Obyczajowa
Gabriela Zapolska
Co się stanie, gdy znudzona życiem, nieco zblazowana żona urzędnika uda się dla kuracji do Zakopanego i spotka tam młodego, przystojnego aktora? Czy tak właśnie zaczyna się sezonowa miłość? Historia romansu na tle polskich Tatr dziś również zadziwia celnością obserwacji zachowań ludzkich i znajomością charakterów, które Zapolska mistrzowsko wykorzystuje w powieści.
Robert van Gulik
Sędzia Di mierzy się z próbą wyjaśnienia serii morderstw. Tym razem tytułowy bohater nie zostaje przedstawiony jako genialny i nieomylny śledczy, ale jako człowiek, który ma prawo do pomyłki oraz świadomość jej czasem niezwykle dramatycznych konsekwencji.
Robert van Gulik
Tytułowy bohater zostaje gubernatorem. Szybko przychodzi mu zmierzyć się z niezwykle trudną sytuacją panującą w mieście. Wybucha powstanie ludowe, wokół panują zaraza i susza. Mimo wyjątkowo niesprzyjających warunków sędzia z zaangażowaniem bada tajemniczą sprawę śmierci służącej i zagadkę rozbitej wazy.
Robert van Gulik
Choć nazwa Rajska Wyspa" przywodzi na myśl wyłącznie pozytywne skojarzenia, w tym właśnie miejscu sędzia Di będzie musiał zmierzyć się z następną niezwykle trudną kryminalną historią. Di poznaje zatem koleje losów okrutnej kurtyzany oraz dzieje zbrodni, która miała miejsce trzy dekady wcześniej.
Sędzia Di i nawiedzony klasztor
Robert van Gulik
Klasztor Porannych Obłoków miał być bezpiecznym schronieniem dla odbywającego podróż sędziego Di. Tymczasem mają tam miejsce niewytłumaczalne racjonalnie wydarzenia. Widmo dawnych zbrodni to jednak nie wszystko, okazuje się bowiem, że w klasztorze nadal dochodzi do morderstw. Sędzia Di rozpoczyna wnikliwe śledztwo.
Robert van Gulik
Sędzia Di przybywa do okręgu Wei-ping. Żona tamtejszego sędziego pokoju została zgwałcona i zasztyletowana. Mąż ofiary nie potrafi już sprawować swoich obowiązków, nie umie także zmierzyć się z poszukiwaniem mordercy. Zadanie odnalezienia zbrodniarza musi zatem wykonać sędzia Di.
Robert van Gulik
Sędzia Di znów mierzy się z kryminalną zagadką. W wiejskim dworze zostaje zamordowana młoda kobieta, a podczas smoczych regat życie traci występujący w zawodach mężczyzna. Śmierć dwojga ofiar wiąże się z niezwykłym skarbem z cesarskiego haremu, ukradzioną niegdyś perłą. Złowroga atmosfera otaczająca tajemnicze wydarzenia nie przeraża jednak zdeterminowanego sędziego.
Robert van Gulik
Trwa festiwal w Chin-hwa. Sędzia Di stara się odnaleźć zabójcę młodej kobiety. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa tym razem życie traci student. Spokój środowiska, które uważnie obserwuje sędzia Di szybko okazuje się wyłącznie pozorny.
Robert van Gulik
Tym razem sędzia Di staje przed koniecznością rozwiązania kilku kryminalnych zagadek. Wyjątkowo wymagające będzie śledztwo zorientowane na poszukiwaniu zabójcy młodej kobiety. Trop prowadzi w stronę kochanka dziewczyny, jednak wnikliwy sędzia nie jest przekonany do takiego scenariusza wydarzeń.
Robert van Gulik
Nieopodal wąskich ulic tętniącego życiem miasteczka przy zachodniej granicy kraju sędzia Di prowadzi kolejne śledztwo. Tym razem zbrodnie miały miejsce w buddyjskim klasztorze, w którym pojawia się tajemnicza zjawa. Na tym nie koniec złowrogich wydarzeń. Kolejne łączą się z kradzieżą złota i zaginięciem młodej kobiety.
Edmund Bogdanowicz
"Czy to jednak llanerowie, czy montanerowie, obaj mają często do czynienia z dzikimi plemionami Indian rozbójniczych, tzw. indios bravos, którzy przed szybko postępującą cywilizacją cofnęli się w niedostępne wąwozy górskie i wyżyny Andów. Stąd dziś jeszcze czynią oni napady na zasunięte głęboko w step llanosów fermy, a najczęściej napadają w górach. / Do takich szajek rozbójniczych należą szczególniej szczątki licznego niegdyś plemiona Aymarów, zamieszkałego w Andach i żyjącego z polowania, hodowli bydła i rozbójnictwa. / W chwili, gdy rozpoczynamy nasze opowiadanie, na jednym ze schodów skalnych, w miejscowości wyżej opisanej siedziało pacholę może 16-letnie w ubiorze Aymarów i zadumane patrzyło w przestrzeń." (fragment) Tagi: powieść, dla młodzieży,
Sępie gniazdo. Opowiadanie przygodowe z puszczy południowoamerykańskiej
Edmund Bogdanowicz
Gdybyśmy stanęli na wierzchołku Andów, które piętrzą się szczególniej stromo około równika, ujrzelibyśmy na północ od rzeki Orinoko, młodszej siostrzycy Amazonki, olbrzymią płaszczyznę, zarosłą trawą, przeplecioną krzewami, usrebrzoną na zachodzie potokami i noszącą nazwę hiszpańską llanos. Podobnie, jak pampasy na południu i prerie na północy, llanosy tworzą ogromny step, który jednak w listopadzie, po ostatnich deszczach zwrotnikowych, przemienia się w wyschłą i szarą pustynię. Lecz kiedy zielenią się jeszcze gęste trawy, na stepie pasą się nieprzejrzane stada bydła, a za niemi uwijają się przyrośli do swych koni llanerosy, pastuchy. Llanosy docierają aż do podnóża Andów, i zdają się wspinać na nie zielenią, która słabnie, szarzeje z wolna, aż wreszcie kończy się srebrną linią wieczystego śniegu. Tu z rzadka od strony Wenezueli i Kolumbii dochodzą hacjendy hiszpańskich hodowców bydła i pną się także po schodach kamiennego grzbietu, wytwarzając szczególny rodzaj ludności montanerów, górali, którzy zżyli się równie z płaszczyzną stepu, jak i ze skalistymi wzgórzami. Czy to jednak llanerowie, czy montanerowie, obaj mają często do czynienia z dzikimi plemionami Indian rozbójniczych, tzw. indios bravos, którzy przed szybko postępującą cywilizacją cofnęli się w niedostępne wąwozy górskie i wyżyny Andów. Stąd dziś jeszcze czynią oni napady na zasunięte głęboko w step llanosów fermy, a najczęściej napadają w górach. Do takich szajek rozbójniczych należą szczególniej szczątki licznego niegdyś plemiona Ajmarów, zamieszkałego w Andach i żyjącego z polowania, hodowli bydła i rozbójnictwa. W chwili, gdy rozpoczynamy nasze opowiadanie, na jednym ze schodów skalnych, w miejscowości wyżej opisanej siedziało pacholę może 16-letnie w ubiorze Aymarów i zadumane patrzyło w przestrzeń. Oczy chłopca kierowały się ku llanosom, ukrytym za wierzchołkami gór, ku srebrnej wstędze Orinoko i biegły dalej jeszcze, mgląc się jakąś mgłą rozrzewnienia...
Helena Mniszkówna
Sfinks to powieść, która powstała w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Zawiera gorzką krytykę pierwszych lat wolności. Głównymi bohaterami powieści są związani uczuciem Halina Strzemska i Aleksy Mgławicz oraz stary Sybirak Jacek. Różnymi drogami zmierzają ku odrodzonej Polsce. Tu jednak następuje zderzenie wielkich ideałów z prozą życia.
Charlotte Bronte
Borykający się z przeciwnościami losu młody przedsiębiorca, Robert Moore, sprowadza do swej fabryki nowoczesne maszyny, czym naraża się lokalnej ludności do tego stopnia, że doczekuje się zamachu na swoje życie. By ratować podupadający interes, Moore rozważa poślubienie zamożnej i dumnej Shirley Keeldar, mimo że jego serce należy do nieśmiałej Caroline, żyjącej w całkowitej zależności od swego stryja. Tymczasem Shirley zakochana jest w ubogim Louisie, który zajmuje posadę guwernera w rodzinie jej wuja. Choć Louis odwzajemnia jej uczucie, ambicja i świadomość przepaści majątkowej, która ich dzieli nie pozwalają mu się do tego przyznać.Shirey, napisana przez Charlotte Brontoe zaraz po Dziwnych losach Jane Eyre, to pełna pasji opowieść o konflikcie klas, płci i pokoleń, toczącym się wśród wrzosowisk północnej Anglii i na tle niespokojnej epoki wojen napoleońskich.
Charlotte Brontë
Shirley, the second published novel by Charlotte Bronte, was released in 1849 amongst high anticipations by readers and critics after super success of Jane Eyre. Probably, it is the most suspenseful novel by Charlotte Bronte. The novel delicately combines classic Gothic motives motives, relatively speaking, are classically the detective. However, under the brilliant pen of Bronte, enthralling story becomes just a brilliant frame for the delicate, perfectly adjusted psychologically history of difficult relations of men and two female relations that are far beyond the traditional love triangle...
Siedem dni, które wstrząsnęły Pcimiem, czyli spór o Dwór
Maria Teresa Pietrzak
Przez całe nasze naukowe życie, kolejni wykładowcy (niekoniecznie nauczyciele, bo nie wszyscy nas nauczają) języka polskiego zadręczają nas Panem Tadeuszem twierdząc, nie wiedzieć czemu, iż utwór zaczynający się od słów Litwo, ojczyzno moja jest polską epopeją narodową.I tak od podstawówki, aż po ho, ho! (zależy, jak długo zamierzamy wiedzę swoją pogłębiać). I właśnie z tego powodu, pewnego dnia postanowiłam zrobić trochę na złość tym wszystkim polonistom i czas przełomowy, który dotyczy mojego pokolenia opisać w nieco niekonwencjonalny sposób, bazując na naszej epopei.Wszak w Pcimiu też coś się kończy i coś się na nowo rozpoczyna, a jednak wszystko pozostaje po staremu. Maria Teresa PietrzakMoje motto życiowe brzmi: "Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną Na klombach mych myśli sadzone za młodu. Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną I które mi świeci bez trosk i zachodu(...)" /K. Wierzyński/Urodziłam się 3 stycznia 1962 roku w Bogucicach. Podobno była to środa. Zatem urodziłam się trzeciego dnia tygodnia, trzeciego dnia miesiąca oraz trzeciego dnia roku! Takie moje trzy po trzy!Imiona, nie wiedzieć czemu odziedziczyłam po cesarzowej Austrii: Marii Teresie, która podobno była bardzo mądrą kobietą. Zatem imiona odziedziczyłam. I mam wrażenie, że to wszystko!Przez dwadzieścia dwa lata mieszkałam w Katowicach, potem na piętnaście lat przepadłam w Tychach, by wreszcie w sierpniu 1999 roku przeprowadzić się do Czechowic-Dziedzic i mam nadzieję, już tutaj pozostać na całą moją wieczność.Od zawsze pisałam opowiadania oraz różnego rodzaju wspomnienia. Sporadycznie wiersze (trochę się ich uzbierało). Ale najbardziej interesują mnie ludzkie losy przeplatane historią. Samozwańczo nazywam siebie kronikarzem dziejów.W latach 2000-2002 współpracowałam z lokalną gazetą Życie Czechowic-Dziedzic. Sporadycznie pisałam artykuły do Dziennika zachodniego oraz do miesięcznika Śląsk.W maju 2007 roku podczas tygodnia bibliotek miałam swój wieczorek poetycki.W 2011 roku własnym sumptem wydałam książeczkę wspomnieniową pt: "Ulice mojego miasta". o czym można przeczytać na Czecho.pl., lubimy czytać.pl. oraz we wrześniowym numerze miesięcznika Śląsk z 2011 roku.Ponieważ postanowiłam, że będę żyła wiecznie, mam nadzieję, że moje zamiłowanie do pisania czegokolwiek nigdy nie przeminie!Patronat medialny:TwojaKultura.pl