Historia sztuki i architektury
Wspólnoty pracy i wiary. Cechy w miastach Prus Królewskich. Tom 2: Katalog
Praca zbiorowa
"Przez niemal tysiąc lat bardzo ważną rolę w europejskiej gospodarce i życiu społecznym odgrywały korporacje, nazywane cechami, które zrzeszały osoby wykonujące podobną pracę lub mające zbieżne interesy. Wspólnoty te miały zapewniać bezpieczeństwo pracy i wzajemną pomoc, a ich znaczenie wykraczało daleko poza sferę zawodową, obejmując wiele codziennych spraw, takich jak opieka nad chorymi, sierotami i wdowami oraz wspólna modlitwa. Przedstawicielom niższych warstw społecznych, do których należała większość zrzeszonych w cechach rzemieślników i usługodawców, przynależność do nich dawała możliwość udziału w życiu politycznym, zdominowanym przez kupieckie elity i feudałów". Franciszek Skibiński - redaktor naukowy publikacji, kurator wystawy
Red. Agata Borek, Paweł Meus
"Kobieto, puchu marny!" - sugeruje nasz wieszcz, Adam Mickiewicz, zwracając uwagę na złożoność natury kobiety. Istotnie, wieloaspektowość postaci kobiecych pozwala klasyfikować je bądź jako wrażliwe istoty, pragnące li tylko przeżyć wspaniałe uczucie u boku kochanego mężczyzny, bądź jako kobiety świadome, mające ogromny wpływ na kształtowanie rzeczywistości. Przez wieki pozostawały w cieniu mężczyzn, których działalność - choć często inspirowana i sterowana przez kobiety - była honorowana w środowisku. Cień, w którym żyły kobiety, bardzo często ukrywał ich dokonania, a ich życiorysy czynił tajemnicą, co w konsekwencji skazywało je na zapomnienie i wymazanie ze społecznej świadomości. Symbolem przeciwstawiającym się niepamięci jest patronka niniejszej serii - Kalliope. Jej imię jest tłumaczone jako "Pięknolica" (gr. Καλλιόπη od καλός - piękny i ὤψ - oblicze), jak również jako "Pięknogłosa" (gr. Καλλιόπη od καλός - piękny i ὄψ - głos). W imieniu kobiet Kalliope mówi więc o ich bohaterskich czynach, którymi zdobyły sobie na stałe miejsce w historii, a tym samym nieśmiertelną pamięć.
Z czego się śmiano w średniowieczu?
Aleksandra Niedźwiedź
Średniowiecze wcale nie było tak ponurą epoką, jak nam się powszechnie wydaje. W kulturze i mentalności tamtych czasów było dużo miejsca na kpinę, parodię czy śmiech. Aleksandra Niedźwiedź odkrywa przed nami tajemnice... poczucia humoru w wiekach średnich. Średniowiecze kojarzymy z ciemnymi wiekami – epoką fanatyzmu religijnego, biedy, zapaści intelektualnej i wszechogarniającej przemocy. Od dłuższego czasu historycy pokazują, że obraz ten jest fałszywy, a wieki średnie to okres pełen kontrastów i ważkich osiągnięć. Równolegle do żarliwości chrześcijańskiej występowało bowiem karnawałowe szaleństwo, a symbolem tych czasów może być zarówno okuty w blachy rycerza, jak i... błazen. Świat średniowieczny widziany w krzywym zwierciadle zasiedlany jest przez różne postacie – wagantów, fantastyczne stworzenia, małpy udające rycerzy czy alchemików, grzesznych duchownych, karykaturalne diabły i przedstawienia z wielkich gotyckich katedr, które w żaden sposób nie pasują do powagi miejsc w których się znajdują... „Z czego się śmiano w średniowieczu?” to przewodnik po najważniejszych tropach humoru wieków średnich. Autorka z uwagą czyta teksty literackie, ale patrzy też na ich marginesy – żartobliwe rysunki zdobiące rękopisy mówią bowiem tak samo wiele o mentalność ludzi żyjących kilkaset lat temu, jak podniosłe romanse czy dumne kroniki. Aleksandra Niedźwiedź – magister historii sztuki, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, a także licencjonowany przewodnik miejski po Warszawie. Z zawodu dziennikarka. Od zawsze pasjonuje się historią, szczególnie kulturą dojrzałego średniowiecza oraz epoką stanisławowską. Współpracuje z portalem Histmag.org od 2016 roku. Miłośniczka kryminałów, starych filmów i spacerów po Warszawie.
Hannibal Smoke
Wystarczy gdzieś w Polsce wspomnieć o Górnym Śląsku, by przywołać posępne obrazy spowitych dymem kominów i wież wyciągowych. Moc tego wyobrażenia jest miażdżąca, a przecież to także kraina zamków, pałaców i dworów. Na początku minionego wieku było ich co najmniej 1100. Jednak szokuje nie liczba tych budowli, lecz świadomość, że do dziś większość z nich zrównano z ziemią. Przepadły nie tylko skromne siedziby szlacheckie - także wspaniałe, luksusowe rezydencje śląskich magnatów. Wszak przed stuleciem spośród dziesięciu najbogatszych ludzi w Niemczech sześciu mieszkało na Górnym Śląsku. Miejscowe grube ryby stać było na najlepsze europejskie wzory i wybitnych, modnych artystów. Jakże często zamiast tej unikatowej architektury znajdujemy dziś strzęp muru, rozwleczoną resztkę kamieni lub pustkowie, jakby w tym miejscu nigdy niczego nie było...
Anna Baranowska-Fietkiewicz, Lech Łopuski
Wśród niezliczonych przedmiotów wytwarzanych w ciągu minionych stuleci zegary zajmowały zawsze miejsce wyjątkowe: pozwalały opanować ten wymiar rzeczywistości, który wydawał się nieuchwytny. Umożliwiały coraz dokładniejszą rachubę czasu, a przez to zyskanie kontroli nad wieloma ludzkimi sprawami. Zegary nadały ramy naszej egzystencji - i w jej wymiarze praktycznym, i w znacznie głębszym, związanym z nieuchronnym przemijaniem. Konstruowanie precyzyjnych czasomierzy wymagało wielkiej pomysłowości i zręczności. Tę biegłość przez kilka stuleci wykazywali również gdańscy rzemieślnicy, a ich wytwory zaspokajały nie tylko wybredny rynek miejscowy, lecz także potrzeby dworów królewskich i magnackich. Równocześnie do Gdańska sprowadzano zegary z innych ośrodków. Wszystko to znalazło odbicie w zbiorach prywatnych i muzealnych gromadzonych w Gdańsku od kilku stuleci. Publikacja ukazuje bogactwo przyrządów do pomiaru czasu, będących ważnymi pamiątkami historii, a także rzemiosła i inżynierii, zabezpieczonych dla potomności w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku.
Zjawy, szaleństwo i śmierć. Fantastyka i realizm magiczny w literaturze hispanoamerykańskiej
Tomasz Pindel
Zjawy, szaleństwo i śmierć jest pierwszą tego rodzaju pracą publikowaną w Polsce. Autor przedstawia rozwój hispanoamerykańskiej literatury fantastycznej, począwszy od próbek publikowanych w prasie w XIX wieku, poprzez okres modernizmu, aż po twórczość Julia Cortázara. Proza fantastyczna, z początku imitująca europejskie i północnoamerykańskie wzory, z czasem zyskuje artystyczną dojrzałość i owocuje oryginalnymi tekstami. Ewolucja ukazana została na przykładzie dzieł najważniejszych twórców tego nurtu (m.in. Rubén Darío, Leopoldo Lugones, Horacio Quiroga, Macedonio Fernández, Jorge Luis Borges, Adolfo Bioy Casares). Osobny wątek stanowi realizm magiczny, powszechnie kojarzony czy wręcz utożsamiany z literaturą latynoamerykańską. Praca zarysowuje historię terminu i definiuje charakterystyczne cechy realizmu magicznego na przykładzie powieści najwybitniejszych jego twórców (m.in. Juan Rulfo, Gabriel García Márquez, Alejo Carpentier). Tomasz Pindel (1976) - pracownik Instytutu Książki i b. wykładowca Katedry Ameryki Łacińskiej UJ, tłumacz literatury hiszpańskojęzycznej, szczególnie latynoskiej, publicysta - współpracuje z lubimyczytac.pl, „Chimerą”, „Kulturą Liberalną”, Magazynem „Książki”, sporadycznie też z „Gazetą Wyborczą” i „Tygodnikiem Powszechnym”, współautor audycji Piątka z literatury (RMF Classic) i bloga poczytane.blog.onet.pl, autor jednej powieści, redaktor prowadzący serii Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej wydawnictwa Universitas.
Kinga Olesiejuk
Odbiór współczesnych dzieł sztuki często wymaga towarzyszącego im teoretycznego komentarza. Dopiero od niedawna dziedzina konserwacji dzieł sztuki stoi przed zadaniem interpretacji artystycznych zjawisk, które sprawiają trudność nawet aktualnemu odbiorcy. Tymczasem efemeryczny charakter współczesnej sztuki, jej intencjonalna lub przypadkowa nietrwałość oczekują natychmiastowej niemal reakcji, jeśli mają stać się artystycznym dokumentem lub historycznym świadectwem obecnych czasów. Interdyscyplinarność konserwatorskiego podejścia do dzieła sztuki, łączącego elementy historii sztuki czy raczej krytyki artystycznej z analizą technik i materiałów oraz praktyczną propozycją ochrony, staje się jeszcze bardziej kompleksowa w przypadku sztuki współczesnej, gdyż wykracza również poza tradycyjnie rozumiane badanie konserwatorskie. Nierzadko podważa same wartości i metody wypracowane dla dzieł historycznych. Znaczenia przemijania podejmują próbę przybliżenia problematyki konserwacji sztuki współczesnej na przykładzie instalacji Ilji Kabakowa „Szkoła nr 6” (1993), należącej do kolekcji Chinati Foundation w amerykańskim stanie Teksas. Argumentacja proponowanego programu ochrony i konserwacji instalacji, będącej rekonstrukcją radzieckiej szkoły na terenie dawnego fortu wojskowego USA, naświetla zakres podejmowanych zagadnień oraz sposób postępowania konserwatora, dostosowany do indywidualnego charakteru dzieła. Obok analizy wielowątkowego kontekstu pracy, warunkującego powstanie i recepcję instalacji - poznanie opinii artysty i interpretacja cechy nietrwałości, składają się na uzasadnienie przedstawionych decyzji. Kwestia przemijania dzieła odgrywa w rozważaniach rolę kluczową, stanowiąc podstawę artystycznej koncepcji i znak współczesnej twórczości, ale także przyczynę konserwatorskiej interwencji oraz - paradoksalnie - przedmiot konserwacji. Skłania również do refleksji nad przemianą zadań i założeń dziedziny konserwacji w wyniku konfrontacji z nietypowymi problemami, jakie prezentuje współczesna sztuka.
Zofia Lipecka. Labirynty sztuki
Eleonora Jedlińska
Zofia Lipecka. Labirynty sztuki to książka poświęcona twórczości polsko-francuskiej artystki od lat siedemdziesiątych XX wieku mieszkającej i tworzącej w Paryżu. Autorka z bogatego dorobku malarki, obejmującego niemal czterdzieści lat, w kolejnych rozdziałach przedstawiła najistotniejsze punkty "zwrotne" jej twórczości, sytuując sztukę Lipeckiej w zmiennych zależnościach teoretyczno-filozoficznych. Publikacja jest efektem długoletniej przyjaźni, więzi intelektualnej i emocjonalnej, wspólnych doświadczeń, rozmów, dyskusji łączących artystę z krytykiem sztuki. Analizowane przez autorkę prace Lipeckiej odnoszone są do jej pojmowania rzeczywistości, do określonej historii, w której powstają znaczenia i dzieją się motywujące ją wydarzenia. "Lektura książki pozwala podążać czytelnikowi za twórczością artystki, patrzeć na wybrane dzieła, zagłębiać się w myśli, które im towarzyszą, przeżywać związane z nimi emocje, zastanawiać się, pytać i - niemal natychmiast - znajdować odpowiedź na rodzące się wątpliwości" - pisał Andrzej Turowski w liście do autorki. Słowo pisane stało się ekwiwalentem obrazu. Praca napisana językiem współczesnej humanistyki (filozofii, historii sztuki, religioznawstwa), pozwalającym opisać i interpretować sztukę, wskazu je osadzenie rozprawy wśród pojęć historii idei. Jest on ponadto spójny z "rzeczywistością obrazową" będącą przedmiotem rozważań. Mimo bogactwa odniesień tekst nie dominuje nad malarstwem, "pozostawia to, co ukryte, ukrytym, starając się jednak zbliżyć do nigdy niewyjaśnionego sedna twórczości, dążąc jednocześnie do zrozumienia motywacji etycznych i metafizycznych, estetycznych i politycznych, które dzieła sztuki w sobie zawiera ją". Taka perspektywa pozwala działalność artystyczną związać ze wspólnotową odpowiedzialnością. "Zofię Lipecką odnajdujemy w lekturze tej książki jako artystkę kompletną - wrażliwą, zainteresowaną człowiekiem we współczesnym świecie; jego kondycją w codzienności - traumie post-pamięci wojny i Zagłady, a także uwikłaniami w aktualne scenariusze polityczne - łącznie z wojną na Ukrainie".