Inne
Świat duchów, czyli sny, przeczucia i widzenia. Tom I
Leon Rogalski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Czy wierzyć, czy nie wierzyć przywidzeniom? Przed odpowiedzią na to pytanie, wypada określić, co to znaczy przywidzenie? Widziałem, znaczy, moim oczom otwartym, na jawie, okazał się przedmiot, podlegający zmysłowi wzroku. Śniło mi się, znaczy, widziałem nie na jawie, nieotwartymi oczyma, oczyma zamkniętymi, przedmiot niepodlegający zmysłowi wzroku. Przywidzenie zaś to rzeczywiste zjawisko przedmiotu niezmysłowego. Jeżeli przedmiot jakiś widzimy, a widzieć nie powinniśmy to kiedy się to zdarza? Zdarza się to wtedy, kiedy przed nami demonstruje się zjawisko istot duchowych, a więc niepodlegających zwykłemu zmysłowi wzroku Dla materialisty to jawna bzdura... a jednak jednak takie rzeczy się zdarzają i to wcale nierzadko! Autor prezentuje tutaj ponad sto opisów zjawisk nadzwyczajnych, które miały wiarygodnych świadków, które odnotowano.
Świat duchów, czyli sny, przeczucia i widzenia. Tom II
Leon Rogalski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Czy wierzyć, czy nie wierzyć przywidzeniom? Przed odpowiedzią na to pytanie, wypada określić, co to znaczy przywidzenie? Widziałem, znaczy, moim oczom otwartym, na jawie, okazał się przedmiot, podlegający zmysłowi wzroku. Śniło mi się, znaczy, widziałem nie na jawie, nieotwartymi oczyma, oczyma zamkniętymi, przedmiot niepodlegający zmysłowi wzroku. Przywidzenie zaś to rzeczywiste zjawisko przedmiotu niezmysłowego. Jeżeli przedmiot jakiś widzimy, a widzieć nie powinniśmy to kiedy się to zdarza? Zdarza się to wtedy, kiedy przed nami demonstruje się zjawisko istot duchowych, a więc niepodlegających zwykłemu zmysłowi wzroku Dla materialisty to jawna bzdura... a jednak jednak takie rzeczy się zdarzają i to wcale nierzadko! Autor prezentuje tutaj ponad sto opisów zjawisk nadzwyczajnych, które miały wiarygodnych świadków, które odnotowano.
Graziano Versace
Tej nocy nie czuła niczyjej obecności. Głosy były spokojne, a może nawet zupełnie sobie odeszły. Giovanni Buscemi, zwany magiem, jest psychoterapeutą, który niedawno wrócił do Cittanova w Kalabrii, skąd wyjechał jeszcze jako młody chłopak, by podążyć za swoimi marzeniami. W miasteczku spotyka Livię Antoniettę, swoją młodzieńczą miłość. Kobieta prosi go, by pomógł Marii, siedemnastolatce, którą matka uważa za opętaną przez szatana. Giovanni rozpoczyna terapię i siłą słowa zaczyna drążyć w przeszłości dziewczyny osieroconej przez ojca i wychowywanej w surowym środowisku. Co nęka Marię i czyni ją ofiarą konwulsyjnych ataków, tak przerażających, że sprawia wrażenie opętanej? Choć leczenie zdaje się odnosić skutek, to jednak dziewczyna wciąż coś ukrywa w sercu. Tymczasem w Cittanova ktoś rozpuszcza plotki, jakoby w rzeczywistości między lekarzem a pacjentką wywiązał się romans. Maria zostaje zaatakowana słownie i fizycznie przez niektóre kobiety z miasteczka. Dopiero Giovanni - który nawiązał na nowo uczuciowe więzi z Livią - uratuje ją przed nimi i zdoła, dzięki swojej cierpliwości i intuicji, uwolnić dziewczynę od jej wewnętrznych demonów, które częściowo biorą początek w pewnym zdarzeniu sprzed wielu lat.
Roman Koseła
Świat nadprzyrodzony Włostowa zawiera informacje o diable, prezentuje wierzenia ludu zamieszkującego samo centrum Sandomierszczyzny dotyczące tej istoty. Dla badaczy tegoż zagadnienia książeczka Koseły to ważny i cenny przyczynek do ich pracy. Wydaje się, iż w tym konkretnym przypadku ważne jest także i to, że sam autor zajmował się wierzeniami Włostowa nie tylko jako badacz, ale miał o nich wiedzę z pierwszej ręki, ponieważ we Włostowie urodził się i wychował.
Światło i dźwięk. Moje życie na różnych planetach
Lech Jęczmyk
Lech Jęczmyk, wydawca, tłumacz, publicysta, tym razem przedstawia wspomnienia widza i uczestnika wielkiego widowiska typu światło i dźwięk, w jakim uczestniczył od początku drugiej wojny światowej Zawsze fascynowała mnie różnorodność światów, w których przyszło mi żyć. Postanowiłem podzielić się tą fascynacją z czytelnikami, tym bardziej, że byłem - jak mi sie wydaje - dość bystrym obserwatorem, a - poza tym - pamiętam wszystko, co sie wokół mnie działo, od drugiego roku życia. Kawał czasu - od niemowlectwa do sklerozy. To prawda, że nie wszystko rozumiałem, byłem jak magnetofon i aparat fotograficzny, a potem, kiedy obrazki zaczęły sie łączyć w ciągi, jak kamera filmowa. Moje wspomnienia nie pretendują do roli przyczynku historycznego, są jedynie zapisem obserwacji, zdziwień i fotografii moich oraz relacji moich znajomych. Jednym z bodźców do ich powstania była lekka irytacja po lekturze młodych historyków, którzy grzebią w papierach z pieczątkami, nie znając dźwięków, obrazów i zapachów. A mnie tylko to w życiu interesuje. LECH JĘCZMYK
Jakub Jarno
Historia, która domagała się, by ją opowiedzieć. Narrator, który czekał, aż zjawisz się, by jej wysłuchać. I ona. Dziewczyna, w której wszyscy się gubili, lecz on jeden się w niej odnalazł. Światłoczułość to przejmująca wędrówka przez czas, której nie sposób przerwać, każdy kolejny zakręt jest bowiem jak zaproszenie do nowego świata, który chcemy zgłębić. To opowieść o dziecięcej i dorosłej wrażliwości w obliczu największych okropieństw ludzkości, o sile wspomnień, które potrafią ukształtować całe życie. To także pean na cześć literatury i naszego prywatnego układania liter w słowa, a słów w zdania. Dla Jakuba Jarno mają one tę piękną właściwość, że potrafią przetrwać naszą pamięć i nas samych. To pasjonująca książka, w której splatają się, a czasem plączą, losy, perspektywy i języki. Historia zbiorowa i jednostkowa, miłość i okrucieństwo, tęsknota i rozpacz z tych składników Jakub Jarno układa przejmującą i piękną opowieść o roli, jaką w życiu odgrywa przypadek, a może przeznaczenie. Poza wszystkim nie sposób się od tej opowieści oderwać. Bardzo polecam. Tomasz Stawiszyński W tej powieści nie ma podziału na dobro i zło. Wszyscy w kotłowaninie dziejów, w gorączce przetrwania. Brakuje nie tylko chleba. Empatii również. Światłoczułość jest historią rozpisaną na głosy z przeszłości, które znalazły odwagę, aby wydobyć się z gardła. Jak traktat o łuskaniu fasoli, z tą różnicą, że tu fasoli nie ma, ponieważ wszyscy musieli uciekać. Katarzyna Oklińska, Radio Nowy Świat Jakub Jarno mieszka z rodziną na wsi. Nie chce mówić o sobie więcej, uważa bowiem, że książki będą przemawiać za niego. Jeszcze przed debiutem postanowił, że nie udzieli żadnego wywiadu i nie będzie zabierał głosu publicznie. Jest przekonany, że to nie pisarz jest ważny, ale jego opowieść. I że jedynie kryjąc się w słowach, można sprawić, by te ożyły w umysłach innych.
Janusz Kuklewicz
Święta Humoru - pozycja niezmiernie pożądana w czasie upalnego lata – zawiera bowiem humor inspirowany postaciami bałwanków śnieżnych oraz Mikołajem. Zimą zaś nieodzowna z powodu ciepłego humoru, jakim emanuje publikacja. Janusz Kuklewicz Urodzony 30 maja 1967 roku w Lidzbarku Welskim, z wykształcenia ekonomista, bibliotekarz, plastyk. W latach 1999-2012 dyrektor Ośrodka Kultury w mazurskiej wsi. Żona Halina, syn Szymon. Rysuje od przedszkola, brał udział w kilku międzynarodowych konkursach rysunkowych. Publikacje w wydawnictwach ogólnopolskich, regionalnych i lokalnych. Zajmował się przez 13 lat orkiestrą dętą istniejącą do dziś, twórca teatralny i kabaretowy, na koncie wiele scenariuszy dla amatorskich teatrów dziecięcych i młodzieżowych. Hobby: hodowla winorośli, rysunek satyryczny, grafika i zabytkowa CZ 350. Nagrodzony odznaką Zasłużony Działacz Kultury https://spaknatak.w.interia.pl/kuklewicz.htm
św. German Paryski
Termin ryt gallikański, liturgia gallikańska oznacza obrzędy liturgii zachodniej, która była sprawowana na terenie Galii aż do IX wieku. Ryt ten zanikł po reformie Karola Wielkiego (ok. 742-814). Niektórzy badacze uważają, iż ryt gallikański strukturalnie powiązany był z liturgią wizygocką jaką niegdyś sprawowano w Hiszpanii i jest pokrewny rytowi mozarabskiemu. W przeciwieństwie do innych nie rzymskich rytów zachodnich, takich jak np. ambrozjański, mozarabski czy sarum obecnie w Kościele rzymskokatolickim nie sprawuje się liturgii w rycie gallikańskim. Późną formę liturgii gallikańskiej przypisuje się, żyjącemu w epoce Merowingów, św. Germanowi (496-576). Święty ten najpierw prowadził życie pustelnicze, później został wyświęcony na kapłana przez Agrupina, biskupa Autun, następnie piastował urząd opata w klasztorze św. Symforiusza i wreszcie w roku 555 po nominacji przez króla Childeberta I (496558) został konsekrowany na biskupa. Mimo iż ryt gallikański nieco przypomina ryty wschodnie, to o jego zachodniości świadczy m.in. fakt iż występują w nim części zmienne Mszy św. przewidziane do odmawiania przez kapłana, a w tym przede wszystkim prefacje. Ciekawostką jest to, iż w rycie owym używa się o wiele więcej kolorów liturgicznych niż w innych rytach zachodnich. Są to: biały, czerwony, zielony, fioletowy, szary, czarny, żółty, pomarańczowy, złoty, niebieski i brązowy. Liturgię w obrządku gallikańskim, do której zostały dodane elementy rytu trydenckiego, sprawuje się obecnie w Kościele gallikańskim, niezależnym od Rzymu, którego prymasem od roku 1987 jest ks. Thierry Teyssot, biskup tytularny Akwitanii. Liturgię świętą w zrekonstruowanym obrządku gallikańskim poczynając od dziewiętnastego wieku sprawuje się niekiedy także w Cerkwi prawosławnej. Ryt gallikański na podstawie Missale Gothicum, Missale Gallicanum Vetus i tekstów Mszy św. według rytu mozarabskiego odtworzył ojciec René-Francois Guettée (1816-1892), znany francuski historyk i ksiądz katolicki, który doszedł do przekonania, że tylko Kościół prawosławny jest prawdziwym Kościołem i w 1860 roku przeszedł na prawosławie przyjmując imię ojca Władimira. Wydał on dzieło: Ancienne messe Gallicane, Paris 1872.