Literatura
Krzysztof Kamil Baczyński
O muzie dla J.K.W. Tam, gdzie wiruje niebo od wag, skorpionów i panien, zaułki wydrążone w ciele stygnącym. Kornik, kornik podkruszył dęby wieków, a obok ze sceny się kłania kukła z trocin od trwogi wydęta potworniej. Kopuła zbudowana z lęku i kroków nocnych kołysze się powoli. Wrzaski ostatecznych trąb serafiny czarne przynoszą, a ty tylko mocniej zaciskasz w garści gwiazdy złamanej ster i w głąb jak w podświadomość odnosisz zmniejszony krajobraz. [...]Krzysztof Kamil BaczyńskiUr. 22 stycznia 1921 r. w Warszawie Zm. 4 sierpnia 1944 r. w Warszawie Najważniejsze dzieła: Pokolenie, Historia, Bez imienia, Dwie miłości, Z głową na karabinie Poeta, rysownik. Twórczość poetycką rozpoczął już jako uczeń gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, gdzie w 1939 r. zdał maturę. Związany ze środowiskiem młodzieży lewicowej, m.in. z organizacją Spartakus działającą półlegalnie w szkołach średnich. W czasie okupacji niemieckiej zbliżył się do ugrupowań socjalistycznych, wydających podziemne pisma ?Płomienie? i ?Droga?. Od 1943 r. uczestniczył w tajnych kompletach polonistycznych, w tymże roku wstąpił do Harcerskich Grup Szturmowych, które stały się zalążkiem batalionu AK ?Zośka? oraz ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych rezerwy. Uczestnik powstania warszawskiego; poległ w walce przy Placu Teatralnym (Pałac Blanka); w parę tygodni później zginęła w powstaniu żona poety Barbara, którą poślubił w 1942 r. Nie licząc dwóch zbiorków odbitych na hektografie w 7 egzemplarzach w 1940 r. i kilku wierszy w antologiach Pieśń niepodległa i Słowo prawdziwe, zdążył ogłosić, pod pseudonimem Jan Bugaj, dwa konspiracyjne zbiory: Wiersze wybrane (1942) i Arkusz poetycki (1944) wydane nakładem ?Drogi?. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
O naśladowaniu Jezusa Chrystusa. Ksiąg czworo
Tomasz Kempis
Tekst dzieła O naśladowaniu Chrystusa zalicza się do mistyki nadreńskiej i najprawdopodobniej powstało w latach 1414-1425, a wyszedł spod pióra mnicha zakonu augustiańskiego Kanoników Regularnych. Jest to najgłośniejsze i najbardziej znane dzieło Tomasza a Kempis, które wedle opinii św. Franciszka Salezego nawróciło więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach. Ta niewielka książeczka pokazuje nam, jak należy żyć i jakim praktykom się oddawać, aby jeszcze w tym życiu osiągnąć szczęście dzięki łasce i pomocy Boga. Informuje też czytelnika, że ten materialny świat nie musi być groźny dla szczerego chrześcijanina.
O naśladowaniu Jezusa Chrystusa. Ksiąg czworo
Tomasz Kempis
Tekst dzieła O naśladowaniu Chrystusa zalicza się do mistyki nadreńskiej i najprawdopodobniej powstało w latach 1414-1425, a wyszedł spod pióra mnicha zakonu augustiańskiego Kanoników Regularnych. Jest to najgłośniejsze i najbardziej znane dzieło Tomasza a Kempis, które wedle opinii św. Franciszka Salezego nawróciło więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach. Ta niewielka książeczka pokazuje nam, jak należy żyć i jakim praktykom się oddawać, aby jeszcze w tym życiu osiągnąć szczęście dzięki łasce i pomocy Boga. Informuje też czytelnika, że ten materialny świat nie musi być groźny dla szczerego chrześcijanina.
Józef Czechowicz
o niebie Nie słychać już biegnących baranków wilgotne obłoki poszły do innych poranków z pustej hali nieba opada pył niebieski filtruje się przez drutów przerwy i kreski południe przysypuje się suche i szorstkie nad sylwetkami aeroplanów i chłodem fabrycznych dzielnic Warto śpiewać jego chwałę jest nasze i zamorskie tak bardzo piękne gdy śmiga przez nie śmiały pion komina cegielni a razem nad dalekimi lasami dzwoni błękitnym żelazem pierwotne i olbrzymie gdy stanąwszy u białego miasta napełnia się dymem gdy wie że jest dnia chlebem warto śpiewać jego chwałę Południe jest jasno jednakowe południe wygina swą powałę opada kruszynami tynku za dni dziecinnych wyginała mi się nad samą głowę i wtedy szeptał do mnie stamtąd ktoś mój synku [...]Józef CzechowiczUr. 15 marca 1903 r. w Lublinie Zm. 9 września 1939 r. w Lublinie Najważniejsze dzieła: ballada z tamtej strony, żal, nic więcej, nuta człowiecza, tomy wierszy: Kamień (1927), Dzień jak co dzień (1930), Ballada z tamtej strony (1932), W błyskawicy (1934), Nic więcej (1936), Nuta człowiecza (1939). Polski poeta dwudziestolecia międzywojennego, w latach trzydziestych związany z grupą literacką Kwadryga, przedstawiciel tzw. drugiej Awangardy, której twórczość cechował katastrofizm. Jako ochotnik jeszcze przed zdaniem matury wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Z wykształcenia, zamiłowania i zawodu nauczyciel (ukończył też studia w zakresie pedagogiki specjalnej). Redaktor m. in. czasopism dla dzieci "Płomyk" i "Płomyczek". Współpracował z wieloma pismami: "Reflektorem" (tu debiutował jako poeta w 1923 r.), Zet, Głosem Nauczycielskim, Pionem i Kameną, w Polskim Radiu pracował w dziale literackim, pisał słuchowiska radiowe. Zginął tuż po wybuchu II wojny światowej, podczas bombardowania. Charakterystyczną cechą wierszy Czechowicza jest niestosowanie wielkich liter i znaków interpunkcyjnych, co decyduje o poetyckiej wieloznaczności tekstów. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
O niebo lepiej. Z księdzem profesorem Antonim Dębińskim rozmowy nie tylko O KUL-u
Antoni Dębiński
Czy formuła uniwersytetu jest dziś zagrożona? Na czym powinna polegać jego misja? W czym tkwi jego siła i znaczenie? W książce O niebo lepiej ksiądz profesor Antoni Dębiński odpowiada na te pytania także na podstawie własnych doświadczeń, poniekąd sam staje się bohaterem własnej opowieści. Odsłania przed nami poszczególne stopnie akademickiego wtajemniczenia, oprowadzając nie tylko po swoim KUL-u dwóch kadencji rektorskich, nie tylko po prawie rzymskim, którym żyje na co dzień, ale także po Lublinie, swoim mieście, gdzie mieszka i pracuje. Ujawnia też kulisy trudnych decyzji życiowych i personalnych. Odpowiada na pytanie, czy nauka musi być uwikłana wpolitykę, wyjaśnia, jak to jest podlegać jednocześnie władzy ministerstwa i Watykanu. Tłumaczy, dlaczego medycyna na uniwersytecie jest normą, a nie ekstrawagancją, punktuje przykłady obecności prawa rzymskiego w naszym życiu, odpowiada na pytanie, według jakiego prawa sądzony był Jezus z Nazaretu, wymienia zasługinaszych rodaków dla konstytucji amerykańskiej, świętego Izydora dla Internetu czy wpływ zaborcówRzeczypospolitej na rozwój polskiej kultury prawnej. Niespodzianek jest wiele i dlatego też O niebo lepiej można wpisać na listę lektur obowiązkowych nie tylko dla miłośników Lublina czy KUL-u, ale wszystkich, którym leży na sercu kształt polskiej nauki i kultury.
O niebo lepiej. Z księdzem profesorem Antonim Dębińskim rozmowy nie tylko O KUL-u
Antoni Dębiński
Czy formuła uniwersytetu jest dziś zagrożona? Na czym powinna polegać jego misja? W czym tkwi jego siła i znaczenie? W książce O niebo lepiej ksiądz profesor Antoni Dębiński odpowiada na te pytania także na podstawie własnych doświadczeń, poniekąd sam staje się bohaterem własnej opowieści. Odsłania przed nami poszczególne stopnie akademickiego wtajemniczenia, oprowadzając nie tylko po swoim KUL-u dwóch kadencji rektorskich, nie tylko po prawie rzymskim, którym żyje na co dzień, ale także po Lublinie, swoim mieście, gdzie mieszka i pracuje. Ujawnia też kulisy trudnych decyzji życiowych i personalnych. Odpowiada na pytanie, czy nauka musi być uwikłana wpolitykę, wyjaśnia, jak to jest podlegać jednocześnie władzy ministerstwa i Watykanu. Tłumaczy, dlaczego medycyna na uniwersytecie jest normą, a nie ekstrawagancją, punktuje przykłady obecności prawa rzymskiego w naszym życiu, odpowiada na pytanie, według jakiego prawa sądzony był Jezus z Nazaretu, wymienia zasługinaszych rodaków dla konstytucji amerykańskiej, świętego Izydora dla Internetu czy wpływ zaborcówRzeczypospolitej na rozwój polskiej kultury prawnej. Niespodzianek jest wiele i dlatego też O niebo lepiej można wpisać na listę lektur obowiązkowych nie tylko dla miłośników Lublina czy KUL-u, ale wszystkich, którym leży na sercu kształt polskiej nauki i kultury.
O! Nieszczęśliwa! O! Uciemiężona
Juliusz Słowacki
O! nieszczęśliwa! o! uciemiężona... O! nieszczęśliwa! o! uciemiężona Ojczyzno moja — raz jeszcze ku tobie Otworzę moje krzyżowe ramiona, Wszakże spokojny, bo wiem, że masz w sobie Słońce żywota. [...]Juliusz SłowackiUr. 4 września 1809 r. w Krzemieńcu Zm. 3 kwietnia 1849 r. w Paryżu Najważniejsze dzieła: Kordian (1834), Anhelli (1838), Balladyna (1839), Lilla Weneda (1840), Beniowski (1840-46), Sen srebrny Salomei (1844), Król-Duch (1845-49); wiersze: Grób Agamemnona (1839), Hymn o zachodzie słońca (1839), Odpowiedź na ?Psalmy przyszłości? (1848) Polski poeta okresu romantyzmu, epistolograf, dramaturg. W swoich utworach (zgodnie z duchem epoki i ówczesną sytuacją Polaków) podejmował problemy związane z walką narodowowyzwoleńczą, przeszłością narodu i przyczynami niewoli. Jego twórczość cechuje kunsztowność języka poetyckiego. W późniejszym, mistycznym okresie stworzył własną odmianę romant. mesjanizmu i kosmogonii (system genezyjski). Studiował prawo w Wilnie, krótko pracował w Warszawie w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu oraz w Biurze Dyplomatycznym Rządu powstańczego 1831 r. Podróżował po Szwajcarii, Włoszech, Grecji, Egipcie i Palestynie. Osiadł w Paryżu, gdzie zmarł na gruźlicę i został pochowany na cmentarzu Montmartre. W 1927 r. jego prochy złożono w katedrze na Wawelu. autor: Katarzyna Starzycka Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Ks. Antoni Langer
Publikacja polecana szczególnie dla katolików tradycjonalistów. Przedmiotem właściwym Boskiego umysłu nie może być nic innego jak tylko własna Jego nieskończona istota. A że siła ludzka nieskończenie niższą jest od Boskiej, a więc i ten przedmiot właściwy poznania Bożego musi leżeć w sferze nieskończenie wyższej od przedmiotów właściwych potęgi umysłowej człowieka, a stąd konieczne następstwo, że rozum ludzki nie zdoła nigdy ogarnąć istoty Bożej, a zatem dla niej zawsze tajemnice niedościgłe w istocie Bożej ukrywać się będą. Takim to przedmiotem nieskończenie wyższym nad wszelki rozum stworzony, jest istota Boża, stąd żaden rozum stworzony nie poznaje Boga tak wyczerpująco, żeby dlań nie było już żadnej tajemnic. Dlatego dla człowieka niezbędne jest Objawienie bez którego niczego by nie wiedział, ani nie rozumiał.
O obrazach i widzeniu. Antologia tekstów
Gottfried Boehm
Najważniejszymi zagadnieniami uprawianej przez Gottfrieda Boehma teorii obrazu są widzenie, patrzenie, przyglądanie się i próba zwerbalizowania tych aktów ponad sztywnymi dyscyplinarnymi podziałami nauki. Podstawowy problem, który zajmuje autora, to w jaki sposób obrazy generują odmienny od językowego, czyli wizualny (ikoniczny) sens. Artykuły zamieszczone w zbiorze ukazują ewolucję myśli Boehma od „hermeneutyki obrazu” (z roku 1978) do prac najnowszych, reprezentujących szerzej rozumianą „naukę o obrazie”. Dokonany specjalnie na potrzeby polskiego rynku wydawniczego wybór tekstów ma przybliżyć czytelnikowi niemieckojęzyczną teorię obrazowości, dotąd niemal całkowicie nieobecną w naszym kraju z powodu braku przekładów. Do antologii została dołączona płyta DVD. Zawiera ona wywiad z Gottfriedem Boehmem, w którym autor wyjaśnia zasadnicze dla jego teorii problemy i terminy oraz interpretuje wybrane dzieła pochodzące ze zbiorów Muzeum Sztuki w Bazylei. Gottfried Boehm (ur. 1942) - jeden z najważniejszych niemieckich myślicieli zajmujących się problematyką obrazu, współtworzący m. in. z Hansem Beltingiem i Horstem Bredekampem teoretyczne zaplecze tzw. Bildwissenschaften („nauk o obrazie”). „Obraz” jest dla Boehma pojęciem formy mnogiej, dlatego nie opowiada się on za żadną „jedynie słuszną” metodologią w interpretacji obrazów, lecz stara się wskazywać na konieczność łączącego różne dyscypliny, indywidualnego podejścia do każdego przedmiotu interpretacji. W roku 2005 Boehm zainicjował projekt eikones. Krytyka obrazu, w którym reprezentanci różnych dziedzin (teoretycy architury, literaturoznawcy, muzykolodzy, egiptolodzy etc.) spotykają się z historykami sztuki i filozofami, by dyskutować pojęcie „obrazu“. Swą drogę naukową Boehm rozpoczął doktoratem z filozofii, napisanym pod kierunkiem Hansa-Georga Gadamera w 1968 roku, habilitował się z historii sztuki w 1974. W latach 1975–79 był docentem historii sztuki na uniwersytecie w Bochum. Tam też miał możliwość wymiany myśli z Maxem Imdahlem – drugą, poza Gadamerem, osobowością, która zasadniczo wpłynęła na ukształtowanie się jego teorii. Po siedmioletniej profesurze w Giessen (1979–86), Boehm trafił do Szwajcarii i przez dwadzieścia sześć lat związany był z Instytutem Historii Sztuki na uniwersytecie w Bazylei. Aktualnie jest profesorem emerytowanym i kontynuuje pracę nad teorią obrazu. Daria Kołacka (ur. 1973) - absolwentka kulturoznawstwa UAM. Pracę magisterską „Słowo – miasto – obraz. (De)konstrukcja podmiotu (post)modernistycznego” napisała u Anny Zeidler-Janiszewskiej (1997). Doktorat na temat prac Alberta Giacomettiego obroniła w Instytucie Historii Sztuki UAM pod kierunkiem Piotra Piotrowskiego (2003). W roku 2001 otrzymała stypendium rządu szwajcarskiego na dokończenie doktoratu pod opieką naukową Gottfrieda Boehma. Odtąd mieszka w Bazylei, gdzie m.in. prowadzi zajęcia ze sztuki najnowszej. Od roku 2011 związana jest z eikones, a od 2008 realizuje filmy dokumentalne o artystach (wraz z Piotrem Dżumałą).
O obywatelskim nieposłuszeństwie
Henry David Thoreau
Henry David Thoreau (1817-62) przedstawiciel amerykańskiego romantyzmu, skrajny indywidualista, określany nawet jako anarchista (choć chyba nie do końca słusznie). A przy tym zdecydowany zwolennik duchowości i przeciwnik materializmu. Początkowo pracował jako nauczyciel, ale został usunięty z pracy gdyż sprzeciwiał się karze chłosty. Przez dwa lata mieszkał w zgodzie z naturą w samotni nad jeziorem Walden (napisał wtedy 18 szkiców zatytułowanych ogólnie Walden). Był przeciwnikiem niewolnictwa i amerykańskiej wojny z Meksykiem, a na znak protestu odmówił płacenia podatków, za co został na krótki czas aresztowany. Incydent ten stał się dla niego inspiracją dla napisania swojego najsłynniejszego eseju czyli właśnie O obywatelskim nieposłuszeństwie. Jest to protest przeciw zbytniej ingerencji państwa w życie jednostki, to także obrona wyższości praw moralnych nad stanowionym a przede wszystkim pochwała obywatelskiego nieposłuszeństwa gdy władza chce wprowadzać niegodne przepisy. Proponuje Thoreau jednak nie formę czynną, z bronią w ręku lecz bierną, np. przez odmowę płacenia podatków i uznawania nieakceptowalnych z moralnego punktu widzenia zasad.
Abp Szymon Kozłowski
Msza święta, co do istoty swej, jest powtórzeniem ofiary krzyżowej; albowiem w niej jest ten sam najwyższy Kapłan i tenże przedmiot ofiary, to jest, Jezus Chrystus; różnica zachodzi tylko w sposobie ofiarowania. I tak: Na krzyżu Jezus Chrystus sam bezpośrednio ofiarował się Bogu Ojcu, dając dobrowolnie życie swe za nas; we Mszy zaś świętej ten sam Jezus Chrystus, jako Arcykapłan nasz, ofiaruje się za nas, lecz za pośrednictwem kapłana, który jest podrzędnym ministrem i widzialnym zastępcą Chrystusa Pana. Dlatego kapłan nie sam od siebie, ale w imieniu i osobie Chrystusa, w czasie konsekracji powtarza Jego słowa, wyrzeczone na ostatniej Wieczerzy: To jest ciało moje ten jest kielich krwi mojej; Na krzyżu Jezus Chrystus ofiarował się widzialnie, we własnej postaci przelewając krew i umierając za nas; we Mszy zaś świętej ofiaruje się mistycznie, to jest niewidzialnie, czyli tajemniczo i duchownie, pod postaciami chleba i wina; Na krzyżu poniósł rzeczywistą mękę i śmierć; we Mszy zaś ofiaruje się sposobem niekrwawym, to jest bez cierpień i rzeczywistej śmierci.
Abp Szymon Kozłowski
Msza święta, co do istoty swej, jest powtórzeniem ofiary krzyżowej; albowiem w niej jest ten sam najwyższy Kapłan i tenże przedmiot ofiary, to jest, Jezus Chrystus; różnica zachodzi tylko w sposobie ofiarowania. I tak: Na krzyżu Jezus Chrystus sam bezpośrednio ofiarował się Bogu Ojcu, dając dobrowolnie życie swe za nas; we Mszy zaś świętej ten sam Jezus Chrystus, jako Arcykapłan nasz, ofiaruje się za nas, lecz za pośrednictwem kapłana, który jest podrzędnym ministrem i widzialnym zastępcą Chrystusa Pana. Dlatego kapłan nie sam od siebie, ale w imieniu i osobie Chrystusa, w czasie konsekracji powtarza Jego słowa, wyrzeczone na ostatniej Wieczerzy: To jest ciało moje ten jest kielich krwi mojej; Na krzyżu Jezus Chrystus ofiarował się widzialnie, we własnej postaci przelewając krew i umierając za nas; we Mszy zaś świętej ofiaruje się mistycznie, to jest niewidzialnie, czyli tajemniczo i duchownie, pod postaciami chleba i wina; Na krzyżu poniósł rzeczywistą mękę i śmierć; we Mszy zaś ofiaruje się sposobem niekrwawym, to jest bez cierpień i rzeczywistej śmierci.
Marian Zdziechowski
Okrucieństwo polega na umyślnym i rozmyślnym sprawianiu cierpienia istocie żywej, czującej. Okrucieństwo jest dla okrutnika rozkoszą najobrzydliwszą, jaka się da wyobrazić, a to dlatego, że rozkosz ta jest w istocie swej podłością; pastwić się bowiem możemy tylko nad istotą słabszą, bezbronną lew w klatce na łasce jest u dziecka. Nie dość tego, w okrucieństwie mamy najbardziej odrażającą formę podłości. Można tłumaczyć czyn podły, spełniony ze strachu, albo dla interesu, ale podłość dla rozkoszy pastwienia się nad tym, kto się bronić nie jest w stanie, nie może nie budzić pogardy najgłębszej w każdym, kto ma w sobie choćby podobieństwo jakieś tego, co się sumieniem nazywa. Okrucieństwo wprowadza w szał, w stan bliski obłędu, i wyraz pijany krwią znają wszystkie języki, że zaś tych pijanych krwią, albo do pijaństwa takiego wzdychających, albo przynajmniej z natury do niego usposobionych jest w każdym społeczeństwie wielu, bardzo wielu, więc pomysły, kaprysy, fantazje tych pół-wariatów są rzeczą groźną, dezorganizują organizm społeczny, są trucizną, paraliżującą wysiłki wszystkich ludzi dobrej woli, skierowane ku umniejszeniu cierpienia na ziemi. Na wysiłki te okrutnik odpowiada obelżywym śmiechem. Co tamtych oburza i przeraża, to go pociąga i cieszy; on się zacina i zatwardza w namiętności swojej, a okropnym tego następstwem jest to, że dla umysłów słabych okrutnik staje się zgubnym przykładem, fatalnym inicjatorem najpotworniejszej rozkoszy...
O olbrzymie Światogorze świętym ogniu i wieszczeniu
Grzegorz Niedzielski
Bylina Światogor i Ilja Muromiec to jeden z najbardziej niezwykłych, ruskich poematów epickich. Opowiada o spotkaniu słynnego kijowskiego bohatera Ilji ze Światogorem, olbrzymem - siłaczem, mieszkańcem Świętych Gór. Prezentowana książka nie jest jednak ani przekładem byliny, ani jej nowoczesnym, poetyckim opracowaniem, ale podróżą w odległe czasy prehistorii Słowian, w celu odnalezienia źródeł i pierwotnego sensu opowieści. Autor sięga w tym celu zarówno do źródeł antycznych, jak i podąża śladem irańskich oraz tureckich wpływów kulturowych, płynących ku Słowiańszczyźnie ze wschodu, wraz z plemionami Sarmatów, Hunów i Awarów. W rozważaniach bliżej mu do pozycji antropologa, niż historyka, a źródło i sens bylinnej opowieści odkrywa czytelnikowi poprzez wiedzę o archaicznych praktykach szamanizmu, żywego u średniowiecznych ludów stepu."
O Paniach, Panach i zdarzeniach
Maciej Gutowski
Barwna gawęda, która przedstawia artystów związanych z Grupą Krakowską. Pod wprawnym piórem przenikliwego obserwatora ożywają postaci tak znane jak Jonasz Stern, Tadeusz Kantor czy Tadeusz Brzozowski. Książka Macieja Gutowskiego nie jest zwykłą relacją wydarzeń ze świata sztuki – to gawęda, mozaika złożona z na pozór luźno powiązanych ze sobą historii, które pod wprawnym piórem przenikliwego obserwatora ukazują zaskakujące połączenia i opatrzone zostają głębszą refleksją. Ożywają tu przedstawieni w prywatnych sytuacjach artyści związani z Grupą Krakowską – wśród nich Jonasz Stern, Tadeusz Kantor i Tadeusz Brzozowski – a także wielcy badacze jak Karol Estreicher. Uzupełnienie całości stanowi plastyczny język, w którym nie brak zwrotów zaczerpniętych z mowy potocznej. To właśnie między słowami ujawnia się główny zamiar Autora: stworzenie wzbogaconej dygresjami i potraktowanej z przymrużeniem oka pochwały wspomnienia oraz nostalgii. „To nie była szafa C.S. Lewisa, portal do Narnii; to rozmówca, partner w twórczych poszukiwaniach; mebel, z którego wyprowadzić można ważne pomysły, treści nieoczekiwane. Dwaj ludzie mówiący do szafy – jako twórcze partnerstwo. Nasz z nią trialog (bo nie dialog), choć ona milczy, ale i nie zaprzecza, przychodzi mi do głowy, gdy siadam do lektury tej uroczej książeczki. Nie myślę, broń Boże, jej omawiać ani recenzować, co najwyżej spojrzeć na nią oczyma świadka tamtych czasów. Maciek czytał z życia jak my wówczas z szafy. Na co patrzył? Co było szafą?” – prof. Jerzy Mikułowski Pomorski, fragment wstępu.
O Paniach, Panach i zdarzeniach
Maciej Gutowski
Barwna gawęda, która przedstawia artystów związanych z Grupą Krakowską. Pod wprawnym piórem przenikliwego obserwatora ożywają postaci tak znane jak Jonasz Stern, Tadeusz Kantor czy Tadeusz Brzozowski. Książka Macieja Gutowskiego nie jest zwykłą relacją wydarzeń ze świata sztuki – to gawęda, mozaika złożona z na pozór luźno powiązanych ze sobą historii, które pod wprawnym piórem przenikliwego obserwatora ukazują zaskakujące połączenia i opatrzone zostają głębszą refleksją. Ożywają tu przedstawieni w prywatnych sytuacjach artyści związani z Grupą Krakowską – wśród nich Jonasz Stern, Tadeusz Kantor i Tadeusz Brzozowski – a także wielcy badacze jak Karol Estreicher. Uzupełnienie całości stanowi plastyczny język, w którym nie brak zwrotów zaczerpniętych z mowy potocznej. To właśnie między słowami ujawnia się główny zamiar Autora: stworzenie wzbogaconej dygresjami i potraktowanej z przymrużeniem oka pochwały wspomnienia oraz nostalgii. „To nie była szafa C.S. Lewisa, portal do Narnii; to rozmówca, partner w twórczych poszukiwaniach; mebel, z którego wyprowadzić można ważne pomysły, treści nieoczekiwane. Dwaj ludzie mówiący do szafy – jako twórcze partnerstwo. Nasz z nią trialog (bo nie dialog), choć ona milczy, ale i nie zaprzecza, przychodzi mi do głowy, gdy siadam do lektury tej uroczej książeczki. Nie myślę, broń Boże, jej omawiać ani recenzować, co najwyżej spojrzeć na nią oczyma świadka tamtych czasów. Maciek czytał z życia jak my wówczas z szafy. Na co patrzył? Co było szafą?” – prof. Jerzy Mikułowski Pomorski, fragment wstępu.
Radosław Budkiewicz
- Eu sabia! - ele exclamou. - O que sabias? - Que haveria algo como isto. Provavelmente há drogas lá dentro. Ópio! - Garoto, podes comprar ópio e cocaína sem nenhum problema... Afinal, a Coca-cola tem cocaína, não é nada ruim – argumentou o Adrien, que admitiu preferir café, mas não se importou com uma garrafa desta bebida gasosa. O Steve acenou com a cabeça e o Connor murmurou algo em resposta. O Wright, sendo o mais velho de todos e possuindo os maiores recursos de senso comum, foi ao seu camião. Passou um momento lá, e quando voltou, levou um pé-de-cabra na mão. - Esta é a caixa sobredimensionada, não? - perguntou, mas não esperou pela resposta. Ele fez o sinal da cruz. Brutalmente empurrou o pé-de-cabra entre as tábuas, atingiu a extremidade plana com a palma da mão aberta, depois empurrou com todo o seu peso corporal até que a madeira se soltou com um ruído. Os quatro pequenos criminosos vieram para a caixa aberta como abutres, espreitando avidamente por dentro. Ali, entre os jornais amassados e a palha, não havia absolutamente nada. Pelo menos essa foi a primeira impressão. O Bob amaldiçoou e chegou entre a palha amassada e o papel com sua mão trêmula, rondando por alguns bons momentos. Então ele saltou de volta da caixa como um homem escaldado com um grito na cara pálida. O Connor também recuou, sem saber o que estava acontecendo. O Steve, no entanto, aproximou-se e deslizou cuidadosamente a sua mão para dentro da caixa. Um momento depois ele amaldiçoou e fez o sinal da cruz com o terror nos olhos.
Charles Bukowski
Dla samozwańczego starego świntucha alkohol był niszczycielską muzą, odpowiedzialną w tym samym stopniu za największe pisarskie wzloty, jak i najbardziej dotkliwe życiowe upadki. Był wytrychem i kluczem do wszelkich drzwi: pozwalał mu znosić samotność i towarzystwo, być poetą, kochankiem, przyjacielem. Zbiór "O piciu", zredagowany przez Abla Debritto, to mieszanka prozy i poezji, tekstów mocnych, smutnych i ironicznych, doskonale opisujących tę skomplikowaną relację twórcy i zatrutego źródła. Lektura uderzająca do głowy i obowiązkowa dla miłośników bezkompromisowego i boleśnie szczerego pisarstwa Bukowskiego.
Charles Bukowski
Dla samozwańczego starego świntucha alkohol był niszczycielską muzą, odpowiedzialną w tym samym stopniu za największe pisarskie wzloty, jak i najbardziej dotkliwe życiowe upadki. Był wytrychem i kluczem do wszelkich drzwi: pozwalał mu znosić samotność i towarzystwo, być poetą, kochankiem, przyjacielem. Zbiór "O piciu", zredagowany przez Abla Debritto, to mieszanka prozy i poezji, tekstów mocnych, smutnych i ironicznych, doskonale opisujących tę skomplikowaną relację twórcy i zatrutego źródła. Lektura uderzająca do głowy i obowiązkowa dla miłośników bezkompromisowego i boleśnie szczerego pisarstwa Bukowskiego.
Charles Bukowski
Dla samozwańczego starego świntucha alkohol był niszczycielską muzą, odpowiedzialną w tym samym stopniu za największe pisarskie wzloty, jak i najbardziej dotkliwe życiowe upadki. Był wytrychem i kluczem do wszelkich drzwi: pozwalał mu znosić samotność i towarzystwo, być poetą, kochankiem, przyjacielem. Zbiór "O piciu", zredagowany przez Abla Debritto, to mieszanka prozy i poezji, tekstów mocnych, smutnych i ironicznych, doskonale opisujących tę skomplikowaną relację twórcy i zatrutego źródła. Lektura uderzająca do głowy i obowiązkowa dla miłośników bezkompromisowego i boleśnie szczerego pisarstwa Bukowskiego.
Charles Baudelaire
O pierwszej nad ranem Nareszcie! sam jeden! Słychać już tylko przetaczanie się kilku zapóźnionych i wymęczonych dorożek. Na niewiele godzin uzyskamy milczenie, jeśli nawet nie spokój. Nareszcie! znikła tyrania twarzy ludzkiej i cierpieć będę już tylko przez samego siebie. Nareszcie! zezwolono mi zatem rozprostować się w kąpieli ciemności! Naprzód podwójne zawarcie drzwi. Wydaje mi się, że to przekręcenie klucza wzmoże samotność moją i wzmocni barykady, które oto dzielą mnie od świata. [...]Charles BaudelaireUr. 9 kwietnia 1821 r. w Paryżu Zm. 31 sierpnia 1867 r. w Paryżu Najważniejsze dzieła: (zbiory wierszy) Kwiaty zła (1857), Sztuczne raje (1860), Paryski spleen (1864); (zbiory pism estetycznych) Salon 1845, Salon 1846, Malarz życia nowoczesnego (1863), Sztuka romantyczna (1868); Moje obnażone serce (1897) Francuski poeta i krytyk sztuki, jedna z najbardziej wpływowych postaci literatury XIX w. Zaliczany do grona tzw. ,,poetów przeklętych". Ostatni romantyk (wyprowadził własne wnioski z wielowątkowego dorobku tej epoki), był jednocześnie zwolennikiem metody realistycznej w literaturze. Bliskie sobie tematy i idee odnajdowali w jego twórczości parnasiści (?sztuka dla sztuki?, ?piękno nie jest użyteczne?), wyznawcy dekadentyzmu (ból istnienia), symboliści, surrealiści czy przedstawiciele modernizmu katolickiego; w jego dorobku za równie istotne jak utwory własne uważa się przekłady wierszy Edgara Allana Poego. W 1841odbył podróż morską odwiedzając wyspy Mauritius i Reunion oraz (być może) Indie, co jako doświadczenie egzotyki wpłynęło na jego wyobraźnię poetycką. Od 1842 r. przez dwadzieścia lat był związany z pół-Francuską, pół-Afrykanką urodzoną na Haiti Jeanne Duval, aktorką i tancerką, której poświęcił wiele ze swoich najsłynniejszych wierszy (m.in. Padlina, Do Kreolki, Sed non satiata, Zapach egzotyczny, Tańcząca żmija). Jej portret w półleżącej pozie stworzył w 1862 r. Manet. Pierwsze publikacje Baudelaire'a dotyczyły malarstwa (zbiory Salon 1845 i Salon 1846) i również później zajmował się on krytyką sztuk plastycznych (w 1855r. wydał kolejny tom szkiców), a jego artykuły poświęcone Delacroix, Ingresowi czy Manetowi (Malarz życia współczesnego) należą do kanonicznych tekstów teoretycznych o sztuce. Choć nie zajmował się muzyką, był pierwszym, który docenił dzieło Wagnera. W 1848 r. Baudelaire włączył się aktywnie w rewolucję Wiosny Ludów ? o epizodzie tym zadecydowały nie tyle poglądy polityczne, ile poryw ducha i osobista niechęć do ojczyma, Jacques'a Aupicka, generała armii francuskiej. Nie najlepiej czuł się w rzeczywistości ustanowionego po upadku rewolty burżuazyjno-konserwatywnego ładu II Cesarstwa; niemal jako osobistą tragedię przeżył zarządzoną przez Napoleona III przebudowę Paryża, w wyniku której wyburzono wiele ze starej, średniowiecznej zabudowy miasta. Z powodu wydanego w 1857 r. tomu poezji Kwiaty zła autor został oskarżony o obrazę moralności, skazany na grzywnę i zmuszony do usunięcia niektórych utworów (pełne wydanie ukazało się dopiero w 1913 r.). Baudelaire obracał się w kręgu najwybitniejszych twórców epoki, takich jak Balzac, Nerval, Flaubert czy Gautier. Zostawił też wiele artykułów (pisanych często na zamówienie do gazet) o współczesnych mu twórcach literatury oraz żywych portretów kolegów po piórze w pamiętnikach Moje serce obnażone czy wydanych pośmiertnie Dziennikach poufnych. Przy tej okazji formułował swój własny system filozoficzno-estetyczny. Pierwsze, powierzchowne wrażenie każe uznać, że Baudelaire epatuje obrazami wszystkiego, co budzi obrzydzenie oraz śmiałą erotyką. Jednak nie zajmował się on obrazoburstwem dla niego samego, ale uznając, że ?świat jest słownikiem hieroglifów?, uważał, że należy dostrzec i zinterpretować wszelkie przejawy rzeczywistości, co pozwoli dosięgnąć piękna będącego absolutem istniejącego poza światem; jego teoria estetyczna naznaczona była mistycyzmem w duchu Swedenborga i platońskim idealizmem. Pierwszy tom jego wierszy charakteryzuje klasyczna forma, w którą wlana została nie poruszana dotąd tematyka, natomiast Paryski spleen jako zbiór poematów prozą stanowi krok w kierunku poezji nowoczesnej. Powszechnie uważa się, że Baudelaire zmarł na syfilis, podobnie jak jego wieloletnia kochanka, był też uzależniony od laudanum i przypuszczalnie od opium, nadużywał alkoholu, przez lata pędził życie kloszarda. W 1866 r. podczas pobytu w Belgii doznał wylewu krwi do mózgu i został częściowo sparaliżowany. Rok później zmarł w klinice w Paryżu i został pochowany na cmentarzu Montparnasse. Wydaniem pozostałych po nim pism zajęła się owdowiała powtórnie matka. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Willa Cather
An American classic about Swedish immigrants in the Midwest. There lived in Nebraska a clever and beautiful woman named Alexandra Bergson, and she had three brothers. The older ones were greedy self-satisfied people, the younger one was a spoiled egoist, and she devoted her whole life to making sure they had a good life. I thought only about crops, livestock and land plots, but I didnt think about myself for the time being