Religia
O Aniołach Stróżach. Historie niebiańskich odwiedzin
Jakub Szymański
Autor prowadzi czytelnika przez historie wielu anielskich spotkań, których doświadczyli katoliccy święci od najdawniejszych dostępnych opisów aż do naszych czasów. Czytelnik dowie się więc wiele na temat tych przyjaznych pozaziemskich duchów dzięki skondensowanej wiedzy udostępnionej przez największe katolickie autorytety. Warto poznać działania Aniołów Stróżów, by zrozumieć, jak wielką rolę powierzył im Pan Bóg, wysyłając ich z misją opieki nad powierzonymi im duszami. Warto się zaprzyjaźnić ze swoim Aniołem Stróżem i włączać jego wstawiennictwo w każdą życiową potrzebę, której doświadczamy.
O BOGU I O NAS. Homilie na niedz C
o Andrzej Napiórkowski OSPPE
Homilie na niedziele i święta zamieszczone w zbiorze "O Bogu i o nas" - jak wyjaśnia we wstępie autor, o. Andrzej A. Napiórkowski ze zgromadzenia ojców paulinów - to "próba odkrywania woli Jezusa. Jego wolą było przecież, abyśmy poznali Trójjedynego Boga". Podejmując refleksję nad przedstawionym na kartach Biblii obrazem Boga, poznajemy także prawdę o nas samych i o bosko-ludzkiej wspólnocie, którą jest Kościół. Rozważania zawarte w niniejszym tomie są zapisem homilii na niedziele i święta roku liturgicznego C, które autor głosił w ostatnich latach w bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Skałce.
O BOGU I O NAS. Homilie na niedziele i święta. ROK LITURGICZNY A
o Andrzej Napiórkowski OSPPE
Homilie na niedziele i święta zamieszczone w zbiorze "O Bogu i o nas" - jak wyjaśnia we wstępie autor, o. Andrzej A. Napiórkowski ze zgromadzenia ojców paulinów - to "próba odkrywania woli Jezusa. Jego wolą było przecież, abyśmy poznali Trójjedynego Boga". Podejmując refleksję nad przedstawionym na kartach Biblii obrazem Boga, poznajemy także prawdę o nas samych i o bosko-ludzkiej wspólnocie, którą jest Kościół. Rozważania zawarte w niniejszym tomie są zapisem homilii na niedziele i święta roku liturgicznego A, które autor głosił w ostatnich latach w bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Skałce.
O BOGU I O NAS. Homilie na niedziele i święta. ROK LITURGICZNY B
o Andrzej Napiórkowski OSPPE
Homilie na niedziele i święta zamieszczone w zbiorze "O Bogu i o nas" - jak wyjaśnia we wstępie autor, o. Andrzej A. Napiórkowski ze zgromadzenia ojców paulinów - to "próba odkrywania woli Jezusa. Jego wolą było przecież, abyśmy poznali Trójjedynego Boga". Podejmując refleksję nad przedstawionym na kartach Biblii obrazem Boga, poznajemy także prawdę o nas samych i o bosko-ludzkiej wspólnocie, którą jest Kościół. Rozważania zawarte w niniejszym tomie są zapisem homilii na niedziele i święta roku liturgicznego B, które autor głosił w ostatnich latach w bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Skałce.
Mieszko Ciesielski
W trzech głównych częściach prezentowanej pracy Mieszko Ciesielski podejmuje ważne zagadnienia teologiczne związane z pozornie paradoksalnym łączeniem postawy ateistycznej i teistycznej, będącym jednocześnie propozycją alternatywy dla dominującej dychotomii wiary i niewiary w Boga. Najwięcej miejsca poświęca tzw. teizmowi umiarkowanemu, jak określa wypracowane stanowisko, które ma przezwyciężać wzrastający w ostatnim czasie radykalizm tradycyjnego teizmu i światopoglądu ateistycznego; na jego rzecz prezentuje oryginalny dowód z miłosierdzia na obecne nieistnienie Boga. W ramach przedstawianego stanowiska rozważa również problematykę samounicestwienia się Boga - w filozofii antycznej i chrześcijańskiej, a także, dzięki nowej interpretacji, dostrzeganą w samej Ewangelii. Teizm umiarkowany zostaje ponadto odniesiony do współczesnych wydarzeń religijnych w ramach teologii znaków bożych. Całość stanowi bardzo ciekawe i nowatorskie studium filozoficzno-teologiczne. Mieszko Ciesielski - filozof, adiunkt w Instytucie Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie. W kręgu jego zainteresowań badawczych znajduje się metodologia nauk humanistycznych, filozofia i teoria społeczna. Opublikował m.in.: Zagadnienie ograniczeń racjonalnego modelu działań ludzkich. Próba ujęcia działania nawykowo-racjonalnego, Poznań 2012.
O. Paolo Segneri
Czyż Chrystus nie używał wszelkich środków, aby okazać, że jest Bogiem prawdziwym? Do tego zmierzał zawsze i wszędzie, to położył sobie za cel, tego słowami i czynami dowodził. Nauka, cuda i cierpienia Jego były skierowane głównie do tego celu. Najwyższymi godnościami obdarzał tych, którzy otwarcie, jak Piotr św., wyznawali Jego Bóstwo; ganił tych, którzy o tym powątpiewali, jak Tomasz niewierny; to oświadczył Natanaelowi i wszystkim pytającym. W publicznych i prywatnych rozmowach czynami i słowami tego dowodził, jak to wyznają sami Jego nieprzyjaciele: ˝Ty, będąc człowiekiem, czynisz się sam Bogiem˝ (J 10, 33).
Jacek Tylka
Ze wstępu autora: W czasach obecnych brak nam wybitnych świętych ludzi, którzy by jaśnieli cnotami heroicznymi, jak niegdyś odznaczali się nimi Święci. Mamy wielu uczonych w każdej gałęzi umiejętności ludzkich, wielu znakomitych mówców, wielu badaczy nauk przyrodniczych, wielu polityków itd., ale niewielu Świętych. A przecież cnotami heroicznymi może zajaśnieć i kmiotek ubogi, jak św. Izydor rolnik, i król na tronie, jak św. Ludwik IX, i Papież, jak św. Grzegorz Wielki, św. Pius V, i Biskup, jak św. Jan Chryzostom, św. Alfons Liguori i kapłan, jak św. Jan Kanty, św. Jan Nepomuk, i zakonnik, jak św. Tomasz, Doktor Anielski, błogosławiony Klemens Hofbauer, i zakonnica, jak św. Teresa, błogosławiona Małgorzata Alacoque, i żona i wdowa, jak św. Monika, i służąca, jak św. Zyta, i żebrak, jak św. Benedykt Labre, i dziecina, jak św. Agnieszka. Słowem, nie ma stanu, nie ma wieku, nie ma godności, w których by nie można wykonywać cnót heroicznych. To mając na względzie, podaję te krótkie uwagi o cnotach heroicznych i zaznaczam, że w nich należy się ćwiczyć codziennie przez całe życie t. j. od przyjścia do rozumu aż do grobowej deski. Jeżeli te wskazówki, przyczynią się chociażby w najmniejszej mierze do spełniania tych cnót, niechaj za to będzie cześć i chwała Bogu, a oraz podzięka Matce Najświętszej, tej Królowej Polskiej, u której stóp ośmielam się tę skromną pracę złożyć, jako nieużyteczny sługa.
O co właściwie nam chodzi?. Nie piszę, by się inni zgadzali
ks. Wojciech Węgrzyniak
Ksiądz Wojciech Węgrzyniak to połączenie błyskotliwego umysłu i niebanalnej retoryki, ale zawsze podgrzanych tym samym zapałem i werwą. Nie oczekuje, żeby się z nim zgadzać, ale liczy na to, że zacznie się myśleć. Stawianie pytań ceni na równi z udzielaniem wyjaśnień. Porywający mówca, charyzmatyczny kapłan. Jego blog śledzi tysiące internautów. Mówi językiem prostym, zrozumiałym i przede wszystkim trafiającym w sedno. Jego wypowiedzi stają się często bon motami, niemal ikonicznymi przysłowiami. Przełamuje bariery, wykracza poza skostniałe schematy uniwersyteckie, burzy spokój i pewność siebie agnostyków, ukazując świat Biblii w najbardziej fascynującej odsłonie. Równie ciekawe i wartościowe są jego komentarze dotyczące spraw bieżących, niejednoznacznych, trudnych, często niezrozumiałych dla współczesnego katolika. Ta książka jest esencją najciekawszych myśli , spostrzeżeń i komentarzy autora. Po raz pierwszy zebrano eseje tłumaczące biblijne przekazy z obszernymi komentarzami na temat spraw trudnych, budzących kontrowersje, a przez to krzykliwych i bardzo medialnych. W ten sposób powstał przewodnik prezentujący kondycję i złożoność współczesnego Kościoła, często targanego sprzecznościami, obarczonego oczekiwaniami wiernych, nierzadko przygniecionego odpowiedzialnością. W dobie powszechnej wiedzy oraz chaosu informacji jasno i bezkompromisowo prowadzi on po sprzecznościach współczesnego świata, wskazując, o co każdemu z nas naprawdę chodzi w naszej relacji z Bogiem, bliźnimi i samym sobą. O co nam chodzi No właśnie. O co właściwie nam chodzi? Czyli gdzie idziemy? W jaką stronę zmierzamy? Dokąd biegniemy i za czym łazimy? Nieraz się nawet włóczymy albo i człapiemy... Są tacy, którzy się muszą przywlec, kiedy innym wystarczy się napatoczyć... Jest wiele sposobów na to, by się poruszać. Najciekawszy i arcyważny pozostanie zawsze cel: O CO WŁAŚCIWIE NAM CHODZI...? Fragment książki Ksiądz Wojciech Węgrzyniak - pochodzi z Podhala, a dokładnie z Mizernej. Jest księdzem od 6 czerwca 1998 roku. Przez pierwsze trzy lata kapłaństwa był wikariuszem w Krakowie na os. Ruczaj. Pięć kolejnych lat spędził na studiach w Rzymie, trzy następne w Jerozolimie. Od października 2009 roku pracuje na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Jego specjalność to nauki biblijne, a dokładniej Stary Testament.
O dziennikarstwie w stosunku do Kościoła
Ks. Zygmunt Golian
Czy istnieje stosunek Dziennikarstwa do Kościoła i jaki? Kościół działa w sferze duchowej Dziennikarstwo ma swój zakres w codziennych stosunkach społecznych. Jaki tu związek? Już sam ten wyraz Dziennikarstwo czyż nie wypowiada idei czasowości, pojęcia czegoś, co dzienną żyje tylko strawą i dzienne ma tylko istnienie? Czyż nie dlatego Dziennik, że się w pewnym dniu poczyna, przez dzienne zdarzenia i czasowe wywołany potrzeby; że w pewnych dniach wychodzi, dzienne kwestie bada, rozbiera, dyskutuje; że jest wyrazem dziennej opinii objawem bieżącej myśli społecznej? Z drugiej strony Dziennikarstwo jest dyskusją jest walką opinii, jest ścieraniem się zdań, a jako takie, ma swój zakres w umiejętnościach czysto ludzkich, w naukach społecznych, w polityce, ale jakież mogłoby mieć miejsce w religii, w rzeczach dogmatu, moralności, teologii, gdzie dyskusja nic nie stanowi, gdzie stanowi tylko twierdzenie, ustawa, wyrok, gdzie ostatecznie stanowi nieomylność?
O Ecclesiae Militantis Triumphi z Biblioteki OO. Dominikanów w Krakowie
Clarinda Calma
Tekst z pracy zbiorowej Arma nostrae militiae. Kultura książki i pisma Zakonu Kaznodziejskiego na ziemiach polskich. Oddawany Czytelnikowi kolejny tom serii Dominikańskiego Instytutu Historycznego w Krakowie to zbiór studiów poświęconych różnym aspektom dziejów kultury książki i pisma w środowisku dominikańskim na ziemiach polskich. Pozwala on poznać kulturę umysłową braci i sióstr, poszczególnych klasztorów czy całych prowincji. Dzisiaj o dorobku i tradycjach intelektualnych dominikanów i dominikanek świadczą głównie zachowane druki i rękopisy ich autorstwa oraz skrawki dawnych księgozbiorów. Są one bardzo wymownymi świadkami dziejów zakonu św. Dominika na terenie Rzeczypospolitej.
O głoszeniu i słuchaniu słowa Bożego
Bł. Humbert z Romans
O głoszeniu i słuchaniu słowa Bożego najsłynniejsze dzieło Humberta powstało prawdopodobnie w latach 12671277, a do naszych czasów zachowały się dwadzieścia trzy kopie rękopiśmienne. My prezentujemy je Państwu w serii klasyki dominikańskiej, w świetnym tłumaczeniu o. Wiesława Szymony i ze wstępem o. Tomasza Gałuszki. Tekst traktatu świadczy o tym, iż jego autor był jednym z tych dominikanów, którzy nie tylko dbali, ale wręcz walczyli słowem i piórem o wykształcenie świętych, dojrzałych i skutecznych kaznodziejów. Dla Humberta głoszenie słowa Bożego było najwznioślejszym dziełem miłosierdzia względem bliźniego oraz najwyższą formą uwielbienia Boga. To dość oryginalne twierdzenie stanowi klucz interpretacyjny, pozwalający zrozumieć i właściwie odczytać wszystkie nauki zawarte w prezentowanym dziele. Oznaką wielkiej sławy i czci jest wchodzenie na królewskie komnaty z wielkim orszakiem; otóż dobry kaznodzieja nie wejdzie tam sam, lecz wprowadzi ze sobą wszystkich, których nawraca.
Ks. Dr. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz...
Łaska jest najważniejszym darem, jakiego św. Paweł życzy wiernym na początku i na końcu swych listów: ˝Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa˝. Dlatego nie wahamy się twierdzić, iż łaska jest najważniejszym i jedynym dobrem, bo ona wszystkie dobra w sobie łączy, stanowiące przedmiot ewangelii, tej nowiny wesołej, na ziemię przyniesionej przez Syna Bożego. Przez łaskę stajemy się prawdziwymi dziećmi Boga i otrzymujemy prawo do posiadania dóbr najwyższych, jakich tylko Bóg stworzeniom może udzielić; przez łaskę otrzymujemy prawo do posiadania Boga samego, który pragnie, aby był dziedzictwem synów swoich z całym bogactwem wspaniałości i szczęśliwości Swojej, według słów św. Piotra: ˝Przez którego największe i kosztowne obietnice nam darował, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiego przyrodzenia˝ (II Piotr. I, 4). Obietnice te są ˝największe˝, albowiem przewyższają one nieskończenie wszystkie rzeczy stworzone, wspaniałe i dobre są ˝kosztowne˝, albowiem zawierają wszystko najlepsze, co Bóg nam dać może we wszechmocy swojej owszem są nieskończenie kosztowne, ponieważ nabyte są ceną krwi Jednorodzonego Syna Bożego. W jakim celu nabyte zostały, podaje książę Apostołów mówiąc: ˝Abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiego przyrodzenia˝. Łaska zaś, im większą jest tajemnicą, im mniej przystępną dla wzroku naturalnego, im trudniejszą do pojęcia i wysłowienia, tym droższą nam musi się wydać jej wartość, tym większą jej wspaniałość, tym obfitszym jej bogactwo.
Tadeusz Wojciechowski
Plik pdf jest zamknięty w postaci rastrowej złożonej ze skanów. Tadeusz Wojciechowski: O królu Bolesławie, biskupie Stanisławie i innych wielkich tego czasu. Szkice historyczne jedenastego wieku. Zawartość: Eremici reguły św. Romualda, czyli benedyktyni włoscy w Polsce jedenastego wieku. Astryk-Anastazy opat trzemeszyński (1001). Piastowicz eremita i biskup krakowski Lambert I. Arcybiskup Bogumił. Królestwo polskie i koronacja Bolesława II. (1076). Arcybiskup Henryk. Strącenie i zegnanie króla Bolesława II. Faktum biskupa Stanisława, poprzedza: kto był Gallus? Władysław Herman: zatrata korony i pierwszy kult Stanisława. Mimo, iż dzieło powstało dość dawno temu, ze względu na zawarte w nim niezwykle ciekawe informacje w pełni zasługuje, aby je przypomnieć. Zapraszamy do lektury!
Jan Domaszewicz
O ile jest potrzebna łaska człowiekowi, i jaka jest w tym względzie nauka Kościoła? Należy uważać człowieka w stanie natury nieskalanej, i w stanie natury upadłej i zepsutej. Czy potrzebował człowiek łaski przed swym upadkiem i czy mu była ona potrzebna tak samo jak dzisiaj? Doktor Anielski daje odpowiedź następującą: ˝Człowiek po grzechu potrzebuje więcej łaski, jak przed grzechem, ale nie potrzebuje jej bardziej, albowiem, człowiek i przed grzechem potrzebował łaski dla otrzymania życia wiecznego, do którego był stworzony. Lecz, człowiek po grzechu potrzebuje nadto jeszcze łaski do odpuszczenia grzechów i do podtrzymania swej słabości˝.
O Mistrzu Wincentym Kadłubku i jego Kronice
August Bielowski
August Bielowski: O Mistrzu Wincentym Kadłubku i jego Kronice. Analiza historyczna postaci i jej dokonań. Mistrz Wincenty, zwany Kadłubkiem (ur. po 1150 lub ok. 1160 według tradycji we wsi Karwów koło Opatowa na Sandomierszczyźnie, zm. 8 marca 1223 w Jędrzejowie) prepozyt sandomierskiej kolegiaty N.M.P., potem biskup krakowski, związany z kancelarią księcia Kazimierza Sprawiedliwego. Autor Kroniki polskiej, drugiego tego typu utworu w dziejach polskiej historiografii. Od 1764 błogosławiony Kościoła rzymskokatolickiego, patron diecezji sandomierskiej. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek)
Stanisław Miłkowski
Kultura duchowa we wszystkich swoich przejawach nie zadowalała się starą treścią i starą formą i poczęła szukać wszędzie nowych dróg, nic więc dziwnego, że i kwestia religijna, będąca wyrazem najgłębszych tętn duszy ludzkiej, musiała w nowożytnościach innych dróg duchowych i dla siebie stworzyć drogę nowożytną, by swą aktualnością złączyć się w harmonijny zespół z innymi siostrzycami, by łącznie wytwarzać ducha czasu... Oto w tym punkcie mamy psychologiczny zawiązek religijnego modernizmu i doskonałe uzasadnienie jego nazwy. Wszędzie rozbrzmiewają hasła nowości, modernizmu; musi to hasło rozbrzmieć i w religii, inaczej, jak sądzili koryfeusze obecnie potępionej teorii, świat współczesny odwróci się od strupieszałej starzyzny religijności. Poszli więc za hasłem nowości. Punktem ich wyjścia było przekonanie, że dotychczasowa metoda nauczania wiary odstręcza nowożytnych ludzi od Kościoła, że trzeba wniknąć więcej w duszę nowożytnego człowieka, dostosować się i w rzeczach wiary do jego pojęć, przepojonych żądzą nowości, aktualności. Dowcipnie, lubo drastycznie, scharakteryzował to pewien publicysta w czasopiśmie niemieckim Der Katholik (1907, 10 Heft, str. 386): W Kościele upatrują zaniedbanego nieco wieśniaka, którego krawiec, szewc, fryzjer manikurą i pedikurą gruntownie winien ociosać, aby się mógł w salonach wielkiego świata obracać. Ten wieśniak musi cywilizowanie, nowożytnie wyglądać, żeby w krużgankach nowoczesnej Stoa nie podpadał. W tym stroju, tak szepcą pełni nadziei, zwycięży świat, a skoro mu wąsa z fantazją podkręcą, mogliby z berlińskim fryzjerem nadwornym Habym zawołać: Es ist erreicht!. Komiczne to jest i dosyć niesmaczne, ale, niestety, doskonale charakteryzujące niektóre przejawy modernistycznych przekonań i usiłowań.
Św. Cyprian z Kartaginy
Św. Cyprian, biskup Kartaginy przygotował niniejszy zbiór rad jak należy się modlić, czym jest modlitwa, a w szczególności modlitwa Pańska, jakie pożytki z niej płyną dla naszych dusz, z przede wszystkim jak przysparza chwały Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. Wreszcie, że nasza modlitwa ma być powszechna i wspólna, co ujmuje w takie słowa: Tu przede wszystkim zauważyć należy, że nasz Mistrz pokoju i jedności, nie chciał aby modlitwa nasza do jednostek była ograniczoną albo zgoła osobistą, tak iżbyśmy się wyłącznie za siebie samych modlili. Nie każe nam bowiem mówić: Ojcze mój któryś jest w niebiesiech ani chleba mojego daj nam dzisiaj, ani też dla siebie tylko prosić o darowanie win lub o zachowanie od pokus i od złego, ale żąda, aby modlitwa nasza powszechną i wspólną była tj. abyśmy się za wszystkich modlili, jak wszyscy jedno jesteśmy. Innymi słowy, ten Bóg pokoju i nauczyciel zgody tak pragnie, aby każdy pojedynczy człowiek za wszystkich innych się modlił, jak On sam, który jest jeden, wszystkich nas w sobie nosił.
Tomasz Kempis
Nowe tłumaczenie klasycznego poradnika duchowego! De imitatione Christi Tomasza Kempis to jedna z najpopularniejszych po Biblii książek chrześcijańskich. Doceniana przez wielu świętych i błogosławionych Kościoła. Sięgali po nią m.in. św. Franciszek Salezy, św. Ignacy Loyola, św. Karol Boromeusz, św. Josemaria Escriva, św. Teresa od Dzieciątka Jezus czy św. Jan XXIII. Wśród czytelników znaleźć można również Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Stefana Żeromskiego, Gottfrieda Leibniza czy Ludwiga van Beethovena. To obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy chcą rozwinąć swoje życie duchowe. Seria Perły duchowości zainicjowana przez Wydawnictwo Esprit to klasyczne teksty w nowych przystępnych tłumaczeniach. *** Tomasz Kempis - (Thomas van Kempen), (ur. ok. 1380 w Kempen, zm. 25 lipca 1471 w Zwolle) - niemiecki zakonnik kanonik regularny, teolog i mistyk. Przypuszczalny autor De imitatione Christi jednego z największych dzieł chrześcijańskich. W 1395 został umieszczony w szkole w Deventer, prowadzonej przez braci wspólnego życia. Później wstąpił do kanoników regularnych w Agnetenberg. W 1413 przyjął święcenia kapłańskie.
O naśladowaniu Jezusa Chrystusa. Ksiąg czworo
Tomasz Kempis
Tekst dzieła O naśladowaniu Chrystusa zalicza się do mistyki nadreńskiej i najprawdopodobniej powstało w latach 1414-1425, a wyszedł spod pióra mnicha zakonu augustiańskiego Kanoników Regularnych. Jest to najgłośniejsze i najbardziej znane dzieło Tomasza a Kempis, które wedle opinii św. Franciszka Salezego nawróciło więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach. Ta niewielka książeczka pokazuje nam, jak należy żyć i jakim praktykom się oddawać, aby jeszcze w tym życiu osiągnąć szczęście dzięki łasce i pomocy Boga. Informuje też czytelnika, że ten materialny świat nie musi być groźny dla szczerego chrześcijanina.
Maurycy Dzieduszycki, Franciszek Hettinger
Gdy objawienie jest jedynym źródłem i podstawą prawdziwej wiary, a Zbawiciel zostawił nam ją w zupełności i na wszystkie wieki, jako skarb niezmienny, pod strażą Kościoła: toć widoczna, że nie ma i nie może być nigdy mowy o jakimś nowym dogmacie, bo taki byłby chyba ludzkim wymysłem, a zatem fałszem lub herezją. Wszakże jest zupełnie czymś innym "głosić nową w Kościele naukę" a "wykładać, objaśniać i formułować już istniejącą na podstawie Pisma św. i ustnego podania"; do czego sam tylko Kościół ma prawo i obowiązek: aby zachować w niepokalanej czystości ów skarb nieoceniony. Spełniał on zawsze święty ten obowiązek, a gdy powstawały w ciągu wieków różne w wierze wątpliwości lub fałszywe nauki, gromił i odmiatał duchy ciemności, podnosił pochodnię światła, orzekał, że ta lub owa prawda była zawsze nauką Kościoła, a w miarę potrzeby określał ją bliżej. Wszakże Bóstwo Chrystusa Pana, dwoista Jego natura w jednej osobie, pochodzenie Ducha Świętego od Ojca i Syna, były zawsze podstawą katolickiej wiary; a przecież te dogmaty bywały na różnych Soborach powszechnych, wobec podstępnych i sofistycznych zarzutów, ściślej definiowane. Podobnie uczynił w naszych czasach względem prawdy wynikającej z samego rdzenia katolicyzmu, bo będącej najlepszą rękojmią nienaruszonej jego trwałości, Sobór Watykański, orzekając, że: "Papież, prawowity następca świętego Piotra, jest nieomylnym, gdy jako powszechny pasterz i doktor Chrześcijaństwa, podaje obowiązującą cały Kościół naukę, w przedmiotach wiary i obyczajów". Dziwaczne twierdzenie, jakoby to było jakąś nowością w wierze, można przyrównać do optycznego złudzenia, kiedy idąc jedynie za wrażeniami ograniczonych zmysłów i pod wpływem przyczyn fizycznych, tworzymy sobie wnioski, zupełnie niezgodne z rzeczywistością, które dopiero głębsza nauka i należyte badanie prostuje. Tak właśnie dzisiejsza mniemana inteligencja, widząc jakim trybem i z jakim aparatem tworzą się w Izbach nowe ustawy, wyprowadza stąd analogię do owej uchwały Soborowej, mierząc jednym łokciem rzeczy Boskie i ludzkie, i zdradzając wielką nieznajomość zasad wiary i religii, niemniej dziejów kościelnych, poczytuje za nową naukę to, co jest istotnie tylko orzeczeniem i skonstatowaniem wiary odwiecznej i powszechnej. Wszakże zgromadzeni na Sobór Watykański liczni Biskupi ze wszystkich części katolickiego świata stwierdzili, że tak zawsze i wszędzie o władzy Papieża trzymano.
Ks. Antoni Langer
Publikacja polecana szczególnie dla katolików tradycjonalistów. Przedmiotem właściwym Boskiego umysłu nie może być nic innego jak tylko własna Jego nieskończona istota. A że siła ludzka nieskończenie niższą jest od Boskiej, a więc i ten przedmiot właściwy poznania Bożego musi leżeć w sferze nieskończenie wyższej od przedmiotów właściwych potęgi umysłowej człowieka, a stąd konieczne następstwo, że rozum ludzki nie zdoła nigdy ogarnąć istoty Bożej, a zatem dla niej zawsze tajemnice niedościgłe w istocie Bożej ukrywać się będą. Takim to przedmiotem nieskończenie wyższym nad wszelki rozum stworzony, jest istota Boża, stąd żaden rozum stworzony nie poznaje Boga tak wyczerpująco, żeby dlań nie było już żadnej tajemnic. Dlatego dla człowieka niezbędne jest Objawienie bez którego niczego by nie wiedział, ani nie rozumiał.
Abp Szymon Kozłowski
Msza święta, co do istoty swej, jest powtórzeniem ofiary krzyżowej; albowiem w niej jest ten sam najwyższy Kapłan i tenże przedmiot ofiary, to jest, Jezus Chrystus; różnica zachodzi tylko w sposobie ofiarowania. I tak: Na krzyżu Jezus Chrystus sam bezpośrednio ofiarował się Bogu Ojcu, dając dobrowolnie życie swe za nas; we Mszy zaś świętej ten sam Jezus Chrystus, jako Arcykapłan nasz, ofiaruje się za nas, lecz za pośrednictwem kapłana, który jest podrzędnym ministrem i widzialnym zastępcą Chrystusa Pana. Dlatego kapłan nie sam od siebie, ale w imieniu i osobie Chrystusa, w czasie konsekracji powtarza Jego słowa, wyrzeczone na ostatniej Wieczerzy: To jest ciało moje ten jest kielich krwi mojej; Na krzyżu Jezus Chrystus ofiarował się widzialnie, we własnej postaci przelewając krew i umierając za nas; we Mszy zaś świętej ofiaruje się mistycznie, to jest niewidzialnie, czyli tajemniczo i duchownie, pod postaciami chleba i wina; Na krzyżu poniósł rzeczywistą mękę i śmierć; we Mszy zaś ofiaruje się sposobem niekrwawym, to jest bez cierpień i rzeczywistej śmierci.
Marian Zdziechowski
Okrucieństwo polega na umyślnym i rozmyślnym sprawianiu cierpienia istocie żywej, czującej. Okrucieństwo jest dla okrutnika rozkoszą najobrzydliwszą, jaka się da wyobrazić, a to dlatego, że rozkosz ta jest w istocie swej podłością; pastwić się bowiem możemy tylko nad istotą słabszą, bezbronną lew w klatce na łasce jest u dziecka. Nie dość tego, w okrucieństwie mamy najbardziej odrażającą formę podłości. Można tłumaczyć czyn podły, spełniony ze strachu, albo dla interesu, ale podłość dla rozkoszy pastwienia się nad tym, kto się bronić nie jest w stanie, nie może nie budzić pogardy najgłębszej w każdym, kto ma w sobie choćby podobieństwo jakieś tego, co się sumieniem nazywa. Okrucieństwo wprowadza w szał, w stan bliski obłędu, i wyraz pijany krwią znają wszystkie języki, że zaś tych pijanych krwią, albo do pijaństwa takiego wzdychających, albo przynajmniej z natury do niego usposobionych jest w każdym społeczeństwie wielu, bardzo wielu, więc pomysły, kaprysy, fantazje tych pół-wariatów są rzeczą groźną, dezorganizują organizm społeczny, są trucizną, paraliżującą wysiłki wszystkich ludzi dobrej woli, skierowane ku umniejszeniu cierpienia na ziemi. Na wysiłki te okrutnik odpowiada obelżywym śmiechem. Co tamtych oburza i przeraża, to go pociąga i cieszy; on się zacina i zatwardza w namiętności swojej, a okropnym tego następstwem jest to, że dla umysłów słabych okrutnik staje się zgubnym przykładem, fatalnym inicjatorem najpotworniejszej rozkoszy...
O olbrzymie Światogorze świętym ogniu i wieszczeniu
Grzegorz Niedzielski
Bylina Światogor i Ilja Muromiec to jeden z najbardziej niezwykłych, ruskich poematów epickich. Opowiada o spotkaniu słynnego kijowskiego bohatera Ilji ze Światogorem, olbrzymem - siłaczem, mieszkańcem Świętych Gór. Prezentowana książka nie jest jednak ani przekładem byliny, ani jej nowoczesnym, poetyckim opracowaniem, ale podróżą w odległe czasy prehistorii Słowian, w celu odnalezienia źródeł i pierwotnego sensu opowieści. Autor sięga w tym celu zarówno do źródeł antycznych, jak i podąża śladem irańskich oraz tureckich wpływów kulturowych, płynących ku Słowiańszczyźnie ze wschodu, wraz z plemionami Sarmatów, Hunów i Awarów. W rozważaniach bliżej mu do pozycji antropologa, niż historyka, a źródło i sens bylinnej opowieści odkrywa czytelnikowi poprzez wiedzę o archaicznych praktykach szamanizmu, żywego u średniowiecznych ludów stepu."