Literatura piękna
Jeśli szukasz literatury, która daje do myślenia, rozwija wrażliwość i zostawia ślad - sięgnij po ebook. Literatura piękna w cyfrowej formie to wygoda, swoboda i dostęp do największych dzieł bez wychodzenia z domu. Wszystkie książki dostępne są online - do czytania od razu po zakupie.
Maggie Shipstead
Hipnotyzujący kalejdoskop opowieści o odważnych i zniszczonych Finalistka Nagrody Bookera i Womens Prize for Fiction po raz kolejny zachwyca pisarskim kunsztem. Wielkim kręgiem pokazała, że potrafi tworzyć monumentalne powieści. Kowbojskim tangiem udowadnia, że jest mistrzynią różnych form opowiadania ludzkich historii i jedną z najważniejszych współczesnych pisarek. Ingrid szuka w lawinie zaginionego kochanka i cudem wymyka się śmierci. Podróż poślubna Lyli i Billa w rumuńskie góry kończy się niewyobrażalną tragedią. Sammy, milcząca kowbojka, ucieka z piekła. Pragnie tylko wybawienia, a na lata wikła się w skomplikowany miłosny trójkąt. Niczym w pełnym emocji tańcuna powierzchnię przedzierają się tu najgłębiej skrywane niepokoje i pragnienia. Maggie Shipstead z czułością i błyskotliwą ironią pokazuje, że pod skórą każdego człowieka zawsze buzują te same uczucia. Głód miłości i tęsknota za byciem zauważonym. Maggie Shipstead łączy kinowy rozmach z poetycką troską o szczegół. The Times Rzadko zdarza się pisarz, który potrafi stworzyć przekonujący świat na kilku stronach, tak samo jak w powieści liczącej 600 stron. The Guardian Ta sama mrożąca krew w żyłach błyskotliwość, co w najbardziej niepokojących opowiadaniach Daphne du Maurier. Financial Times
Józef Ignacy Kraszewski
Józef Ignacy Kraszewski - "Koza czarna. Bajka". Opowieść o zamianie losów, matczynej miłości i sile prostoty. W świecie, gdzie drzewa potrafiły śpiewać, a kamienie chodziły, Kraszewski snuje pełną magii i emocji opowieść o dwóch chłopcach - jednym wychowanym w pałacu, drugim przy boku czarnej kozy - i o tym, jak los potrafi przewrotnie zamieniać miejscami ludzi z różnych światów. Pewnego dnia w królewskim zamku rodzi się długo wyczekiwany następca tronu. Jednak zamiast mleka królowej, wybiera ciepło ubogiej kobiety z wiejskiej chaty. Gdy matka musi wybierać między miłością do własnego dziecka a pozycją w królewskim dworze, rozpoczyna się historia tajemnicy, winy i tęsknoty, która przez lata będzie odbijać się echem w losach obu chłopców. "Koza czarna" to opowieść pełna uroku starej baśni, ale nie brakuje w niej głębokich pytań o tożsamość, przeznaczenie i prawdziwe szczęście. Kraszewski, z właściwym sobie kunsztem, pokazuje kontrast pomiędzy światem królewskiego przepychu a prostym, choć często bardziej autentycznym, życiem wiejskim. Bohaterowie dojrzewają, ponoszą konsekwencje dawnych wyborów, a los ostatecznie każdemu oddaje to, co mu się naprawdę należy. To historia o tym, że nie złoto, lecz serce i prostota są najcenniejszymi skarbami. Wzruszająca, zabawna i pouczająca zarazem - ta baśń oczaruje nie tylko młodszych czytelników. Doskonała lektura dla tych, którzy cenią klasyczną literaturę z nutą ludowej mądrości i ponadczasowego morału.
Herbert George Wells
„Kraina ślepców” to opowiadanie autorstwa Herberta George’a Wellsa, uznanego za jednego z pionierów gatunku science fiction. Opowiadanie opisuje losy próbującego się wspiąć się na niezdobytą górę, alpinista imieniem Nuñez. Podczas wyprawy, bohater znalazł dolinę, odciętą od reszty świata, otoczoną ze wszystkich stron stromymi przepaściami. Był to legendarny „Kraj Ślepców”. Dolina była rajem dla osadników uciekających przed tyranią hiszpańskich władców, dopóki trzęsienie ziemi nie zmieniło kształtu otaczających ją gór, odcinając ją na zawsze od pozostałych terenów. Izolowana społeczność rozwijała się przez lata, pomimo choroby, która dotknęła ich, powodując ślepotę wszystkich noworodków. W miarę jak ślepota powoli rozprzestrzeniała się na wiele pokoleń, pozostałe zmysły ludzi wyostrzyły się i zanim zmarł ostatni widzący wieśniak, społeczność w pełni przystosowała się do życia bez wzroku.
Józef Ignacy Kraszewski
“Kraków za Łoktka” to książka Józefa Ignacego Kraszewskiego, polskiego pisarza i publicysty oraz autora największej liczby wydanych książek w historii literatury polskiej i siódmego autora na świecie pod tym względem. Początek XIV wieku. Książę kujawski Władysław prowadzi walkę z królem czeskim Wacławem. Ścigany przez jego żołnierzy znajduje schronienie na dworze rycerza Zbyszka Suły. Syn Suły – kilkunastoletni Marcik przystaje do armii księcia kujawskiego.
Kraków za Łoktka. Powieść historyczna
Józef Ignacy Kraszewski
"Kraków za Łoktka" to powieść historyczna Józefa Ignacego Kraszewskiego, osadzona na początku XIV wieku. Głównym wątkiem jest walka Władysława Łokietka, skromnego księcia kujawskiego, z czeskim królem Wacławem, który rości sobie prawa do polskiego tronu. Uciekając przed wrogami, Łokietek znajduje schronienie u rycerza Zbyszka Suły, którego syn, młody Marcik, przyłącza się do zwolenników przyszłego władcy Polski. Po śmierci Wacława, Łokietek obejmuje rządy w Krakowie, jednak jego panowanie jest zagrożone przez bunt niemieckich mieszczan pod wodzą wójta Alberta i biskupa Jana Muskaty. Marcik, teraz już rycerz, odkrywa spisek i pomaga w stłumieniu rebelii, co prowadzi do wzmocnienia władzy Łokietka i osłabienia wpływów niemieckiego patrycjatu w Krakowie. To wciągająca opowieść o lojalności, zdradzie i walce o władzę.
Eliza Orzeszkowa
"Kramarz" to dzieło jednej z najwybitniejszych polskich powieściopisarek Elizy Orzeszkowej. Była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1905 roku, kiedy to członkowie Komitetu Noblowskiego uznali iż: "O ile w tekstach Sienkiewicza bije szlachetne polskie serce, to w twórczości Elizy Orzeszkowej bije serce człowieka". "Stanął, aby odpocząć, lecz wyprostować się nie mógł, bo tłomoka z pleców nie zrzucił. Stał więc zgarbiony, na kiju wsparty i tylko wzrok podniósłszy, patrzał w górę na gęstniejący płaszcz zmroku, czy przerzynający go górą pas białej mgławicy. Wtem powiała nań świeżość obficie spadłej rosy, zmieszana z rzeźwą wonią bujnej roślinności. Wyraźnie w gęstwinie jakiejś zaszumiał cichy szelest; było to jakby przemknięcie się zająca czy kota, a może zatrzepotanie skrzydeł obudzonego w niskiem gnieździe ptaka. Spojrzał na pole; rośna świeżość i woń biły z łanu, okrytego gęstą zielenią grochu, w której sennie szemrało mnóstwo istot żyjących. Tu i owdzie, na puszystej powierzchni bielały jeszcze spóźnione kwiaty, ale długie, zwikłane łodygi, gniotąc się wzajem, snopami kładły się na ziemię pod ciężarem wielkich, dojrzałych strąków. U brzegu piaszczystej drogi, człowiek zgarbiony pod ciężarem grubego tłomoka pochylił się jeszcze niżej; po chwili kij wypadł mu z ręki, a obie dłonie, popchnięte jakby wolą od niego niezależną, wyciągnęły się ku zielonym łanom. Cofnął je przecież i zdawać się mogło, że wnet pójdzie dalej, lecz nogi jego jakoby w ziemię wrosły. - Aj, aj! aj! och! Były to westchnienia i wykrzyki żądzy. Głową w obie strony poruszył, językiem o podniebienie cmoknął, tłomok swój z pleców na drogę zrzucił i na klęczki padając, obie dłonie w gęstwinie grochu zatopił. Teraz słychać było chrzęst odłamywanych strąków i głośne chrumstanie ich w chciwych zębach. Czołgał się na klęczkach coraz dalej. Szczęki jego poruszały się szybko i ręce latały od gęstej zieloności do ust i od ust do zieloności. Strąki grochu były całe oblane rosą i trudno byłoby powiedzieć, czy łakomie pożerający je człowiek zaspokajał bardziej głód czy pragnienie. Co pewna to, że jadł i pił zarazem, więcej nawet pił niż jadł. Czoło miał spieczone skwarem dziennym i usta pełne pyłu; więc schylił się tak nisko, że całą twarz utopił w mokrej gęstwinie i - jeść przestając, zdawał się odpoczywać w cichej rozkoszy. W tej samej chwili, niedaleko, bo o kroków kilkadziesiąt, podniósł się z ziemi człowiek inny, wsłuchiwał się i wpatrywał przez chwilę w mroczną przestrzeń, poczem rzucił się na miedzę i z podniesionym kijem, dokonawszy kilku elastycznych poskoków, klęczącego człowieka pochwycił za kołnierz ubrania. Zarazem, głos gruby, ale młody i świeży zawołał: - A co ty tu robisz, złodzieju, rozbójniku, włóczęgo! Groch nasz depczesz i zjadasz i pewno jeszcze kieszenie nim sobie napychasz! Złapałem cię, psia duszo! Wstawajże! no! i chodź ze mną na sądy, bo jak cię walnę kijem, to zaraz jak koń pogalopujesz za mną! Czy mógłby galopować, nawet pod bodźcem kija - pytanie. Ale zerwał się z ziemi bardzo prędko, od głowy do stóp trzęsąc się z przestrachu. Tak nagle schwytano go, w chwili tak błogiej! Kilkakrotnie zgiął się niskiemi, prędkiemi ukłony, ochrypłym głosem i bezładnie mówiąc: - Oj, oj! niech mnie wielmożny panicz puści! ja do szynkarza w Szumnej na nocleg idę! Aj, aj! ten groch, tak sobie przy drodze... taki piękny groch... ja sobie tylko troszeczkę... Niech mi wielmożny panicz daruje i puści... czyto taka szkoda, czy co? Niesłuchając go prawie, chłopak krzyczał: - A! czy to wielka szkoda? A cóż? może nie szkoda? Może przybytek nam z tego, że takie złodzieje, jak ty, wszystek groch z brzegu objadają. Było (trzeba było) jeszcze kartofli naszych nakopać? Miałbyś czem bałabostę w szabas potraktować. Przez was, człowiek jak pies, na polu nocować musi, aby swojej rodzonej własności pilnować, a tu jeszcze ojciec krzyczy, że nigdy żadnego złodzieja nie złapię. Ot i złapałem. Ot i złapałem. Chodź do ojca. Na sądy! Będzie tobie! popamiętasz! Ramionami rozmachiwał szeroko i krzyczał wciąż tak głośno, aż się po polu rozlegało. Ochrypły, cichy głos wciąż znowu odpowiadał. - Oj, oj! niech mnie wielmożny panicz puści... ja do szynkarza w Szumnej na nocleg - oj, sąd! ten groch tak sobie przy samej drodze rośnie! a na co przy drodze rośnie? ja tatkę wielmożnego panicza znam... żeby on taki szczęśliwy był, jak ja jemu życzę... żeby on drugi taki folwark kupił... żeby jemu na tem polu same złoto rodziło... żeby on, nu! Sto takich pięknych synów jak panicz wyhodował." Fragment
Krew i flaki w szkole średniej
Kathy Acker
Mroczna, niepokojąca metafikcja, okrzyknięta niegdyś literackim odpowiednikiem punk rocka: kazirodztwo, aborcja, gangi uliczne, nowojorskie slumsy i halucynacyjna podróż przez Afrykę Północną. Nielinearna, chaotyczna, kolażowa antynarracja, przeplatana obscenicznymi rysunkami oraz fragmentami dramatycznymi i poetyckimi. Brutalny, transgresyjny surrealizm spod znaku Bataille’a, Burroughsa i Geneta – ten ostatni pojawia się zresztą na kartach książki we własnej osobie. Kathy Acker (1947-1997) – amerykańska powieściopisarka postmodernistyczna, debiutowała jako reprezentantka eksperymentalnego nowojorskiego podziemia literackiego połowy lat 70., jednocześnie zarabiając na życie tańcem erotycznym. Na początku lat 80. mieszkała w Londynie, gdzie napisała kilka swoich najbardziej cenionych przez krytykę utworów. Po powrocie do USA pod koniec lat 80. przez około sześć lat pracowała jako adiunkt w San Francisco Art Institute. Oprócz kilkunastu powieści pozostawiła po sobie kilka zbiorów poezji, scenariusze filmowe, liczne eseje i teksty z teorii literatury oraz jedno libretto operowe. Zmarła na raka piersi w klinice medycyny alternatywnej w Tijuanie. W Polsce opublikowano dotąd tylko jedną jej powieść, „Kicia, król piratów” w przekładzie Katarzyny Karłowskiej (Zysk i S-ka, 2002). Fragmenty „Blood and Guts…” w przekładzie Piotra Siemiona ukazały się w 1990 roku na łamach „brulionu”. Andrzej Wojtasik - urodzony w 1970 roku w Szczecinie. Od dwudziestu siedmiu lat tłumaczy książki. Do jego dorobku należą m.in.: „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych” H. Zinna, „Please kill me. Punkowa historia punka” L. McNeila i G. McCain, a także "Galaktyka Gutenberga" M. McLuhana. [BLURBY] Poszarpany styl, gdzie estetyka „śmieci”, artystycznego odpadu i proto-punk zderzają się ze światem wyrafinowanej literatury i literackich tradycji, jak również szokująca opowieść o 14-letniej dziewczynce doświadczającej wszelkich transgresji, dawały piorunującą mieszankę i stanowiły początki literackiego postmodernizmu. Tutaj sama forma świadczy o rozpadzie: rozkładzie systemu społecznego Ameryki, w której zorganizowana przestępczość stała się alternatywną ekonomią. I choć trudno udowodnić bezpośredni wpływ powieści Acker na portrety młodzieży w kinie i telewizji ostatnich trzech, czterech dekad, to w pewnym sensie, współczesna produkcja jest nieodrodnym dzieckiem Acker, gdzie transgresje i eklektyzm są obowiązkowe. Nihilistyczne lustro, które przystawia Acker, wciąż przyprawia o potężny niepokój. Agata Pyzik *** W 1984 ukazały się dwie ważne powieści. „Neuromancer” Williama Gibsona kusiła spekulatywną poezją przyszłości, ale bezwiednie utwardzała neoliberalne struktury władzy, płci i techniki. „Krew i flaki” Kathy Acker je podważa i burzy na każdym poziomie, włącznie z najbardziej podstawowymi zasadami narracji. Acker granicom się nie kłaniała i nigdzie nie widać tego wyraźniej niż w tym tomie. Paweł Frelik *** Krew i flaki w szkole średniej to powieść jednocześnie i bolesna, i podnosząca na duchu, w przewrotny sposób i seksualna, i odpychająca, w swoim okrucieństwie surrealna i oniryczna, gdzie fragmenty dziennika autorki, zapiski snów czy tłumaczenia wspomnień kochanki Georgesa Bataille’a, Colette Peignot, mieszają się z pornograficznymi rysunkami, cytatami z Barthesa i Shakespeare’a, fikcyjnymi tłumaczeniami z łaciny i perskiego czy opisami aborcji, tortur, przemocy, slumsów i więzień. Pod tymi wieloma warstwami złożonymi z zabaw gatunkowych, autocytatów i plagiaryzmu Acker zdaje się przekazywać starą i niezbyt postmodernistyczną prawdę, że jedynym uwolnieniem od cierpień miłosnych – jest śmierć. Jacek Żebrowski
Yan Ge
W Yong’anie bestie żyją obok ludzi. Fizycznie bywają niemal nie do odróżnienia: pociągające, melancholijne, czasem tragiczne, nierzadko bardziej ludzkie niż ludzie. Na własnej skórze przekonuje się o tym pewna pisarka – dawniej studentka zoologii u najwybitniejszego badacza bestii. Jej kroniki spotkań z przedstawicielami innych gatunków stają się w mieście literacką sensacją. Ona zaś z każdym tekstem zbliża się do rozwiązania niepokojącej zagadki własnego pochodzenia. Kroniki dziwnych bestii to klimatyczna mieszanka gatunków – urban fantasy, science fiction, powieści noir, lirycznego romansu i społecznego komentarza. Nie sposób również nie zauważyć podobieństw do klasycznego bestiariusza. Yan Ge, jedna z najbardziej uznanych współczesnych chińskich pisarek, kreuje swój świat z niezwykłą lekkością, a w karty powieści subtelnie wplata nawiązania do własnego życia i polityki, z typowym dla siebie ujmującym humorem i dystansem.