Esej

361
Ładowanie...
EBOOK

Szalom bonjour Odessa

Aleksandra Majdzińska

Miasto z marzeń, stepowego pyłu i morskiej bryzy. Miasto handlu i sztuki. Ukraińskie, rosyjskie, żydowskie, francuskie, włoskie – swoje własne, odeskie. W poszukiwaniu tropów po nieżyjącym ojcu narratorka prowadzi nas przez ulice i historię Odessy. Wędrujemy z nią od ociekających złotem plaż i cerkwi po katakumby, które latami były królestwem półświatka. Przytacza dowcipy, ogłoszenia z lokalnych gazet i rozmowy z odesytami i odesytkami. Wydeptuje swoje trasy na rynkach, w urzędach, na cmentarzach, w kościelnych archiwach. W efekcie powstaje portret Odessy, zanim przez miasto kolejny raz przetoczyła się historia i zmieniła jego oblicze.

362
Ładowanie...
EBOOK

Szalona miłość. Chcę takiego jak Putin. Reportaże z Rosji

Barbara Włodarczyk

Dlaczego Rosja kocha Putina? Nowa książka reporterki cyklu Szerokie tory i autorki bestsellera Nie ma jednej Rosji Co Rosjanie myślą o swoim prezydencie? Kiedy narodził się nowy rosyjski nacjonalizm? Jak Rosja wstaje z kolan? Wreszcie: kim naprawdę jest Władimir Putin? Barbara Włodarczyk, doświadczona reporterka, wieloletnia korespondentka polskiej telewizji w Moskwie, nie boi się wyruszyć ani na daleką syberyjską prowincję, ani na salony oligarchów. Wie, z kim rozmawiać, kogo słuchać i jak zajrzeć za kulisy wydarzeń, aby oddać to, co myślą, czują i jak żyją Rosjanie oraz ich niepodzielny władca Władimir Putin. Na swoich rozmówców i przewodników po dzisiejszej Rosji autorka wybiera zwykłych ludzi. Jest wśród nich sprzedawca figurek, kołchozowy kierowca czy szefowa fundacji. Pod pewnymi względami są przeciętni, a równocześnie charakterystyczni reprezentują postawy i cechy mocno obecne w rosyjskim społeczeństwie. Barbara Włodarczyk dzieli się też osobistymi doświadczeniami, w tym relacją z bezpośredniego spotkania z Putinem. Z jej fascynujących, lekkich i uwodzicielskich w formie reportaży wyłania się złożony obraz rosyjskiego społeczeństwa i rosyjskiej duszy.

363
Ładowanie...
EBOOK

Szara godzina

Filip Springer

"Czasami zachodzę w głowę, jak to się stało, że tak dużo rozmawiamy o podróżach samolotami, odzieżowych sieciówkach, plastikowych słomkach i elektrycznych samochodach, a tak mało po prostu o budynkach. Wystarczyłoby powiedzieć, że ślad węglowy wynikający ze wznoszenia, użytkowania i ewentualnego demontażu budynków stanowi około 40 procent globalnych emisji" - pisze w najnowszej reportersko-eseistycznej książce Filip Springer. Pora więc zadać pytanie o to, jak w obliczu katastrofy ekologicznej powinna zmienić się architektura. Czy powinniśmy jeszcze w ogóle budować? Jaką przyszłość projektują dla nas współcześni architekci? Jakie miejsce w projektowaniu powinno zajmować środowisko? Czy w trosce o własny komfort mamy prawo narażać przyszłość naszych dzieci? W końcu: komu służy architektura? Springer przygląda się praktykom architektów i urbanistów, zarówno takim, które swoją krótkowzrocznością budzą zdumienie, jak i nowatorskim rozwiązaniom, które pozwalają wierzyć, że inna, bardziej przyjazna światu i środowisku architektura jest możliwa. I sprawdza, czy nawet ostrożne, ale rozsądne wizje nowej architektury mają szansę przebić się w świecie, który cały czas goni za zyskiem i wzrostem.

364
Ładowanie...
EBOOK

Szczeliny istnienia

Jolanta Brach-Czaina

Filozofia codzienności Jolanty Brach-Czainy bierze się z zadumy na tym, co blisko, dookoła nas, czego doświadcza każdy człowiek. „Podstawę naszego istnienia stanowi codzienność. A że fakt istnienia przeżywamy jako niezwykle ważny, więc ogarnia nas zdumienie, ilekroć uświadamiamy sobie, że upływa ono na drobiazgach”. Obcinanie paznokci, wynoszenie śmieci, ścielenie łóżka, zmywanie naczyń, obieranie ziemniaków – każda z tych czynności ma w oczach filozofki wymiar egzystencjalny i metafizyczny. Brach-Czaina dopatruje się egzystencjalnego sensu zarówno w rodzeniu się czy umieraniu, jak i w jedzeniu czy codziennym krzątaniu się po domu. Podobnie można  go dostrzec w każdej z otaczających nas rzeczy, o ile tylko zechcemy zamilknąć i pozwolić tym przedmiotom codziennego użytku, zdarzeniom potocznym, sytuacjom oczywistym i swojskim drobiazgom przemówić. O ile tylko pozwolimy sobie na myślenie o nich i ich analizę.

365
Ładowanie...
EBOOK

Szkiełko tłumacza i oko poety. Eseje

Karl Dedecius

  „«Słowa mają skutki!» Kto w to wierzy, nie mówi niczego bez przyczyny, nie pisze bez zamiaru. Kto ma swoim słuchaczom i czytelnikom coś do powiedzenia, zastanawia się nad skutkami tego, co mówi. Dedecius dba o wypowiedź jasną, niekiedy także prowokacyjną, ale i stara się wyważyć estetyczne i etyczne oddziaływanie własnych słów. Wyczucie formy, dbałość o przyjemność (nie tylko u tłumacza) płynącą z wieloznaczności słów, wariacje z wariantami zwrotów mowy i myśli chroni go najwidoczniej nawet wtedy przed natrętnym moralizatorstwem, kiedy w ostatecznej konsekwencji chodzi mu właśnie o moralność: na przykład kiedy apeluje o uchronienie kultury przed spłyceniem i dowolnością. (...) Jak to gdzieś napisał Dedecius? Książki powinny być «pożywne i strawne». Tutaj język jest sztuką i informacją, rozpuszczalnikiem i spoiwem jednocześnie. Teksty Dedeciusa zdradzają wielką emocjonalną bliskość do filologii (w pierwotnym znaczeniu tego słowa) i pewną rezerwę wobec zapatrzonego w teorię literaturoznawstwa. Pozostają zaangażowanymi esejami nawet wtedy, kiedy przejmują zadania słownikowe lub trafiają pomiędzy uczone rozprawy. Obca jest im także, w zależności od sytuacji, denuncjacyjna lub hymniczna poza krytyki literackiej. Ta ostatnia właściwość pisarstwa Dedeciusa wyznaczać może pole napięć między nim, «darem losu dla literatury polskiej i niemieckich czytelników», jak go nazwał Marcel Reich-Ranicki, a samym Reich-Ranickim (ur. 1920) właśnie, także z Polski pochodzącym «papieżem» niemieckiej krytyki literackiej.”   Ze Wstępu Andreasa Lawatego

366
Ładowanie...
EBOOK

Szkoła biednych

Sándor Márai

"Moje niewielkie dzieło pragnie uzupełnić lukę. Jako praktykujący biedny już od dawna poszukuję podręcznika, który zawierałby instrukcję obsługi ubóstwa, wytłumaczyłby, jak można znosić ten stan z godnością, a bez załamania nerwowego, i w kryzysowych, przykrych chwilach życia zaopatrzyłby w rady ludzi o umiarkowanych dochodach". Satyryczny esej Szkoła biednych, mimo że powstał w cieniu kryzysu gospodarczego lat trzydziestych XX wieku, jest ponadczasowy, tak jak ponadczasowe jest ubóstwo jako zjawisko społeczne. Sandor Marai w znakomicie stylizowanym na dawne rozprawy naukowe utworze podejmuje się opisu natury biedy, jej odmian i przejawów. Na podstawie licznych obserwacji i własnych doświadczeń ukazuje - w sposób niepozbawiony (auto)ironii - postępowanie biednych w sprawach mieszkania, ubrania, jedzenia, podróżowania czy pracy... oraz wobec kobiet. Pośród czarnego humoru Szkoły biednych można też odnaleźć postawę pisarza, któremu niejednokrotnie doskwierał byt. "... zbyt dużo pieniędzy to same kłopoty i niskie pragnienia".

367
Ładowanie...
EBOOK

Szmaty

Karolina Lewestam

Karolina Lewestam chce nam opowiedzieć o wszystkich swoich matkach: o kobietach, które zabierały ją w podróże po dolnośląskich lumpeksach i szpitalach; które na strychu, pijąc domowe wino, przymierzały używane ciuchy i inne możliwe życia; które trwały latami przy wszystkich potrzebujących opieki. O tych, które były dla niej wtedy starymi babami i którymi nigdy nie chciała zostać. Dziś, będąc w ich wieku, stawia pytanie o to, gdzie przebiegają granice między byciem dziewczynką, kobietą i starą babą. I czemu tak trudno się ponad nimi porozumieć. Osią opowieści czyni ubrania zwornik kobiecych rozmów, rekwizyt tworzenia tożsamości i wehikuł wspomnień. W centrum uwagi stawia kobiece ciało, które z ciała dziewczyny staje się ciałem matki. Które niepostrzeżenie zaczyna być walutą i towarem, by nagle przestać być obiektem pożądania. Które zdaje się być niezwyciężone, a potem nieuchronnie zawodzi. W tej intymnej, pełnej absurdalnego humoru opowieści Lewestam staje obok Miry Marcinów, Elizy Kąckiej i Katarzyny Sobczuk. Poddaje własne życie literackiemu namysłowi, mierząc się z kulturowym obrazem kobiecej młodości i starości.

368
Ładowanie...
EBOOK

Szopen a Naród

Stanisław Przybyszewski

“Szopen a Naród” to utwór Stanisława Przybyszewskiego, polskiego pisarza, poety, dramaturga okresu Młodej Polski. Przybyszewski był skandalistą, przedstawicielem cyganerii krakowskiej i nurtu polskiego dekadentyzmu.   “Szopen a Naród” to esej autorstwa Stanisława Przybyszewskiego napisany w setną rocznicę urodzin Fryderyka Szopena. Młodopolski poeta wskazuje na nieocenioną rolę kompozytora w kulturze polskiej, daleko większą niż ta odegrana przez znanych literatów. Autor eseju omawia rolę pianisty w kontekście narodowym, porównuje jego talent z innymi wielkimi twórcami, a także łączy jego postać z własną ogłoszoną wizją sztuki. Szopen był dla Przybyszewskiego jednym z najważniejszych i najbardziej inspirujących twórców.