Literatura
Jakub Michalczenia
Chciałbym, żeby Michalczenia nie tak szybko wyszedł poza miniatury. Umie je budować. Umie i zasmucić, i rozbawić. Umie obudzić nienawiść i miłość do małych miasteczek, do świata tak niby dobrze rozpoznanego i opisanego tu i tam. Cholera, on naprawdę umie bawić się językiem i akcją! Ale to nie jest zabawa dla samej zabawy — nie, to proza interwencyjna, to głośne i zarazem kameralne SPRAWDZAM dla literatury zaangażowanej i, jednocześnie, to po prostu opowieści, które trzeba było spisać, które domagały się spisania, bo wielki jest zachwyt i wielkie jest przerażenie okropieństwami i śmiesznością świata tego. To teksty-pytania: A ty — co powiesz? A ty — jak to powiesz? Piotr Siwecki Gdyby samo pojęcie nie było tak ściśle związane z historią europejskiego teatru ostatnich dwóch, trzech dekad, można byłoby nazwać Michalczenię nowym brutalistą. […] Brutalizm Korszakowa widziałbym zresztą nie tylko na płaszczyźnie zdarzeń, ale również narracji. W niej Michalczenia nawiązuje do tradycji zachodniego behawioryzmu, odsuniętego na dalszy plan w kulturze współczesnej — w dobie eskapizmu i nadmiernej ekspresji „ja”. Młody autor jakby pozostawia wykreowany korszakowski świat samemu sobie. Okrucieństwo Korszakowa wzmaga chłodny, relacjonujący styl tych opowiadań. Jest on spojony z koncepcją zła banalnego. Chodzi o zło, które nie przybiera wymiarów zbrodni, nie ma tej skali. Mimo to jest w szczególny sposób odrażające i porażające (Witek Balerek). […] To raport z codzienności, ze świata, który — by użyć kolejowej metafory bliskiej klimatowi Korszakowa — wykoleił się dawno temu. Sławomir Buryła Korszakowo to zbiór opowiadań napisanych w duchu „małego realizmu”, traktujący o losach małego warmińskiego miasteczka, tzw. zadupia. Mamy tu zdegradowanych kolejarzy, mamy byłe pielęgniarki, mamy też chłopaczków z osiedla. Każda z tych postaci na własną rękę próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, którą jednocześnie współtworzy. Jednak każde z tych działań przynosi efekty ujemne, każda próba ustanowienia ładu prowadzi do zatracenia, frustracji, izolacji. Odnosi się wrażenie, skądinąd bardzo rzeczywiste, że wszystko tu działa nie tak, jak powinno, a mimo to działa, bo działać musi. Szymon Szwarc To żadne wydumane bzdety o samotności, odrzuceniu i nietolerancji. To konkretny sierpowy, który niejednego dobrze postawionego jełopa zwaliłby z nóg. Krótkie, gęste i polifoniczne. Tu każde słowo ma swoje miejsce, a co trzecie zdanie uderza jak skórzany bicz. Język kipi energią i czarnym dowcipem, a jednocześnie jest brutalny i pełen awersji. To on pozwala nam dostrzec powolną agonię wyższych uczuć i ludzkich relacji. Aż chciałoby się wierzyć, że to tylko surrealizm. Taka literatura jest nam obecnie bardzo potrzebna. Paweł Biegajski, blog książkowy Melancholia Codzienności Fragment Na klatce schodowej wyje jamnik. Nie ma kto go wpuścić do domu. Kilka pięter wyżej pan Jankowski dyma swoją lampucerę. Tak uchodzą z niego wszystkie całodniowe napięcia. A przed blokiem zjawia się w końcu zawezwana przez kogoś karetka. Zabiera z ganku skatowanego pana Pawłowskiego. „To i pewnie policjanty po mnie zara przyjdą… Ale co mi tam, jak mnie zgarną, to nie będę może musiał bujać się jutro do tej roboty?” — myśli sobie pan Jankowski, kiedy po zabawieniu się z konkubiną leży plackiem na łóżku. Słyszy jeszcze syrenę — jeden długi ton — przejeżdżającego przez Korsze pociągu towarowego. Rozpoznaje, że to sygnał „Baczność”, i ani się obejrzy, a zasypia twardym snem. Bo dla kogo baczność, dla tego baczność… z opowiadania Kolejorze JAKUB MICHALCZENIA — rocznik 1986, urodzony w Kętrzynie. Większą część życia spędził w kolejarskim miasteczku Korsze na podwójnym pograniczu — tam, gdzie kończą się Mazury, a zaczyna Warmia, i w bliskim sąsiedztwie Obwodu Kaliningradzkiego. Obecnie związany z Olsztynem. Nagrodzony w konkursie literackim „Olsztyński Debiut 2016”. Korszakowo, czyli dziewięć obrazków napisanych w latach 2005-2006, to debiutancka książka tego autora — pierwotnie ukazała się w 2016 nakładem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 2019 roku Korporacja Ha!art wydała jego drugi zbiór opowiadań — Gigusie, rozwijający wątki poruszone w Korszakowie. Autor pracuje właśnie nad książką podsumowującą cykl korszeński. Jej planowany tytuł to 1990.
Przemysław Gulda
Ta książka to osobista opowieść o doświadczeniu męskiej depresji. Na poziomie narracyjnym mamy tu historię dwóch rozstań i jednego kryzysu. Reszta to próby radzenia sobie z sytuacją krytyczną i szukanie sposobów, by uciec przed dojmującą rozpaczą. Niekiedy ratunkiem okazuje się praca, czasem pomaga zapis doświadczeń czy też daleki wyjazd, ale najczęściej - rozmowy z przyjaciółmi. Wciąż jednak pozostaje świadomość winy i pustka połączona z utratą poczucia własnej wartości. Autor obnaża bolesne sprawy związane z podziałem czasu na "przed" i "po" związku, relacjami z przyjaciółmi i znajomymi, doświadczeniami z terapeutami, dwuznaczną rolą serwisów społecznościowych, trudnościami w nawiązywaniu kontaktów z nowymi osobami i wchodzeniem w nowe związki, problemami z seksualnością. Mężczyźni bardzo często próbują realizować kulturowy ideał silnego, radzącego sobie w każdej sytuacji samca alfa, dlatego wstydzą się swoich emocji, a kiedy nie mogą sobie z nimi poradzić, ukrywają to i udają, że nic się nie stało. Ta książka próbuje uciec od owego stereotypu, pokazując, że nie wszyscy muszą zawsze umieć zapanować nad własnym życiem i w momentach kryzysowych nie powinno się - a może wręcz nie wolno - uciekać przed prawdą. Pokazuje, że takie sytuacje dotykają także innych ludzi, stara się podsunąć sposoby wyjścia, namawia do szukania kontaktu z otoczeniem i szczerej rozmowy na temat swojego stanu. Przemysław Gulda jest dziennikarzem od kultury. Od lat publikuje w "Gazecie Wyborczej" i innych mediach. Wydał: powieść, zbiór opowiadań, przewodnik, reportaż historyczny, książkę o zespole. Długo mieszkał w Gdańsku, ale od dawna mieszka w Warszawie.
Marek Ławrynowicz
Zbiór opowiadań, w których śmierć nie zostaje przedstawiona z patosem, a z charakterystyczną dla autora swadą i ironią. Odchodzenie bywa tu nieoczekiwane, śmierć można skwitować śmiechem, zarządca cmentarza jawi się jako bardzo osobliwa postać, a zwłoki niekoniecznie muszą zaznać spokoju. Tym samym odchodzenie staje się zaskakująco bliskie życiu pełnemu dynamiki, wyzwań i niepokoju.
Aleksander Błażejowski
Podczas delegacji w sowieckiej Rosji, Stefan Barczyński - polski inżynier - poznaje Martę, piękną i intrygującą kobietę. Podczas jednego ze spotkań Marta zostaje uprowadzona na oczach Stefana, a on sam dotkliwie pobity. Próba odnalezienia jej kończy się niepowodzeniem. Po powrocie do Warszawy Stefan spotyka przyjaciela z czasów szkolnych, który właśnie wrócił z Ameryki. Nagle, spokojne dotychczas życie Barczyńskiego, staje się pasmem niewyjaśnionych zdarzeń. Genialny przedwojenny kryminał, połączenie sensacyjnej intrygi z klimatem Warszawy lat dwudziestych.
Aleksander Błażejowski
Akcja kryminału rozgrywa się na przełomie lat 20. i 30.h XX wieku. W tle powieści malownicza Moskwa i rozwijającą się gospodarczo Warszawa. Główny bohater, Stefan Barczyński, zostaje uwikłany w przedziwny splot wydarzeń. Czy poznanie ponętnej Marty było tylko zbiegiem okoliczności? I jaką rolę odegra w życiu Stefana przypadkowo spotkany przyjaciel z dawnych lat?
Miika Nousiainen
Do prywatnej kliniki dentystycznej przychodzi klient z bolącym zębem. Przyjmuje go lekarz, który nosi takie samo nazwisko.Okazuje się, że panowie są braćmi, mają wspólnego ojca, ale obaj wychowali się bez niego: młodszego Pekkę (copywritera w agencji reklamowej) wychowała samotnie matka, a starszy Esko (dentysta) dorastał w rodzinie zastępczej. Obaj postanawiają odszukać ojca. Tak się zaczyna ich ekscytująca podróż.
Nina Witoszek
Jedną z najważniejszych, niedokończonych rewolucji we współczesnym świecie jest rewolucja godności: walka jednostek i grup o uznanie i respekt - niezależnie od religii, narodowości czy orientacji seksualnej. Autorka dowodzi, że rewolucja godności jest często dziełem małych, odważnych grup ,,humanistycznych renegatów", od których zależy postęp moralny. Na nowo odczytuje polską rewolucję godności z lat 1976-1989: okres wyjątkowego ,,drugiego renesansu" w Europie, powrotu do ideałów godności, altruizmu, odwagi i współczucia. Pyta, jak wcześniejsze sposoby walki z autorytaryzmem mają się do XXI-wiecznych fejsbukowych rewolucji. Porównuje je z siłą przepływów cyfrowych, które napędzają współczesne ,,sieci oburzenia i nadziei". Pokazuje, że rewolucja godności ma swego mrocznego sobowtóra: populizm, który obiecuje przywrócenie narodowej dumy i wielkości za cenę nowego autorytarnego zniewolenia.
Tamta Melaszwili
Tamta Melaszwili należy do gruzińskiej literackiej ekstraklasy, a Kos kos jeżyna uznawana jest za najlepszą powieść w dotychczasowym dorobku tej autorki. Filmowa adaptacja książki w reżyserii Elene Naveriani spotkała się z aplauzem międzynarodowej krytyki i przyjęto ją owacją na stojąco podczas Directors Fortnight 2023 w Cannes. Kos kos jeżyna opowiada o sytuacjach granicznych: o miłości do życia, gdy przeczuwamy jego kres, o wybuchu agresywnych impulsów, gdy nasza wolność jest zagrożona, o odkryciu innej siebie wobec namiętności, o licznych utratach. A wszystko to, ukazane bez patosu i osadzone w scenerii gruzińskiej prowincji, przydarza się niemłodej i niepięknej Etero, która prowadzi lokalny sklep z chemią przemysłową. Choć miejscowi wystawiają ją na pośmiewisko jako starą pannę, kobieta ceni sobie własną zdolność do samostanowienia. Melaszwili kreśli bohaterkę szorstką i zmysłową zarazem, która znajduje radość w prostych rzeczach: zapachu opadłych liści, smaku jeżynowej konfitury, trelach kosa. Z powolnej kontemplacji świata wyrywa ją gorące uczucie, stawiając pod znakiem zapytania jej dotychczasowy system wartości. Jakim człowiekiem wyjdzie z tego doświadczania Etero? W swojej malowniczej opowieści, która na pozór rozwija się linearnie, tymczasem zdaje się zataczać koło, Tamta Melaszwili pokazuje, że nigdy nie jest za późno na miłość i samopoznanie. Symboliczne otwarcie książki, w którym bohaterka wybiera się do lasu po ulubione jeżyny i nagle ziemia usuwa jej się spod nóg, a ona sama zawisa nad stromym zboczem, by po chwili się uratować - ale czy na pewno? - jest jednym z najmocniejszych we współczesnej literaturze.