Literatura piękna
Jeśli szukasz literatury, która daje do myślenia, rozwija wrażliwość i zostawia ślad - sięgnij po ebook. Literatura piękna w cyfrowej formie to wygoda, swoboda i dostęp do największych dzieł bez wychodzenia z domu. Wszystkie książki dostępne są online - do czytania od razu po zakupie.
Kordian. Lektura z opracowaniem
Juliusz Słowacki
W serii Lektury wydawnictwa Pumilio przygotowano nowe wydanie Kordiana Juliusza Słowackiego. Tekst został opracowany z myślą o uczniach - bez cięć w treści, z zastosowaniem czcionki ułatwiającej czytanie oraz wygodnymi marginesami, uzupełniony o przypisy, wyjaśniające trudne lub archaiczne zwroty, a także umieszczające Kordiana w szerszym kontekście historycznym i kulturowym. Wydanie zawiera dodatkowe opracowanie, złożone z biogramu autora, streszczenia, omówienia najistotniejszych zagadnień i najważniejszych pojęć literaturoznawczych, które dotyczą Kordiana oraz epoki, w której powstał. Opracowanie utworów będzie przydatne nie tylko na lekcjach języka polskiego, ale także w trakcie przygotowań do egzaminu maturalnego. Seria Lektury powstaje w oparciu o podstawę programową, a o poziom merytoryczny opracowań dba redaktor prowadząca, dr Agnieszka Wójtowicz-Zając.
Gabriela Anna Kańtor
Wielowątkowa saga rodzinna, prowadzona na kilku poziomach tematycznych. To, co było dawniej, przeplata się z tym, co dzieje się teraz. Akcja powieści, rozgrywająca się w latach 1864 - 2015, osadzona jest w realiach historycznych kresowego Polesia i śląskiego pogranicza, oraz współczesnej wsi małopolskiej. Na kartach książki wrze jak w przysłowiowym tyglu; mieszają się barwne wspomnienia, tajemnice rodzinne, postawy, pragnienia, odważne wyprawy, wielkie miłości i bolesne straty. Powoli, jakby pracowicie dziergana przez pokolenia, wyłania się tożsamość tej rodziny – krucha i delikatna, łatwa do zniszczenia, niczym tytułowe koronki z płatków śniegowych.
Jakub Michalczenia
Chciałbym, żeby Michalczenia nie tak szybko wyszedł poza miniatury. Umie je budować. Umie i zasmucić, i rozbawić. Umie obudzić nienawiść i miłość do małych miasteczek, do świata tak niby dobrze rozpoznanego i opisanego tu i tam. Cholera, on naprawdę umie bawić się językiem i akcją! Ale to nie jest zabawa dla samej zabawy — nie, to proza interwencyjna, to głośne i zarazem kameralne SPRAWDZAM dla literatury zaangażowanej i, jednocześnie, to po prostu opowieści, które trzeba było spisać, które domagały się spisania, bo wielki jest zachwyt i wielkie jest przerażenie okropieństwami i śmiesznością świata tego. To teksty-pytania: A ty — co powiesz? A ty — jak to powiesz? Piotr Siwecki Gdyby samo pojęcie nie było tak ściśle związane z historią europejskiego teatru ostatnich dwóch, trzech dekad, można byłoby nazwać Michalczenię nowym brutalistą. […] Brutalizm Korszakowa widziałbym zresztą nie tylko na płaszczyźnie zdarzeń, ale również narracji. W niej Michalczenia nawiązuje do tradycji zachodniego behawioryzmu, odsuniętego na dalszy plan w kulturze współczesnej — w dobie eskapizmu i nadmiernej ekspresji „ja”. Młody autor jakby pozostawia wykreowany korszakowski świat samemu sobie. Okrucieństwo Korszakowa wzmaga chłodny, relacjonujący styl tych opowiadań. Jest on spojony z koncepcją zła banalnego. Chodzi o zło, które nie przybiera wymiarów zbrodni, nie ma tej skali. Mimo to jest w szczególny sposób odrażające i porażające (Witek Balerek). […] To raport z codzienności, ze świata, który — by użyć kolejowej metafory bliskiej klimatowi Korszakowa — wykoleił się dawno temu. Sławomir Buryła Korszakowo to zbiór opowiadań napisanych w duchu „małego realizmu”, traktujący o losach małego warmińskiego miasteczka, tzw. zadupia. Mamy tu zdegradowanych kolejarzy, mamy byłe pielęgniarki, mamy też chłopaczków z osiedla. Każda z tych postaci na własną rękę próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, którą jednocześnie współtworzy. Jednak każde z tych działań przynosi efekty ujemne, każda próba ustanowienia ładu prowadzi do zatracenia, frustracji, izolacji. Odnosi się wrażenie, skądinąd bardzo rzeczywiste, że wszystko tu działa nie tak, jak powinno, a mimo to działa, bo działać musi. Szymon Szwarc To żadne wydumane bzdety o samotności, odrzuceniu i nietolerancji. To konkretny sierpowy, który niejednego dobrze postawionego jełopa zwaliłby z nóg. Krótkie, gęste i polifoniczne. Tu każde słowo ma swoje miejsce, a co trzecie zdanie uderza jak skórzany bicz. Język kipi energią i czarnym dowcipem, a jednocześnie jest brutalny i pełen awersji. To on pozwala nam dostrzec powolną agonię wyższych uczuć i ludzkich relacji. Aż chciałoby się wierzyć, że to tylko surrealizm. Taka literatura jest nam obecnie bardzo potrzebna. Paweł Biegajski, blog książkowy Melancholia Codzienności Fragment Na klatce schodowej wyje jamnik. Nie ma kto go wpuścić do domu. Kilka pięter wyżej pan Jankowski dyma swoją lampucerę. Tak uchodzą z niego wszystkie całodniowe napięcia. A przed blokiem zjawia się w końcu zawezwana przez kogoś karetka. Zabiera z ganku skatowanego pana Pawłowskiego. „To i pewnie policjanty po mnie zara przyjdą… Ale co mi tam, jak mnie zgarną, to nie będę może musiał bujać się jutro do tej roboty?” — myśli sobie pan Jankowski, kiedy po zabawieniu się z konkubiną leży plackiem na łóżku. Słyszy jeszcze syrenę — jeden długi ton — przejeżdżającego przez Korsze pociągu towarowego. Rozpoznaje, że to sygnał „Baczność”, i ani się obejrzy, a zasypia twardym snem. Bo dla kogo baczność, dla tego baczność… z opowiadania Kolejorze JAKUB MICHALCZENIA — rocznik 1986, urodzony w Kętrzynie. Większą część życia spędził w kolejarskim miasteczku Korsze na podwójnym pograniczu — tam, gdzie kończą się Mazury, a zaczyna Warmia, i w bliskim sąsiedztwie Obwodu Kaliningradzkiego. Obecnie związany z Olsztynem. Nagrodzony w konkursie literackim „Olsztyński Debiut 2016”. Korszakowo, czyli dziewięć obrazków napisanych w latach 2005-2006, to debiutancka książka tego autora — pierwotnie ukazała się w 2016 nakładem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 2019 roku Korporacja Ha!art wydała jego drugi zbiór opowiadań — Gigusie, rozwijający wątki poruszone w Korszakowie. Autor pracuje właśnie nad książką podsumowującą cykl korszeński. Jej planowany tytuł to 1990.
Tamta Melaszwili
Tamta Melaszwili należy do gruzińskiej literackiej ekstraklasy, a Kos kos jeżyna uznawana jest za najlepszą powieść w dotychczasowym dorobku tej autorki. Filmowa adaptacja książki w reżyserii Elene Naveriani spotkała się z aplauzem międzynarodowej krytyki i przyjęto ją owacją na stojąco podczas Directors Fortnight 2023 w Cannes. Kos kos jeżyna opowiada o sytuacjach granicznych: o miłości do życia, gdy przeczuwamy jego kres, o wybuchu agresywnych impulsów, gdy nasza wolność jest zagrożona, o odkryciu innej siebie wobec namiętności, o licznych utratach. A wszystko to, ukazane bez patosu i osadzone w scenerii gruzińskiej prowincji, przydarza się niemłodej i niepięknej Etero, która prowadzi lokalny sklep z chemią przemysłową. Choć miejscowi wystawiają ją na pośmiewisko jako starą pannę, kobieta ceni sobie własną zdolność do samostanowienia. Melaszwili kreśli bohaterkę szorstką i zmysłową zarazem, która znajduje radość w prostych rzeczach: zapachu opadłych liści, smaku jeżynowej konfitury, trelach kosa. Z powolnej kontemplacji świata wyrywa ją gorące uczucie, stawiając pod znakiem zapytania jej dotychczasowy system wartości. Jakim człowiekiem wyjdzie z tego doświadczania Etero? W swojej malowniczej opowieści, która na pozór rozwija się linearnie, tymczasem zdaje się zataczać koło, Tamta Melaszwili pokazuje, że nigdy nie jest za późno na miłość i samopoznanie. Symboliczne otwarcie książki, w którym bohaterka wybiera się do lasu po ulubione jeżyny i nagle ziemia usuwa jej się spod nóg, a ona sama zawisa nad stromym zboczem, by po chwili się uratować - ale czy na pewno? - jest jednym z najmocniejszych we współczesnej literaturze.
Koszty życia. Living Autobiography. Tom 1-3
Deborah Levy
Przedmieścia kobiecości nie są dobrym miejscem do życia pisze Deborah Levy, zapraszając nas do wspólnej wyprawy po peryferiach jej własnego kobiecego doświadczenia. Od dzieciństwa w RPA przez nastoletnie lata spędzone w Londynie aż po codzienność dojrzałej kobiety szukającej swojego miejsca na ziemi. Razem z narratorką która zarazem jest i nie jest tożsama z autorką czekamy na ojca uwięzionego przez władze w czasach apartheidu, popijamy tanią herbatę w londyńskim barze, naśladując pisarską bohemę, układamy sobie życie po rozwodzie, czytamy Ernaux nad brzegiem Sekwany i rzucamy się w Morze Egejskie podczas wakacji na Hydrze. Levy mistrzowsko przekuwa swoje rozważania i poszukiwania w literaturę, zachowując przy tym dystans do siebie i świata. Pisarską lekkość łączy z erudycją, a poczucie humoru z ogromną prozatorską wrażliwością. W tym wszystkim zaś przede wszystkim szuka sposobu na samoakceptację: Simone de Beauvoir wiedziała, że życie bez miłości to strata czasu ale co zrobić, jeżeli innych kochamy bardziej niż siebie? Na tom składają się: Sprawy, o których nie chcę wiedzieć (Things I Dont Want to Know), Koszty życia (The Cost of Living) oraz Nieruchomości (Real Estate). Levy, wnikliwa obserwatorka zarówno tego, co przyziemne, jak i tego, co niewytłumaczalne, zaledwie kilkoma ruchami szkicuje zapadające w pamięć szczegóły []. Jej książkę wyróżnia [] to, że nie pozwala sobie zasiedzieć się przy tych szczegółach []. Przypomina wprawnego kajakarza, a na rzece, którą płynie, czeka nas wiele spotkań i emocji. Inny pisarz zaoferowałby nam długi spływ tymi wzburzonymi wodami, ale Levy nie zwalnia tempa. Choć nie jest łatwo przedostać się przez bystrza, manewrowanie na nich przynosi radość. A nam radość sprawia patrzenie, jak Levy to robi. Yiyun Li Kawał solidnego pisarstwa o tym, co nadaje życiu sens []. Upajająca, absorbująca lektura. The Evening Standard Można tę książkę przeczytać za jednym zamachem, ale przypuszczam, że czytelnicy będą woleli delektować się nią powoli dla licznych chwil przenikliwości, humoru, mądrości i zaskoczenia. Deborah Levy [] stworzyła orzeźwiającą, powściągliwą analizę życia jednej kobiety ukazującą prawdę o życiu wszystkich kobiet. Dani Shapiro Przenikliwość, oryginalność i wyobraźnia najwyższej próby. Książka feministyczna i polityczna, a jednocześnie inspirująca []. Levy pisze odważnie, bez wahania. Marina Warner Levy, której proza jest oznajmująca i konkretna, a jednocześnie muśnięta niemal proroczą trafnością, ma talent do nasycania zwyczajnych spostrzeżeń magią metafory []. Nigdy jednak przy tym nie pozwala nam stracić z oczu faktu, jak niezwykła zarówno pod względem historycznym, jak i osobistym jest jej nieokiełznana wolność. Alexandra Schwartz, The New Yorker Doskonała [], żartobliwa, szczera [] dynamiczna i żywa, nigdy nie przewidywalna i zawsze bezpośrednia. [] Gościnność Levy na stronach tej książki zachwyca. Lily Meyer, National Public Radio Ta skrząca się humorem i przepełniona apetytem na życie książka jest dla wszystkich, którzy rozumieją, że dom [] można odnaleźć w najbardziej niespodziewanych miejscach. Time Levy przekształca złość i zagubienie wobec świata w poetyckie porywy fantazji. The Independent
Koszyk kwiatów - Das Blumenkorbchen
Christoph Schmid
"Koszyk kwiatów: powieść dla młodzieży. Historia bardzo smutna, o niesłusznym oskarżeniu młodej, pięknej, bardzo uczciwej dziewczyny o kradzież pierścionka w pałacu hrabiego. Na skutek tego dziewczyna trafiła do więzienia. Życie całej rodziny legło w gruzach... Co prawda po dłuższym czasie prawda wyszła na jaw i bohaterkę powieści przeproszono za niesłuszne oskarżenie i skazanie, ale zmarnowanych lat nikt jej przecież nie zwrócił. Ostatecznie jednak opowieść dobrze się kończy, bo na skrzywdzona dziewczyna poślubia swojego ukochanego, a ślub nastąpił z taką okazałością, jakiej w Eichburgu jeszcze nie widziano. Cała familia hrabiów stanęła o naznaczonej godzinie ślubu w kościele, który już napełniony ludem z całego hrabstwa zebranym, bo to było coś szczególnego, że uboga dziewczyna, która niegdyś więzieniem i wygnaniem niewinnie skaraną była, obecnie uczczoną według zasług została. Johann Christoph Friedrich von Schmid (1768-1854) war ein römisch-katholischer Priester und Schriftsteller, auch von Kirchenliedern, der als der erfolgreichste Jugendbuchautor seiner Zeit gilt. Zu seinen auch heute noch bekannten Werken gehört neben anderen Kirchenliedern das in aller Welt bekannte Weihnachtslied Ihr Kinderlein, kommet. Grundlegend für sein späteres Werk wurde seine Naturverbundenheit und seine tiefe Religiosität, deren Wurzeln bereits in seinem Elternhaus liegen. (https://de.wikipedia.org/wiki/Christoph_von_Schmid)"
Kości, które nosisz w kieszeni
Łukasz Barys
Pod naszymi domami piętrzą się kości. Można po nie sięgnąć i schować je do kieszeni. Zmarli nie lubią siedzieć w grobach, księżniczka zamienia się w rzekę, włókniarki straszą w centrum handlowym albo opowiadają o dawnych czasach i niedostatku. Bohaterka zmaga się z rodziną, historią i codziennością pełną norm i zasad, do których nie sposób się dostosować. Łukasz Barys prowadzi nas przez cmentarze, szkoły i dzielnice prowincjonalnego miasta, ukazując dorastanie w sposób baśniowy, ale dojmująco prawdziwy. Żywioł liryczny, którym zalewa nas Barys, jest niesłychany. To znaczy, nie słyszałem jeszcze tak soczystych tonów, chociaż w nowej prozie dzieje się dużo. Jeszcze więcej dzieje się w poezji, a zwróćmy uwagę, że Barys debiutował wcześniej tomem wierszy. Tym razem sięgnął po powieść i mówi w niej brawurowo, mówi czternastoletnią dziewczynką. Jest nią naprawdę. Wszelkie uproszczenia związane z tak zwaną „subkulturą 500 plus” biorą w łeb. To właśnie ona przemawia tu pełnym i pięknym głosem wrażliwej nastolatki. I jak widać, słychać i czuć, żadna to patologia, a raczej coś głęboko ludzkiego, wstrząsającego i na swój sposób poetyckiego. W świetle tej książki bieda, niechęć i strach jawią się jako rzeczywista trójca święta katolickiej Polski. No i Pabianice mają wreszcie swój epos, może zbyt groteskowy i jednoznacznie proletariacki, ale jakże przekonujący i prawdziwy. Karol Maliszewski Doskonała proza Łukasza Barysa działa na zmysły niczym najlepsze powieści Elfriede Jelinek. Barys stawia zasadnicze pytanie o to, co ostateczne, nieuniknione i przerażające: śmierć, która nadaje światu porządek i zarazem bezlitośnie go burzy. Maciej Libich, „Wizje”
Martyna Bunda
Nowa powieść Martyny Bundy, autorki wielokrotnie nagradzanego debiutu Nieczułość Epicki rozmach, wyraziste postaci oraz trzymająca w napięciu akcja brawurowo rozpisana na siedem wieków historii Zaczyna się w tysiąc trzysta siedemdziesiątym dziewiątym roku od samotnej wędrówki przez kaszubską puszczę i mnicha pragnącego wybudować klasztor o najsurowszej na świecie regule. Zakonnik dotrze do miejsca, które wiele lat później zostanie nazwane Kartuzami, a wraz z jego przybyciem ten niewielki skrawek ziemi, wciśnięty pomiędzy kaszubskie jeziora, stanie się areną, na której przecinają się losy z pozoru jedynie zwyczajnych bohaterów. Targany obsesjami donator klasztoru, przeorysza Alma widziana w wielu miejscach jednocześnie, kat, który zatraca się w swojej roli, czy akuszerka budząca strach, fascynację, a w końcu nienawiść. Ich losom, od początku do końca, milcząco przyglądają się błękitne koty, które na kaszubską wieś przybyły wraz z mnichem w XIV wieku. Od siedmiu stuleci pojawiają się i znikają niczym symbol tajemniczej równowagi i ukrytej harmonii, znak powtarzania, gubienia i odzyskiwania wszystkiego w nie wiadomo którym pokoleniu, miejscu i czasie Martyna Bunda w mistrzowski sposób buduje i podtrzymuje napięcie między myśleniem magicznym i naukowym, między biologią a duchowością, tym co racjonalne a instynktowne. Kot niebieski to powieść intrygująca, wolna od oczywistych odniesień i ukazująca pełnię narracyjnego talentu autorki.
Kot w butach. Baśń o Juhasie i O Królu Wężów
Artur Oppman
Artur Franciszek Michał Oppman, pseudonim Or-Ot (1867-1931) polski poeta okresu Młodej Polski, publicysta, varsavianista, w latach 19011905 redaktor tygodnika Wędrowiec, w latach 19181920 redaktor Tygodnika Ilustrowanego. Napisał bądź opracował wiele baśni i legend. Jednymi z nich są: Kot w butach. Baśń o Juhasie i O Królu Wężów. Fragment pierwszej z nich: To wyrzekłszy młynarz stary, zbladł, po licach łza się toczy, na swych synów spojrzał czule i na zawsze zamknął oczy. Zapłakali trzej synowie i niezmiernie się zmartwili. Umarłemu swemu ojcu piękny pogrzeb wyprawili. Potem wszystko w domku, w młynie swoim trybem poszło dalej, bo syn starszy i syn średni znów do pracy się zabrali. A najmłodszy biedny Janek, dziś sierota bez opieki, tak pomyślał: Pójdę sobie szukać szczęścia w świat daleki. Nic tu w domu nie wysiedzę, może szczęście znajdę w świecie, trzeba przecie być odważnym, przedsiębiorczym trza być przecie. Więc pożegnał się z rodzeństwem, wziął na ręce swego kota i wędruje do miasteczka zamyślony Jaś sierota. Słonko mocno wygrzewało upał nie do wytrzymania, więc pod drzewem usiadł Janek i zabrał się do śniadania. A gdy podjadł już sierota, to zadumał się żałośnie, że się musi tułać w świecie w samej życia swego wiośnie. Łzy pociekły mu rzęsiste, a wtem łapką ktoś go trąca, to był kotek, co przed chwilą grzał się obok w blaskach słońca. Przyszedł blisko do sieroty, znów go w nogę trącił nosem i spogląda tak rozumnie i przemawia ludzkim głosem: Czego płaczesz, Janku miły? Toć masz zdrowie, młodość, siły, może szczęście czeka na cię i bogactwa, Janku miły? Nic się nie martw, nie narzekaj i miej zawsze w przyszłość wiarę, tylko dla mnie kup w miasteczku z żółtej skóry butów parę. Kup mi także worek duży, rzemykami związywany, a ja ciebie, drogi Janku, zaprowadzę między pany!
Ernest Thompson Seton
Zanurz się w fascynującym świecie przygód i mądrości natury dzięki powieści "Kotka Śmieciarka" napisanej przez Ernesta Thompsona Setona. Ta inspirująca opowieść zaprasza Cię do odkrywania tajemnic życia zwierząt w ich naturalnym środowisku. Główną bohaterką jest tytułowa Kotka Śmieciarka, która staje w obliczu wyzwań życia. Jej niesamowita wytrwałość i spryt uczą nas wiele o prawdziwym bohaterstwie. W "Kotce Śmieciarce" Ernest Thompson Seton pięknie ukazuje relacje między ludźmi a zwierzętami oraz wartość zachowania harmonii z naturą. Ta powieść nie tylko dostarcza emocjonującej rozrywki, ale również kryje w sobie głębsze przesłanie o szacunku dla wszystkich istot żyjących. Czytelnicy będą zafascynowani niezwykłymi przygodami Kotki Śmieciarki i zainspirowani przez jej odwagę i determinację. Ta książka jest idealnym wyborem dla miłośników przyrody, zwierząt oraz pięknych opowieści pełnych mądrości.
Maggie Shipstead
Hipnotyzujący kalejdoskop opowieści o odważnych i zniszczonych Finalistka Nagrody Bookera i Womens Prize for Fiction po raz kolejny zachwyca pisarskim kunsztem. Wielkim kręgiem pokazała, że potrafi tworzyć monumentalne powieści. Kowbojskim tangiem udowadnia, że jest mistrzynią różnych form opowiadania ludzkich historii i jedną z najważniejszych współczesnych pisarek. Ingrid szuka w lawinie zaginionego kochanka i cudem wymyka się śmierci. Podróż poślubna Lyli i Billa w rumuńskie góry kończy się niewyobrażalną tragedią. Sammy, milcząca kowbojka, ucieka z piekła. Pragnie tylko wybawienia, a na lata wikła się w skomplikowany miłosny trójkąt. Niczym w pełnym emocji tańcuna powierzchnię przedzierają się tu najgłębiej skrywane niepokoje i pragnienia. Maggie Shipstead z czułością i błyskotliwą ironią pokazuje, że pod skórą każdego człowieka zawsze buzują te same uczucia. Głód miłości i tęsknota za byciem zauważonym. Maggie Shipstead łączy kinowy rozmach z poetycką troską o szczegół. The Times Rzadko zdarza się pisarz, który potrafi stworzyć przekonujący świat na kilku stronach, tak samo jak w powieści liczącej 600 stron. The Guardian Ta sama mrożąca krew w żyłach błyskotliwość, co w najbardziej niepokojących opowiadaniach Daphne du Maurier. Financial Times
Józef Ignacy Kraszewski
Józef Ignacy Kraszewski - "Koza czarna. Bajka". Opowieść o zamianie losów, matczynej miłości i sile prostoty. W świecie, gdzie drzewa potrafiły śpiewać, a kamienie chodziły, Kraszewski snuje pełną magii i emocji opowieść o dwóch chłopcach - jednym wychowanym w pałacu, drugim przy boku czarnej kozy - i o tym, jak los potrafi przewrotnie zamieniać miejscami ludzi z różnych światów. Pewnego dnia w królewskim zamku rodzi się długo wyczekiwany następca tronu. Jednak zamiast mleka królowej, wybiera ciepło ubogiej kobiety z wiejskiej chaty. Gdy matka musi wybierać między miłością do własnego dziecka a pozycją w królewskim dworze, rozpoczyna się historia tajemnicy, winy i tęsknoty, która przez lata będzie odbijać się echem w losach obu chłopców. "Koza czarna" to opowieść pełna uroku starej baśni, ale nie brakuje w niej głębokich pytań o tożsamość, przeznaczenie i prawdziwe szczęście. Kraszewski, z właściwym sobie kunsztem, pokazuje kontrast pomiędzy światem królewskiego przepychu a prostym, choć często bardziej autentycznym, życiem wiejskim. Bohaterowie dojrzewają, ponoszą konsekwencje dawnych wyborów, a los ostatecznie każdemu oddaje to, co mu się naprawdę należy. To historia o tym, że nie złoto, lecz serce i prostota są najcenniejszymi skarbami. Wzruszająca, zabawna i pouczająca zarazem - ta baśń oczaruje nie tylko młodszych czytelników. Doskonała lektura dla tych, którzy cenią klasyczną literaturę z nutą ludowej mądrości i ponadczasowego morału.
Herbert George Wells
„Kraina ślepców” to opowiadanie autorstwa Herberta George’a Wellsa, uznanego za jednego z pionierów gatunku science fiction. Opowiadanie opisuje losy próbującego się wspiąć się na niezdobytą górę, alpinista imieniem Nuñez. Podczas wyprawy, bohater znalazł dolinę, odciętą od reszty świata, otoczoną ze wszystkich stron stromymi przepaściami. Był to legendarny „Kraj Ślepców”. Dolina była rajem dla osadników uciekających przed tyranią hiszpańskich władców, dopóki trzęsienie ziemi nie zmieniło kształtu otaczających ją gór, odcinając ją na zawsze od pozostałych terenów. Izolowana społeczność rozwijała się przez lata, pomimo choroby, która dotknęła ich, powodując ślepotę wszystkich noworodków. W miarę jak ślepota powoli rozprzestrzeniała się na wiele pokoleń, pozostałe zmysły ludzi wyostrzyły się i zanim zmarł ostatni widzący wieśniak, społeczność w pełni przystosowała się do życia bez wzroku.
Józef Ignacy Kraszewski
“Kraków za Łoktka” to książka Józefa Ignacego Kraszewskiego, polskiego pisarza i publicysty oraz autora największej liczby wydanych książek w historii literatury polskiej i siódmego autora na świecie pod tym względem. Początek XIV wieku. Książę kujawski Władysław prowadzi walkę z królem czeskim Wacławem. Ścigany przez jego żołnierzy znajduje schronienie na dworze rycerza Zbyszka Suły. Syn Suły – kilkunastoletni Marcik przystaje do armii księcia kujawskiego.
Kraków za Łoktka. Powieść historyczna
Józef Ignacy Kraszewski
"Kraków za Łoktka" to powieść historyczna Józefa Ignacego Kraszewskiego, osadzona na początku XIV wieku. Głównym wątkiem jest walka Władysława Łokietka, skromnego księcia kujawskiego, z czeskim królem Wacławem, który rości sobie prawa do polskiego tronu. Uciekając przed wrogami, Łokietek znajduje schronienie u rycerza Zbyszka Suły, którego syn, młody Marcik, przyłącza się do zwolenników przyszłego władcy Polski. Po śmierci Wacława, Łokietek obejmuje rządy w Krakowie, jednak jego panowanie jest zagrożone przez bunt niemieckich mieszczan pod wodzą wójta Alberta i biskupa Jana Muskaty. Marcik, teraz już rycerz, odkrywa spisek i pomaga w stłumieniu rebelii, co prowadzi do wzmocnienia władzy Łokietka i osłabienia wpływów niemieckiego patrycjatu w Krakowie. To wciągająca opowieść o lojalności, zdradzie i walce o władzę.
Eliza Orzeszkowa
"Kramarz" to dzieło jednej z najwybitniejszych polskich powieściopisarek Elizy Orzeszkowej. Była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1905 roku, kiedy to członkowie Komitetu Noblowskiego uznali iż: "O ile w tekstach Sienkiewicza bije szlachetne polskie serce, to w twórczości Elizy Orzeszkowej bije serce człowieka". "Stanął, aby odpocząć, lecz wyprostować się nie mógł, bo tłomoka z pleców nie zrzucił. Stał więc zgarbiony, na kiju wsparty i tylko wzrok podniósłszy, patrzał w górę na gęstniejący płaszcz zmroku, czy przerzynający go górą pas białej mgławicy. Wtem powiała nań świeżość obficie spadłej rosy, zmieszana z rzeźwą wonią bujnej roślinności. Wyraźnie w gęstwinie jakiejś zaszumiał cichy szelest; było to jakby przemknięcie się zająca czy kota, a może zatrzepotanie skrzydeł obudzonego w niskiem gnieździe ptaka. Spojrzał na pole; rośna świeżość i woń biły z łanu, okrytego gęstą zielenią grochu, w której sennie szemrało mnóstwo istot żyjących. Tu i owdzie, na puszystej powierzchni bielały jeszcze spóźnione kwiaty, ale długie, zwikłane łodygi, gniotąc się wzajem, snopami kładły się na ziemię pod ciężarem wielkich, dojrzałych strąków. U brzegu piaszczystej drogi, człowiek zgarbiony pod ciężarem grubego tłomoka pochylił się jeszcze niżej; po chwili kij wypadł mu z ręki, a obie dłonie, popchnięte jakby wolą od niego niezależną, wyciągnęły się ku zielonym łanom. Cofnął je przecież i zdawać się mogło, że wnet pójdzie dalej, lecz nogi jego jakoby w ziemię wrosły. - Aj, aj! aj! och! Były to westchnienia i wykrzyki żądzy. Głową w obie strony poruszył, językiem o podniebienie cmoknął, tłomok swój z pleców na drogę zrzucił i na klęczki padając, obie dłonie w gęstwinie grochu zatopił. Teraz słychać było chrzęst odłamywanych strąków i głośne chrumstanie ich w chciwych zębach. Czołgał się na klęczkach coraz dalej. Szczęki jego poruszały się szybko i ręce latały od gęstej zieloności do ust i od ust do zieloności. Strąki grochu były całe oblane rosą i trudno byłoby powiedzieć, czy łakomie pożerający je człowiek zaspokajał bardziej głód czy pragnienie. Co pewna to, że jadł i pił zarazem, więcej nawet pił niż jadł. Czoło miał spieczone skwarem dziennym i usta pełne pyłu; więc schylił się tak nisko, że całą twarz utopił w mokrej gęstwinie i - jeść przestając, zdawał się odpoczywać w cichej rozkoszy. W tej samej chwili, niedaleko, bo o kroków kilkadziesiąt, podniósł się z ziemi człowiek inny, wsłuchiwał się i wpatrywał przez chwilę w mroczną przestrzeń, poczem rzucił się na miedzę i z podniesionym kijem, dokonawszy kilku elastycznych poskoków, klęczącego człowieka pochwycił za kołnierz ubrania. Zarazem, głos gruby, ale młody i świeży zawołał: - A co ty tu robisz, złodzieju, rozbójniku, włóczęgo! Groch nasz depczesz i zjadasz i pewno jeszcze kieszenie nim sobie napychasz! Złapałem cię, psia duszo! Wstawajże! no! i chodź ze mną na sądy, bo jak cię walnę kijem, to zaraz jak koń pogalopujesz za mną! Czy mógłby galopować, nawet pod bodźcem kija - pytanie. Ale zerwał się z ziemi bardzo prędko, od głowy do stóp trzęsąc się z przestrachu. Tak nagle schwytano go, w chwili tak błogiej! Kilkakrotnie zgiął się niskiemi, prędkiemi ukłony, ochrypłym głosem i bezładnie mówiąc: - Oj, oj! niech mnie wielmożny panicz puści! ja do szynkarza w Szumnej na nocleg idę! Aj, aj! ten groch, tak sobie przy drodze... taki piękny groch... ja sobie tylko troszeczkę... Niech mi wielmożny panicz daruje i puści... czyto taka szkoda, czy co? Niesłuchając go prawie, chłopak krzyczał: - A! czy to wielka szkoda? A cóż? może nie szkoda? Może przybytek nam z tego, że takie złodzieje, jak ty, wszystek groch z brzegu objadają. Było (trzeba było) jeszcze kartofli naszych nakopać? Miałbyś czem bałabostę w szabas potraktować. Przez was, człowiek jak pies, na polu nocować musi, aby swojej rodzonej własności pilnować, a tu jeszcze ojciec krzyczy, że nigdy żadnego złodzieja nie złapię. Ot i złapałem. Ot i złapałem. Chodź do ojca. Na sądy! Będzie tobie! popamiętasz! Ramionami rozmachiwał szeroko i krzyczał wciąż tak głośno, aż się po polu rozlegało. Ochrypły, cichy głos wciąż znowu odpowiadał. - Oj, oj! niech mnie wielmożny panicz puści... ja do szynkarza w Szumnej na nocleg - oj, sąd! ten groch tak sobie przy samej drodze rośnie! a na co przy drodze rośnie? ja tatkę wielmożnego panicza znam... żeby on taki szczęśliwy był, jak ja jemu życzę... żeby on drugi taki folwark kupił... żeby jemu na tem polu same złoto rodziło... żeby on, nu! Sto takich pięknych synów jak panicz wyhodował." Fragment