Podróże
Wilczy gang i nowe historie Kazimierza Nóżki
Marcin Szumowski
Kolejna wyprawa w Bieszczady Marcina Szumowskiego To drugi, po beststllerowej „Niedźwiedzicy z Baligrodu”, tom bieszczadzkich opowieści. Tym razem motywem przewodnim książki są wilki. Odkrywamy ich zwyczaje, śledzimy pasjonujące przygody i przełomowe życiowe momenty. Unikalna relacja z życia zwierząt w Bieszczadach staje przed nami otworem. Spotykamy niedźwiedzie kradnące pszczelarzom miód, wilki jedzące jabłka, sprytne dziki, dostojne puszczyki i inne, małe i duże zwierzęta, których leśne życie widoczne jest tylko dla doświadczonych obserwatorów. Przewodnikiem autora jest Kazimierz Nóżka, najbardziej znany polski leśnik, który po bieszczadzkich lasach wędruje od tak dawna, że stał się skarbnicą niezwykłych górskich anegdot, historii z dreszczykiem, wzruszających opowieści. Tak jak w pierwszej częsci nie zabraknie też historii o ludziach, miejscach i bieszczadzkich zwyczajach Marcin Szumowski warszawiak, dziennikarz telewizji Polsat. Autor książki „Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki”. Laureat Nagrody im. Adama Loreta za 2019 r.. Twórca i prowadzący cyklu programów „Tajemnice Kniei”, „EkoPolska” oraz autor dokumentów, m.in. „Niedźwiedź Wojtek”, „Strach czai się w lesie”. Pasjonat przyrody. Zakochany w Bieszczadach i przyrodzie Karpat. Jest przekonany, że to miłość odwzajemniona.
Winogrona na żyrandolu ciąg dalszy toskańskich opowieści ze smakiem
Aleksandra Seghi
Przed Nami ciąg dalszy toskańskich opowieści ze smakiem. Tym razem autorka opowie o kursie piekarniczym, zabierze Nas na toskanski targ i odwiedzi jesienne Montepulciano. Przepłyniemy się kajakiem i posiedzimy pod drzewem z oczami. Dla chętnych czeka trekking po toskańskich wzgórzach czy poszukiwanie tajemniczych klownów. A na koniec dla Wszystkich propozycje włoskich i toskańskich receptur. Jak zawsze podczas czytania poczujemy głód i chęć przygotowania jednej ze smakowitych potraw. Buon appetito!
Włóczęga z Archipelagu. Opowieści podróżne. Indonezja
Grzegorz Kapla
Jest gdzieś wyspa zamieszkała przez poetów. I przez wieloryby - pisze niestrudzony podróżnik Grzegorz Kapla w swej najnowszej książce "Włóczęga z Archipelagu". Książce, która zabiera w podróż po wyspach Indonezji: wielkich, oczywistych, i takich, które trudno wypatrzeć nawet na najdokładniejszych mapach. Jak poznawać kraj, który rozrzucony jest na 17 508 wyspach? Którego ludność to 146 narodów i grup etnicznych? W którym religią dominującą jest sunnicki islam, ale specjalny status państwowy mają tu i hinduizm, i buddyzm, i konfucjanizm, i protestantyzm, i katolicyzm? W którym jednego dnia można zagubić się w na wskroś nowoczesnym megamieście, a następnego - w nietkniętej przez cywilizację dżungli, wśród plemion żyjących wedle tych samych reguł od tysięcy lat? Którego historia sięga głęboko w pradzieje, a na jej kartach pojawiają się postaci legendarne, wielcy władcy, wojownicy, przybysze i najeźdźcy z Chin, Japonii, Indii, Europy? W którym mnogość zwierząt, różnorodność świata roślin, bogactwo kuchni mogą zwrócić w głowie? Jak to wszystko opowiedzieć...? Grzegorz Kapla ma metodę na poznawanie Indonezji: na luzie, z lekką nonszalancją włóczy się po Archipelagu. Od wyspy do wyspy. Z Jawy przeskakuje na Sulawesi (zapomnijmy o jej starej, kolonialnej nazwie Celebes), z Bali płynie na Lombok, na Moluki i na wyspy, których nazwy trudno spamiętać. Snuje się po portowych dzielnicach, nurza w siarkowych wyziewach wulkanów, tapla w błocie w wioskach w dżungli. Nurkuje na rafie, wspina się skalnych ścianach pod wodospadem, by trafić do raju. Czy trafia...? Sieczą go monsunowe ulewy, tarmoszą tajfuny - a on idzie dalej: do miejsc nieznanych, zapomnianych, magicznych i do ludzi - rozmawia, poznaje, stara się jak najwięcej widzieć i rozumieć. I jak najmniej planować. "Włóczęga z Archipelagu" Grzegorza Kapli to kolejna książka z serii Opowieści podróżne, którą Oficyna Wydawnicza Kontynenty publikuje od 2018 roku. Nie można jej przeoczyć. Rekomendacje Dr Paweł Cywiński, Wydział Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, post-turysta.pl: Jeżeli wybierasz się do Indonezji, a w plecaku masz miejsce tylko na jedną jedyną książkę, to zostaw w domu przewodnik turystyczny, a koniecznie zapakuj "Włóczęgę z Archipelagu". Kapla opowie Ci o podróżowaniu po indonezyjskich szlakach oraz bezdrożach o wiele ciekawiej, mądrzej i bardziej przenikliwie niż jakikolwiek bedeker. W języku indonezyjskim takie książki opisuje się magicznym słowem bagus! (czyli: znakomite!). Dariusz Fedor, redaktor naczelny "Kontynentów": Jest raj na ziemi. I piekło. Kapla tam był. Wierzę Kapli.
Jack London
Znakomite opowiadania amerykańskiego mistrza pióra zachęca nas do lektury takimi właśnie słowami: Pogląd na niemożliwości i nieprawdopodobieństwa mam nieco odmienny od państwa. Wierzę w nieprawdopodobieństwa, które stają się prawdą. Wcale się nie dziwię, gdy to, co wydawało się niemożliwym, ziściło się, jako możliwość jasna, jak słońce. W ogóle nie dziwię się, a raczej dziwię się bardzo rzadko, ale wtedy zdziwienie moje graniczy z przerażeniem. Czuję wtedy, że ogarnia mnie całego od cebulek włosów do paznokci u nóg zdziwienie twarde, stężone, zapychające mi gardło tak, że mi oddychać i mówić trudno. Dziwię się raz na pięć, sześć lat, a przy tym to ciekawe po pięć, sześć razy w dniu, w którym skłonny jestem do dziwienia się. Jest to jakiś chorobliwy atak dziwienia się z lada błahego powodu. Chciałbym jeszcze zaznać, kiedy w życiu uczucia strachu i bólu głowy, szczególniej tego ostatniego, o którym wspominają mi często moi znajomi, a nawet własna żona. Pragnienie owo ziściło się, ale w jaki sposób i w jakich okolicznościach kto ciekaw dowie się po przeczytaniu tej książki.
Marcin Wrona
Marcin Wrona, amerykański korespondent telewizji TVN mieszka w Stanach Zjednoczonych od 2006 roku. Jego córka Maja mieszka tam od trzeciego roku życia, syn Jaś urodził się w USA. Cała rodzina uwielbia podróżować - kiedy tylko mogą, wsiadają do samochodu lub samolotu i odwiedzają kolejne zakątki tego wielkiego, pięknego i momentami wciąż dzikiego kraju. W ten sposób ze wszystkich stanów Ameryki Marcinowi Wronie do odwiedzenia został już tylko Oregon... O pozostałych czterdziestu dziewięciu mógłby nam opowiadać i opowiadać. Bez końca. Jednak książka ma ramy. Ma ograniczenia. Nie pomieści w sobie całej Ameryki. Trzeba coś wybrać. Kilka regionów z Wroniego punktu widzenia najciekawszych. Może więc za kryterium wyboru przyjąć odpowiedź na pytanie: a gdzie chcielibyśmy zamieszkać? W ten sposób powstała opowieść o stanach i rejonach USA, które wszyscy troje - Marcin, Maja i Jaś - uznali zgodnie za warte przybliżenia czytelnikom. Od Nowego Jorku po Hawaje. Od Florydy po Kalifornię. Oto Ameryka z lotu Wrony. Ameryka z perspektywy polskiego korespondenta. I jego dzieci. Ameryka przyrodnicza, gospodarcza, polityczna. Ameryka z jej historią, współczesnością, zaletami i problemami. Ameryka kulinarna oraz... Ameryka polska, bo na kartach tej książki często pojawiają się Polacy lub przedstawiciele Polonii, którym Marcin Wrona oddaje głos. MARCIN WRONA - SPOTKANIA BEZ GRANIC w ramach 20 urodzin wydawnictwa Bezdroża #20stkaBezdroży Marcin Wrona to jeden z najzdolniejszych polskich reporterów i korespondentów. Ma świetny zmysł obserwacji, umiejętność słuchania ludzi i niezwykły dar opowiadania historii. W książce dzieli się z nami wiedzą o Stanach Zjednoczonych Ameryki, doświadczeniem dziennikarskim, podróżniczym i kulinarnym (czym naprawdę mnie zaskoczył!). Warto ją przeczytać ― jako pasjonującą opowieść o tym niezwykłym kraju lub jako inspirację do własnej podróży po USA. Polecam! Martyna Wojciechowska Przyprawiona smakołykami wycieczka po Stanach to więcej niż przewodnik. Marcin i dzieciaki serwują czytającemu intymną wyprawę, którą nazwać "kroniką wakacji" przychodzi łatwiej, niż wypróbować wszystkie przepisy... A polonijny sznyt opowieści, oddany słowami polskich "autochtonów", dodaje jej wyjątkowości, zachęcającej do ruszenia tropem Wronów. Maciej Woroch Książka Marcina Wrony nie jest przewodnikiem, ale jeśli wybierasz się do Ameryki, musisz przejrzeć te zapiski ― znajdziesz w nich bowiem rzeczy, na których samodzielne poszukiwanie musiałbyś poświęcić lata. Jeśli uważasz, że Ameryka jest przereklamowana, przeczytaj tę książkę i zmierz się z tym, co do tej pory o niej myślałeś. A jeśli nic Ci do Ameryki, ale jesteś łasuchem, nie możesz pominąć tej swoistej książki kucharskiej. Mimo, że byłam kilka razy w USA i przeczytałam o Stanach to i owo, Marcin Wrona opisał perełki, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Ewa Drzyzga O książce w mediach: Marcin Wrona: Ameryka stała się bardzo podzielona. Tego wcześniej nie było >> PRZECZYTAJ Floryda. Tu zimą ściąga pół Ameryki >> PRZECZYTAJ „Mylenie Poland z Holland zdarza się dosyć często”. Rozmowa z Marcinem Wroną o książce „Wroną po Stanach” >> PRZECZYTAJ Przewodnik po USA inny niż wszystkie! "Wroną po Stanach" warto przeczytać i powiem wam, dlaczego >> PRZECZYTAJ "Wroną po Stanach". Ameryka z perspektywy polskiego korespondenta >> PRZECZYTAJ Marcin Wrona - o podróżach po Stanach, jedzeniu i... polityce >> POSŁUCHAJ Marcin Wrona, Wroną po Stanach >> PRZECZYTAJ Weekend z Kolorem: Marcin Wrona >> POSŁUCHAJ Popołudnie RDC: „Wroną po Stanach” czyli Ameryka z perspektywy Marcina Wrony >> POSŁUCHAJ Ameryka z lotu Wrony... Marcina Wrony >> PRZECZYTAJ Premiera książki online w empiku >> ZOBACZ "Wroną po Stanach". Marcin Wrona z rodziną zaprasza w podróż po USA >> ZOBACZ
Wschodowanie. Krajobraz po potopie
Tomasz Mucha, Maciek Chmielecki
Wyprawa, której owocem jest książka, to miesięczny wyjazd (w przeważającej części) autostopem do Nachiczewanu, azerskiej eksklawy położonej między Iranem, Armenią i Turcją. Region ten pozostawał do tej pory praktycznie nieznany w polskiej literaturze podróżniczej. Głównie z powodu znacznej izolacji autonomicznej republiki od reszty świata. Jeszcze niedawno nie istniało tam żadne przejście graniczne, poza mostem powietrznym z Baku. Otwarcie granic z Turcją, a potem także z Iranem ułatwiło podróże po Nachiczewanie, ale region wciąż pozostaje miejscem bardzo specyficznym. Kult jednostki zmarłego prezydenta Heydara Aliyeva nakłada się tu na obawę przed wojną z Armenią i poszukiwanie własnej tożsamości narodowej po latach radzieckich rządów. W Nachiczewanie na pieniądze mówi się "ruble", w piątek chodzi się do meczetu, sklepy sprzedają wódkę, której nikt nie pije, a odbudowany z gruzów grobowiec biblijnego Noe niemal sąsiaduje z niszczejącymi ruinami wielkiej fortecy Alinca. Gorące źródła przygotowane są na przyjęcie nieistniejących chmar turystów za grube pieniądze, lecz na wsi "turist" traktowany jest jak gość - pojony i karmiony przez gospodarzy w zamian za chwilę rozmowy przy stole. Być może taki stan rzeczy nie przetrwa najbliższych lat - Nachiczewan znów pogrąży się w izolacji, lub opanuje go zachodni styl robienia biznesu na przyjezdnych. My jednak przybyliśmy tam w sam raz na czas. Obaj autorzy podróżowali do tej pory wspólnie po Skandynawii i gruzińskiej części Kaukazu. Owocem tego ostatniego wyjazdu był cykl spotkań podróżniczych (m.in. na Festiwalu Młodych Podróżników) oraz cykl reportaży opublikowanych na łamach portalu SwiatPodrozy.pl ("Kaukaz - śladami Heraklesa").
Paweł Krysa
Zdecydowana większość pozycji książkowych traktujących o Europie Wschodniej koncentruje się na podkreślaniu dziwności, nienormalności, a nawet pewnej patologii tego obszaru. Autorzy opisują oczywiście uroki oraz piękno zwiedzanych miejsc, ale czytelnik po zakończeniu lektury rzadko kiedy miałby odwagę tam pojechać. Natomiast moje odczucia wyniesione z kilkunastu lat podróżowania po Europie Wschodniej są zupełnie inne. Jadę tam zawsze z radością. Gdybym chciał opisać mrożącą krew w żyłach historię, to musiałbym ją wymyślić. Swoje wrażenia i przemyślenia zawarłem w dwudziestu ośmiu rozdziałach traktujących o: Gruzji, Armenii, Rosji, Krymie, Ukrainie, Białorusi i Rumunii. Chciałem nadać tym tekstom charakter opowieści i gawędy. Nie są to więc typowe relacje czy dzienniki podróży, pisane na gorąco dzień po dniu. Czytelnik znajdzie natomiast relacje z tego, co mnie tam spotkało – w zdecydowanej większości były to przygody pozytywne – bo takie właśnie mi się przydarzają. Nic przecież nie poradzę na to, że naprawdę kocham ten Wschód i że dla mnie Wschód is good! Paweł Krysa
Wycieczki po Litwie w promieniach od Wilna
Władysław Syrokomla
Wycieczki po Litwie w promieniach od WilnaTom I Do czytelnika Dając na widok publiczny tę drobną pracę, któréj cząstkę drukowaliśmy niegdyś w felietonie „Gazety Warszawskiéj”, wyznajemy, żeśmy jéj myśl winni jednemu z naszych przyjaciół, który stale interesując się tém wszystkiém, co się naszéj Litwy dotyczy, dobrze świadom wszystkich ważniejszych jéj zakątków, nieraz mówił mi o miejscach godniejszych widzenia, zwracał uwagę na ważność badań macierzystéj ziemi pod wszelkiemi względami, a wielbiąc zasługę tych kilku pracowników, którzy się do obznajomienia z nią przyłożyli, rzucił okiem na niezmierną niwę leżącą jeszcze odłogiem, na ogrom zawsze miłéj, zawsze uwieńczonéj pracy, jaka oczekuje rąk zdolnych i chętnych, które by się chciały przyłożyć do dalszéj uprawy. [...]Władysław SyrokomlaUr. 29 września 1823 w Smolhowie na Białorusi Zm. 15 września 1862 w Wilnie Najważniejsze dzieła: Margier, Urodzony Jan Dęboróg, Kasper Kaliński (Obrona Olsztyna), Janko Cmentarnik, Wielki Czwartek, Żywot poczciwego człowieka, Nagrobek obywatelowi; Chatka w lesie; Melodie z domu obłąkanych (zbiór poezji); Wycieczki po Litwie w promieniach od Wilna; Podróż swojaka po swojszczyźnie. Właśc. Ludwik Władysław Kondratowicz, pseudonim artystyczny utworzył z drugiego imienia i nazwy herbu rodzinnego. Poeta, pisarz i tłumacz doby romantyzmu. Był piewcą swojskości (przeciwny emigracji), idei demokratycznych (lecz nie rewolucyjnych), ludowości i rdzennej kultury litewskiej. Nazywał siebie ,,lirnikiem wioskowym" (tytuł jednego z wierszy), piszącym dla ,,braci w siermiędze i braci w kapocie". Jego styl cechuje programowa prostota języka, humor, niekiedy ironia (np. w nawiązaniach do sielankowych opisów życia na wsi). Solidaryzował się z egzystencją chłopów i drobnej szlachty, krytykował egoizm ziemiaństwa. Jego poglądy na współczesne mu tematy społeczne wyrażają m.in. wiersze Hulaj dusza! i Wyzwolenie włościan. Ważnym dokonaniem Syrokomli są przekłady łacińskojęzycznej literatury staropolskiej, m.in. Jana Kochanowskiego, Klemensa Janickiego, Sebastiana Klonowicza czy Macieja Kazimierza Sarbiewskiego - w pracy tej celem było przybliżenie rodakom spuścizny kultury polskiej. Ponadto tłumaczył również współczesną poezję rosyjską i ukraińską (Rylejewa, Lermontowa, Niekrasowa, Szewczenki), a nawet wielkich romantyków niemieckich (Króla Olch Goethego, liryki Heinego), te jednak przekłady nie są wierne i służyły raczej Syrokomli dla wyrażenia cudzym słowem tego, czego sam, w warunkach rosyjskiej cenzury, nie mógł pisać. Cieszył się popularnością w całym kraju, nie tylko na rodzinnej Litwie i Białorusi, ale również w Warszawie, Krakowie i w Wielkopolsce, gdzie w latach 50. przyjmowano go bardzo uroczyście. Ostatnie lata niedługiego życia Syrokomli naznaczył cień zbliżającego się powstania styczniowego. W 1861 r. wracając do Wilna z Warszawy, gdzie brał udział w manifestacjach patriotycznych (po części jako współpracownik ,,Kuriera Wileńskiego"), został aresztowany i uwięziony, a następnie osadzony przymusowo w Borejkowszczyźnie. Tam stworzył niezwykle dojrzałe liryki zebrane później w zbiorze Poezja ostatniej godziny (wyd. 1862, obejmują m.in. Melodie z domu obłąkanych). Dzięki usilnym staraniom przyjaciół zezwolono na jego powrót do Wilna na kilka miesięcy przed śmiercią. Został tam pochowany na cmentarzu na Rossie, a jego pogrzeb zgromadził tłumy i sam stał się demonstracją patriotyczną doby przedpowstaniowej. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.