Kryminał
Masateru Konishi
Demencja i dedukcja. Czy starszy pan, który ma problemy z pamięcią, może być genialnym detektywem? Kaede, 27-letnia nauczycielka i miłośniczka klasycznych kryminałów, nieustannie natyka się w codziennym życiu na tajemnicze zdarzenia: zaginięcia, a nawet morderstwa. Być może dzieje się tak za sprawą osobistej tragedii, która odcisnęła na niej piętno. W rozwiązywaniu tajemnic pomaga jej ukochany dziadek, były dyrektor szkoły podstawowej, który pomimo problemów z pamięcią zachował bystrość umysłu. Nie ruszając się z fotela, dzięki sile dedukcji rozwiązuje pozornie niemożliwe do rozwikłania zagadki i odkrywa prawdę. Jego niezwykłe zdolności okazują się bezcenne, gdy Kaede staje w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa *** Klasyczny kryminał z gatunku zagadek dnia codziennego, w którym w rolę fotelowego detektywa wciela się starszy pan cierpiący na otępienie z ciałami Lewy'ego. Zręczne i satysfakcjonujące zakończenie. Nozomi mori, tłumacz i krytyk Gratka dla miłośników gatunku, zwłaszcza liczne odniesienia do kanonu. Bohater przywodzi na myśl Lincolna Rhymea z książek Jefferyego Deavera. Kayama Fumiro, felietonista Niezwykle czarujący bohaterowie. To sama przyjemność śledzić ich rozmowy! Znakomite wyczucie nastroju i kontrola nad tempem fabuły. Jestem przekonana, że możemy liczyć na więcej porywających opowieści od tego autora. Takii Asayo, pisarka
Małgorzata Todd
Padł trup - musi być i sprawca. W poszukiwaniu zabójców komisarz przemierza świat. Pomiędzy Warszawą, Nowym Jorkiem, a Olsztynem natrafia na całe zastępy gangsterów i terrorystów, ale również podejrzanych, choć szacownych, prawników czy potentatów prasowych. Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, dotyka w końcu nawet prawdziwych sprawców tragedii z 11 września. Powieść z kluczem. Fikcyjnych bohaterów łatwo utożsamić z prawdziwymi postaciami życia publicznego. Ciekawa propozycja dla czytelników thrillerów politycznych Tomasza Sekielskiego.
Maciej Żytowiecki
Chicago, 1939 rok. Miastem wstrząsa seria mordów. Tajemniczy zabójca zbiera krwawe żniwo wśród pracujących dziewcząt, pozostawiając charakterystycznie okaleczone ciała. Przywrócony do służby detektyw Ezra ma mało czasu, żeby rozwiązać zagadkę. Najpierw jednak musi zmierzyć się ze swoimi demonami – być może sam jest bardziej niebezpieczny niż wszyscy zbrodniarze świata. Od brudnych zaułków Chicago, po kraniec wszechświata… Kryminał fantastyczny, jakiego jeszcze nie było. Z recenzji: „Do tego, co znamy i lubimy u Chandlera czy Hammetta, Żytowiecki dodaje od siebie tajemniczą sprawę klątwy Rudego Śniegu i ciekawie ukazaną walkę światła i ciemności. Jest duszno, mrocznie i ciężko – tego nie czyta się łatwo, ale nie znaczy to także, że nie jest to przyjemna lektura”. (Wirtualna Polska) „Akcja jest wartka i wciągająca, a zamiast nudnych opisów Chicago lat trzydziestych są drobne rzeczy przypominające, że to wszystko nie dzieje się współcześnie: Fordy T, wisząca w powietrzu groźba wojny, świeżo zniesiona prohibicja. Drobiazgi, które tworzą atmosferę, nienachalnie, a skutecznie”. „Kolejna rzecz, którą wprost pokochałam w tej książce, to wspaniałe poczucie humoru Ezry: czarne, sarkastyczne, autoironiczne. Genialne w rozmowach bohatera z demonem”. (Kawerna) „Dwa różne gatunki, których źródła wydają się zbyt odległe by możliwe było ich połączenie w spójną całość. A jednak w przypadku Mojego prywatnego demona udało się spleść w jedną intrygującą opowieść dwa odmienne tematy. Za kanwę posłużyła intryga sensacyjna osadzona w realiach typowego noir. Pod tą warstwą kryje się druga fabuła, tym razem już z elementami paranormalnymi”. (Duże K) „Mój prywatny demon jest dosyć rozstrzelony gatunkowo. Z jednej strony to czysta historia kryminalna (zwłaszcza w pierwszej części powieści), z drugiej autor wprowadza do niej sporo elementów realistycznego horroru, nie stroni także od dodania pewnych motywów rodem z literatury urban fantasy. Wydawałoby się, że tak szeroki zakres gatunkowy może zaszkodzić płynności powieści. Nic bardziej mylnego. Kolejne elementy tylko wzbogacają historię, sprawiając, że pod koniec bardzo ciężko się od niej oderwać”. (Paradoks)
Mr. Billingham, the Marquis and Madelon
E. Phillips Oppenheim
Mr. Samuel T. Billingham of New York, recently landed from the great liner anchored a few miles out, walked along the Terrace at Monte Carlo, serene, light-hearted, beatifically content. His yellow shoes and his variegated socks might be described as a trifle vivid, but the rest of his attirehis well-pressed grey suit, his irreproachable linen, and his well- shaped grey Homburg hat was beyond criticism. He was a man of medium height, thick-set, inclined a little, perhaps, to embonpoint. His complexion was pink, his flaxen hair only slightly streaked with grey, his eyes filled with the light of good-humour.
E. Phillips Oppenheim
At half-past eleven oclockMr. Billingham was a man of regular habitshe quitted the promenade, crossed the Place in front of the Casino, and selected a table outside the Café de Paris. He selected it simply because it happened to be the nearest empty one and without even a glance at his neighbours. It was nevertheless, without a doubt, by the direction of that mysterious influence called fate that he should have chosen that particular chair and ordered his champagne cocktail with that clear and pleasant directness of speech which caused the two people at the adjacent table to turn and focus their attention upon him.
Edgar Wallace
Mr. Justice Maxell follows the story of two business partners, Maxell and Cartwright, one of whom becomes a judge and sentences the other to prison, the woman they both marry, and their respective cousins whom they take on as their own wards. Spanning roughly a decade, the plot hinges on multiple coincidences involving mutual acquaintances meeting one another at critical points on different continents, and maintains much of its suspense by instilling most of its main characters with shady backgrounds and dubious motivations. This book is one of the most popular novels of Edgar Wallace, and has been translated into several other languages around the world.
E. Phillips Oppenheim
The man was awaiting the service of his dinner in the magnificent buffet of the Gare de Lyon. He sat at a table laid for three, on the right-hand side of the entrance and close to the window. From below came the turmoil of the trains. In appearance he was of somewhat less than medium height, of unathletic, almost frail, physique. His head was thrust a little forward, as though he were afflicted with a chronic stoop. He wore steel-rimmed spectacles with the air of one who has taken to them too late in life to have escaped the constant habit of peering, which had given to his neck an almost storklike appearance.
E. Phillips Oppenheim
This is another adventure Oppenheim thriller written in 1899. When Phillip Morton is eight years old, his father is pushed off the edge of a slate quarry. A servant from the local castle is suspected. Ten years later, by chance, Phillip meets the lord of the local castle, the scholar and adventurer Ravenor. On a whim, Ravenor offers to pay for Phillips further education if Phillip will befriend his wayward nephew. Phillip meets Mr. Marx, Lord Ravenors secretary, and is both attracted and repelled by him. Mysterious pasts, lonely castle, family secrets, evil adventurers, dissolute youths, disguises and madness... a little of everything, including lovely ladies. The hero Philip Morton doesnt know who to trust. Very enjoyable and escapist as many characters live in extreme luxury.