Literatura

14001
Loading...
EBOOK

Poganka

Narcyza Żmichowska

Poganka to opowieść o dziejach Beniamina, który zakochawszy się pozostał w zamku pogańskiej Aspazji. Podjąwszy taką decyzję zdecydował, że porzuci dla niej dom, rodzinę, ojczyznę. Poganka to powieść romantyczna o cechach moralitetu z elementami fantastycznymi. Dość trudna do jednoznacznego sklasyfikowania. Odnajdziemy w niej w niej też i tęsknotę za wiekiem złotym, za czasami, kiedy świat był idealny, ale świat ten niestety minął bezpowrotnie.

14002
Loading...
EBOOK

Poganka

Narcyza Żmichowska

Po­gan­kaPo­wieść przy ko­min­ko­wym ogniu opo­wia­da­na I. Wy­obraź­cie so­bie pań­stwo zie­lo­ną oa­zis w pu­sty­ni Sa­ha­ry, wy­obraź­cie w świe­cie dzi­siej­szym, w świe­cie zło­ta, sre­bra, mie­dzi i gał­ga­nów na ban­ko­we pa­pie­ry prze­ro­bio­nych, ro­dzi­nę licz­ną, ubo­gą, a szczę­śli­wą -- w tej ro­dzi­nie -- lat te­mu dwa­dzie­ścia sześć, o go­dzi­nie pierw­szej po pół­no­cy, przy naj­pięk­niej­szym świe­tle księ­ży­ca, peł­nią swo­ją roz­świe­ca­ją­ce­go naj­pięk­niej­szą noc sierp­nio­wą, uro­dzi­ło się dzie­cię płci mę­skiej, dzie­wią­te z ko­lei -- a rzecz dziw­na, rzecz nad­zwy­czaj­na, przy­ję­te ta­ką ra­do­ścią, ta­kim bło­go­sła­wień­stwem jak upra­gnio­ny pierw­szy po­to­mek ga­sną­ce­go już imie­nia, ocze­ki­wa­ny dzie­dzic wiel­kie­go ma­jąt­ku -- lecz nie -- bluź­nier­stwem jest to po­rów­na­nie -- dzie­cię przy­ję­to ta­ką mi­ło­ścią jak wszyst­kie dzie­ci w mi­ło­ści zro­dzo­ne -- tym dzie­cię­ciem ja by­łem. [...]Narcyza ŻmichowskaUr. 4 marca 1819 w Warszawie Zm. 25 grudnia 1876 w Warszawie Najważniejsze dzieła: Poganka, Książka pamiątek, Biała róża, Czy to powieść? Nauczycielka, powieściopisarka i poetka publikująca pod pseudonimem Gabriella (wg daw. pisowni: Gabryella), emancypantka, twórczyni grupy tzw. entuzjastek, jedna z prekursorek polskiego feminizmu. Osierocona przez matkę, która umarła tuż po jej urodzeniu, wychowywała się u ciotki; w 1827 oddana na pensję Zuzanny Wilczyńskiej; następnie ukończyła Instytut Guwernantek, ucząc się m.in. pod kierunkiem Klementyny z Tańskich Hoffmanowej. W r. 1837 podjęła pracę jako nauczycielka domowa dzieci Władysława Zamoyskiego związanego z zachowawczym środowiskiem polskiej emigracji (Hotel Lambert); w 1838 r. z rodziną Zamoyskich wyjechała do Paryża, gdzie spotkała się ze swym bratem Erazmem, emigrantem po powstaniu listopadowym, radykalnym demokratą (związanym z Gromadami Ludu Polskiego i Towarzystwem Demokratycznym Polskim). Pod kierunkiem brata podjęła gruntowne studia w paryskiej Biblioteque Nationale; uczęszczała także na posiedzenia naukowe Akademii Francuskiej (niedostępnej wówczas dla kobiet). Na tle politycznym doszło do konfliktu między Żmichowską a jej pracodawcami; w 1839 powróciła do Warszawy. Utrzymywała się ucząc dzieci rodziny Stanisławowstwa Kisieleckich pod Łomżą, często odwiedzała Warszawę, aktywnie włączając się w życie intelektualne, publikowała w ?Pielgrzymie" pod red. Eleonory Ziemięckiej i ?Przeglądzie naukowym" pod red. Edwarda Dębowskiego. Była zaangażowana w nieudane, tragiczne w dalszych skutkach powstanie 1846 roku i ?przedburzę" Wiosny Ludów (emisariuszka TDP, kontakty z Karolem Libeltem); za swe zaangażowanie polityczne skazana na dwa i pół roczne więzienie, a następnie na dozór policyjny i osiedlenie w Lublinie. Doświadczenia te sprawiły, że ?na połowie życia" dojrzała już do świadomości ?pozytywistycznej", nie przechodząc jednak na pozycje konserwatywne. Była przeciwna wybuchowi powstania styczniowego, pozostając gorącą patriotką. Podzielała żałobę bliskich sobie osób po upadku powstania, wspierała uwięzionych i ich rodziny. Podkreślała rolę pracy i edukacji w skali indywidualnej i społecznej, szczególnie zaś osobistego, wszechstronnego rozwoju kobiet. Entuzjastki: Kazimiera Ziemięcka, Wincenta Zabłocka, Anna Skimborowiczowa, Wiktoria Lewińska, Kryspina Siewielińska-Stelmowska, Emilia Gosselin i sama Narcyza Żmichowska wyznaczyły nowy styl bycia kobiet w Polsce, kładąc nacisk na swoje współuczestnictwo w życiu publicznym oraz szeroko pojętej samorealizację. Do grona przyjaciółek z lat młodości z czasem dołączały inne, jak np. Julia Bąkowska (później Baranowska), z którą Narcyza założyła pensję dla dziewcząt przy ulicy Miodowej, czy Wanda Grabowska (później Żeleńska), która w odbywających się na Miodowej zajęciach uczestniczyła. Z gronem ?posiostrzonych" kobiet Narcyza prowadziła stałą korespondencję, stanowiącą dziś niezwykle ciekawy dokument życia intelektualnego i egzystencji. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.

14003
Loading...
EBOOK

Poganka. Powieść przy kominkowym ogniu opowiadana

Narcyza Żmichowska

Poganka to szkatułkowa opowieść o dawnych czasach, wywołujących wzruszenie, nostalgię i dominujące uczucie przemijania. Bohaterami są młody Beniamin, który w imię miłości porzuca zwykłe życie, i na wpół mityczna Aspazja, która jego życiem zawładnie. Powieść pełna symboli, ukrytych znaczeń, fantastyki i metafizyki jawi się jako dzieło na wskroś romantyczne.

14004
Loading...
EBOOK

Pogawędki. Artystyczna książka Mojżesza Brodersona i Eliezera Lissitzky\'ego

Dariusz Dekiert, Irmina Gadowska, Krystyna Radziszewska

Oddajemy do rąk czytelników kolejną publikację poświęconą artystom z kręgu łódzkiej awangardy jidysz. Tym razem są to Pogawędki. Jedna z historii, przekład poetyckiego tekstu Mojżesza Brodersona Siches chulin. Ajne fun di geszichten, opublikowanego w Moskwie w 1917 roku, nakładem Wydawnictwa Chawar. Ta adaptacja ludowej baśni Maase szel Jeruszalmi [Opowieść o jerozolimczyku], ukazała się z ilustracjami Eliezera (El) Lissitzky'ego, którego Broderson poznał podczas swojego pobytu w Moskwie w latach 1914-1918. Obu twórców oprócz przyjaźni połączyła fascynacja żydowską tradycją i folklorem oraz świadomość znaczenia języka jidysz dla kształtowania narodowej tożsamości w diasporze. Projekt pierwszego, limitowanego wydania Siches chulin nietypową formą - zamkniętego w drewnianym pudełku zwoju z tekstem i ręcznie kolorowanymi litografiami - w czytelny sposób nawiązywał do dawnych, iluminowanych zwojów Księgi Estery, a same ilustracje korespondowały stylistycznie z dziełami ludowej plastyki żydowskiej.

14005
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda

Anatol France

Jeśli z jednej strony cenić należy wolność umysłu księdza Coignarda, nie skażonego pospolitymi błędami, jako też to, że namiętności nasze i obawy nie miały doń przystępu, to z drugiej strony należy podnieść, że ten znakomity człowiek posiadał niezwykłe, oryginalne poglądy na przyrodę i społeczeństwo i mógłby był niewątpliwie zachwycić wszystkich wspaniałą, ogarniającą całokształt rzeczy konstrukcją myślową, gdyby mu jeno nie brakło zręczności czy woli nasypania do luk widniejących pomiędzy różnymi prawdami całej masy świętych sofizmatów, co by całość spoiło w jedną bryłę. W ten to jeno sposób buduje się wielkie systematy filozoficzne, gdzie jedynym lepiszczem jest zawsze sofistyka. Brakło mu zmysłu twórczości systematycznej lub też, powiedzmy, znajomości sztuki symetrycznej architektury i brak ten sprawia, że okazuje się tym, czym jest w rzeczywistości, to znaczy: najmędrszym z moralistów, czymś w rodzaju równoczesnego kontynuatora Epikura i św. Franciszka z Asyżu. (Fragment)

14006
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda

Anatole France

Poglądy księdza Hieronima Coignarda Ksiądz Hieronim Coignard Oktawowi Mirbeau Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego „Astaracjanum”, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. [...]Anatole FranceUr. 16 kwietnia 1844 w Paryżu Zm. 12 października 1924 w Saint-Cyr-sur-Loire (w środkowej Francji) Najważniejsze dzieła: Zbrodnia Sylwestra Bonnard (1881), Gospoda pod Królową Gęsią Nóżką (1892) oraz Bogowie łakną krwi (1912) Właśc. François-Anatole Thibault.Francuski poeta, pisarz i dziennikarz. Laureat literackiej Nagrody Nobla (1921). Ojciec Anatole'a, dawny podoficer, prowadził w Paryżu znaną księgarnię, Librairie France-Thibault. Syn wychował się w atmosferze erudycji i fascynacji czasami rewolucji francuskiej. Pseudonim France odziedziczył po ojcu. Nie chciał jednak przejąć przedsiębiorstwa, ojciec zaś nie pochwalał synowskiej "pisaniny". Anatole obrał na swojego mistrza poetę Charles'a Leconte de Lisle (1818-1894), razem pracowali jako bibliotekarze w Senacie. Od 1867 wchodził w skład grupy poetyckiej Parnas. Pisywał też powieści satyryczno-heroikomiczne. Krytykował hipokryzję obyczajową, opowiadał się za wolnością. Z pierwszego małżeństwa (1877-1892) miał córkę Suzanne (1881-1918). Drugie zawarł w 1920 r. Utrzymywał relacje uczuciowe z wieloma kobietami. Powieść Zbrodnia Sylwestra Bonnard przyniosła mu nagrodę Akademii Francuskiej, której członkiem został w 1896 r. Angażował się w sprawy społeczne, stanął w obronie Alfreda Dreyfusa (1898), był współzałożycielem Ligi Praw Człowieka i Obywatela, protestował przeciwko rzezi Ormian w Turcji (1915-1916). Na początku pierwszej wojny światowej pisał teksty zagrzewające do boju, czego później żałował i wbrew nastrojom społecznym stał się orędownikiem pokoju z Niemcami. W 1921 r. otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W 1922 r. całość jego dzieł została przez papieża potępiona dekretem Kongregacji Nauki Wiary. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.

14007
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda

Anatole France

W Poglądach księdza Hieronima Coignarda Anatole France noblista, erudyta i bibliofil daje wyraz własnych przekonań na temat instytucji życia publicznego, wymiaru sprawiedliwości i ludzkich postaw. Ukrywa je pod maską minionego wieku, jednak złośliwe aluzje do czasów współczesnych autorowi są doskonale widoczne i świadczą o aktualności prozy Francea.

14008
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda

Anatole France

Poglądy księdza Hieronima Coignarda Ksiądz Hieronim Coignard Oktawowi Mirbeau Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego „Astaracjanum”, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. [...]Anatole FranceUr. 16 kwietnia 1844 w Paryżu Zm. 12 października 1924 w Saint-Cyr-sur-Loire (w środkowej Francji) Najważniejsze dzieła: Zbrodnia Sylwestra Bonnard (1881), Gospoda pod Królową Gęsią Nóżką (1892) oraz Bogowie łakną krwi (1912) Właśc. François-Anatole Thibault.Francuski poeta, pisarz i dziennikarz. Laureat literackiej Nagrody Nobla (1921). Ojciec Anatole'a, dawny podoficer, prowadził w Paryżu znaną księgarnię, Librairie France-Thibault. Syn wychował się w atmosferze erudycji i fascynacji czasami rewolucji francuskiej. Pseudonim France odziedziczył po ojcu. Nie chciał jednak przejąć przedsiębiorstwa, ojciec zaś nie pochwalał synowskiej "pisaniny". Anatole obrał na swojego mistrza poetę Charles'a Leconte de Lisle (1818-1894), razem pracowali jako bibliotekarze w Senacie. Od 1867 wchodził w skład grupy poetyckiej Parnas. Pisywał też powieści satyryczno-heroikomiczne. Krytykował hipokryzję obyczajową, opowiadał się za wolnością. Z pierwszego małżeństwa (1877-1892) miał córkę Suzanne (1881-1918). Drugie zawarł w 1920 r. Utrzymywał relacje uczuciowe z wieloma kobietami. Powieść Zbrodnia Sylwestra Bonnard przyniosła mu nagrodę Akademii Francuskiej, której członkiem został w 1896 r. Angażował się w sprawy społeczne, stanął w obronie Alfreda Dreyfusa (1898), był współzałożycielem Ligi Praw Człowieka i Obywatela, protestował przeciwko rzezi Ormian w Turcji (1915-1916). Na początku pierwszej wojny światowej pisał teksty zagrzewające do boju, czego później żałował i wbrew nastrojom społecznym stał się orędownikiem pokoju z Niemcami. W 1921 r. otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W 1922 r. całość jego dzieł została przez papieża potępiona dekretem Kongregacji Nauki Wiary. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.

14009
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche

Anatole France

Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego Astaracjanum, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. Szczegóły żywota jego oraz tragicznej śmierci przekazane zostały potomności przez ucznia znakomitego człowieka, Jakuba Ménétrier, nazywanego także Rożenkiem, albowiem był on synem pewnego właściciela gospody przy ulicy Św. Jakuba. Ów Rożenek pałał ku temu, którego zwał zawsze mistrzem swoim, uwielbieniem i miłością gorącą. Mistrz mój ukochany zwykł był mawiać to najwykwintniejszy umysł, jaki pojawił się do tej pory na ziemi! On to właśnie, Rożenek, z całą skromnością i wiernością bezprzykładną spisał wspomnienia o księdzu Hieronimie Coignard, a postać nieodżałowanego męża zmartwychwstaje w nich niby Sokrates w Memorabiliach Ksenofonta. Ze starannością niesłychaną, ścisłością pedantyczną i umiłowaniem wielkim nakreślił przepyszny portret i ożywił go tak, że stawa przed nami w całej prawdzie, nieskazitelnie wierny. Praca ta przywodzi na myśl portrety Erazma, malowane przez Holbeina, które oglądamy w Luwrze, w muzeum bazylejskim, w Hampton Court i nie możemy się nasycić ich pięknem. Krótko i węzłowato, dał arcydzieło! Zdziwi was zapewne, że pamiętników owych nie opublikował drukiem. Mógł to uczynić tym łatwiej, że został księgarzem przy ulicy Św. Jakuba, dziedzicząc księgarnię Pod Obrazem Św. Katarzyny po panu Blaizot. Być może, iż trawiąc żywot pośród ksiąg, uczuł niechęć dorzucenia kilku nawet kartek do owego potwornego zwału poczernionej bibuły, butwiejącej w spelunkach antykwarzy... Je nai pas besoin de retracer ici la vie de M. labbé Jérôme Coignard, professeur déloquence au collge de Beauvais, bibliothécaire de M. de Séez, Sagiensis episcopi bibliothecarius solertissimus, comme le porte son épitaphe, plus tard secrétaire au charnier Saint-Innocent, puis enfin conservateur de cette Astaracienne, la reine des bibliothques, dont la perte est jamais déplorable. Il périt assassiné, sur la route de Lyon, par un juif cabbaliste du nom de Mosade (Juda manu nefandissima), laissant plusieurs ouvrages interrompus et le souvenir de beaux entretiens familiers. Toutes les circonstances de son existence singulire et de sa fin tragique ont été rapportées par son disciple, Jacques Ménétrier, surnommé Tournebroche parce quil était fils dun rôtisseur de la rue Saint-Jacques. Ce Tournebroche professait pour celui quil avait lhabitude de nommer son bon maître une admiration vive et tendre. Cest, disait-il, le plus gentil esprit qui ait jamais fleuri sur la terre.Il rédigea avec modestie et fidélité les mémoires de M. labbé Coignard, qui revit dans cet ouvrage comme Socrate dans les Mémorables de Xénophon. Attentif, exact et bienveillant, il fit un portrait plein de vie et tout empreint dune amoureuse fidélité. Cest un ouvrage qui fait songer ces portraits dÉrasme, peints par Holbein, quon voit au Louvre, au musée de Bâle et Hampton-Court, et dont on ne se lasse point de goter la finesse. Bref, il nous laissa un chef-duvre. On sera surpris, sans doute, quil nait pas pris soin de le faire imprimer. Pourtant il pouvait léditer lui-mme, étant devenu libraire, rue Saint-Jacques, lImage Sainte-Catherine, o il succéda M. Blaizot. Peut-tre, vivant dans les livres, craignit-il dajouter seulement quelques feuillets cet amas horrible de papier noirci qui moisit obscurément chez les bouquinistes...

14010
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche

Anatole France

Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego Astaracjanum, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. Szczegóły żywota jego oraz tragicznej śmierci przekazane zostały potomności przez ucznia znakomitego człowieka, Jakuba Ménétrier, nazywanego także Rożenkiem, albowiem był on synem pewnego właściciela gospody przy ulicy Św. Jakuba. Ów Rożenek pałał ku temu, którego zwał zawsze mistrzem swoim, uwielbieniem i miłością gorącą. Mistrz mój ukochany zwykł był mawiać to najwykwintniejszy umysł, jaki pojawił się do tej pory na ziemi! On to właśnie, Rożenek, z całą skromnością i wiernością bezprzykładną spisał wspomnienia o księdzu Hieronimie Coignard, a postać nieodżałowanego męża zmartwychwstaje w nich niby Sokrates w Memorabiliach Ksenofonta. Ze starannością niesłychaną, ścisłością pedantyczną i umiłowaniem wielkim nakreślił przepyszny portret i ożywił go tak, że stawa przed nami w całej prawdzie, nieskazitelnie wierny. Praca ta przywodzi na myśl portrety Erazma, malowane przez Holbeina, które oglądamy w Luwrze, w muzeum bazylejskim, w Hampton Court i nie możemy się nasycić ich pięknem. Krótko i węzłowato, dał arcydzieło! Zdziwi was zapewne, że pamiętników owych nie opublikował drukiem. Mógł to uczynić tym łatwiej, że został księgarzem przy ulicy Św. Jakuba, dziedzicząc księgarnię Pod Obrazem Św. Katarzyny po panu Blaizot. Być może, iż trawiąc żywot pośród ksiąg, uczuł niechęć dorzucenia kilku nawet kartek do owego potwornego zwału poczernionej bibuły, butwiejącej w spelunkach antykwarzy... Je nai pas besoin de retracer ici la vie de M. labbé Jérôme Coignard, professeur déloquence au collge de Beauvais, bibliothécaire de M. de Séez, Sagiensis episcopi bibliothecarius solertissimus, comme le porte son épitaphe, plus tard secrétaire au charnier Saint-Innocent, puis enfin conservateur de cette Astaracienne, la reine des bibliothques, dont la perte est jamais déplorable. Il périt assassiné, sur la route de Lyon, par un juif cabbaliste du nom de Mosade (Juda manu nefandissima), laissant plusieurs ouvrages interrompus et le souvenir de beaux entretiens familiers. Toutes les circonstances de son existence singulire et de sa fin tragique ont été rapportées par son disciple, Jacques Ménétrier, surnommé Tournebroche parce quil était fils dun rôtisseur de la rue Saint-Jacques. Ce Tournebroche professait pour celui quil avait lhabitude de nommer son bon maître une admiration vive et tendre. Cest, disait-il, le plus gentil esprit qui ait jamais fleuri sur la terre.Il rédigea avec modestie et fidélité les mémoires de M. labbé Coignard, qui revit dans cet ouvrage comme Socrate dans les Mémorables de Xénophon. Attentif, exact et bienveillant, il fit un portrait plein de vie et tout empreint dune amoureuse fidélité. Cest un ouvrage qui fait songer ces portraits dÉrasme, peints par Holbein, quon voit au Louvre, au musée de Bâle et Hampton-Court, et dont on ne se lasse point de goter la finesse. Bref, il nous laissa un chef-duvre. On sera surpris, sans doute, quil nait pas pris soin de le faire imprimer. Pourtant il pouvait léditer lui-mme, étant devenu libraire, rue Saint-Jacques, lImage Sainte-Catherine, o il succéda M. Blaizot. Peut-tre, vivant dans les livres, craignit-il dajouter seulement quelques feuillets cet amas horrible de papier noirci qui moisit obscurément chez les bouquinistes...

14011
Loading...
EBOOK

Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche

Anatole France

Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego Astaracjanum, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. Szczegóły żywota jego oraz tragicznej śmierci przekazane zostały potomności przez ucznia znakomitego człowieka, Jakuba Ménétrier, nazywanego także Rożenkiem, albowiem był on synem pewnego właściciela gospody przy ulicy Św. Jakuba. Ów Rożenek pałał ku temu, którego zwał zawsze mistrzem swoim, uwielbieniem i miłością gorącą. Mistrz mój ukochany zwykł był mawiać to najwykwintniejszy umysł, jaki pojawił się do tej pory na ziemi! On to właśnie, Rożenek, z całą skromnością i wiernością bezprzykładną spisał wspomnienia o księdzu Hieronimie Coignard, a postać nieodżałowanego męża zmartwychwstaje w nich niby Sokrates w Memorabiliach Ksenofonta. Ze starannością niesłychaną, ścisłością pedantyczną i umiłowaniem wielkim nakreślił przepyszny portret i ożywił go tak, że stawa przed nami w całej prawdzie, nieskazitelnie wierny. Praca ta przywodzi na myśl portrety Erazma, malowane przez Holbeina, które oglądamy w Luwrze, w muzeum bazylejskim, w Hampton Court i nie możemy się nasycić ich pięknem. Krótko i węzłowato, dał arcydzieło! Zdziwi was zapewne, że pamiętników owych nie opublikował drukiem. Mógł to uczynić tym łatwiej, że został księgarzem przy ulicy Św. Jakuba, dziedzicząc księgarnię Pod Obrazem Św. Katarzyny po panu Blaizot. Być może, iż trawiąc żywot pośród ksiąg, uczuł niechęć dorzucenia kilku nawet kartek do owego potwornego zwału poczernionej bibuły, butwiejącej w spelunkach antykwarzy... Je nai pas besoin de retracer ici la vie de M. labbé Jérôme Coignard, professeur déloquence au collge de Beauvais, bibliothécaire de M. de Séez, Sagiensis episcopi bibliothecarius solertissimus, comme le porte son épitaphe, plus tard secrétaire au charnier Saint-Innocent, puis enfin conservateur de cette Astaracienne, la reine des bibliothques, dont la perte est jamais déplorable. Il périt assassiné, sur la route de Lyon, par un juif cabbaliste du nom de Mosade (Juda manu nefandissima), laissant plusieurs ouvrages interrompus et le souvenir de beaux entretiens familiers. Toutes les circonstances de son existence singulire et de sa fin tragique ont été rapportées par son disciple, Jacques Ménétrier, surnommé Tournebroche parce quil était fils dun rôtisseur de la rue Saint-Jacques. Ce Tournebroche professait pour celui quil avait lhabitude de nommer son bon maître une admiration vive et tendre. Cest, disait-il, le plus gentil esprit qui ait jamais fleuri sur la terre.Il rédigea avec modestie et fidélité les mémoires de M. labbé Coignard, qui revit dans cet ouvrage comme Socrate dans les Mémorables de Xénophon. Attentif, exact et bienveillant, il fit un portrait plein de vie et tout empreint dune amoureuse fidélité. Cest un ouvrage qui fait songer ces portraits dÉrasme, peints par Holbein, quon voit au Louvre, au musée de Bâle et Hampton-Court, et dont on ne se lasse point de goter la finesse. Bref, il nous laissa un chef-duvre. On sera surpris, sans doute, quil nait pas pris soin de le faire imprimer. Pourtant il pouvait léditer lui-mme, étant devenu libraire, rue Saint-Jacques, lImage Sainte-Catherine, o il succéda M. Blaizot. Peut-tre, vivant dans les livres, craignit-il dajouter seulement quelques feuillets cet amas horrible de papier noirci qui moisit obscurément chez les bouquinistes...

14012
Loading...
EBOOK

Pogo

Jakub Sieczko

Ta praca to ciągłe szukanie równowagi między paraliżującą niepewnością a wyniszczającą rutyną. Dwa słowa są w tej pracy zakazane: powołanie i bohaterstwo. Jakub Sieczko, lekarz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. To osiem tysięcy godzin na dyżurach, tysiące twarzy, setki tragedii – raczej nie tych z pierwszych stron gazet. Kilka spektakularnych sukcesów i żadnego cudu, bo siły nadprzyrodzone mają na warszawskim Grochowie wolne. Ludzie jeżdżący karetką i nazywani czasem bogami – wcale nimi nie są. Próbują przetrwać w pogotowiu, nie popaść w obojętność lub samodestrukcję. Nie każdemu się to udaje. Obcują z miastem bez filtra i pudru – z Warszawą śmierci, klubów ekskluzywnych i podrzędnych, brudu, głupich porachunków, złamanych serc i przede wszystkim niewidowiskowego, cichego cierpienia. Robią w nieszczęściu, które przytrafia się starym i młodym, bogatym i biednym, sławnym i anonimowym. Wszyscy są równi. I pogo też nie wybiera – jeździ do każdego. Trzech ubranych na pomarańczowo trzydziestolatków musi patrzeć na rozpadające się cudze życia, choć często woleliby odwrócić wzrok. Taka praca, że patrzeć trzeba. Niekiedy udają przed sobą, że wcale nie chce im się płakać. Lekarzowi czasem „bandaż się rozwija”, a czasem ma overbooking nieszczęść. Jednak gdy trzylatek nie zostaje półsierotą, nieszczęście staje się szczęściem. I to jest piękna chwila – zdradliwa, ale najpiękniejsza.

14013
Loading...
EBOOK

Pogo

Jakub Sieczko

Ta praca to ciągłe szukanie równowagi między paraliżującą niepewnością a wyniszczającą rutyną. Dwa słowa są w tej pracy zakazane: powołanie i bohaterstwo. Jakub Sieczko, lekarz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. To osiem tysięcy godzin na dyżurach, tysiące twarzy, setki tragedii – raczej nie tych z pierwszych stron gazet. Kilka spektakularnych sukcesów i żadnego cudu, bo siły nadprzyrodzone mają na warszawskim Grochowie wolne. Ludzie jeżdżący karetką i nazywani czasem bogami – wcale nimi nie są. Próbują przetrwać w pogotowiu, nie popaść w obojętność lub samodestrukcję. Nie każdemu się to udaje. Obcują z miastem bez filtra i pudru – z Warszawą śmierci, klubów ekskluzywnych i podrzędnych, brudu, głupich porachunków, złamanych serc i przede wszystkim niewidowiskowego, cichego cierpienia. Robią w nieszczęściu, które przytrafia się starym i młodym, bogatym i biednym, sławnym i anonimowym. Wszyscy są równi. I pogo też nie wybiera – jeździ do każdego. Trzech ubranych na pomarańczowo trzydziestolatków musi patrzeć na rozpadające się cudze życia, choć często woleliby odwrócić wzrok. Taka praca, że patrzeć trzeba. Niekiedy udają przed sobą, że wcale nie chce im się płakać. Lekarzowi czasem „bandaż się rozwija”, a czasem ma overbooking nieszczęść. Jednak gdy trzylatek nie zostaje półsierotą, nieszczęście staje się szczęściem. I to jest piękna chwila – zdradliwa, ale najpiękniejsza.

14014
Loading...
EBOOK

Pogoda dla Polski. Kraj, katolicyzm, kultura

Adam Szostkiewicz

W niniejszym wyborze moich tekstów publicystycznych staram się opisać, zanalizować i zrozumieć dobre i złe zmiany, jakie zaszły w Polsce i w świecie w polityce, religii, społeczeństwie, mediach i kulturze w ostatnich dekadach, zwłaszcza po odrodzeniu się naszej niepodległości. To rodzaj kroniki, ale i świadectwa zdarzeń widzianych oczami przedstawiciela pokolenia opozycji demokratycznej i Solidarności, tej jego części, która witała rok 1989 z nadzieją i radością, a dziś patrzy z niepokojem na przyszłość wolnej i demokratycznej Polski w dobie radykalnej kontestacji tego, co uważam za zdobycze transformacji ustrojowej po rozpadzie bloku radzieckiego i dobrowolnym przystąpieniu państw naszego regionu do wspólnoty demokracji zachodnich. Niepokój nie powinien się jednak przekształcać w defetyzm. Powinien mobilizować do myślenia i działania w obronie przed sprzedawcami dymu i orędownikami permanentnej wojny wszystkich ze wszystkimi.      Adam Szostkiewicz (1952) – absolwent polonistyki UJ, dziennikarz, publicysta, tłumacz prozy, poezji i eseistyki anglojęzycznej. W latach 1988–1999 redaktor ,,Tygodnika Powszechnego’’, od 1999 r. związany z ,,Polityką’’. Pisze o religiach, Kościele rzymskokatolickim, polityce polskiej i międzynarodowej, kulturze współczesnej i mediach. Działacz ,,Solidarności’’ przed 1989 r., internowany po wprowadzeniu stanu wojennego, współpracownik podziemnej prasy opozycyjnej. Współpracownik Tadeusza Mazowieckiego w kampanii prezydenckiej w 1990 r., rzecznik prasowy Małopolskiego Komitetu Obywatelskiego w 1989 r. Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, laureat nagrody za publicystkę Krakowskiej Fundacji Kultury. Autor trzech książek; przewodniczący kapituły Nagrody im. Beaty Pawlak, członek kapituły Nagrody im. Jerzego Turowicza.

14015
Loading...
EBOOK

Pogoda dla Polski. Kraj, katolicyzm, kultura

Adam Szostkiewicz

W niniejszym wyborze moich tekstów publicystycznych staram się opisać, zanalizować i zrozumieć dobre i złe zmiany, jakie zaszły w Polsce i w świecie w polityce, religii, społeczeństwie, mediach i kulturze w ostatnich dekadach, zwłaszcza po odrodzeniu się naszej niepodległości. To rodzaj kroniki, ale i świadectwa zdarzeń widzianych oczami przedstawiciela pokolenia opozycji demokratycznej i Solidarności, tej jego części, która witała rok 1989 z nadzieją i radością, a dziś patrzy z niepokojem na przyszłość wolnej i demokratycznej Polski w dobie radykalnej kontestacji tego, co uważam za zdobycze transformacji ustrojowej po rozpadzie bloku radzieckiego i dobrowolnym przystąpieniu państw naszego regionu do wspólnoty demokracji zachodnich. Niepokój nie powinien się jednak przekształcać w defetyzm. Powinien mobilizować do myślenia i działania w obronie przed sprzedawcami dymu i orędownikami permanentnej wojny wszystkich ze wszystkimi.      Adam Szostkiewicz (1952) – absolwent polonistyki UJ, dziennikarz, publicysta, tłumacz prozy, poezji i eseistyki anglojęzycznej. W latach 1988–1999 redaktor ,,Tygodnika Powszechnego’’, od 1999 r. związany z ,,Polityką’’. Pisze o religiach, Kościele rzymskokatolickim, polityce polskiej i międzynarodowej, kulturze współczesnej i mediach. Działacz ,,Solidarności’’ przed 1989 r., internowany po wprowadzeniu stanu wojennego, współpracownik podziemnej prasy opozycyjnej. Współpracownik Tadeusza Mazowieckiego w kampanii prezydenckiej w 1990 r., rzecznik prasowy Małopolskiego Komitetu Obywatelskiego w 1989 r. Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, laureat nagrody za publicystkę Krakowskiej Fundacji Kultury. Autor trzech książek; przewodniczący kapituły Nagrody im. Beaty Pawlak, członek kapituły Nagrody im. Jerzego Turowicza.

14016
Loading...
EBOOK

Pogoda dla rewolucjonistów. Jak zmienić świat w czasie katastrofy

Przemysław Wielgosz

Katastrofy środowiskowe czytane przez polityczne okulary Czy kataklizm to dobry czas na rewolucję? Przemysław Wielgosz opowiada o kilku przełomowych momentach w dziejach świata, gdy systemy społeczne osiągały granice swojej środowiskowej i politycznej wyporności. Towarzyszyły temu chaos i katastrofy, ale ostatecznie dochodziło do zasadniczych zmian. Zdaniem autora również dziś, kiedy globalny kapitalizm zderza się z granicami ekspansji, mamy na to pewną szansę - o ile zaczniemy łączyć kwestie środowiskowe ze społecznymi i dostrzeżemy ich wymiar polityczny. Napisana z rozmachem i erudycją książka pozwala spojrzeć na dzisiejszy multikryzys z szerszej i mniej pesymistycznej perspektywy. Jak podkreśla autor: "O ile gniew natury może nas co najwyżej paraliżować, dowodząc naszej słabości i niemocy, o tyle gniew wywołany przez niesprawiedliwość społeczną może pomóc nam zmienić świat". W książce przeczytamy między innymi o tym, jak u schyłku średniowiecza katastrofa klimatyczna i epidemia stały się katalizatorami antyfeudalnej rewolucji w Europie, jak w XVII wieku w odpowiedzi na podobny zestaw klęsk chińscy chłopi zmusili cesarza do budowy nowożytnego państwa dobrobytu, jak angielscy luddyści walczyli z kapitałem kopalnym, a francuscy robotnicy w XIX wieku obronili swoje miejsca pracy dzięki odnawialnym źródłom energii. Zobaczymy z innej perspektywy wydarzenia, których byliśmy i jesteśmy świadkami: epidemię Covid 19, wojny w Ukrainie i Gazie, brutalistyczne działanie kapitału, spory o europejski Zielony Ład, tworzenie się globalnego apartheidu.

14017
Loading...
EBOOK

Pogoda dla wszystkich

Marek Ławrynowicz

Mężczyzna w średnim wieku wyznaje napotkanej w parku staruszce, że nie wie, kim jest. Dzięki pomocy kobiety trafia pod opiekę służb medycznych, a ostatecznie do szpitala psychiatrycznego. Mijają miesiące, ale Jan takie imię zostaje mu nadane nie odzyskuje pamięci i nikt go nie szuka. Jeden z pacjentów, profesor symulujący chorobę psychiczną, ostrzega go przed próbą powrotu do pozaszpitalnej rzeczywistości. Niespodziewanie mężczyzna staje przed szansą opuszczenia szpitala.

14018
Loading...
EBOOK

Pogoda pod psem

Katarzyna Ryrych

Opowieść spleciona z tęsknoty, nadziei i miękkiego futra. Poślę Wam na ziemię anioła powiedział Bóg ale jego skrzydła będą niewidoczne. Istworzył psa. Leopold, świeżo upieczony emeryt, nawet nie podejrzewa, że tekturowe pudełko znalezione na klatce schodowej w wigilijny wieczór wywróci mu całe dotychczasowe życie do góry nogami. Dwudziesty czwarty grudnia to smutny dla niego dzień przecież właśnie w Wigilię jego żona zmarła pomiędzy kuchnią a jadalnią, nie doniósłszy na stół barszczu z uszkami Zawartość kartonu sprawi, że serce emeryta stopnieje, zmienią się przyzwyczajenia Leopolda, a obok niego pojawią się ludzie, których dotąd unikał. Sytuacja ta spowoduje przedziwny ciąg zdarzeń. Przemienią one życie pełnego kompleksów Filipa, Agaty, której oszałamiająca uroda przeszkadza w zrobieniu kariery, Jerzego, który umknął spod kosy i Magdaleny, w której ciele mieszka pełna fantazji dwudziestolatka. A przy okazji wielu, wielu innych bohaterów. Bo czasem największy cud mieści się w małym kartonie Katarzyna Ryrych, autorka m.in. sag Czarna walizka i Kobiety z rodziny Wierzbickich. Ma również na swoim koncie kilkadziesiąt książek dla dzieci i młodzieży, za które zdobyła wiele prestiżowych nagród. Szuka tematów niekonwencjonalnych, niezgranych fabuł, zaskakujących narracji jak w życiu. Wielu bohaterów jej książek to ludzie, których napotkała na swojej drodze.

14019
Loading...
EBOOK

Pogorzelisko

Mariusz Kaszyński

Nauka potrafi wyjaśnić wiele, ale niekoniecznie to, co dzieje się w ich domu. Beata i Stefan wprowadzają się wraz z dziećmi do domu pod Warszawą. Jak to przy przeprowadzkach, ekscytacja miesza się ze zmęczeniem i niepewnością. Nic więc dziwnego, że jedno czasem coś usłyszy, drugie coś zobaczy - na granicy snu i jawy, ducha i materii. Sceptyczny Stefan znajduje wyjaśnienie na wszystkie niepokojące sytuacje. Z biegiem czasu zjawiska stają się jednak na tyle intensywne, że racjonalność aż skrzeczy. Wydaje się wam, że znacie tę opowieść? Na pewno nie czytaliście jej jeszcze w takim napięciu! Wciągająca powieść grozy dla miłośników Stephena Kinga. Mariusz Kaszyński (ur. 1975) - polski autor powieści fantasy, horrorów oraz powieści przygodowych, doktor nauk technicznych w dziedzinie budowy i eksploatacji maszyn. Jego debiut literacki - opowiadanie "Kopia bezpieczeństwa" - ukazał się w 2006 r. w Nowej Fantastyce. Od tego czasu opublikował takie powieści jak "Rytuał" czy "Pogorzelisko". Urodził się w Nowym Dworze Mazowieckim, obecnie mieszka w Warszawie.

14020
Loading...
EBOOK

Pogranicza czasu. Opowieści magiczne

Krzysztof Kuś

"Pogranicza czasu. Opowieści magiczne" to pasjonująca, epicka historia o sile przeznaczenia i potędze miłości. Po wielu latach Wiedźma i Czarodziej wreszcie się odnaleźli. To, co wydawało się niemożliwe, stało się teraz realnym, namacalnym faktem. W życiu wszystko jest możliwe, jeśli tylko się chce. Nic nie jest nigdy bezpowrotnie stracone - zawsze można przecież zacząć od nowa! Ta opowieść wciąga już od pierwszych stronic. Kunsztowny, piękny język zniewala i zachwyca. Przy "Pograniczach czasu. Opowieściach magicznych" po prostu nie sposób się nudzić! Książka jest zaproszeniem do fascynującej, nigdy tak naprawdę nie kończącej się podróży. Wraz z głównymi bohaterami, Czytelnik wyrusza na rozmaite szlaki, ścieżki i bezdroża. Jest Jura, są Beskidy, pojawia się też pełen kontrastów Śląsk. Wędrowanie staje się tutaj pretekstem do pełnych wnikliwości obserwacji współczesnej rzeczywistości. Tytułowe pogranicza, rozumiane jako miejsce spotkania, dialogu i zarazem rozkwitu uczucia Wiedźmy i Czarodzieja, są także przestrzenią nasyconą magią, tą prawdziwą, nieredukowalną do niczego innego alchemią. Czas raz po raz płata figle, a liczne wycieczki do odległych epok dodają całej opowieści kuszącej aury niesamowitości. Są więc nawiedzone zamki, tajemnicze podziemia, przesycone namiętnością pałacowe wnętrza, pędzące na złamanie karku karety, a także zawsze poruszające wyobraźnię, ludowe wierzenia oraz gusła. To wszystko zaś zostaje okraszone subtelną, oniryczną, zawieszoną gdzieś na styku jawy i snu, tak bardzo metafizyczną erotyką. "Pogranicza czasu. Opowieści magiczne" to druga książka Autora. Z debiutanckimi, niemal bliźniaczo brzmiącymi "Pograniczami. Opowieściami nieoczywistymi" wydanymi w 2023 roku łączą ją przede wszystkim postacie głównych bohaterów. Nie jest to jednak dosłowna kontynuacja pierwszej powieści. Każda z tych pozycji powinna być traktowana jako autonomiczna historia, a właściwie historie, bynajmniej jednak nie pozbawione punktów stycznych. Jesteście ciekawi historii Wiedźmy i Czarodzieja? Przeczytajcie koniecznie "Pogranicza czasu. Opowieści magiczne". Ta książka bezsprzecznie odmieni Wasze życie, oczywiście na pewno w sensie jak najbardziej pozytywnym!

14021
Loading...
EBOOK

Pogranicza czasu. Opowieści magiczne

Krzysztof Kuś

"Pogranicza czasu. Opowieści magiczne" to pasjonująca, epicka historia o sile przeznaczenia i potędze miłości. Po wielu latach Wiedźma i Czarodziej wreszcie się odnaleźli. To, co wydawało się niemożliwe, stało się teraz realnym, namacalnym faktem. W życiu wszystko jest możliwe, jeśli tylko się chce. Nic nie jest nigdy bezpowrotnie stracone - zawsze można przecież zacząć od nowa! Ta opowieść wciąga już od pierwszych stronic. Kunsztowny, piękny język zniewala i zachwyca. Przy "Pograniczach czasu. Opowieściach magicznych" po prostu nie sposób się nudzić! Książka jest zaproszeniem do fascynującej, nigdy tak naprawdę nie kończącej się podróży. Wraz z głównymi bohaterami, Czytelnik wyrusza na rozmaite szlaki, ścieżki i bezdroża. Jest Jura, są Beskidy, pojawia się też pełen kontrastów Śląsk. Wędrowanie staje się tutaj pretekstem do pełnych wnikliwości obserwacji współczesnej rzeczywistości. Tytułowe pogranicza, rozumiane jako miejsce spotkania, dialogu i zarazem rozkwitu uczucia Wiedźmy i Czarodzieja, są także przestrzenią nasyconą magią, tą prawdziwą, nieredukowalną do niczego innego alchemią. Czas raz po raz płata figle, a liczne wycieczki do odległych epok dodają całej opowieści kuszącej aury niesamowitości. Są więc nawiedzone zamki, tajemnicze podziemia, przesycone namiętnością pałacowe wnętrza, pędzące na złamanie karku karety, a także zawsze poruszające wyobraźnię, ludowe wierzenia oraz gusła. To wszystko zaś zostaje okraszone subtelną, oniryczną, zawieszoną gdzieś na styku jawy i snu, tak bardzo metafizyczną erotyką. "Pogranicza czasu. Opowieści magiczne" to druga książka Autora. Z debiutanckimi, niemal bliźniaczo brzmiącymi "Pograniczami. Opowieściami nieoczywistymi" wydanymi w 2023 roku łączą ją przede wszystkim postacie głównych bohaterów. Nie jest to jednak dosłowna kontynuacja pierwszej powieści. Każda z tych pozycji powinna być traktowana jako autonomiczna historia, a właściwie historie, bynajmniej jednak nie pozbawione punktów stycznych. Jesteście ciekawi historii Wiedźmy i Czarodzieja? Przeczytajcie koniecznie "Pogranicza czasu. Opowieści magiczne". Ta książka bezsprzecznie odmieni Wasze życie, oczywiście na pewno w sensie jak najbardziej pozytywnym!

14022
Loading...
EBOOK

Pogranicza. Krótki kurs budowania granic. Reportaże z Bałkanów, Etiopii, Europy Wschodniej, Kaukazu, Polski i Ziemi Świętej

Mateusz Styrczula

Nie jest to opowieść o geopolityce, ani o mechanizmach rządzących polityką stawiania murów i zasieków, lecz jest to opowieść o życiu zwykłych ludzi w cieniu tych zasieków... Mateusza Styrczuli w tej książce nie ma, są za to oczy Innych, wypełnione strachem, przerażeniem albo nienawiścią, oczy Innych, w których możemy przejrzeć się jak w lustrze... Kapitalne reportaże... PIOTR BRYSACZ, dziennikarz, wydawca, dyrektor artystyczny festiwalu literackiego Patrząc na Wschód Książka, którą, drogi Czytelniku, trzymasz w rękach, składa się z opisu moich wizyt w pozornie niemających ze sobą wiele wspólnego zakątkach Bałkanów, Kaukazu, Europy Wschodniej, Ziemi Świętej, polskich pograniczy, a nawet Etiopii. Kluczem do zrozumienia tego, czego szukałem w rozmowach z poznanymi tam ludźmi, jest właśnie granica. Ten twór, który w pewnych miejscach istnieje wyłącznie w głowach ludzi, w innych przyjmuje postać granicy wojennej - tam każdy niewłaściwy ruch może się skończyć śmiercią. Moim celem nie jest jednak wyłącznie opisanie procesu jej przekraczania, lecz przede wszystkim obserwowanie ludzkich uczuć, które wiążą się z jej istnieniem. Moim bohaterom towarzyszy cały wachlarz emocji: strach, niepewność, nienawiść, bezsilność, poczucie przegranej albo będące na drugim biegunie pogodzenie się z faktami i celowe zapominanie o jej istnieniu. Granice, po których się poruszałem, nie zawsze były związane z kontrolą paszportową. Część z opisanych murów przestała istnieć fizycznie kilkadziesiąt lat temu, część kilkadziesiąt czy kilka lat temu dopiero się pojawiła. Powstanie niektórych wisi w powietrzu. Niektóre przyniosły rany świeże, inne są już zabliźnione - ale zawsze z tego obrazu wyłania się bezsilność jednostki wobec czegoś większego. Czasem jest to religijna, ekonomiczna albo etniczna dominacja jednych nad drugimi, najczęściej po prostu aparat państwa, który nigdy nie pyta o zdanie maluczkich, zanim zbuduje zasieki nad ich głowami. W tym tomie reportaży opisuję wyprawy z kilku ostatnich lat, ale są one dziś niezmiennie aktualne. W obliczu kryzysu migracyjnego stary kontynent przypomniał sobie o granicach w bolesny sposób - i w równie bolesny sposób odczuwają je ci, którzy próbują przybyć do "twierdzy Europa". Jeszcze większym szokiem był wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie. W rozdziale poświęconym Donbasowi zastałem konflikt zamrożony. Dziś linia frontu jest tam niebotycznie dłuższa. W najgorszy z możliwych sposobów przypomniała wielu z nas, że pokój nie jest dany raz na zawsze. Chciałbym dedykować tę książkę wszystkim podzielonym. Podzielonym swym własnym strachem przed Innym oraz podzielonym bezdusznością ludzi z długą bronią. Mateusz Styrczula O AUTORZE: Mateusz Styrczula (ur. w 1985 roku w Warszawie), magister politologii UKSW w Warszawie; autor artykułów naukowych i publicystycznych o tematyce bałkańskiej i wschodniej; stały współpracownik miesięcznika "Czasopis"; słowianofil i pasjonat lingwistyki języków słowiańskich; zna serbski, chorwacki, białoruski, ukraiński i rosyjski, jak i gwary podlaskie; z zamiłowania podróżnik po euroazjatyckich bezdrożach; varsavianista i numizmatyk. FRAGMENT KSIĄŻKI: "- Czy pana zdaniem za te dwadzieścia, trzydzieści lat Dolina Preseva będzie nadal w Serbii? Starszy Serb w mocno wysłużonym kapeluszu o nieokreślonym kształcie przerwał zamiatanie posesji. Oparł się o miotłę i spojrzał na mnie. - W 1980 roku nikt nie spodziewał się, że umrze towarzysz Josip Broz Tito. Bo miał być wieczny, jak to się pół żartem za mej młodości mówiło. W 1989 roku nikt się nie spodziewał, że w przeciągu kilku lat wybuchnie wojna i rozleci się nasza Jugosławia. Nikt się nie spodziewał, że opuścimy Kosowo i że będą nas bombardować ci zbrodniarze z NATO. Jeszcze te parę lat temu nikt nie wyobrażał sobie, że Czarnogóra wyjdzie z federacji i odwróci się do Belgradu plecami. A pan mnie pyta, co będzie za dwadzieścia lat? - powiedział, akcentując koniec każdego wypowiadanego zdania machnięciem palca wskazującego. Poprawił kapelusz i wskazał na albańską flagę na jednym ze słupów przy ulicy. - Widzi pan to? - No widzę. - Wygląda to panu na Serbię? Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Staruszek rozłożył ręce i wrócił do zamiatania".

14023
Loading...
EBOOK

Pogranicza. Krótki kurs budowania granic. Reportaże z Bałkanów, Etiopii, Europy Wschodniej, Kaukazu, Polski i Ziemi Świętej

Mateusz Styrczula

Nie jest to opowieść o geopolityce, ani o mechanizmach rządzących polityką stawiania murów i zasieków, lecz jest to opowieść o życiu zwykłych ludzi w cieniu tych zasieków... Mateusza Styrczuli w tej książce nie ma, są za to oczy Innych, wypełnione strachem, przerażeniem albo nienawiścią, oczy Innych, w których możemy przejrzeć się jak w lustrze... Kapitalne reportaże... PIOTR BRYSACZ, dziennikarz, wydawca, dyrektor artystyczny festiwalu literackiego Patrząc na Wschód Książka, którą, drogi Czytelniku, trzymasz w rękach, składa się z opisu moich wizyt w pozornie niemających ze sobą wiele wspólnego zakątkach Bałkanów, Kaukazu, Europy Wschodniej, Ziemi Świętej, polskich pograniczy, a nawet Etiopii. Kluczem do zrozumienia tego, czego szukałem w rozmowach z poznanymi tam ludźmi, jest właśnie granica. Ten twór, który w pewnych miejscach istnieje wyłącznie w głowach ludzi, w innych przyjmuje postać granicy wojennej - tam każdy niewłaściwy ruch może się skończyć śmiercią. Moim celem nie jest jednak wyłącznie opisanie procesu jej przekraczania, lecz przede wszystkim obserwowanie ludzkich uczuć, które wiążą się z jej istnieniem. Moim bohaterom towarzyszy cały wachlarz emocji: strach, niepewność, nienawiść, bezsilność, poczucie przegranej albo będące na drugim biegunie pogodzenie się z faktami i celowe zapominanie o jej istnieniu. Granice, po których się poruszałem, nie zawsze były związane z kontrolą paszportową. Część z opisanych murów przestała istnieć fizycznie kilkadziesiąt lat temu, część kilkadziesiąt czy kilka lat temu dopiero się pojawiła. Powstanie niektórych wisi w powietrzu. Niektóre przyniosły rany świeże, inne są już zabliźnione - ale zawsze z tego obrazu wyłania się bezsilność jednostki wobec czegoś większego. Czasem jest to religijna, ekonomiczna albo etniczna dominacja jednych nad drugimi, najczęściej po prostu aparat państwa, który nigdy nie pyta o zdanie maluczkich, zanim zbuduje zasieki nad ich głowami. W tym tomie reportaży opisuję wyprawy z kilku ostatnich lat, ale są one dziś niezmiennie aktualne. W obliczu kryzysu migracyjnego stary kontynent przypomniał sobie o granicach w bolesny sposób - i w równie bolesny sposób odczuwają je ci, którzy próbują przybyć do "twierdzy Europa". Jeszcze większym szokiem był wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie. W rozdziale poświęconym Donbasowi zastałem konflikt zamrożony. Dziś linia frontu jest tam niebotycznie dłuższa. W najgorszy z możliwych sposobów przypomniała wielu z nas, że pokój nie jest dany raz na zawsze. Chciałbym dedykować tę książkę wszystkim podzielonym. Podzielonym swym własnym strachem przed Innym oraz podzielonym bezdusznością ludzi z długą bronią. Mateusz Styrczula O AUTORZE: Mateusz Styrczula (ur. w 1985 roku w Warszawie), magister politologii UKSW w Warszawie; autor artykułów naukowych i publicystycznych o tematyce bałkańskiej i wschodniej; stały współpracownik miesięcznika "Czasopis"; słowianofil i pasjonat lingwistyki języków słowiańskich; zna serbski, chorwacki, białoruski, ukraiński i rosyjski, jak i gwary podlaskie; z zamiłowania podróżnik po euroazjatyckich bezdrożach; varsavianista i numizmatyk. FRAGMENT KSIĄŻKI: "- Czy pana zdaniem za te dwadzieścia, trzydzieści lat Dolina Preseva będzie nadal w Serbii? Starszy Serb w mocno wysłużonym kapeluszu o nieokreślonym kształcie przerwał zamiatanie posesji. Oparł się o miotłę i spojrzał na mnie. - W 1980 roku nikt nie spodziewał się, że umrze towarzysz Josip Broz Tito. Bo miał być wieczny, jak to się pół żartem za mej młodości mówiło. W 1989 roku nikt się nie spodziewał, że w przeciągu kilku lat wybuchnie wojna i rozleci się nasza Jugosławia. Nikt się nie spodziewał, że opuścimy Kosowo i że będą nas bombardować ci zbrodniarze z NATO. Jeszcze te parę lat temu nikt nie wyobrażał sobie, że Czarnogóra wyjdzie z federacji i odwróci się do Belgradu plecami. A pan mnie pyta, co będzie za dwadzieścia lat? - powiedział, akcentując koniec każdego wypowiadanego zdania machnięciem palca wskazującego. Poprawił kapelusz i wskazał na albańską flagę na jednym ze słupów przy ulicy. - Widzi pan to? - No widzę. - Wygląda to panu na Serbię? Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Staruszek rozłożył ręce i wrócił do zamiatania".