Obyczajowa
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Dalsze losy bohatera powieści Znachor profesora Rafała Wilczura, wybitnego warszawskiego chirurga. Po kilkunastu latach pracy jako wiejski znachor bohater ponownie zostaje naczelnym lekarzem renomowanej stołecznej kliniki. Nie wszystkich jednak cieszy jego powrót. Doktor Dobraniecki, który przez lata nieobecności profesora pełnił jego funkcję, czuje się zagrożony. Prowadzi zakulisową walkę z Wilczurem. Kiedy dochodzi do niezawinionej przez nikogo śmierci pacjenta, którego operował Wilczur, rozpętuje przeciwko swemu zwierzchnikowi nagonkę prasową. Rozgoryczony i załamany profesor ponownie tym razem już w pełni świadomie opuszcza Warszawę. Wraca do wioski, w której spędził ostatnie lata i znów jak dawniej leczy biednych ludzi. Razem z Wilczurem osiedla się tam zakochana w nim młoda lekarka Łucja... Czy życie z dala od wielkomiejskich intryg stanie się dla Rafała Wilczura skutecznym lekiem na jego depresję i pozwoli mu odnaleźć utracony sens życia? Profesor Wilczur to znakomita sensacyjno-obyczajowa historia z wątkami miłosnymi.
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Jan Winkler to awanturnik i kobieciarz, człowiek o wielu twarzach. Polski wymiar sprawiedliwości ściga go za gwałt na nieletniej. Po wielu latach nieobecności jako obywatel USA Winkler wraca do Warszawy. Tu ponownie rzuca się w wir mętnych interesów. Zostaje właścicielem nocnego lokalu, który tak naprawdę stanowi przykrywkę dla handlu żywym towarem. Śledztwo w sprawie porwań młodych i atrakcyjnych kobiet prowadzi prokurator Alicja Horn, która w przeszłości zetknęła się z Winklerem. Alicja i Jan zostają kochankami. Po pewnym czasie Winkler porzuca jednak piękną panią prokurator. Ta doprowadza do jego aresztowania pod zarzutem morderstwa. Choć wie o jego niewinności, bez skrupułów żąda dla niego kary śmierci. Czy powodem tego jest zdrada i zawiedziona miłość? Czy Alicja Horn też tkwiła w ciemnych interesach? Pasjonująca opowieść o świecie, w którym jedyną miarę sukcesu stanowi pieniądz, oraz o destrukcyjnej sile zawiedzionej miłości.
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Pełna niezwykłych zwrotów akcji sensacyjno-romantyczna powieść, której akcja toczy się w Warszawie w latach trzydziestych XX wieku. Jej bohaterem jest Jan Winkler, człowiek umiejący żyć pełną piersią, postać o wielu twarzach i rozlicznych życiorysach, ścigany przez niejeden wymiar sprawiedliwości. Po wielu latach nieobecności, wraca jako obywatel USA do Warszawy, gdzie rzuca się w wir interesów. Niezwykle atrakcyjny, budzi namiętność wśród wielu kobiet. Wśród nich jest także prokurator Alicja Horn, nadzwyczaj atrakcyjna, a przy tym nie do pokonania na sali sądowej. Gdzie? Kiedy? Przysiągłby, że kiedyś musiał ją znać, że te płonące czarne oczy ze wspaniałymi zrośniętymi łukiem czarnymi brwiami i te złociste włosy, i te wprost nieprawdopodobnie wykrojone wargi... Kto?... Kiedy?... Na pewno... Na pewno...
Cyprian Kamil Norwid
O sztuko! Człowiek do ciebie powraca / Jak do cierpliwej matki dziecię smutne / Lub marnotrawny syn, gdy życie skraca, / A słyszy Parek śpiew: Utnę już - utnę!... / O sztuko, wiecznej tęczo Jeruzalem, / Tyś jest przymierza łukiem po potopach / Historii, tobie gdy ofiary palem, / Wraz się jagnięta pasą na okopach... (fragment)
Stefan Żeromski
Powieść Promień opisuje stagnację prowincjonalnego polskiego miasteczka. Jej bohater podejmuje samotnie walkę z zacofaniem prowincjonalnego miasta. Na kształt powieści niewątpliwie miały wpływ kieleckie doświadczenia i obserwacje pisarza. Stefan Żeromski - polski prozaik, publicysta i dramaturg. Jest autorem kilku powieści oraz licznych nowel i opowiadań. Wielokrotnie, podejmując tematykę historyczną, nawiązywał do problemów współczesności. Wielkim zainteresowaniem cieszyły się jego powieści społeczno-obyczajowe Syzyfowe prace i Ludzie bezdomni oraz powieść polityczna Przedwiośnie. Wydarzeniem stała się też wielka powieść historyczna z okresu wojen napoleońskich Popioły oraz klechda z czasów powstania styczniowego Wierna rzeka.
Stefan Żeromski
“Promień” to książka autorstwa Stefana Żeromskiego, polskiego prozaika, publicysty i dramaturga. Żeromski był czterokrotnie nominowany do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. “ Tymczasem wagon, przebywając zwrotnice, zakołysał się raptownie i nim z twarzy podróżnych znikła stereotypowa obawa, czy to aby nie następuje wykolejenie, zwolna wsunął się przed peron. Drzwi otwarto z nieuniknionym trzaskiem. Ukazał się w nich konduktor chorowity, z rzadką, czarną brodą i szyją naprzód wyciągniętą. Idąc wzdłuż wagonów pod ciężarem swego niezmiernego szynela z taką forsą, jakby usiłował raz wreszcie wyrwać się z tej szaty i uciec na koniec świata, mizerak ten zawiadamiał pasażerów w sposób przez nos urzędowy, że kto jedzie do Łżawca, to niech wysiada.” Fragment
Wolter
Głównym tematem Prostaczka jest krytyką zinstytucjonalizowanych form religii i nietolerancji religijnej, która przewija się jako motyw również w wielu innych utworach Woltera. Ostrze krytyki Woltera kieruje przede wszystkim jezuitom, krytyczne uwagi i postulaty autora mają jednak bardziej ogólny charakter i dotyczą podstawowych kwestii dialogu i tolerancji religijnej. Starannie przygotowane wydanie jednego z bestsellerów wszech czasów. Nieśmiertelny klasyk literatury w nowoczesnej formie ebooka. Pobierz go już dziś na swój podręczny czytnik i ciesz się lekturą!
Michał Bałucki
Nowela Bałuckiego przenosi nas w czasy i do świata, który już dawno minął. Jest to piękna, można by chyba nazwać ja uroczą, opowieść o życiu, problemach, marzeniach, pierwszych miłościach pensjonarek. Oto fragment wprowadzenia: Po ogrodzie spacerowało kilkanaście panienek. Wszystkie prawie ubrane były jednakowo w czarne sukienki, białe, sztywne kołnierzyki i takież mankiety. Choć były młode, bardzo młode, bo najstarsza z nich nie skończyła jeszcze osiemnastej wiosny, w ruchach ich panowała powaga, a rozmowy ciche i cale zachowanie się pozbawione były swobody i życia, tak właściwych młodości. Przyczyna tego nienaturalnego usposobienia znajdowała się na końcu głównej alei, w postaci zakonnicy, która w czarnym habicie i białym welonie, otaczającym jej pergaminową twarz i zwiędłe rysy, siedziała na ławce w cieniu kasztana, z brewiarzykiem w ręku, od którego kiedy niekiedy odrywała oczy, aby rzucić je w pogoń za panienkami, rozsypanymi wśród zieloności ogrodu. Spojrzenie tej ochmistrzyni i wysokie mury, którymi otoczony był ogród, trzymały w karbach młodzieńczą żywość pensjonarek. Chodziły po dwie, po trzy najwyżej po ścieżkach wysypanych żółtym piaskiem, jedne rozmawiały, drugie zrywały róże, które właśnie w tym czasie rozkwitały w całej pełni, i robiły z nich wieńce i bukiety na ołtarz; inne pomagały siostrze kołowej była to służąca klasztorna, ale chodziła w habicie i wolno jej było wychodzić za furtkę, za koło, dla załatwiania sprawunków klasztoru, pleć i podlewać w inspektach. Zachęcamy do lektury. Warto bowiem zajrzeć za zasłonę minionego...