Proza
O czym marzą gwiazdy na niebie?
Manon Fargetton
Czasem wydaje się, że każdy z nas jest samotną planetą, która zamiast przyciągać, odpycha pozostałe. A czasem jeden sms z nieznanego numeru wystarczy, by zmieniło się wszystko. Wibrująca od emocji, utkana z pięciu przeplatających się losów powieść o pragnieniu bliskości w świecie, w którym na różne sposoby odgradzamy się od siebie nazwajem. Titouan ma szesnaście lat i właśnie postanowił, że już nigdy nie wyjdzie ze swojego pokoju. Alix marzy o szkole teatralnej i o tym, żeby wyrwać się na wolność. Życie Luce straciło sens po śmierci ukochanego. Gabrielle boi się bliskości, a Armand nie potrafi zbliżyć się do osób, które kocha najbardziej. Pięć osób w różnym wieku, które jeszcze nie wiedzą, że ich losy w dziwny sposób się splotą. Zdarzają się nieprawdopodobne spotkania mogące wywrócić czyjeś życie do góry nogami. Przypadek, szczęście, omen, układ planet Nazywaj to, jak chcesz. Ja nazywam to magią. Francuska pisarka Manon Fargetton mistrzowsko buduje zróżnicowane postacie, tworząc trzymającą w napięciu opowieść o samotności i tęsknocie za bliskością, która czasem jest na wyciągnięcie ręki.
O dziennikarstwie w stosunku do Kościoła
Ks. Zygmunt Golian
Czy istnieje stosunek Dziennikarstwa do Kościoła i jaki? Kościół działa w sferze duchowej Dziennikarstwo ma swój zakres w codziennych stosunkach społecznych. Jaki tu związek? Już sam ten wyraz Dziennikarstwo czyż nie wypowiada idei czasowości, pojęcia czegoś, co dzienną żyje tylko strawą i dzienne ma tylko istnienie? Czyż nie dlatego Dziennik, że się w pewnym dniu poczyna, przez dzienne zdarzenia i czasowe wywołany potrzeby; że w pewnych dniach wychodzi, dzienne kwestie bada, rozbiera, dyskutuje; że jest wyrazem dziennej opinii objawem bieżącej myśli społecznej? Z drugiej strony Dziennikarstwo jest dyskusją jest walką opinii, jest ścieraniem się zdań, a jako takie, ma swój zakres w umiejętnościach czysto ludzkich, w naukach społecznych, w polityce, ale jakież mogłoby mieć miejsce w religii, w rzeczach dogmatu, moralności, teologii, gdzie dyskusja nic nie stanowi, gdzie stanowi tylko twierdzenie, ustawa, wyrok, gdzie ostatecznie stanowi nieomylność?
O fałszywej historii, jako mistrzyni fałszywej polityki
Józef Szujski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT. Fragment: Wierny odkryciu, że narody mają fatalne przyrodzone skutki, które rozwiją, szukano długo przyrodzonego kierunku Polaków: Lelewel, Moraczewski i Szmitt powiedzieli, że jest nim w wolność w przeciwieństwo do rządu. I odtąd Polaków już tylko jako takich widzimy w dziejach, ale niezaprzeczalnym faktem jest, że od samego początku, od naszego wejścia na widownię dziejów, włada u nas żelazne prawo książęce, organizacja wojskowa, patriarchalna dynastyczność, wszystko co z wolnością nie ma związku. Zatem ta niby warcholska wolność bynajmniej nie jest przyrodzonym atrybutem, czy cechą Polaków, co nam od 300 lat usiłują wmówić nasi wrogowie z państw i narodów ościennych. To tylko pretekst, aby Polskę ujarzmić, a naród wyniszczyć, po to, aby samemu skorzystać na tym, niepomiernie się bogacąc na cudzych łzach i krwi.
O naśladowaniu Jezusa Chrystusa. Ksiąg czworo
Tomasz Kempis
Tekst dzieła O naśladowaniu Chrystusa zalicza się do mistyki nadreńskiej i najprawdopodobniej powstało w latach 1414-1425, a wyszedł spod pióra mnicha zakonu augustiańskiego Kanoników Regularnych. Jest to najgłośniejsze i najbardziej znane dzieło Tomasza a Kempis, które wedle opinii św. Franciszka Salezego nawróciło więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach. Ta niewielka książeczka pokazuje nam, jak należy żyć i jakim praktykom się oddawać, aby jeszcze w tym życiu osiągnąć szczęście dzięki łasce i pomocy Boga. Informuje też czytelnika, że ten materialny świat nie musi być groźny dla szczerego chrześcijanina.
Abp Szymon Kozłowski
Msza święta, co do istoty swej, jest powtórzeniem ofiary krzyżowej; albowiem w niej jest ten sam najwyższy Kapłan i tenże przedmiot ofiary, to jest, Jezus Chrystus; różnica zachodzi tylko w sposobie ofiarowania. I tak: Na krzyżu Jezus Chrystus sam bezpośrednio ofiarował się Bogu Ojcu, dając dobrowolnie życie swe za nas; we Mszy zaś świętej ten sam Jezus Chrystus, jako Arcykapłan nasz, ofiaruje się za nas, lecz za pośrednictwem kapłana, który jest podrzędnym ministrem i widzialnym zastępcą Chrystusa Pana. Dlatego kapłan nie sam od siebie, ale w imieniu i osobie Chrystusa, w czasie konsekracji powtarza Jego słowa, wyrzeczone na ostatniej Wieczerzy: To jest ciało moje ten jest kielich krwi mojej; Na krzyżu Jezus Chrystus ofiarował się widzialnie, we własnej postaci przelewając krew i umierając za nas; we Mszy zaś świętej ofiaruje się mistycznie, to jest niewidzialnie, czyli tajemniczo i duchownie, pod postaciami chleba i wina; Na krzyżu poniósł rzeczywistą mękę i śmierć; we Mszy zaś ofiaruje się sposobem niekrwawym, to jest bez cierpień i rzeczywistej śmierci.
Charles Bukowski
Dla samozwańczego starego świntucha alkohol był niszczycielską muzą, odpowiedzialną w tym samym stopniu za największe pisarskie wzloty, jak i najbardziej dotkliwe życiowe upadki. Był wytrychem i kluczem do wszelkich drzwi: pozwalał mu znosić samotność i towarzystwo, być poetą, kochankiem, przyjacielem. Zbiór "O piciu", zredagowany przez Abla Debritto, to mieszanka prozy i poezji, tekstów mocnych, smutnych i ironicznych, doskonale opisujących tę skomplikowaną relację twórcy i zatrutego źródła. Lektura uderzająca do głowy i obowiązkowa dla miłośników bezkompromisowego i boleśnie szczerego pisarstwa Bukowskiego.
O pobudkach nabożeństwa ku Najświętszej Pannie
Jakub Górka
Fundamentem, korzeniem, podstawą prawdziwej czci musi być miłość szczera dla osoby. A więc nabożeństwo i cześć ku Maryi w tym tkwi, aby gotowym, ochoczym sercem czynić to, co do Jej służby należy. Przeto np. posty w środy, w soboty, modlitwy ku czci Maryi, pielgrzymki do Jej cudownych obrazów nie stanowią istoty nabożeństwa, lecz są albo wynikiem czyli skutkiem zewnętrznym tego nabożeństwa, albo też środkami do jego nabycia. Mówi doświadczenie, że są obłudnicy, którzy poszczą, modlą się, chodzą do kościoła, a przecież nabożnymi nie są. To samo doświadczenie wykazuje, że wiele osób należy do bractw ku czci Maryi, a przecież nie mają prawdziwego ku Niej nabożeństwa. O tych obłudnikach można z prorokiem Ezechielem powtórzyć: ˝Srebro ich precz wyrzucać będą, a złoto ich gnojem będzie. Srebro ich i złoto nie będzie ich mogło wybawić w dzień zapalczywości Pańskiej˝ (Ezech. VII, 19). Prawdziwie nabożny ku Maryi ten, kto się brzydzi wszystkim, co się Maryi Pannie nie podoba, a czyni ochoczo, co Jej miłe i przyjemne. A wiemy, że Maryja strasznie nienawidzi grzechu, a miłuje cnotę. Jeżeli chcemy mieć rzetelne nabożeństwo do Niepokalanie Poczętej, unikajmy grzechu i służby u złego ducha, podobnie jak i Maryja depce głowę tego węża piekielnego, a odziewajmy się płaszczem cnót, jak i Pani, Królowa nasza, odziana słońcem sprawiedliwości. Blichtrem Maryi nie oszukamy, maska nabożeństwa wstrętem napełnia Serce Matki miłosierdzia, bo Ona w Bogu wszystko widzi jasno i serc naszych tajniki dla Niej otwarte i czyta w nich, jak w księdze. Istota Boga, w którą z zachwytem spogląda w królestwie chwały, jest dla Niej cudownym zwierciadłem, w którym odbija się najdokładniej nasza istota i wszystkie kryjówki serca naszego. Niepokalana Dziewica widzi tam w górnych krainach, jak ty szeptasz modlitwy ku Jej czci, pościsz, do Jej kongregacji należysz, a żywisz w duszy myśli nieczyste, potajemnie oddajesz się swawoli, jesteś leniwy, nieposłuszny, mściwy.
O purpurowych różach i oczach szafirowych
Jerzy Bandrowski
Dwunastoletnia Nusieńka jest całkiem ładną dziewczyną, ale wisienkę na torcie jej urody stanowią niezwykle zgrabne "nózie", które zdobi lakierkami na obcasie. Bardzo schlebia jej, że młody mężczyzna, "książę o szafirowych oczach", codziennie gubi dla niej na ulicy kilka róż. Chłopak nie jest majętny, co tylko podbudowuje dziewczynę, że na róże dla niej wydaje sporą część swojej wypłaty. Nusia wyprowadza się za granicę, gdzie znajduje rzeszę adoratorów. Wciąż pamięta jednak o "księciu".