Reportaż
Soc, pop, post. Portrety gwiazd
Małgorzata Terlecka-Reksnis
Osiecka, Jędrusik, Dudziak, Kora, Przemyk, Bartosiewicz, Geppert, Bem, Jopek Soc, pop, post. Portrety gwiazd to kobiecość, historia, popkultura, to portrety dziewięciu gwiazd polskiej muzyki rozrywkowej. Intymność i tryb zwierzeń splata się z wymiarem społecznym i przemianami zbiorowej wyobraźni. Kobiecość to inne, prywatne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, alternatywne podejście do dominujących wydarzeń politycznych. Historia to zapisane momenty przesileń w polskich dziesięcioleciach: lat 50, 60, 80 i 90. Popkultura to gwiazdorstwo, moda, mocny przekaz emocjonalny i proste odpowiedzi na zbiorowe tęsknoty i marzenia. Soc, pop, post. Portrety gwiazd to reporterskie „portrety momentalne”, datowane ślady dni, lat, miejsc, emocji i nastrojów. To gromadzone i zapisywane przez ostanie 25 lat archiwum spotkań, rozmów, faktów i wyobrażeń. Archiwum osobliwe, bo prezentujące pamięć rozproszoną, gromadzącą rzeczy pozornie błahe, ulotne równie pieczołowicie jak i te poważne, przemieniające historię. Subiektywna kolekcja spotkań z artystkami o znaczącej sile oddziaływania na styl popularnej muzyki i sceniczne formy jej przedstawiania.
Socjalna. W spirali przemocy, biedy i zaburzeń psychicznych
Karolina Wasilewska
Historie, które przeczytasz w tej książce, wydarzyły się naprawdę. To Polska od podszewki brutalna, wzruszająca, prawdziwa i pozbawiona wszelkich złudzeń. Niemal codziennie mijasz ich na ulicy: bezdomnych, ofiary przemocy, samotnych emerytów, osoby chore psychicznie, dzieci wychowywane w domach, w których miłość przegrywa z alkoholem i strachem. Pewnie od niektórych szybko odwracasz wzrok, a inni są dla ciebie niezauważalni. Ona nie tylko, nie schodzi im z drogi, ale też mierzy się z ich trudnościami każdego dnia. Nazywają ją socjalną. Każda tragedia, każde zaniedbanie i każda trudna decyzja opisane w tej książce to wycinek rzeczywistości, której nie zobaczysz w reklamach ani na Instagramie. Socjalna nie ocenia, nie moralizuje. Pokazuje, jak wygląda życie, gdy system zawodzi, a człowiek zostaje sam ze swoimi problemami. Jeśli myślisz, że wiesz, czym jest pomoc społeczna przeczytaj tę książkę. Jeśli nigdy nie musiałeś się nad tym zastanawiać przeczytaj ją tym bardziej. Jestem kobietą zwyczajnie niezwyczajną mamą z powołania, pracowniczką socjalną z wykształcenia, autorką z zamiłowania. Pisząc, nie obawiam się poruszać kontrowersyjnych tematów. Znam je od podszewki. Bywałam w miejscach, do których nikt nie zagląda, słuchałam historii ludzi, od których inni się odwrócili, próbowałam pomagać tym, którzy bardzo potrzebowali wsparcia, choć skala ich problemów czasem mnie przerastała, a narzędzia, którymi dysponowałam, były więcej niż skromne. Reportaż Socjalna to książka dla osób gotowych zmierzyć się z trudną prawdą. Zobacz, co kryje się za zamkniętymi drzwiami polskich domów. Usiądź wygodnie i poznaj kawałek mojego świata, w którym wygoda znajduje się na samym końcu listy potrzeb... Karolina Wasilewska
Angelika Kuźniak
Misterny, magiczny i literacki reportaż o przychodzeniu, odchodzeniu i życiu Angelika Kuźniak w poetycki i pełen wrażliwości sposób opisuje spotkanych na swojej drodze ludzi, którzy ze spokojem ducha i godnością oczekują na śmierć. Ta, która tka. Ten, który nosi maski. Ta, która ubiera. Ludzie starsi, młodsi. Od dawna starannie obmyślają, w czym położą się do trumny, jaka ona będzie, kto przyjdzie ich pożegnać, co dostaną na ostatnią drogę. Wyobrażając sobie własne odchodzenie, tak naprawdę opowiadają o życiu doświadczeniach, które stały się ich udziałem, relacjach z sąsiadami, żywionych uczuciach, przekonaniach i o tym, w co wierzą. Historie kolejnych bohaterów autorka przeplata fragmentami Pieśni pustonocnych, przywołującymi na myśl obrzędy dziadów. Z opowieści Kuźniak wyłania się niezwykły obraz tego, jak na przestrzeni lat zmieniał się stosunek do śmierci. Soroczka to poetycki Zapis socjologiczny mądre, naturalistyczne i zarazem metafizyczne uchwycenie tego, co umyka w codziennym zgiełku spraw. Co tu dużo gadać: człowiek rodzi się na śmierć, a umiera na życie. Ale ten mój sen to nie była zmora. Ja od samiutkiego początku wiedziałam, że ten sen był dla mnie, w sercu czułam. Nie tylko po wierzchu. Wyobraź sobie pani: śniłam ząb ułamany z krwią, wyplułam na rękę. Pani mówi, straszne. Ano straszne. A szczególnie dla tych, co w sny wierzą. A ja wierzę. Wierzę i już. Zły znak, pomyślałam. Otwarłam oczy. Trzy razy w okno spoglądałam, żeby ten sen mnie odeszedł. Wstałam. Poszłam do studni nabrać wody, oporządziłam zwierzęta. Byle czymś myśli zająć. Nic nie pomogło. Nie mogłam tego snu z siebie zrzucić. Siedział we mnie jak drzazga. Aż do tamtego ranka. (fragment książki)
Anna Malinowska
Czego rodowita katowiczanka szuka za granicą, w zagłębiowskim Sosnowcu? Bywała w tym mieście raptem kilka razy zawsze przejazdem, zawsze z dystansem, znając powszechne dowcipy i memy. Po latach postanowiła wyrobić sobie paszport, by dowiedzieć się, kto i dlaczego tak chętnie podpisuje się pod hasłem I love Sosnowiec. Szuka więc śladów, które przypominają, że to miejsce, zdominowane przez bloki, miało swoje kiedyś: legendy, mity, gawędy, sensacje kryminalne, światowej sławy gwiazdy. Dzięki nim rekonstruuje złożoną przeszłość miasta plany niemieckich przemysłowców, historię rodów Lamprechtów, Schönów czy Dietlów, rozbiórkę i odbudowę cerkwi, trudny czas okupacji, wojny i transformacji. Zbiera historie awansu w końcu tak wiele rodzin przyjechało tu w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Sosnowiec. Nic śląskiego to także próba uchwycenia kontrastów między Zagłębiem a Górnym Śląskiem z jego silną lokalną tożsamością, własnym językiem i mitologią . Anna Malinowska odkrywa, dlaczego mieszkańcy miasta coraz chętniej tworzą swoją wspólną tożsamość z wielu różnych elementów. Autorka ze Śląska opowiada o stolicy Zagłębia: nie ma prostszego przepisu na drwinę. Ale Anna Malinowska nie idzie na łatwiznę. Z reportażu wyłania się miasto o przebogatej, wielokulturowej historii, położone na granicy trzech zaborów, od początku XIX wieku centrum handlu, a potem przemysłu, które jak mówi sosnowiecki pisarz Zbigniew Białas ma moc Feniksa: wiele razy spalało się i odradzało z popiołów. Wystarczy poczekać. Ewa Winnicka
SPATiF. Upajający pozór wolności
Aleksandra Szarłat
Przez kilka powojennych dekad Klub Aktora Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu był towarzyskim, kulturalnym i informacyjnym centrum stolicy. Artystom zapewniał poczucie bezpieczeństwa, a kulturze ciągłość, zwłaszcza dzięki wyjątkowym bywalcom pamiętającym jeszcze okres międzywojenny. O przekroczeniu progu SPATiF-u marzyli wszyscy: pisarze i tajniacy, członkowie KC i opozycjoniści, sportowcy, waluciarze i dziewczyny szukające szczęścia lub zarobku. Ale o tym, kto mógł wejść i dostąpić wtajemniczenia, decydował szatniarz Franio człowiek instytucja. Znajdujący się w samym sercu Warszawy klub, nieustannie inwigilowany przez bezpiekę, pozostawał wyspą wolności aż do stanu wojennego. Sam lokal działa do dziś, ale zmieniły się klimat i obyczaje. Po dawnym SPATiF-ie zostały jedynie legenda i mnóstwo anegdot z czasów, gdy za zamkniętymi drzwiami, skrywającymi nie zawsze piękne tajemnice, toczyło się intensywne życie. I ta historia polskiego kina, teatru, estrady i literatury barwnie opisana w książce Aleksandry Szarłat. Był taki adres, było takie miejsce. Historia SPATiF-u jest opowieścią o czasie i ludziach do tego czasu należących. Artyści i pretendenci, kolorowe ptaki i alkoholowe ćmy. Tyrmand, Komeda, Jędrusik, okazjonalne kelnerki, przyszłe żony. Ci ludzie potrafili ze sobą rozmawiać, nie spieszyli się tak bardzo, nie gonili za luksusami, bo żadnych luksusów nie było. Przy wódce, tańcząc lub przeklinając, żyli, po prostu żyli. Ale było to życie prawdziwe, życie na dwieście procent. Chodziło przecież o to, żeby się nie nudzić. Polsko, nie bądź nudna wołał Kisiel. W SPATiF-ie zawsze było ciekawiej tak jak w pasjonującej książce Aleksandry Szarłat. Łukasz Maciejewski
Spin dyktatorzy. Nowe oblicze tyranii w XXI wieku
Sergei Guriev, Daniel Treisman
Dyktatorzy XX wieku, tacy jak Hitler, Stalin i Mao, rzadzili, wykorzystujac przemoc, strach, brutalne represje, ideologie, a niekiedy takze izolacje swoich panstw od swiata zewnetrznego. Współczesni dyktatorzy dyktatorzy ery globalizacji by pozostac skutecznymi, musza byc zdecydowanie bardziej wyrafinowani. Zamiast stosowac jawne i ciagłe represje, kontroluja obywateli poprzez dezinformacje oraz manipulowanie srodkami masowego przekazu. Zamiast wprowadzac oficjalna cenzure, tworza złudzenie niezaleznych mediów wystarcza im kontrola nad główna stacja telewizyjna i zepchniecie innych mediów na margines. Zamiast odwoływac wybory fałszuja je. Zamiast zamykac przeciwników w wiezieniach, nakładaja ograniczenia na Google. Tyrani zmienili strategie, ale ich cel pozostał ten sam: chca kontrolowac obywateli przez kształtowanie w nich pozadanego sposobu postrzegania swiata. Spin dyktatorzy XXI wieku stali sie mistrzami symulowania demokratycznych procedur. Dyktatura strachu ustapiła miejsca dyktaturze manipulacji wydajniejszej w represjonowaniu i bardziej efektywnej w zastraszaniu. Kluczem do utrzymania autorytarnej władzy stała sie popularnosc. Sergei Guriev i Daniel Treisman po latach badan i analizowania raportów przedstawiaja wnikliwe portrety współczesnych autorytarnych przywódców, takich jak Viktor Orbán, Recep Tayyip Erdogan, Lee Kuan Yew czy Alberto Fujimori. W pasjonujacej ksiazce wyjasniaja, dlaczego w epoce rosnacej nowoczesnosci i swiadomosci demokratycznej spin dyktatorzy moga wciaz byc u władzy, a my nie mozemy z tym nic zrobic. Tę książkę powinien przeczytać każdy, kto martwi się o przyszłość demokracji. Anne Applebaum Guriev i Treisman sledza ewolucje współczesnych autorytarnych rzadów oraz to, jak dyktatorzy przejeli wiele technik demokracji i jak wykorzystuja jej słabosci. Ta ksiazka to niezwykle aktualne ostrzezenie przed wyzwaniami, z jakimi musza sie zmierzyc panstwa demokratyczne. Francis Fukuyama Autorzy Spin dyktatorów dokładnie dokumentuja dziesiatki strategii stosowanych przez autorytarne rezimy na całym swiecie po to, by ich przywódcy uchodzili za populistycznych zwolenników demokracji, podczas gdy tak naprawde sa tyranami i daza do zdobycia władzy absolutnej. Przygnebiajacy scenariusz, jednak Guriev i Treisman wyswiadczaja wszystkim zainteresowanym polityka ogromna przysługe: umozliwiaja nam rozpoznanie tych taktyk i dzieki tej wiedzy przeciwstawienie sie nowemu typowi dyktatorów. Booklist
Igor Sokołowski
Rosja to żywioł, stan umysłu i ducha, potęga pełna słabości, przekleństwo historyczne i szaleństwo w jednym. Ten kraj to ocean patologii, humoru, nieszczęścia, miłości i brudu, których żadne środki wyrazu nie opiszą w pełni. A jednak Rosja silnie uzależnia. Po prostu jest jak narkotyk. Chcąc ją poznać w całości, w pewnym sensie zdobyć i okiełznać, z góry jesteśmy skazani na porażkę. Ciężko jest oswoić chociaż ułamek, jakąś niewielką część tej potęgi. Zrozumieć Rosję można próbować, jedynie starając się osiodłać jej fragmenty. To właśnie starał się zrobić Igor Sokołowski w tej książce. W książce Spokojnie. To tylko Rosja autor pokazuje Rosję tak, jak ją widzi współczesne pokolenie Polaków. Spogląda na nią oczyma chłopaka, który zna historię, ale nie jest nią osobiście obciążony. Potrafi być w stosunku do Rosji bezlitośnie krytyczny, ale też jest nią zafascynowany.
Spotkania z nagą małpą. Opowieści o zwierzętach
Robert Jurszo
Dzikie zwierzęta rzadko miewają imiona. Dostają je, jeśli natknęły się na ludzi i nawiązały z nimi bliższe relacje. Nie zawsze z własnej woli i niestety tylko wyjątkowo na własnych prawach i z korzyścią dla siebie. Spotkanie z nagą małpą, jak nazwał człowieka biolog Desmond Morris, zwykle odmienia ich życie na zawsze, niekiedy w dramatyczny sposób. Ale zmienia też ludzi. Tych, którzy mieli z nimi styczność, i tych, którzy poznali ich historie z drugiej ręki. Bohaterkami i bohaterami tej książki są delfin Peter, szympans Dawid Siwobrody, wilczyca Gundrun, łosza Matylda, żubr Wiking i Pan Gawron. Narratorem zaś Robert Jurszo, popularny dziennikarz i publicysta, miłośnik zwierząt i obrońca ich praw. Spotkania z nagą małpą to nie tylko katalog naszych przewin wobec gatunków innych niż ludzki. Autor daje nam również drugą szansę na spotkanie ze zwierzętami. Obyśmy zrozumieli, jak wiele nas z nimi łączy. I co musimy zrobić, by dla żadnej i żadnego z nas wspólne życie nie okazało się znowu koszmarem.
Tadeusz Batyr
Jego życiorys jest gotowym scenariuszem sensacyjnego serialu. Gdyby żył do dziś, zapewne jako celebryta pozwalałby się fotografować na czerwonym dywanie. Karierę zaczynał na początku lat 70. jako bramkarz w trójmiejskim nocnym klubie Lucynka. Szybko awansował do kultowego Maxima" w Gdyni. Jego ambicje sięgały jednak dalej; zorganizował grupę przestępczą przemycającą na skalę przemysłową kradzione samochody z Niemiec i Austrii do Polski. Wyemigrował do Niemiec w połowie lat 80., skąd nadal kierował przemytniczym procederem. Za jazdę kradzionym super audi, w 1989 roku trafił za kratki do słynnego berlińskiego Moabitu. Niemiecki model resocjalizacji nie był jednak stworzony dla niego. Uciekł po kilku miesiącach - zamienił się ubraniami z bratem podczas pierwszego widzenia. Wkrótce do legendy przeszedł także nielegalny powrót Nikosia" do Polski przez Austrię na początku lat 90., brawurowe wymknięcie się z policyjnego kotła w Krakowie w 1992 roku oraz nie mniej sensacyjna ucieczka z policyjnego konwoju w Warszawie, jeszcze w tym samym roku. Wchodził w szemrane i legalne biznesy, otwierał kluby, przyjaźnił się z aktorami i grał w filmie, aż wreszcie 24 kwietnia 1998 roku, w trójmiejskim klubie Las Vegas zamaskowany zamachowiec wystrzelił do niego z najbliższej odległości sześć pocisków. Gangstera nie uratowała nawet kamizelka kuloodporna. Tadeusz Batyr - całe życie związany z Trójmiastem, któremu przygląda się z wielu różnych perspektyw. Analizuje ważne dokumenty, dużo czyta i rozmawia z ludźmi. Pisze książki.
Spowiedź psa. Brutalna prawda o polskiej policji
Dariusz Loranty, Aleksander Majewski
Ratowanie samobójców, uprowadzenia, zagrożenia terrorystyczne, pogoń za bandytami, wykrywanie zabójstw, a z drugiej strony korupcja, współpraca ze światem przestępczym, degeneracja moralna, alkoholizm, eskapady do agencji towarzyskich. Wszystko w klimacie odnowionej, demokratycznej III Rzeczypospolitej, która wciąż przypomina PRL. Tematy, które szary obywatel zna tylko z filmów takich jak Drogówka, Pitbull czy Psy stanowią kanwę tej książki. Najsłynniejszy polski negocjator policyjny, który pracował przy blisko 50 porwaniach dla okupu, zdradza kulisy pracy w polskiej policji od początku lat 90. Ujawnione w tej książce prawdziwe historie były kanwą scenariusza - ostatecznie niezrealizowanego - serialu kryminalnego Bernard X w reżyserii Patryka Vegi (twórcy kultowego Pitbulla). Teraz pierwszy raz wychodzą na światło dzienne. W tej opowieści wujek Halski po Was nie przyjedzie, a żadna drogówka nie złapie.
Sprawa jedenastu. Uwięzienie przywódców NSZZ "Solidarność" i KSS "KOR" 1981-1984
Andrzej Friszke
Rok 1981. Komuniści tracą grunt pod nogami. Władze robią wszystko, by odzyskać kontrolę nad państwem. 13 grudnia wprowadzony zostaje stan wojenny. Niedługo później rusza jeden z najgłośniejszych procesów politycznych doby PRL. Śledztwo lat 1981-1984 wymierzone przeciwko przywódcom opozycji staje się najważniejszą sprawą karną epoki. O próbę obalenia przemocą ustroju PRL zostaje oskarżony . Jacek Kuroń, Adam Michnik czy Zbigniew Romaszewski. Cel działań jest jednoznaczny - osłabienie rosnącej w siłę Solidarności. Swój sprzeciw wobec procesu głośno wyraża Kościół Katolicki oraz europejskie rządy zachodnie. Andrzej Friszke kontynuuje wielką opowieść o wolnościowym zrywie Polaków przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Po głośnej Rewolucji Solidarności, Czasie KOR-u i Anatomii buntu czas na historię śledztwa przeciw najważniejszym przywódcom Solidarności i KOR-u. Jego przebieg w "Sprawie jedenastu" został po raz pierwszy opisany w sposób wyczerpujący, na podstawie materiałów źródłowych.
Tomasz P. Terlikowski
Gdybyś widział przerażoną młodą mamę, gdybyś wiedział, że przed nią jeszcze 20 trudnych tygodni ciąży, potem poród i... konanie straszliwie chorego synka, gdyby Twoi koledzy z pracy sugerowali Ci rozwiązanie, gdybyś jego odrzuceniem ryzykował utratę pracy, gdybyś przy tym miał pewność, że ani Twoja wiedza ani postawa nie uratują dziecku życia, - co byś uczynił na miejscu lekarza? - Przyjeżdżaj, z maluszkiem jest źle - brzmiały pierwsze słowa pani Agnieszki" do męża, gdy okazało się, że 22-tygodniowy dzidziuś, którego nosiła pod sercem, jest chory. Sześć dni później była już zdecydowana, że chce "rozwiązać ciążę". - Nie mogę wyrazić zgody na wykonanie aborcji - usłyszała w odpowiedzi. Ordynator szpitala, profesor Chazan, powołał się na konflikt sumienia. Zaproponował pomoc. Wszelką możliwą pomoc. Tak Jaś przyszedł na świat. Był bardzo chory. Zmarł. To książka o maleństwie i o wielkości. O tym, jak przekraczają one granice życia i śmierci. I o ludziach, którzy tego nie rozumieją. A także o tym jak stawiać tym ludziom czoła. I dlaczego to takie ważne.
Sprzątaczka. Jak przeżyć w Ameryce, będąc samotną matką pracującą za grosze
Stephanie Land
Bestseller New York Timesa Czasami jedna zła decyzja ma wpływ na całe życie. Tak było, kiedy Stephanie związała się z niewłaściwym mężczyzną. To miała być tylko wakacyjna przygoda a jednak kilkanaście miesięcy później Stephanie mieszkała z agresywnym Jamieem i ich małą córeczką, nieplanowanym, ale kochanym dzieckiem. Kiedy postanowiła zerwać z chłopakiem i zawalczyć o niezależność, przekonała się, że ciężka praca i determinacja czasem nie wystarczą, by utrzymać się na powierzchni. Sprzątaczka to nie tylko niezwykle ciekawa, chwilami szokująca relacja Stephanie z pracy przy sprzątaniu domów, opis warunków zatrudnienia, stosunków z pracodawcami i klientami. To również wstrząsająca opowieść o ubóstwie w Stanach Zjednoczonych. To historia ludzi, którzy nie są w stanie zarobić na życie, chociaż dają z siebie wszystko. Korzystając ze skomplikowanego systemu rządowych programów pomocowych, narażają się na pogardę nieznajomych, którzy nie wahają się wygłaszać swoich ocen publicznie. Wpadają też w swoistą pułapkę nawet niewielki wzrost dochodów może sprawić, że utracą pomoc, od której zależy ich przetrwanie, i znów popadną w nędzę Żadna praca nie hańbi, słyszeliśmy od dzieciństwa. Ale mówiono nam też, że każdy jest kowalem swojego losu. Czy uwierzyliśmy, że ubóstwo to rodzaj patologii, a biedni sami są sobie winni? Książka Stephanie Land skutecznie pomaga zweryfikować te sądy. Dla czytelników, którzy uważają, że ludzie żyjący poniżej poziomu ubóstwa są leniwi i/lub niesprawni intelektualnie, ta opowieść jest konieczną surową korektą []. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy nigdy nie borykali się z biedą. Kirkus Reviews Napisany z głębi serca, mocny debiut. [] Miłość Land do córki przepaja strony tej pięknej opowieści o determinacji i przetrwaniu. Publishers Weekly Trzeba nam więcej takich książek Stephanie Land, zaglądając za lodówkę i pod kanapę, opowiada o obu stronach barykady nierówności. A żadna z nich nie jest taka, jakbyście oczekiwali. Barbara Ehrenreich Barwna, wciągająca książka o borykaniu się z biedą [], nieustannej frustracji z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, o tym, że nasze społeczeństwo jest systemowo zaprojektowane, by biedni pozostawali biedni, oraz o poniżaniu biedy przez niewzruszoną demokrację. Roxane Gay Książka Stephanie Land ściska za serce i dobitnie przypomina, że z amerykańskim snem coś poszło nie tak. Autorka oddaje głos milionom pracujących ubogich, harujących w kraju, który ich potrzebuje, ale nie chce zauważać. Smutna, a jednak pełna nadziei opowieść o byciu poza i zaglądaniu do środka. Land sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, jakbyśmy się czuli, szorując i odkurzając dobra, które zawsze wydawały się nam poza zasięgiem. Steve Dublanica Stephanie Land należy do milionów samotnych matek, zmuszonych do wyciskania krwi z kamienia. Jest równocześnie dawnym i nowym rodzajem amerykańskiego bohatera. Taka opowieść o wytrwałości i miłości nigdy nie była bardziej potrzebna. Domenica Ruta
Sprzedani Reportaże z peryferii
Wojciech Ganczarek
Nagroda Magellana 2022 w kategorii "książka reportażowa". Mogłoby się wydawać, że nie ma kraju mniej związanego z dynamicznymi zmianami we współczesnym świecie, niż anonimowy Paragwaj. Tymczasem za każdym razem, gdy kupujemy przecenione mięso w supermarkecie, nasz obiad współfinansują Paragwajczycy i środowisko naturalne, które ich otacza. Książka "Sprzedani. Reportaże z peryferii" to podróż tematyczna po skutkach globalizacji. Odwiedzając wioski i prowincjonalne miasteczka, Wojciech Ganczarek portretuje kraj tyleż nieznany, co wyjątkowy. Lider ruchów niepodległościowych i rozwoju przemysłu w regionie, Paragwaj to jedyne miejsce w Ameryce Południowej, gdzie język nieeuropejski zachował się w powszechnym użyciu. W pamięci bohaterów książki powracają wspomnienia dawnej świetności, zniszczonej wraz z wojną z 1864 roku. Znów: jedyną wielką wojną na kontynencie. Ale dzisiejszy Paragwaj to dokładne zaprzeczenie tamtego Paragwaju sprzed lat. Niezależność gospodarczą zamieniono na ścisłe podporządkowanie cenom z giełdy towarowej w Chicago, populację miejscową - na zagranicznych plantatorów soi. Dawna kolonia hiszpańska stała się kolonią świata, rajem dla land grabberów, rekordzistą w globalnych rankingach nierówności i deforestacji. I chociaż nazwa "Paragwaj" wciąż nie kojarzy się z niczym szczególnym, ta niewielka republika południowoamerykańska znajduje się w samym oku cyklonu monopolizacji handlu żywnością, na celowniku międzynarodowych instytucji finansowych i w awangardzie globalnych zmian, które trudno określić jako pozytywne. Wydanie II. Projekt zrealizowany przy wsparciu Funduszu Wyszehradzkiego. Książka powstała równolegle z filmem dokumentalnym "Jestem Paragwajczykiem"(hiszp. Soy paraguayo, 92', 2019). Gdyby zrobić w Polsce sondę uliczną dotyczącą Paragwaju, to większość ankietowanych pewnie nie miałaby żadnych skojarzeń z tym krajem, lub pomyliłaby go z (wcale nie sąsiadującym) Urugwajem. To dlatego, że w naszym języku brakowało do tej pory solidnej publikacji na jego temat, co na szczęście zmienia właśnie Wojciech Ganczarek. Książka "Sprzedani" oddaje głos samym Paragwajczykom, którzy dzięki czułemu uchu autora mogą pokazać Polakom, że chociaż dzieli nas jedenaście tysięcy kilometrów, to emocje i marzenia mamy już takie same. Maciej Okraszewski, Dział Zagraniczny Dajmy się ponieść opisom Ganczarka nie tylko po to, aby przyswoić ogrom wiedzy o mało znanej republice, ale również po to, aby lepiej zrozumieć samych siebie. Piotr Strzeżysz, pisarz i podróżnik Czułość narracji i głębia interpretacji historycznej to cechy, które wyróżniają tę książkę. Autor buduje obszerny zbiór wiedzy, nie nakładając na siebie rozmaitych stylów narracyjnych, ale przeplatając je w sposób przemyślany, oferując czytelnikowi przykład pomysłowej i atrakcyjnej literatury. Maria Fernanda Andrade, pisarka ekwadorska [Wojciech Ganczarek] używa zawrotnej, dynamicznej narracji, podobnej sekwencjom filmowych scen lub onirycznej podróży, gdzie następujące po sobie głosy zdradzają nam stopniowo przerażające informacje o bezkarności z jaką kompletnie skorumpowana klasa polityczna rozmontowuje kraj na kawałki, i o sprawiedliwej walce chłopów o dostęp do ziemi. Inną zaletą jest fakt, że mamy do czynienia z tekstem żywym, który wchodzi w dyskusję z czytelnikiem na każdej stronie. W moim osobistym przypadku, ta lektura przeniosła mnie z powrotem na piękną Ziemię Guarani, na której przyszło mi przeżyć siedem lat dzieciństwa. Marcelo Valko, argentyński psycholog i badacz ludobójstwa ludności rdzennej
Stałe fragmenty. Piękny i wstrętny. Opowieść o dwóch twarzach futbolu
Michał Okoński
Piłka nożna to piękna gra Finał mundialu, w którym Argentyna wygrywa, a Messi spaceruje. Wielkie mecze Ligi Mistrzów, gdy Guardiola ma zbyt wiele dobrych pomysłów, a Ancelotti unosi brew ze zdziwienia. Poruszająca postawa przyjaciół z boiska na Euro, kiedy Eriksen ma atak serca, a zmagający się z nowotworem Vialli wpada w objęcia Manciniego. Michał Okoński niestrudzenie szuka w futbolu stałych fragmentów chwil olśnienia, które pozwalają uwierzyć, że w tym świecie nie wszystko przelicza się na pieniądze. Piłka nożna to wstrętna gra Okoński jednocześnie mierzy się z brudami tej dyscypliny. Pisze o korupcji i sportswashingu, o idei Superligi i Barcelonie, która przestała być więcej niż klubem, a także o polskim piekle, z którego uciekł Sousa i w którym Michniewicz zakopał talenty piłkarzy. Przyciągające miliardową publiczność zmagania świetnie opłacanych gwiazd są dla niego lustrem, w którym odbija się współczesność. W książce Okońskiego gwiazdy te odzyskują ludzki wymiar i szukają wolności. Jest tu Pelé, któremu brakuje miłości, jaką lud obdarza Garrinchę. Jest dręczony demonami dzieciństwa Gascoigne, przypominający superbohatera Haaland i Marciniak, sędzia naszych spraw. Stałe fragmenty to niezwykły portret współczesnego futbolu. Jego piękna i brzydoty. Rozczarowań i zachwytów. Michał Okoński opowiada tak, że kibice zakochują się w piłce jeszcze bardziej, a ci, którzy trzymali się od niej na dystans, czują zaproszenie do nowej przygody.
Maciej Pisuk
Ulica Brzeska przez lata była uznawana za najniebezpieczniejsze miejsce w stolicy. Nie zapuszczaj się w tamtejsze zaułki, mówiono. To mroczny fragment miasta, pełen nożowników, narkomanów, alkoholików i bandytów. Wokół Brzeskiej narosły stereotypy, a ludziom, którzy tam mieszkali odebrano głos. Nikt nie chciał mieć z nimi nic wspólnego - z piętnem przestępców, jakie nosili, a przede wszystkim z ubóstwem, którego nie dało się ukryć. Tymczasem potężne problemy, które występowały na warszawskiej Pradze, mówią coś nie tylko o tym konkretnym, zaniedbanym miejscu, lecz także o nas, jako o społeczeństwie. Maciej Pisuk mieszkał tam przez wiele lat. W 2003 roku zaczął prowadzić rodzaj fotodziennika. Dokumentował życie społeczne na podwórku swej kamienicy, robił portrety sąsiadów i znajomych, z którymi z czasem połączyła go silna więź, a w końcu poprosił, by opowiedzieli mu o swoim życiu. Bohaterowie tych wstrząsających historii zawsze byli świadomi, w jakim celu autor z nimi rozmawia; mówili otwarcie o trudnych i bolesnych doświadczeniach. Ta książka powstała, by oddać im głos. Nie ocenia i nie doradza. Traktuje o wykluczeniu. O katach i ofiarach, ale przede wszystkim o ofiarach. I o naszej wspólnej winie, bo zbyt łatwo o nich zapominamy, odwracając wzrok. Warto posłuchać mieszkańców Brzeskiej. Nieduża w rozmiarze książka Pisuka jest przepełniona ogromnym ładunkiem ludzkich losów, krzywdy i cierpienia. Jej chłodny, rzeczowy obiektywizm sprawia, że w uruchomionej empatii nie ma sentymentalizmu ani przesady. Jej bohaterowie otrzymali wolną , pozbawioną osądu przestrzeń, żeby opowiedzieć swoją historię. To ich głos i ich los, który przeplótł się z głosem i losem autora - przez pewien czas jednego z nich. Agnieszka Holland