Literatura
Widma i bestie. Zbiór opowiadań
Rudyard Kipling
Coś straszy, nawiedza, rzuca klątwy - a wszystko to w egzotycznej scenerii Dalekiego Wschodu! Niewiele osób wie, że słynny noblista, autor "Księgi dżungli", próbował również swoich sił w literaturze grozy. Niniejszy zbiór ośmiu opowiadań jest tego dowodem. Mamy tu wszystko, co w opowieściach niesamowitych najlepsze - złe moce, niewyjaśnione wydarzenia, złowróżebne znaki. A nawet dużo więcej - zamiast posępnych zamków i mglistych lasów, groza infekuje egzotyczny świat kultury wschodniej. Dla miłośników strasznych opowieści spod znaku Lovecrafta.
Widma nocy. Dokumentacja zbrodni
Stanisław Srokowski
Jeśli nie umiemy się upomnieć o tych, którzy ginęli w okrutny sposób, tylko dlatego, że byli Polakami, nie zasługujemy na miano wspólnoty. Najbardziej osobista książka Stanisława Srokowskiego, pisarza od lat upominającego się o sprawiedliwość i szacunek dla ofiar rzezi kresowej. To antologia i chronologia zbrodni ukraińskiego ludobójstwa na Kresach, która pozwoli czytelnikowi uporządkować swoją wiedzę na ten ciągle zakłamywany temat. WSPOMNIENIA Z WRZEŚNIA 1939 r. RELACJA OJCA I OPOWIEŚĆ MATKI RĄBALI NAS JAK KURY NA KLOCU ZACHOWANIE SOWIETÓW, BIAŁORUSINÓW I ŻYDÓW TERROR OUN WOBEC RODAKÓW ZACHOWANIE KOŚCIOŁA UNICKIEGO UKRAIŃSKIE GWAŁTY NA POLKACH 362 SPOSOBY MORDOWANIA POLAKÓW Każdy badacz historii po przeczytaniu tej książki będzie już wiedział na pewno, że początki masowych ukraińskich mordów sięgają września 1939 roku, a kończą się dopiero w 1947 roku, ogarniając swoim zasięgiem aż siedem województw. W prezentowanych świadectwach i innych dokumentach zachowaliśmy ich pierwotny, oryginalny kształt, nawet wtedy, kiedy wydawał się nam niezgrabny lub niezgodny z normami gramatycznymi. Krew niewinnych ofiar nadal woła o sprawiedliwość.
Widma nocy. Dokumentacja zbrodni
Stanisław Srokowski
Jeśli nie umiemy się upomnieć o tych, którzy ginęli w okrutny sposób, tylko dlatego, że byli Polakami, nie zasługujemy na miano wspólnoty. Najbardziej osobista książka Stanisława Srokowskiego, pisarza od lat upominającego się o sprawiedliwość i szacunek dla ofiar rzezi kresowej. To antologia i chronologia zbrodni ukraińskiego ludobójstwa na Kresach, która pozwoli czytelnikowi uporządkować swoją wiedzę na ten ciągle zakłamywany temat. WSPOMNIENIA Z WRZEŚNIA 1939 r. RELACJA OJCA I OPOWIEŚĆ MATKI RĄBALI NAS JAK KURY NA KLOCU ZACHOWANIE SOWIETÓW, BIAŁORUSINÓW I ŻYDÓW TERROR OUN WOBEC RODAKÓW ZACHOWANIE KOŚCIOŁA UNICKIEGO UKRAIŃSKIE GWAŁTY NA POLKACH 362 SPOSOBY MORDOWANIA POLAKÓW Każdy badacz historii po przeczytaniu tej książki będzie już wiedział na pewno, że początki masowych ukraińskich mordów sięgają września 1939 roku, a kończą się dopiero w 1947 roku, ogarniając swoim zasięgiem aż siedem województw. W prezentowanych świadectwach i innych dokumentach zachowaliśmy ich pierwotny, oryginalny kształt, nawet wtedy, kiedy wydawał się nam niezgrabny lub niezgodny z normami gramatycznymi. Krew niewinnych ofiar nadal woła o sprawiedliwość.
Marek Krajewski
Wrzesień 1919. Wrocław. Czterech nagich mężczyzn w marynarskich czapkach. Powykręcane ciała. Wykłute oczy. I list: Mock, przyznaj się do błędu. Sprawa czterech marynarzy odebrała sen Eberhardowi Mockowi i całemu miastu. Psychopatyczny morderca czai się w ciemnościach Wrocławia. W zaułkach słychać krzyki konających i jęki rozkoszy. Ślad białego proszku ciągnie się przez wszystkie dzielnice. Zmarli wracają do życia Ścigany przez duchy Mock jest bliski obłędu. Prowadzi śledztwo, w które nagle wkracza piękna rudowłosa fordanserka. Miłość w objęciach śmierci nabiera zupełnie innego smaku.
Marek Krajewski
Wrzesień 1919. Wrocław. Czterech nagich mężczyzn w marynarskich czapkach. Powykręcane ciała. Wykłute oczy. I list: Mock, przyznaj się do błędu. Sprawa czterech marynarzy odebrała sen Eberhardowi Mockowi i całemu miastu. Psychopatyczny morderca czai się w ciemnościach Wrocławia. W zaułkach słychać krzyki konających i jęki rozkoszy. Ślad białego proszku ciągnie się przez wszystkie dzielnice. Zmarli wracają do życia Ścigany przez duchy Mock jest bliski obłędu. Prowadzi śledztwo, w które nagle wkracza piękna rudowłosa fordanserka. Miłość w objęciach śmierci nabiera zupełnie innego smaku.
Charles Baudelaire
Widmo 1. Ciemności W niezgłębionych mych smutków posępnej jaskini, Gdzie mię już zamknął wyrok Przeznaczeń surowy; Kędy nie wnika promień wesoły, różowy, Kędy ze mną Noc tylko chmurna gospodyni; Jestem jak potępieniec przez Boga szydercę, Skazany na tle cienia malować — niestety! [...]Charles BaudelaireUr. 9 kwietnia 1821 r. w Paryżu Zm. 31 sierpnia 1867 r. w Paryżu Najważniejsze dzieła: (zbiory wierszy) Kwiaty zła (1857), Sztuczne raje (1860), Paryski spleen (1864); (zbiory pism estetycznych) Salon 1845, Salon 1846, Malarz życia nowoczesnego (1863), Sztuka romantyczna (1868); Moje obnażone serce (1897) Francuski poeta i krytyk sztuki, jedna z najbardziej wpływowych postaci literatury XIX w. Zaliczany do grona tzw. ,,poetów przeklętych". Ostatni romantyk (wyprowadził własne wnioski z wielowątkowego dorobku tej epoki), był jednocześnie zwolennikiem metody realistycznej w literaturze. Bliskie sobie tematy i idee odnajdowali w jego twórczości parnasiści (?sztuka dla sztuki?, ?piękno nie jest użyteczne?), wyznawcy dekadentyzmu (ból istnienia), symboliści, surrealiści czy przedstawiciele modernizmu katolickiego; w jego dorobku za równie istotne jak utwory własne uważa się przekłady wierszy Edgara Allana Poego. W 1841odbył podróż morską odwiedzając wyspy Mauritius i Reunion oraz (być może) Indie, co jako doświadczenie egzotyki wpłynęło na jego wyobraźnię poetycką. Od 1842 r. przez dwadzieścia lat był związany z pół-Francuską, pół-Afrykanką urodzoną na Haiti Jeanne Duval, aktorką i tancerką, której poświęcił wiele ze swoich najsłynniejszych wierszy (m.in. Padlina, Do Kreolki, Sed non satiata, Zapach egzotyczny, Tańcząca żmija). Jej portret w półleżącej pozie stworzył w 1862 r. Manet. Pierwsze publikacje Baudelaire'a dotyczyły malarstwa (zbiory Salon 1845 i Salon 1846) i również później zajmował się on krytyką sztuk plastycznych (w 1855r. wydał kolejny tom szkiców), a jego artykuły poświęcone Delacroix, Ingresowi czy Manetowi (Malarz życia współczesnego) należą do kanonicznych tekstów teoretycznych o sztuce. Choć nie zajmował się muzyką, był pierwszym, który docenił dzieło Wagnera. W 1848 r. Baudelaire włączył się aktywnie w rewolucję Wiosny Ludów ? o epizodzie tym zadecydowały nie tyle poglądy polityczne, ile poryw ducha i osobista niechęć do ojczyma, Jacques'a Aupicka, generała armii francuskiej. Nie najlepiej czuł się w rzeczywistości ustanowionego po upadku rewolty burżuazyjno-konserwatywnego ładu II Cesarstwa; niemal jako osobistą tragedię przeżył zarządzoną przez Napoleona III przebudowę Paryża, w wyniku której wyburzono wiele ze starej, średniowiecznej zabudowy miasta. Z powodu wydanego w 1857 r. tomu poezji Kwiaty zła autor został oskarżony o obrazę moralności, skazany na grzywnę i zmuszony do usunięcia niektórych utworów (pełne wydanie ukazało się dopiero w 1913 r.). Baudelaire obracał się w kręgu najwybitniejszych twórców epoki, takich jak Balzac, Nerval, Flaubert czy Gautier. Zostawił też wiele artykułów (pisanych często na zamówienie do gazet) o współczesnych mu twórcach literatury oraz żywych portretów kolegów po piórze w pamiętnikach Moje serce obnażone czy wydanych pośmiertnie Dziennikach poufnych. Przy tej okazji formułował swój własny system filozoficzno-estetyczny. Pierwsze, powierzchowne wrażenie każe uznać, że Baudelaire epatuje obrazami wszystkiego, co budzi obrzydzenie oraz śmiałą erotyką. Jednak nie zajmował się on obrazoburstwem dla niego samego, ale uznając, że ?świat jest słownikiem hieroglifów?, uważał, że należy dostrzec i zinterpretować wszelkie przejawy rzeczywistości, co pozwoli dosięgnąć piękna będącego absolutem istniejącego poza światem; jego teoria estetyczna naznaczona była mistycyzmem w duchu Swedenborga i platońskim idealizmem. Pierwszy tom jego wierszy charakteryzuje klasyczna forma, w którą wlana została nie poruszana dotąd tematyka, natomiast Paryski spleen jako zbiór poematów prozą stanowi krok w kierunku poezji nowoczesnej. Powszechnie uważa się, że Baudelaire zmarł na syfilis, podobnie jak jego wieloletnia kochanka, był też uzależniony od laudanum i przypuszczalnie od opium, nadużywał alkoholu, przez lata pędził życie kloszarda. W 1866 r. podczas pobytu w Belgii doznał wylewu krwi do mózgu i został częściowo sparaliżowany. Rok później zmarł w klinice w Paryżu i został pochowany na cmentarzu Montparnasse. Wydaniem pozostałych po nim pism zajęła się owdowiała powtórnie matka. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Arthur Conan Doyle
“Widmo przeszłości” to powieść Arthura Conana Doyle’a, znanego na całym świecie jako twórca serii powieści i opowiadań o Sherlocku Holmesie. Narratorem powieści jest John Fothergill West, Szkot, który wraz z rodziną przeprowadził się by zająć się majątkiem przyrodniego brata swojego ojca. W pobliżu ich rezydencji, znajduje się Cloomber Hall. Zadomowił się tam John Berthier Heatherstone, były członek armii indyjskiej. Generał Heatherstone jest zdenerwowany aż do paranoi. Jego obawy są związane z jakimiś ludźmi w Indiach, których obraził. Po pewnym czasie w zatoce znajduje się wrak statku, a wśród ocalałych jest trzech buddyjskich mnichów.
Arthur Conan Doyle
“Widmo przeszłości” to powieść Arthura Conana Doyle’a, znanego na całym świecie jako twórca serii powieści i opowiadań o Sherlocku Holmesie. Narratorem powieści jest John Fothergill West, Szkot, który wraz z rodziną przeprowadził się by zająć się majątkiem przyrodniego brata swojego ojca. W pobliżu ich rezydencji, znajduje się Cloomber Hall. Zadomowił się tam John Berthier Heatherstone, były członek armii indyjskiej. Generał Heatherstone jest zdenerwowany aż do paranoi. Jego obawy są związane z jakimiś ludźmi w Indiach, których obraził. Po pewnym czasie w zatoce znajduje się wrak statku, a wśród ocalałych jest trzech buddyjskich mnichów.
Aneta Kisielewska
Kiedy zapada martwa cisza Sobotni poranek. Szesnastoletnia Klara budzi się w swoim pokoju. Wokół panuje głucha cisza. Zero odgłosów porannej krzątaniny. Klara obchodzi cały dom, ale nikogo w nim nie znajduje nie ma rodziców, nie ma młodszej siostry. Nie wracają ani tego dnia, ani następnego. Nie wracają już nigdy. Mija szesnaście lat. Klara wiedzie na pozór poukładane życie. Zamieszkuje w pięknym domu w spokojnej dzielnicy i razem z mężem Michałem wychowuje córeczkę Antosię. Wciąż jednak trapią ją lęki, ale nie traci nadziei, że dowie się, co przytrafiło się jej bliskim. Kiedy zbliża się rocznica zaginięcia rodziców i siostry, Klara dostrzega przed domem obserwującego go nieznajomego człowieka i wpada w panikę. Kim jest tajemniczy osobnik? Czy ma związek z wydarzeniami sprzed lat? Nikt inny jednak nie potwierdza jego obecności Może to wszystko dzieje się w jej głowie? Klara podejrzewa, że przybyły po nią widma z przeszłości, najbliżsi zaś obawiają się, że zaczyna tracić zmysły
Widmo przeszłości. The Mystery of Cloomber
Arthur Conan Doyle
Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Widmo przeszłości, czy też Tajemnica Cloomber - The Mystery of Cloomber to powieść brytyjskiego autora Sir Arthura Conan Doyle'a. Narratorem jest John Fothergill West, Szkot, który przeprowadził się z rodziną z Edynburga do Wigtownshire, aby opiekować się majątkiem przyrodniego brata swojego ojca, Williama Farintosha. W pobliżu ich rezydencji, Branksome, znajduje się Cloomber Hall, przez wiele lat nieużytkowany. W końcu jednak zamieszkuje w nim John Berthier Heatherstone, służący ongiś w armii indyjskiej. Generał Heatherstone jest znerwicowany do tego stopnia, że wpada w obłęd. W miarę rozwoju opowieści staje się jasne, że jego obawy są związane z niektórymi ludźmi w Indiach, których w jakiś sposób obraził. W jego obecności ludzie słyszą dziwny dźwięk, podobny do pobrzmiewania dzwonka, który jest bardzo niemiły. Co roku jego obłęd osiąga apogeum około piątego października, po czym jego lęki na chwilę ustępują. Po pewnym czasie w zatoce dochodzi do rozbicia się statku, a wśród ocalałych jest trzech buddyjskich mnichów, którzy weszli na statek z Kurrachee To jednak nie jest koniec tej dziwnej historii...
Widmo przeszłości. The Mystery of Cloomber
Arthur Conan Doyle
Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Widmo przeszłości, czy też Tajemnica Cloomber - The Mystery of Cloomber to powieść brytyjskiego autora Sir Arthura Conan Doyle'a. Narratorem jest John Fothergill West, Szkot, który przeprowadził się z rodziną z Edynburga do Wigtownshire, aby opiekować się majątkiem przyrodniego brata swojego ojca, Williama Farintosha. W pobliżu ich rezydencji, Branksome, znajduje się Cloomber Hall, przez wiele lat nieużytkowany. W końcu jednak zamieszkuje w nim John Berthier Heatherstone, służący ongiś w armii indyjskiej. Generał Heatherstone jest znerwicowany do tego stopnia, że wpada w obłęd. W miarę rozwoju opowieści staje się jasne, że jego obawy są związane z niektórymi ludźmi w Indiach, których w jakiś sposób obraził. W jego obecności ludzie słyszą dziwny dźwięk, podobny do pobrzmiewania dzwonka, który jest bardzo niemiły. Co roku jego obłęd osiąga apogeum około piątego października, po czym jego lęki na chwilę ustępują. Po pewnym czasie w zatoce dochodzi do rozbicia się statku, a wśród ocalałych jest trzech buddyjskich mnichów, którzy weszli na statek z Kurrachee To jednak nie jest koniec tej dziwnej historii...
Wiesław Myśliwski
Jedna z najważniejszych polskich powieści. Prowincja oglądana oczyma dorastającego chłopca, pełnokrwiste, niejednoznaczne postaci wielowymiarowy świat, o którym nie sposób zapomnieć. "Widnokrąg" jest z pewnością osobisty i na pewno w sporej mierze autobiograficzny (). Jego fabuła, postacie, zdarzenia istnieją tak, jak istnieje otaczająca nas rzeczywistość nie do końca przejrzyste i wytłumaczalne, wymagające bacznej uwagi, namysłu nad swym wewnętrznym sensem i konsekwencjami. Nie jest to z pewnością powieść ułożona wedle porządku przyczynowo-skutkowego; tajemnicą jej jedności w wielości jest już raczej fenomen życia narodzin, przechodzenia z dzieciństwa w młodość, dojrzewania, starości i śmierci. Jerzy Jarzębski
Widok cudzego cierpienia. Wydanie III
Susan Sontag
Rozwinięcie i uzupełnienie O fotografii. Autorka powraca do wielu kwestii poruszanych wcześniej, skupiając się jednak na zagadnieniu przedstawiania obrazów cierpienia w mediach, zwłaszcza w fotografii wojennej. Historyczny kontekst, w jakim powstawała książka (niedługo po ataku na World Trade Center), nie pozostał bez wpływu na charakter i temperaturę wywodu. W świecie, w którym codziennie jesteśmy zalewani potokiem obrazów pełnych okrucieństwa, w świecie po ludobójstwie w Rwandzie i po wojnie w byłej Jugosławii, a zarazem w świecie, w którym technika umożliwia prowadzenie wojny na odległość, przedstawianie obrazów cierpienia rodzi nowe pytania i problemy etyczne. Sontag bezlitośnie tropi hipokryzję Zachodu i stosowanie podwójnych standardów w pokazywaniu nieszczęścia, bólu i śmierci. Zastanawia się nad rolą fotografii w kształtowaniu tak zwanej zbiorowej pamięci i stosunku do historii. W centrum rozważań stawia tym razem nie fotografa, lecz widza, który musi określić swoją postawę wobec widoku czyjegoś cierpienia; żadne spojrzenie nie jest niewinne.
Widok cudzego cierpienia. Wydanie III
Susan Sontag
Rozwinięcie i uzupełnienie O fotografii. Autorka powraca do wielu kwestii poruszanych wcześniej, skupiając się jednak na zagadnieniu przedstawiania obrazów cierpienia w mediach, zwłaszcza w fotografii wojennej. Historyczny kontekst, w jakim powstawała książka (niedługo po ataku na World Trade Center), nie pozostał bez wpływu na charakter i temperaturę wywodu. W świecie, w którym codziennie jesteśmy zalewani potokiem obrazów pełnych okrucieństwa, w świecie po ludobójstwie w Rwandzie i po wojnie w byłej Jugosławii, a zarazem w świecie, w którym technika umożliwia prowadzenie wojny na odległość, przedstawianie obrazów cierpienia rodzi nowe pytania i problemy etyczne. Sontag bezlitośnie tropi hipokryzję Zachodu i stosowanie podwójnych standardów w pokazywaniu nieszczęścia, bólu i śmierci. Zastanawia się nad rolą fotografii w kształtowaniu tak zwanej zbiorowej pamięci i stosunku do historii. W centrum rozważań stawia tym razem nie fotografa, lecz widza, który musi określić swoją postawę wobec widoku czyjegoś cierpienia; żadne spojrzenie nie jest niewinne.
Widok stąd. Dlaczego działamy tak, a nie inaczej? (rob.)
Barbara Chyrowicz
Filozoficzna refleksja pozwala nam uważniej żyć ta książka jest o nas i o naszym działaniu, o tym, jak zrozumieć własne działanie i czym uwarunkowane są nasze decyzje. prof. dr hab. Barbara Chyrowicz Dlaczego w swoim życiu podejmujemy określone decyzje? Co ma na nie większy wpływ? Ogólnie przyjęte normy moralne czy może nasze indywidualne poglądy i potrzeby? Kiedy jesteśmy odpowiedzialni za nieszczęście innych? Czy można mieć czas? Jak wyzwolić się z nudy? Czy można pisać racjonalnie o emocjach? Barbara Chyrowicz - filozof, etyk, profesor nauk humanistycznych w swojej książce ukazuje, że wiedza na temat tego, co wpływa na nasze indywidualne wybory, może sprawić, że będziemy bardziej ich świadomi. Więcej w tych wyborach będzie nas, a mniej tego wszystkiego, co mimo nas i poza nami.
Widok ze świnicy do Doliny Wierchcichej
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej Taki tam spokój... Na gór zbocza światła się zlewa mgła przezrocza, Na senną zieleń gór. Szumiący z dala wśród kamieni, W słońcu się potok skrzy i mieni W srebrno-tęczowy sznur. Ciemno-zielony w mgle złocistej Wśród ciszy drzemie uroczystej Głuchy smrekowy las. Na jasnych, bujnych traw pościeli, Pod słońce się gdzieniegdzie bieli W zieleni martwy głaz. [...]Kazimierz Przerwa-Tetmajer Ur. 12 lutego 1865 w Ludźmierzu Zm. 18 stycznia 1940 w Warszawie Najważniejsze dzieła: Na Skalnym Podhalu (1910), Legenda Tatr (1912); wiersze: Eviva l'arte; Hymn do Nirwany; Koniec wieku XIX; Prometeusz; Lubię, kiedy kobieta; Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej; Pieśń o Jaśku zbójniku; List Hanusi. Poeta, jeden z czołowych przedstawicieli polskiego modernizmu (Młodej Polski); spośród jego obfitej twórczości poetyckiej najistotniejsze dla historii literatury pozostają wiersze z drugiej (1894), trzeciej (1898) i czwartej (1900) serii Poezji, oddające ducha dziewiętnastowiecznego dekadentyzmu, pesymizmu egzystencjalnego, a także fascynacji myślą Schopenhauera i Nietzschego oraz mitologią i filozofią indyjską, które właściwe było pokoleniu Tetmajera, szczególnie młodopolskiej bohemie. Tetmajer zasłynął ponadto jako autor śmiałych erotyków, a także piewca górskiej przyrody Tatr i popularyzator folkloru podhalańskiego; pisał również dramaty (Zawisza Czarny, Rewolucja, Judasz), nowele i powieści (Ksiądz Piotr; Na Skalnym Podhalu; Legenda Tatr; Z wielkiego domu; Panna Mery). Był przyrodnim bratem Włodzimierza Tetmajera, stanowił prototyp postaci Poety z Wesela Wyspiańskiego. Jego ojciec, Adolf Tetmajer, brał udział w powstaniu listopadowym i styczniowym; matka, Julia Grabowska, należała do tzw. koła entuzjastek, literatek skupionych wokół Narcyzy Żmichowskiej. Podczas studiów na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (1884-1886) zaprzyjaźnił się z Lucjanem Rydlem, Stanisławem Estreicherem i Ferdynandem Hoesickiem. Zajmował się twórczością poetycką i pracą dziennikarską w "Kurierze Polskim" (współredaktor 1989--93), "Tygodniku Ilustrowanym", "Kurierze Warszawskim" i krakowskim "Czasie". Przez wiele lat pełnił funkcję sekretarza Adama Krasińskiego (wnuka Zygmunta, zajmującego się wydawaniem spuścizny autora Nie-Boskiej komedii) i w tej roli przebywał w Heidelbergu (1895). W czasie I wojny światowej był związany z legionami Piłsudskiego (redagował pismo "Praca Narodowa"); po wojnie wdał się w spór polsko-czechosłowacki o linię graniczną w Tatrach, był organizatorem Komitetu Obrony Spisza, Orawy i Podhala oraz prezesem Komitetu Obrony Kresów Południowych. W 1921 został prezesem Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy Polskich, a w 1934 członkiem honorowym Polskiej Akademii Literatury. Drugą połowę życia poety naznaczyła choroba. Powikłania wywołane kiłą doprowadziły najpierw do zaburzeń psychicznych (które ujawniły się już podczas obchodów 25-lecia jego twórczości w 1912 r.), a w późniejszym czasie do utraty wzroku. Pod koniec życia Tetmajer egzystował dzięki ofiarności społecznej, umożliwiono mu mieszkanie w Hotelu Europejskim w Warszawie, skąd został eksmitowany w styczniu 1940 r. przez okupacyjne władze niemieckie. Zmarł w Szpitalu Dzieciątka Jezus z powodu nowotworu przysadki mózgowej oraz niewydolności krążenia. Jest pochowany na Cmentarzu Zasłużonych w Zakopanem; na warszawskich Powązkach znajduje się jego symboliczny grób. Przeczytaj artykuł o autorze w Wikipedii Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Machej Zbigniew
Zbiór esejów "Widokówki z niebytu" - bardzo osobiste, wręcz intymne świadectwo czytania polskiej literatury w czasach jej schyłku i degradacji jej znaczenia. Zbigniew Machej - poeta, eseista i tłumacz (ze słowackiego i czeskiego), a także działacz i menedżer kultury, dyplomata - pisze o dziełach ważnych, a często zapomnianych, niepamiętanych lub nieobecnych w dyskursie wokół polskiej literatury współczesnej. Eseje mają wspomnieniowy i osobisty charakter. Jest w nich Kraków lat 80. XX wieku, poeci Nowej Fali, głównie Kornhauser i Zagajewski, trochę Szymborska i Różewicz (których autor znał osobiście), nieco mniej Miłosza, lecz już zupełnie nie ma Konwickiego, który był największą gwiazdą tamtej epoki. Dwa eseje autor poświęca kompletnie zapomnianemu i od dawna niewydawanemu pisarzowi i grafikowi Mieczysławowi Piotrowskiemu. Bo właśnie taka literatura interesuje go najbardziej - wspaniała, ale zapoznana, zepchnięta gdzieś w otchłań niemal niebytu. I stąd tytuł książki: Widokówki z niebytu. W książce znajduje się także jej sedno: raptularz lektur Zbigniewa Macheja z lat 2012 i 2013 (tuż po śmierci Wisławy Szymborskiej). Poniższy cytat można uznać za jedno z głównych przesłań tych esejów: "Jedno z wielkich nieszczęść polskiej literatury polega na tym, że jej ważne dzieła nigdy nie ukazują się na czas, nie są publikowane zaraz po ich napisaniu. Zdarza się, że jest to wina samych pisarzy, ale najczęściej dzieje się tak ze względu na sytuację polityczną, interes wydawców, z braku odpowiedniego mecenatu, także z powodu deficytu pogłębionej dyskusji publicznej o literaturze i w związku z literacką ignorancją polskiego społeczeństwa, które ma inne preferencje. Często, a właściwie prawie zawsze, tej nieszczęsnej ignorancji Polaków sprzyja system polityczny panujący w kraju nad Wisłą. Pogarda dla własnej literatury, zwłaszcza nowoczesnej, jest także elementem narodowej pychy i megalomanii. Polska literatura cierpi na chroniczny, norwidowski syndrom nierozpoznawania swoich arcydzieł na czas, zapoznawania, zapominania i odpominania ich dopiero przez nielicznych późnych wnuków. Destruktywne działanie tego syndromu sprawia, że komunikacja literacka w Polsce rzadko kiedy odbywa się o właściwej porze i na istotny temat. W sytuacji wolnego rynku, demokracji i inwazji popkultury literatura została wypchnięta z publicznego dyskursu. Co więcej, doszło do tego, że 99 procent Polaków nie czuje potrzeby czytania literatury pięknej. Przy czym stosunek intelektualnych elit do polskiej literatury jest nierzetelny, powierzchowny, skorumpowany przez literackie nagrody, zakłamany (także ideologicznie), a przede wszystkim pogardliwy. Dotyczy to także tak zwanych literaturoznawców, skupionych na własnych tematach i nauczycieli odrabiających szkolną pańszczyznę. Z tego powodu kultura w Polsce ponosi niepowetowane straty. Prawdziwe arcydzieła polskiej literatury, które mogłyby być uznane także za arcydzieła literatury światowej, zostały przez Polaków odrzucone, zepchnięte w ciemną otchłań, na pogranicze niebytu. Polska literatura to ciemny obszar wielkiego zapoznania". Książka wydana przy wsparciu Funduszu Popierania Twórczości ZAiKS.
George Bernard Shaw
“Widowers' Houses” is a play by George Bernard Shaw, an Irish playwright who became the leading dramatist of his generation, and in 1925 was awarded the Nobel Prize in Literature. Widowers' Houses was the first play by George Bernard Shaw to be staged. This is one of three plays Shaw published as Plays Unpleasant in 1898. They were termed "unpleasant" because they were intended, not to entertain their audiences – as the traditional Victorian theatre was expected to – but to raise awareness of social problems and to censure exploitation of the labouring class by the unproductive rich. The other plays in the group are The Philanderer and Mrs. Warren's Profession.
Bolesław Prus
Jedno z opowiadań, którego autorem jest Bolesław Prus, właściwie Aleksander Głowacki herbu Prus (1847-1912) polski pisarz, prozaik, nowelista i publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz Warszawy, myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny, propagator turystyki pieszej i rowerowej. Jeden z najwybitniejszych i najważniejszych pisarzy w historii literatury polskiej (za Wikipedią). Fragment utworu, który powinien zachęcić do lektury całości: Do gabinetu wszedł człowiek stary, z długimi włosami, z nieporządnie utrzymaną brodą. Miał na sobie wytarty paltot, popstrzony płatkami śniegu. Na jego widok doktór cofnął się i zapytał tonem, w którym czuć było gniew i zdziwienie: Cóż sprowadziło do mnie... pana... i jeszcze o tej porze?... Krup... szepnął starzec. Mój wnuczek ma krup... dusi się!... Doktór wzruszył ramionami. Starzec, widząc to, załamał ręce i począł mówić chrapliwym głosem: Panie, miej miłosierdzie!... Prawda... obdarłem was... Jeżeli zechcesz, wyznam to przed sądem... Ale i cóż mam z tego?... Nędzę... Moja córka, wdowa, utrzymuje się z szycia i w dodatku nie ma ani zdrowia, ani roboty... Jestem wobec ciebie zbrodniarzem, ale... co winno dziecko?... Ma dopiero sześć lat, panie... I czy może tak strasznie cierpieć za to, że dziadek zbrodniarz?... Uderz mnie... oddaj do więzienia, ale zlituj się nad niewinnymi... Wszakże Chrystus nawet na krzyżu przebaczył swoim katom... Posłuchaj mnie pan rzekł doktór. Jako lekarz nie mam prawa nikomu odmawiać pomocy, ale jako człowiek... Zatchnął się i ciągnął dalej: Czy mógłbyś pan nawlec w tej chwili igłę?... Widzi pan, jak drżę... szepnął starzec, patrząc mu w oczy z trwogą psa, którego mają obić...
Bolesław Prus
Jedno z opowiadań, którego autorem jest Bolesław Prus, właściwie Aleksander Głowacki herbu Prus (1847-1912) polski pisarz, prozaik, nowelista i publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz Warszawy, myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny, propagator turystyki pieszej i rowerowej. Jeden z najwybitniejszych i najważniejszych pisarzy w historii literatury polskiej (za Wikipedią). Fragment utworu, który powinien zachęcić do lektury całości: Do gabinetu wszedł człowiek stary, z długimi włosami, z nieporządnie utrzymaną brodą. Miał na sobie wytarty paltot, popstrzony płatkami śniegu. Na jego widok doktór cofnął się i zapytał tonem, w którym czuć było gniew i zdziwienie: Cóż sprowadziło do mnie... pana... i jeszcze o tej porze?... Krup... szepnął starzec. Mój wnuczek ma krup... dusi się!... Doktór wzruszył ramionami. Starzec, widząc to, załamał ręce i począł mówić chrapliwym głosem: Panie, miej miłosierdzie!... Prawda... obdarłem was... Jeżeli zechcesz, wyznam to przed sądem... Ale i cóż mam z tego?... Nędzę... Moja córka, wdowa, utrzymuje się z szycia i w dodatku nie ma ani zdrowia, ani roboty... Jestem wobec ciebie zbrodniarzem, ale... co winno dziecko?... Ma dopiero sześć lat, panie... I czy może tak strasznie cierpieć za to, że dziadek zbrodniarz?... Uderz mnie... oddaj do więzienia, ale zlituj się nad niewinnymi... Wszakże Chrystus nawet na krzyżu przebaczył swoim katom... Posłuchaj mnie pan rzekł doktór. Jako lekarz nie mam prawa nikomu odmawiać pomocy, ale jako człowiek... Zatchnął się i ciągnął dalej: Czy mógłbyś pan nawlec w tej chwili igłę?... Widzi pan, jak drżę... szepnął starzec, patrząc mu w oczy z trwogą psa, którego mają obić...
Bolesław Prus
Jedno z opowiadań, którego autorem jest Bolesław Prus, właściwie Aleksander Głowacki herbu Prus (1847-1912) polski pisarz, prozaik, nowelista i publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz Warszawy, myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny, propagator turystyki pieszej i rowerowej. Jeden z najwybitniejszych i najważniejszych pisarzy w historii literatury polskiej (za Wikipedią). Fragment utworu, który powinien zachęcić do lektury całości: Do gabinetu wszedł człowiek stary, z długimi włosami, z nieporządnie utrzymaną brodą. Miał na sobie wytarty paltot, popstrzony płatkami śniegu. Na jego widok doktór cofnął się i zapytał tonem, w którym czuć było gniew i zdziwienie: Cóż sprowadziło do mnie... pana... i jeszcze o tej porze?... Krup... szepnął starzec. Mój wnuczek ma krup... dusi się!... Doktór wzruszył ramionami. Starzec, widząc to, załamał ręce i począł mówić chrapliwym głosem: Panie, miej miłosierdzie!... Prawda... obdarłem was... Jeżeli zechcesz, wyznam to przed sądem... Ale i cóż mam z tego?... Nędzę... Moja córka, wdowa, utrzymuje się z szycia i w dodatku nie ma ani zdrowia, ani roboty... Jestem wobec ciebie zbrodniarzem, ale... co winno dziecko?... Ma dopiero sześć lat, panie... I czy może tak strasznie cierpieć za to, że dziadek zbrodniarz?... Uderz mnie... oddaj do więzienia, ale zlituj się nad niewinnymi... Wszakże Chrystus nawet na krzyżu przebaczył swoim katom... Posłuchaj mnie pan rzekł doktór. Jako lekarz nie mam prawa nikomu odmawiać pomocy, ale jako człowiek... Zatchnął się i ciągnął dalej: Czy mógłbyś pan nawlec w tej chwili igłę?... Widzi pan, jak drżę... szepnął starzec, patrząc mu w oczy z trwogą psa, którego mają obić...
Bolesław Prus
„Widzenie” to opowiadanie autorstwa Bolesława Prusa, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej literatury pozytywizmu i współtwórcy realizmu. „Do gabinetu wszedł człowiek stary, z długimi włosami, z nieporządnie utrzymaną brodą. Miał na sobie wytarty paltot, popstrzony płatkami śniegu. Na jego widok doktór cofnął się i zapytał tonem, w którym czuć było gniew i zdziwienie: – Cóż sprowadziło do mnie... pana... i jeszcze o tej porze?... – Krup... – szepnął starzec. – Mój wnuczek ma krup... dusi się!... Doktór wzruszył ramionami. Starzec, widząc to, załamał ręce i począł mówić chrapliwym głosem: – Panie, miej miłosierdzie!... Prawda... obdarłem was... Jeżeli zechcesz, wyznam to przed sądem... Ale i cóż mam z tego?... Nędzę... Moja córka, wdowa, utrzymuje się z szycia i w dodatku nie ma ani zdrowia, ani roboty... Jestem wobec ciebie zbrodniarzem, ale... co winno dziecko?... Ma dopiero sześć lat, panie... I czy może tak strasznie cierpieć za to, że dziadek zbrodniarz?... Uderz mnie... oddaj do więzienia, ale zlituj się nad niewinnymi... Wszakże Chrystus nawet na krzyżu przebaczył swoim katom... – Posłuchaj mnie pan – rzekł doktór. – Jako lekarz nie mam prawa nikomu odmawiać pomocy, ale jako człowiek... Zatchnął się i ciągnął dalej: – Czy mógłbyś pan nawlec w tej chwili igłę?... – Widzi pan, jak drżę... – szepnął starzec, patrząc mu w oczy z trwogą psa, którego mają obić...”
Bolesław Prus
„Widzenie” to opowiadanie autorstwa Bolesława Prusa, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej literatury pozytywizmu i współtwórcy realizmu. „Do gabinetu wszedł człowiek stary, z długimi włosami, z nieporządnie utrzymaną brodą. Miał na sobie wytarty paltot, popstrzony płatkami śniegu. Na jego widok doktór cofnął się i zapytał tonem, w którym czuć było gniew i zdziwienie: – Cóż sprowadziło do mnie... pana... i jeszcze o tej porze?... – Krup... – szepnął starzec. – Mój wnuczek ma krup... dusi się!... Doktór wzruszył ramionami. Starzec, widząc to, załamał ręce i począł mówić chrapliwym głosem: – Panie, miej miłosierdzie!... Prawda... obdarłem was... Jeżeli zechcesz, wyznam to przed sądem... Ale i cóż mam z tego?... Nędzę... Moja córka, wdowa, utrzymuje się z szycia i w dodatku nie ma ani zdrowia, ani roboty... Jestem wobec ciebie zbrodniarzem, ale... co winno dziecko?... Ma dopiero sześć lat, panie... I czy może tak strasznie cierpieć za to, że dziadek zbrodniarz?... Uderz mnie... oddaj do więzienia, ale zlituj się nad niewinnymi... Wszakże Chrystus nawet na krzyżu przebaczył swoim katom... – Posłuchaj mnie pan – rzekł doktór. – Jako lekarz nie mam prawa nikomu odmawiać pomocy, ale jako człowiek... Zatchnął się i ciągnął dalej: – Czy mógłbyś pan nawlec w tej chwili igłę?... – Widzi pan, jak drżę... – szepnął starzec, patrząc mu w oczy z trwogą psa, którego mają obić...”
Bolesław Prus
„Widzenie” to opowiadanie autorstwa Bolesława Prusa, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej literatury pozytywizmu i współtwórcy realizmu. „Do gabinetu wszedł człowiek stary, z długimi włosami, z nieporządnie utrzymaną brodą. Miał na sobie wytarty paltot, popstrzony płatkami śniegu. Na jego widok doktór cofnął się i zapytał tonem, w którym czuć było gniew i zdziwienie: – Cóż sprowadziło do mnie... pana... i jeszcze o tej porze?... – Krup... – szepnął starzec. – Mój wnuczek ma krup... dusi się!... Doktór wzruszył ramionami. Starzec, widząc to, załamał ręce i począł mówić chrapliwym głosem: – Panie, miej miłosierdzie!... Prawda... obdarłem was... Jeżeli zechcesz, wyznam to przed sądem... Ale i cóż mam z tego?... Nędzę... Moja córka, wdowa, utrzymuje się z szycia i w dodatku nie ma ani zdrowia, ani roboty... Jestem wobec ciebie zbrodniarzem, ale... co winno dziecko?... Ma dopiero sześć lat, panie... I czy może tak strasznie cierpieć za to, że dziadek zbrodniarz?... Uderz mnie... oddaj do więzienia, ale zlituj się nad niewinnymi... Wszakże Chrystus nawet na krzyżu przebaczył swoim katom... – Posłuchaj mnie pan – rzekł doktór. – Jako lekarz nie mam prawa nikomu odmawiać pomocy, ale jako człowiek... Zatchnął się i ciągnął dalej: – Czy mógłbyś pan nawlec w tej chwili igłę?... – Widzi pan, jak drżę... – szepnął starzec, patrząc mu w oczy z trwogą psa, którego mają obić...”
Krzysztof Kąkolewski
Czasem ucieczka od szarego życia prowadzi krwawą drogą ku zbrodni Ziuta jest samotną kobietą mieszkającą w Warszawie. Bez celu w życiu, bez szans na lepsze jutro, łączy koniec z końcem, udzielając korepetycji z angielskiego. Pewnego dnia odwiedza ją Mariola, wieloletnia przyjaciółka i powierniczka. Szukając lekarstwa na wszędobylską szarość i niechęć do życia, skłania Ziutę do podjęcia się zadania z ogłoszenia w gazecie - ma pełnić rolę świadka w sprawie wypadku samochodowego, którego jednak nie widziała. Nauczona szczegółów, doskonale wypełnia swoją rolę. Nie wie jednak, że kłamstwo ma krótkie nogi i rozlegające się pukanie do drzwi może oznaczać wielkie kłopoty. Czy Ziuta zobaczy swoją śmierć?... Krzysztof Kąkolewski - jeden z najważniejszych polskich przedstawicieli literatury faktu, znany z poruszania tematów bulwersujących i kontrowersyjnych. Popularność zapewnił Kąkolewskiemu zbiór wywiadów ze zbrodniarzami hitlerowskimi pt. Co u pana słychać?, po raz pierwszy opublikowany w 1975 roku, później kilkakrotnie rozszerzany. Zaliczana do klasyki polskiego reportażu książka Jak umierają nieśmiertelni z dnia na dzień osiągnęła status kultowej, zdradzając m.in. kulisy mordu dokonanego przez Charlesa Mansona w willi Polańskich. W 2010 roku ukazała się książka Popiełuszko. Będziesz ukrzyżowany, w której autor w oparciu o zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki ujawnia bezwzględną grę tajnych służb komunistycznych. Węzły wojny (2010) to z kolei zbiór opowiadań traktujących o ludzkich dramatach w powojennej rzeczywistości. Kąkolewski dał się również poznać jako autor doskonałych kryminałów, ze Zbrodniarzem, który ukradł zbrodnię (1969 i 2008) oraz Reporterem kryminalnym (2010) na czele. Krzysztof Kąkolewski powszechnie uznawany jest za mistrza reportażu oraz specjalistę od estetyki faktu. Wykładał na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. W 2008 roku został uhonorowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich prestiżową nagrodą "Dziennikarski Laur". "Krzysztof Kąkolewski mówi, że człowiek sam wybiera swój los. Dla siebie wybrał los reportera i pisarza niezależnego. W reportażu osiągnął wszystko. Stworzył nowy gatunek - reportaż psychologiczny. Wtedy zaczął się dla niego czas introspekcji. Zajął się beletrystyką i w tej dziedzinie również osiągnął mistrzostwo. Stał się klasykiem za życia. Barbara Stanisławczyk, autorka m.in. Kąkolewski bez litości