Inne
Darko Cvijetić
Darko Cvijetić w nietypowy dla powieści bliski poezji sposób opowiada o dramacie, który rozegrał się w Bośni i Hercegowinie. Wojna na Bałkanach pogrzebała świat, jaki do tej pory znaliśmy, co symbolicznie autor przedstawia na przykładzie losów mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą wieżowców w Prijedorze, mieście, które nazywa dziurą w świecie znaną ze zbrodniarzy wojennych, obozów i malarzy. Na początku historii cofa się do lat 70. XX wieku, pokazuje życie robotników, ich wspólnie przeżywane radości i smutki, po to, by jeszcze dobitniej podkreślić tragedię sąsiadów, którzy podczas wojny stanęli po dwóch stronach konfliktu. Nagle ze znajomych, przyjaciół, a nawet członków rodziny stali się wrogami, strzelali do siebie, zamykali się w obozach jenieckich, a później uczestniczyli w wymianach ciał poległych, rozpoznając się na zdjęciach z dzieciństwa. Cvijetić nie tylko reprezentuje sumienie czasu i miejsca, ale także nie boi się zapłacić ceny odkupienia zarówno za ofiary, jak i zbrodniarzy.
Janusz Kuklewicz
Wioska humoru- czwarta propozycja autorska nasycona zdrowym humorem życia wiejskiego. Życie wiejskie ukazane poprzez kolorową soczewkę humoru, przyniesie czytelnikowi chwilę rozluźnienia i uśmiechu. Janusz Kuklewicz Urodzony 30 maja 1967 roku w Lidzbarku Welskim, z wykształcenia ekonomista, bibliotekarz, plastyk. W latach 1999-2012 dyrektor Ośrodka Kultury w mazurskiej wsi. Żona Halina, syn Szymon. Rysuje od przedszkola, brał udział w kilku międzynarodowych konkursach rysunkowych. Publikacje w wydawnictwach ogólnopolskich, regionalnych i lokalnych. Zajmował się przez 13 lat orkiestrą dętą istniejącą do dziś, twórca teatralny i kabaretowy, na koncie wiele scenariuszy dla amatorskich teatrów dziecięcych i młodzieżowych. Hobby: hodowla winorośli, rysunek satyryczny, grafika i zabytkowa CZ 350. Nagrodzony odznaką Zasłużony Działacz Kultury https://spaknatak.w.interia.pl/kuklewicz.htm
Wirus paniki. Historia kontrowersji wokół szczepionek i autyzmu
Seth Mnookin
Pogłoski i mity, które narosły wokół szczepień ochronnych, krążą w przestrzeni publicznej od dekad. Anegdoty i przypuszczenia nie prowadzą jednak do poznania prawdy i nie mają szans w starciu z rzetelnymi badaniami. Odrzucenie wiedzy naukowej doprowadziło do powstania Towarzystwa Płaskiej Ziemi i odnowienia wiary w lecznicze skutki upuszczania krwi. Rygorystyczne eksperymenty do wysłania ludzi na Księżyc i rozwoju mikrochirurgii. Dlaczego więc, pomimo stwierdzonej skuteczności szczepionek, ruchy antyszczepionkowe zajmują tak mocną pozycję? I dlaczego zagrożenia związane z brakiem szczepień są lekceważone, a w siłę rosną teorie spiskowe? Amerykański dziennikarz Seth Mnookin bez wyśmiewania przeciwnika rozkłada na czynniki pierwsze antyszczepionkowe fobie i ich źródła. Prowadzi czytelnika przez historię medycyny, objaśniając kolejne etapy rozwoju nauki, jak również równoległego tworzenia się grup opierających swoją działalność na lęku i podejrzeniach. Uzasadniona obawa czy kaprys klasy średniej? Prawdziwe zagrożenie czy kompletny brak wiedzy? Wirus paniki to opowieść o tym, jak strach potrafi pokonać rozsądek, a emocje logikę. Mnookin nie szczędzi krytyki antyczepionkowcom, choć nie jest to tak naprawdę książka wymierzona w przeciwników szczepień, tylko w demokratyzację informacji. Autor pisze o chorobach zakaźnych, ale także o zakażeniu dezinformacją, które rozprzestrzenia się dzięki nowym technologiom. David M. Shribman, The Boston Globe Mnookin błyskotliwie opisuje, w jaki sposób internet stał się narzędziem komunikacji dla tych, których łączą przekonania. Sięga przy tym wnikliwie do historii, przywołuje wiele interesujących anegdot i imponuje zakresem omawianego materiału. Susannah Nesmith, The Miami Herald
Wit Stwosz. Między blaskiem a cieniem. Poemat heroikomiksowy
Bogusław Michalec, Paweł Kołodziejski
Oto życie Wita Stwosza – jednego z ostatnich wielkich pewnej odchodzącej epoki. Ta historia to opowieść o sławie i upadku, moralitet rozpisany na dni chwały i lata cierpienia. Stwosz był bez wątpienia geniuszem, artystą świadomym wartości swego dzieła. Ale był również człowiekiem szarpanym wątpliwościami, pełnym sprzeczności, w którego wnętrzu – jak możemy się domyślać – toczyła się nieustanna walka ducha z ograniczającym go ciałem. I w takim sensie ten „poemat heroikomiksowy” staje się również opowieścią o losie na wskroś ludzkim. Komiks powstał z inspiracji pracami konserwatorskimi przy krakowskim ołtarzu Wita Stwosza w kościele Mariackim, rozpoczętymi w roku 2015, którymi kierował prof. Jarosław Adamowicz z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Paweł Kołodziejski – absolwent krakowskiej ASP, autor cyklu malowideł do kościoła św. Klemensa w Trzemeśni oraz polichromii Bracia franciszkanie w bernardyńskim refektarzu w Krakowie. Autor witraży do kaplicy w Porębie. Uprawia ilustrację książkową i formy komiksowe. Jest autorem ilustracji do powieści graficznej Apokalipsa św. Jana. Ilustrował m.in książki o duchowości mnichów iroszkockich (Modlitwa Celtów, Krzyż Celtów) oraz album O Polskich świętych dzieciom. Twórca gier edukacyjnych i historycznych. Bogusław Michalec – ur. 1972 w Gorlicach, poeta, twórca książek dla dzieci, autorskich przewodników, autor piosenek i opowiadań. Laureat nagrody im. Arkadego Fiedlera „Bursztynowy Motyl” (2008, Polska ginąca). Napisał m.in.: Znasz taki Kraków?, Twarze starych miast. Prowadzi warsztaty literackie. „Autorzy z wielką przenikliwością portretują wnętrze genialnego rzeźbiarza i zarazem człowieka twardo stąpającego po krakowskiej oraz norymberskiej ziemi, zdolnego do wysokich duchowych wzlotów z jednej strony, a z drugiej miłośnika dóbr doczesnych. Komiks wszakże nie jest biografią Stwosza, ale bardziej uniwersalną opowieścią o artyście, jego powinnościach, miejscu w świecie oraz wewnętrznych zmaganiach”. prof. dr hab. Krzysztof Ożóg
Anna Strzelec
W ręce czytelników oddaję moją trzecią książkę, którą już w trakcie pisania - pokochałam. Zawiera historie związków i miłości: tych prawdziwych i pseudo - miłości, toksycznych, bo internetowych. Opowiada o podróżach moich bohaterów, rozstaniach i przesłaniach z zaświatów... namiętności, przestępstwach zdradzie i niewyczerpanej nadziei. A że bohaterka książki jest też pisarką jak ja? No cóż, tak się złożyło. Prawdziwe wydarzenia splata literacka fikcja, moja poezja i szczypta metafizyki. Jak powiedział czeski pisarz Michal Viewegh - Tylko pisarz jest w stanie powiedzieć ile prawdy jest w jego pisaniu, a ja - moim bardzo realnym i wirtualnym przyjaciołom Wizę do NY dedykuję. Fragment: Ktoś wybrał dla niej to imię. Kim był, nie może się już dowiedzieć i nie ma kogo zapytać, bo wszyscy, którzy przy tym obecni być mogli, już odeszli Pozostały zdjęcia w kolorze sepii. Leonia. W latach dzieciństwa imię przypominało jej kwiat lewkonii, cały ogród pachnących kwiatów Imię, jak biała sukienka przybrana falbankami z koronek. Jak taniec na łące, z ukochanym w świetle księżyca Leonia, jak srebrna, bezkresna plaża obmywana seledynową wodą. Wszystko, co dotychczas napisała tylko częściowo odpowiadało wspomnieniom. Dawno temu jej sukienka była co prawda biała, ale w niebieskie kwiatuszki i poplamiona krwią, bo kręciła główką na prawo i lewo gdy usuwano jej migdały. Steffi miała różową i dużo łatwiej od Leonii znosiła każdy ból. Wspomnienia o ogrodzie były prawdziwe, a taniec z Wiktorem na krótko przed jego wyjazdem zapisał się trwale w jej i jego pamięci. Tak pisał. Czasem myślała, że z dotykiem ust jest jak z odciskiem palców nie ma dwóch takich samych, a cała reszta w wyobraźni Leonii jest przecież możliwa. Bywało, że myślała o siostrze bardzo intensywnie, próbowała rozmawiać z nią, czasem prosić o radę i smuciła się, gdyż odpowiedzi nie było i już być nie mogło Leonia ma tyle lat, co jej pies. Nie przelicza głośno ich wieku z psiego na kobiecy lub odwrotnie, ona wie. Kiedyś trzeba będzie się rozstać i wolałaby, żeby to ona, Leonia była pierwsza. Próbowała nawet napisać o tym wiersz, taki trochę na później. Zaczynał się od słów: Co ma ze mnie mój pies? Już nie pobiegnę szybko, jak dawniej nie popłynę, patykiem w dal nie rzucę ale jeśli chcesz Aportować będę nasze dni minione a ty uśmiechniesz się zamyślona wszystko rozumiejąc spojrzysz i pozwolisz mi. Odejdę pierwsza bo, uwierz mi nie mogę, nie chcę być przy twoim zasypianiu Kiedyś tak się stanie. Banalne stwierdzenia Odsuwać, odsuwać te myśli jak najdalej. Spis treści: Leonia 7Wiktor 11Narodziny motyla 16Patrycja 24Z Hiszpanii do Ciebie 48Promocja 63Oderwę się od ziemi i zgubię duszę pośród chmur... 71Wiktor 73Jane 83New York City 86Morton i Tiffany 98Zabiegi 108Jeremi 114Jednak Guggenheim 129Steffi 135Thatch Meadow Farm 143Weekend na farmie 156List do kraju 165Przeprowadzka i Charlie 168Spotkanie 174Anioł z Antibes 181Urodzinowe kulinaria 195List z kraju 200Przygotowania do urodzin i łosoś w papilotach 205Happy Birthday Agata! 212Iwona 227Remscheid 232List z zaświatów? 242Jesień w Port Jefferson 264 Recenzje: Pisarstwo Anny Strzelec wyróżnia przede wszystkim niezmiernie duży ładunek emocji, dlatego Jej książki nie pozostawiają nas obojętnym. Poprzednie dwie powieści*/ (w dużej mierze autobiograficzne), przeniknięte były na wskroś trudnymi emocjami. Traktowały bowiem o ciężkich czasach, o bolesnych doświadczeniach, przeżywaliśmy razem z Autorką samotność, tęsknotę za krajem, brak akceptacji, złość, bezradność, często smutek, a także irytację niepowodzeniem, brakiem pracy, chorobą, rozczarowaniami z powodu nieodwzajemnionych miłości. (ale i chwile szczęścia pomiędzy nimi). Z niejaką zatem obawą sięgałam po trzecią powieść Pani Anny i jakie miłe rozczarowanie! Emocje też są tu ogromne, ale z przewagą tych dobrych! Mamy więc powieść o wielkiej i niespodziewanej miłości, o wzajemnym zauroczeniu i pożądaniu dwojga osób z bagażem nieudanych związków. A które emocje, jak nie te związane z miłością są najsilniejsze? Pani Anna gra nimi bezbłędnie! Czytelnika porusza do kości subtelnością i poetyckim sposobem opisu scen miłosnych nie ukrywających swych namiętności dojrzałych kochanków. To przepiękna miłość, rzadko goszcząca we współczesnych książkach gloryfikujących zakochanie młodych. Dla ścisłości należy dodać, że miłość ta poprzedzona jest złym, toksycznym związkiem z nic nie wartym facetem. Całe szczęście, że trwał on krótko i zajął ledwie kilka pierwszych rozdziałów. Historia ta napawa optymizmem, bo obecna bohaterka Pani Anny, o przepięknym imieniu Leonia jest bardziej dojrzała od swej poprzedniczki i szybko podjęła radykalną decyzję o wyrzuceniu z serca tego co złe. Czy nowa, wielka, nieplanowana miłość jest zatem nagrodą za wszystkie doznane krzywdy i rozczarowania? Czy przetrwa? Opowieść o niej nie ma tu zakończenia, bo zakończenie jest wstępem do nowej historii, którą Autorka zapowiada na swoim blogu. (Wiza do Prowansjijuż w pisaniu!). O moim zachwycie obecną powieścią Pani Anny świadczy nie tylko wspomniana miłosna fabuła, książka jest przecież wielowątkowa. Mamy tu bowiem także element poznawczy: akcja dzieje się tym razem za Oceanem, Autorka z ogromną pieczołowitością opisuje nam uroki i zakamarki Nowego Jorku oraz niedalekiej wyspy Long Island widziane okiem jej bohaterki. Książka zawiera liczne fotografie wykonane osobiście przez Autorkę, co sprawia, że mamy w pakiecie miłą wycieczkę do niezwykle ciekawych miejsc, rzadko goszczących w oficjalnych przewodnikach. Odrębnym wątkiem jest poruszona kwestia doświadczania przez niektórych ludzi osobistej opieki osób, najczęściej bliskich, którzy już odeszli. Nieżyjąca siostra naszej bohaterki, kilkakrotnie daje znak opiekuńczego zainteresowania sprawami Leonii i jej rodziny. Temat ten pozostawia sporo do myślenia, bowiem niejeden z nas doświadcza podobnie. Rodzina, więzi matka-dzieci to kolejny wątek kreślony w powieści; jest tu dorosła córka stojąca u progu rozwodu ze swoim niedojrzałym mężem przemytnikiem, są wspomnienia matki i jej nierównego traktowania córek, (z których nasza Leonia to ta zawsze gorsza) no i znów grać muszą emocje! Upokorzenie, poczucie winy, smutek, żal, a w związku z tym nasze współczucie, chęć jeszcze silniejszego jej pokochania. Podkreślić na koniec muszę bardzo dobry warsztat pisarski Autorki - wielowątkowość powieści zawarta jest zarówno w licznych monologach głównych bohaterów jak i w opisach zdarzeń widzianych przez nich jakby z boku, relacja w 3 osobie. Dużą wartością powieści są niespotykane wcześniej na taką skalę - częste i wartkie dialogi, które znacząco dynamizują proces czytania. Mamy tu także do czynienia ze znanymi z poprzednich powieści innymi ozdobnikami jak przepisy kulinarne dyskretnie wymieniane między bohaterkami opowieści, (przepis na powidła!), a także niezwykle poruszającymi wierszami. Mam wrażenie, że Autorce gdy brakuje już słów, by wyrazić swe emocje prozą zastępuje je wierszem(na przykład w co ma ze mnie mój pies?albo mam dla ciebie cały Ocean czułości.). Reasumując czytanie kolejnej książki Anny Strzelec to przyjemność, to duża dawka optymizmu i nadziei dla wszystkich dojrzałych i nie tylko! Gorąco polecam i niecierpliwie oczekuję dalszego ciągu Wizy. Ewa Klejewska Leszno, 02.10.2011 */ Tylko nie życz mi spełnienia marzeń 2009 Druga pora życia czyli jak zabija się miłość 2010
Wilhelm Adolf Bruchnalski
Wizja Krasińskiego pióra Bruchnalskiego to opowieść o doświadczeniach mistycznych jednego z naszych trzech wieszczów narodowych, Zygmunta Krasińskiego. Debiutował on w 1828 jako autor przepojonych makabrą opowieści gotyckich. Już wtedy ujawniły się najbardziej charakterystyczne cechy pisarstwa Krasińskiego: jego obsesja cierpienia, zagłady i śmierci, a przy tym wewnętrzny konflikt między życiowym konwenansem a etosem romantycznej walki narodowowyzwoleńczej, dały obfity plon w postaci twórczości literackiej pełnej frenezji, obrazów piekielnych oraz ostrych dysonansów na tle religijnym i społecznym. W późniejszym czasie około roku 1847, wraz z wydaniem Ostatniego Wieszcz zastąpił skrajną rozpacz dotychczasowych dzieł przesłaniem etyki chrześcijańskiej, która z czasem, uzupełniona o myśl mesjanistyczną, przerodzi się w żarliwe zawołania do ewangelicznej miłości. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Krasiński)
Wizja świata. Opowiadania wybrane
John Cheever
W wyborze i ze wstępem Juliana Barnesa Ach, te niedzielne wieczory w suburbiach, ach, ta chandra niedzielnej nocy! wykrzykuje ironicznie jeden z bohaterów Wizji świata. A my wtórujemy mu i z zachwytem wchodzimy w podmiejski świat, gdzie przynajmniej w teorii czci się monogamię, niewinne dzieciństwo i szczęście domowego ogniska, a wszystko urządzone jest przyzwoiciej niż w królestwie niebieskim. John Cheever, łącząc wyczucie groteski z wnikliwością, znakomicie ukazuje kondycję współczesnego człowieka, a za scenografię przyjmuje przede wszystkim nowojorskie przedmieście lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku. W pierwszym opowiadaniu pisze o radiu, przez które można podsłuchiwać sąsiedzkie życie, w kolejnych sam staje się nadajnikiem podmiejskich sekretów. Obsceniczne fantazje mieszają się tu z sennym mirażem, a utracony talent i młodość z miłosną tęsknotą. Cheever, genialny amerykański klasyk, jak nikt inny opisuje paradoks istnienia i uniwersalną wizję świata nierozłączny splot bólu i słodyczy życia.
Wacław Potocki
Wojna chocimska należy do tych utworów, które przywracają przychylniejszą ocenę wieku XVII u nas, przynajmniej pod względem poetyckim. Kiedy Józef Borkowski, dostawszy jej rękopis, jeszcze na łożu śmierci marzył o jej wydaniu i zaklinał przyjaciela swego, Stanisława Przyłęckiego, by spełnił to jego najgorętsze życzenie, tak wartość poematu tego w słowach pełnych zapału określał: Przeczytałem go z wielką uwagą i mogę cię zapewnić, że jest to utwór przynoszący zaszczyt naszemu piśmiennictwu, szczerze narodowy, pełen najpiękniejszych obrazów poetycznych, a przy tym stanowiący całość zaokrągloną, po mistrzowsku wykonaną. Wojna Chocimska jest w całym znaczeniu tego wyrazu poematem bohaterskim, jakiego nam dotąd nie stawało. Nie jest że to nieodżałowaną szkodą, że przez półtora wieku zostawał w ukryciu? Jakkolwiek dzisiaj, gdy olśnienie pierwszego wrażenia minęło, niepodobna nam sądu tego w całości podpisać, w każdym jednak razie Wojnę Chocimską poczytujemy za najświetniejszy poemat opisowo-dziejowy, jaki nam literatura nasza po koniec wieku XVIII przekazała.