Obyczajowa
Ignacy Krasicki
Nie wszystko złoto, co się świeci z góry, / Ani ten śmiały, co się zwierzchnie sroży: / Zewnętrzna postać nie czyni natury, / Serce, nie odzież, ośmiela lub trwoży. / Dzierżały miejsca szyszaków kaptury, / Nieraz rycerzem bywał sługa boży; / Wkrada się zjadłość i w kąty spokojne - / Taką ja śpiewać przedsięwziąłem wojnę. (Fragment)
Monachomachia i Antimonachomachia
Ignacy Krasicki
"Tematem utworu jest walka pomiędzy mnichami dwóch zakonów: karmelitów i dominikanów. Przedstawienie sporu mnichów w utworze naznaczone jest groteskowym humorem. Jednocześnie Monachomachia jest ostrą satyrą, krytyką ukrytą pod kostiumem zabawnych postaci. Utwór jest dynamiczny, pełen komizmu przykładem jest choćby scena batalistyczna, kiedy to idą w ruch naczynia i trepy, postać ojca Hilarego czy też fakt, że zwaśnionych godzi mocny trunek i wspólna namiętność do kielicha. Monachomachia wywołała skandal występowała przeciw zakonom, zasobnemu życiu duchownych, próżniactwu i zacofaniu. Stanowi utrzymaną w duchu oświecenia krytykę wad społecznych, obecnych również w Kościele, czego Krasicki nigdy nie ukrywał. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Monachomachia,_czyli_Wojna_mnichów Antymonachomachia (z gr. monachos mnich, machia walka) poemat heroikomiczny autorstwa Ignacego Krasickiego wydany po raz pierwszy anonimowo w 1780 roku. Antymonachomachia powstała jako odpowiedź na liczne głosy krytyki. Autor stworzył ją jako pozorne przeciwieństwo Monachomachii, dokonując w sposób ironiczny pochwały życia zakonników. Treścią poematu jest historia klasztoru, do którego wiedźma podrzuca egzemplarz Monachomachii, która wywołuje oburzenie mnichów. Podobnie jak poprzednie dzieło, Antymonachomachia zawiera 6 pieśni podzielonych na oktawy i posługuje się jedenastozgłoskowcem. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Antymonachomachia)"
Halszka Opfer
Dramatyczna opowieść kobiety molestowanej w dzieciństwie. Kontynuacja bestselleru Kato-tata. Monidło to dalszy ciąg autentycznych wspomnień autorki przedstawionych w książce Kato-tata. Nie-pamiętnik. Jak wpłynęło molestowanie małej dziewczynki przez ojca i horror, jaki przeżyła w rodzinnym domu na jej dorosłe życie? Ile upokorzeń i złego traktowania od męża, teściów, rodziców i innych musiała jeszcze doznać? Historia mrocznego dzieciństwa się powtórzyła, gdyż jak twierdzi Halszka: Ofiara jest zawsze ta sama, tylko kaci się zmieniają.
Alfred Siatecki
"Gdyby chodziło o zwykłego mieszkańca miasta, nawet by nie poganiał policjantów. (...) Otremba prawdopodobnie nie zmarł z przyczyn naturalnych...". Spokojna dzielnica zamieszkała przez ludzi związanych z akademią. Nikt nie spodziewał się takiej zbrodni w takim miejscu, gdzie każdy ma oko na posesję sąsiadów. Śledczym trudno znaleźć motyw zabójstwa dwojga emerytowanych naukowców. Jakie tajemnice mogą kryć się za karierą zawodową denata w Brandenburgii? I czy tragiczny wypadek sprzed lat może mieć związek z tym niewytłumaczalnym aktem przemocy? Redaktor Jung - jak zawsze balansujący na granicy etyki dziennikarskiej i policyjnych procedur - ma do rozwiązania nie lada zagadkę. Gratka dla miłośników Dolnego Śląska i społeczno-obyczajowych kryminałów Zygmunta Miłoszewskiego.
Edgar Allan Poe
Zabójstwo przy Rue Morgue, w polskim przekładzie także: Morderstwo przy Rue Morgue nowela napisana przez Edgara Allana Poego, opublikowana w czasopiśmie Grahams Magazine w roku 1841. Autor zaliczał ją do grupy jego historii analitycznych. Określana jest jako pierwszy utwór detektywistyczny. Podobne dzieła, poprzedzające jednak utwory Poego, to Panna de Scudery (1819) Ernsta Hoffmanna oraz Zadig (1748) Woltera. C. Auguste Dupin jest detektywem z Paryża, który decyduje się rozwiązać zagadkowe morderstwo dwóch kobiet w tym mieście po tym, jak podejrzany został już aresztowany. Wielu świadków było cytowanych w gazetach, że słyszeli podejrzanego, jednak każdy z nich uważał, że był to inny rodzaj głosu. Na miejscu zbrodni Dupin znajduje podejrzany włos... (Za Wikipedią). A co było dalej będzie można się dowiedzieć po przeczytaniu noweli do końca.
Aleksandra Majdzińska
Niczym przez szkło powiększające autorka obserwuje detale spraw pomijanych, niezauważanych, które toczą się z dala od głównych dróg. Takich, o których woli się milczeć. Każde opowiadanie to los pojedynczego człowieka zdeterminowany przez wielką historię lub przez drobne, codzienne sprawy. Czternaście zapamiętanych obrazków, przy których warto się zatrzymać. Aleksandra Majdzińska debiutuje książką poruszającą zupełnie dzisiaj zapomniane wątki, zapisuje białe plamy polskiej kultury, powraca do tego, co nieśmiało i w ramach mowy ezopowej pojawiało się w polskiej prozie lat 60. Morkut to opowieść o tych, którym nigdy nie oddano głosu (jak dzieci, biedota, wrogowie narodowi) albo ich głos marginalizowano (jak większość kobiecych bohaterek). Ironia historii, ślepe tory dziejów, wstydliwe zdarzenia – to jej żywioł. Mocny rysunek, wyraziste konflikty równoważą się tu z zawieszonymi zakończeniami i niejasną oceną moralną, powracają wypierane narodowe traumy, cały katalog wstydów i hańb. Żywiołem tych opowiadań jest historia, ale pojmowana w sposób nowoczesny, z żywymi, świeżymi postaciami, bo Majdzińska dobrze wie, że publikuje po #MeToo i po uznaniu w Polsce przemocy domowej za akceptowaną władzę rodziców. O piszących w ten sposób mówi się dzisiaj, że nie biorą jeńców. Paulina Małochleb, ksiazkinaostro.pl
Katarzyna Podlejska
Morza księżycowe to opowieść o radości i niepokoju, emocjach wypływających z możliwości przybywania z drugim człowiekiem oraz magii towarzyszącej każdej relacji. W tle poznajemy małomiasteczkową mentalność, której nierzadko towarzyszy poczucie rezygnacji, jaką niesie niespełnienie w życiu. Dwoje głównych bohaterów wciąż unosi się na jego powierzchni, dopóki magiczna siła rządząca miastem nie skrzyżuje ich dróg.
Maria Konopnicka
Pan Kapturkiewicz jest prostym pracownikiem technicznym w teatrze. Choć jako dekorator nie ma wpływu na program, marzy mu się, by wystawić "Burzę" Szekspira. Na kwitach za pracę zaczyna podpisywać się jako Prospero, na zapleczu śni o tym, jak konstruuje na potrzeby spektaklu wiarygodny, wzburzony ocean. Tymczasem teatr usiłuje na siebie zarobić i nieustannie wystawia sztukę "Walentyna, czyli pantofel bez pary".