Literatura
Krótka historia mafii sycylijskiej
Tomasz Bielecki
Włoska mafia to jawnie przestępcza organizacja, działająca poza prawem maszyna do zarabiania brudnych pieniędzy. Jej szefostwo, zwykle zlecając zbrodnie swoim żołnierzom, nie cofa się przed mordowaniem konkurencji, stróżów prawa, dziennikarzy i zwykłych ludzi, którzy mieli nieszczęście stanąć im na drodze. A jednak szczególnie na południu Włoch, gdzie struktury mafijne są wyjątkowo silne i trwałe, zorganizowana przestępczość łatwo łączy się z religijnością i kultem swoiście rozumianego honoru. Nie wolno zdradzić towarzyszy w przestępstwie. Należy szanować i być posłusznym starszym z "rodziny". Trzeba troszczyć się o dzieci i własną żonę, ręce trzymać z dala od żony "brata", pod groźbą śmierci. W zamian za to mafia otoczy cię opieką - odpowiednio wykształci, zapewni godny byt, a w razie wpadki zaopiekuje się bliskimi, a uwięzionemu podeśle najlepszych adwokatów. Albo zorganizuje wystawny pogrzeb... Skąd się wzięła sycylijska mafia? Lubi się przedstawiać jako organizacja o wielosetletniej tradycji. "Śmierć Francuzom! Pragniemy niepodległości!" (Morte ai Francesi! Indipendenza anela!) - miały krzyczeć tłumy w Palermo w czasie Nieszporów Sycylijskich, jak nazwano powstanie wyspiarzy przeciw rządom francuskich Andegawenów w XIII wieku. Iskrą, która spowodowała bunt, było znieważenie miejscowej mężatki przez francuskich żołnierzy. Morte ai Francesi! Indipendenza anela! - pierwsze litery zawołania układają się w słowo M-A-F-I-A. Mafia - organizacja surowa, nieraz okrutna, uciekająca się czasem do zabójstwa, ale zawsze w słusznej sprawie, dla dobra zwykłych ludzi. Prawda jest jednak inna - cosa nostra to wytwór "nowoczesności", którą chaotycznie zaprowadzano na włoskim południu od XIX wieku. A jej historia? Najlepiej się ją poznaje, studiując biografie głośnych gangsterów, trzymających w ręku życie mieszkańców południa Italii.
William Bynum
Mężczyźni i kobiety - począwszy od starożytnych greckich filozofów, przez Einsteina i Watsona z Crickiem, po współczesnych naukowców wspomaganych przez komputery - zastanawiali się, badali, eksperymentowali, obliczali, a czasami dokonywali tak wstrząsających odkryć, że ludzie zaczynali rozumieć świat - albo siebie samych - w całkiem nowy sposób. Ta ciekawa książka opowiada pasjonującą przygodę - historię nauki. Zabiera czytelników do gwiazd oglądanych przez teleskop, gdy Słońce zastąpiło Ziemię w centrum wszechświata. Zagłębia się pod powierzchnię planety. Kreśli ewolucję układu okresowego pierwiastków. Wprowadza w świat fizyki, objaśniającej elektryczność, grawitację i budowę atomów. Relacjonuje przebieg naukowego śledztwa, które doprowadziło do odkrycia cząsteczki DNA, a zarazem całkiem nowych obszarów do zbadania. Przytaczając zaskakujące i osobiste historie naukowców, zarówno sławnych, jak i nieznanych, Krótka historia nauki śledzi postęp nauki poprzez stulecia. Dzięki wspaniałym ilustracjom oraz ciepłemu, przystępnemu stylowi docenią ją młodzi i starzy.
Petra Hůlová
W bliskiej przyszłości dochodzi do radykalnych zmian społecznych dzięki Ruchowi. To koniec reguł ciemnoczasu. Nastaje jasnoczas: zakazuje się myślenia o kobietach wyłącznie przez pryzmat ich wyglądu czy młodości ciała. Specjalne Instytucje poprawcze wychowują mężczyzn na światłych obywateli z penisem o IQ powyżej 130! Věra, pracownica Instytucji, uczestniczy w tej walce o lepszy świat. Oddana założeniom Ruchu, przeprowadza swoich klientów przez kolejne fazy terapii, która ma ich uodpornić na „absolutnie wszystko, co czyni z kobiety, z jakiejkolwiek części jej ciała, narzędzie do bezdusznego zaspokajania prymitywnej żądzy”. Działaczki muszą też użerać się z opozycją zwaną Gwardią Męskości i uświadamiać uparte kobiety, które nie chcą przyjąć faktu, że moda wyszła z mody, a makijaż to wstydliwy przeżytek. Pracy jest w bród... Gorzka dystopia? Dowcipna prowokacja? Literatura zaangażowana? Zdecydujcie sami. Petra Hůlová, czeska specjalistka od literackich skandali i językowych wygibasów, jak zwykle zadbała o to, by nikomu podczas lektury nie było zbyt wygodnie.
Petra Hůlová
W bliskiej przyszłości dochodzi do radykalnych zmian społecznych dzięki Ruchowi. To koniec reguł ciemnoczasu. Nastaje jasnoczas: zakazuje się myślenia o kobietach wyłącznie przez pryzmat ich wyglądu czy młodości ciała. Specjalne Instytucje poprawcze wychowują mężczyzn na światłych obywateli z penisem o IQ powyżej 130! Věra, pracownica Instytucji, uczestniczy w tej walce o lepszy świat. Oddana założeniom Ruchu, przeprowadza swoich klientów przez kolejne fazy terapii, która ma ich uodpornić na „absolutnie wszystko, co czyni z kobiety, z jakiejkolwiek części jej ciała, narzędzie do bezdusznego zaspokajania prymitywnej żądzy”. Działaczki muszą też użerać się z opozycją zwaną Gwardią Męskości i uświadamiać uparte kobiety, które nie chcą przyjąć faktu, że moda wyszła z mody, a makijaż to wstydliwy przeżytek. Pracy jest w bród... Gorzka dystopia? Dowcipna prowokacja? Literatura zaangażowana? Zdecydujcie sami. Petra Hůlová, czeska specjalistka od literackich skandali i językowych wygibasów, jak zwykle zadbała o to, by nikomu podczas lektury nie było zbyt wygodnie.
James West Davidson
Amerykańska historia w porywającej odsłonie Jak to możliwe, że tak odmienni ludzie zamieszkujący tak różnorodne tereny zjednoczyli się pod sztandarem wolności i równości, powołując do życia naród, który stworzył jedno z najpotężniejszych państw na świecie? W swej dynamicznej narracji Davidson prowadzi nas przez pół tysiąca lat dziejów, od pierwszego spotkania między Starym a Nowym Światem przez ogłoszenie Deklaracji Niepodległości i wybuch wojny secesyjnej aż po wielki kryzys i narodziny supermocarstwa w epoce zagrożenia wojną nuklearną. W opowieści towarzyszą nam najważniejsze postacie, w tym jeden z ojców założycieli Benjamin Franklin, wódz Siuksów Siedzący Byk, abolicjonistka Harriet Tubman oraz działaczka na rzecz praw człowieka Rosa Parks. W krótkich rozdziałach ożywają setki osób, których życiorysy wzbudzają pytania o wolność, równość i jedność w narodzie, który był i pozostaje niezwykle różnorodny, ale i podzielony.
Krzysztof M. Kaźmierczak
Zaskakująca intryga, filmowe tempo i zwroty akcji. Krótka instrukcja obsługi psa zaczyna się tam, gdzie kończą się Psy Władysława Pasikowskiego, Gry uliczne Krzysztofa Krauzego i Służby specjalne Patryka Vegi. Zagadkowym zabójstwem młodego dziennikarza nie interesują się policja i prokuratura. Próbują je wyjaśnić ksiądz były tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa, detektyw niegdyś milicyjny spec od zagadek kryminalnych oraz jego była żona, policjantka. Ich przeciwnikami są ludzie, dla których zbrodnia jest codziennością jak drugie śniadanie. Co liczy się w grze, w której ludzkie życie nie jest nic warte? Czy uda się wyjaśnić zagadkę śmierci dziennikarza? Błyskotliwy debiut powieściowy dziennikarza śledczego Krzysztofa M. Kaźmierczaka oparty na motywach prawdziwych wydarzeń. Ponura historia okrutnego zabójstwa z polityką w tle. Wciąga i uzależnia od pierwszych stron. Przerażająca realizmem, bo mogła wydarzyć się naprawdę. Niezwykły debiut. Polecam. Vincent V. Severski, autor serii powieści Nielegalni" Krzysztof M. Kaźmierczak napisał trzymającą w napięciu wielowątkową powieść sensacyjną, pełną zaskakujących zwrotów i z efektownym finałem. Czyta się świetnie. Piotr Pytlakowski, dziennikarz, pisarz i scenarzysta
Krótka instrukcja obsługi psa: Motyw
Krzysztof M. Kaźmierczak
Tam gdzie urywa się śledztwo, powstaje przestrzeń na literacką kreację. Wczesne lata 90., Polska tuż po przewrocie ustrojowym. Euforia nowych perspektyw odwraca uwagę od starych układów. Znany dziennikarz Jarosław Ziętara zostaje porwany i zamordowany. Komu zależało, by uciszyć dociekliwego śledczego? I jakie fakty sprawca próbował w ten sposób ukryć? Detektyw Joachim nie pozwoli zalec tej sprawie wśród innych nierozwiązanych postępowań. Aby rozwiązać tę zagadkę, on - były milicjant - jest gotów zaprosić do współpracy nawet swoją eksżonę - bystrą policjantkę. Fabuła powieści została osnuta wokół rzeczywistych wydarzeń. Pasjonująca lektura dla miłośników kina Władysława Pasikowskiego. Krzysztof M. Kaźmierczak (ur. 1967) - polski dziennikarz śledczy, poeta i autor książek. W czasach PRL-u działacz opozycji, a także inicjator i uczestnik kontrkulturowych ruchów artystycznych. Jego śledztwa dziennikarskie dotyczyły . spraw Jarosława Ziętary i Aleksandra Studniarskiego, a także innych politycznych zbrodni. Działa głównie na terenie Poznania i Wielkopolski. W 2022 r. odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Krótka instrukcja obsługi psa: Motyw
Krzysztof M. Kaźmierczak
Tam gdzie urywa się śledztwo, powstaje przestrzeń na literacką kreację. Wczesne lata 90., Polska tuż po przewrocie ustrojowym. Euforia nowych perspektyw odwraca uwagę od starych układów. Znany dziennikarz Jarosław Ziętara zostaje porwany i zamordowany. Komu zależało, by uciszyć dociekliwego śledczego? I jakie fakty sprawca próbował w ten sposób ukryć? Detektyw Joachim nie pozwoli zalec tej sprawie wśród innych nierozwiązanych postępowań. Aby rozwiązać tę zagadkę, on - były milicjant - jest gotów zaprosić do współpracy nawet swoją eksżonę - bystrą policjantkę. Fabuła powieści została osnuta wokół rzeczywistych wydarzeń. Pasjonująca lektura dla miłośników kina Władysława Pasikowskiego. Krzysztof M. Kaźmierczak (ur. 1967) - polski dziennikarz śledczy, poeta i autor książek. W czasach PRL-u działacz opozycji, a także inicjator i uczestnik kontrkulturowych ruchów artystycznych. Jego śledztwa dziennikarskie dotyczyły . spraw Jarosława Ziętary i Aleksandra Studniarskiego, a także innych politycznych zbrodni. Działa głównie na terenie Poznania i Wielkopolski. W 2022 r. odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Jacek Joachim
Trzy klasyczne, doskonale napisane mikropowieści kryminalne: „Spokojny, sobotni wieczór”, „Sprawa rodzinna” i „Bridż”. TAURUSGALAXY (lubimyczytac.pl): Zawarto w tej książce mamy wszystko to co powieść kryminalna powinna zawierać: zbrodnie, nagłe zwroty akcji, błyskotliwe rozwiązania prowadzonych śledztw oraz romanse. DAKA (lubimyczytac.pl): Kryminał milicyjny, ale charakterny. Dobry język, nienatarczywe nawiązania do ówczesnej rzeczywistości, raczej skupienie na zagadce. Trzech zagadkach, bo jest to zbiór trzech opowiadań. Dobry przerywnik i możliwość przypomnienia zupełnie innego stylu pisania kryminałów. GRZEGORZ CIELECKI (Klub MOrd): Umrzeć w doborowym towarzystwie. Trzy mikropowieści w jednym tomie. To rzadki przykład w twórczości milicyjnej. Taką formę wybrał Jacek Joachim dla swego ostatniego dzieła „Krótka podróż”. Dzięki czemu mamy trzy trupy, po jednym na mikropowieść. Oczywiście można było zapewne „Spokojny sobotni wieczór”, „Sprawę rodzinną” oraz „Bridż” rozbudować do pełnowymiarowych powieści, ale autor słusznie postawił na suspens i esencjonalność. I tu wygrał. Widać wyraźnie, ze Joachim zna na wylot zasady kryminału zarówno klasycznego, jak i milicyjnego i bawi się nimi. Widać to zresztą od razu w kreacji głównego bohatera, która nazywa się… Jacek Joachim czyli tak jak autor (pomysł znany u nas z twórczości Joe Alexa), a w zasadzie pseudonim autora, bo tak naprawdę autor „Krótkiej podróży” to Zbigniew Kubikowski, z zawodu filolog i krytyk teatralny. Nic zatem dziwnego, że budowa poszczególnych mikropowieści, a przede wszystkim pierwszych dwóch, to w zasadzie etiudy teatralne, gotowe Kobry, których niestety nie zrealizowano. Akcja „Spokojnego sobotniego” wieczoru rozgrywa się w domku pod Warszawą. Jacek Joachim, kapitan milicji, zostaje zaproszony na prywatną imprezę przez przyjaciela muzealnika. Spotkanie w gronie znajomych kończy się śmiercią gospodarza. Wychodzi na jaw, że ktoś kradł nie skatalogowane jeszcze eksponaty z muzeum i opychał w Desie. Ten właśnie mordercą jest. A zatem klasyczny problem wyspy, gdzie zbrodniarzem jest ktoś spośród nas tu, teraz zgromadzonych. Wartością dodaną pierwszej mikropowieści jest apologia polskiego krążownika szos – malucha: „Muszę przyznać, że krótka, na szczęście, podróż własnym maluchem, kosztowała mnie sporo zdrowia. Nie, nie myślę o proroctwach moich znajomych i przyjaciół, tych, którzy mieli skody, wartburgi, fiaty i fordy i tych, którzy mieli bilety tramwajowe. – Zrozum, bracie, masz kolana pod brodą, sprzęgło zbierasz po szosie, silnik w sam raz do suszarki, a blacha sypie się po pierwszym deszczu. No i jechałem maluchem i słuchałem ze strachem przeraźliwych zgrzytów przy zmianie biegów i rosnącego stukotu, dźwięczącego i głębokiego”. Czysta poezja. Maluch to pojazd kultowy (ostatnio w TVN Style został wybrany do grona ikon popkultury) i jak widać kultowość zaczynała się już z końcem lat 70. kiedy Jacek Joachim pisał „Krótką podróż”. „Sprawa rodzinna” jest drugim wariantem tego samego pomysłu. Tym razem przenosimy się do domu w górach (ukłon w stronę Kazimierza Korkozowicza – „Dom w górach”) . Zmienia się także sposób narracji. W pierwszej opowieści mamy narratora pierwszoosobowego, tu zaś Joacek Joachim pozostaje w drugim planie, by ujawnić się w kluczowym momencie. Tym razem spotkanie grona znajomych związane jest możliwością załapania się na spadek. Wydaje się, że Joachim niczym nie może już zaskoczyć, a jednak. Wreszcie trzecia opowieść „Bridż” (ukłon w stronę Jerzego Edigeya – „Nagła śmierć kibica”) to już typowy milicyjniak, choć też, wbrew pozorom utrzymany w tej samej konwencji wyspy. Już tytuł zdradza nam, że docenta Jabczyńskiego, dyrektora zakładów „Elpa” musiał zabić, któryś z karcianych kompanów, a potem upozorował samobójstwo przez powieszenie trupa. Akcja rozgrywa się w Warszawie, ale jest to Warszawa niestety bardzo zdawkowa. Domyślamy się stolicy po lokalu „Alhambra” (działał do niedawna w Alejach Jerozolimskich, padł na początku 2008 roku, obecnie od miesięcy pustostan). Tajemniczy zakład pracy docenta produkował bliżej nie znane urządzenia przekaźnikowe eksportowane na zagraniczne budowy przemysłowe. Joachim wykrywa, że pojawił się problem niesprawnych podzespołów. No i mamy motyw. Potwierdzi to zresztą rychło prof. Lenart z Krakowa, który przybył do Warszawy i zamieszkał w „Grandzie” (niestety ten legendarny hotel na Kruczej po niedawnym remoncie zmienił nazwę na... plugastwo). Docent wykrył nieprawidłowości w budowie podzespołów CRS ze spółdzielni „Elektronit”. Dacie wiarę, że dopuszczalne odchylenie było często większe niż 1,2? Nic dziwnego, że docent Jabczyński musiał przypłacić życiem wykrycie takiej niedokładności. Ale jak to u Joachima sprawa ma drugie dno. Polecam. Jacek Joachim w trzech osobach Jacka Joachima, pod trzema kątami naświetlony, w trzech odsłonach działania ukazany. No i jeszcze ukłon wobec klasyka Tadeusza Kosteckiego. Otóż Klemes-muzealnik z pierwszej opowieści ginie od kuli z waltera 6,35. Mamy także szczyptę mizoginii: „W łóżku jesteś genialna, ale poza tym nie wysilaj się na myślenie”. Tak mówi rzecz jasna jeden z podejrzanych o coś więcej niż instrumentalne traktowanie płci pięknej. Klarowna konstrukcja, sprawnie poprowadzona narracja, umiejętność zaskoczenia to wcale nie wszystkie atuty prozy Joachima. Autor posiada jeszcze dosyć rzadką umiejętność budowania nastroju, co stanowi znakomite uzupełnienie dla wątłej fabuły. A zatem szelest firanki, skrzypnięcie drzwi, postać która blado mignęła w świetle lampy, te wszystkie drobiazgi świadczą o swobodzie dramaturgicznej. Tu i ówdzie trafiają się także zdania, które nadają „Krótkiej podróży” a właściwie trzem krótkim podróżom cech szlachetności, raczej nie spotkanych w milicyjnych powieściach, np. „Wieczór był więc inny niż reszta dnia. I mój stosunek do świata był też inny”. Czytałem z przyjemnością. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane korekcie. Projekt okładki: Justyna Niedzińska.
Mikołaj Rej
Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem, a Plebanem... to dialog napisany przez Mikołaja Reja, wydany w Krakowie w 1543 r. Utwór ma charakter publicystyczny. Ukazuje konflikt między trzema stanami: szlachtą (przedstawicielem jest Pan), duchowieństwem (przedstawicielem jest Pleban) i chłopstwem (przedstawicielem jest Wójt).Dotyczy współczesnej autorowi tematyki: politycznej, społecznej i obyczajowej (pogoń za urzędami świeckimi, przekupne sądownictwo, brak stałego systemu obronnego, ciężary chłopskie, zbytki szlachty, nadużycia duchowieństwa). Krótka rozprawa... uznawana jest za wybitny utwór literacki. Cechuje go doskonała polszczyzna, celna ironia, werwa satyryczna, a przede wszystkim nieodparty komizm sytuacyjny. W Krótkiej rozprawie... po raz pierwszy na karty polskiej literatury wprowadzono mowę potoczną.