Literatura piękna
Joseph Conrad
"Karain: wspomnienie" to nowela Josepha Conrada, wybitnego angielskiego pisarza polskiego pochodzenia. “Z pokładu naszego szkunera, zakotwiczonego w środku zatoki, Karain wyciągał ramię ku poszarpanym zarysom wzgórz, obejmując teatralnym ruchem całą przestrzeń swej dziedziny. Ten szeroki ruch zdawał się odsuwać wstecz granice jego władztwa, powiększając je naraz do olbrzymich i nieokreślonych rozmiarów; zdawało się nam przez chwilę, że tylko niebo stanowi jego granice.” Fragmenty z książki: Joseph Conrad. „KARAIN: WSPOMNIENIE”
Karain: wspomnienie. Karain: A Memory
Joseph Conrad
Poznaj niezwykłą historię Josepha Conrada w dwujęzycznej edycji "Karain: wspomnienie" - po polsku i angielsku, w przekładzie Anieli Zagórskiej. To wyjątkowa opowieść, która wciąga czytelnika w mroczny świat Malajów, pełen duchów przeszłości, lojalności i zdrady. Narrator, który pozostaje bezimienny, spotyka Karaina, wodza malajskiego plemienia, na pokładzie szkunera. Karain, prześladowany przez własne wspomnienia, dzieli się swoją historią, pełną niepokojących wydarzeń. Opowieść koncentruje się na jego wiernej przyjaźni z Pata Matarą, który dąży do przywrócenia honoru swojej rodzinie, planując zabić swoją siostrę, która uciekła z holenderskim handlarzem. Karain i Matara podróżują przez wiele lat, a Karain jest dręczony przez wizję tej siostry. Kiedy wreszcie odnajdują uciekinierów, Matara nakazuje Karainowi zastrzelić Holendra, podczas gdy sam planuje zabić swoją siostrę. Jednak w kluczowym momencie Karain, pod wpływem wewnętrznego konfliktu, zabija Matarę, ratując życie niewinnych. Od tego czasu Karaina prześladuje duch zmarłego przyjaciela, co doprowadza go do desperacji. W poszukiwaniu ukojenia, Karain prosi załogę szkunera o pomoc w uwolnieniu się od nawiedzenia. Jeden z marynarzy ofiarowuje mu pozłacaną sześciopensówkę, przekonując go, że to potężny amulet. Karain wierzy, że dzięki niemu w końcu uwolnił się od przeszłości. Opowieść kończy się spotkaniem narratora i marynarza w Londynie, gdzie wspominają oni niezwykłą historię Karaina. "Karain: wspomnienie" to nie tylko wciągająca opowieść o duchach i wewnętrznych zmaganiach, ale także głęboka refleksja nad lojalnością, winą i próbą ucieczki od własnych demonów. Dwujęzyczne wydanie pozwala cieszyć się tą wyjątkową historią zarówno w oryginale, jak i w polskim przekładzie, czyniąc ją doskonałym wyborem dla każdego miłośnika literatury.
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Nikodem Dyzma, bezrobotny, bez żadnego wykształcenia, manier, ani nawet elementarnej ogłady, drobny urzędnik pocztowy z głuchej prowincji rusza do Warszawy w poszukiwaniu pracy. Ima się różnych zajęć, ale nic mu nie wychodzi. Aż wreszcie przypadek sprawia, iż znajduje na ulicy upuszczone przez doręczyciela zaproszenie na rządowy raut. Jest tak głodny, że postanawia zaryzykować wyrzucenie za drzwi, a może nawet i obicie po pysku, byle napełnić brzuch. Na raucie jednak udaje mu sie poznać wpływowe i majętne osoby. I... powolutku zaczyna się oszałamiająca kariera tego gbura, nieuka i chama. Czytając te książkę chwilami nie możemy wyjść ze zdumienia, jak większość społeczeństwa jest naiwana i łatwowierna i jak łatwo ja podejść i omamić. Książka na nasze czasy - wartka akcja, niesamowite przygody, czyta się ją jednym tchem.
Eliza Orzeszkowa
"Kariery" to dzieło jednej z najwybitniejszych polskich powieściopisarek Elizy Orzeszkowej. Była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1905 roku, kiedy to członkowie Komitetu Noblowskiego uznali iż: "O ile w tekstach Sienkiewicza bije szlachetne polskie serce, to w twórczości Elizy Orzeszkowej bije serce człowieka". "Od kilku miesięcy obaj o jednej porze wchodzili do szyneczku, wnosząc z ulic wielkiego miasta śnieg na niezgrabnem obuwiu i nosy zaczerwienione od mrozu, a z tajemnych głębin swego życia paltoty poplamione i oczy mętne, znudzone, ponure. Jeden miewał na głowie kołpak, podartem futrem obszyty, a na szyi szal czerwonej barwy; drugiego czapka białą gwiazdką nad wykrzywionym daszkiem świeciła, a szyja długa, cienka, koścista, wyciągała się naprzód ruchem żórawia, poszukującego żeru, albo człowieka, upatrującego najlepszego do utopienia się miejsca na wodzie. Pierwszy był krępy, barczysty, rumiany; drugi - wysoki, chudy, z długą, żółtą, kościstą twarzą. Tamten mówił chętnie i wiele, na poniesione krzywdy wyrzekał, czasem przekleństwa miotał, czasem świetne widoki przyszłości roił; ten pił i przekąsywał w milczeniu, ponuro w ziemię patrzył, czasem drzemał, lub w podartym notatniku pisał, lub plecami do ściany przylgnąwszy, z opadłą na piersi głową, ciszej to głośniej niezrozumiałe pieśni jakieś nucił. Kiedy krępy i rumiany, wziąwszy się pod boki, albo zuchwale ramionami rozmachując, wykrzykiwał: Ej, ojczulku, jeszcze mnie z kuli ziemskiej nie zrzucili! jeszcze oni przede mną ręce, jak struny, wyciągać będą! Jeszcze ja im, na wysokiem krześle siedząc, figi pod nos, a kolanem w plecy dawać będę! kiedy zaś ciche zrazu nucenie drugiego przechodziło w cienki dyskant, słychać w niem było słowa: Ptaszku, ptaszku, skąd przylatasz, czy nie z moich stron? - był to znak, że obaj już dobrze sobie podpili. Lecz kiedy pierwszy, mnóstwo procesów wygrawszy i krzywdy doznane pomściwszy, przesuwał się z wysokiego na jeszcze wyższe krzesło, zapytywał miłą, lecz niewierną Tanię: czy teraz, gdy on tak wysoko siedzi, chciałaby losy jego dzielić? - aha! czy teraz nie żałuje, że takiego, jak on, człowieka porzuciła? aha! - zaś drugi, coraz cieńszym i żałośliwszym dyskantem nucił: Po mej śmierci nie zadzwoni mój ojczysty dzwon - znaczyło to, że byli obaj zupełnie już pijani. Długo o jednej porze do jednego miejsca przychodząc, nie znali się wzajem, przelotnie chyba siebie spostrzegali. Każdy z nich był zajęty sobą i sobie tylko znaną przepaścią, z której tu przybywał. Pewnego dnia jednak zaszło zbliżenie. Szynk był mały i podrzędny. Weszli do niego prawie jednocześnie, w chwili, gdy nad szeroką, śniegiem zasłaną ulicą zapalił żółte, od muślinowej firanki mętne, światło swego okna. Weszli i z daleka od siebie, przed butelkami, czarkami i misami, pełnemi kwaszonych ogórków i śledzi, zasiedli. Innych gości jeszcze nie było. Znacznie później wszcząć się tu miał ruch i hałas; teraz panowały jeszcze pustka i cisza. U ścian i okna w skąpem świetle gazowego płomyka pobłyskiwały szkła i zawarte w nich płyny, w ciemnym kącie zegar głośno i jednostajnie tętnił, za bufetem przy ziemi ktoś metalowemi i szklanemi naczyniami pobrząkiwał, za oknem czasem ze wzdychaniem i jękiem zaszalała zawierucha śnieżna, lub po zmarzłym śniegu zgrzytając, przeleciały sanki, z których niegłośnem dzwonieniem łączył się ostry gwizd powożącego, albo głośne i krótkie zaklęcie powożonego: Eh ty, dyabli bałwanie, szybciej! Jeden z gości szynku, nudząc się i niecierpliwiąc, że gadać z kim niema, pił jeszcze niewiele, zżymał się, niezrozumiale mruczał; drugi dość długo w podartym notatniku pisał, zawartość czarki po kropli sączył, aż plecami do ściany przylgnął i może zadrzemał, bo powieki przymknął. Pierwszemu do wysokiego krzesła i zdradliwej Tani, drugiemu - do ptaszka z jego stron i ojczystego dzwonu daleko jeszcze było. Wtem z za bufetu podniósł się i wyprostował żółty kożuch gospodarza szynku, i wśród ciszy rozległo się grubym głosem wymówione pytanie: - A co? papiery przyszły?" Fragment
Aleksander Dumas (ojciec)
“Karol Szalony” to powieść Aleksandra Dumasa (ojca), francuskiego pisarza i dramaturga, autor “Hrabiego Monte Christo” i “Trzech muszkieterów”. "Karol Szalony" to powieść z gatunku płaszcza i szpady. Jej akcja rozgrywa się we Francji przełomu XIV i XV wieku, za czasów panowania Karola VI Szalonego i jego żony Izabeli Bawarskiej. Umysłową chorobę króla wykorzystują rywalizujący ze sobą książęta. Francja - dotąd bogata i niezależna - popada w konflikty wewnętrzne, wojnę domową, a w konsekwencji anarchię.
Aleksander Dumas (ojciec)
“Karol Śmiały” to powieść Aleksandra Dumasa (ojca), francuskiego pisarza i dramaturga, autor “Hrabiego Monte Christo” i “Trzech muszkieterów”. “Stary Filip de Valois, który właśnie w tym czasie owdowiał i był zupełnie wolny, zamierzył, po ustaniu straszliwej epidemii, dziesiątkującej ludność w XIV stuleciu, ożenić syna Jana ze swoją kuzynką Blanką d’Artois, lecz skoro ujrzał młodą księżniczkę, oczarowany jej naturalnym wdziękiem i pięknością, sam ją pojął za małżonkę. Liczył już 58 lat wieku, księżniczka zaś 18tą wiosnę życia.” Fragment.
Emil Zola
„Kartka miłości” to powieść z cyklu „Rougon-Macquartowie” znanego francuskiego pisarza Émile Zola, który jest uznawany za głównego przedstawiciela naturalizmu. Wszystkie jego utwory zostały umieszczone w Indeksie ksiąg zakazanych dekretami z końca XIX wieku. „Kartka miłości” opowiada o strasznych losach Heleny Mouret – Grandjean oraz jej chorej córki Joanny. Niektórzy badacze uważają, iż opis matki cierpiącej przy łóżku umierającej córki wywodzi się z wspomnień Zoli z dzieciństwa, związanych z straszną chorobą i śmiercią jego ojca.
Gabriela Zapolska
„Kaśka karjatyda” to powieść autorstwa Gabrieli Zapolskiej, jednej z najwybitniejszych przedstawicielek polskiego naturalizmu. Wiejska dziewczyna Kaśka Olejarek w celach zarobkowych trafia na służbę w mieście u państwa Budowskich. Szybko okazuje się, że w rodzinie panują niezdrowe relacje, pełne tajemnic i intryg. Młoda bohaterka nieświadomie zostaje wciągnięta w wir mieszczańskich perypetii. Na barkach dziewczyny lądują ciężary wielkiej wagi. Czy tak jak antycznej kariatydzie uda się jej je udźwignąć?