Obyczajowa
Magdalena Zimniak
Pochłaniająca opowieść o trudnej miłości matki i córki, o ludzkich tęsknotach i ograniczeniach. I o tym, że każdy jest zdolny do zbrodni. Dorota ma dwadzieścia lat. Nigdy nie opuściła domu, nie ma dostępu do telefonu ani internetu. Ola jest młodą bibliotekarką, wychowanką domu dziecka. Zmaga się z toksyczną przeszłością i kompleksami. Kiedy ich drogi się krzyżują, dochodzi do zbrodni. Czy bohaterki będą musiały zapłacić najwyższą cenę za wspólną grę, którą rozpoczynają?
Gra w szarozielone dla początkujących
Andrzej Janczewski
„Gra w szarozielone dla początkujących” jest literacką mozaiką obrazków z życia nastolatka w latach wczesnego peerelu. Przedstawia osobliwy punkt widzenia na ówczesne zjawiska społeczne opatrując je ironicznym komentarzem, aczkolwiek nie potępia tych czasów totalnie. Ta niekonwencjonalna w formie książka adresowana jest do wszystkich: zarówno do młodego, wchodzącego w życie pokolenia jak i ludzi dojrzałych, z których część niewątpliwie odnajdzie w niej własną młodość. A jej pogodny klimat i delikatna nuta refleksji zjedna sobie każdego czytelnika. RECENZJA szanujmy wspomnienia Przyznaję, że do lektury książki Andrzeja Janczewskiego przystępowałem pełen oporów.* Gdyby nie fakt, że książka została wydana w zagłębiowskim wydawnictwie, skądinąd zaprzyjaźnionym z SOSNartem i zyskującym rosnące znaczenie, kto wie, jakby się to skończyło. Do wszelkich wspomnień autorów – emerytów żywię uzasadnioną i nieskrywaną rezerwę. A Gra w szarozielone dla początkujących jest właśnie książką wspomnieniową warszawskiego inżyniera, co na okładce można wyczytać. Tam też, w słowie od wydawcy – któremu z zasady mało wierzę, bo to przecież reklama – stoi czarno na białym, że „jej pogodny klimat i delikatna nuta refleksji zjedna sobie każdego czytelnika”. Nie będę się wypowiadał za innych. Mnie zjednała. Od pierwszych zdań. Przede wszystkim wspomnienia pisane są językiem prostym, jasnym, dowcipnie, bez nieznośnego patosu i puszenia się, bez stylistycznej ekwilibrystyki, aczkolwiek nie pozbawionym swoistej „literackości”. Widać, że autor opanował warsztat pisarski w stopniu bardzo dobrym, że nie czuje się, ani nadmiernego wysiłku przy ostatecznym ukształtowaniu każdego akapitu, ani lekceważenia czytelnika niechlujstwem słownym i stylistycznym. I jeszcze jedno, bodaj najważniejsze: wspomnienia, jak to wspomnienia, pisane są z pozycji człowieka dojrzałego, dotyczą przecież lat minionych, dziecięcych i młodzieńczych. Jakże wtedy kusi ustawianie się w pozycji „mędrca”, pouczającego zrzędy! Nic z tego! Andrzej Janczewski snadź dostąpił łaski, o którą modlił się św. Tomasz z Akwinu i nie stał się zgryźliwym starcem (szczytowe osiągnięcie szatana) i nie prostuje na siłę ścieżek wszystkim innym. I jeszcze jedno: autor uniknął największego niebezpieczeństwa czyhającego na pamiętnikarzy, mianowicie banału. I chociaż chłopackie przygody przeżywane w Warszawie, w Jastrzębiej Górze, w Zalesiu, czy – jak w przypadku niżej podpisanego – w Zagłębiu, właściwie nie różnią się od siebie i wszystkim nam były dane, to czyta się o nich z przyjemnością i lekkim dreszczykiem. Pozostaje na koniec rzecz bodaj najważniejsza. Książka ma swego adresata, nieujawnionego wprost, ale domyśleć się łatwo. Spróbujmy zachęcić dzisiejszych „nastolatków” do tej książki, stosując jakiś chytry zabieg, aby ominąć przyrodzoną młodym przekorę. Jeśli się uda, to znajdą w niej kawał prawdziwej, zawiesistej historii „Peerelu” sprzed pół i więcej wieku. Nie tej „podręcznikowej”, pisanej na aktualne, polityczne zamówienie, ale tej rzeczywistej, pamiętanej przez miliony rówieśników autora i recenzenta. A jest co wspominać! I wzloty i upadki, zapierające dech radosne uniesienia i koszmary. No i – ma się rozumieć – te najwspanialsze na świecie dziewczyny! Tego życzę autorowi, wydawcy, wszystkim potencjalnym czytelnikom i sobie też. Szanujmy wspomnienia, jak mówił poeta. toko
Lew Tołstoj
„Gracz” to nowela obyczajowa autorstwa wybitnego mistrza rosyjskiego pióra - Lwa Tołstoja.
Honoré de Balzac
W posiadłości o nazwie Granatka w Turenii trzydziestosześcioletnia Augusta Willemsens samotnie wychowuje dwóch synów. Czystość jej obyczajów i troska o dzieci czyni z niej obiekt podziwu całej okolicy. Kobieta jest jednak ciężko chora i świadoma rychłej śmierci. Pragnąć zabezpieczyć interesy synów, przed śmiercią przekazuje im ich akty urodzenia (z których wynika, że dzieci pochodziły ze związku pozamałżeńskiego) oraz dowód na to, że była żoną angielskiego lorda Brandona. Po jej śmierci młodszy syn trafia do kolegium, starszy zaciąga się do marynarki. (za Wikipedią).Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej Version bilingue: polonaise et française
Żaneta Pawlik
Eliza i Nikodem - w ich małżeństwie jest więcej samotności niż bliskości. Dzielą ich żal, niedopowiedzenia i rodzinna tragedia. Są jak dwa kawałki magnesu, które się odpychają. Kiedy on wyrusza z wyprawą naukową na koło podbiegunowe, ona zostaje w domu z myślami i wspomnieniami. Postanawia jednak działać... W tej opowieści jest urzekająca przestrzeń i cisza, a jednocześnie pulsujące uczucia i nadzieje. Arktyka jest tłem historii, ale również metaforą chłodu przesączającego się do każdego słowa i gestu niegdyś bliskich sobie ludzi. Pięknie napisana historia, w której Żaneta Pawlik dowodzi, że nawet przez ciemność nocy polarnej może przebić się światło.
Bolesław Prus
„Grzechy dzieciństwa” to opowiadanie autorstwa Bolesława Prusa, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej literatury pozytywizmu i współtwórcy realizmu. Głównym bohaterem i narratorem utworu jest Kazio Leśniewski, syn dworskiego oficjalisty. Bohater, będąc dzieckiem w naiwny nieco sposób patrzy na świat, co daje wiele ciekawych spostrzeżeń na ówczesną obyczajowość i społeczeństwo. Utwór składa się z trzech części. Część pierwsza to opis wiejskiego dzieciństwa głównego bohatera. Druga to przeżycia szkolne i przyjaźń z biednym i chorym kolegą, garbuskiem. Część trzecia opowiada o naiwnej miłości do Loni - kapryśnej i próżnej córki miejscowej dziedziczki. Miłość ta doprowadziła Kazia do konieczności wyboru pomiędzy spełnieniem jej banalnego życzenia a udzieleniu pomocy Walkowi uciekającemu ze wsi. Kiedy Walek po ucieczce ze wsi ginie bez śladu, Kazio odczuwa wyrzuty sumienia, tym bardziej że przekonuje się o braku uczuć ze strony Lońki.
Grzesznik nawrócony /Bridgertonowie
Julia Quinn
Każdemu w życiu trafia się punkt zwrotny, nawet jeśli jest niepoprawnym uwodzicielem Dla Michaela Stirlinga, najbardziej osławionego londyńskiego hulaki, tym punktem była chwila, kiedy pierwszy raz jego oczy ujrzały Francescę Bridgerton. Po wieloletnim uganianiu się za kobietami i sprytnych uśmieszkach, jakim reagował na kobiety uganiające się za nim, po tym, jak pozwalał się złapać, ale nigdy nie angażował serca w związki, Michael rzucił jedno spojrzenie na Francescę Bridgerton i zakochał się tak gwałtownie i głęboko, że tylko cudem zachował równowagę. Jednak na jego nieszczęście Francesca miała być panną Bridgerton jeszcze tylko przez trzydzieści sześć godzin, gdyż poznali się na kolacji dla uczczenia jej ślubu z jego kuzynem, który miał wkrótce nastąpić. Jednak to przeszłość. . . Teraz Michael jest księciem, a Francesca jest wolna, tyle że wciąż uważa go jedynie za drogiego przyjaciela i powiernika. Michael nie śmie wyznać jej miłości, aż do pewnej niebezpiecznej nocy, kiedy Francesca niewinnie pada mu w ramiona, a namiętność okazuje się silniejsza, niż najgorszy możliwy sekret. . . Jeśli nigdy nie czytaliście romansów, zacznijcie od tego. Washington Post
Agata Bizuk
To bardzo życiowa historia. Pod kloszem świąt rozgrywają się ludzkie radości i dramaty. Agata nie tylko rozśmiesza, ale również przywołuje zadumę. Lubię czytać takie książki. Serdecznie polecam! Anna Kasiuk „Gwiazdka na Zielonej 13” rozśmiesza do łez i również do łez wzrusza. To książka, która nie pozwala przejść obojętnie obok poruszonych w niej problemów i zostawia w duszy trwały ślad. Serdecznie polecam. Hanna A. Greń Na Zielonej 13 znowu wrze! Radeo odkrywa, że może być ojcem małego Franka, więc swoim zwyczajem, postanawia nieco namieszać w rodzinie Zasadów. Elwira z Krzysztofem są o krok od rozwodu, a Roman niespodziewanie zapada na ciężką chorobę. Za to Mariolce układa się fantastycznie do momentu, kiedy w jej mieszkaniu pęka rura z wodą, zalewając przy okazji Atelier u Józka. Na domiar złego w kamienicy na Zielonej zjawia się kuzynka Mariolki – Justyna, która okazuje się jedną z największych gwiazd serialowych w kraju. A to wszystko tuż przed samym Bożym Narodzeniem! Czy Mariolce uda się okiełznać kuzynkę i własne życie? Czy małżeństwo Elwiry i Krzyśka przetrwa? I jakie niespodzianki szykuje Justyna mieszkańcom Zielonej?