Obyczajowa
Choi Eunyoung
Trzydziestodwuletnia Jiyeon ucieka z Seulu do rodzinnego miasteczka matki. Przypadkiem spotyka dawno niewidzianą babcię, z którą straciła kontakt, gdy była jeszcze dzieckiem. Powoli odbudowują relację, spędzając czas na rozmowach, głównie o losach ich rodziny. Tak Jiyeon poznaje Miseon - swoją matkę, od której oddaliła się przez problemy rodzinne; swoją babkę, zaradną, ciężko pracującą Yeongok, wreszcie, prababkę Samcheon, po której odziedziczyła rysy twarzy. Przez kolejne miesiące słucha o pełnym trudów życiu pod okupacją Japonii, a potem w czasie wojny koreańskiej, kiedy to kobiety zmuszone były walczyć o to, by utrzymać bliskich razem. Niezwykła przyjaźń, która połączyła losy Samcheon i Saebi na pokolenia, odciska na Jiyeon niezmywalne piętno. Jasna noc, powieść Choi Eunyoung, autorki zbioru Uśmiech Shoko, to poruszająca saga rodzinna opowiedziana z perspektywy czterech pokoleń przejmująco silnych, ale i jednocześnie czułych kobiet, na tle burzliwej historii Korei.
Kristan Higgins
Zabawna, romantyczna i głęboko poruszająca powieść autorki Zdejmij z nieba księżyc. Trzy kobiety. Trzy historie. Jedna jasna strona życia. Plan na życie Lark Smith był prosty: znaleźć fantastycznego partnera, stworzyć idealne małżeństwo na wzór małżeństwa rodziców, urodzić kilkoro dzieci i zbudować karierę onkolożki. Ale jak to z planami bywa, nie zawsze wypalają. Pomoc zjawia się z najmniej spodziewanej strony znakomity chirurg Lorenzo Santini (nieoficjalnie: dr Szatan) pilnie potrzebuje osoby towarzyszącej na ślub siostry. W zamian obiecuje ułatwić Lark powrót do pracy na oddziale onkologicznym. Nikt nie odrzuca takiej okazji, a już z pewnością nie Lark, która od samego początku zakochuje się w rodzinie dra Szatana, a najbardziej w... No właśnie. Tymczasem Ellie Smith, mama Lark, wprowadza się do Joy, ekstrawaganckiej gospodyni swojej córki, co stanowi początek niesamowitej przyjaźni. Długie lato nad oceanem i życiowe sztormy to świetna okazja, by trzy kobiety przemyślały swoje życie i odkryły, że to, co najpiękniejsze, dzieje się wtedy, gdy nie przebiega ono zgodnie z planem.
Jasnowidzenia inżyniera Szarka
Krzysztof Boruń
W szarych realiach polskiego PRL-u dochodzi do awarii w elektrowni, w wyniku czego inżynier Szarek nabiera zaskakujących umiejętności. Próbując zrozumieć swoją przypadłość, bohater odwiedza kolejne postaci: okultystę, osadzonego w więzieniu, prokuratora itd. Istna galeria postaci! Każdy z nich próbuje na swój sposób wytłumaczyć fakt, że Szarek potrafi przewidywać przyszłość.
Honoriusz Balzak
Powieść Jaszczur Honoriusza Balzaka należy do Studiów filozoficznych cyklu Komedia Ludzka. Akcja powieści rozgrywa się bezpośrednio po rewolucji lipcowej, kiedy to na tron wstąpił Ludwik Filip I. Główny bohater utworu, dwudziestopięcioletni Rafael de Valentin, postanawia wówczas popełnić samobójstwo. Przegrał bowiem w kasynie ostatnie posiadane pieniądze. Przypadkiem trafia do sklepu z dziełami sztuki. Właściciel sklepu pokazuje Rafaelowi kawałek jaszczuru z inskrypcją w sanskrycie. Mówi ona, że właściciel jaszczura będzie mógł spełnić każde swoje marzenie, jednak równocześnie skóra będzie się kurczyć. Kiedy zniknie całkowicie, jej posiadacz umrze...
Honoré Balzac
Utwór z serii "Komedia Ludzka" - cyklu powieści i opowiadań francuskiego pisarza Honoriusza Balzaka. Balzac potraktował człowieka jako gatunek przyrodniczy i rozpatruje jego odmiany występujące w różnych środowiskach. Siłą napędową jego postaci jest dążenie do kariery i zdobycie pieniędzy. Sprawy finansowe znał z własnego doświadczenia, opisy operacji kredytowych (weksle, długi, wierzyciele, egzekucje) mogą służyć jako przykłady podręcznikowe z ekonomii. Obok pieniądza najważniejszym tematem jest miłość. Balzac zgłębił duszę (psychikę) kobiety, jak mało który pisarz. Po pierwszych sukcesach literackich Balzac prowadził bujne życie towarzyskie, był ulubieńcem pań z towarzystwa, które nie szczędziły mu swych wdzięków. On za to chcąc zaimponować swym kochankom, wydawał więcej niż zarabiał, przez co tonął w długach. Ratował się biorąc zaliczki na powieści, których jeszcze nie napisał.
Honoré de Balzac
Honoriusz Balzac (Honoré de Balzac): Jaszczur. La Peau de chagrin. Opowieść fantastyczno-magiczna z nutą humoru i wątkiem miłosnym. Znajdziemy w niej tajemniczy wschodni talizman, wiele ciekawych przygód, momentami zapierających dech w piersiach. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Fragmenty: Pod koniec października r. 1829, młody człowiek wszedł do Palais-Royal w chwili, gdy otwierano domy gry, zgodnie z prawem popierającem namiętność tak dogodną do opodatkowania. Nie namyślając się zbytnio, wszedł na schody wiodące do szulerni nr. 36. Panie, panie, kapelusz? krzyknął za nim suchy i zrzędny głos małego, wyblakłego staruszka, przycupniętego w cieniu, za barierą, który wstał nagle, ukazując plugawą fizjognomię. Skoroś przekroczył próg domu gry, prawo obiera cię najpierw z kapelusza. Jest-li to ewangeliczna i opatrznościowa przenośnia? Czy to nie jest raczej sposób zawarcia z tobą piekielnej umowy, mocą wziętego od ciebie jakiegokolwiek zastawu? Czy to ma wymóc na tobie pełną szacunku postawę wobec tych, którzy zabiorą ci pieniądze? Czy to policja, przyczajona we wszystkich ściekach społecznych, pragnie znać nazwisko tego kapelusznika albo twoje, o ile je wypisałeś na swym nakryciu głowy? Czy to może wreszcie po to, aby zdjąć pomiar twojej czaszki, dla celów pouczającej statystyki co do pojemności mózgów graczy? Na tym punkcie zarząd zachowuje zupełne milczenie. Ale, wiedz to dobrze, ledwie uczyniłeś krok w stronę zielonego stolika, już twój kapelusz nie należy do ciebie, tak samo jak ty sam nie należysz do siebie: należysz do gry, ty, twój majątek, twoje nakrycie głowy, twoja laska i twój paltot. Przy wyjściu, GRA okaże ci, jakby dla zadrwienia z ciebie, że jeszcze zostawiła ci coś, oddając ci twoje rzeczy. Bądź co bądź, o ile miałeś kapelusz nowy, dowiesz się, po szkodzie, że gracz powinien mieć specjalny kostium. Zdziwienie młodego człowieka, kiedy otrzymał drewienko z numerem w zamian za swój kapelusz, którego brzegi, na szczęście, były lekko wytarte, dość wyraźnie świadczył o duszy jeszcze niewinnej; toteż starzec, który z pewnością od młodu gnił w gorączkowych rozkoszach życia graczy, objął go martwym i wystygłem spojrzeniem, w którym filozof wyczytałby nędze szpitala, tułaczkę bankructwa, protokóły samobójstw, dożywotnie galery, wysiedlenia do Guazacoalco. Człowiek ten, którego długa biała twarz była tak chuda jak zupka w garkuchni, przedstawiał blady obraz namiętności sprowadzonej do swej najprostszej wymowy. W zmarszczkach jego czaiły się ślady dawnych tortur; z pewnością człowiek ten niósł molochowi gry swoją nędzną płacę tuż po jej otrzymaniu. Podobny szkapie, na którą bat już nie działa, nie wzruszał się niczym; głuche jęki zrujnowanych graczy, ich nieme błagania, ich tępe spojrzenia znajdowały go stale obojętnym. Była to wcielona Gra. Gdyby młody człowiek przyjrzał się temu smutnemu cerberowi, może byłby sobie powiedział: W tym sercu jest już tylko talia kart! Nieznajomy nie usłuchał tej żywej przestrogi, pomieszczonej tu be zwątpienia przez Opatrzność, tak jak pomieściła ona wstręt u progu wszystkich miejsc rozpusty. Wszedł pewnym krokiem do sali, gdzie dźwięk złota działał upajająco na rozgrzane pożądliwością zmysły. Młodzieńca tego pchało tam zapewne najlogiczniejsze ze wszystkich wymownych zdań Jana Jakuba Rousseau, którego smutna myśl jest, jak sądzę, ta: Tak, rozumiem, że człowiek idzie grać, ale wtedy, gdy, między sobą a śmiercią, widzi jedynie ostatniego talara. Vers la fin du mois doctobre dernier, un jeune homme entra dans le Palais-Royal au moment o les maisons de jeu souvraient, conformément la loi qui protge une passion essentiellement imposable. Sans trop hésiter, il monta lescalier du tripot désigné sous le nom de numéro 36. Monsieur, votre chapeau, sil vous plaît ? lui cria dune voix sche et grondeuse un petit vieillard blme accroupi dans lombre, protégé par une barricade, et qui se leva soudain en montrant une figure moulée sur un type ignoble. Quand vous entrez dans une maison de jeu, la loi commence par vous dépouiller de votre chapeau. Est-ce une parabole évangélique et providentielle ? Nest-ce pas plutôt une manire de conclure un contrat infernal vous en exigeant je ne sais quel gage ? Serait-ce pour vous obliger garder un maintien respectueux devant ceux qui vont gagner votre argent ? Est-ce la police tapie dans tous les égouts sociaux qui tient savoir le nom de votre chapelier ou le vôtre, si vous lavez inscrit sur la coiffe ? Est-ce enfin pour prendre la mesure de votre crâne et dresser une statistique instructive sur la capacité cérébrale des joueurs ? Sur ce point ladministration garde un silence complet. Mais, sachez-le bien, peine avez-vous fait un pas vers le tapis vert, déj votre chapeau ne vous appartient pas plus que vous ne vous appartenez vous-mme : vous tes au jeu, vous, votre fortune, votre coiffe, votre canne et votre manteau. votre sortie, le Jeu vous démontrera, par une atroce épigramme en action, quil vous laisse encore quelque chose en vous rendant votre bagage. Si toutefois vous avez une coiffure neuve, vous apprendrez vos dépens quil faut se faire un costume de joueur. Létonnement manifesté par létranger quand il reçut une fiche numérotée en échange de son chapeau, dont heureusement les bords étaient légrement pelés, indiquait assez une âme encore innocente. Le petit vieillard, qui sans doute avait croupi ds son jeune âge dans les bouillants plaisirs de la vie des joueurs, lui jeta un coup dil terne et sans chaleur, dans lequel un philosophe aurait vu les misres de lhôpital, les vagabondages des gens ruinés, les procs-verbaux dune foule dasphyxies, les travaux forcés perpétuité, les expatriations au Guazacoalco. Cet homme, dont la longue face blanche nétait plus nourrie que par les soupes gélatineuses de dArcet, présentait la pâle image de la passion réduite son terme le plus simple. Dans ses rides il y avait trace de vieilles tortures, il devait jouer ses maigres appointements le jour mme o il les recevait ; semblable aux rosses sur qui les coups de fouet nont plus de prise, rien ne le faisait tressaillir ; les sourds gémissements des joueurs qui sortaient ruinés, leurs muettes imprécations, leurs regards hébétés, le trouvaient toujours insensible. Cétait le Jeu incarné. Si le jeune homme avait contemplé ce triste Cerbre, peut-tre se serait-il dit : Il ny a plus quun jeu de cartes dans ce cur-l ! Linconnu nécouta pas ce conseil vivant, placé l sans doute par la Providence, comme elle a mis le dégot la porte de tous les mauvais lieux ; il entra résolument dans la salle o le son de lor exerçait une éblouissante fascination sur les sens en pleine convoitise. Ce jeune homme était probablement poussé l par la plus logique de toutes les éloquentes phrases de J.-J. Rousseau, et dont voici, je crois, la triste pensée : Oui, je conçois quun homme aille au Jeu ; mais cest lorsque entre lui et la mort il ne voit plus que son dernier écu.
Agnieszka Kuchmister
Kontynuacja Florentyny od kwiatów i Nadziei od zwierząt, zwieńczenieserii sokołowskiej. Sokołów wciąż nie jest sielskim miejscem. W tajemniczych okolicznościach znika córka sołtysa, do pałacu wprowadzają się dziwni lokatorzy. W okolicy aż kipi od domysłów i pytań. Odpowiedzi na nie pojawiają się w męczących snach Jaśminy, kobieta gubi się między majakami a jawą. Czy traci zmysły, czy to ktoś z przeszłości próbuje wedrzeć się w jej sny? Co przyjdzie wraz z wielką wodą, która nawiedzi kraj w 1997 roku? Czego boją się nowi mieszkańcy pałacu? Jaki mrok widzi w ludziach babka Grzebielucha odczyniająca uroki w domku na skraju lasu? W gawędzie osadzonej w realiach polskiej wsi wszechobecna tajemnica splata się z mrocznymi wątkami, tworząc oniryczną opowieść o przemijaniu i magii, która istnieje tuż pod powierzchnią rzeczywistości. Jaśmina od snów łączy w sobie elementy baśni, fantastyki i kryminału. Eksploruje metaforyczne wymiary ludzkiego życia, przeplata doświadczenia codzienności z nadnaturalnymi elementami.
Edgar Wallace
Urokliwy, acz niebogaty młodzieniec, Juljan Lester, ma śmiałe plany matrymonialne wobec młodziutkiej Marji. Porywy serca są jednak studzone podszeptami rozumu, który nakazuje absztyfikantowi rozeznać sytuację majątkową potencjalnej małżonki. Dziewczyna jest córką przedwcześnie zmarłej hrabianki, która na łożu śmierci oddała ją pod opiekę swojej służącej. Juljan zgłasza się po pomoc do detektywa Johna Morlaya, który oficjalnie odrzuca zlecenie, ale wiedziony prywatną ciekawością zaczyna zgłębiać temat na własną rękę. Zdesperowany zalotnik postanawia skorzystać z pomocy przypadkowego rabusia-recydywisty. Gratka dla miłośników klasycznych kryminałów - podszytych subtelnym humorem, skoncentrowanych wokół zawiłej zagadki - w stylu Earla Derr Biggersa.