Literatura
Wypatrując swego przeznaczenia
Krzysztof Cirkot
Zbiór ten to efekt dwudziestu lat zafascynowania fantastyką. Wszystkie opowiadania (oprócz otwierającego zbiór "Zdrajcy", który dawno temu miał ukazać się w magazynie "Science FIC000000", lecz zaginął wśród nawału tekstów jakimi zasypywana była ówczas redakcja) były już wcześniej publikowane na łamach periodyków fantastycznych. Reprezentują one różne gatunki fantastyki: fantasy, horror i science FIC000000. "Glennen Yryath", o jeńcu wojennym z wojny kosmicznej, który zostaje zmuszony do niebezpiecznej misji na planecie, która przypomina Ziemię z X wieku n.e., to opowiadanie debiutanckie, które powstało na konkurs miesięcznika literackiego "Fantastyka" w 1988 roku, by po wędrówkach po biurkach "Fenixa" i "Science FIC000000" trafić na łamy "Esensji". "Najsilniejsze z Uczuć" z 1994 roku - opowiadanie o młodym człowieku, który nie ma nic do stracenia - również powstało na konkurs, wtedy już "Nowej Fantastyki". "Park" to debiut literacki w "Science FIC000000" oraz pierwszy i jedyny dotąd horror, a ściślej to raczej kolejna gatunkowa hybryda. Ten pierwszy okres twórczości zamyka "Zdrajca" z 1997 roku. "Balaton", ostatni tekst zbioru, to opowiadanie powstałe po 7 latach przerwy w pisaniu. Miało ukazać się w zbiorze opowiadań "Ubika", lecz wyszło w "Magazynie Fantastycznym". Rozpoczyna ono nowy rozdział, który być może wyewoluuje w nowych kierunkach. Fragment: "Do wyspy dopłynęli w ciągu godziny. W tym czasie Eniko zdołała przyjrzeć się dokładnie Imre. Był bardzo wysoki, na oko 195 centymetrów, o sylwetce muskularnego pływaka. Od ziemskich mężczyzn, o ile mogła dostrzec, od-różniał go zupełny brak owłosienia poza włosami na głowie (czyżby golili całe ciało?), szerokie stopy i bardzo długie ręce, uszy nieco większe i o nieco od-miennym układzie chrząstek, ten nos taki jakiś krótki, te oczy takie bardzo wąskie i szerokie, kości policzkowe umieszczone zbyt wysoko, podbródek stanowczo zbyt krótki, szyja zbyt długa, kolana jakieś szerokie. Może jego układ mięśniowy był miejscami nieco inny, może tu i tam fragment budowy jego sylwetki różnił się od ziemskiej, ale w sumie różnice były tak małe, że aż trudno jej było uwierzyć. Nawet to-to było tam gdzie trzeba i odpowiednich rozmiarów. Stała po prostu obok niezwykle zdrowego okazu przystojnego mężczyzny.Ależ on silny i sprawny, pomyślała, obserwując jak Imre zaczajony nieru-chomo jak kot uderzył harpunem w niewidoczny dla niej cel, chybił i wy-szarpnął drzewce z wody, kiedy skoczyło z powrotem jak odbita piłka. Na chwilę przed oczami pojawił jej się obraz Tibora, szczupłego, bladego okular-nika o zaczerwienionych oczach, który kochał książki i nie wiedział, co to jest sztanga. Prędko pomyślała o czymś innym.Badawczo przyjrzała się roślinie, która stanowiła maszt i żagiel pojazdu. Postukała w korę. Twarde jak stal drzewo niebiesko-szarego koloru. Liść był niebiesko-zielony, pokryty siateczką czerwonych żyłek, w dotyku podobny do błony nietoperza. Po chwili odkryła, że drzewo stanowiło także miecz katamaranu - jego długie korzenie ginęły w brudnych odmętach. Unosiło się na powierzchni same - solidna tuleja wykonana z wydrążonego pnia drzewa, trzymająca pień liścia w ciasnych objęciach na wysokości dwóch metrów, służyła tylko do wyłapywania siły pociągowej rośliny. Upewniła się o tym, kiedy minęli kilka wolno pływających liści, w większości młodych jeszcze drzewek, które trzymały się pionowo na falach."
Aleksandra Nowak
22 października 2020 roku trybunał Przyłębskiej zaostrza prawo aborcyjne i wydaje wyrok na Polki. Na ulice wychodzą tłumy. Wzburzone. Wściekłe. Wkurwione. Kobiecy gniew eksplodował wtedy mocniej niż w trakcie Czarnego Protestu. Setki tysięcy kobiet w dziesiątkach miast głośno upomniały się o swoje prawa. Prawa, których nie miałyśmy nigdy. Aleksandra Nowak była jedną z nich. Tamtymi demonstracjami otwiera swoją prywatną kronikę gniewu, wściekłości i furii. Autorka przygląda się współczesnej kulturze, tradycyjnemu wychowaniu i religii. Sięgając do własnych doświadczeń, w przejmująco osobistej książce analizuje siłę, której nie sposób powstrzymać.
Aleksandra Nowak
22 października 2020 roku trybunał Przyłębskiej zaostrza prawo aborcyjne i wydaje wyrok na Polki. Na ulice wychodzą tłumy. Wzburzone. Wściekłe. Wkurwione. Kobiecy gniew eksplodował wtedy mocniej niż w trakcie Czarnego Protestu. Setki tysięcy kobiet w dziesiątkach miast głośno upomniały się o swoje prawa. Prawa, których nie miałyśmy nigdy. Aleksandra Nowak była jedną z nich. Tamtymi demonstracjami otwiera swoją prywatną kronikę gniewu, wściekłości i furii. Autorka przygląda się współczesnej kulturze, tradycyjnemu wychowaniu i religii. Sięgając do własnych doświadczeń, w przejmująco osobistej książce analizuje siłę, której nie sposób powstrzymać.
Kateřina Tučková
Brno, noc z 30 na 31 maja 1945. Gerta Schnirch wraz z kilkumiesięczną córką zostaje – jak niemal wszyscy brneńscy Niemcy – wypędzona z miasta. Wyczerpujący pochód, naznaczony aktami przemocy i gwałtu wobec deportowanych, nazwany później marszem śmierci, kończy się pod granicą z Austrią. Z obozu tymczasowego, gdzie szerzy się epidemia czerwonki i tyfusu, Gerta zostaje skierowana do robót na morawskiej wsi; udaje jej się ocalić życie swoje i córki. Po roku 1950 Gerta wraca do zupełnie odmienionego Brna, w którym nikt nie czeka na „parszywą Niemkę”, do miasta, którego mimo wszystko nie potrafi opuścić. Tam historia rzuca ją w wir kolejnych burzliwych zmian. Kateřina Tučková, znana polskim czytelnikom z bestsellerowych Bogiń z Žítkovej, w swojej debiutanckiej powieści Wypędzenie Gerty Schnirch porusza kwestie winy Czechów i Niemców, zemsty, przebaczenia i rozdarcia tożsamości narodowej. Obrazuje też trudną relację matki z córką; przepaść niezrozumienia, dzielącą pokolenie, „które to wszystko przeszło”, od pokolenia, którego nic już to nie obchodzi. Książka otrzymała najważniejszą czeską nagrodę literacką – Magnesia Litera 2010 w kategorii Nagroda Czytelników. Na jej podstawie powstała sztuka teatralna pod tym samym tytułem (reż. Marián Amsler).
Kateřina Tučková
Brno, noc z 30 na 31 maja 1945. Gerta Schnirch wraz z kilkumiesięczną córką zostaje – jak niemal wszyscy brneńscy Niemcy – wypędzona z miasta. Wyczerpujący pochód, naznaczony aktami przemocy i gwałtu wobec deportowanych, nazwany później marszem śmierci, kończy się pod granicą z Austrią. Z obozu tymczasowego, gdzie szerzy się epidemia czerwonki i tyfusu, Gerta zostaje skierowana do robót na morawskiej wsi; udaje jej się ocalić życie swoje i córki. Po roku 1950 Gerta wraca do zupełnie odmienionego Brna, w którym nikt nie czeka na „parszywą Niemkę”, do miasta, którego mimo wszystko nie potrafi opuścić. Tam historia rzuca ją w wir kolejnych burzliwych zmian. Kateřina Tučková, znana polskim czytelnikom z bestsellerowych Bogiń z Žítkovej, w swojej debiutanckiej powieści Wypędzenie Gerty Schnirch porusza kwestie winy Czechów i Niemców, zemsty, przebaczenia i rozdarcia tożsamości narodowej. Obrazuje też trudną relację matki z córką; przepaść niezrozumienia, dzielącą pokolenie, „które to wszystko przeszło”, od pokolenia, którego nic już to nie obchodzi. Książka otrzymała najważniejszą czeską nagrodę literacką – Magnesia Litera 2010 w kategorii Nagroda Czytelników. Na jej podstawie powstała sztuka teatralna pod tym samym tytułem (reż. Marián Amsler).
Grzegorz Uzdański
Wypiór to historia o parze znerwicowanych, wielkomiejskich trzydziestolatków, którym sypie się związek. Opowiedziana z humorem i epickim realizmem, jest zarazem opowieścią niesamowitą, gdyż jedną z głównych ról gra tu przeistoczony w wampira Adam Mickiewicz. Tekst jest napisany klasycznym dla literackiej polszczyzny trzynastozgłoskowcem, uwodzi melodią i rytmem języka, ale autor nie napawa się swoim brzuchomówczym kunsztem bez uzasadnienia. Bo czy niedole i atrakcje, które czekają na użytkowników tindera da się opowiedzieć mickiewiczowską frazą? Czy prekariacki los Mickiewicza, który jako wampir nie bardzo może przebierać w ofertach pracy, zapisany wersami jak z Pana Tadeusza, może być przejmujący? Albo czy opis kryzysu bliskości w hipsterskim związku podda się dziś tyle już razy wypróbowanej melodii ze średniówką? Uzdański potrafi sprawić, że romantyczna fraza ożywa, zaczyna się skrzyć, bawić, zachwycać. Potrafi o wiele więcej, bo Wypiór to nie tylko pokaz językowego kunsztu autora, nie tylko niezwykle aktualna powieść obyczajowa, ale również próba zmierzenia się ze schedą romantyzmu. Uzdański zaprzęga jedną z najbardziej tradycyjnych dykcji polszczyzny do pracy na rzecz współczesności, tak jakby wierzył, że upiór Adama Mickiewicza wydobyty wreszcie z szafy i wyprowadzony na ulice dzisiejszej Warszawy na dobre przestanie tu straszyć. Ten artystyczny dialog z intelektualną spuścizną Marii Janion prowadzony jest w duchu najlepszej tradycji kabaretu literackiego.
Grzegorz Uzdański
Wypiór to historia o parze znerwicowanych, wielkomiejskich trzydziestolatków, którym sypie się związek. Opowiedziana z humorem i epickim realizmem, jest zarazem opowieścią niesamowitą, gdyż jedną z głównych ról gra tu przeistoczony w wampira Adam Mickiewicz. Tekst jest napisany klasycznym dla literackiej polszczyzny trzynastozgłoskowcem, uwodzi melodią i rytmem języka, ale autor nie napawa się swoim brzuchomówczym kunsztem bez uzasadnienia. Bo czy niedole i atrakcje, które czekają na użytkowników tindera da się opowiedzieć mickiewiczowską frazą? Czy prekariacki los Mickiewicza, który jako wampir nie bardzo może przebierać w ofertach pracy, zapisany wersami jak z Pana Tadeusza, może być przejmujący? Albo czy opis kryzysu bliskości w hipsterskim związku podda się dziś tyle już razy wypróbowanej melodii ze średniówką? Uzdański potrafi sprawić, że romantyczna fraza ożywa, zaczyna się skrzyć, bawić, zachwycać. Potrafi o wiele więcej, bo Wypiór to nie tylko pokaz językowego kunsztu autora, nie tylko niezwykle aktualna powieść obyczajowa, ale również próba zmierzenia się ze schedą romantyzmu. Uzdański zaprzęga jedną z najbardziej tradycyjnych dykcji polszczyzny do pracy na rzecz współczesności, tak jakby wierzył, że upiór Adama Mickiewicza wydobyty wreszcie z szafy i wyprowadzony na ulice dzisiejszej Warszawy na dobre przestanie tu straszyć. Ten artystyczny dialog z intelektualną spuścizną Marii Janion prowadzony jest w duchu najlepszej tradycji kabaretu literackiego.
Wyprawa asów. Dzikie karty. Tom 4
George R.R. Martin
Jak wyglądałby nasz świat, gdyby w pełnym burzliwych wydarzeń XX wieku naprawdę żyli superbohaterowie i łotry o nadludzkich możliwościach? Czterdzieści lat po pojawieniu się wirusa dzikiej karty Światowa Organizacja Zdrowia postanawia wysłać misję złożoną z asów, dżokerów, polityków i dziennikarzy. Misja zbada, jak kraje radzą sobie z wirusem, który zmienił oblicze ludzkości. Ekipą kieruje Gregg Hartmann, senator o prezydenckich aspiracjach, ukrywający w rękawie niebezpiecznego asa. Towarzyszy mu grupa, w której skład wchodzą niektórzy z najpopularniejszych bohaterów serii doktor Tachion, asowie Sokolica i Złoty Chłopiec oraz dżokerzy Poczwarka, Troll i Ojciec Kałamarnica. Od dżungli Haiti i Peru po burzliwą scenę polityczną Egiptu, od klasztoru w Japonii po ulice największych metropolii Europy bohaterowie ujrzą wiele niezwykłych rzeczy. Niektórym dzikim kartom oddaje się cześć jako bogom, a pewne wydarzenia wydają się spełnieniem przepowiedni sprzed stuleci, która wywrze trwały wpływ na przyszłość całego świata
Agnieszka Rautman-Szczepańska
Stella dowiaduje się o chorobie babci. Z listu, który otrzymała mama, wynika, że jedynie Wróżka Astra mogłaby pomóc w tej trudnej sytuacji. Dziewczynka wyrusza na poszukiwanie tajemniczej postaci, odnajdując po drodze niezbędne składniki lekarstwa. Powoli jej flakon wypełniają Odwaga, Cierpliwość czy Spokój, ale także krew, pot i łzy. Czy Stella zdąży na czas, kim jest Wróżka Astra i czy lek zadziała, dowiedziecie się z bajki o Gwiezdnej Dziewczynce, a przy okazji odnajdziecie w niej także lekarstwo na wiele własnych bolączek.
Weronika Wierzchowska
Zosia Wittowa uchodziła nie tylko za najpiękniejszą Polkę, ale i najbardziej pożądaną damę na świecie, w dodatku miała słabość do romansowania z koronowanymi głowami i wywoływania międzynarodowych skandali. Kolejny jej pomysł przebił jednak wszystkie dotychczasowe namówiła kilka skłóconych z mężami dam, by wbrew woli króla oraz swych mężów wybrały się na wycieczkę do największego i najwspanialszego miasta świata, do Konstantynopola, a następnie popłynęły do Grecji i Egiptu. Nie powstrzymało ich nawet to, że miały podróżować przez tereny zagrożone wojną, co mogło doprowadzić do dyplomatycznego kryzysu. Wyprawa miała się składać wyłącznie z kobiet, król polecił zatem umieścić wśród nich swoją agentkę, by zapobiegała skandalom. Została nią Konstancja Morsztyn, uboga szlachcianka, którą zupełnie niespodziewanie powołano do służby w Departamencie Spraw Cudzoziemskich Rady Nieustającej. W roku Pańskim 1787 wyrusza pierwsza żeńska wyprawa podróżnicza w historii Rzeczypospolitej a być może i świata która zostanie później uznana za pierwszy akt emancypacji na ziemiach polskich. Kilkanaście kobiet rozpoczyna przygodę, która odmieni ich życie. Weronika Wierzchowska z urodzenia mieszczka, przez długie lata zatrudniona w wielkiej korporacji jako chemiczka. Niedawno przerwała karierę, zrzuciła 30 kilogramów i wyprowadziła się na wieś. Obecnie zawodowo związana z malutką firmą kosmetyczną. Chwile niezajęte wymyślaniem i wytwarzaniem kremów, żeli i serum odmładzających poświęca córce, domowemu kucharzeniu oraz grzebaniu w starych książkach, które bardzo kocha. Zamiłowanie do dawnych historii próbuje połączyć z wymyślaniem własnych, tworząc opowieści o życiu kobiet: tych współczesnych i tych żyjących w dawnych czasach.
Anton Czechow
“Wyprawa po złoto” to opowiadanie Antoniego Czechowa, jednego z najsłynniejszych rosyjskich pisarzy i dramaturgów. Uznawany jest powszechnie za mistrza małych form literackich. „Kiedy pierwszy wybuch radości przeszedł, Korolewowie spostrzegli, że prócz Włodka znajduje się w przedpokoju jeszcze jeden mały człowieczek — otulony w chusty, w szale i baszłyki i pokryty szronem, stał on nieruchomo w kącie, w cieniu dużego lisiego futra. — A to kto jest, Włodziu? — spytała szeptem matka. — Ach! — spostrzegł się Włodzio. — To jest... mam zaszczyt przedstawić, mój kolega, Soczewicyn, uczeń drugiej klasy... Przywiozłem go ze sobą jako gościa.” Fragmenty z książki: Anton Czechow. „WYPRAWA PO ZŁOTO”
Anton Czechow
“Wyprawa po złoto” to opowiadanie Antoniego Czechowa, jednego z najsłynniejszych rosyjskich pisarzy i dramaturgów. Uznawany jest powszechnie za mistrza małych form literackich. „Kiedy pierwszy wybuch radości przeszedł, Korolewowie spostrzegli, że prócz Włodka znajduje się w przedpokoju jeszcze jeden mały człowieczek — otulony w chusty, w szale i baszłyki i pokryty szronem, stał on nieruchomo w kącie, w cieniu dużego lisiego futra. — A to kto jest, Włodziu? — spytała szeptem matka. — Ach! — spostrzegł się Włodzio. — To jest... mam zaszczyt przedstawić, mój kolega, Soczewicyn, uczeń drugiej klasy... Przywiozłem go ze sobą jako gościa.” Fragmenty z książki: Anton Czechow. „WYPRAWA PO ZŁOTO”
Anton Czechow
“Wyprawa po złoto” to opowiadanie Antoniego Czechowa, jednego z najsłynniejszych rosyjskich pisarzy i dramaturgów. Uznawany jest powszechnie za mistrza małych form literackich. „Kiedy pierwszy wybuch radości przeszedł, Korolewowie spostrzegli, że prócz Włodka znajduje się w przedpokoju jeszcze jeden mały człowieczek — otulony w chusty, w szale i baszłyki i pokryty szronem, stał on nieruchomo w kącie, w cieniu dużego lisiego futra. — A to kto jest, Włodziu? — spytała szeptem matka. — Ach! — spostrzegł się Włodzio. — To jest... mam zaszczyt przedstawić, mój kolega, Soczewicyn, uczeń drugiej klasy... Przywiozłem go ze sobą jako gościa.” Fragmenty z książki: Anton Czechow. „WYPRAWA PO ZŁOTO”