Publicystyka
Andri Snær Magnason
Rozpisana na wiele głosów książka, która łączy esej z reportażem, osobistą historię ze staroislandzką literaturą, hinduską mitologią oraz refleksjami na temat postępującej katastrofy klimatycznej. Czas to przeszłość, ale i przyszłość, w której będziemy żyli w pamięci naszych dzieci i wnuków. Woda topniejące islandzkie i himalajskie lodowce, coraz bardziej zakwaszone oceany. Chcąc zmienić sposób, w jaki myślimy o naszej relacji z naturą, autor proponuje nowy język, taki, który przemówi wreszcie do naszej wyobraźni i uczuć. Wciąga nas więc w czułą, intymną opowieść pisze o swojej babci, pionierce turystyki lodowcowej, która w 1947 roku z samolotu obserwowała erupcję wulkanu Hekla, o dziadku, który operował wynalazcę bomby jądrowej, o wuju, który uratował od wyginięcia pewien gatunek krokodyli, i o swojej córce, która jeśli dożyje wieku prababci będzie mogła znać ludzi żyjących łącznie w ciągu 260 lat. Cytuje islandzkich poetów, rozmawia z bliskimi, ale też z biologami, klimatologami i z Dalajlamą. Zastanawia się nad korelacją staroislandzkiego mitu o Auhumli, krowie ze szronu dającej początek wszelkiemu stworzeniu, z kultem świętych krów u podnóży Himalajów. Z morza tych niezwykłych opowieści wyłania się obraz pięknego, ginącego na naszych oczach świata świata, który wciąż jeszcze możemy ocalić.
O czym mówimy, kiedy mówimy o gwałcie
Sohaila Abdulali
Sohaila Abdulali zaczyna swoja książkę od wyznania - jako nastolatka padła ofiarą zbiorowego gwałtu. Trzydzieści lat później przez Indie przetacza się fala protestów po brutalnym gwałcie i śmierci studentki Jyoti Singh, a stary, internetowy artykuł, który Abdulali opublikowała po napaści staje się wiralem. Po latach aktywizmu i pracy na infolinii dla ofiar gwałtu i zajmowania sie tematyka przemocy seksualnej zawodowo, zmuszona jest do powrotu do traumatycznych wydarzen sprzed dekad. O czym mówimy, kiedy mówimy o gwałcie to książka przejmująco szczera, momentami bolesna, ale też niosąca nadzieję. Autorka rozmawia z przetrwankami, z osobami pracującymi seksualnie, z dominami, edukatorkami, aktywistkami, prawniczkami i przygląda się tematom seksu oraz przemocy seksualnej z różnych perspektyw. Na własnym przykładzie pokazuje, że otrzymanie zrozumienia i wsparcia ze strony rodziny jest możliwe; że da się o tym rozmawiać z dziećmi; ze nie ma się czego wstydzić. I jak ważne jest to, jak mówimy o przemocy seksualnej. Stawiając odpowiednie pytania, Abdulali odsłania głęboko zakorzenioną w naszych społeczeństwach kulturę gwałtu. Kto według naszych wyobrażeń pada ofiarą gwałtu? Kto gwałci? Czy to doświadczenie niszczy na zawsze? Czy możliwe jest zbudowanie świata bez gwałtu? Jak wychować chłopców, aby jako dorośli mężczyźni nie gwałcili? I jak po takim doświadczeniu znów odczuwać radość?
Andrzej Nowak
Odważne pytania, śmiałe hipotezy, wnikliwe analizy Wybitny historyk Andrzej Nowak pyta o Polskę Czy wyczerpała się zdolność historii do budowania spójnej i ważnej narracji tożsamości wspólnoty? Jaka ma być narodowa pamięć krytyczna czy monumentalna? Czy rządzą nami nieczułe, ponadnarodowe rynki, na które nie mają już wpływu decyzje podjęte w politycznych wspólnotach? Historia nie dla idiotów składa się z dwóch części: wywiadów i esejów. W pierwszej autor rozmawia ze znakomitymi eseistami oraz historykami: Piotrem Wandyczem, Andrzejem Sulimą Kamińskim, Romanem Szporlukiem, Tomaszem Łubieńskim, Andrzejem Walickim, Henrykiem Samsonowiczem, Antonym Polonskym i Andrzejem Paczkowskim. W rozmowach przewijają się pojęcia patriotyzmu, pamięci, zdrady i polityki. Przenikliwe i wielowarstwowe odpowiedzi rozmówców gwarantują czytelnikowi pogłębioną refleksję nad wspólnotą polityczną i najważniejszymi wartościami w życiu społecznym. W drugiej części książki profesor szuka odpowiedzi na pytania o polską tożsamość oraz pozycję w świecie od chrztu Polski po działalność IPN.
Bolesław Prus
Bolesław Prus O ideale doskonałości Odczyt ISBN 978-83-288-2680-9 I Przedewszystkiem pozwolę sobie na mały zbytek w formie wstępu. Jakto zawoła czytelnik więc teraz piszą wstępy nawet do jednogodzinnych konferencji, czyli stawia się dużą kropkę nawet nad małem, nad bardzo małem *i?* Tak jest! Niekiedy trzeba nietylko stawiać duże kropki nad *i*, ale jeszcze podpisywać, że to jest prawdziwe *i* i że nad nim postawiono prawdziwą kropkę. Zdarza się to szczeg... Bolesław Prus Ur. 20 sierpnia 1847 r. w Hrubieszowie Zm. 19 maja 1912 r. w Warszawie Najważniejsze dzieła: Anielka (1880), Powracająca fala (1880), Katarynka (1881), Antek (1881), Kamizelka (1882), Placówka (1886), Lalka (1890), Emancypantki (1894), Faraon (1897), Dzieci (1909) Właśc. Aleksander Głowacki (pseudonim literacki pochodzi od nazwy rodowego herbu Prus); polski pisarz i publicysta, jeden z najwybitniejszych pisarzy okresu pozytywizmu, teoretyk i twórca podwalin realizmu w polskiej literaturze. Twórczość Prusa bywa zestawiana z dziełami Karola Dickensa i Antoniego Czechowa. Wcześnie stracił rodziców, wychowywali go krewni, przez pewien czas w Kielcach pozostawał m.in. pod opieką brata Leona, działacza czerwonych. Zapewne pod jego wpływem przyłączył się do powstania styczniowego; ranny w głowę, trafił do więzienia w Lublinie. Zwolniony, ukończył gimnazjum w Lublinie i zdał na wydz. mat.-fiz. Szkoły Głównej, ale studiów nie skończył. Pracował jako korepetytor, a nawet robotnik w fabryce Lilpopa, nie rezygnując z samokształcenia (szczególnie interesowała go logika, ale ogłosił też np. artykuł o elektryczności). Publikowanie stałych felietonów w Niwie i sławnych Kronik w Kurierze Warszawskim zapewniło mu stabilizację materialną; w 1875 r. ożenił się ze swą kuzynką Oktawią Trembińską. Powieści stawiał za cel dokonywanie rodzaju analizy socjologicznej, wskazywanie istotnych procesów społ. poprzez badanie typów ludzkich ukształtowanych przez aktualne przemiany. Praca literacka miała opierać się na obserwacji, systematyzacji spostrzeżeń i wnioskowaniu. Prus brał aktywnie udział w wielu akcjach oświatowych i społecznych (np. w organizowaniu Kasy Przezorności i Opieki dla Literatów i Dziennikarzy, obywatelskiej pomocy dla robotników pozbawionych pracy po strajkach w 1905 r.). W testamencie ufundował stypendium dla zdolnych dzieci wiejskich - wypłacane do dziś. autor: Iga Gawrońska Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
O obywatelskim nieposłuszeństwie
Henry David Thoreau
Henry David Thoreau (1817-62) przedstawiciel amerykańskiego romantyzmu, skrajny indywidualista, określany nawet jako anarchista (choć chyba nie do końca słusznie). A przy tym zdecydowany zwolennik duchowości i przeciwnik materializmu. Początkowo pracował jako nauczyciel, ale został usunięty z pracy gdyż sprzeciwiał się karze chłosty. Przez dwa lata mieszkał w zgodzie z naturą w samotni nad jeziorem Walden (napisał wtedy 18 szkiców zatytułowanych ogólnie Walden). Był przeciwnikiem niewolnictwa i amerykańskiej wojny z Meksykiem, a na znak protestu odmówił płacenia podatków, za co został na krótki czas aresztowany. Incydent ten stał się dla niego inspiracją dla napisania swojego najsłynniejszego eseju czyli właśnie O obywatelskim nieposłuszeństwie. Jest to protest przeciw zbytniej ingerencji państwa w życie jednostki, to także obrona wyższości praw moralnych nad stanowionym a przede wszystkim pochwała obywatelskiego nieposłuszeństwa gdy władza chce wprowadzać niegodne przepisy. Proponuje Thoreau jednak nie formę czynną, z bronią w ręku lecz bierną, np. przez odmowę płacenia podatków i uznawania nieakceptowalnych z moralnego punktu widzenia zasad.
O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939
Władysław Studnicki
"Myśl polska winna pracować nie w kierunku poszukiwania koalicji równoważącej kooperację rosyjsko-niemiecką, gdyż taka koalicja, jak widzieliśmy, byłaby niemożliwością. Polska myśl polityczna winna pracować ku powołaniu do życia kombinacji politycznej odciągającej Niemców od Sowietów, właściwie Niemców od Rosji". Władysław Studnicki Publicystyka Studnickiego z dwudziestolecia międzywojennego dowodzi nie tylko jego determinacji w dążeniu do postawionego celu. Świadczy też o bogactwie argumentacji ówczesnych zwolenników sojuszu z Niemcami. Wskazuje, że powodzenie tej koncepcji nie zależało od udzielenia odpowiedzi na trywialne pytanie: "tak czy nie?", ale od konsekwentnej realizacji rozpisanego na dłuższy czas planu, do której należało przystąpić w okresie dobrej koniunktury. Trafność przewidywań, logika argumentacji i trzeźwość sądów stawia dorobek Studnickiego wśród najciekawszych w polskiej myśli politycznej prób zmierzenia się z wyzwaniami stojącymi przed państwem słabym, wtrąconym w zmagania mocarstw. Jan Sadkiewicz Trwający do dziś spór o szanse i zagrożenia związane z ideą sojuszu polsko-niemieckiego sprowadzony został w zasadzie do dylematu: czy na przełomie 1938 i 1939 roku należało, czy też nie należało przyjmować żądań niemieckich i brać udziału w krucjacie antysowieckiej. Tymczasem dla ówczesnych zwolenników przymierza Warszawy z Berlinem była to sprawa bardziej złożona, a jej powodzenie nie zależało od udzielenia odpowiedzi na trywialne pytanie: "tak czy nie?", ale od konsekwentnej realizacji rozpisanego na dłuższy okres planu, do której należało przystąpić w okresie dobrej koniunktury, zapoczątkowanej zerwaniem przez Hitlera współpracy niemiecko-sowieckiej. Władysław Studnicki, autor niezwykłej, profetycznej książki Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej, był czołowym rzecznikiem tej koncepcji, a jego publicystyka z lat 20. i 30. XX wieku dowodzi, jak wielu błędnych założeń można było uniknąć.
Od małego Bergu do wielkiego Bergu. Broszury emigracyjne 1951-1956
Stanisław Cat-Mackiewicz
RECENZJA BROSZUR EMIGRACYJNYCH Gdyby kraj wiedział wszystko, co wiedzieliśmy my tu w Londynie, nie krwawiłby się tak strasznie, nie zmniejszałby tak straszliwie polskich sił.. Wiedzieliśmy już, że nas tak czy inaczej sprzedadzą Rosji, a jednak zachęcaliśmy kraj, żeby prowadził walkę, w której za jednego zabitego Niemca oddawaliśmy stu naszych na zamordowanie. Ale trudno - jednej minuty, która już była przeszła, odwołać nie można, a cóż dopiero polityki narodowej w czasach wielkiej wojny. Jednak co innego wychodzić z założenia, że nie należy rozpamiętywać tego, co już przeszło, a co innego powtarzać te same błędy podniesione do setnej potęgi. Stanisław Cat-Mackiewicz Mimo wydawałoby się bogatego życia politycznego i publicystycznego Cat czuje się w Londynie bardzo samotny. "Od dwóch miesięcy nie przyszedł do mnie żaden list prywatny i wstyd mi przed gospodynią, że jestem tak straszliwie opuszczony i osamotniony" - napisał 11 kwietnia 1955 roku do Michała Pawlikowskiego. (...) Brakuje mu dawnych przyjaciół z czasów wileńskich, do tego psują się jego relacje z bratem Józefem, któremu chyba trochę zazdrości talentu literackiego. A przy tym zaczął tęsknić za rodziną w Polsce. (...) Na poczucie beznadziejności, tęsknotę i frustrację Mackiewicza trafiła operacja PRL-owskiego wywiadu... Piotr Niemczyk
Okruchy PRL-u. Perspektywa indywidualna /praca zbiorowa/
Zbiorowy
Piotr Łuszczykiewicz Okruchy i okruszki (PRL-owskiej) codzienności /fragment/ Książek ze wspomnieniami z życia w minionym systemie ukazało się bez liku. Eksplorujący ów temat autorzy poruszali się po różnych piętrach swojej egzystencji: zawodowej, prywatnej, a nawet bardzo intymnej. Odmienne również były ich oglądy – od zaangażowanych w reżim, przez sprzyjające mu mniej lub bardziej, niezaangażowane, aż do radykalnie opozycyjnych. Opisy te miały rozmaite – by tak rzec – ramy kompetencyjne: bywały naukowe, leksykonowe, popularyzujące, koniec końców na wskroś osobiste i pozbawione aspiracji do jakichkolwiek uogólnień. Obok wyznań polityków i działaczy, koncesjonowanych PRL-owskich celebrytów, ludzi jakoś tam rozpoznawalnych pojawiały się publikacje lub antologie z głosami osób bez publicznych nazwisk, pochodzących ze wszystkich kręgów społecznych. Chęć opowiedzenia o sobie, zwłaszcza o własnej młodości, jest bowiem przemożna i trudno ją powstrzymać, jeżeli nadarzy się okazja. Nie trzeba, notabene, szukać dowodów w księgarniach czy bibliotekach, wystarczy posłuchać rozmów, a może raczej monologów przy wspólnym stole, jednoczącym najmniejszą nawet wspólnotę, przekraczającą choćby o jedną osobę wymiar małżeńskiego lub partnerskiego związku.