Literatura

21873
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Wczoraj byłaś zła na zielono

Eliza Kącka

Wiedziałam, że zawsze muszę być gotowa na scenariusz dziki, dziwny. I że musimy się w nim trzymać razem. Bezkompromisowa i brawurowa - taka jest autobiograficzna proza Elizy Kąckiej. To opowieść o podwójnym doświadczeniu pewnej odmienności i nieprzystawalności do narzuconych społecznie ram. O mozolnym, ale pięknym budowaniu trudnej, nieoczywistej relacji. O byciu matką i córką. O życiowym dryfie, performowaniu świata i wydreptywaniu wiedzy. O dzielności. O miłości. O życiu w kokonie i wychodzeniu z niego motylem. O tym, ile mogą znaczyć słowa i jak to jest widzieć je w kolorach. To nie jest książka na blurb, napisałabym najchętniej. Wielka rzecz. Inga Iwasiów To nie jest łatwe, lecz jest możliwe. Trzeba tylko odsunąć na bok parę książek medycznych, diagnozy włożyć między bajki, porzucić komfort przeświadczeń, strząsnąć gorset układnych zdań, zejść ludziom z języków, żeby ujrzeć na nowo źródła, z których bije nierozpoznana mowa bytu. Córka i matka uczą się wzajemnie swojej relacji i uczą jej nas. Dziękuję, Ruda, dziękuję, Elizo. Marek Bieńczyk

21874
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Wczorajszemu

Tadeusz Gajcy

Wczo­raj­sze­mu Ufa­łeś: nie­bo jak na stru­nę mięk­ko zło­żysz dłoń,  mu­zy­kę po­dasz ustom, uto­czysz do­tknię­ciem,  łu­kiem wier­sza wy­so­kie księ­ży­co­we tło  wpro­wa­dzisz w bez­miar do­lin --  Mo­dli­twę noc­nych cie­ni roz­wie­sisz jak wię­cierz  na słod­kich oczach dzie­wann i szu­mach to­po­lich.    Ufa­łeś: trze­pot pta­ków roz­sie­jesz ziar­ni­sty,  roz­le­głą pier­sią uj­miesz ho­ry­zon­ty, w któ­rych świat  pły­wa ma­ły jak z dzie­ciń­stwa okrę­cik.    Klech­da z omsza­łych lat  -- świ­ty w klech­dzie po­wie­wa­ły krwa­we --  do snu ko­ły­sa­ła dzie­ci.    Ta­ką klech­dą prze­ła­mał się dzień  wal­czą­cej  War­sza­wy.    Wte­dy --    roz­wio­dły się nad mia­stem or­na­men­ty łun  na zło­tych kol­cach wie­życ i beł­ko­cie Wi­sły,  mu­zy­ka -- lecz nie nie­ba -- krą­ży­ła jak sen  dziś wiesz:  to sko­wyt strza­łów na bru­kach się wił,  ota­czał, cho­dził wo­kół jak zbłą­ka­ny zwierz.    A to­bie -- dni wczo­raj­sze w oczach nie osty­gły,  ufa­łeś...  Księ­życ sier­pem zmru­żo­ne rzę­sy ko­sił,  wśród krzy­ży zwi­jał świa­tła pur­pu­ro­wą nit­kę;  żoł­nie­rze nie­śli drżą­ce, spo­kor­nia­łe oczy  na sfru­wa­ją­cą po­wie­trzem  bia­łą Ni­ke.    Fa­lo­wał spo­kój w cie­płej dar­ni,  kie­dy mło­dzi ple­ca­mi wspar­ci o wiecz­ność  od­cho­dzi­li w głę­bo­kie po­sła­nia.  Więc na­kry­ły ich ob­ło­ki po­dob­ne ku­li­stym mle­czom  i wiatr, któ­re­muś wie­rzył -- skła­dał po­ca­łun­ki umar­łym.    Nie wie­dzia­łeś, że dłoń, któ­rą uczy­łeś śpie­wać  po­tra­fi nie­na­wi­dzić i pię­ścią gru­bieć peł­ną,  gnie­wu uno­sić ża­giew --  Ufa­łeś. [...]Tadeusz GajcyUr. 8 lutego 1922 r. w Warszawie Zm. 16 sierpnia 1944 r. w Warszawie Najważniejsze dzieła: Wczorajszemu, Kolęda, Widma, Do potomnego, Homer i orchidea pseud. Karol Topornicki, Roman Oścień Poeta, prozaik, dramatopisarz, krytyk literacki. Ukończył gimnazjum i liceum księży marianów na Bielanach. Od 1941 r. studiował filologię polską na podziemnym UW. Członek organizacji Konfederacja Narodu; współzałożyciel (1942), a od 1943 r. redaktor konspiracyjnego czasopisma tej organizacji ?Sztuka i Naród?. Żołnierz AK; brał udział w akcji składania wieńca pod pomnikiem Kopernika (25 maja 1943 r.). Zginął w powstaniu warszawskim wraz z Zdzisławem Stroińskim na Starym Mieście. Otrzymał nagrodę na podziemnym konkursie czasopisma ?Sztuka i Naród? za wiersz Wczorajszemu (1942), włączony później do antologii Słowo prawdziwe (1942). Nagrodzony także przez czasopismo ?Kultura i Jutro? (1943) za wiersz Rapsod o Warszawie. Wyraziciel ideowego i artystycznego grupy ?Sztuka i Naród?; w artykule Już nie potrzebujemy (?SiN? nr 11, 12 z 1943 r.) i O wawrzyn (wyd. ?Kierunki? 1967, nr 19) polemizował z literackimi poprzednikami, zarzucając poetom ?Skamandra? bezideowość i koniunkturalizm, a Awangardzie Krakowskiej ? ?ekwilibrystykę intelektualną?; poetów swojej generacji uważał za kontynuatorów katastrofizmu. Sam rolę poety widział w byciu odkrywcą tajemnicy bytu i wychowawcą narodu. W poematach Z dna nawiązującym do przeżyć z wojny obronnej 1939 r. oraz Widma wyd. w debiutanckim tomie z 1943 r. (będącym poetycką odpowiedzią na cykl poetycki Borowskiego pt. Gdziekolwiek ziemia...) zawarł wizję apokaliptycznej zagłady. W śpiewogrze Misterium niedzielne (1943) podjął próbę przezwyciężenia własnego katastrofizmu, przedstawiając świat czasu wojny jako groteskę i nawiązując do folkloru warszawskich przedmieść. W ostatnim tomie zwraca uwagę jego testament poetycki Do potomnego. Często posługiwał się konwencją snu, wizji, sięgał po formy ballady, kolędy, piosenki.Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.

21875
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Wdzięczność

Agnieszka Białomazur

„Wdzięczność” to opowieść o młodej dziewczynie, Lilianie Kasperczyk, narażonej na negatywne wpływy natrętnych ludzi. Bohaterka odkrywa skuteczną metodę, w jaki sposób radzić sobie z trudnymi osobami, dzięki czemu jej życie nabiera jaśniejszych barw.

21876
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Wdzięczność

Oliver Sacks

Moim dominującym uczuciem jest wdzięczność. Kochałem i byłem kochany. Wiele mi dano i sam też coś dałem w zamian. Przede wszystkim byłem istotą czującą, myślącym zwierzęciem na tej pięknej planecie a to samo w sobie było ogromnym przywilejem i przygodą. Żaden pisarz nie potrafił ująć ludzkiego dramatu choroby równie szczerze i pięknie jak Oliver Sacks. W ostatnich miesiącach życia poruszająco opisał swoje uczucia wobec zamknięcia pewnego etapu i pogodzenia się ze śmiercią. Zawarte w tej książce cztery szkice tworzą pochwałę niepowtarzalności każdego człowieka oraz wdzięczności za dar życia. To głęboko poruszające świadectwo i celebracja tego, jak można żyć w pełni oraz refleksja nad sensem istnienia i pogodzeniem się z nieuchronnym końcem. Każdemu człowiekowi pisane jest stwierdza Sacks być jedynym w swoim rodzaju, odnaleźć własną ścieżkę, przeżyć własne życie, umrzeć własną śmiercią. Oliver Sacks był jak żaden inny lekarz ani pisarz. Pociągały go domy chorych, instytucje wspomagające najbardziej wrażliwych i niepełnosprawnych, towarzystwo ludzi niezwykłych. Pragnął widzieć człowieczeństwo w jego wielu odmianach i robił to po swojemu, niemal anachronicznie: twarzą w twarz, w czasie rzeczywistym, z dala od rosnącej dominacji komputerów i algorytmów. I dzięki jego pisarstwu mieliśmy szansę doświadczyć choć cząstki tego, co sam przeżył. Atul Gawande, autor książki Śmiertelni. Wyzwania medycyny u schyłku życia

21877
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Wdzięczność bogów

Jerzy Bandrowski

Jowisz woli rozrywki ziemskie od dystyngowanej nudy Olimpu. Przemierza lądy ze swym towarzyszem Hermesem, korzysta z wina, uszczęśliwia śmiertelnych, zwłaszcza kobiety, co skutkuje liczną populacją półbogów. Para zubożałych starców postanawia wykorzystać bogów do wzbogacenia się. Zapraszają ich w swoje progi i goszczą najlepiej, jak potrafią, opowiadając o szlachetnej naturze swojego związku i czołobitnym stosunku do bogów. Jowisz i Hermes nie dają się jednak łatwo zmanipulować.

21878
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

We czterech

Józef Czechowicz

we czterech Rozwija się dróg gwiezdnych rulon  ziemia się toczy za Zwierzem  jak przetrwać noce cwałujące do bólu  dni fabrykę huczącą jak przeżyć    Na beton mlecznych szlaków się wzbić  jednym pływackim rzutem ramion  i już stopy biegnące po łące nieba  trawę gwiazd łamią    Jest nas czterech na starcie  jest nas czterech na złotej linii komety  jest nas czterech (to ja jestem czwarty)  jest nas czterech celujących do mety    Wprzód!    Podrywają się grzbiety wygięte  głowy biegną rozkrzyczane przed ciałem  bieg smaga nagich jak prętem  gdzie radość gdzie żałość    W locie  zdeptały wszechświat stopy nasze  w wichurze migających czerni i rozzłoceń  w kurzawie  runęły groby i ołtarze    Tak ogromny jest lot ku sławie    Jest nas czterech rzuconych jak globy  jest nas czterech  jest nas czterech pijanych sobą  jest nas czterech    W wonnych snujących się dymach biegnie Konrad  gronami wina potrząsa tyrs wyciąga przed siebie  niesie go mądrość ostatnia radość stara i mądra  winem przez wino na winie po niebie    A tam jak strzała z łuku bursztynowych chmur brzegiem  przelatuje lotem bez zmęczenia poeta Wacław  on na pewno w aksamitnym tygrysim biegu  piersi obłąkanych pędem nie roztrzaska    I Stanisław tętniący stopami jak we śnie  finisz biorąc z wysiłkiem nadmiernym zbyt ciężko  nie zawoła do siostry śmierci weź mnie  chyże nogi umkną umkną przed klęską    Winograd spokój chyżość  do nich to meta nadbiega nieznana  obłoki pod stopami jak na sznur się naniżą  piorun zwycięsko strzeli na tryumf jak granat    Biegnę biegnę jak życie człowiecze  razem witam i razem już żegnam  lot jakbyś rzucił mieczem  ale nie wiem  matko nie wiem czy dobiegnę    [...]Józef CzechowiczUr. 15 marca 1903 r. w Lublinie Zm. 9 września 1939 r. w Lublinie Najważniejsze dzieła: ballada z tamtej strony, żal, nic więcej, nuta człowiecza, tomy wierszy: Kamień (1927), Dzień jak co dzień (1930), Ballada z tamtej strony (1932), W błyskawicy (1934), Nic więcej (1936), Nuta człowiecza (1939). Polski poeta dwudziestolecia międzywojennego, w latach trzydziestych związany z grupą literacką Kwadryga, przedstawiciel tzw. drugiej Awangardy, której twórczość cechował katastrofizm. Jako ochotnik jeszcze przed zdaniem matury wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Z wykształcenia, zamiłowania i zawodu nauczyciel (ukończył też studia w zakresie pedagogiki specjalnej). Redaktor m. in. czasopism dla dzieci "Płomyk" i "Płomyczek". Współpracował z wieloma pismami: "Reflektorem" (tu debiutował jako poeta w 1923 r.), Zet, Głosem Nauczycielskim, Pionem i Kameną, w Polskim Radiu pracował w dziale literackim, pisał słuchowiska radiowe. Zginął tuż po wybuchu II wojny światowej, podczas bombardowania. Charakterystyczną cechą wierszy Czechowicza jest niestosowanie wielkich liter i znaków interpunkcyjnych, co decyduje o poetyckiej wieloznaczności tekstów. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.

21879
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

We krwi

Gabriela Zapolska

Wstrząsający obraz rodziny pogrążonej w problemie alkoholowym. Uzależniony od wysokoprocentowych trunków Michał znęca się nad żoną fizycznie i psychicznie. Młoda Stefania, mimo krzywd wyrządzanych przez męża, wciąż stara się być przykładną żoną. Zapracowuje się, by zapewnić podstawowe warunki do życia dziecka. Zapolska rysuje psychologiczne studium pijaństwa i rozpadu rodziny. Tym samym pokazuje trudy macierzyństwa, a także konsekwencje dziedziczenia nałogu. Równocześnie autorka nie rezygnuje z wykpienia mieszczańskiej mentalności i zakłamania środowiska wyższych sfer.

21880
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

We mgle

Henryk Sienkiewicz

  “We mgle" to nowela autorstwa Henryka Sienkiewicza, laureata literackiej Nagrody Nobla, jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy przełomu XIX i XX w. “Marjan Nowicki, właściciel Zawady, był to starzejący się kawaler, zasiedziały na wsi, zapracowany na małym i mało intratnym kawałku, trochę egoista, a zresztą człowiek niezły i niegłupi. Dla bratowej, o której mawiał: „zacna, ale egzaltowana kobieta“, — żywił w głębi duszy nadzwyczajny, lubo trochę bezwiedny szacunek, a o jej ciężkiem życiu i o niej samej myślał zawsze z pewnem rozczuleniem. Byłby się może z nią po śmierci brata nawet ożenił, gdyby nie to, że już był zbyt ociężał i bał się ciężaru nad siły, zmiany życia, a nawet i tych zabiegów, które są konieczne przed małżeństwem. Rzadko też bywał w Warszawie, trochę z powodu kosztów, a trochę z obawy, aby mu postać bratowej, mająca jeszcze, mimo siwiejących włosów, jakiś panieński urok, nie napędzała „niepraktycznych“ myśli do głowy. Kochał jednakże szczerze małą Julkę. Dla chłopców, których zwał basałykami, był dość obojętny.”