Literatura
Herodot
Podróż z Herodotem po starożytnym świecie Hellenów i Persów, Egipcjan, Scytów i Traków. „Dzieje”, monumentalny tekst autorstwa Herodota – Greka rodem z Halikarnasu, żyjącego w V wieku p.n.e. – są najstarszym zachowanym w całości dziełem greckiej, a więc także europejskiej literatury historycznej. Jako ich główny temat sam Herodot wskazał wielkie zmagania i nieprzemijający antagonizm między Zachodem a Wschodem, czyli między jego rodzimą cywilizacją helleńską a potęgami azjatyckimi. Co prawda w opisie konfliktu sięgnął aż do wydarzeń mitycznych, ale rychło skupił się na bliższej historii, doprowadzając relację do prawie mu współczesnych wojen grecko-perskich i słynnych – po dziś dzień – bitew: pod Maratonem, Termopilami, Salaminą, Platejami… Opowieść tę wzbogacił, z jednej strony, o refleksje natury historiozoficznej i polityczno-ustrojowej, będąc zdecydowanym zwolennikiem greckiej wolności i demokracji w opozycji do tyranii. Z drugiej zaś – o obszerne dygresje dotyczące geografii krain Europy, Azji i Afryki oraz obyczajów, wierzeń i historii zamieszkujących je ludów. Już Cyceron nazwał Herodota „ojcem historii”. A w naszych czasach „Dzieje” stanowią przebogate źródło wiedzy o historii, geografii i etnografii starożytnego świata. I zaklinamy was na bogów helleńskich, abyście do miast nie wprowadzali tyranii…
Dzieje Baśki Murmańskiej. Historia o białej niedźwiedzicy
Eugeniusz Małaczewski
Przepiękne opowiadanie o niedźwiedzicy polarnej, Baśce, która jako maleńki niedźwiadek została znaleziona przez ludzi, którzy się nią zaopiekowali i wychowali. Potem Baśka, znalazłszy wraz ze swymi opiekunami w ogniu wojny domowej, jaka przetoczyła się przez Rosję po rewolucji bolszewickiej, przeżyła wraz z nimi wiele przygód. Lektura polecana dla młodszego czytelnika.
Dzieje burzliwego okresu. Od szczytu do otchłani
Ferdynand Antoni Ossendowski
Ferdynand Antoni Ossendowski (18781945) to polski pisarz i dziennikarz, któremu materii twórczej dostarczały liczne podróże. Zaangażowany społecznie i politycznie, często zmieniał miejsce zamieszkania, odbywał też wyprawy badawcze. W twórczości odmalowywał odległe, różnorodne krainy z Europy, Azji i Afryki. W centrum zainteresowania zawsze stawiał jednak spotkanie z człowiekiem doświadczonym przez los, odmiennym, a jednak tak bardzo podobnym. Ossendowski w okresie międzywojennym cieszył się ogromną popularnością był drugim po Sienkiewiczu najczęściej tłumaczonym polskim autorem. Po wojnie podlegał ścisłej cenzurze.
Kazimierz Orłoś
Kazimierz Orłoś o sobie samym Urzekająca autobiografia wybitnego prozaika Dzieje człowieka piszącego to kontynuacja ciepło przyjętej sagi rodzinnej Dzieje dwóch rodzin, Mackiewiczów z Litwy i Orłosiów z Ukrainy. Autor wspomina swoje dzieciństwo i młodość w Warszawie, które choć przypadły na lata stalinizmu były dla niego czasem beztroskim i szczęśliwym. Z pasją przedstawia też wejście w dorosłość, pierwsze sympatie i miłości, niepokoje związane z karierą zawodową i odpowiedzialnością za rodzinę. Opisuje wreszcie opór inteligencji przeciwko władzy Polski Ludowej, a także osobistą, dramatyczną historię opozycyjności wydanie powieści Cudowna melina o wszechwładzy partyjnych kacyków i konsekwencje tego twórczego wyboru. Opowieść Kazimierza Orłosia to nie tylko autobiografia jednego z najlepszych pisarzy, ale również wnikliwy portret zmieniającej się Polski: powstania z wojennych zniszczeń, codzienności w czasach stalinizmu i komunizmu, a wreszcie kształtowania się ruchu oporu wobec władzy ludowej, który ostatecznie doprowadził do upadku systemu i narodzin wolności. Niby wszystko było jak dawniej: studia, próby pisania, rytm podobnych dni, wypełnionych podobnymi zajęciami. A jednak wyczuwaliśmy nadchodzące zmiany. Ludzie związani z reżimem, zwłaszcza fanatyczni stalinowcy, przeżywali wstrząs po rewelacjach Chruszczowa. Fala odwilży płynęła do nas ze wschodu, z powieścią Erenburga Odwilż, z ludźmi, którzy wracali z łagrów. W sierpniu 1955 roku Nowa Kultura wydrukowała Poemat dla dorosłych Adama Ważyka. Pamiętam, że czytając strofy tego utworu poety jeszcze do niedawna żarliwego komunisty przeżyłem szok: czy to możliwe? To był wyraźny sygnał, że nadchodząca zmiana jest nieuchronna. Egzemplarz Nowej Kultury z poematem Ważyka na pierwszej stronie schowałem na pamiątkę. Jeszcze dziś, czytany po latach, wydaje się niezwykły. Jako druzgocąca krytyka tego wszystkiego, co działo się pod rządami komunistów. (fragment książki) Kazimierz Orłoś wybitny polski prozaik, nowelista i powieściopisarz, scenarzysta, publicysta. Od lat związany z Wydawnictwem Literackim, gdzie wydał m.in. zbiory opowiadań i powieści: Niebieskiego szklarza (1996), Drewniane mosty (2001), Dziewczynę z ganku (2006), Letnika z Mierzei (2008), Bez ciebie nie mogę żyć (wybór opowiadań, 2010), Dom pod Lutnią (2012).
Dzieje dwóch rodzin. Mackiewiczów z Litwy i Orłosiów z Ukrainy
Kazimierz Orłoś
Wybitny prozaik i nowelista pokolenia 56, scenarzysta i publicysta. Jeden z pierwszych pisarzy, którzy, pozostając w kraju, nie godzili się na ograniczenia cenzury politycznej, współpracownik Instytutu Literackiego i Kultury paryskiej Jerzego Giedroycia. Bogato ilustrowana saga rodzinna, zawierająca wspomnienia matki pisarza, Seweryny Orłosiowej z Mackiewiczów i ojca, Henryka Orłosia, który dzieciństwo i część studiów spędził na Ukrainie. Pojawiają się tu nie tylko członkowie rodziny, ale też znane postacie historyczne i publiczne (Iwaszkiewiczowie, E. Małaczewski, Rydel, Wyspiański, Mehoffer, Józef i Stanisław Cat Mackiewiczowie, J. Korczak), historie obyczajowe, wypadki historyczne i przygody pisarskie. Przeplatane opowieści rodziców są oszczędnie komentowane i uzupełniane przez K. Orłosia również wplata on w tok dawnych wspomnień rezultaty z podróży sentymentalnej po miejscach rodzinnych na Ukrainie z 2010 roku. Mój dom rodzinny jak teraz o nim myślę był domem wyjątkowym: ani z okresu dzieciństwa, ani z późniejszych lat, nie pamiętam podniesionych głosów Rodziców, kłótni, ostrzejszych słów. Pamiętam oboje uśmiechniętych, w dobrych nastrojach, optymistycznie nastawionych do życia. A przecież należeli do pokolenia, które przeżyło dwie wojny światowe, rewolucję bolszewicką, 39 rok, okupację niemiecką. Powstanie warszawskie w 44. A potem jeszcze wszystkie absurdy czasów PRL. Kazimierz Orłoś
Dzieje głupoty w Polsce. Pamflety dziejopisarskie
Aleksander Bocheński
Zawsze wobec każdego stanu, w jakim znalazło się nasze zbiorowisko, pytanie: jaka jest nasza w tym rola, jak mogliśmy zwycięstwo powiększyć, klęski uniknąć - będzie ważniejsze od zagadnienia: o ile ten wróg jest łotrem, przestępcą i o ile "plami" swoją historię. Aleksander Bocheński Dzieje głupoty... pozostają jednym z najciekawszych i najbardziej inspirujących dzieł polskiego pisarstwa politycznego. Nie tylko jako głos w sporze o historyczne wybory, ale i jako oparta na solidnych podstawach próba stworzenia teoretycznych ram dla strategii politycznej państwa słabego, położonego między mocarstwami. Jan Sadkiewicz
Stefan Żeromski
Tragiczne dzieje Ewy Pobratymskiej. Dziewczyna pochodzi ze zubożałej szlacheckiej rodziny. Ma romans z żonatym Łukaszem, któremu jej matka wynajmuje pokój. Kiedy mężczyźnie nie udaje się uzyskać rozwodu, zostawia Ewę i wyjeżdża z miasta. Ewa wpada na jego ślad i podąża za nim. Żeromski ukazuje zawikłane losy kobiety, która poprzez porzucenie przez ukochanego popada w depresję i stacza się. Morduje swoje dopiero co narodzone dziecko, spotyka się z podejrzanymi mężczyznami, zostaje prostytutką. Dzieje grzechu w momencie publikacji wywołały sprzeczne oceny. Wśród publiczności literackiej powieść stała się niezwykle popularna. Krytyka zaskoczona tematyką utworu dopatrywała się dewiacji znakomitego talentu. Orzeszkowa podejrzewała pisarza o erotomanię, a Reymont uważał powieść za pozbawiony sensu i idei pomysł. Wszystkie te reakcje wywołało pierwsze tak odważne w polskiej literaturze ukazanie tematyki seksualnej i destrukcyjnej siły miłości. Warto przekonać się po latach, co było przyczyną tak skrajnych emocji.
Stefan Żeromski
Ewa minęła szereg ulic półbezwiednie, nie pozwalając uczuciu swemu obniżyć się i zmaleć. Niosła je w sobie z ostrożną czujnością, podobnie jak pierwsi chrześcijanie nosić musieli na przeciągu korytarzy podziemnych, w głębi nocy, kaganki gliniane, u których końca płonął nikły knotek zanurzony w oliwie. Na poły wiedząc o tym, gdzie jest, weszła w bramę, oddała grzeczniejszy niż zwykle ukłon stróżowi Ambrożemu. Uroczo zdrowymi, prześlicznymi kroki, melodyjnie pewnym stąpaniem dzikiej kozy po skałach, przebyła asfaltowy chodniczek, przeciskający się w poprzek dziedzińca między prastarym brukiem. (Fragment)