zwłaszcza treningi grupowe, istnieje możliwość jej wykorzystania w sytuacjach mniej standardowych, na przykład w szkole. Przypuśćmy, że nauczyciel biologii uczy o tym, w jaki sposób wirus atakuje komórkę: wprowadza on do wnętrza komórki swój materiał genetyczny, który replikując się, zakłóca metabolizm komórki-nosiciela aż do jej zniszczenia. Postępuje więc tak, jak oddział dywersantów na tyłach nieprzyjacielskiej armii. Być może analogia mogłaby być bardziej trafna, chodzi jednak o to, aby w ogóle nauczać w konwencji analogii i metafory. Takie nauczanie bliższe jest myśleniu twórczemu, a przecież uczymy się najlepiej wtedy, gdy robimy wynalazki (Piaget). Inaczej mówiąc, wykorzystanie analogii, metafory lub innego narzędzia twórczości sprawia, że uczeń zdobywa wiedzę w sposób bardziej trwały i bardziej atrakcyjny, niż dzieje się to w wypadku klasycznych zabiegów metodycznych. Fragment Wstępu Edward Nęcka - profesor psychologii w Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracuje również z Uniwersytetem SWPS. Specjalizuje się w problematyce z pogranicza psychologii poznawczej i psychologii różnic indywidualnych. Prowadzi badania na temat poznawczego podłoża cech osobniczych, takich jak kreatywność, inteligencja i samokontrola. Oprócz licznych artykułów zawierających opis wyników badań, opublikował osiem książek podręczników i monografii. Jest współautorem (z J. Orzechowskim i B. Szymurą) podręcznika pt. Psychologia poznawcza oraz autorem książki Trening poznawczy. Od roku 2001 jest członkiem Polskiej Akademii Nauk.
Andrzej Muszyński
Trójkąt to uniwersalny symbol szczęścia, medytacji, światła. Wielką Triadą Platońską nazywa się też trzy Wielkie Idee tj. Dobro, Prawdę i Piękno jako objawienie niedostępnej dla umysłu najwyższej idei, Jedni. Triada to literacka wędrówka po trójkącie geograficznym – pomiędzy Jurą Krakowską, Kolumbią a Birmą w poszukiwaniu przestrzeni spotkania świata materialnego i metafizycznego. Każda podróż, także duchowa musi rozpocząć się jednak od wyznaczenia swojej pozycji we Wszechświecie, czemu doskonale służy dynamicznie rozwijająca się, a w Polsce dotąd nieopisana sztuka wizualizacji kosmosu, space art. Z taką perspektywą autor zabiera czytelnika w góry Sierra Nevada w Kolumbii zamieszkane przez Indian Kogi uznanych za najlepiej zachowaną cywilizację prekolumbijską, by zmierzyć się z ich światopoglądem i pojęciem aluny, którego do dziś nie udało się trafnie wyjaśnić badaczom. Aluna wydaje się bowiem wykraczać poza nasz aparat pojęciowy – pomiędzy słowami „nauka”, a „duchowość” ciągle stawiamy spójnik. Swoje zdanie na jego temat mają buddyści, dlatego autor zabiera czytelnika do Birmy, jednego z najbardziej konserwatywnych krajów buddyjskich, opowiadając o zapomnianej sztuce walki, fuzji sacrum i profanum i tajemniczym stworzeniu, które dzieli ludzi, bo pozostaje kwestią wiary. Praca zajęła II miejsce w konkursie „Nauka a duchowość”, zorganizowanym przez Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz Tygodnik Powszechny, rozstrzygniętym przez jury w składzie: ks. prof. Michał Heller, ks. Adam Boniecki. seria PIĄTY WYMIAR
Ryszard Legutko, Ryszard Legutko
Książka niniejsza traktuje o podobieństwach między komunizmem i socjalizmem a liberalną demokracją. Człowiek socjalistyczny i liberalno-demokratyczny nie tylko nie mają pamięci, lecz z nią walczą, relatywizują jej przekaz. Oba ustroje wytwarzają przynajmniej w warstwie oficjalnej wykładni ideologicznej takie nastawienie do świata, dzięki któremu człowiek czuje się znacznie swobodniej niż kiedykolwiek w przeszłości. Zrzuca z siebie ogromną część związków lojalnościowych i zobowiązań, jakie go do tej pory pętały: religijne, obyczajowe, narodowe, środowiskowe, tradycyjne, autorytetowe. We współczesnym świecie w coraz większym stopniu bierze się w obronę rzeczy wulgarne, brzydkie i oburzające, które naturalnie określają aspiracje człowieka liberalno-demokratycznego, co ten coraz śmielej i z coraz mniejszym wstydem potwierdza. Zarówno komunizm (socjalizm), jak i liberalna demokracja są ustrojami, które w zamierzeniu mają zmieniać rzeczywistość na lepszą. Są jak się dzisiaj mówi obowiązującym żargonem projektami modernizacyjnymi. Oba wyrastają z przekonania, że świat taki, jaki jest, nie może być tolerowany, że powinien być zmieniony, że to, co stare, powinno być zastąpione nowym. Oba są ustrojami silnie i by tak rzec niecierpliwie ingerującymi w materię społeczną i oba uzasadniają tę ingerencję argumentem, że prowadzi to do polepszenia stanu rzeczy przez unowocześnienie. Fragment Wstępu
Olga Śmiechowicz
„Wojna się skończyła, czemu zabijacie?” ‒ tym jednym zdaniem można streścić Trojanki w reżyserii Jana Klaty. Eurypides, pisząc swoją tragedię, bezczelnie złamał koturn tradycji. Opowiedział o mieście od którego odwrócili się bogowie. Pokazał bohaterów Homera, którzy nie potrafili zmierzyć się z własnym zwycięstwem. Oddał głos pokonanym ‒ kobietom, członkiniom królewskiego rodu, zepchniętym na samo dno egzystencji... Trojanki to jednak nie tylko spektakl o wojnie i okrucieństwie, również o wektorach relacji w pięknym świecie rodzinnej nienawiści. Za murami Troi też były problemy, przemilczenia… Książka Trojanki Jana Klaty została napisana, by zachować w pamięci dźwięk przesypującego się piasku i zapach spalonych manekinów. Pokazuje naszą pracę nad tym spektaklem i opowiada o ryzyku, jakie wiąże się z wystawieniem antycznego dramatu – zawsze jest to niepewne balansowanie na granicy sensów greckiego oryginału. Książka Trojanki Jana Klaty jest bytem złożonym i niedefiniowalnym gatunkowo. Łączy w sobie formę eseju, dziennikarskiego wywiadu, dziennika, komentarza, reportażu i naukowego wykładu. Przynosi obraz pracy reżysera, który z równym zaufaniem i ciekawością odnosi się do własnych wyobrażeń, jak i do komentarzy specjalisty filologa, historyka, teatrologa. Ta nowatorska praca tworzy wzorzec dla profesjonalnego standardu: życzyłbym sobie, aby każdy spektakl stanowiący adaptację dawnego tekstu dramatycznego posiadał tak opracowaną dokumentację procesu twórczego, z tak profesjonalnym podejściem do źródła. dr hab. Krzysztof Bielawski, Instytut Filologii Klasycznej UJ W centrum zdarzeń, a zatem w centrum rozpaczy, jest Hekabe Doroty Kolak. Matka tracąca dzieci obumiera, chwila po chwili, kawałek po kawałku. Rola jest wstrząsająca, bo pozbawiona źdźbła aktorskiej histerii. Na pierwszym planie, a wtopiona w całość. Kolak z siwymi włosami, niższa od młodszych partnerek, ma w sobie tyle siły, jakby wypełniała całą scenę. To w jej Hekabe skupia się wszystko, co w gdańskich Trojankach najważniejsze – wojna widziana przez kobiety, ich zduszony krzyk niezgody na taki świat, oczy suche już bez łez. Patrzę na Dorotę Kolak i przechodzą mnie dreszcze. Wiadomo nie od wczoraj, że to jest wielka aktorka. Tyle że teraz – z większą niż jeszcze nie tak dawno intensywnością – pokazuje, że może zrobić wszystko, trafiając idealnie w każdy ton. Jako Hekabe ma w sobie esencję tragedii Eurypidesa, ale i cierpienie każdej matki, wraz z dziećmi tracącej uzasadnienie do życia. Jacek Wakar, Ziemia jałowa. O Trojankach Jana Klaty w Teatrze Wybrzeże, więź.pl
Trop innego głosu w angielskiej poezji religijnej epok dawnych
Małgorzata Grzegorzewska
Książka proponuje spojrzenie na angielską poezję religijną okresu średniowiecza (staroangielski poemat mistyczny Dream of the Rood) i renesansu (wiersze Poetów Metafizycznych, przede wszystkim George’a Herberta) z perspektywy prozopopei, czyli figury głosu. Chociaż słownikowa definicja prozopopei obstaje przy niepodzielnej władzy podmiotu lirycznego, nie dopuszczając prawdziwego dialogu, to jednak analiza konkretnych przykładów przekonuje, iż dialogiczność prawdziwa, nie pozorna, jest w liryce możliwa. Czy wolno podać w wątpliwość szczerość poety, który twierdzi, że rezygnuje z kontroli nad tekstem, oddając głos przywołanej albo powołanej przez siebie do życia postaci? Czy poeta rzeczywiście pozwala w wierszu „mówić” kamieniom i drzewom, albo rozmawia z Bogiem? Czy prozopopeja jest figurą nieudolnie naśladującą konwencje dramatyczne, oszukańczą sztuczką poety-brzuchomówcy, czy też naprawdę stwarza możliwość dialogu z innym obok nas albo Innym w nas? Szukając odpowiedzi na tak postawione pytanie, interpretacje zawarte w przedstawianym tomie podążają tropem refleksji Jeana-Luka Mariona i Emmanuela Levinasa. Lektura filozoficznych tekstów Mariona i Levinasa pozwala odkryć różne oblicza ukryte pod maską literackiej prozopopei.
Trop innego głosu w angielskiej poezji religijnej epok dawnych
Małgorzata Grzegorzewska
Książka proponuje spojrzenie na angielską poezję religijną okresu średniowiecza (staroangielski poemat mistyczny Dream of the Rood) i renesansu (wiersze Poetów Metafizycznych, przede wszystkim George’a Herberta) z perspektywy prozopopei, czyli figury głosu. Chociaż słownikowa definicja prozopopei obstaje przy niepodzielnej władzy podmiotu lirycznego, nie dopuszczając prawdziwego dialogu, to jednak analiza konkretnych przykładów przekonuje, iż dialogiczność prawdziwa, nie pozorna, jest w liryce możliwa. Czy wolno podać w wątpliwość szczerość poety, który twierdzi, że rezygnuje z kontroli nad tekstem, oddając głos przywołanej albo powołanej przez siebie do życia postaci? Czy poeta rzeczywiście pozwala w wierszu „mówić” kamieniom i drzewom, albo rozmawia z Bogiem? Czy prozopopeja jest figurą nieudolnie naśladującą konwencje dramatyczne, oszukańczą sztuczką poety-brzuchomówcy, czy też naprawdę stwarza możliwość dialogu z innym obok nas albo Innym w nas? Szukając odpowiedzi na tak postawione pytanie, interpretacje zawarte w przedstawianym tomie podążają tropem refleksji Jeana-Luka Mariona i Emmanuela Levinasa. Lektura filozoficznych tekstów Mariona i Levinasa pozwala odkryć różne oblicza ukryte pod maską literackiej prozopopei.
Tropami retoryki, stylistyki i dziennikarstwa. Tom dedykowany Profesor Barbarze Bogołębskiej
Monika Worsowicz, Bogumiła Fiołek-Lubczyńska
Niechaj Czytelników nie zaskoczy wielość tematów, problemów i stanowisk badawczych zaprezentowanych w publikacji. Autorzy podjęli bowiem nie lada wyzwanie - podążania tropami, jakie na swej wieloletniej drodze naukowej pozostawiła Profesor Barbara Bogołębska. Retoryka, dziennikarstwo, stylistyka, literaturoznawstwo, media, genologia, perswazja - to najważniejsze z nich. Tom dedykowany Pani Profesor jest okazją do spotkania z praktycznym zastosowaniem różnych podejść metodologicznych, warsztatem dziennikarskim oraz refleksjami nad procesem twórczym. Mamy nadzieję, że dla badaczy szeroko rozumianej komunikacji medialnej, praktyków, a także studentów kierunków humanistycznych stanie się on inspiracją do samodzielnych, wielodyscyplinarnych studiów prowadzących do lepszego rozumienia zjawisk, których jesteśmy świadkami i uczestnikami. Redaktorki
Stanisław Paciorek
Weber był o krok od stwierdzenia, że stała c jest prędkością rozchodzenia się oddziaływań, która nie ma istotnego znaczenia przy rozpatrywaniu obiektów spoczywających względem siebie (prawo Newtona i Coulomba) nabiera natomiast znaczenia, gdy rozpatrujemy obiekty poruszające się względem siebie. Teoria Webera pomimo tego, że uwzględniała istotę prądu elektrycznego, jako ruchu w kierunku przeciwnym dwóch rodzajów ładunków elektrycznych nadal nie dawała odpowiedzi na zasadnicze pytanie, jaki jest mechanizm oddziaływania ładunków na odległość.
Tropes of Tauromachy: Representations of Bullfighting in Selected Texts of Anglophone Literature
Ewa Wylężek
Książka jest poświęcona rozważaniom teoretycznym na temat zjawiska korridy. W publikacji przedstawiono najnowsze teksty anglojęzyczne wykorzystujące motyw walki z bykami oraz porównano je z teoriami zachowań ludycznych i tematami tabu, takimi jak przemoc, erotyzm i śmierć.