Literatura
Michał Bałucki
Prosto z pensyiNowelka I Po ogrodzie spacerowało kilkanaście panienek. Wszystkie prawie ubrane były jednakowo w czarne sukienki, białe, sztywne kołnierzyki i takież mankiety. Choć były młode, bardzo młode, bo najstarsza z nich nie skończyła jeszcze osiemnastej wiosny, w ruchach ich panowała powaga, a rozmowy ciche i cale zachowanie się pozbawione były swobody i życia, tak właściwych młodości. Przyczyna tego nienaturalnego usposobienia znajdowała się na końcu głównej alei, w postaci zakonnicy, która w czarnym habicie i białym welonie, otaczającym jej pergaminową twarz i zwiędłe rysy, siedziała na ławce w cieniu kasztana, z brewiarzykiem w ręku, od którego kiedy niekiedy odrywała oczy, aby rzucić je w pogoń za panienkami, rozsypanemi wśród zieloności ogrodu. [...]Michał BałuckiUr. 29 września 1837 w Krakowie Zm. 17 października 1901 w Krakowie Najważniejsze dzieła: komedie: Radcy pana radcy (1867), Grube ryby (1879), Sąsiedzi: Dom otwarty (1883), Sąsiedzi: Ciężkie czasy (1889), Sąsiedzi: Klub kawalerów (1890), powieści: Typy i sylwetki krakowskie (1881), Pan burmistrz z Pipidówki (1887), pieśń: Dla chleba (1874) Twórca komedii i powieści (pseudonim: Elpidon), związany z Krakowem; studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim matematykę, a następnie literaturę. Należał do grupy tzw. przedburzowców, pisarzy odrzucających romantyczną i mesjanistyczną retorykę zrywów narodowych, ale oczekujących przełomowej zmiany historycznej; większość z nich wzięło następnie udział w powstaniu styczniowym. Sam Bałucki nie walczył z bronią w ręku, ale działał w organizacjach spiskowych w Galicji i redagował wraz z Anczycem pismo "Kosynier"; aresztowany pod koniec 1863, spędził rok w więzieniu. Podobno tam poznał pewnego górala, którego los skłonił go do napisania popularnej pieśni Dla chleba (znanej jako pieśń ,,Góralu, czy ci nie żal" do muzyki Władysława Żeleńskiego). Debiutował utworami poetyckimi drukowanymi w prasie. W latach 60. Bałucki dołączył do grona pozytywistów, propagując w swych utworach bliskie im idee; był dowcipnym krytykiem stosunków społecznych w Galicji, szydził z mody na szlachetczyznę powszechnej wśród mieszczaństwa (m.in. w powieści Pan burmistrz z Pipidówki). Jako znakomity komediopisarz cieszył się wielką popularnością. U schyłku życia stał się obiektem ataków przedstawicieli Młodej Polski; toczył z nimi spór światopoglądowy na kartach swoich utworów, jednak szczególnie napastliwe recenzje Lucjana Rydla na łamach szacownego "Czasu" miały wpływ nie tylko na stan psychiczny, ale również na sytuację materialną. Ostatecznie bojkot przeprowadzili nawet aktorzy podczas premiery jednej z jego sztuk. Bałucki popełnił samobójstwo strzałem z rewolweru na krakowskich Błoniach; został pochowany na Cmentarzu Rakowickim. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Michał Bałucki
Nowela Bałuckiego przenosi nas w czasy i do świata, który już dawno minął. Jest to piękna, można by chyba nazwać ja uroczą, opowieść o życiu, problemach, marzeniach, pierwszych miłościach pensjonarek. Oto fragment wprowadzenia: Po ogrodzie spacerowało kilkanaście panienek. Wszystkie prawie ubrane były jednakowo w czarne sukienki, białe, sztywne kołnierzyki i takież mankiety. Choć były młode, bardzo młode, bo najstarsza z nich nie skończyła jeszcze osiemnastej wiosny, w ruchach ich panowała powaga, a rozmowy ciche i cale zachowanie się pozbawione były swobody i życia, tak właściwych młodości. Przyczyna tego nienaturalnego usposobienia znajdowała się na końcu głównej alei, w postaci zakonnicy, która w czarnym habicie i białym welonie, otaczającym jej pergaminową twarz i zwiędłe rysy, siedziała na ławce w cieniu kasztana, z brewiarzykiem w ręku, od którego kiedy niekiedy odrywała oczy, aby rzucić je w pogoń za panienkami, rozsypanymi wśród zieloności ogrodu. Spojrzenie tej ochmistrzyni i wysokie mury, którymi otoczony był ogród, trzymały w karbach młodzieńczą żywość pensjonarek. Chodziły po dwie, po trzy najwyżej po ścieżkach wysypanych żółtym piaskiem, jedne rozmawiały, drugie zrywały róże, które właśnie w tym czasie rozkwitały w całej pełni, i robiły z nich wieńce i bukiety na ołtarz; inne pomagały siostrze kołowej była to służąca klasztorna, ale chodziła w habicie i wolno jej było wychodzić za furtkę, za koło, dla załatwiania sprawunków klasztoru, pleć i podlewać w inspektach. Zachęcamy do lektury. Warto bowiem zajrzeć za zasłonę minionego...
Michał Bałucki
Nowela Bałuckiego przenosi nas w czasy i do świata, który już dawno minął. Jest to piękna, można by chyba nazwać ja uroczą, opowieść o życiu, problemach, marzeniach, pierwszych miłościach pensjonarek. Oto fragment wprowadzenia: Po ogrodzie spacerowało kilkanaście panienek. Wszystkie prawie ubrane były jednakowo w czarne sukienki, białe, sztywne kołnierzyki i takież mankiety. Choć były młode, bardzo młode, bo najstarsza z nich nie skończyła jeszcze osiemnastej wiosny, w ruchach ich panowała powaga, a rozmowy ciche i cale zachowanie się pozbawione były swobody i życia, tak właściwych młodości. Przyczyna tego nienaturalnego usposobienia znajdowała się na końcu głównej alei, w postaci zakonnicy, która w czarnym habicie i białym welonie, otaczającym jej pergaminową twarz i zwiędłe rysy, siedziała na ławce w cieniu kasztana, z brewiarzykiem w ręku, od którego kiedy niekiedy odrywała oczy, aby rzucić je w pogoń za panienkami, rozsypanymi wśród zieloności ogrodu. Spojrzenie tej ochmistrzyni i wysokie mury, którymi otoczony był ogród, trzymały w karbach młodzieńczą żywość pensjonarek. Chodziły po dwie, po trzy najwyżej po ścieżkach wysypanych żółtym piaskiem, jedne rozmawiały, drugie zrywały róże, które właśnie w tym czasie rozkwitały w całej pełni, i robiły z nich wieńce i bukiety na ołtarz; inne pomagały siostrze kołowej była to służąca klasztorna, ale chodziła w habicie i wolno jej było wychodzić za furtkę, za koło, dla załatwiania sprawunków klasztoru, pleć i podlewać w inspektach. Zachęcamy do lektury. Warto bowiem zajrzeć za zasłonę minionego...
Michał Bałucki
Nowela Bałuckiego przenosi nas w czasy i do świata, który już dawno minął. Jest to piękna, można by chyba nazwać ja uroczą, opowieść o życiu, problemach, marzeniach, pierwszych miłościach pensjonarek. Oto fragment wprowadzenia: Po ogrodzie spacerowało kilkanaście panienek. Wszystkie prawie ubrane były jednakowo w czarne sukienki, białe, sztywne kołnierzyki i takież mankiety. Choć były młode, bardzo młode, bo najstarsza z nich nie skończyła jeszcze osiemnastej wiosny, w ruchach ich panowała powaga, a rozmowy ciche i cale zachowanie się pozbawione były swobody i życia, tak właściwych młodości. Przyczyna tego nienaturalnego usposobienia znajdowała się na końcu głównej alei, w postaci zakonnicy, która w czarnym habicie i białym welonie, otaczającym jej pergaminową twarz i zwiędłe rysy, siedziała na ławce w cieniu kasztana, z brewiarzykiem w ręku, od którego kiedy niekiedy odrywała oczy, aby rzucić je w pogoń za panienkami, rozsypanymi wśród zieloności ogrodu. Spojrzenie tej ochmistrzyni i wysokie mury, którymi otoczony był ogród, trzymały w karbach młodzieńczą żywość pensjonarek. Chodziły po dwie, po trzy najwyżej po ścieżkach wysypanych żółtym piaskiem, jedne rozmawiały, drugie zrywały róże, które właśnie w tym czasie rozkwitały w całej pełni, i robiły z nich wieńce i bukiety na ołtarz; inne pomagały siostrze kołowej była to służąca klasztorna, ale chodziła w habicie i wolno jej było wychodzić za furtkę, za koło, dla załatwiania sprawunków klasztoru, pleć i podlewać w inspektach. Zachęcamy do lektury. Warto bowiem zajrzeć za zasłonę minionego...
Proszarki, celebrytki i święte. Gdańskie herstorie
Michał Ślubowski
Bohaterkami tej książki są gdańszczanki. Niektóre z nich znamy z imienia i nazwiska, jak Annę Renatę Breyne, Almę Richter czy Johannę Schopenhauer. Inne możemy poznać jedynie zbiorowo jako członkinie grup społecznych: zakonnic, służących, proszarek czy położnych. Obok mieszkanek Gdańska bohaterkami książki są również wybitne postaci swoich czasów, które gościły w mieście: angielska mistyczka Margery Kempe, niemiecka aktorka Karoline Bauer, kilka polskich królowych, pruska królowa Luiza. Oficjalnie nie sprawowały władzy i nie mogły samodzielnie decydować o swoim losie, ale ich wpływ na politykę, kulturę czy religię jest bezsprzeczny. Dzięki książce „Proszarki, celebrytki i święte” historia Gdańska po raz kolejny zostaje uzupełniona o perspektywę herstoryczną.
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Nagła fala samobójstw w stolicy tak krzyczą nagłówki, ale czy na pewno pokrywa się to z prawdą? Przez Warszawę przetacza się seria samobójstw. Starsi panowie odbierają sobie życie ze strachu przed cierpieniem i samotną starością. Przynajmniej o takich motywach mówią śledczy. Gdy mocniej zagłębić się w sprawę, okazuje się jednak, że denaci mieli raczej optymistyczny stosunek do przemijania. Każdy z nich miał również wysokie oszczędności, które... wyparowały w niejasnych okolicznościach. Czy funkcjonariusze stołecznej policji zdołają ustalić faktyczne powody zgonów nim do kostnicy zawita kolejny pogodny emeryt? Powieść jednego z najpopularniejszych pisarzy PRL w sam raz dla miłośników kryminałów retro. Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi. PRL kryminalnie PRL kryminalnie seria składająca się z powieści milicyjnych najbardziej poczytnych autorek i autorów czasów PRL. Zygmunt Zeydler-Zborowski (1911-2000) znany z kryminałów PRL z majorem Downarem w roli głównej. Pochowany na warszawskich Powązkach.
Tadeusz Borowski
Jedno z opowiadań z legendarnego zbioru "Pożegnanie z Marią". Opowiadania te łączy tematyka II wojny światowej oraz postać Tadka, który jest zarazem narratorem i głównym bohaterem. W dużej mierze są to opowiadania autobiograficzne, jednak nie można zupełnie utożsamiać Tadka z Tadeuszem Borowskim, a wydarzenia opisane w opowiadaniach nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste przeżycia pisarza. Najistotniejszą kwestią poruszaną w tych opowiadaniach jest wpływ wojny i obozu koncentracyjnego na moralność człowieka, na jego kodeks etyczny i psychikę.
Tadeusz Borowski
Jedno z opowiadań z legendarnego zbioru "Pożegnanie z Marią". Opowiadania te łączy tematyka II wojny światowej oraz postać Tadka, który jest zarazem narratorem i głównym bohaterem. W dużej mierze są to opowiadania autobiograficzne, jednak nie można zupełnie utożsamiać Tadka z Tadeuszem Borowskim, a wydarzenia opisane w opowiadaniach nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste przeżycia pisarza. Najistotniejszą kwestią poruszaną w tych opowiadaniach jest wpływ wojny i obozu koncentracyjnego na moralność człowieka, na jego kodeks etyczny i psychikę.
Tadeusz Borowski
Dzień z życia więźniów obozu koncentracyjnego opowiedziany z perspektywy członka tzw. Kanady - uprzywilejowanej grupy więźniów zajmujących się rozładunkiem transportów i selekcją przedmiotów. Wszelkie działania bohatera są skoncentrowane na utrzymaniu się przy życiu i zawłaszczeniu jak największej liczby podstawowych dóbr, głównie odzieży i artykułów spożywczych. W tych dramatycznych okolicznościach przetrwanie jest ważniejsze niż moralność, a zaspokojenie własnego głodu istotniejsze niż życie współwięźnia. Utwór z cyklu "Pożegnanie z Marią", jeden z najważniejszych przykładów polskiej "literatury obozowej", portretuje "człowieka zlagrowanego", który żeby przeżyć, przyjmuje postawę obojętności i cynizmu wobec dramatu rzeczywistości obozowej.
Tadeusz Borowski
Dzień z życia więźniów obozu koncentracyjnego opowiedziany z perspektywy członka tzw. Kanady - uprzywilejowanej grupy więźniów zajmujących się rozładunkiem transportów i selekcją przedmiotów. Wszelkie działania bohatera są skoncentrowane na utrzymaniu się przy życiu i zawłaszczeniu jak największej liczby podstawowych dóbr, głównie odzieży i artykułów spożywczych. W tych dramatycznych okolicznościach przetrwanie jest ważniejsze niż moralność, a zaspokojenie własnego głodu istotniejsze niż życie współwięźnia. Utwór z cyklu "Pożegnanie z Marią", jeden z najważniejszych przykładów polskiej "literatury obozowej", portretuje "człowieka zlagrowanego", który żeby przeżyć, przyjmuje postawę obojętności i cynizmu wobec dramatu rzeczywistości obozowej.
Tadeusz Borowski
Dzień z życia więźniów obozu koncentracyjnego opowiedziany z perspektywy członka tzw. Kanady - uprzywilejowanej grupy więźniów zajmujących się rozładunkiem transportów i selekcją przedmiotów. Wszelkie działania bohatera są skoncentrowane na utrzymaniu się przy życiu i zawłaszczeniu jak największej liczby podstawowych dóbr, głównie odzieży i artykułów spożywczych. W tych dramatycznych okolicznościach przetrwanie jest ważniejsze niż moralność, a zaspokojenie własnego głodu istotniejsze niż życie współwięźnia. Utwór z cyklu "Pożegnanie z Marią", jeden z najważniejszych przykładów polskiej "literatury obozowej", portretuje "człowieka zlagrowanego", który żeby przeżyć, przyjmuje postawę obojętności i cynizmu wobec dramatu rzeczywistości obozowej.
Tadeusz Borowski
Dzień z życia więźniów obozu koncentracyjnego opowiedziany z perspektywy członka tzw. Kanady - uprzywilejowanej grupy więźniów zajmujących się rozładunkiem transportów i selekcją przedmiotów. Wszelkie działania bohatera są skoncentrowane na utrzymaniu się przy życiu i zawłaszczeniu jak największej liczby podstawowych dóbr, głównie odzieży i artykułów spożywczych. W tych dramatycznych okolicznościach przetrwanie jest ważniejsze niż moralność, a zaspokojenie własnego głodu istotniejsze niż życie współwięźnia. Utwór z cyklu "Pożegnanie z Marią", jeden z najważniejszych przykładów polskiej "literatury obozowej", portretuje "człowieka zlagrowanego", który żeby przeżyć, przyjmuje postawę obojętności i cynizmu wobec dramatu rzeczywistości obozowej.
Beata Bronakowska
Proś o kolor to znakomicie skomponowana opowieść, w trakcie której osobiste doświadczenia i przeżycia kobiety zmieniają się w „sytuacje poetyckie”. Trzecioosobowa narracja pozwala tu na dystans (opowieść zamiast wyznania) i „zdziwienie światem” – wzmocnione jeszcze poprzez sytuacyjne, dialogowe zderzenia perspektywy dziecka i dorosłego: matki, która ma „objaśniać świat” i „miota się” między tym macierzyńskim obowiązkiem a własnym zwątpieniem i poczuciem rozpaczy… Prof. Dorota Kozicka Proś o kolor to przejmujący zapis uczuć kobiety przeżywającej swoje macierzyństwo, relacje z dzieckiem, z mężczyzną. To spójny cykl zbudowany na zasadzie warkocza: dwa wersy poprzedniego wiersza – powtórzone – otwierają kolejny wiersz; to sprawia, że mamy do czynienia z konsekwentną sugestywną narracją. Język wierszy jest oszczędny, miejscami konkretny, jednak przechodzący w metaforę – niemal niezauważalną, wynikającą z zaskakujących, odkrywczych spostrzeżeń lub skojarzeń… Prof. Krzysztof Biedrzycki
Platon
Protagoras () dzieło filozoficzne Platona, należące do tak zwanych dialogów wczesnych. Zasadniczą problematyką dzieła jest cnota i kwestia jej ewentualnej nauki. W dialogu biorą udział Sokrates oraz sofista Protagoras, urodzony około 486 roku p.n.e. Protagoras przebywał w Atenach dwukrotnie, to jest około 444 roku p.n.e. i około 432 roku p.n.e. Historycy wskazują drugą z powyższych dat jako datę rozmowy, która opisana została w dialogu (jeśli rzeczywiście miała ona miejsce). Protagoras jest uznanym sofistą, który jeździ po kraju i naucza, a za nauki pobiera opłaty. Głównym przedmiotem dyskusji między Sokratesem a Protagorasem jest pytanie: czy cnoty można nauczyć? (czyli: czy to, co robi Protagoras ma w ogóle sens?) Sokrates twierdzi, że nie. Między dwoma mędrcami dochodzi w pewnym momencie rozmowy o cnocie (i jej częściach składowych) do sporu co do sposobu prowadzenia dysputy. (za Wikipedią).
Platon
Protagoras to utwór Platona, filozofa greckiego, ateńczyka, twórcy tradycji intelektualnej znanej jako platonizm. W dialogu biorą udział Sokrates oraz sofista Protagoras. Głównym przedmiotem dyskusji między Sokratesem a Protagorasem jest pytanie: czy cnoty można nauczyć?
Tadeusz Boy-Żeleński
Tadeusz Boy-Żeleński Proust i jego świat ISBN 978-83-288-2131-6 Proust po polsku Kariera pisarska Prousta szła drogą dość niezwykłą. Zaczęła się stosunkowo późno, przerwała ją wojna, potem przecięła ją rychła śmierć. Ale mimo że w chwili zgonu nie znane było jeszcze w całości jego dzieło, już nie podobna było wątpić, że odszedł artysta i myśliciel na miarę największych; już Proust zaważył jak mało który z pisarzy na swojej epoce. Tuż po śmierci Prousta zaczęto gro... Tadeusz Boy-Żeleński Ur. 21 grudnia 1874 w Warszawie Zm. 4 lipca 1941 we Lwowie Najważniejsze dzieła: przekłady ponad stu pozycji z literatury francuskiej, Słówka, Marysieńka Sobieska, Piekło kobiet, Plotka o Weselu, Flirt z Melpomeną Pisarz, poeta, krytyk teatralny i literacki, tłumacz i popularyzator kultury francuskiej, publicysta, działacz społeczny, z zawodu lekarz. Matka Boya była wychowanicą i przyjaciółką Narcyzy Żmichowskiej, ojciec - znanym kompozytorem. Spokrewniony z Tetmajerami, uczestnik wesela Lucjana Rydla, opisanego przez Wyspiańskiego, później ożenił się z Zofią Pareńską, która była pierwowzorem Zosi z Wesela. W młodości hulaka i karciarz, przyjaciel Stanisława Przybyszewskiego, nieszczęśliwie zakochany w jego żonie Dagny. Studiował medycynę, następnie wyjechał na praktyki do Francji, gdzie odkrył francuską piosenkę, kabarety i powieści Balzaka. Zakochany w Paryżu, po powrocie zaczął tłumaczyć francuską literaturę, aby ,,stworzyć sobie namiastkę Francji". Współtwórca kabaretu ,,Zielony Balonik", autor wielu piosenek i wierszyków z jego repertuaru. Jako lekarz kolejowy i pediatra stykał się z biedą i cierpieniem, jako działacz społeczny propagował więc świadome macierzyństwo i właściwą opiekę nad niemowlętami. Po pierwszej wojnie światowej porzucił medycynę i został recenzentem teatralnym oraz publicystą. Krytykowany przez środowiska prawicowe za wyśmiewanie rzeczy i spraw szacownych, które sam uważał za ,,niezbyt godne szacunku". W 1927 r. rząd francuski odznaczył go Legią Honorową za jego pracę tłumacza. Zamordowany przez hitlerowców wraz z innymi profesorami Uniwersytetu Lwowskiego. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Prowadził mnie na bardzo ciemne wężowisko
Juliusz Słowacki
Prowadził mnie na bardzo ciemne wężowisko... Urywek Prowadził mnie na bardzo ciemne wężowisko I rzekł: «To miejsce było proroka kołyską, Proroka... o którym już dziś nie gada sława; Ta w błotach wyspa... wyspą jest i zwie się Jawa, A ten człowiek, który był wierny lokaj pański, Od wyspy był nazwany w proroctwie Jawański...» Tu mi wydobył starą i żółtą kronikę W skórze cielęcej... i żab głośną harmonikę Uciszywszy... bo ducha miał moc i potęgę Mojżeszową... otworzył zapyloną księgę I czytał... [...]Juliusz SłowackiUr. 4 września 1809 r. w Krzemieńcu Zm. 3 kwietnia 1849 r. w Paryżu Najważniejsze dzieła: Kordian (1834), Anhelli (1838), Balladyna (1839), Lilla Weneda (1840), Beniowski (1840-46), Sen srebrny Salomei (1844), Król-Duch (1845-49); wiersze: Grób Agamemnona (1839), Hymn o zachodzie słońca (1839), Odpowiedź na ?Psalmy przyszłości? (1848) Polski poeta okresu romantyzmu, epistolograf, dramaturg. W swoich utworach (zgodnie z duchem epoki i ówczesną sytuacją Polaków) podejmował problemy związane z walką narodowowyzwoleńczą, przeszłością narodu i przyczynami niewoli. Jego twórczość cechuje kunsztowność języka poetyckiego. W późniejszym, mistycznym okresie stworzył własną odmianę romant. mesjanizmu i kosmogonii (system genezyjski). Studiował prawo w Wilnie, krótko pracował w Warszawie w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu oraz w Biurze Dyplomatycznym Rządu powstańczego 1831 r. Podróżował po Szwajcarii, Włoszech, Grecji, Egipcie i Palestynie. Osiadł w Paryżu, gdzie zmarł na gruźlicę i został pochowany na cmentarzu Montmartre. W 1927 r. jego prochy złożono w katedrze na Wawelu. autor: Katarzyna Starzycka Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Prowadź swój pług przez kości umarłych
Olga Tokarczuk
Książka uznana przez Guardiana za jedną z najważniejszych powieści XXI wieku. Thriller moralny z kryminalną zagadką. Na podstawie powieści powstał film pt. Pokot w reżyserii Agnieszki Holland. To wspaniała mieszanka thrillera, komedii i rozprawy politycznej, napisana przez kobietę, która łączy w sobie niezwykły intelekt i anarchistyczną wrażliwość. The Guardian Intryga kryminalna jest tylko pretekstem. Tokarczuk opisuje niezdolność współczesnego człowieka do życia w harmonii ze światem nawet w najmniejszym i najbardziej odległym zakątku planety, który na dodatek ma wszystko, by być oazą spokoju. La Repubblica Tak poszerzająca horyzonty, nieskrępowana literatura to mile widziana i skuteczna odtrutka na czasy, w których intelektualna pycha człowieka często zubaża jego rozumienie natury i miejsca, jakie sobie w niej przypisuje. Morgenbladet Świat widziany oczami pań wariatek to miejsce zaczarowane, ale konsekwentnie trute, niszczone i grabione przez samozwańczych panów i władców. Ktoś musi stawić im opór. Kazimiera Szczuka
Prowadź swój pług przez kości umarłych
Olga Tokarczuk
Książka uznana przez Guardiana za jedną z najważniejszych powieści XXI wieku. Thriller moralny z kryminalną zagadką. Na podstawie powieści powstał film pt. Pokot w reżyserii Agnieszki Holland. To wspaniała mieszanka thrillera, komedii i rozprawy politycznej, napisana przez kobietę, która łączy w sobie niezwykły intelekt i anarchistyczną wrażliwość. The Guardian Intryga kryminalna jest tylko pretekstem. Tokarczuk opisuje niezdolność współczesnego człowieka do życia w harmonii ze światem nawet w najmniejszym i najbardziej odległym zakątku planety, który na dodatek ma wszystko, by być oazą spokoju. La Repubblica Tak poszerzająca horyzonty, nieskrępowana literatura to mile widziana i skuteczna odtrutka na czasy, w których intelektualna pycha człowieka często zubaża jego rozumienie natury i miejsca, jakie sobie w niej przypisuje. Morgenbladet Świat widziany oczami pań wariatek to miejsce zaczarowane, ale konsekwentnie trute, niszczone i grabione przez samozwańczych panów i władców. Ktoś musi stawić im opór. Kazimiera Szczuka
Józef Czechowicz
prowincja noc 1 na wieży furgotał blaszany kogucik na drugiej zegar nucił mur fal i chmur popękał w złote okienka gwiazdy lampy lublin nad łąką przysiadł sam był i cisza dokoła pagórów koła dymiąca czarnoziemu połać mgły nad sadami czarnemi znad łąki mgły zamknęły się oczy ziemi powiekami z mgły [...]Józef CzechowiczUr. 15 marca 1903 r. w Lublinie Zm. 9 września 1939 r. w Lublinie Najważniejsze dzieła: ballada z tamtej strony, żal, nic więcej, nuta człowiecza, tomy wierszy: Kamień (1927), Dzień jak co dzień (1930), Ballada z tamtej strony (1932), W błyskawicy (1934), Nic więcej (1936), Nuta człowiecza (1939). Polski poeta dwudziestolecia międzywojennego, w latach trzydziestych związany z grupą literacką Kwadryga, przedstawiciel tzw. drugiej Awangardy, której twórczość cechował katastrofizm. Jako ochotnik jeszcze przed zdaniem matury wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Z wykształcenia, zamiłowania i zawodu nauczyciel (ukończył też studia w zakresie pedagogiki specjalnej). Redaktor m. in. czasopism dla dzieci "Płomyk" i "Płomyczek". Współpracował z wieloma pismami: "Reflektorem" (tu debiutował jako poeta w 1923 r.), Zet, Głosem Nauczycielskim, Pionem i Kameną, w Polskim Radiu pracował w dziale literackim, pisał słuchowiska radiowe. Zginął tuż po wybuchu II wojny światowej, podczas bombardowania. Charakterystyczną cechą wierszy Czechowicza jest niestosowanie wielkich liter i znaków interpunkcyjnych, co decyduje o poetyckiej wieloznaczności tekstów. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Katarzyna Enerlich
Mówisz czasem, że w Twoim życiu nie dzieje się nic szczególnego? Mylisz się. Życie jest przepełnione codziennymi czarami; magią codzienności. Przekona się o tym bohaterka Prowincji pełnej czarów. Bez dalekich podróży, wyjazdów i wielkich wydarzeń jej życie dostarczy wielu niespodzianek, ponieważ ciekawe historie drzemią nieodkryte tuż za miedzą. Na tle mazurskiego krajobrazu rozgrywają się dalsze losy Ludmiły, jej córeczki Zosi i pozostałych członków ich patchworkowej rodziny. We wsi pod Mrągowem pojawia się tajemnicza kobieta. Sąsiedzi zaczynają szeptać o tajemnicach z przeszłości. Ludmiła natomiast dostrzega, że kobieta za każdym razem wygląda inaczej. W opowiadaną przez Autorkę opowieść wplatają się historie dwóch kobiet-legend z historii Prus Wschodnich. Jedna Barbara (bo obie nosiły właśnie to imię) była dzieciobójczynią, druga oszalała po porzuceniu przez kochanka. Czy mogą mieć coś wspólnego z tajemniczą kobietą spod Mrągowa? Ludmiła pracuje nad kolejną powieścią, ale wplątuje się w pewną tajemniczą przygodę. Tylko czy to wplątanie jest całkiem przypadkowe? Wszystko wydaje się wskazywać, że nie, jakby historia zaplatała się zgodnie z wcześniej ułożonym planem. Jakby ktoś pochylał się nad Prowincją i szeptał swoje czary…
Katarzyna Enerlich
Refleksyjna opowieść o prowincjonalnej codzienności, której wielkie i małe historie rozgrywają się wśród mazurskich krajobrazów. Zaskakująca historia kobiety, która odbywa swoistą podróż w czasie, podróż do nieznanych korzeni. Odkrywa przeszłość, której nie znała i tajemnice, które niekoniecznie chciała poznać. Czytelnicy spotkali się z bohaterami powieści w książce – „Prowincja pełna marzeń”. Prowincja może być miejscem magicznym, pełnym wydarzeń i emocji, gdzie po prostu chce się żyć. Miejscem, w którym zdarza się tysiące spraw, zgodnie z przemianami tego świata, pokornie poddanym porom roku, biegnącym czasem może trochę wolniej, spokojniej, bez korków na ulicach i laptopów na kawiarnianych stolikach... Nad którym świecą te same gwiazdy, to samo słońce, brodzą w błękicie te same chmury.
Katarzyna Enerlich
Najważniejsze to mieć w swoim życiu miejsce, w którym będzie robiło się rzeczy naprawdę potrzebne. Miejsce, które najpierw będzie marzeniem, utkanym z ulotnych myśli i nadziei, a potem, dzięki niewytłumaczalnym, a jakże potrzebnym splotom okoliczności, przemieni się w dotykalną rzeczywistość. Już niedługo usiądę we własnym domu, słuchając pękania drewnianych ścian. Będzie wiosna. Otworzę szeroko drzwi i wpuszczę trochę świata. Powietrze zagra szpakami, w górze odezwie się klangor żurawi. A potem przejdzie lato i złote nawłocie w ukłonie do ziemi obwieszczą jego koniec. I ja w tym wszystkim pogodzona z naturą, światem, przemijaniem. Pochłonięta codzienną magią tego świata. Marzenia naprawdę się spełniają. Pełna wdzięku i świeżości współczesna powieść, będąca hołdem dla uroków polskiej prowincji, w której splata się wątek Mazur dzisiejszych i przedwojennych, czyli byłych Prus Wschodnich. Główną bohaterką jest dziennikarka lokalnego czasopisma, której los stawia na drodze paskudnego szefa, a zaraz potem Niemca poszukującego rodzinnych korzeni. Przedwojenna historia, która zresztą wydarzyła się naprawdę, uruchamia lawinę wydarzeń współczesnych. Wśród przepięknego krajobrazu mazurskiego rozgrywają się wielkie i małe historie.
Katarzyna Enerlich
Najważniejsze to mieć w swoim życiu miejsce, w którym będzie robiło się rzeczy naprawdę potrzebne. Miejsce, które najpierw będzie marzeniem, utkanym z ulotnych myśli i nadziei, a potem, dzięki niewytłumaczalnym, a jakże potrzebnym splotom okoliczności, przemieni się w dotykalną rzeczywistość. Już niedługo usiądę we własnym domu, słuchając pękania drewnianych ścian. Będzie wiosna. Otworzę szeroko drzwi i wpuszczę trochę świata. Powietrze zagra szpakami, w górze odezwie się klangor żurawi. A potem przejdzie lato i złote nawłocie w ukłonie do ziemi obwieszczą jego koniec. I ja w tym wszystkim pogodzona z naturą, światem, przemijaniem. Pochłonięta codzienną magią tego świata. Marzenia naprawdę się spełniają. Pełna wdzięku i świeżości współczesna powieść, będąca hołdem dla uroków polskiej prowincji, w której splata się wątek Mazur dzisiejszych i przedwojennych, czyli byłych Prus Wschodnich. Główną bohaterką jest dziennikarka lokalnego czasopisma, której los stawia na drodze paskudnego szefa, a zaraz potem Niemca poszukującego rodzinnych korzeni. Przedwojenna historia, która zresztą wydarzyła się naprawdę, uruchamia lawinę wydarzeń współczesnych. Wśród przepięknego krajobrazu mazurskiego rozgrywają się wielkie i małe historie.
Katarzyna Enerlich
Czy coś - oprócz pierwszej litery - łączy Mazury z Marokiem? Ludmiła, bohaterka kolejnej części "prowincjonalnego" tryptyku, po raz kolejny stawia czoło życiowym wyzwaniom. Tym razem znajdzie się na emocjonalnym zakręcie. Tajemnicze zniknięcie najbliższej osoby spowoduje, że kobieta wyruszy w zmieniającą jej życie podróż do północnych Włoch. Spotkanie z Aminą, ofiarą muzułmańskiej tyranii i organizacja jej ucieczki od męża to tylko niektóre z przystanków tej podróży. Na swoją mazurską prowincję wróci odmieniona i przekonana, że szczęście to nie tylko miłość. A gdy już przewartościuje wszystko i od nowa ułoży swoje życie, pojawi się ktoś, na kogo wcale nie czekała. Czy po raz kolejny spotkanie okaże się nieprzypadkowe? Katarzyna Enerlich prowadzi nas do ciekawych mazurskich miejsc nad jeziorami Bełdany, Śniardwy i Mikołajskim, do leśniczówki w Śniardewnie i ruin po dawnym kurorcie w Kulinowie. Przedwojenne pocztówki z kolekcji Wojciecha Kujawskiego i zdjęcia opisywanych miejsc pomogą Czytelnikowi wejść w klimat opisywanej historii. "Prowincja pełna słońca" to trzecia część "prowincjonalnego" tryptyku. Czytelników, uwiedzionych "Prowincją pełną marzeń" i "Prowincją pełną gwiazd" okazało się tak wielu, że Autorka zdecydowała się na napisanie kontynuacji losów Ludmiły. Książka powstawała nad słonecznym brzegiem Adriatyku, w miejscowości Gatteo a Mare. Losy Aminy i jej matki są prawdziwe i stały się inspiracją do marokańskiego wątku powieści.
Katarzyna Enerlich
Katarzyna Enerlich w kolejnej części swojej sagi prowadzi nas drogami i bezdrożami polskiej prowincji, proponując skosztować jej smaków. Pisze o ludziach i spotkaniach, które choć przypadkowe, okazują się zawsze znaczące. Snuje opowieść pełną smaków, zapachów i barw. Opisuje naszą polską prowincję pięknymi słowami: Moja prowincja pełna marzeń, gwiazd i słońca… Miejsce na ziemi, w którym mogę robić rzeczy ważne dla mnie i żyć w zgodzie z zegarem natury. Żyję tu i teraz i chcę być szczęśliwa. Lubię swoją wiejską samotność. W samotności tworzy się bowiem rzeczy piękne. Od paru tygodni zamykam się więc wieczorami w swoim drewnianym domu i piszę powieść, w której znajdzie się miejsce na miłość, czułość, modlitwę dotyku.
Katarzyna Enerlich
Katarzyna Enerlich w kolejnej części swojej sagi prowadzi nas drogami i bezdrożami polskiej prowincji, proponując skosztować jej smaków. Pisze o ludziach i spotkaniach, które choć przypadkowe, okazują się zawsze znaczące. Snuje opowieść pełną smaków, zapachów i barw. Opisuje naszą polską prowincję pięknymi słowami: Moja prowincja pełna marzeń, gwiazd i słońca… Miejsce na ziemi, w którym mogę robić rzeczy ważne dla mnie i żyć w zgodzie z zegarem natury. Żyję tu i teraz i chcę być szczęśliwa. Lubię swoją wiejską samotność. W samotności tworzy się bowiem rzeczy piękne. Od paru tygodni zamykam się więc wieczorami w swoim drewnianym domu i piszę powieść, w której znajdzie się miejsce na miłość, czułość, modlitwę dotyku.
Katarzyna Enerlich
Wiadomość z Syberii spada na Ludmiłę jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. Czy znajdzie siły, by wrócić do normalnego życia? Przecież tak wielu ludzi ją potrzebuje. W książce spotkamy prawdziwe szeptuchy, które zamieszkują rubieże naszego świata. Mazury, Podlasie czy daleka Syberia – w tych i innych miejscach zawsze żyły tajemnicze kobiety, które swoimi szeptami pomagały innym stawać się lepszymi i szczęśliwszymi. Czy to one pomogą Ludmile przetrwać trudne chwile? A może raczej miłość do córki i wsparcie najbliższych przyjaciół? Czy ma w tym jakiś udział pewien rzadki syberyjski kamień czaroit? Ludmiła, odnajdując smak życia, otwiera się na różne nietypowe smaki kulinarne. W książce znajdziemy dużo przepisów na niezwykłe potrawy ze zwykłych, choć często zapomnianych produktów, które można wyhodować w ogródku, albo wręcz na balkonie czy parapecie. W serii Prowincja… ukazały się już: Prowincja pełna marzeń, Prowincja pełna gwiazd, Prowincja pełna słońca, Prowincja pełna smaków, Prowincja pełna czarów.
Katarzyna Enerlich
Życie pełne złudzeń. Może właśnie po to czasami załamuje się w nim światło, byśmy na ekranie naszych marzeń zobaczyli tęczę? Złudzenia bywają czasem siłą. Na tym polega niezwykłość tego świata, że w tym, co z pozoru błahe, efemeryczne i nietrwałe, znajdujemy na koniec oparcie dla następnych dni. Bohaterka kolejnego tomu powieści Katarzyny Enerlich już wie, że ma prawo do szczęścia, jak każdy z nas. Postanawia tym razem o to szczęście walczyć sama; nie zdając się już na łaskawe sploty wydarzeń. Wypełniona bolesnymi doświadczeniami, przekonuje się, że to, co przeżyła, jest w rezultacie jej siłą. Dzięki temu potrafi więcej rozumieć i więcej widzieć – bo po to właśnie w naszym życiu istnieją życiowe zakręty. Sztuka jogi, którą od lat uprawia, sprawia, że otwiera się na nowe życie i nowe myślenie. Horyzonty jej odczuwania poszerzają się, dzięki czemu zaczyna żyć coraz piękniej.
Katarzyna Enerlich
Życie pełne złudzeń. Może właśnie po to czasami załamuje się w nim światło, byśmy na ekranie naszych marzeń zobaczyli tęczę? Złudzenia bywają czasem siłą. Na tym polega niezwykłość tego świata, że w tym, co z pozoru błahe, efemeryczne i nietrwałe, znajdujemy na koniec oparcie dla następnych dni. Bohaterka kolejnego tomu powieści Katarzyny Enerlich już wie, że ma prawo do szczęścia, jak każdy z nas. Postanawia tym razem o to szczęście walczyć sama; nie zdając się już na łaskawe sploty wydarzeń. Wypełniona bolesnymi doświadczeniami, przekonuje się, że to, co przeżyła, jest w rezultacie jej siłą. Dzięki temu potrafi więcej rozumieć i więcej widzieć – bo po to właśnie w naszym życiu istnieją życiowe zakręty. Sztuka jogi, którą od lat uprawia, sprawia, że otwiera się na nowe życie i nowe myślenie. Horyzonty jej odczuwania poszerzają się, dzięki czemu zaczyna żyć coraz piękniej.
Blaise Pascal
Pascal Prowincjałki tłum. Tadeusz Boy-Żeleński ISBN 978-83-288-2620-5 Od tłumacza Opatrując słowem wstępnym Myśli Pascala, skreśliłem pokrótce wizerunek ich autora oraz charakter przesilenia, jakie przechodził wówczas Kościół. Obecnie, dając w ręce publiczności Prowincjałki, książkę poruszającą zagadnienia wiecznie żywe, ale wyrosłe ze specjalnych, a przebrzmiałych już dziś kontrowersji i swarów, winienem jeszcze, choć w niewielu słowach, oświetlić sprawy, koło kt... Blaise Pascal Ur. 19 czerwca 1623 w Clermont-Ferrand Zm. 19 sierpnia 1662 w Paryżu Najważniejsze dzieła: Prowincjałki, Myśli, Rozprawa o namiętnościach miłości, Rozprawa o kondycji możnych Matematyk, fizyk i filozof. Jego prace z zakresu nauk ścisłych pozostają nieprzetłumaczone na polski, choć zawarte w nich koncepcje stanowią znaczące dokonania naukowe. Zajmował się geometrią (Esej o stożkach; Twierdzenie Pascala), arytmetyką (Traktat o trójkącie arytmetycznym; Trójkąt Pascala; ślimak Pascala) i teorią prawdopodobieństwa; skonstruował maszynę liczącą (Pascalina), prowadził doświadczenia fizyczne, badając mechanikę płynów i ciśnienie (udoskonalenie barometru, wynalazek strzykawki; prawo Pascala w hydrostatyce); wbrew swoim współczesnym (m.in. Kartezjuszowi) utrzymywał, że istnieje próżnia. Do najbardziej znanych fragmentów z Myśli Pascala należą te, które wykorzystując teorię prawdopodobieństwa, przekonują, że nieskończenie bardziej korzystne dla człowieka jest założyć, że Bóg istnieje i iść za wskazaniami religii (Kościoła katolickiego) niż przyjąć postawę przeciwną, ponieważ w pierwszym przypadku można ,,wygrać" wszystko: zbawienie, łaskę odpuszczenia grzechów i życie wieczne, w drugim zaś nic (tzw. zakład Pascala). Argument ten uchodzi za zbawienny dla agnostyków i ,,niedowiarków", choć został sformułowany ze stanowiska żarliwego zaangażowania religijnego, któremu Pascal oddał się pod koniec swojego niedługiego, naznaczonego ciężką chorobą życia. Jego nazwisko patronuje jednemu z wczesnych języków programowania. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Prowincjałki. The Lettres provinciales
Blaise Pascal
Opatrując słowem wstępnym Myśli Pascala, skreśliłem pokrótce wizerunek ich autora oraz charakter przesilenia, jakie przechodził wówczas Kościół. Obecnie, dając w ręce publiczności Prowincjałki, książkę poruszającą zagadnienia wiecznie żywe, ale wyrosłe ze specjalnych, a przebrzmiałych już dziś kontrowersji i swarów, winienem jeszcze, choć w niewielu słowach, oświetlić sprawy, koło których obraca się treść tych Listów. Pragnę, aby czytelnik, nawet ten, który, przerzucając niecierpliwie resztę, sięgnie wprost do rozdziałów, w których rozgrywa się śmiertelny pojedynek między odosobnionym szermierzem, Pascalem, z jednej strony, a potężnym zakonem Towarzystwa Jezusowego z drugiej, aby ten czytelnik mógł sobie zdać sprawę z istotnego charakteru tej walki. Kwestia łaski i rozmaitego jej pojmowania sięga pierwszych czasów Kościoła. Biorąc filozoficznie, kwestia ta miałaby swój odpowiednik w pojęciu determinizmu i wolnej woli. Rozum mówi nam, że każda nasza czynność jest nieuchronnym rezultatem zbiegu działających przyczyn, które wytyczają linię naszego działania, jak potrącenie jednej kuli wykreśla bieg wszystkich kulek na bilardzie. Mimo to, mamy niezłomne poczucie wolności naszej woli. Chodzi tu jak gdyby o dwie sprzeczne sobie prawdy, z których każda prawdziwą jest w innym wymiarze. Analogiczny problem uderza każdego myślącego chłopca w szkole, w chwili gdy zapoznaje się z pierwszymi tajemnicami wiary. Nic nie dzieje się bez woli bożej, a mimo to istnieje zło, mimo to człowiek może się tej wszechmocnej woli sprzeciwić? Bóg wie o tym, że stwarza danego człowieka do grzechu; stwarza go, a potem go potępia? Oto istota zagadnienia o łasce. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. A dual Polish-English language edition.
Stephen Baxter
XXVII wiek. Przyszłość ludzkości w tej galaktyce wydaje się niemal nieograniczona Są w niej setki milionów czerwonych karłów, które posiadają planety nadające się do zamieszkania przez ludzi. Taki właśnie jest świat Proxima Centauri. Dla ludzkości może oznaczać nadzieję na przetrwanie, bo toczące nieustanne wojny między sobą przeludnione kolonie na Marsie i Merkurym z pewnością tego nie gwarantują. Ale najpierw nowy świat musi zostać skolonizowany, a brakuje chętnych, by zostać osadnikiem. Wyprawa na surową planetę nie zapewni splendoru ani żadnych gratyfikacji, a oferuje tylko trud, samotność, pustkę Yuri Jones wraz z tysiącem innych przymusowych kolonistów niebawem dowie się, jak to jest żyć w nieprzyjaznym pustynnym świecie, którego połowa skrywa się w wiecznej ciemności. Proxima opowiada niesamowitą historię kolonizacji surowego nowego Edenu, a tajemnica, którą skrywa ten świat, na zawsze zmieni postrzeganie naszej roli we wszechświecie. "Monumentalna powieść". National Space Society "Ta powieść po prostu zapiera dech w piersiach".
Leo Lipski
W wyborze, opracowaniu i ze wstępem Agnieszki Maciejowskiej Jego ciało było destruktem, stracił władzę w prawej ręce, dyktował więc, ale mowę miał również zaburzoną: to, co bazgrolił lewą, było nieczytelne, dźwięki z jego ust wypadały bezwładnie. Do tego mgła od bromu, luminalu. Ulepiła się z tego proza w dużej części napisana językiem bez skazy, utrafiająca w sedno męki, jakiej wszyscy jesteśmy poddani, proza, która jednocześnie zmusza do tego, by pożerać strony, a zarazem zwolnić lekturę, tak by jak najwięcej zapamiętać, zatrzymać dla siebie i zrozumieć, gdzie leży klucz do pisania burzącego wszystko, co zastygłe, idącego tylko własną drogą. Literaturoznawcy węszą w prozie Lipskiego tropy psychoanalityczne i filozoficzne, próbują go podejść od strony życiorysu, co niemożliwe, bo rozpadł się na pył, tną teksty skalpelem, jakby strony przez niego napisane były zimnym trupem, choć wszystko tu drży, buzuje. Na przemian niedbałe i monolityczne zdania zmieniają rytm, poruszane emocjami, pożądaniem, pragnieniem sytości, poczuciem skrajnej nędzy ludzi na dnie. Ze zdarzeń zwykłych, choć obarczonych czytelniczą anatemą bo po co mówić o sprawach brzydkich, skoro można by opowiadać o tym, co się uważa za piękno Lipski cyzeluje istotę literatury: moment dotkliwości, zastanowienie, że może być aż tak, bez litości dla siebie i świata. Wojciech Nowicki
Leo Lipski
W wyborze, opracowaniu i ze wstępem Agnieszki Maciejowskiej Jego ciało było destruktem, stracił władzę w prawej ręce, dyktował więc, ale mowę miał również zaburzoną: to, co bazgrolił lewą, było nieczytelne, dźwięki z jego ust wypadały bezwładnie. Do tego mgła od bromu, luminalu. Ulepiła się z tego proza w dużej części napisana językiem bez skazy, utrafiająca w sedno męki, jakiej wszyscy jesteśmy poddani, proza, która jednocześnie zmusza do tego, by pożerać strony, a zarazem zwolnić lekturę, tak by jak najwięcej zapamiętać, zatrzymać dla siebie i zrozumieć, gdzie leży klucz do pisania burzącego wszystko, co zastygłe, idącego tylko własną drogą. Literaturoznawcy węszą w prozie Lipskiego tropy psychoanalityczne i filozoficzne, próbują go podejść od strony życiorysu, co niemożliwe, bo rozpadł się na pył, tną teksty skalpelem, jakby strony przez niego napisane były zimnym trupem, choć wszystko tu drży, buzuje. Na przemian niedbałe i monolityczne zdania zmieniają rytm, poruszane emocjami, pożądaniem, pragnieniem sytości, poczuciem skrajnej nędzy ludzi na dnie. Ze zdarzeń zwykłych, choć obarczonych czytelniczą anatemą bo po co mówić o sprawach brzydkich, skoro można by opowiadać o tym, co się uważa za piękno Lipski cyzeluje istotę literatury: moment dotkliwości, zastanowienie, że może być aż tak, bez litości dla siebie i świata. Wojciech Nowicki