Literatura piękna
Jeśli szukasz literatury, która daje do myślenia, rozwija wrażliwość i zostawia ślad - sięgnij po ebook. Literatura piękna w cyfrowej formie to wygoda, swoboda i dostęp do największych dzieł bez wychodzenia z domu. Wszystkie książki dostępne są online - do czytania od razu po zakupie.
Joseph Conrad
"U kresu sił" to nowela Josepha Conrada będąca częścią jego cyklu morskich opowieści. Przedstawia losy kapitana Henryka Whalleya, dowodzącego parowcem „Sofala”, i jego perypetie związane z kobietami.
U kresu sił. The end of the Tether
Joseph Conrad
'U kresu sił' (The End of the Tether) autorstwa Josepha Conrada, w edycji dwujęzycznej polsko-angielskiej, to jeden z kluczowych utworów tego mistrza literatury. Przełożona przez Anielę Zagórską, powieść przenosi czytelników na tło morza i lądów, łącząc w sobie dramatyczne wątki z głęboką analizą ludzkiej kondycji. Fabuła książki koncentruje się na kapitanie parowca "Sofala", który zmierza do lądu. Opisane w powieści malownicze, ale i surowe otoczenie - "bagienne wybrzeże" oraz "oślepiające światło" - odzwierciedla wewnętrzne zmagania bohaterów. Conrad z mistrzowską precyzją przedstawia życie marynarzy, którzy stają w obliczu niepewności i kryzysów osobistych. Joseph Conrad, znany z głębokiego zrozumienia ludzkiej psychiki oraz wyjątkowego stylu narracyjnego, uznawany jest za jednego z najwybitniejszych pisarzy anglojęzycznych. Jego dzieła, mimo że napisane w języku angielskim jako obcokrajowiec, wciąż fascynują czytelników na całym świecie. "U kresu sił" jest doskonałym przykładem jego umiejętności w kreowaniu antybohaterskich postaci oraz w głębokiej analizie moralnych dylematów. Książka ta to doskonała lektura dla miłośników literatury klasycznej oraz dla tych, którzy pragną zgłębić aspekty modernizmu i psychologii postaci. Dzięki tej dwujęzycznej edycji czytelnicy mogą w pełni doświadczyć bogactwa Conrada zarówno w oryginalnej wersji angielskiej, jak i w polskim tłumaczeniu.
Karol May
"U stóp puebla." To kolejna opowieść Karola Maya z serii przygód Winnetou i Old Shatterhanda na Dzikim Zachodzie. W tej powieści bohaterowie wyruszają na poszukiwanie zaginionego przyjaciela, który trafił do indiańskiego puebla - twierdzy w skale. Muszą zmierzyć się z trudnym terenem, wrogimi plemionami oraz rozwiązać tajemnicę puebla, aby uratować swego przyjaciela i wychodźców z zagrożonej kopalni rtęci. To historia o przyjaźni, odwadze i walce z niesprawiedliwością.
Wiesław Myśliwski
"Ucho Igielne" to poruszająca medytacja nad ludzkim losem, pamięcią i historią, zagadkowością intymnych relacji, a przede wszystkim nad tajemnicą spotkania młodości i starości. W powieści Myśliwskiego jak w lustrze odbija się kawał polskiej historii ze wszystkim, co w niej dramatyczne, bolesne, przemilczane i niewypowiedziane. Przede wszystkim jednak jest to rzecz o tym, jak upływający czas odciska piętno na ludzkim doświadczaniu siebie i świata. Piękna, głęboka literatura, w której przenikliwość obserwacji i swoista czułość wobec człowieka splatają się z wymiarem symbolicznym. Biegłem przez tę dawną dziką, zieloną dolinę do Ucha Igielnego. Stał już na brzegu tych spadzistych schodów, stukał laską w schodek poniżej, sprawdzając, o ile głębiej musi teraz zstąpić niż poprzednim razem. Widocznie stwierdził, że jest dużo głębiej, bo podobnie sprawdził i następny schodek, i następny. Jak można być takim starym, pomyślałem, a nawet zezłościło mnie to. W jego wieku już mało co ze świata zostaje, więc gdzie on idzie, po co? (fragment książki)
Michał Czajkowski
Michał Czajkowski, potem Sadyk Pasza (1804-1886). Wołynianin. Prozaik, polityk, żołnierz. Uczestniczył w powstaniu listopadowym, po jego upadku wyemigrował do Francji. Związawszy się z obozem A. J. Czartoryskiego, wyjechał na jego polecenie najpierw do Rzymu, a potem - w 1841 - do Konstantynopola. W 1850 roku zmienił wyznanie i nazwisko. Podczas wojny krymskiej był naczelnym wodzem kozaków sułtańskich. Z biegiem lat, osamotniony, zaczął na powrót spoglądać ku Rosji. Po uzyskaniu amnestii carskiej w 1872, powrócił w rodzinne strony, jednak ze względu na społeczny ostracyzm musiał przenieść się do guberni czernichowskiej. Zmarł tam śmiercią samobójczą. Jego najważniejsze utwory (m.in. powieść Owruczanin 1841) poświęcone są historii Kozaczyznyi jej - idealizowanych przez pisarza - związków z Polską.
Ireneusz Iredyński
Napisana po mistrzowsku, gęsta od znaczeń „czarna” powieść, która przykuwa uwagę płynnością i oryginalnością narracji, trudnym do przewidzenia rozwojem wydarzeń, celnością i odwagą obyczajowej obserwacji, naturalistycznymi opisami, świetnymi dialogami. Autor zawarł w niej niemal kliniczną analizę psychiki człowieka dręczonego podświadomym pragnieniem zbrodni, żyjącego na pograniczu fantazji i rzeczywistości. Akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach, czasem wzajemnie się przenikających: fakty autentyczne z życia bohatera mieszają się tu z przeżyciami urojonymi, prawda miesza się z kłamstwem, a postaci rzeczywiste z fikcyjnymi. Jej główną postacią (i narratorem) jest Jan, lat 38, malarz, asystent na wyższej uczelni, wzięty scenograf. Jego historia rozpisana jest na trzynaście rozdziałów – pierwszy zaczyna się o piętnastej, ostatni – o szesnastej. W tę godzinę wpisane są retrospekcje sięgające aż do dzieciństwa. Jego myśli koncentrują się wokół różnych tematów, z których te dominujące, to tematy odwieczne: miłość, erotyzm, sztuka, zbrodnia, śmierć. Odsłaniają one skomplikowane relacje bohatera z ludźmi, w których jest przede wszystkim lęk przed autentycznością, przed odsłonięciem się, przed ufnością. Jan prowadzi grę – ma się wrażenie, że świat to dla niego wielki teatralny eksperyment, w którym można spróbować dosłownie wszystkiego. Bohater jest człowiekiem skrzywdzonym, napiętnowanym traumą dzieciństwa, głęboko skrywającym swą wrażliwość. Wyobcowanym i tragicznym. Można przypuszczać, że to alter-ego samego Iredyńskiego. Trudno polecić tę książkę poszukującym w literaturze tryumfu piękna, dobra, moralnego ładu. Jest ona dla tych, których intryguje natura ludzka w całej swej złożoności. Na kanwie tej powieści powstał film „Ukryty w słońcu”. Producent: Zespół Filmowy Iluzjon. Reżyseria Jerzy Trojan. Obsada: Jan Englert, Kazimierz Kaczor, Ewa Dałkowska, Gabriela Kownacka i inni. Premiera: 20 października 1980. Z RECENZJI, KTÓRĄ NAPISAŁA KATARZYNA SAWICKA (2014) Rozpoczynając lekturę „Ukrytego w słońcu” wydaje się, że to swego rodzaju powiastka psychologiczna, potem, że mała forma kryminalna, wreszcie groteska w płynącym w ciągu godziny strumieniu świadomości. Bohater powieści, oczekując na swoją mocno już się spóźniająca dziewczynę, Joannę, przeżywa ciąg rozmaitych wspomnień związanych z tym oczekiwaniem. Wspomnienia jedne ciągną za sobą kolejne przerzucając narrację w miejscu i czasie, choć nasz bohater nie zmienia swojego położenia przez całą tę godzinę. Śledząc kolejny ciąg obrazów, jaki wyłania się podczas tego oczekiwania zaczynamy coraz bardziej irytować się na spóźniającą, w końcu powątpiewać w jej istnienie, nareszcie podejrzewać, że to czekanie zakończy się, jak u Becketta. Przyglądając się bohaterowi „Ukrytego w słońcu” znajdziemy sporo cech wcześniejszego „Dnia oszusta”. Ten również lubi na poczekaniu wymyślać niestworzone historie, odsyłać ludzi w niewłaściwe miejsca i podobnie narażać życie dziewczyny. Jednak różni się znacząco. Jest artystą, dramaturgiem, lubi wyróżniać się w tłumie dzięki swojej oryginalności, ale podobnie jak bohater „Dnia oszusta” traktuje świat jak wielką scenę, a siebie jak aktora, który odgrywa znaczące role. Dlatego jego wspomnienia mieszają się z wyobrażeniami, ciągi myśli idą w różnych kierunkach, ostatecznie czytelnik nabiera się na prawdopodobną wersję wydarzeń, której rzeczywisty finał jest zupełnie inny. Projekt okładki: Karolina Lubaszko
Józef Ignacy Kraszewski
Ulana powieść romantyczna Józefa Ignacego Kraszewskiego z 1842 roku, zaliczana do grupy powieści ludowych. Uważana za jedną z najwybitniejszych i najciekawszych powieści polskiego romantyzmu, m.in. ze względu na oryginalne ujęcie motywu miłości panicza i kobiety z ludu. Tadeusz młody, rozczarowany światowymi miłostkami i zepsutym towarzystwem złotej młodzieży panicz wraca na poleską wieś. Tu poznaje chłopkę mającą męża i dzieci Ulanę, którą postrzega jako "kwiat wśród chwastów". Zachwycony wiejską pięknością, tak różną od sztucznych, wyrachowanych kobiet wielkiego świata, zaczyna nachodzić jej chatę, szukać okazji do spotkania i wymiany zdań. Ulana początkowo jest przerażona sytuacją i stara się go unikać, lecz wkrótce delikatny, wypieszczony, potrafiący pięknie mówić panicz, zupełnie inny od ludzi z jej otoczenia, zaczyna zawracać jej w głowie. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ulana)
James Joyce
Przełożył Maciej Świerkocki Posłowiem opatrzył Piotr Paziński Od premiery najważniejszego dokonania Joyce’a mija w 2022 roku sto lat. Jak przystało na arcydzieło, „Ulisses” obrósł w tym czasie wielką legendą. Mówi się o nim, że to majstersztyk literackiego modernizmu, najdoskonalsza artystycznie powieść, jaką kiedykolwiek napisano, najtrudniejsza w lekturze (i przekładzie) książka świata, księga ksiąg, zawierająca całą wiedzę ludzkości, powieść z kluczem albo powieść szyfr, kryjąca tajemne treści. Niektórzy komentatorzy twierdzą nawet, że literatura przed tym utworem i po nim to dwa odrębne światy. „Ulissesa” ustawiono więc na piedestale i koturnach, do wtóru łatwo wpadających w ucho opinii o jego elitaryzmie, dlatego wciąż otacza go sława utworu wybitnie nieprzystępnego językowo i erudycyjnie. Owszem, niesie on i takie filozoficzno-dyskursywne cechy czy wartości, jest jednak dziełem otwartym, wielowarstwowym, które da się odbierać również jako realistyczną, tragikomiczną opowieść o zwykłym ludzkim losie, zrozumiałą pod każdą szerokością geograficzną. Lektura dublińskiej epopei to porywająca przygoda – intelektualna, choć jednocześnie ludyczna, podobna do tej, jaką okazało się jej tłumaczenie, gdyż powieść tę można czytać również dla rozkoszy czysto estetycznych i emocjonalnych, płynących z obcowania z giętkim, pasjonującym, proteuszowym Słowem, na każdej stronie ustanawiającym własny, zaskakujący, a przez to przyjemny w epistemologicznym kontakcie kosmos elementów znaczących i znaczonych. Drugi polski przekład „Ulissesa” próbuje zwrócić uwagę i na tę jego epikurejską właściwość – w nadziei, że będzie odtąd czytany bardziej jako nadal żywa arcymistrzowska powieść, mniej zaś niczym legenda, dostępna jedynie dla wtajemniczonych. Maciej Świerkocki