Literatura
Aleksander Świętochowski
Aleksander Świętochowski Cholera w Neapolu ISBN 978-83-288-2753-0 Franciszek Petti, zarówno jak jego siostra Julia, do której poniższe listy pisał i która mi je, zamiast wiadomości o swym bracie, przesłała, byli dobrymi moimi znajomymi. On, jako zdolny rysownik i litograf, pracował w Neapolu, ona miała sklepik z koralami w Rzymie. Neapol, 20 sierpnia 1884. Kochana Julio. Niepokoisz się o nasze życie. Dzięki Bogu, wszyscy jesteśmy zdrowi: żona wygląda jak Madonn... Aleksander Świętochowski Ur. 18 stycznia 1849 w Stoczku Zm. 25 kwietnia 1938 w Gołotczyźnie Najważniejsze dzieła: My i wy (1871), Praca u podstaw (1873), Niewinni (1874) Nieśmiertelne dusze (1876), O powstawaniu praw moralnych (1877), Dramata (1879), O życie (1879), O prawach człowieka i obywatela (1906), Źródła moralności (1912) Wybitny polski pisarz, publicysta, dramaturg, filozof. W wieku lat osiemnastu opublikował pod pseudonimem Henryk Dołęga w Tygodniku Ilustrowanym pierwszy artykuł pt. Kaźmirz Dzisiejszy. Został też współpracownikiem Przeglądu Tygodniowego. W 1875 r. otrzymał stopień doktora filozofii na Uniwersytecie w Lipsku. Następnie wyjechał do Galicji, gdzie liczył na stanowisko docenta na Uniwersytecie Lwowskim, zrezygnował jednak z tego pomysłu i wrócił do Warszawy. Opublikował dramaty Niewinni, Antea, Makary. W 1877 r. został redaktorem Przeglądu Tygodniowego, jednak już po roku przeniósł się do Nowin. W 1881 r. założył własny tygodnik Prawda. Pisał także prace filozoficzne. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Magdalena Czmochowska
Maryśka - polska Bridget Jones! Maria Łódzka, dla przyjaciół Maryśka. Samotna matka dwóch nastolatków, rozwódka. Wyjątkowo pechowy człowiek; tylko jej w bezwietrzny dzień spada na głowę sucha bułka, i to z drzewa! Maryśka ma wielkie serce, naiwność dziecka i mnóstwo marzeń. Zdarza jej się być konsekwentną, a swoją dorosłość trenuje na synach, którzy zazwyczaj traktują ją z pobłażaniem. Ma wspaniałe przyjaciółki - lekarkę Agatę, makijażystkę Mańkę i częściowo bezrobotną Ewelinę. Każda z nich jest inna, ma odmienny system wartości, a jednak w czwórkę znakomicie się uzupełniają. Maryśka wikła się w dziwne relacje z facetami, poznanymi na przykład na portalach randkowych, jej najlepszym kumplem zaś jest gangster Krystian Poppucci (po ojcu Włochu, żołnierzu neapolitańskiej mafii), postrach osiedla wzrostu siedzącego psa. Galerię męskich postaci uzupełniają: piękny policjant Cieszmir Wykręt, przedziwny aptekarz Balbin Rącznik, który słowami strzela jak z karabinu, podkomendny Krystiana, czyli osiłek Pancerny, małolat Przemek i ten najważniejszy - łysy Tymon, w którym Maryśka zakochuje się bez pamięci. Nie obywa się przy tym bez komplikacji, rzecz jasna. Zresztą jak we wszystkim w jej życiu. Marysia jest czułą mamą, genialną przyjaciółką, a nade wszystko - uroczą kobietą, która opisując swoje życiowe perypetie, nie szczędzi sobie zdrowej autoironii, co wywołuje w czytelniku niekontrolowane wybuchy wesołości. Jednak w życiu naszej bohaterki od pewnego czasu brakuje mężczyzny, dla którego byłaby tą jedyną i upragnioną. Czy w świecie skomplikowanych relacji damsko-męskich, w których każda ze stron zdaje się oczekiwać czegoś zupełnie innego, znalezienie prawdziwej miłości jest w ogóle możliwe? Musicie się o tym przekonać! Jestem pewna, że pokochacie Maryśkę od pierwszych stron. Ada Johnson, autorka książki Kalendarz z dziewuchami Jak na chwilę uwolnić się od samotności, która dotyka każdego z nas? Przeczytać książkę Magdy Czmochowskiej! Sprawia ona - w niesamowicie zabawny i kojący sposób - że człowiek staje się częścią przedstawionego w niej świata. Czytając, czuliśmy się jak goście autorki pijący z nią poranną kawę. Gdy Magda opowiada o trudnych chwilach, nie nudzi, a wręcz przybliża do siebie drugiego człowieka, który już po przeczytaniu pierwszej strony Cholernej książki z chęcią opowiedziałby jej o całym swoim życiu. Niektórzy twierdzą, że poczucie humoru jest domeną mężczyzn. Wobec tego poznajcie mężczyznę w spódnicy. Aleksandra Nawój i Bartek Rybicki, Emocjonalni, facebook.com/emocjonalnii Cholerna książka lektura obowiązkowa dla każdej kobiety, zarówno spełnionej, jak i tej, która dopiero walczy o spełnienie marzeń. Dla kobiety wrażliwej i dla kobiety silnej. Dla kobiety twardo stąpającej po ziemi, jak również tej, która głęboko w sobie ukrywa duszę romantyczki. Dla kobiet, które są matkami, córkami, siostrami, przyjaciółkami, partnerkami, żonami, singielkami oraz tych, które pełnią różne inne społeczne role, ale zwłaszcza dla tych, które pamiętają (a może zapomniały i ta książka im o tym przypomni), że poza tym, co narzuca im społeczeństwo, są przede wszystkim sobą. Polecam całym sercem, gdyż właśnie nim została napisana ta powieść. Pełna ciepła, humoru i emocji tak bliskich nam wszystkim. Aleksandra Steć, autorka książek Moja dusza pachnie tobą oraz Dotyk twoich słów Czyta się jednym tchem, ale trzeba bardzo uważać, żeby się nie zachłysnąć. I to nie tylko śmiechem. Cholerna książka to nie jest zwykłe czytadło dla kobiet marzących o tym jednym jedynym i wypatrujących go na każdym rogu. Owszem, mówi o miłości, ale takiej dojrzewającej, szlachetniejącej, jak wino. W dodatku o miłości w najróżniejszych jej odcieniach, w różnych relacjach: z rodzicami, z dziećmi, z przyjaciółmi. No i z nim... a właściwie z nimi, bo pojawia się tu cała plejada panów. Cholerna książka wcale cholerna nie jest. Jest ciepła, kojąca, miękko wyściela serce. Magdalena Czmochowska to nowa Grochola. Zatem, proszę Państwa, po prostu wypada ją znać. Ola Malarz, autorka książki Didasqualia Porywająca i zabawna! Cholerna książka sprawiła, że podczas lektury uśmiech nie schodził mi z twarzy. Autorka zaprasza nas do swojego świata i oprowadza czytelnika po codzienności, dzieląc się tym, co najpiękniejsze - własnymi emocjami. Czytając, czułam, że mogę się zaprzyjaźnić z bohaterką i razem z nią przeżyć każdą z opowiedzianych historii. Życzę sobie takiej przyjaciółki. Jestem szczęściarą, że mogłam osobiście poznać autorkę książki, i cieszę się, że mam Magdę w swoim życiu. Karolina Nawój, booknieci.pl
Magdalena Czmochowska
Maryśka - polska Bridget Jones! Maria Łódzka, dla przyjaciół Maryśka. Samotna matka dwóch nastolatków, rozwódka. Wyjątkowo pechowy człowiek; tylko jej w bezwietrzny dzień spada na głowę sucha bułka, i to z drzewa! Maryśka ma wielkie serce, naiwność dziecka i mnóstwo marzeń. Zdarza jej się być konsekwentną, a swoją dorosłość trenuje na synach, którzy zazwyczaj traktują ją z pobłażaniem. Ma wspaniałe przyjaciółki - lekarkę Agatę, makijażystkę Mańkę i częściowo bezrobotną Ewelinę. Każda z nich jest inna, ma odmienny system wartości, a jednak w czwórkę znakomicie się uzupełniają. Maryśka wikła się w dziwne relacje z facetami, poznanymi na przykład na portalach randkowych, jej najlepszym kumplem zaś jest gangster Krystian Poppucci (po ojcu Włochu, żołnierzu neapolitańskiej mafii), postrach osiedla wzrostu siedzącego psa. Galerię męskich postaci uzupełniają: piękny policjant Cieszmir Wykręt, przedziwny aptekarz Balbin Rącznik, który słowami strzela jak z karabinu, podkomendny Krystiana, czyli osiłek Pancerny, małolat Przemek i ten najważniejszy - łysy Tymon, w którym Maryśka zakochuje się bez pamięci. Nie obywa się przy tym bez komplikacji, rzecz jasna. Zresztą jak we wszystkim w jej życiu. Marysia jest czułą mamą, genialną przyjaciółką, a nade wszystko - uroczą kobietą, która opisując swoje życiowe perypetie, nie szczędzi sobie zdrowej autoironii, co wywołuje w czytelniku niekontrolowane wybuchy wesołości. Jednak w życiu naszej bohaterki od pewnego czasu brakuje mężczyzny, dla którego byłaby tą jedyną i upragnioną. Czy w świecie skomplikowanych relacji damsko-męskich, w których każda ze stron zdaje się oczekiwać czegoś zupełnie innego, znalezienie prawdziwej miłości jest w ogóle możliwe? Musicie się o tym przekonać! Jestem pewna, że pokochacie Maryśkę od pierwszych stron. Ada Johnson, autorka książki Kalendarz z dziewuchami Jak na chwilę uwolnić się od samotności, która dotyka każdego z nas? Przeczytać książkę Magdy Czmochowskiej! Sprawia ona - w niesamowicie zabawny i kojący sposób - że człowiek staje się częścią przedstawionego w niej świata. Czytając, czuliśmy się jak goście autorki pijący z nią poranną kawę. Gdy Magda opowiada o trudnych chwilach, nie nudzi, a wręcz przybliża do siebie drugiego człowieka, który już po przeczytaniu pierwszej strony Cholernej książki z chęcią opowiedziałby jej o całym swoim życiu. Niektórzy twierdzą, że poczucie humoru jest domeną mężczyzn. Wobec tego poznajcie mężczyznę w spódnicy. Aleksandra Nawój i Bartek Rybicki, Emocjonalni, facebook.com/emocjonalnii Cholerna książka lektura obowiązkowa dla każdej kobiety, zarówno spełnionej, jak i tej, która dopiero walczy o spełnienie marzeń. Dla kobiety wrażliwej i dla kobiety silnej. Dla kobiety twardo stąpającej po ziemi, jak również tej, która głęboko w sobie ukrywa duszę romantyczki. Dla kobiet, które są matkami, córkami, siostrami, przyjaciółkami, partnerkami, żonami, singielkami oraz tych, które pełnią różne inne społeczne role, ale zwłaszcza dla tych, które pamiętają (a może zapomniały i ta książka im o tym przypomni), że poza tym, co narzuca im społeczeństwo, są przede wszystkim sobą. Polecam całym sercem, gdyż właśnie nim została napisana ta powieść. Pełna ciepła, humoru i emocji tak bliskich nam wszystkim. Aleksandra Steć, autorka książek Moja dusza pachnie tobą oraz Dotyk twoich słów Czyta się jednym tchem, ale trzeba bardzo uważać, żeby się nie zachłysnąć. I to nie tylko śmiechem. Cholerna książka to nie jest zwykłe czytadło dla kobiet marzących o tym jednym jedynym i wypatrujących go na każdym rogu. Owszem, mówi o miłości, ale takiej dojrzewającej, szlachetniejącej, jak wino. W dodatku o miłości w najróżniejszych jej odcieniach, w różnych relacjach: z rodzicami, z dziećmi, z przyjaciółmi. No i z nim... a właściwie z nimi, bo pojawia się tu cała plejada panów. Cholerna książka wcale cholerna nie jest. Jest ciepła, kojąca, miękko wyściela serce. Magdalena Czmochowska to nowa Grochola. Zatem, proszę Państwa, po prostu wypada ją znać. Ola Malarz, autorka książki Didasqualia Porywająca i zabawna! Cholerna książka sprawiła, że podczas lektury uśmiech nie schodził mi z twarzy. Autorka zaprasza nas do swojego świata i oprowadza czytelnika po codzienności, dzieląc się tym, co najpiękniejsze - własnymi emocjami. Czytając, czułam, że mogę się zaprzyjaźnić z bohaterką i razem z nią przeżyć każdą z opowiedzianych historii. Życzę sobie takiej przyjaciółki. Jestem szczęściarą, że mogłam osobiście poznać autorkę książki, i cieszę się, że mam Magdę w swoim życiu. Karolina Nawój, booknieci.pl
Cholernie mocna miłość. Prawdziwa historia Stefena K. i Williego G
Lutz van Dijk
We wrześniu 1939 roku Trzecia Rzesza napada na Polskę. Nastoletni Stefan wraz z matką i rodzeństwem próbuje przetrwać trudy wojennej rzeczywistości w rodzinnym Toruniu. Chwyta się różnych zajęć: pracuje u niemieckiego piekarza, potem w lokalnej fabryce. Popołudniami śpiewa w chórze teatralnym. Pewnego dnia poznaje Williego stacjonującego w mieście młodego żołnierza Wehrmachtu. Ich przypadkowe spotkanie daje początek gorącemu uczuciu. Mimo grożącego niebezpieczeństwa relacje intymne między Polakami a Niemcami są surowo karane decydują się walczyć o swoją miłość. Cholernie mocną miłość. Stefan K. zmarł w wieku siedemdziesięciu ośmiu lat. Strach, że jego homoseksualność wyjdzie w Polsce na jaw, nie opuszczał go do końca życia. Niejednokrotnie pytał mnie: Czy mogę na tobie polegać?. Mógł. [] Do końca życia czwartego listopada każdego roku Stefan zapalał świeczkę, myślał o Willim i modlił się w nadziei, że ten przeżył wojnę. Czwartego listopada 1941 roku spotkał Williego po raz pierwszy. Sześćdziesiąt dwa lata później, w ten sam dzień, zamknął oczy na zawsze. Mimo wszystkich doznanych upokorzeń nikt ani nic nie mogło zniszczyć doświadczenia jego pierwszej miłości. Przetrwało ono do samego końca. (z posłowia dr. Lutza van Dijka) Wspomnienia z okresu II wojny światowej przez lata pozostawały niewypowiedziane. Nikt o nic nie pytał. Każdy przyjmował wersję o karze ciężkiego więzienia za uchylanie się od pracy. W dokumentach powojennych dotyczących biografii Stefana K. nie ma słowa ani o tak zwanym nierządzie z mężczyznami, nierządzie sprzecznym z naturą, ani o paragrafie 175. Stefan K. bał się przez całe życie, a jego strach dotyczył przede wszystkim codzienności w Polsce bał się, że ktoś może wykorzystać jego przeszłość przeciwko niemu. Był przewrażliwiony i odczuwał lęk, że zaatakuje go ktoś z jego otoczenia, spośród najbliższych. Próbował ukrywać się przed rodziną. Wielokrotnie zastrzegał, że dopiero po śmierci będzie można ujawnić jego prawdziwe imię i nazwisko. (z posłowia dr Joanny Ostrowskiej) Cholernie mocna miłość to wyjątkowa kronika czasów wojny. Przemierzamy w niej piekło wykluczenia i strachu wraz z głównym bohaterem Teofilem Kosińskim jedynym Polakiem, który opowiedział o swoim prześladowaniu w czasach II wojny światowej ze względu na orientację seksualną. Był gejem. Został skazany na mocy paragrafu 175 niemieckiego kodeksu karnego, który określał homoseksualizm jako nierząd sprzeczny z naturą. Strach przed napiętnowaniem towarzyszył Teofilowi przez całe życie, choć jego jedyną zbrodnią była inność. Dziś, w Europie i w Polsce, ta książka jest szczególnie ważna. Bo ilustruje wagę tolerancji, solidarności, szacunku do drugiego człowieka. Bo pokazuje, jak łatwo zniszczyć komuś życie przez brak uznania dla jego godności. Poruszający obraz prześladowanego Teofila pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Poznanie jego historii pozwala docenić godność, którą wielu z nas może się cieszyć. I mieć siłę, by walczyć o świat, w którym każdy może być inny. Robert Biedroń
Szczepan Twardoch
Nowa powieść Szczepana Twardocha, inspirowana polarnymi wyprawami autora. Wielka podróż przez Arktykę - ocean, łagry, miłość i przemoc. Pochodzący z Górnego Śląska Konrad Widuch jest weteranem Wielkiej Wojny, komunistą całym sercem oddanym rewolucji. Po wojnie razem z Karolem Radkiem wyjeżdża do sowieckiej Rosji i wciela w życie proletariacki porządek, walcząc w szeregach Konarmii w wojnie 1920 roku. Rewolucja jednak pożera własne dzieci. Podczas czystek 1937 roku towarzysz Widuch jako stary bolszewik zostaje aresztowany, skazany i wysłany do łagru, z którego jednak ucieka i tak zaczyna się jego podróż przez śniegi, lody i tundrę. Uchodząc przed sowiecką sprawiedliwością w towarzystwie niewidomego wora w zakonie i błatnej imieniem Ljubow, Widuch trafia w końcu do tajemniczej osady, nazywanej przez jej mieszkańców Chołodem. Żyją w niej oni zgodnie z rytmem surowej, polarnej natury, hodują renifery, polują na foki i niedźwiedzie, mówią swoim językiem i nigdy nie słyszeli o Stalinie. Do czasu Chołod jest opowieścią o rozczarowaniu ideami. O losie jednostki rzuconej w wir historii i o chwili wytchnienia, jaką bohater znajduje poza cywilizacją. Jest to jednak tylko chwila, albowiem rosyjski Behemot uparcie podąża śladem ex-towarzysza Widucha.
Szczepan Twardoch
Nowa powieść Szczepana Twardocha, inspirowana polarnymi wyprawami autora. Wielka podróż przez Arktykę - ocean, łagry, miłość i przemoc. Pochodzący z Górnego Śląska Konrad Widuch jest weteranem Wielkiej Wojny, komunistą całym sercem oddanym rewolucji. Po wojnie razem z Karolem Radkiem wyjeżdża do sowieckiej Rosji i wciela w życie proletariacki porządek, walcząc w szeregach Konarmii w wojnie 1920 roku. Rewolucja jednak pożera własne dzieci. Podczas czystek 1937 roku towarzysz Widuch jako stary bolszewik zostaje aresztowany, skazany i wysłany do łagru, z którego jednak ucieka i tak zaczyna się jego podróż przez śniegi, lody i tundrę. Uchodząc przed sowiecką sprawiedliwością w towarzystwie niewidomego wora w zakonie i błatnej imieniem Ljubow, Widuch trafia w końcu do tajemniczej osady, nazywanej przez jej mieszkańców Chołodem. Żyją w niej oni zgodnie z rytmem surowej, polarnej natury, hodują renifery, polują na foki i niedźwiedzie, mówią swoim językiem i nigdy nie słyszeli o Stalinie. Do czasu Chołod jest opowieścią o rozczarowaniu ideami. O losie jednostki rzuconej w wir historii i o chwili wytchnienia, jaką bohater znajduje poza cywilizacją. Jest to jednak tylko chwila, albowiem rosyjski Behemot uparcie podąża śladem ex-towarzysza Widucha.
Szczepan Twardoch
Nowa powieść Szczepana Twardocha, inspirowana polarnymi wyprawami autora. Wielka podróż przez Arktykę - ocean, łagry, miłość i przemoc. Pochodzący z Górnego Śląska Konrad Widuch jest weteranem Wielkiej Wojny, komunistą całym sercem oddanym rewolucji. Po wojnie razem z Karolem Radkiem wyjeżdża do sowieckiej Rosji i wciela w życie proletariacki porządek, walcząc w szeregach Konarmii w wojnie 1920 roku. Rewolucja jednak pożera własne dzieci. Podczas czystek 1937 roku towarzysz Widuch jako stary bolszewik zostaje aresztowany, skazany i wysłany do łagru, z którego jednak ucieka i tak zaczyna się jego podróż przez śniegi, lody i tundrę. Uchodząc przed sowiecką sprawiedliwością w towarzystwie niewidomego wora w zakonie i błatnej imieniem Ljubow, Widuch trafia w końcu do tajemniczej osady, nazywanej przez jej mieszkańców Chołodem. Żyją w niej oni zgodnie z rytmem surowej, polarnej natury, hodują renifery, polują na foki i niedźwiedzie, mówią swoim językiem i nigdy nie słyszeli o Stalinie. Do czasu Chołod jest opowieścią o rozczarowaniu ideami. O losie jednostki rzuconej w wir historii i o chwili wytchnienia, jaką bohater znajduje poza cywilizacją. Jest to jednak tylko chwila, albowiem rosyjski Behemot uparcie podąża śladem ex-towarzysza Widucha.
Szczepan Twardoch
Nowa powieść Szczepana Twardocha, inspirowana polarnymi wyprawami autora. Wielka podróż przez Arktykę - ocean, łagry, miłość i przemoc. Pochodzący z Górnego Śląska Konrad Widuch jest weteranem Wielkiej Wojny, komunistą całym sercem oddanym rewolucji. Po wojnie razem z Karolem Radkiem wyjeżdża do sowieckiej Rosji i wciela w życie proletariacki porządek, walcząc w szeregach Konarmii w wojnie 1920 roku. Rewolucja jednak pożera własne dzieci. Podczas czystek 1937 roku towarzysz Widuch jako stary bolszewik zostaje aresztowany, skazany i wysłany do łagru, z którego jednak ucieka i tak zaczyna się jego podróż przez śniegi, lody i tundrę. Uchodząc przed sowiecką sprawiedliwością w towarzystwie niewidomego wora w zakonie i błatnej imieniem Ljubow, Widuch trafia w końcu do tajemniczej osady, nazywanej przez jej mieszkańców Chołodem. Żyją w niej oni zgodnie z rytmem surowej, polarnej natury, hodują renifery, polują na foki i niedźwiedzie, mówią swoim językiem i nigdy nie słyszeli o Stalinie. Do czasu Chołod jest opowieścią o rozczarowaniu ideami. O losie jednostki rzuconej w wir historii i o chwili wytchnienia, jaką bohater znajduje poza cywilizacją. Jest to jednak tylko chwila, albowiem rosyjski Behemot uparcie podąża śladem ex-towarzysza Widucha.
Józef Ignacy Kraszewski
Chore dusze to znakomita powieść znakomitego pisarza i tytana pracy Józefa Ignacego Kraszewskiego. Fragment: Wieczór był jesienny, ostatnich dni sierpnia w Rzymie, z którego w tym miesiącu ucieka kto może, do którego w tej porze nie przebywa nikt, oprócz tych co ich konieczność jakaś zagna do wiekuistej stolicy. Na drugim piętrze domu na Via Sistina okna stały otworem; gorąco, pomimo nadchodzącej nocy, było jeszcze nieznośne. Wdali na niebiosach jasnych malowała się ciemno majestatyczna kopuła bazyliki Ś. Piotra i w gmachach Watykanu widać było zapalające się światełka. Cisza smętna, grobowa leżała nad olbrzymią, w ruinach tysiącletnich stolicą, ledwie niekiedy szmerem jakimś powietrznym lub dźwiękiem wieczornych dzwonków klasztornych przerywana. Smutek wiekuisty ludzi tęskniących duszami ku czemuś nieokreślonemu, upragnionemu i niedoścignionemu, ciężył nad tymi wspaniałymi gruzami, ponad którymi nowe gmachy i wskrzeszone życie chórem z ruinami mówiło: Człowiecze, nic nie ma wiecznego na ziemi! Lecz ponad ziemią przyciśniętą dusznymi opary jaśniały wiekuiste niebiosa wypogodzone, na których gdzieniegdzie migotały już z ciemności główki gwiazdek promieniste. Na ziemi smutno było jak w grobie, na niebiosach pogodnie, jasno, spokojnie... Tu w tym mrowisku, na rumowiskach poruszało się życie zbolałe; tam błyszczały śmiejące się wiekuiste światełka, wśród majestatycznie rozpostartych przestrzeni eteru... Pomiędzy tym, co się tu w grób położyło, a tym, co się zrodziło na grobie, legła przepaść wieków, półmroku i cienia.
Józef Ignacy Kraszewski
Józef Ignacy Kraszewski Ur. 28 lipca 1812 w Warszawie Zm. 19 marca 1887 w Genewie Najważniejsze dzieła: Stara baśń (1876), Chata za wsią (1854), Ulana (1842), Dziecię Starego Miasta (1863), Zygmuntowskie czasy (1846), Barani Kożuszek (1881), Hrabina Cosel (1873), Brühl (1874), Poeta i świat (1839), Latarnia czarnoksięska (1844), Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy (1840) Niezwykle płodny pisarz, autor przede wszystkim powieści historycznych i obyczajowych, publicysta, działacz społeczny, badacz starożytności słowiańskich, popularyzator źródeł historycznych. Do najpopularniejszych dziś powieści Kraszewskiego należy Stara baśń. Wśród inspiracji do niej znalazło się kilka wydanych wcześniej tekstów literatury pięknej. Po pierwsze Rzepicha (1790) Franciszka Salezego Jezierskiego, jednego z jakobinów warszawskich, który wyjaśniał przyczynę nierówności społecznych tezą o podboju rolniczej ludności słowiańskiej przez plemię, które przekształciło się w szlachtę (a właśc. magnaterię). Po drugie, Lillę Wenedę (1840) Juliusza Słowackiego, obrazującą podobną tezę oraz pokazującą dwuznaczną rolę chrześcijaństwa jako religii najeźdźców. Po trzecie dramat Mieczysława Romanowskiego Popiel i Piast (1862), w którym dodatkowo nacisk położony został na zagrożenie dla Słowiańszczyzny ze strony państw niemieckich, zaś kościół ukazany został ostatecznie jako gwarant zażegnania konfliktu społecznego między szlachtą a ludem (tj. też między państwem jako systemem instytucji a funkcjonowaniem społeczności połączonej więzami rodowymi i sąsiedzkimi). Ponadto Kraszewski czerpał ze źródeł historycznych (najwidoczniejsze są ślady adaptacji legend zapisanych w Historii Polski Jana Długosza), z własnych badań nad kulturą materialną dawnych Słowian i Litwy (wydał m.in. dzieła pionierskie: Litwa. Starożytne dzieje 1847 oraz Sztuka u Słowian 1860, zajmował się obyczajowością Polski piastowskiej, pracował nad projektem encyklopedii starożytności polskich dla Akademii Umiejętności w 1875 r.), z opracowań współczesnych mu historyków: Lelewela, Szajnochy, Roeppla i in. Pewien wpływ na treść powieści wywarły również prelekcje paryskie Mickiewicza na temat literatury słowiańskiej, skąd zaczerpnął np. przekonanie o zachowaniu w religii Słowian śladów dziedzictwa praindoeuropejskiego (swoisty panteizm, niektóre bóstwa tożsame z hinduistycznymi). Do swoich źródeł i inspiracji dodał Kraszewski również rzekomo średniowieczny Królodworski rękopis. Zbiór staroczeskich bohatyrskich i lirycznych śpiewów (1818) wydany, a jak się później okazało, również spreparowany przez Vaclava Hankę. Przeczytaj artykuł o autorze w Wikipedii Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Józef Ignacy Kraszewski
Chore dusze to znakomita powieść znakomitego pisarza i tytana pracy Józefa Ignacego Kraszewskiego. Fragment: Wieczór był jesienny, ostatnich dni sierpnia w Rzymie, z którego w tym miesiącu ucieka kto może, do którego w tej porze nie przebywa nikt, oprócz tych co ich konieczność jakaś zagna do wiekuistej stolicy. Na drugim piętrze domu na Via Sistina okna stały otworem; gorąco, pomimo nadchodzącej nocy, było jeszcze nieznośne. Wdali na niebiosach jasnych malowała się ciemno majestatyczna kopuła bazyliki Ś. Piotra i w gmachach Watykanu widać było zapalające się światełka. Cisza smętna, grobowa leżała nad olbrzymią, w ruinach tysiącletnich stolicą, ledwie niekiedy szmerem jakimś powietrznym lub dźwiękiem wieczornych dzwonków klasztornych przerywana. Smutek wiekuisty ludzi tęskniących duszami ku czemuś nieokreślonemu, upragnionemu i niedoścignionemu, ciężył nad tymi wspaniałymi gruzami, ponad którymi nowe gmachy i wskrzeszone życie chórem z ruinami mówiło: Człowiecze, nic nie ma wiecznego na ziemi! Lecz ponad ziemią przyciśniętą dusznymi opary jaśniały wiekuiste niebiosa wypogodzone, na których gdzieniegdzie migotały już z ciemności główki gwiazdek promieniste. Na ziemi smutno było jak w grobie, na niebiosach pogodnie, jasno, spokojnie... Tu w tym mrowisku, na rumowiskach poruszało się życie zbolałe; tam błyszczały śmiejące się wiekuiste światełka, wśród majestatycznie rozpostartych przestrzeni eteru... Pomiędzy tym, co się tu w grób położyło, a tym, co się zrodziło na grobie, legła przepaść wieków, półmroku i cienia.
Józef Ignacy Kraszewski
Chore dusze to znakomita powieść znakomitego pisarza i tytana pracy Józefa Ignacego Kraszewskiego. Fragment: Wieczór był jesienny, ostatnich dni sierpnia w Rzymie, z którego w tym miesiącu ucieka kto może, do którego w tej porze nie przebywa nikt, oprócz tych co ich konieczność jakaś zagna do wiekuistej stolicy. Na drugim piętrze domu na Via Sistina okna stały otworem; gorąco, pomimo nadchodzącej nocy, było jeszcze nieznośne. Wdali na niebiosach jasnych malowała się ciemno majestatyczna kopuła bazyliki Ś. Piotra i w gmachach Watykanu widać było zapalające się światełka. Cisza smętna, grobowa leżała nad olbrzymią, w ruinach tysiącletnich stolicą, ledwie niekiedy szmerem jakimś powietrznym lub dźwiękiem wieczornych dzwonków klasztornych przerywana. Smutek wiekuisty ludzi tęskniących duszami ku czemuś nieokreślonemu, upragnionemu i niedoścignionemu, ciężył nad tymi wspaniałymi gruzami, ponad którymi nowe gmachy i wskrzeszone życie chórem z ruinami mówiło: Człowiecze, nic nie ma wiecznego na ziemi! Lecz ponad ziemią przyciśniętą dusznymi opary jaśniały wiekuiste niebiosa wypogodzone, na których gdzieniegdzie migotały już z ciemności główki gwiazdek promieniste. Na ziemi smutno było jak w grobie, na niebiosach pogodnie, jasno, spokojnie... Tu w tym mrowisku, na rumowiskach poruszało się życie zbolałe; tam błyszczały śmiejące się wiekuiste światełka, wśród majestatycznie rozpostartych przestrzeni eteru... Pomiędzy tym, co się tu w grób położyło, a tym, co się zrodziło na grobie, legła przepaść wieków, półmroku i cienia.
Józef Ignacy Kraszewski
Józef Ignacy Kraszewski Chore dusze ISBN 978-83-288-2402-7 Tom I Wieczór był jesienny, ostatnich dni sierpnia w Rzymie, z którego w tym miesiącu ucieka kto może, do którego w téj porze nie przebywa nikt, oprócz tych co ich konieczność jakaś zagna do wiekuistéj stolicy. Na drugiém piętrze domu na Via Sistina okna stały otworem; gorąco, pomimo nadchodzącéj nocy, było jeszcze nieznośne. Wdali na niebiosach jasnych malowała się ciemno majestatyczna kopuła bazyliki Ś... Józef Ignacy Kraszewski Ur. 28 lipca 1812 w Warszawie Zm. 19 marca 1887 w Genewie Najważniejsze dzieła: Stara baśń (1876), Chata za wsią (1854), Ulana (1842), Dziecię Starego Miasta (1863), Zygmuntowskie czasy (1846), Barani Kożuszek (1881), Hrabina Cosel (1873), Brühl (1874), Poeta i świat (1839), Latarnia czarnoksięska (1844), Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy (1840) Niezwykle płodny pisarz, autor przede wszystkim powieści historycznych i obyczajowych, publicysta, działacz społeczny, badacz starożytności słowiańskich, popularyzator źródeł historycznych. Do najpopularniejszych dziś powieści Kraszewskiego należy Stara baśń. Wśród inspiracji do niej znalazło się kilka wydanych wcześniej tekstów literatury pięknej. Po pierwsze Rzepicha (1790) Franciszka Salezego Jezierskiego, jednego z jakobinów warszawskich, który wyjaśniał przyczynę nierówności społecznych tezą o podboju rolniczej ludności słowiańskiej przez plemię, które przekształciło się w szlachtę (a właśc. magnaterię). Po drugie, Lillę Wenedę (1840) Juliusza Słowackiego, obrazującą podobną tezę oraz pokazującą dwuznaczną rolę chrześcijaństwa jako religii najeźdźców. Po trzecie dramat Mieczysława Romanowskiego Popiel i Piast (1862), w którym dodatkowo nacisk położony został na zagrożenie dla Słowiańszczyzny ze strony państw niemieckich, zaś kościół ukazany został ostatecznie jako gwarant zażegnania konfliktu społecznego między szlachtą a ludem (tj. też między państwem jako systemem instytucji a funkcjonowaniem społeczności połączonej więzami rodowymi i sąsiedzkimi). Ponadto Kraszewski czerpał ze źródeł historycznych (najwidoczniejsze są ślady adaptacji legend zapisanych w Historii Polski Jana Długosza), z własnych badań nad kulturą materialną dawnych Słowian i Litwy (wydał m.in. dzieła pionierskie: Litwa. Starożytne dzieje 1847 oraz Sztuka u Słowian 1860, zajmował się obyczajowością Polski piastowskiej, pracował nad projektem encyklopedii starożytności polskich dla Akademii Umiejętności w 1875 r.), z opracowań współczesnych mu historyków: Lelewela, Szajnochy, Roeppla i in. Pewien wpływ na treść powieści wywarły również prelekcje paryskie Mickiewicza na temat literatury słowiańskiej, skąd zaczerpnął np. przekonanie o zachowaniu w religii Słowian śladów dziedzictwa praindoeuropejskiego (swoisty panteizm, niektóre bóstwa tożsame z hinduistycznymi). Do swoich źródeł i inspiracji dodał Kraszewski również rzekomo średniowieczny Królodworski rękopis. Zbiór staroczeskich bohatyrskich i lirycznych śpiewów (1818) wydany, a jak się później okazało, również spreparowany przez Vaclava Hankę. Przeczytaj artykuł o autorze w Wikipedii Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Józef Ignacy Kraszewski
Józef Ignacy Kraszewski Chore dusze ISBN 978-83-288-2403-4 Tom II Dni kilka upłynęło od obiadu u pani Lizy, którą brat zaczynał w najmniejszych jéj ruchach i słowach śledzić z podejrzliwym niepokojem i obawą, tak stan jéj zdrowia, ducha i humoru wydawał mu się nadzwyczajnym. Przypisywał on to wpływowi klimatu i, chociaż pobyt w Rzymie był dla niego dosyć ponętnym, gotów już poświęcić siebie, jechałby był z nią gdziekolwiekbądź, byle ją widziéć uspokojoną. Szło mu... Józef Ignacy Kraszewski Ur. 28 lipca 1812 w Warszawie Zm. 19 marca 1887 w Genewie Najważniejsze dzieła: Stara baśń (1876), Chata za wsią (1854), Ulana (1842), Dziecię Starego Miasta (1863), Zygmuntowskie czasy (1846), Barani Kożuszek (1881), Hrabina Cosel (1873), Brühl (1874), Poeta i świat (1839), Latarnia czarnoksięska (1844), Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy (1840) Niezwykle płodny pisarz, autor przede wszystkim powieści historycznych i obyczajowych, publicysta, działacz społeczny, badacz starożytności słowiańskich, popularyzator źródeł historycznych. Do najpopularniejszych dziś powieści Kraszewskiego należy Stara baśń. Wśród inspiracji do niej znalazło się kilka wydanych wcześniej tekstów literatury pięknej. Po pierwsze Rzepicha (1790) Franciszka Salezego Jezierskiego, jednego z jakobinów warszawskich, który wyjaśniał przyczynę nierówności społecznych tezą o podboju rolniczej ludności słowiańskiej przez plemię, które przekształciło się w szlachtę (a właśc. magnaterię). Po drugie, Lillę Wenedę (1840) Juliusza Słowackiego, obrazującą podobną tezę oraz pokazującą dwuznaczną rolę chrześcijaństwa jako religii najeźdźców. Po trzecie dramat Mieczysława Romanowskiego Popiel i Piast (1862), w którym dodatkowo nacisk położony został na zagrożenie dla Słowiańszczyzny ze strony państw niemieckich, zaś kościół ukazany został ostatecznie jako gwarant zażegnania konfliktu społecznego między szlachtą a ludem (tj. też między państwem jako systemem instytucji a funkcjonowaniem społeczności połączonej więzami rodowymi i sąsiedzkimi). Ponadto Kraszewski czerpał ze źródeł historycznych (najwidoczniejsze są ślady adaptacji legend zapisanych w Historii Polski Jana Długosza), z własnych badań nad kulturą materialną dawnych Słowian i Litwy (wydał m.in. dzieła pionierskie: Litwa. Starożytne dzieje 1847 oraz Sztuka u Słowian 1860, zajmował się obyczajowością Polski piastowskiej, pracował nad projektem encyklopedii starożytności polskich dla Akademii Umiejętności w 1875 r.), z opracowań współczesnych mu historyków: Lelewela, Szajnochy, Roeppla i in. Pewien wpływ na treść powieści wywarły również prelekcje paryskie Mickiewicza na temat literatury słowiańskiej, skąd zaczerpnął np. przekonanie o zachowaniu w religii Słowian śladów dziedzictwa praindoeuropejskiego (swoisty panteizm, niektóre bóstwa tożsame z hinduistycznymi). Do swoich źródeł i inspiracji dodał Kraszewski również rzekomo średniowieczny Królodworski rękopis. Zbiór staroczeskich bohatyrskich i lirycznych śpiewów (1818) wydany, a jak się później okazało, również spreparowany przez Vaclava Hankę. Przeczytaj artykuł o autorze w Wikipedii Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.