Literatura piękna

601
Wird geladen...
E-BOOK

Hrabina Cosel

Józef Ignacy Kraszewski

“Hrabina Cosel” to książka Józefa Ignacego Kraszewskiego, polskiego pisarza i publicysty oraz autora największej liczby wydanych książek w historii literatury polskiej i siódmego autora na świecie pod tym względem.    August II Mocny zakochał się w hrabinie Cosel, kiedy była żoną jednego z jego ministrów. Sprawnie i bez skrupułów przeprowadził rozwód, aby mieć ją na własność. Przez wiele lat Cosel królowała na jego dworze, była podziwiana, bardzo ustosunkowana i wpływowa. Jednak jej silna pozycja nie odpowiadała wielu ludziom z najbliższego otoczenia króla.  

602
Wird geladen...
E-BOOK

Hugo

Juliusz Słowacki

„Hugo” to poemat autorstwa Juliusza Słowackiego, obok Adama Mickiewicza uznawanego powszechnie za największego przedstawiciela polskiego romantyzmu. Tym poematem, Słowacki, postanawia podjąć próbę poematu bajronicznego, przenosząc go w realia krzyżackiego średniowiecza. W Hugonie Słowacki całkowicie pomija wątek patriotyczny, rozwija za to temat romansowy, skupia się na kwestii złamania ślubów zakonnych i na poniesionej przez kochanków karze. 

603
Wird geladen...
E-BOOK

Humoreski

Mark Twain

  “Humoreski” to wspaniały zbiór satyr amerykańskiego pisarza Marka Twaina którego William Faulkner nazwał „ojcem amerykańskiej literatury”.   W skład tego zbioru wchodzą takie utwory jak: Nasz włoski przewodnik Rogers Opowiadanie komiwojażera Rewolucya w Pitcairn Nieszczęśliwy narzeczony Aurelii Umiejętność — contra: traf

604
Wird geladen...
E-BOOK

Humoreski

Mark Twain

Mark Twain, właściwie Samuel Langhorne Clemens (1835-1910) amerykański pisarz pochodzenia szkockiego, satyryk, humorysta. Do jego najbardziej znanych powieści należą Przygody Tomka Sawyera (1876), Przygody Hucka (1884) i Książę i żebrak (1881). Pisarz William Faulkner nazwał Twaina ojcem amerykańskiej literatury. (Za Wikipedią). Niniejszy zbiorek zawiera humoreski: Nasz włoski przewodnik, Rogers, Opowiadanie komiwojażera, Rewolucja w Pitcairn, Nieszczęśliwy narzeczony Aurelii, Umiejętność contra: traf, Niewydana bajka, Skradziony biały słoń, Śmiertelna Gałka, Zegarek.

605
Wird geladen...
E-BOOK

Huragan

Wacław Gąsiorowski

Huragan, to powieść Wacława Gąsiorowskiego, której akacja obejmuje lata 1806-1809 od czasu wypowiedzenia przez Napoleona wojny Prusom do utworzenia Księstwa Warszawskiego. Główny bohater, to Florian Gotartowski, były żołnierz Legionów Dąbrowskiego, służący w polskiej armii, która u boku Napoleona w toku walk z Prusakami, wkracza na terytorium polskie. Nocując w jednym z polskich dworków poznaje piękną Zofię Dziewanowską. Młodzi zakochują się w sobie bez pamięci. Jednak działania wojenne rozdzielają ich od siebie. Florian przeżywa wiele niebezpiecznych przygód, walcząc u boku Napoleona. Bierze udział w bitwie pod Samosierrą i krwawym oblężeniu Saragossy, wielokrotnie ryzykując życiem. Jednak wszystko kończy się dla młodych szczęśliwie. Oprócz głównych bohaterów, w powieści występuje szereg wyrazistych postaci drugiego planu. Jednym z nich jest kobieta - Joanna Żubrowa, żona legionisty Macieja, która podąża wraz z wojskiem i mężem jako obozowa markietanka. Kobieta ta odwagą i fantazją przewyższa wielu żołnierzy. Opis za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Huragan_(powieść) Książka dla dorosłych i dla młodzieży.

606
Wird geladen...
E-BOOK

I Bóg zesłał mi... Joannę

Zofia Sareńska

Do Czytelnika przygotowane przez Autorkę wyjaśnia wszystko. Warto jedynie dodać, że rzadko zdarza się, by ktoś pozwolił czytelnikowi tak głęboko wejść w swoje życie. Przekazywał myśli i uczucia bez cenzury. Dzięki temu wędrujemy wspólnie z Zofią przez wszystkie trudne dni, jakie ukazała nam w swoim dzienniku. Przeżywamy je z nią razem, ale też czasem mamy ochotę od nich uciec. Szczerość urzeka, ale też obciąża. Autentyzm, prawda zawartych tu wyznań sprawia, że czujemy się z jednej strony po prostu zaskoczeni taką otwartością, z drugiej wdzięczni za okazane nam zaufanie. Dostaliśmy wszak, my obcy, klucz do cudzego domu. Byłam jedną z pierwszych osób zaproszonych do tego intymnego świata, za co Autorce bardzo dziękuję. Cieszę się, że odważna decyzja opublikowania tego niezwykłego dziennika, który skłania do wielu przemyśleń a równocześnie świetnie się czyta, zaowocowała tym pięknie wydanym tomem. prof. Katarzyna Popiołek

607
Wird geladen...
E-BOOK

...i pieśń niech zapłacze

Eliza Orzeszkowa

"...i pieśń niech zapłacze" to dzieło jednej z najwybitniejszych polskich powieściopisarek Elizy Orzeszkowej. Była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1905 roku, kiedy to członkowie Komitetu Noblowskiego uznali iż: "O ile w tekstach Sienkiewicza bije szlachetne polskie serce, to w twórczości Elizy Orzeszkowej bije serce człowieka". "Dwóch braci było w jednej rodzinie, a dwie siostry w drugiej. Rodziny przyjaźniły się ze sobą, dzieci znały się i lubiły od lat bardzo wczesnych. Pomiędzy chłopcami w szkolnych mundurkach i dziewczętami w krótkich sukniach zawiązała się przyjaźń, która w miarę upływającego czasu nabierała coraz więcej zaprawy erotyzmu. Już w latach uniwersyteckich młodzieńców, a pensyonarskich panien, przyszły związek małżeński pomiędzy Jerzym a Krystyną niewątpliwym wydawał się wszystkim, którzy z blizka patrzali na tę parę młodziutką, mającą charaktery spokojne, marzenia skromne, uczucia więcej głębokie niż gwałtowne. Daleko trudniej było przewidzieć przyszłość Czesława i Janiny, którzy o pierwszych brzaskach życia poczęli wiele od życia wymagać, marzeniami, chodząc po drogach wysokich i tem tylko tę górnowzroczność swą usprawiedliwiając, że w umysłach posiadali zdolności niepospolite, a w charakterach również niepospolitą energię i przedsiębiorczość. Co do strony uczuciowej, ta zdawała się być w nich przygłuszoną przez ogromną ciekawość umysłową i wytężone umysłowe zajęcia; jednak i ona niekiedy wybuchała z gwałtem niespodziewanym i wielkim w postaci żalów, zachwytów, przywiązań lub wstrętów, uszczęśliwienia lub rozpaczy. I to w nich było jeszcze niezwykłem, że nie częste, lecz w zamian gwałtowne wybuchy ich uczuć spowodowane bywały nietylko przez zjawiska świata dotykalnego, nietylko przez zdarzenia, w ich osobistem życiu zachodzące, lecz również, a może i częściej jeszcze, przez te, które istnieją lub zachodzą w niewidzialnej sferze myśli, idei, rzeczy wogóle bezosobistych, niejako napowietrznych, niejako obejmujących ziemię atmosferą duchową. Były to natury ambitne, namiętne i zarazem lotne, w sferze abstrakcyi przebywać umiejące, jakich to natur przeznaczeniem najczęstszem bywają szczyty wysokie i niedole wielkie. I ta tylko pomiędzy nimi, od lat prawie dziecięcych, zachodziła różnica, że Janina była od Czesława cichszą, tkliwszą, litościwszą i daleko więcej skłonną do zapominania o sobie na rzecz innych. Obaj bracia, na wsi urodzeni i na wsi przepędzający czasy szkolnych i uniwersyteckich wakacyi, posiadali w sobie zdolność do ukochania natury stron rodzinnych, lecz każdy z nich ukochał ją na sposób inny. Czesław szukał i znajdował w niej dla siebie źródło chwilowych odpoczynków i rozkoszy, od wszelkich zresztą upodobań i marzeń sielskich oddalony nieskończenie; dla Jerzego zaś była ona przedmiotem spostrzeżeń najulubieńszym i tłem, na którem najchętniej rozwijał plany przyszłej swej pracy i wogóle swej przyszłości. Bo w upodobaniach skromny, ciszę nad gwar i samotność nad zgiełk przekładający, z sumieniem przebudzonem wcześnie, Jerzy nie lubił miast wielkich, uciech, których dostarczać mogą, nie pragnął, a w nurtujących je żądzach, współubieganiach się, namiętnościach, dostrzegał pierwiastki bolów, krzywd, nadewszystko upadków ludzkich, na które szczególnie był tkliwy. Cichy, skromny, niewiele o sobie rozumiejący, miał przecież głębokie i silne poczucie godności i obowiązków człowieka. Jak gronostaj nie znosił na sobie plam; dusza jego jak liść czułkowatej rośliny, dotknięty szorstką ręką, zwijała się boleśnie, ilekroć dotknął ją widok ludzkich błędów i przemocy z jednej strony, a krzywd i cierpień z innej. Więc też w chwili, gdy o przyszłości rozstrzygać mu przyszło, wybrał sobie skromny, lecz ściśle z naturą związany zawód leśnika i po kilku latach odpowiednich studyów naukowych rychło pole do pracy znalazł w wielkich i własnością wielkopańską będących lasach. Pole to było tak szerokie, jak ogromna przestrzeń, którą okrywał jeden z najwspanialszych tworów natury i jak długi przeciąg czasu, w którym twór ten pozostawiony był samemu sobie, bez umiejętnej pieczy nad jego bogactwem i pięknością. Praca to była duża, często mozolna, a wynagradzana skromnie i nieobiecująca w przyszłości żadnych obfitych zdobyczy, lecz bogactwa i zaszczytów Jerzy nie pożądał i puszczać się po nie w strony dalekie nie chciał. Miał dla swej ziemi rodzinnej coś z przywiązania synowskiego i coś z tkliwości kochanka, pragnął drobną jej część przynajmniej w ręku swych piastować i pomyślności jej czy wzrostowi służyć. Takiemi były pobudki, które osiedliły go w niedużym, choć znowu i niezbyt małym domu leśnym, stojącym zdala od miast wielkich i od tych dróg dalekich, które człowieka prowadzić mogą do pewnego rodzaju wielkości. Wkrótce potem nie był już w domu tym sam jeden: zamieszkała w nim także, jako żona jego, mała, zgrabna, jasnowłosa, różowa, wesoła i wiecznie czynna Krysia. Niedawno śmierć zabrała jej ojca i Jerzy, tak jak nad kawałkiem ziemi rodzinnej, zapragnął roztoczyć opiekę nad ukochaną kobietą, myśli o rozłączeniu się z tą, tak jak z tamtą, znieść ani nawet przypuścić nie mogąc." Fragment

608
Wird geladen...
E-BOOK

Ich dziecko

Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Opowieść o szorstkiej męskiej przyjaźni, o wojnie bolszewickiej, o rywalizacji o rękę pięknej kobiety... Tak zaczyna się ta powieść: Było to w owe dni, kiedy linia frontu, jak ognista wstęga gnana wiatrem, od wschodu posuwała się naprzód z nieprawdopodobną szybkością, niczym pożar w wyschniętym stepie. Zwijała się w konwulsyjnych skrętach, naprężała się jak cięciwa łuku, zrywała się i wiązała w supły, lecz wciąż biegła na zachód, pochłaniając coraz to nowe wsie, miasta, ziemie, coraz gwałtowniej, coraz chciwiej wdzierając się w Rzeczypospolitą. W Warszawie, w Sztabie Generalnym, szeleściły złowrogo szare arkusze map, chyliły się nad nimi poorane zmarszczkami czoła generałów, zaczerwienione od bezsenności oczy, liczyły gorączkowo kilometry, i godziny, transporty i oddziały, siły wroga i własne. Przez otwarte okna wlewało się upalne lato, wlewał się gorący oddech miasta, oddech szybki, nierówny, drgający podnieceniem, przerywany przejmującym krzykiem: - Do broni!... Do broni!... Drżało i rozpłomieniało się w tym okrzyku każde serce, budziły się najmniej czułe sumienia, zaczynała pulsować najzimniejsza krew, z niewiarygodną łatwością rozsypywały się w gruzy przemyślne teorie, wątpliwości, obawy, a nawet zwykły egoizm, zwykły strach. () Naród, jak wielki, potężny zwierz, ocknął się i wzbudził gniew w piersiach swoich. Polnymi drogami, pośród zielonych zbóż szli młodzi chłopcy z tobołkami na plecach, z małych cichych miasteczek, z wielkich miast, z ubogich dzielnic robotniczych i z białych pałaców, z ław szkolnych, z biur, z warsztatów i sklepów szli, napływali ochotnicy. A gdy jeden drugiego spotkał, gdy jeden drugiemu w oczy spojrzał, odnajdywał w nim swoje myśli, swoje uczucia, swoje pragnienia i nadzieje, odnajdywał brata, nawet więcej niż brata, bo samego siebie.