Literatura faktu
Jakie są cechy literatury faktu? To autentyczne wydarzenia i prawdziwe scenariusze. Rzeczywistość, która nas otacza, bywa czasem zdumiewająca i brutalna. Warto poznawać tajemnice, jakie skrywa przed nami nasza planeta - sprawdź więc publikacje najpopularniejszych autorów z Polski i ze świata. Są w wśród nich najlepsi dziennikarze i reportażyści, a wśród topowych wydawców znalazło się tutaj Wydawnictwo Czarne, Agora, Copernicus Center Press, Bernardinum czy Dom Wydawniczy REBIS.
Wędrówki z psem. 87 psiolubnych miejsc w Polsce
Oliwia Dobrzyńska
Szukasz pomysłu na wycieczkę z czworonogiem, a wszędzie widzisz tylko tabliczki zakaz wprowadzania psów? Oto 87 pomysłów na weekendowe wyjazdy w miejsca, gdzie ty i twój pupil będziecie mile widziani! Odetchnijcie od miasta nad Jeziorkami Duszatyńskimi. Odkryjcie ruiny Zamku Ogrodzieniec i pałacu w Zatoniu. Wyszalejcie się na psiej plaży w Jastarni. Sprawdźcie szlak na Sine Wiry, Halę Rycerzową i Wielką Sowę. Niezależnie od tego, czy wolisz krótkie spacery, górskie szlaki, zwiedzanie zabytków czy wypoczynek nad wodą w tym przewodniku znajdziesz propozycje wyjazdów po całej Polsce na każdą porę roku i na każdą kieszeń. Trasy zawierają wszystkie niezbędne informacje: opis spaceru lub szlaku, mapkę, szczegóły dojazdu, koszty i czas zwiedzania oraz propozycje noclegów w psiolubnych miejscach. Oliwia Dobrzyńska jest autorką instagramowego konta @wedrowkizpsem. Od 2019 roku, wraz z mężem i fotografem Łukaszem oraz ich czworonożnymi psyjaciółmi Boną i Colą podróżują kampervanem, odkrywają nieoczywiste miejsca i pokazują, że wycieczki z psem są naprawdę dla każdego. RUSZAJ W DROGĘ, PSIGODA CZEKA!
Andrzej Januszajtis
Gdzie w Gdańsku był Dom Bociana? Jakie kolory mają witraże w oknach na Mariackiej? Jak szuka się zaginionych studni z czasów napoleońskich? Czy w Gdańsku uprawiano kawę? Którymi uliczkami chadzał Stanisław Fiszer, ulubiony adiutant Kościuszki, realizując swoje szpiegowskie misje? Andrzej Januszajtis zaprasza nas na spacer po Gdańsku. To będzie podróż przez wieki: zajrzymy do pracowni Heweliusza, "popatrzymy" przez lunety Biskupiej Górki, zrobimy zakupy w średniowiecznym Gdańsku, spojrzymy na projekty budowy dworca i posłuchamy bicia zegara w Gimnazjum Akademickim. Nie zabraknie też wspomnienia o Prezydencie Pawle Adamowiczu. Nikt nie pisze o Gdańsku tak jak Andrzej Januszajtis, który z losów jednego zakątka, domu, placu potrafi wysnuć fascynującą opowieść o miejscu i ludziach. Ta książka to hołd oddany ulicom Gdańska - niemym świadkom historii miasta.
Maria Giedz
Książka jest poświęcona Kurdom, 25-milionowej społeczności, zamieszkującej górzyste pogranicza kilku krajów: Armenii, Iranu, Iraku, Turcji i Syrii. Kurdowie należą do ludów indoeuropejskich, posługują się własnym językiem, mają własną kulturę i tradycję. Ich konsolidacji nie sprzyja jednak złożona sytuacja polityczno-kulturowa: pięć państw, trzy alfabety i dwie religie oraz wiele partii i ugrupowań politycznych, często nawzajem się zwalczających. Jest to naród silny, dumny, z zawziętością walczący o swą tożsamość, o prawo do życia. Ich historia pod wieloma względami przypomina naszą - polską. Książka stanowi relacją z pobytu w Kurdystanie tureckim i irackim. Autorka była naocznym świadkiem rozgrywającej się wiosną 1991 roku kurdyjskiej tragedii, jako jeden z nielicznych dziennikarzy i jedyna osoba z Polski, której udało się dotrzeć w rejon wojny północnego Iraku. Razem z Kurdami mieszkała, wędrowała do obozów dla uchodźców, a potem do kolejnych miejsc przesiedlenia. Żyła ich tragediami, smutkiem, radością, ich nienormalną codziennością.
Michał Witkowski
TYLKO WITKOWSKI MÓGŁ NAPISAĆ TAKĄ AUTOBIOGRAFIĘ! Po koronki na suknię ślubną moja mama z babcią pojechały do NRD. W Polsce nigdzie nie można było ich dostać. I gdzie teraz jest ta suknia, mamo? No przecież ty polazłeś w niej kiedyś na imprezę do jakiegoś klubu gejowskiego i tyle ją widziałam No może po prostu nie dało się jej już doprać Tej sukni nie ma i nigdy już nie będzie. Prawdopodobnie wracając z owej dyskoteki, pijany, zataczałem się w niej, dotąd nieskalanej, idąc jak zwykle przez pikietę, bo na dyskotece nigdy nie udawało się niczego wyrwać. Możliwe, że rozdarli ją prawdziwi lub tylko urojeni luje. Możliwe, że wracałem w niej o czwartej rano, o pierwszym świcie do domu, na piechotę, bo nie jechał żaden nocny tramwaj, kulejąc i rzygając w krzakach. Po cichu otwierałem sobie drzwi do mieszkania i z ulgą zdzierałem z siebie pijące i drapiące koronki. * W tych koronkach z NRD i sukni ślubnej, która miała dwa wcielenia, zawiera się kwintesencja tej autobiografii. To historia pełna gratów, które już nie istnieją. Zapachy, dźwięki i obrazy tworzące świat dziecka dorastającego w czasach PRLu odsyłają nas wprost do Michasia, który wierzył w czary, w Boga i we wszystko co się dało. Centrum jego świata stanowił wielki Baobab, rosnący na podwórzu, a systematycznie podpalane baraki Cyganów były jego granicą. To tam powoli budowało się literackie imaginarium pisarza. Kres tego świata wyznaczyła brutalna inicjacja seksualna w 1990 roku. Sentymentalna podróż do dzieciństwa Michała Witkowskiego odpowiada na pytanie: jak rodził się pisarz? Nareszcie mogę mówić we własnym imieniu, własnym językiem, o rzeczach, które przeżyłem, a nie zmyśliłem, na temat, który mnie najbardziej interesuje, czyli o moim doświadczeniu tego, co nazywamy potocznie "życiem"! Co za ulga! * A to dopiero pierwsza część Autobiografii!
Widok cudzego cierpienia. Wydanie III
Susan Sontag
Rozwinięcie i uzupełnienie O fotografii. Autorka powraca do wielu kwestii poruszanych wcześniej, skupiając się jednak na zagadnieniu przedstawiania obrazów cierpienia w mediach, zwłaszcza w fotografii wojennej. Historyczny kontekst, w jakim powstawała książka (niedługo po ataku na World Trade Center), nie pozostał bez wpływu na charakter i temperaturę wywodu. W świecie, w którym codziennie jesteśmy zalewani potokiem obrazów pełnych okrucieństwa, w świecie po ludobójstwie w Rwandzie i po wojnie w byłej Jugosławii, a zarazem w świecie, w którym technika umożliwia prowadzenie wojny na odległość, przedstawianie obrazów cierpienia rodzi nowe pytania i problemy etyczne. Sontag bezlitośnie tropi hipokryzję Zachodu i stosowanie podwójnych standardów w pokazywaniu nieszczęścia, bólu i śmierci. Zastanawia się nad rolą fotografii w kształtowaniu tak zwanej zbiorowej pamięci i stosunku do historii. W centrum rozważań stawia tym razem nie fotografa, lecz widza, który musi określić swoją postawę wobec widoku czyjegoś cierpienia; żadne spojrzenie nie jest niewinne.
Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i Kościele
Jacek Leociak
Notuję tutaj to, co mnie zadziwia, irytuje i oburza w życiu publicznym, a co ma źródło w kłamstwie, zakłamaniu, hipokryzji. Nie wolno kłamać, ale przecież wciąż kłamiemy, życie składa się z wielkich kłamstw i drobnych kłamstewek. Człowiek zakłamany jest nieszczęśliwy i godny litości, ale też groźny dla innych i dla samego siebie. Szczególnie boli, kiedy kłamią ci, którzy powinni mówić prawdę dla dobra ogółu, dla pożytku społecznego, z szacunku dla drugiego człowieka i z bojaźni Bożej. Po politykach trudno dziś oczekiwać szczególnego przywiązania do prawdomówności. Wciąż oczekujemy go po Kościele. Tam hipokryzja jest jeszcze bardziej dewastująca niż w polityce. Musimy spojrzeć jej w oczy, wytknąć ją surowo i jasno, by umieć się bronić, by dać wyraz strapieniu, oburzeniu i niezgodzie. Jacek Leociak
Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci
Bernd Heinrich
Kiedy jeden z przyjaciół Bernda Heinricha poważnie zachorował, zapytał, czy Heinrich byłby gotów wyprawić mu zielony pogrzeb w swojej posiadłości w lasach Maine. To był impuls, który skłonił wybitnego biologa do rozważań nad zagadnieniem fascynującym go od dawna. Czym w świecie zwierząt jest śmierć? Jak różne gatunki traktują przechodzenie na drugą stronę? Czy poznanie procesów zachodzących w naturze może przynieść człowiekowi duchowe korzyści? Żeby odpowiedzieć na te pytania, Heinrich obserwował niesamowite zachowania istot, których ludzie na ogół nie dostrzegają, a jeśli już, to często odwracają się z obrzydzeniem. Efektem tych obserwacji jest wyjątkowa książka, w której opisał tak niezwykłe z naszego punktu widzenia zdarzenie jak pogrzeb myszy wyprawiony przez chrząszcze grabarze. Zbadał też sposoby porozumiewania się kruków, które są naczelnymi grabarzami w krainach północnych, niezamierzoną współpracę wilków i dużych kotów, lisów i łasic, bielików i kowalików, które pomagają jedne drugim żerować w najtrudniejszym zimowym okresie. Przyjrzał się też uważnie temu, gdzie i w jaki sposób odwieczną i doniosłą rolę padlinożerców i grabarzy odgrywają ludzie, umożliwiając tym samym nie przemianę prochu w proch, lecz przemianę życia w życie.
Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali
Aneta Godynia
Dlaczego Polacy nie wstydzą się już wiejskiego pochodzenia >> PRZECZYTAJ "Łatwiej o dzieciątko niż o cielątko". Prawdziwe życie wiejskich dzieci >> PRZECZYTAJ Klątwa zrośniętych owoców. W co wierzyły nasze prababki, będąc w ciąży? >> PRZECZYTAJ Te imiona nadawano tylko nieślubnym dzieciom. "Miała to być przestroga dla innych" >> PRZECZYTAJ Dzieciństwo bez beztroski. Tak wyglądała codzienność najmłodszych na dawnej wsi >> PRZECZYTAJ Dzieciństwo odarte z mitów. Jak wyglądało życie wiejskich dzieci w XIX wieku i na początku XX stulecia? >> PRZECZYTAJ Jak żyły dzieci na polskiej wsi? Poruszająca opowieść w radiowej bibliotece >> PRZECZYTAJ Na wsiach nieślubne dzieci były zawsze >> PRZECZYTAJ Dzieciństwo na dawnym Podbabiogórzu trwało tylko moment. Bestsellerowe „Wiejskie dzieci” oddają głos naszym pradziadkom >> PRZECZYTAJ Polska wieś przełomu XIX i XX wieku to miejsce, w którym dzieciństwo – rozumiane jako szczególny, chroniony okres życia, przeznaczony na naukę i zabawę – praktycznie nie istniało. Małe dzieci w chłopskich rodzinach żyły w zasadzie tymi samymi sprawami, którymi żyli dorośli. Tak samo dotyczyła ich praca, obowiązki i lęk przed głodem czy śmiertelnymi chorobami. Brzmi przygnębiająco? Niewątpliwie. Tym bardziej gdy uświadomimy sobie, że tamte niedożywione, przemęczone, pozbawione beztroski maluchy były naszymi prababkami i pradziadkami. W swojej książce Aneta Godynia spogląda na koniec XIX, początek XX wieku i na II Rzeczpospolitą oczami wiejskich dzieci. Pokazuje między innymi codzienny znój, którym przede wszystkim wypełniona była ich egzystencja. Pisze również o zabawach, edukacji, karach, ówczesnym podejściu do wychowania oraz o relacjach dzieci z dorosłymi. Opowiada o emocjach, marzeniach i tęsknotach. Przywraca głos najmłodszym sprzed ponad stulecia – tym, z których codzienności wyrosły nasze korzenie. Dla czytelników, którzy chcą lepiej zrozumieć losy swoich przodków i przyjrzeć się codzienności, w jakiej dorastały wcześniejsze pokolenia Polaków, książka ta będzie cennym źródłem wiedzy o dzieciństwie w XIX-wiecznych chłopskich rodzinach.