Literatura
Safona
Poezje najsławniejszej poetki starożytnej Grecji, żyjącej na przełomie VII i VI w. p.n.e., uznawane są za mistrzostwo kobiecej poezji miłosnej. Safona prowadziła dom spotkań dla młodych, niezamężnych dziewcząt z arystokratycznych rodów. Zajmowała się ich kształceniem w muzyce, poezji i tańcu aż do ich zamążpójścia. Obdarzała swe podopieczne gorącymi uczuciami, którym dawała wyraz w liryce przenikniętej radością wspólnego przebywania i smutkiem rozstań.
Andrzej Sarwa
Tom zawiera wszystkie poezje Andrzeja Juliusza Sarwy jakie powstały od jego debiutu w roku 1975 do roku 2015, a więc w ciągu 40 lat. Są to zarówno teksty autorskie, jak i niektóre przekłady, takie jak np. obszerny fragment arcydzieła średniowiecznej poezji anglosaskiej Beowulf, fragmenty wierszy Marksa i Stalina oraz kilkanaście rubajatów Omara Chajjama.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, polska poetka oraz dramatopisarka, debiutowała trzema wierszami w Skamandrze (1922), z którego środowiskiem związała się na kolejne lata. Była poetką miłości opisywała ją w bezpośredni i naturalny sposób. Ceniła atmosferę i język codzienności. Jej poezja często wykonywana była w formie piosenek, między innymi przez Ewę Demarczyk, Czesława Niemena czy Krystynę Jandę.
Mikołaj Sęp Szarzyński
Poezye Szarzyńskiego (*? - 1581) ukazały się w druku dopiero po śmierci poety, staraniem brata jego Jakuba, podstolego ziemi lwowskiej, w roku 1601 (bez wymienienia miejsca). Że jednak już wcześniej zasłynęło imię Szarzyńskiego, jako poety, o tym świadczą i Paprocki w Herbach (1584) i Bielski w Kronice (1597). Paprocki przytacza nawet, mówiąc o Stanisławie Strusie, wiersz Szarzyńskiego, na jego cześć napisany (ob. wyd. niniejsze, 19), oczywiście z kopii rękopiśmiennej. Po śmierci Szarzyńskiego dostały się jego rękopisy i księgi do Stanisława Starzechowskiego, podkomorzego ziemi lwowskiej; ale ten wkrótce umarł, i spuścizna po Szarzyńskim tak się gdzieś zawieruszyła, że brat jego już się o nią dopytać nie mógł i tym sposobem ogłosił drukiem nie całą spuściznę, ale, jak mówi, tylko trochę pism.
Konstanty Piotrowski
Konstanty Piotrowski (pisał także pod ps. Konst. P., P., P****; ur. około 1790, zm. po 1863 polski tłumacz literatury angielskiej, poeta. Autor wyboru sonetów Williama Shakespeare'a, Johna Miltona i George'a Gordona Byrona. Publikował w latach 1816-1850. Utwory, które zawiera niniejsza publikacja to: Julia Potocka, Zakonnik, Messyasz, Wódz w więzieniu, Elegia, Maryja s. Kom... P., List Heloizy do Abelarda, s Tragiedyi Adyssona monolog Katona, Ody: Oda na śmierć Aloizego Felińskiego, Ostatni człowiek, Czułość poety. Nadzieje nieśmiertelności, Moc przeczucia, Do złota, Bajki: Myszy myślące, Zioła, Portret, Występek i Cnota, Pańskie Łowy, Wiersze różne: Dykamor, Z Lorda Byrona, Obraz Miłości do J.F., Do Karoliny z hrabiow Rzewuskich Sobańskiej, Do Ludwiki z Rosciszewskich Xiężnej Trubeckiej, Pożegnanie Xięstwa Dymitrostwa Czetwertyńskich, Sonety.
O. Karol Antoniewicz T. J.
Zbiór przepięknych wierszy o tematyce religijnej XIX-wiecznego znakomitego poety Karola Antoniewicza zawierający między innymi te oto utwory: Imię Jezus. Jezus w żłóbku. U stóp krzyża. Wianek krzyżowy. Droga życia. Tajemnica krzyża. Padół płaczu. Oddanie się Bogu. Chwała Maryi. Ave Maria! W kaplicy Matki Boskiej Bolesnej w Staniątkach. Wianeczek majowy. Najświętszej Bogarodzicy Maryi. Pieśń majowa. Pamiątka majowa. Pieśni błagalne. Modlitwa córki. Pragnienie nieba. Pieśń żalu. Do św. Józefa. Modlitwa za umarłych. Modlitwa wieczorna. Polscy patronowie. Święty Jacek. Święty Jan Kanty. Do św. Kunegundy. Poselstwo aniołka w niebie. Do matki na ziemi. Matka. Aniołek. Do Zbawiciela naszego. W Krzyżu cierpienie.
Marian Jan Kustra
Marian Jan Kustra od zawsze jest zafascynowany poezją Edwarda Stachury i wiele mu zawdzięcza. W latach 60-tych ubiegłego wieku miał szczęście spotkać "Eda" w Poznaniu. Podarował mu kilka swoich wierszy, ten, młodemu wówczas człowiekowi kazał niezaprzestawać w tym, co robi. I tak upłynęło 40 lat. Jego wiersze bardzo często tworzą wrażenie. zabawy słowami, ale również uważa, że poeta może zostać duchowym przywódcą narodu, bez względu w jakim czasie żyje. Jego wiersze przestrzegają naród przed pomyłkami, przed głupotą, przed ślepą wiarą w polityków. Poeta Marian Kustra zawsze pozostaje sobą, przelewając na kartki papieru, to, co go na dany czas niepokoi.Jarosław Wojciechowski Marian Jan KustraPoeta, prozaik, eseista. Członek Związku Literatów Polskich, Stowarzyszenia Autorów Polskich, organizator życia kulturalnego i literackiego na terenie Kujaw. Odbył wiele spotkań poetyckich w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Pisze od przeszło 40 lat poematy, wiersze, eseje, powieści biograficzno - historyczne. Przewodniczący wielu ogólnopolskich konkursów literackich. Pomógł wielu młodym poetom zaistnieć na rynku wydawniczym, wydając im tomiki poezji. Dwa lata temu na zaproszenie literatów polonijnych przebywał w Chicago. Miał w tym mieście spotkanie poetyckie oraz w wywiad w Radiu Chicago.
Narcyza Żmichowska
PogankaPowieść przy kominkowym ogniu opowiadana I. Wyobraźcie sobie państwo zieloną oazis w pustyni Sahary, wyobraźcie w świecie dzisiejszym, w świecie złota, srebra, miedzi i gałganów na bankowe papiery przerobionych, rodzinę liczną, ubogą, a szczęśliwą -- w tej rodzinie -- lat temu dwadzieścia sześć, o godzinie pierwszej po północy, przy najpiękniejszym świetle księżyca, pełnią swoją rozświecającego najpiękniejszą noc sierpniową, urodziło się dziecię płci męskiej, dziewiąte z kolei -- a rzecz dziwna, rzecz nadzwyczajna, przyjęte taką radością, takim błogosławieństwem jak upragniony pierwszy potomek gasnącego już imienia, oczekiwany dziedzic wielkiego majątku -- lecz nie -- bluźnierstwem jest to porównanie -- dziecię przyjęto taką miłością jak wszystkie dzieci w miłości zrodzone -- tym dziecięciem ja byłem. [...]Narcyza ŻmichowskaUr. 4 marca 1819 w Warszawie Zm. 25 grudnia 1876 w Warszawie Najważniejsze dzieła: Poganka, Książka pamiątek, Biała róża, Czy to powieść? Nauczycielka, powieściopisarka i poetka publikująca pod pseudonimem Gabriella (wg daw. pisowni: Gabryella), emancypantka, twórczyni grupy tzw. entuzjastek, jedna z prekursorek polskiego feminizmu. Osierocona przez matkę, która umarła tuż po jej urodzeniu, wychowywała się u ciotki; w 1827 oddana na pensję Zuzanny Wilczyńskiej; następnie ukończyła Instytut Guwernantek, ucząc się m.in. pod kierunkiem Klementyny z Tańskich Hoffmanowej. W r. 1837 podjęła pracę jako nauczycielka domowa dzieci Władysława Zamoyskiego związanego z zachowawczym środowiskiem polskiej emigracji (Hotel Lambert); w 1838 r. z rodziną Zamoyskich wyjechała do Paryża, gdzie spotkała się ze swym bratem Erazmem, emigrantem po powstaniu listopadowym, radykalnym demokratą (związanym z Gromadami Ludu Polskiego i Towarzystwem Demokratycznym Polskim). Pod kierunkiem brata podjęła gruntowne studia w paryskiej Biblioteque Nationale; uczęszczała także na posiedzenia naukowe Akademii Francuskiej (niedostępnej wówczas dla kobiet). Na tle politycznym doszło do konfliktu między Żmichowską a jej pracodawcami; w 1839 powróciła do Warszawy. Utrzymywała się ucząc dzieci rodziny Stanisławowstwa Kisieleckich pod Łomżą, często odwiedzała Warszawę, aktywnie włączając się w życie intelektualne, publikowała w ?Pielgrzymie" pod red. Eleonory Ziemięckiej i ?Przeglądzie naukowym" pod red. Edwarda Dębowskiego. Była zaangażowana w nieudane, tragiczne w dalszych skutkach powstanie 1846 roku i ?przedburzę" Wiosny Ludów (emisariuszka TDP, kontakty z Karolem Libeltem); za swe zaangażowanie polityczne skazana na dwa i pół roczne więzienie, a następnie na dozór policyjny i osiedlenie w Lublinie. Doświadczenia te sprawiły, że ?na połowie życia" dojrzała już do świadomości ?pozytywistycznej", nie przechodząc jednak na pozycje konserwatywne. Była przeciwna wybuchowi powstania styczniowego, pozostając gorącą patriotką. Podzielała żałobę bliskich sobie osób po upadku powstania, wspierała uwięzionych i ich rodziny. Podkreślała rolę pracy i edukacji w skali indywidualnej i społecznej, szczególnie zaś osobistego, wszechstronnego rozwoju kobiet. Entuzjastki: Kazimiera Ziemięcka, Wincenta Zabłocka, Anna Skimborowiczowa, Wiktoria Lewińska, Kryspina Siewielińska-Stelmowska, Emilia Gosselin i sama Narcyza Żmichowska wyznaczyły nowy styl bycia kobiet w Polsce, kładąc nacisk na swoje współuczestnictwo w życiu publicznym oraz szeroko pojętej samorealizację. Do grona przyjaciółek z lat młodości z czasem dołączały inne, jak np. Julia Bąkowska (później Baranowska), z którą Narcyza założyła pensję dla dziewcząt przy ulicy Miodowej, czy Wanda Grabowska (później Żeleńska), która w odbywających się na Miodowej zajęciach uczestniczyła. Z gronem ?posiostrzonych" kobiet Narcyza prowadziła stałą korespondencję, stanowiącą dziś niezwykle ciekawy dokument życia intelektualnego i egzystencji. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Narcyza Żmichowska
Poganka to opowieść o dziejach Beniamina, który zakochawszy się pozostał w zamku pogańskiej Aspazji. Podjąwszy taką decyzję zdecydował, że porzuci dla niej dom, rodzinę, ojczyznę. Poganka to powieść romantyczna o cechach moralitetu z elementami fantastycznymi. Dość trudna do jednoznacznego sklasyfikowania. Odnajdziemy w niej w niej też i tęsknotę za wiekiem złotym, za czasami, kiedy świat był idealny, ale świat ten niestety minął bezpowrotnie.
Poganka. Powieść przy kominkowym ogniu opowiadana
Narcyza Żmichowska
Poganka to szkatułkowa opowieść o dawnych czasach, wywołujących wzruszenie, nostalgię i dominujące uczucie przemijania. Bohaterami są młody Beniamin, który w imię miłości porzuca zwykłe życie, i na wpół mityczna Aspazja, która jego życiem zawładnie. Powieść pełna symboli, ukrytych znaczeń, fantastyki i metafizyki jawi się jako dzieło na wskroś romantyczne.
Pogawędki. Artystyczna książka Mojżesza Brodersona i Eliezera Lissitzky\'ego
Dariusz Dekiert, Irmina Gadowska, Krystyna Radziszewska
Oddajemy do rąk czytelników kolejną publikację poświęconą artystom z kręgu łódzkiej awangardy jidysz. Tym razem są to Pogawędki. Jedna z historii, przekład poetyckiego tekstu Mojżesza Brodersona Siches chulin. Ajne fun di geszichten, opublikowanego w Moskwie w 1917 roku, nakładem Wydawnictwa Chawar. Ta adaptacja ludowej baśni Maase szel Jeruszalmi [Opowieść o jerozolimczyku], ukazała się z ilustracjami Eliezera (El) Lissitzky'ego, którego Broderson poznał podczas swojego pobytu w Moskwie w latach 1914-1918. Obu twórców oprócz przyjaźni połączyła fascynacja żydowską tradycją i folklorem oraz świadomość znaczenia języka jidysz dla kształtowania narodowej tożsamości w diasporze. Projekt pierwszego, limitowanego wydania Siches chulin nietypową formą - zamkniętego w drewnianym pudełku zwoju z tekstem i ręcznie kolorowanymi litografiami - w czytelny sposób nawiązywał do dawnych, iluminowanych zwojów Księgi Estery, a same ilustracje korespondowały stylistycznie z dziełami ludowej plastyki żydowskiej.
Poglądy księdza Hieronima Coignarda
Anatol France
Jeśli z jednej strony cenić należy wolność umysłu księdza Coignarda, nie skażonego pospolitymi błędami, jako też to, że namiętności nasze i obawy nie miały doń przystępu, to z drugiej strony należy podnieść, że ten znakomity człowiek posiadał niezwykłe, oryginalne poglądy na przyrodę i społeczeństwo i mógłby był niewątpliwie zachwycić wszystkich wspaniałą, ogarniającą całokształt rzeczy konstrukcją myślową, gdyby mu jeno nie brakło zręczności czy woli nasypania do luk widniejących pomiędzy różnymi prawdami całej masy świętych sofizmatów, co by całość spoiło w jedną bryłę. W ten to jeno sposób buduje się wielkie systematy filozoficzne, gdzie jedynym lepiszczem jest zawsze sofistyka. Brakło mu zmysłu twórczości systematycznej lub też, powiedzmy, znajomości sztuki symetrycznej architektury i brak ten sprawia, że okazuje się tym, czym jest w rzeczywistości, to znaczy: najmędrszym z moralistów, czymś w rodzaju równoczesnego kontynuatora Epikura i św. Franciszka z Asyżu. (Fragment)
Poglądy księdza Hieronima Coignarda
Anatole France
Poglądy księdza Hieronima Coignarda Ksiądz Hieronim Coignard Oktawowi Mirbeau Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego „Astaracjanum”, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. [...]Anatole FranceUr. 16 kwietnia 1844 w Paryżu Zm. 12 października 1924 w Saint-Cyr-sur-Loire (w środkowej Francji) Najważniejsze dzieła: Zbrodnia Sylwestra Bonnard (1881), Gospoda pod Królową Gęsią Nóżką (1892) oraz Bogowie łakną krwi (1912) Właśc. François-Anatole Thibault.Francuski poeta, pisarz i dziennikarz. Laureat literackiej Nagrody Nobla (1921). Ojciec Anatole'a, dawny podoficer, prowadził w Paryżu znaną księgarnię, Librairie France-Thibault. Syn wychował się w atmosferze erudycji i fascynacji czasami rewolucji francuskiej. Pseudonim France odziedziczył po ojcu. Nie chciał jednak przejąć przedsiębiorstwa, ojciec zaś nie pochwalał synowskiej "pisaniny". Anatole obrał na swojego mistrza poetę Charles'a Leconte de Lisle (1818-1894), razem pracowali jako bibliotekarze w Senacie. Od 1867 wchodził w skład grupy poetyckiej Parnas. Pisywał też powieści satyryczno-heroikomiczne. Krytykował hipokryzję obyczajową, opowiadał się za wolnością. Z pierwszego małżeństwa (1877-1892) miał córkę Suzanne (1881-1918). Drugie zawarł w 1920 r. Utrzymywał relacje uczuciowe z wieloma kobietami. Powieść Zbrodnia Sylwestra Bonnard przyniosła mu nagrodę Akademii Francuskiej, której członkiem został w 1896 r. Angażował się w sprawy społeczne, stanął w obronie Alfreda Dreyfusa (1898), był współzałożycielem Ligi Praw Człowieka i Obywatela, protestował przeciwko rzezi Ormian w Turcji (1915-1916). Na początku pierwszej wojny światowej pisał teksty zagrzewające do boju, czego później żałował i wbrew nastrojom społecznym stał się orędownikiem pokoju z Niemcami. W 1921 r. otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W 1922 r. całość jego dzieł została przez papieża potępiona dekretem Kongregacji Nauki Wiary. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Poglądy księdza Hieronima Coignarda
Anatole France
Poglądy księdza Hieronima Coignarda Ksiądz Hieronim Coignard Oktawowi Mirbeau Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego „Astaracjanum”, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. [...]Anatole FranceUr. 16 kwietnia 1844 w Paryżu Zm. 12 października 1924 w Saint-Cyr-sur-Loire (w środkowej Francji) Najważniejsze dzieła: Zbrodnia Sylwestra Bonnard (1881), Gospoda pod Królową Gęsią Nóżką (1892) oraz Bogowie łakną krwi (1912) Właśc. François-Anatole Thibault.Francuski poeta, pisarz i dziennikarz. Laureat literackiej Nagrody Nobla (1921). Ojciec Anatole'a, dawny podoficer, prowadził w Paryżu znaną księgarnię, Librairie France-Thibault. Syn wychował się w atmosferze erudycji i fascynacji czasami rewolucji francuskiej. Pseudonim France odziedziczył po ojcu. Nie chciał jednak przejąć przedsiębiorstwa, ojciec zaś nie pochwalał synowskiej "pisaniny". Anatole obrał na swojego mistrza poetę Charles'a Leconte de Lisle (1818-1894), razem pracowali jako bibliotekarze w Senacie. Od 1867 wchodził w skład grupy poetyckiej Parnas. Pisywał też powieści satyryczno-heroikomiczne. Krytykował hipokryzję obyczajową, opowiadał się za wolnością. Z pierwszego małżeństwa (1877-1892) miał córkę Suzanne (1881-1918). Drugie zawarł w 1920 r. Utrzymywał relacje uczuciowe z wieloma kobietami. Powieść Zbrodnia Sylwestra Bonnard przyniosła mu nagrodę Akademii Francuskiej, której członkiem został w 1896 r. Angażował się w sprawy społeczne, stanął w obronie Alfreda Dreyfusa (1898), był współzałożycielem Ligi Praw Człowieka i Obywatela, protestował przeciwko rzezi Ormian w Turcji (1915-1916). Na początku pierwszej wojny światowej pisał teksty zagrzewające do boju, czego później żałował i wbrew nastrojom społecznym stał się orędownikiem pokoju z Niemcami. W 1921 r. otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W 1922 r. całość jego dzieł została przez papieża potępiona dekretem Kongregacji Nauki Wiary. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Poglądy księdza Hieronima Coignarda
Anatole France
W Poglądach księdza Hieronima Coignarda Anatole France noblista, erudyta i bibliofil daje wyraz własnych przekonań na temat instytucji życia publicznego, wymiaru sprawiedliwości i ludzkich postaw. Ukrywa je pod maską minionego wieku, jednak złośliwe aluzje do czasów współczesnych autorowi są doskonale widoczne i świadczą o aktualności prozy Francea.
Anatole France
Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego Astaracjanum, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. Szczegóły żywota jego oraz tragicznej śmierci przekazane zostały potomności przez ucznia znakomitego człowieka, Jakuba Ménétrier, nazywanego także Rożenkiem, albowiem był on synem pewnego właściciela gospody przy ulicy Św. Jakuba. Ów Rożenek pałał ku temu, którego zwał zawsze mistrzem swoim, uwielbieniem i miłością gorącą. Mistrz mój ukochany zwykł był mawiać to najwykwintniejszy umysł, jaki pojawił się do tej pory na ziemi! On to właśnie, Rożenek, z całą skromnością i wiernością bezprzykładną spisał wspomnienia o księdzu Hieronimie Coignard, a postać nieodżałowanego męża zmartwychwstaje w nich niby Sokrates w Memorabiliach Ksenofonta. Ze starannością niesłychaną, ścisłością pedantyczną i umiłowaniem wielkim nakreślił przepyszny portret i ożywił go tak, że stawa przed nami w całej prawdzie, nieskazitelnie wierny. Praca ta przywodzi na myśl portrety Erazma, malowane przez Holbeina, które oglądamy w Luwrze, w muzeum bazylejskim, w Hampton Court i nie możemy się nasycić ich pięknem. Krótko i węzłowato, dał arcydzieło! Zdziwi was zapewne, że pamiętników owych nie opublikował drukiem. Mógł to uczynić tym łatwiej, że został księgarzem przy ulicy Św. Jakuba, dziedzicząc księgarnię Pod Obrazem Św. Katarzyny po panu Blaizot. Być może, iż trawiąc żywot pośród ksiąg, uczuł niechęć dorzucenia kilku nawet kartek do owego potwornego zwału poczernionej bibuły, butwiejącej w spelunkach antykwarzy... Je nai pas besoin de retracer ici la vie de M. labbé Jérôme Coignard, professeur déloquence au collge de Beauvais, bibliothécaire de M. de Séez, Sagiensis episcopi bibliothecarius solertissimus, comme le porte son épitaphe, plus tard secrétaire au charnier Saint-Innocent, puis enfin conservateur de cette Astaracienne, la reine des bibliothques, dont la perte est jamais déplorable. Il périt assassiné, sur la route de Lyon, par un juif cabbaliste du nom de Mosade (Juda manu nefandissima), laissant plusieurs ouvrages interrompus et le souvenir de beaux entretiens familiers. Toutes les circonstances de son existence singulire et de sa fin tragique ont été rapportées par son disciple, Jacques Ménétrier, surnommé Tournebroche parce quil était fils dun rôtisseur de la rue Saint-Jacques. Ce Tournebroche professait pour celui quil avait lhabitude de nommer son bon maître une admiration vive et tendre. Cest, disait-il, le plus gentil esprit qui ait jamais fleuri sur la terre.Il rédigea avec modestie et fidélité les mémoires de M. labbé Coignard, qui revit dans cet ouvrage comme Socrate dans les Mémorables de Xénophon. Attentif, exact et bienveillant, il fit un portrait plein de vie et tout empreint dune amoureuse fidélité. Cest un ouvrage qui fait songer ces portraits dÉrasme, peints par Holbein, quon voit au Louvre, au musée de Bâle et Hampton-Court, et dont on ne se lasse point de goter la finesse. Bref, il nous laissa un chef-duvre. On sera surpris, sans doute, quil nait pas pris soin de le faire imprimer. Pourtant il pouvait léditer lui-mme, étant devenu libraire, rue Saint-Jacques, lImage Sainte-Catherine, o il succéda M. Blaizot. Peut-tre, vivant dans les livres, craignit-il dajouter seulement quelques feuillets cet amas horrible de papier noirci qui moisit obscurément chez les bouquinistes...
Anatole France
Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego Astaracjanum, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. Szczegóły żywota jego oraz tragicznej śmierci przekazane zostały potomności przez ucznia znakomitego człowieka, Jakuba Ménétrier, nazywanego także Rożenkiem, albowiem był on synem pewnego właściciela gospody przy ulicy Św. Jakuba. Ów Rożenek pałał ku temu, którego zwał zawsze mistrzem swoim, uwielbieniem i miłością gorącą. Mistrz mój ukochany zwykł był mawiać to najwykwintniejszy umysł, jaki pojawił się do tej pory na ziemi! On to właśnie, Rożenek, z całą skromnością i wiernością bezprzykładną spisał wspomnienia o księdzu Hieronimie Coignard, a postać nieodżałowanego męża zmartwychwstaje w nich niby Sokrates w Memorabiliach Ksenofonta. Ze starannością niesłychaną, ścisłością pedantyczną i umiłowaniem wielkim nakreślił przepyszny portret i ożywił go tak, że stawa przed nami w całej prawdzie, nieskazitelnie wierny. Praca ta przywodzi na myśl portrety Erazma, malowane przez Holbeina, które oglądamy w Luwrze, w muzeum bazylejskim, w Hampton Court i nie możemy się nasycić ich pięknem. Krótko i węzłowato, dał arcydzieło! Zdziwi was zapewne, że pamiętników owych nie opublikował drukiem. Mógł to uczynić tym łatwiej, że został księgarzem przy ulicy Św. Jakuba, dziedzicząc księgarnię Pod Obrazem Św. Katarzyny po panu Blaizot. Być może, iż trawiąc żywot pośród ksiąg, uczuł niechęć dorzucenia kilku nawet kartek do owego potwornego zwału poczernionej bibuły, butwiejącej w spelunkach antykwarzy... Je nai pas besoin de retracer ici la vie de M. labbé Jérôme Coignard, professeur déloquence au collge de Beauvais, bibliothécaire de M. de Séez, Sagiensis episcopi bibliothecarius solertissimus, comme le porte son épitaphe, plus tard secrétaire au charnier Saint-Innocent, puis enfin conservateur de cette Astaracienne, la reine des bibliothques, dont la perte est jamais déplorable. Il périt assassiné, sur la route de Lyon, par un juif cabbaliste du nom de Mosade (Juda manu nefandissima), laissant plusieurs ouvrages interrompus et le souvenir de beaux entretiens familiers. Toutes les circonstances de son existence singulire et de sa fin tragique ont été rapportées par son disciple, Jacques Ménétrier, surnommé Tournebroche parce quil était fils dun rôtisseur de la rue Saint-Jacques. Ce Tournebroche professait pour celui quil avait lhabitude de nommer son bon maître une admiration vive et tendre. Cest, disait-il, le plus gentil esprit qui ait jamais fleuri sur la terre.Il rédigea avec modestie et fidélité les mémoires de M. labbé Coignard, qui revit dans cet ouvrage comme Socrate dans les Mémorables de Xénophon. Attentif, exact et bienveillant, il fit un portrait plein de vie et tout empreint dune amoureuse fidélité. Cest un ouvrage qui fait songer ces portraits dÉrasme, peints par Holbein, quon voit au Louvre, au musée de Bâle et Hampton-Court, et dont on ne se lasse point de goter la finesse. Bref, il nous laissa un chef-duvre. On sera surpris, sans doute, quil nait pas pris soin de le faire imprimer. Pourtant il pouvait léditer lui-mme, étant devenu libraire, rue Saint-Jacques, lImage Sainte-Catherine, o il succéda M. Blaizot. Peut-tre, vivant dans les livres, craignit-il dajouter seulement quelques feuillets cet amas horrible de papier noirci qui moisit obscurément chez les bouquinistes...
Anatole France
Poglądy księdza Hieronima Coignarda. Les Opinions de M. Jérôme Coignard recueillies par Jacques Tournebroche. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty Nie mam potrzeby streszczać tutaj życiorysu księdza Hieronima Coignarda, profesora krasomówstwa w kolegium w Beauvais, bibliotekarza pana de Séez (Sagiensis episcopi bibliothecarius sollertissimus, jak go nazywa nagrobne epitafium), późniejszego sekretarza katedry Św. Innocentego, a w końcu konserwatora owego Astaracjanum, tej królowej bibliotek, której zatraty nigdy dostatecznie odżałować nie będzie sposobu. Wiadomo, że zginął od sztyletu Żyda-kabalisty, nazwiskiem Mozaides (judeae manu nefandissima), pozostawiwszy dużo nie pokończonych prac oraz niewygasłe wspomnienie pięknych maksym, wygłaszanych w rozmowach z przyjacioły. Szczegóły żywota jego oraz tragicznej śmierci przekazane zostały potomności przez ucznia znakomitego człowieka, Jakuba Ménétrier, nazywanego także Rożenkiem, albowiem był on synem pewnego właściciela gospody przy ulicy Św. Jakuba. Ów Rożenek pałał ku temu, którego zwał zawsze mistrzem swoim, uwielbieniem i miłością gorącą. Mistrz mój ukochany zwykł był mawiać to najwykwintniejszy umysł, jaki pojawił się do tej pory na ziemi! On to właśnie, Rożenek, z całą skromnością i wiernością bezprzykładną spisał wspomnienia o księdzu Hieronimie Coignard, a postać nieodżałowanego męża zmartwychwstaje w nich niby Sokrates w Memorabiliach Ksenofonta. Ze starannością niesłychaną, ścisłością pedantyczną i umiłowaniem wielkim nakreślił przepyszny portret i ożywił go tak, że stawa przed nami w całej prawdzie, nieskazitelnie wierny. Praca ta przywodzi na myśl portrety Erazma, malowane przez Holbeina, które oglądamy w Luwrze, w muzeum bazylejskim, w Hampton Court i nie możemy się nasycić ich pięknem. Krótko i węzłowato, dał arcydzieło! Zdziwi was zapewne, że pamiętników owych nie opublikował drukiem. Mógł to uczynić tym łatwiej, że został księgarzem przy ulicy Św. Jakuba, dziedzicząc księgarnię Pod Obrazem Św. Katarzyny po panu Blaizot. Być może, iż trawiąc żywot pośród ksiąg, uczuł niechęć dorzucenia kilku nawet kartek do owego potwornego zwału poczernionej bibuły, butwiejącej w spelunkach antykwarzy... Je nai pas besoin de retracer ici la vie de M. labbé Jérôme Coignard, professeur déloquence au collge de Beauvais, bibliothécaire de M. de Séez, Sagiensis episcopi bibliothecarius solertissimus, comme le porte son épitaphe, plus tard secrétaire au charnier Saint-Innocent, puis enfin conservateur de cette Astaracienne, la reine des bibliothques, dont la perte est jamais déplorable. Il périt assassiné, sur la route de Lyon, par un juif cabbaliste du nom de Mosade (Juda manu nefandissima), laissant plusieurs ouvrages interrompus et le souvenir de beaux entretiens familiers. Toutes les circonstances de son existence singulire et de sa fin tragique ont été rapportées par son disciple, Jacques Ménétrier, surnommé Tournebroche parce quil était fils dun rôtisseur de la rue Saint-Jacques. Ce Tournebroche professait pour celui quil avait lhabitude de nommer son bon maître une admiration vive et tendre. Cest, disait-il, le plus gentil esprit qui ait jamais fleuri sur la terre.Il rédigea avec modestie et fidélité les mémoires de M. labbé Coignard, qui revit dans cet ouvrage comme Socrate dans les Mémorables de Xénophon. Attentif, exact et bienveillant, il fit un portrait plein de vie et tout empreint dune amoureuse fidélité. Cest un ouvrage qui fait songer ces portraits dÉrasme, peints par Holbein, quon voit au Louvre, au musée de Bâle et Hampton-Court, et dont on ne se lasse point de goter la finesse. Bref, il nous laissa un chef-duvre. On sera surpris, sans doute, quil nait pas pris soin de le faire imprimer. Pourtant il pouvait léditer lui-mme, étant devenu libraire, rue Saint-Jacques, lImage Sainte-Catherine, o il succéda M. Blaizot. Peut-tre, vivant dans les livres, craignit-il dajouter seulement quelques feuillets cet amas horrible de papier noirci qui moisit obscurément chez les bouquinistes...
Jakub Sieczko
Ta praca to ciągłe szukanie równowagi między paraliżującą niepewnością a wyniszczającą rutyną. Dwa słowa są w tej pracy zakazane: powołanie i bohaterstwo. Jakub Sieczko, lekarz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. To osiem tysięcy godzin na dyżurach, tysiące twarzy, setki tragedii – raczej nie tych z pierwszych stron gazet. Kilka spektakularnych sukcesów i żadnego cudu, bo siły nadprzyrodzone mają na warszawskim Grochowie wolne. Ludzie jeżdżący karetką i nazywani czasem bogami – wcale nimi nie są. Próbują przetrwać w pogotowiu, nie popaść w obojętność lub samodestrukcję. Nie każdemu się to udaje. Obcują z miastem bez filtra i pudru – z Warszawą śmierci, klubów ekskluzywnych i podrzędnych, brudu, głupich porachunków, złamanych serc i przede wszystkim niewidowiskowego, cichego cierpienia. Robią w nieszczęściu, które przytrafia się starym i młodym, bogatym i biednym, sławnym i anonimowym. Wszyscy są równi. I pogo też nie wybiera – jeździ do każdego. Trzech ubranych na pomarańczowo trzydziestolatków musi patrzeć na rozpadające się cudze życia, choć często woleliby odwrócić wzrok. Taka praca, że patrzeć trzeba. Niekiedy udają przed sobą, że wcale nie chce im się płakać. Lekarzowi czasem „bandaż się rozwija”, a czasem ma overbooking nieszczęść. Jednak gdy trzylatek nie zostaje półsierotą, nieszczęście staje się szczęściem. I to jest piękna chwila – zdradliwa, ale najpiękniejsza.
Jakub Sieczko
Ta praca to ciągłe szukanie równowagi między paraliżującą niepewnością a wyniszczającą rutyną. Dwa słowa są w tej pracy zakazane: powołanie i bohaterstwo. Jakub Sieczko, lekarz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. To osiem tysięcy godzin na dyżurach, tysiące twarzy, setki tragedii – raczej nie tych z pierwszych stron gazet. Kilka spektakularnych sukcesów i żadnego cudu, bo siły nadprzyrodzone mają na warszawskim Grochowie wolne. Ludzie jeżdżący karetką i nazywani czasem bogami – wcale nimi nie są. Próbują przetrwać w pogotowiu, nie popaść w obojętność lub samodestrukcję. Nie każdemu się to udaje. Obcują z miastem bez filtra i pudru – z Warszawą śmierci, klubów ekskluzywnych i podrzędnych, brudu, głupich porachunków, złamanych serc i przede wszystkim niewidowiskowego, cichego cierpienia. Robią w nieszczęściu, które przytrafia się starym i młodym, bogatym i biednym, sławnym i anonimowym. Wszyscy są równi. I pogo też nie wybiera – jeździ do każdego. Trzech ubranych na pomarańczowo trzydziestolatków musi patrzeć na rozpadające się cudze życia, choć często woleliby odwrócić wzrok. Taka praca, że patrzeć trzeba. Niekiedy udają przed sobą, że wcale nie chce im się płakać. Lekarzowi czasem „bandaż się rozwija”, a czasem ma overbooking nieszczęść. Jednak gdy trzylatek nie zostaje półsierotą, nieszczęście staje się szczęściem. I to jest piękna chwila – zdradliwa, ale najpiękniejsza.