Reportaż
Reportaż i literatura faktu to doskonały sposób na to, by dowiedzieć się więcej o świecie. Sprawdź najlepszą literaturę faktu polską oraz zagraniczną w księgarni Ebookpoint - wśród nich na przykład reportaże Wydawnictwa Czarnego, reportaże kryminalne czy intrygujące historie z różnych zakątów świata.
Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji
Marta Madejska
Czy jest jeszcze coś, czego nie słyszeliśmy o transformacji? Marta Madejska udowadnia, że tak. Sięga do nieoczywistych źródeł: starych numerów Przyjaciółki, taśm magnetofonowych obiecujących biznesowy sukces i duchowe uzdrowienie, zapomnianych odcinków Polskiej Kroniki Filmowej. Jedzie do Nowej Soli, którą po zapaści przemysłu uratowały krasnale. Szuka zaginionych archiwów, sprawdza, jakie związek z dawnymi zakładami pracy miała kobieca piłka nożna i co razem z gruntami po fabrykach przejęli deweloperzy, którzy stawiają w tych miejscach kolejne zdroje i zielone zakątki. Historie pracownic zlikwidowanych zakładów układają się w polifoniczną opowieść o znikaniu przyfabrycznej infrastruktury: żłobków, bibliotek, przychodni, domów kultury, ośrodków wczasowych. Są to zarazem przypowieści o utracie tego, co w życiu najważniejsze międzyludzkich więzi, zdrowia, poczucia wspólnoty i bezpieczeństwa. Transformacja nie jest dla autorki punktem wyjścia jedynie do dyskusji politycznych, interwencji społecznych czy nostalgicznych wspomnień. W swojej książce próbuje ocalić od zapomnienia całą złożoną siatkę relacji i wartości, której gwałtowne rozerwanie po roku 1989 dla wielu osób oznaczało po prostu koniec świata. Podobnie jak wiele bohaterek i bohaterów mojej książki mam wrażenie, że mój żal po stracie wszystkiego, co zniknęło z naszej rzeczywistości, nie ma szansy wybrzmieć. Wielokrotnie wątpiłam, czy jest sens spisywać o tym historie w czasie, kiedy blisko polskiej granicy trwa wojna, kiedy zalewają nas rozmaite i nieuchronne skutki zmian zachodzących od dziesięcioleci. Ale może właśnie jest to ostatni ku temu dobry moment? Fragment książki
Ostatni proces. Niemieckie rozliczenia z nazistowską przeszłością
Tobias Buck
To nie był nikt wyjątkowy. Zwykły chłopak, zbyt słaby, by walczyć na froncie, więc trafił do KL Stutthof. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek kogoś zabił. Nie należał do NSDAP. Twierdził, że tylko stał na wieży wartowniczej, że nie wiedział, co się dzieje w krematoriach, a nawet że próbował pomagać więźniom. Ale czy sama praca w obozie nie czyniła go winnym? Przez dziesięciolecia niemieckie sądy odpowiadały: nie. W Republice Federalnej Niemiec skazano 6700 nazistów, najczęściej na krótkie wyroki lub grzywny. Tłumaczono, że naprawdę winni byli tylko ci, których już nie można osądzić, czyli przywódcy III Rzeszy. Cała reszta mówiono tylko wykonywała rozkazy. Jeden przestępca i sześćdziesiąt milionów pomocników ironizował pewien profesor prawa. W swoim reportażu sądowym Tobias Buck przygląda się, jak i dlaczego ten sposób myślenia zaczął się zmieniać. Opowiada o procesach, w których po raz pierwszy pojawiło się pytanie o osobistą odpowiedzialność oskarżonych. I o kraju, który przez siedemdziesiąt lat uczył się uznawać własne winy. Ostatni proces ujawnia, jak niemieckie sądy pozwoliły setkom tysięcy zbrodniarzy wojennych uniknąć sprawiedliwości, aż przy życiu pozostało tylko kilkoro niskich rangą strażników obozowych, których można było postawić przed sądem. Philip Gourevitch
Ostatni świadek. Historie strażników hitlerowskich skarbów
Joanna Lamparska
Zima 1945 II wojna światowa ma się ku końcowi. Polacy, którzy przybywają na Dolny Śląsk, natrafiają na poniemieckie skarby. W domowych skrytkach i depozytach znajdują dzieła sztuki, odkrywają porcelanę i biżuterię zamurowane w ścianach domów. Joanna Lamparska wchodzi do hermetycznego świata poszukiwaczy. W archiwach odnajduje dramatyczne historie zbrodni dokonanych dla złota, śledzi mafię handlującą dokumentami oficerów SS, rozmawia z dziećmi strażników skarbów. Razem z czytelnikami eksploruje podziemne obiekty i pałace, w których ukryte zostały dzieła sztuki. Pokazuje, że po zakończeniu II wojny światowej walka wcale nie ustała. Rozpoczyna się wyścig z czasem w polskiej gorączce skarbów. Choć trudno w to uwierzyć, wszystkie historie opisane w tej książce wydarzyły się naprawdę.
Swietłana Aleksijewicz
W czasie wielkiej wojny ojczyźnianej zginęły miliony radzieckich dzieci. Rosyjskich, białoruskich, ukraińskich, żydowskich, tatarskich, łotewskich, cygańskich, kozackich, uzbeckich, ormiańskich, tadżyckich. Te, które przeżyły, wojny nie zapomniały nigdy. Dla nich to wspomnienie pierwszego papierosa otrzymanego od Niemca, zapach bzu i czeremchy, zabawa w strzelanie, pierwsze grzyby w lesie, kózka, która miała dawać mleko i zapewnić rodzinie przetrwanie. Ale też sprawy, przed którymi dzieci powinny być chronione śmierć, cierpienie, brak ojca, okrucieństwo i głód. Swietłana Aleksijewicz po raz kolejny udziela głosu tym, którzy go dotąd nie mieli. Tym, którzy przez lata byli tylko częścią niemego, anonimowego tłumu, tak zwanej ludności cywilnej, w wielkiej historii zawsze mniej ważnej od żołnierzy. Genialna reporterka udowadnia, że bez ich pamięci ciągle nie wiemy, czym jest wojna.
Ostatni turnus. Pocztówki z wczasów w PRL-u
Marcin Wojdak
Wczasy. Nie ma chyba piękniejszego słowa w języku polskim Marcin Wojdak Samo słowo jest już mocno niedzisiejsze. Wczasy nad Morzem Śródziemnym albo w Dubaju? Nie ma szans za granicę jeździ się na urlop. Wczasów nie rezerwujesz przez internet ani nie lecisz na nie samolotem. Wczasy nie mogą byś all-inclusive ani last minute. () Na wczasy jedziesz w miejsca, które znasz od lat. Marcin Wojdak to czuły przewodnik po świecie odchodzącym w zapomnienie. Dokumentuje najciekawsze przykłady architektury ośrodków wypoczynkowych z czasów PRL-u: urokliwe stołówki, archaiczne domki letniskowe bez łazienek, pensjonaty pachnące kurzem. Niektóre z tych miejsc nadal przyjmują gości, inne niszczeją nieatrakcyjne dla wielbicieli egipskich plaż. Krążąc z aparatem po Polsce, wysyła pocztówki z miejsc, które przypominają beztroskie wczasy pod gruszą i dzieli się refleksjami nad światem, który wraz z nadejściem nowoczesności, znika bezpowrotnie. Marcin Wojdak fotograf i debiutujący pisarz, twórca profilu na Instragramie Cosmoderna o architekturze powojennego modernizmu, na którym publikuje krótkie opowiadania inspirowane zdjęciami ostatnich materialnych pozostałości po minionej epoce. Od wielu lat podróżuje po Polsce i byłych krajach ZSRR, poszukując miejsc zanurzonych w socjalistycznej formalinie. Wielki fan krajoznawstwa i zarazem zagorzały przeciwnik pisania o sobie w trzeciej osobie, dlatego kończy na tym zdaniu i zaprasza do lektury treści między okładkami. Nie ma to jak ośrodek wypoczynkowy po sezonie. Ściany opowiadają tu historie przesiąknięte aromatem mokrej dykty, a gdy się dobrze wsłuchać, można poznać niejedną opowieść z mchu i paproci. Prawdziwe czy nie to już mniej istotne. Już nie ma dzikich plaż, są za to bardzo dobre zdjęcia. Olga Drenda Chcesz? Nauczę cię o smutku, bo smutek to nie taka prosta rzecz zaczyna Marcin Wojdak jedno ze swoich opowiadań. To właśnie cały on. Niby daje nam książkę fotograficzną o dawnych wczasach, a tak naprawdę błyskotliwe teksty o współczesności, dla których zdjęcia wydają się tylko pretekstem. Wydają się, bo w istocie są osobną pasjonującą opowieścią. Dobrze je widzieć poza Instagramem. Aleksandra Boćkowska
Ostrygi i kamienie. Opowieść o Normandii, Bretanii i Pikardii
Krzysztof Varga
Ta podróż zaczyna się w Fécamp, miejscowości, która istniała już w czasach Asteriksa i Obeliksa. W X wieku żył tu Ryszard Nieustraszony, a od początku XVI mnisi, którzy zostawili po sobie słynne opactwo i jeszcze słynniejszy benedyktyński likier ziołowy. Tu znajdują się też największe ruiny poniemieckich bunkrów. Na tle innych normandzkich miasteczek nic specjalnego. Normandia, Bretania i Pikardia są przesycone historią. Od tysięcy lat toczono tu wojny, czczono bogów, tworzono wielką sztukę. Tkanina z Bayeux niczym średniowieczny komiks opowiada losy Wilhelma Zdobywcy i inwazji na Anglię, a pozostałości dwudziestowiecznych fortyfikacji i cmentarze przypominają całkiem inną historię. Prehistoryczne menhiry sąsiadują z gotyckimi katedrami i gigantycznymi współczesnymi figurami w Dolinie Świętych. Kiedyś bywało głodno, dziś można do woli sycić żołądek serem, ostrygami, gryczanym naleśnikiem lub mulami, jak kto woli. Nad wszystkim zaś czuwają latarnie morskie, milczący strażnicy, dziś już w większości obsługiwane zdalnie z głębi lądu. Krzysztof Varga podróżuje po północnym wybrzeżu Francji w towarzystwie Flauberta, Chateaubrianda i innych nieśmiertelnych mieszkańców tych krain, żeby w końcu dojść do prostego wniosku: są miejsca, które przypadają nam z urodzenia. Inne należą do nas z wyboru.
Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych
Piotr Tarczyński
Chcę, żebyś znalazł mi odpowiedzi na dwa pytania. Po pierwsze: kto zabił JFK? Po drugie: czy UFO istnieje? prezydent Bill Clinton do zastępcy prokuratora generalnego Webstera Hubbella Kto stał za zatopieniem Titanica? W jakim celu CIA podawała LSD wojskowym i więźniom? Dlaczego Jackie Kennedy tylko w Dallas dostała czerwone róże, choć wszędzie indziej otrzymywała żółte? Przypadek? Nie sądzę! Jedyna w swoim rodzaju, pasjonująca podróż przez historię Stanów Zjednoczonych ukazaną przez pryzmat teorii spiskowych, na których został zbudowany ten kraj. Amerykanista i historyk, współtwórca popularnego i nagradzanego Podkastu amerykańskiego Piotr Tarczyński wnikliwie analizuje bardziej i mniej popularne teorie spiskowe od Illuminatów, przez Watergate, po QAnon i pokazuje, jak nierozłącznie związane są z nimi kultura i popkultura. Z erudycją i humorem opowiada o tym, jak przy pomocy nierealnych scenariuszy Amerykanie tłumaczą sobie rzeczywistość. Cała prawda o teoriach spiskowych, które zbudowały Amerykę Piotr Tarczyński z pasją ukazuje, jak tropiciele spisków, mentalni płaskoziemcy i mieszkańcy rzeczywistości alternatywnych zapanowali nad masową wyobraźnią. I polityką. A może zawiązali przeciw nam wielki spisek? Ta książka to przepyszne antidotum i cięta riposta. Bo Tarczyński rozmontowuje szurskie opowieści i pseudoargumenty do ostatniej śrubki. Czytajcie, szerujcie, kupujcie na prezenty, a teoriom spiskowym wypadną wszystkie zęby! Artur Domosławski Uwielbiam teorie spiskowe, im bardziej szalone tym lepiej. USA są w tej dziedzinie potęgą, a Piotr Tarczyński jest wspaniałym przewodnikiem po światach równoległych. Marcin Meller
Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej
Eduardo Galeano
Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej Nowy przekład jednej z najsłynniejszej książek XX wieku, określanej czasem jako biblia latynoamerykańskiej lewicy. Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej uczyniły swojego autora, Eduarda Galeana, klasykiem jeszcze za życia. Powstała w latach siedemdziesiątych opowieść o historii kontynentu od czasów odkrycia Kolumba aż po współczesność była jedną z pierwszych książek z dziedziny ekonomii politycznej, która została napisana z perspektywy wykluczonych i przegranych, tym samym zapoczątkowując popularny obecnie nurt ludowej historii, gdzie punktem wyjścia jest przeciętny obywatel, a nie wielkie procesy i epokowe zdarzenia. Sam Galeano podkreślał, że chciał napisać książkę poświęconą politycznym dziejom Ameryki Południowej, którą czytałoby się jak opowieść o piratach czy nawet historię miłosną faktycznie jego twórczość łącząca elementy fikcji, reportażu i eseju polityczno-filozoficznego stała się synonimem przekraczania klasycznych gatunków literackich, stanowiąc punkt odniesienia dla wielu pokoleń pisarzy. Tym bardziej, że pochodzący z Urugwaju dziennikarz w prekursorki sposób ukazał zależność rodzimych peryferii od centrum gospodarki kapitalistycznej, czyli Stanów Zjednoczonych. Pisząc Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej mówił Galeano kilka lat po napisaniu książki starałem się zrozumieć, dlaczego mamy tak bardzo pod górkę. Z winy Boga czy gwiazd? Ta książka jest rezultatem wieloletniego i żywego doświadczenia. Przemierzyłem długą drogę, rozmawiałem z mnóstwem ludzi. I dużo czytałem. Książki pełne pasji i książki straszne. Otwarte żyły miały połączyć to, co inni rozdzielają. Historia wzlotu Europy i Stanów Zjednoczonych jest zarazem historią upokorzenia Ameryki Łacińskiej. Nowe wydanie tej wciąż aktualnej w swojej wymowie książki zostało opatrzone znakomitym posłowiem Artura Domosławskiego, który konkluduje: Żyły Ameryki Łacińskiej pozostają otwarte. Zmieniają się formy eksploatacji, narzędzia wyzysku, przepisy administracyjne i reguły prawa. Ale jak w pierwszych słowach tej książki niektóre kraje nadal specjalizują się w wygrywaniu, a inne w przegrywaniu. To zaś, co zmienia się dziś na lepsze, jest między innymi skutkiem uświadomienia sobie tej sytuacji przez mieszkańców regionu i pewnych liderów; skutkiem zmiany myślenia, do jakiej książka Galeana przyczyniła się w ostatnim półwieczu jak mało które dzieło latynoamerykańskiej kultury. ____________________ Wydać Eduarda Galeano ta opublikować wroga: wroga zakłamania, obojętności, a przede wszystkim zapomnienia. Dzięki niemu nasze zbrodnie zostaną zapamiętane. Jego wrażliwość jest miażdżąca, jego prawdomówność wściekła. John Berger
Palestyńskie wędrówki. Zapiski o znikającym krajobrazie
Raja Shehadeh
Raja Shehadeh opowiada o tym, jak zielone wzgórza zamieniają się powoli w betonowe twierdze i jak izraelskie państwo przy użyciu administracyjnych wybiegów wywłaszcza mieszkańców z ich ziemi i zasiedla ją swoimi osadnikami. Autor, który jako adwokat udział w rozprawach, zna te historie od podszewki. W książce nie epatuje jednak opowieściami pełnymi przemocy i rozlewu krwi. Jest rzeczowy, opanowany, ale pełen goryczy. Przez lata dużo czytałem i pisałem o izraelskich planach osadniczych. Wiedziałem, że izraelscy urbaniści pracują nad tym, aby zacisnąć naszym miastom i wsiom pętle na szyjach i odgrodzić je od siebie. Zdarzało się, że w czasie lektury przechodził mnie dreszcz: co będzie, jeśli plany dosięgną miejsca, gdzie mieszkam? Co się z nami stanie? (fragment książki).
Pałace na wodzie. Tropem polskich bobrów
Adam Robiński
Oto Polska B jak bóbr. Po II wojnie światowej jej mieszkańców dało się policzyć na palcach. Kiedy Aleksander Ford kręcił filmową adaptację Krzyżaków, zwierzę do słynnej sceny polowania znalazł dopiero w gdańskim rezerwacie. Ale to już przeszłość. Dziś trudno o jakiekolwiek rachuby, a największe europejskie gryzonie żyją od Bałtyku po Tatry. Historia polskiej populacji bobra w XX wieku jest opowieścią o spektakularnym powrocie gatunku jeszcze niedawno zagrożonego wymarciem. Pałace na wodzie to zapis krajoznawczego śledztwa prowadzonego w Gdańsku i Poznaniu, na Warmii, Mazurach, Suwalszczyźnie, Mazowszu oraz w Bieszczadach w poszukiwaniu historycznych korzeni kraju bobrów i źródeł jego obecnej potęgi. To również przewodnik po z pozoru niewidzialnym świecie tych zwierząt. A także zachęta do nawiązania dobrosąsiedzkich stosunków. Bo metropolie bobrów to przeciwieństwo miast ludzkich: pełne wody i bujnej zieleni, samoistnie filtrujące zanieczyszczenia, buchające gatunkową różnorodnością.
Pamięć ciała. Przemoc seksualna, morderstwo i kara
Alex Marzano-Lesnevich
Gdy zaginął sześcioletni Jeremy Guillory, cała okolica zaangażowała się w poszukiwania. Dziećmi mieszkańców opiekował się w tym czasie jeden z sąsiadów, Ricky Langley. Nikt jeszcze nie wiedział, że trzy dni później policjanci znajdą w jego szafie zwłoki chłopca. Langley wyznał w czasie procesu, że sześcioletni Jeremy był jego prawdziwą miłością. Kilka lat później Marzano-Lesnevich zaczyna staż w kancelarii prawniczej, która broniła Rickyego. Odnajdzie i przeczyta niemal trzydzieści tysięcy stron akt sądowych, by starannie zrekonstruować jego przeszłość oraz trzykrotny proces w sprawie zabójstwa. Próbuje zrozumieć Langleya, jego krewnych, prawników, wreszcie matkę Jeremyego, która zeznawała na korzyść zabójcy syna. Wszystko po to, by uporać się z własną traumą. Pamięć ciała to przejmująca historia rodzinna, aa zarazem wciągający reportaż sądowy. Marzano-Lesnevich pisze o krzywdach, które przez lata nosimy w sobie, i o przeszłości, od której nie sposób się uwolnić. To także książka o tym, że choć historię człowieka można opowiedzieć jednoznacznie, sam człowiek zawsze się tej jednoznaczności wymyka.
Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe
Barbara Seidler
Ze wstępem Cezarego Łazarewicza. Chociaż pamiętała, że reporter powinien być obiektywny, to szczerze przyznawała, że nie potrafi. Tam, gdzie prokuratorzy, adwokaci i sędziowie widzieli paragrafy, Barbara Seidler widziała ludzi. I chociaż twórcy kryminałów mogą tu szukać inspiracji, bo opisane sprawy mrożą krew w żyłach, to autorce udało się dzięki opisywaniu także procesów o miedzę, zabójstw na wiejskiej zabawie, gehenny w kwaterunkowym mieszkaniu, czynu zawiedzionego amanta czy pijackich awantur oddać atmosferę i klimat PRL-u. Powstało fascynujące świadectwo epoki, ale także kawałek literatury napisany tak, jak dziś już nikt nie napisze. Chciałabym, ach, jak bardzo chciałabym umieć to zrobić żeby czas i ludzie, i tło, i to, co najważniejsze, odbiło się w słowie pisanym, żeby było coś z mechanizmu władzy, czasu przyspieszonego, ludzkich zakamarków. Barbara Seidler Bardzo Państwu zazdroszczę, że po raz pierwszy będziecie mogli przeczytać jej najlepsze reportaże kryminalne. To dziś prawdziwy rarytas. Nie ma już takich tekstów w polskiej prasie, odkąd największe redakcje pozwalniały reporterów sądowych. No i nikt tak nie pisze jak ona. Proszę tylko pamiętać, że teksty te pochodzą z czasów, gdy ostatnim redaktorem był cenzor, a czytelnicy szukali prawdy między wierszami. Cezary Łazarewicz
Wojciech Sadurski
Widmo krąży po świecie widmo populizmu. Dlaczego ostatnia dekada przynosiła kolejne wyborcze zwycięstwa ruchów, które uderzały w wolność wyboru, rozbrajały podział władzy i odbierały gwarancję praw obywatelskich? Jak w katolickiej Polsce, udało się pogodzić sprzeciw wobec przyjęcia nawet niewielkiej liczby uchodźców z ogarniętej wojną Syrii z ideą chrześcijańskiego miłosierdzia? To sukcesy populistów, czyli tych, którzy udzielają odpowiedzi na bolesne, często lekceważone, obawy i zmartwienia towarzyszące społeczeństwu. Tyle, że to odpowiedzi błędne i fałszywe. Konstytucjonalista Wojciech Sadurski kreśli mapę współczesnych populizmów odWarszawy po Waszyngton, dowodząc, że choć nie ma jednego populizmu, to jak zestawy klocków Lego, składają się one z podobnych elementów. Jego książka to żywy opis choroby, która dotknęła demokracji, ale i przewodnik po tym, jak ją uleczyć.
Krystyna Kurczab-Redlich
Tytułowa Pandrioszka to tragikomiczna hybryda: połączenie kojarzonej z nieszczęściem puszki Pandory i matrioszki - tradycyjnej rosyjskiej zabawki zbudowanej z włożonych jedna w drugą drewnianych lalek. Tak oryginalne określenie stworzone przez autorkę stanowi udaną puentę jej fascynującego, jakże złożonego opisu przemian obyczajowych, społecznych i politycznych w Rosji lat 90. ,,Pandrioszka" to znacznie więcej niż wnikliwy, miejscami do bólu przejmujący reportaż z Czeczenii. K. Kurczab-Redlich z fotograficzną dokładnością pokazała życie przeciętnego Rosjanina, oddając nie tylko wygląd, ale i ducha miejsc, które zwiedziła jako korespondentka zagraniczna. Co tak naprawdę skrywa najgłębsza, rzadko pokazywana Polakom warstwa lali pandrioszki? ,,Nic tutaj nie jest podobne do tego samego gdzie indziej".
Magdalena Kicińska
2 czerwca 1886 roku do księgi metrykalnej wpisane zostaje niemowlęcie płci żeńskiej urodzone w Warszawie 26 maja. Opóźnienie sporządzenia aktu nastąpiło wskutek niedbalstwa rodziców. Już ustalenie jej pochodzenia okazało się ogromnym wyzwaniem. W historii jej rodziny więcej jest znaków zapytania niż faktów. Nie wiadomo nawet, od kiedy rodzina zaczęła używać nazwiska Wilczyńscy. Jej warszawskie adresy: Świętojerska 16, Franciszkańska 2, Krochmalna 92 niby istnieją, ale ulice biegną inaczej, a domy już dawno zniknęły. Wychowankowie zapamiętali, że była bezszelestna, pojawiała się nieoczekiwanie i tak samo znikała. I być może z tego samego powodu o niej zapomniano zniknęła w cieniu Janusza Korczaka. Emmanuel Ringelblum zapisał: Współpracowali ze sobą przez całe życie. Nawet śmierć ich nie rozłączyła. Poszli razem na śmierć. Wszystko, co związane jest z osobą Korczaka internat, propagowanie miłości do dzieci wszystko jest wspólnym dorobkiem obojga. W książce Magdaleny Kicińskiej Stefania Wilczyńska wraca na swoje miejsce.
Panie przodem. O co walczą kobiety i mężczyźni we współczesnej Polsce
Wojciech Harpula, Maria Mazurek
43% osób na stanowiskach menadżerskich w Polsce to kobiety to drugi najlepszy wynik w Europie. Tylko dlaczego jeszcze niedawno mieliśmy w polskim rządzie więcej ministrów o imieniu Mariusz niż kobiet? Czy płeć rzeczywiście nie ma już żadnego znaczenia? A może właśnie grozi nam wojna płci? O co walczą feministki, a czego nie chcą uznać obrońcy patriarchatu? Czemu niektóre kobiety nie lubią feminatywów? I jak równouprawnienie wpływa na seks? Na naszych oczach rozgrywa się spóźniona rewolucja i pierwsza prawdziwa dyskusja o rolach kobiet i mężczyzn. Wojciech Harpula i Maria Mazurek przyglądają się temu, co dzieje się w naszych domach i w przestrzeni publicznej edukacji, polityce i języku. Autorzy prowadzą nieoczywiste i prowokujące rozmowy, w których pytają o podział obowiązków, przemoc, miłość, pieniądze i władzę. Odpowiadają m.in. Bogdan de Barbaro, Andrzej Depko, Zuzanna Radzik i Ewa Woydyłło-Osiatyńska. W łóżku, szkole, biurze, Sejmie czy kościele co w Polsce znaczy dziś bycie kobietą i bycie mężczyzną?