Literatura

5761
Wird geladen...
E-BOOK

Hallie Jinkins: Wojna Bogiń

Martyna Barko

Niespełna dwudziestoletnia amerykanka w tarapatach - brzmi zwyczajnie i nudno? Nic bardziej mylnego, jeśli masz do czynienia z pamiętnikiem tak pokręconej autorki, jaką jest Hallie!Życie dziewczyny zostaje wywrócone do góry nogami, gdy wkracza w nie Afrodyta (bogini piękna i płodności) wraz z przedziwnymi wieściami. Bohaterka dostaje zadanie, które będzie musiała wykonać - czy tego chce, czy nie.Zmagając się z kolejnymi przeszkodami, których po drodze do celu nie brakuje, zdobywa ona niesamowitą wiedzę, nowy wygląd, prawdziwą przyjaźń i... miłość.Przezabawna historia, stworzona ze skrawków mitologii greckiej i mieszaniny starożytności z nowoczesnością.Pomysł na książkę przyniósł mi sen, który miałam na rok przed spisaniem pamiętnika o dzwudziestoletniej córce Afrodyty.Fabuła przypomina książki z serii o Percym Jacksonie, Ricka Riordana, a także Pamiętniki Księżniczki, Meg Cabot. Rodzice Hallie Jinkins giną w pożarze w jej szkole podczas przedstawienia, w którym brała udział jako jeszcze mała dziewczynka. Rodzina zastępcza, do której trafiła nie potrafiła się nią zająć. Wychowana przez Jenny, opiekunkę z domu dziecka, która wtedy miała pod opieką także wiele innych dzieci, dziewczyna w wieku 18 lat wyjeżdża do Nowego Jorku ze swoją przyjaciółką Hayden w poszukiwaniu szczęścia.Autorka Martyna Barko(ur. 26 Września 1992r.) wychowywana, do 15. roku życia, w małej miejscowości pod Opolem, w 2007 roku przeprowadziła się do Gravesend, w hrabstwie Kent (Wielka Brytania). Kontynuowała tam naukę, uczęszczając do szkoły St George's CE oraz North West Kent College. Swoją przygodę z pisaniem zaczęła już w wieku 11 lat, ale pasja rozwinęła się dopiero w 2008 roku, kiedy to jej blogowe opowiadania stawały się coraz bardziej czytywane wśród internautów. Zainteresowanie swoją osobą zdobyła także pisząc dla znanych portali internetowych pod innym nazwiskiem.

5762
Wird geladen...
E-BOOK

Halloween: Impreza firmowa opowiadanie erotyczne

Catrina Curant

Zapadła cisza, nieznajomy pociągnął ją za rękę i pchnął na ścianę kawałek dalej, zaczął całować, gdy tamtych dwóch wyszło zza rogu, jego dłonie błądziły już po jej ciele, a ona schowała się w jego ciemnej marynarce. Miał dłuższe włosy, które teraz zasłaniały jej twarz. Mężczyźni minęli ich szybko, nie zwracając uwagi na kolejną całująca się po kątach parę, a gdy zostali sami, oderwał usta od jej ust i się odsunął. Przepraszam powiedział, uśmiechając się nieśmiało nie chciałem, aby zwrócili na nas uwagę. Drżała, trochę ze strachu, trochę z zimna, które pojawiło się wraz ze wspomnieniami, a trochę przez ten pocałunek, niespodziewany, dobry, przyjemnie zaskakujący. Mężczyzna nie miał stroju, marynarka była ciemna jak u kelnerów, nierzucającą się w oczy. Wyglądał trochę jak ochroniarz, a teraz skinął jej głową i ruszył w stronę, z której wrócili oni. Stała jeszcze chwilę, zdezorientowana. Zatrzymał się i spojrzał na nią. Masz cudowne usta. Odszedł. Serce biło jej mocno, zbyt mocno." Romansu z szefem Emilia unika jak ognia: już kiedyś się sparzyła, ale udało jej się pozbierać i rozpocząć życie na nowo. Jednak gdy dostrzega byłego przełożonego na firmowym balu maskowym z okazji Halloween, a dodatkowo usłyszała coś, czego nie powinna, jest zmuszona skonfrontować się z demonami przeszłości. Tym razem nie jest jednak sama... pomaga jej tajemniczy mężczyzna, który szybko rozbudza jej pożądanie. Kim jest i jak zakończy się ten wybuchowy wieczór?

5763
Wird geladen...
E-BOOK

Halsey & Co

H.K. Shackleford

Mr. Barron, a wealthy banker on Broad Street, was sitting in his office when a young newspaperman rushed into his office. It was an ordinary boy who delivered a newspaper every day. The boy came to the banker with urgent news. He claims that two employees behind his back steal money from him. Would he believe a simple guy?

5764
Wird geladen...
E-BOOK

Halszka

Józef Ignacy Kraszewski

“Halszka” to książka Józefa Ignacego Kraszewskiego, polskiego pisarza i publicysty oraz autora największej liczby wydanych książek w historii literatury polskiej i siódmego autora na świecie pod tym względem.  “Halszka” to dramat w trzech aktach, napisana przez jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy XIX wieku. “Takie Kniaziów kochanie! — O! biada nam biada! Jeśli z niska wyszedłszy podlecim wysoko — Kniaź orzeł nas uniesie, gdzie nie dojrzy oko — Kniaź orzeł tam zostanie — dziewczyna upada — Na cóż mi było kazać kochać ciebie? I na co brać mnie było z spokojnego domu? Znalazłbyś równą sobie na kniaziowskiém niebie, I żył z nią tak szczęśliwy! bez troski, bez sromu! Jam biedna! Nie myśl Kniaziu, że gdym tobie cała, Siebie i duszę swoją i życie oddała — Żem z sukniami, kobiécy wstyd z siebie zrzuciła? — O! nie — i ja się wstydzę! — Gdy twoi dworzanie — Szydzą, wskazując moje kozacze ubranie; — Krew mi się pali w sercu, w ziemię bym się skryła, Lub gdy wieczorną porą, do twojéj komnaty Idę, a oni w kącie zasiadłszy na czaty — Wołają za mną — A dokąd kozacze? — Myślisz że się nie wstydzę, że wówczas nie płaczę?” Fragment

5765
Wird geladen...
E-BOOK

Hałas

Małgorzata Halber

Nie pamiętam, co miałam zrobić. Nieustannie. Jestem pewna, że nie pamiętam, co miałam zrobić, bo co chwilę muszę coś zrobić w telefonie. Sprawdzić, czy nikt nie napisał na mesendżerze. Sprawdzić maila. Odpowiedzieć na maila. Coś zobaczyć. Tylko nie pamiętam co. Zamówić herbatę na allegro. I coś jeszcze. Nie pamiętam co. Odpowiedzieć na wiadomość mężowi. Czekać, aż mi odpisze. W międzyczasie odpowiedzieć na wiadomość koleżance, z którą ostatni raz rozmawiałam trzy miesiące temu, na temat czegoś, o czym wtedy rozmawiałyśmy. Mam wrażenie, że połowa mojego życia jest wymyślona, ponieważ dzieje się w telefonie, jest powiadomieniami, jest rozmowami, które nie są rozmowami tylko nieustającą możliwością pisemnej rozmowy. To jest taka gra z tabliczki bh "przestań robić to, co robisz"

5766
Wird geladen...
E-BOOK

Hałastra

Monika Helfer

Urodzona na austriackiej prowincji Monika Helfer otwiera wydaną w 2020 roku anjow Hałastrą Iautobiograficzny tryptyk rodzinny, w jakim przygląda się własnym korzeniom. Autorka cofa się tu w czasie do września 1914 roku, czyli wybuchu Wielkiej Wojny, która naznaczyła początek małżeństwa jej dziadków. To ich głównie dotyczy ta historia, utkana z rodzinnych przekazów, domysłów, pytań i wątpliwości. Najłatwiej byłoby przyporządkować tę prozę do popularnego dziś gatunku autofikcji, ale Monika Helfer tka tu literaturę par excellence, której stawką nie jest zrelacjonowanie osobistego życia, lecz uniwersalna opowieść o człowieczeństwie. Może było właśnie tak. A może nieco inaczej zdaje się mówić Helfer opisująca swoich bohaterów ze współczuciem i taktem, jakich mógłby się od niej uczyć niejeden czuły narrator i niejedna czuła narratorka. Wyjątkowość Hałastry tkwi właśnie w jej tonie, z jednej strony sprawozdawczym i nieuzurpującym sobie prawa do wszechwiedzy o bliźnich, z drugiej wrażliwym na coś, co tłumacz tej powieści, Arkadiusz Żychliński, określił w posłowiu jako mikroemocje. Helfer to literacki Vermeer: maluje swój świat z półcieni, drobnych gestów, spojrzeń i milczenia. Nie ma w tej literaturze ideologii ani niczego, co mogłoby podpadać pod jakąkolwiek hasłowość myśli i uczuć, wszystko jest niejednoznaczne, niedopowiedziane, wskazujące, że każdy z nas jest tajemnicą, ale odsłaniające też oczywistą prawdę, o której czasem zapominamy, że w tajemnicy tej nie ma niczego tajemniczego: wszyscy jesteśmy podobni i wszyscy najbardziej potrzebujemy miłości. Przy tym Hałastra mimowolnie wpisuje się w aktualne trendy, jest bowiem opowieścią o ludziach z marginesu, o najbiedniejszych z biednych, do których reszta społeczności odnosi się z mieszaniną lęku i pogardy. Dziadkowie autorki, Josef i Maria Moosbruggerowie, żyli z siódemką dzieci poza granicą wsi, na samym skraju przysiółka, tam, gdzie ziemia była ugorem. Mówiono na nichdie Bagage, czyli hałastra. Nazwa wzięła się od ciężarów przenoszonych kiedyś na barkach, bo ojciec i dziadek Josefa byli najemnymi tragarzami, czyli ludźmi, którzy nigdzie nie przynależą, nie mają porządnego dachu nad głową, ciągną od zagrody do zagrody, pytają o pracę, a latem znoszą do stodół rolników większe od człowieka bele siana; to był najniższy ze wszystkich zawodów, gorszy nawet od parobka. Niemieckiedie Bagagew źródłosłowie ma bagaż, ale przede wszystkim jak wskazuje Żychliński jest pogardliwym określeniem ludzi nisko ocenianych. Oznacza tyle, co motłoch, obdartusy, hołota, chachary czy hałastra właśnie. Polski tłumacz jest bodaj jedynym, który podjął się w tytule gry z tym niejednoznacznym niemieckim słowem, za co należą mu się ukłony francuskie wydanie powieści wyszło pod tytułem Héritages [Dziedzictwo], włoskie I Moosbrugger [Moosbruggerowie], hiszpańskie Los Últimos [Ostatni], angielskie Last House Before the Mountain [Ostatni dom przed górą], który to tytuł, jak trafnie zauważa Żychliński, niepotrzebnie romantyzuje pozbawioną romantyzmu opowieść Helfer. Stosunek do hałastry komplikuje mieszkańcom wsi uroda Marii Moosbrugger, pożądanej przez wszystkich mężczyzn. Kiedy Josef idzie na wojnę, przedstawiciele płci męskiej (od burmistrza, przez nauczyciela, po proboszcza) czują się w prawie, by rozporządzać ciałem opuszczonej mężatki, choćby tylko w teorii. Helfer w subtelny sposób pokazuje, że piękno w patriarchalnej, tradycyjnej społeczności bynajmniej nie jest darem, lecz przekleństwem, zwłaszcza gdy towarzyszy mu temperament. Coś ty taka, żywa? powtarzano Marii z wyrzutem. Bycie żywym konstatuje autorka przed stu laty oznaczało swego rodzaju przewinę. Dziś możemy czuć wdzięczność do naszych babek, które nie dały żywości w sobie zabić i dzięki którym żyjemy pełniej. Pomijając złe pochodzenie, to jest akurat dobry bagaż Moniki Helfer, choć ma on swoją cenę.

5767
Wird geladen...
E-BOOK

Hamburg DOM: Obserwowani opowiadanie erotyczne

Catrina Curant

Ktoś idzie mruczy znów, a ona niemal wyje. Jest na skraju, nie chce przestawać. Rzuca okiem w bok, para zbliża się nieśpiesznie, a ona zdaje sobie sprawę, że muszą wiedzieć, co właśnie robią na ławce, to jest zbyt oczywiste. Marek porusza się pod nią, jego dłonie zaciskają się mocniej na pośladkach. Widzą mówi, jego oddech owiewa jej policzek i patrzą. Para praktycznie stoi. Kamila zerka na nich. Wiedzą. Zatrzymali się i patrzą. Mężczyzna kiwa jej nagle głową, nieznacznie, kobieta ma lekko otwarte usta, Kamila widzi obłoczek pary, który się z nich unosi. Dokończ. Nie musiał tego mówić. Świadomość, że są obserwowani, że ta obca, zupełnie obca para stoi i patrzy, działa na nią jak obłędny afrodyzjak." Jak wygląda jeden z największych jarmarków Europy od drugiej strony? Setki pracowników obsługują turystów, którzy rok w rok odwiedzają Hamburski DOM". Ona przyjechała dorobić, on żyje w tym miejscu od lat. Ich drogi krzyżują się, na chwilę, na moment. Oboje wiedzą, że to tylko wakacyjna przygoda, ale czasem nawet ona może zmienić czyjeś życie. Czasami trafia się na człowieka, który mimo że pojawia się na chwilę, wywiera wpływ na długie lata. Zostaje wspomnieniem, które nigdy nie umiera. Czy takim mężczyzną jest Marek? I jakie fantazje zrealizuje z nim Kamila?

5768
Wird geladen...
E-BOOK

Hamlaghkem

Alicja Thiziri

Ona i on. Klasyka? Ależ jaka znów klasyka? Ona Polka, on Kabyl. Oboje w Paryżu. On bez prawa pobytu, ona... A to się jeszcze okaże. Mnóstwo zdarzeń, zderzeń i zaskoczeń. Śmiechu, łez i emocji. Słowem: Hamlaghkem. Hamlaghkem. Kuskus, ciasto ze świni i wino do kolacji. Żeby dowiedzieć się, co oznacza tytuł, trzeba przeczytać książkę do ostatniej strony. Ale warto byłoby to zrobić, nawet gdyby wyjaśnienie znajdowało się na samym początku.